piscessa
22.07.08, 09:43
glos.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=614&Itemid=72
Tragiczny los około 600 zaginionych ofiar obławy augustowskiej z
lipca 1945 r., to największa zbrodnia, która miała miejsce w Polsce
w okresie powojennym. Zbrodnia ta dotknęła tysiące członków rodzin
ofiar: żony, które oczekiwały latami na mężów, synów i córki,
dzieci, które nie mogły doczekać się powrotu ojców lub rodzeństwa.
W polskiej historiografii i opinii publicznej pamięć o tej zbrodni w
zasadzie nie istniała: nie było stosownych haseł w encyklopediach,
nie ma wzmianek w podręcznikach. Jedynie w t. II „Nowej encyklopedii
powszechnej PWN” przy haśle prezentującym letniskową miejscowość
Giby enigmatycznie zaznaczono: „w Gibach i okolicy w lipcu 1945 r.
masowe obławy przeprowadzone przez NKWD (aresztowani zaginęli bez
wieści)”.
Od czasu powstania IPN corocznie przypomina o tej zbrodni. Wydana
została książka „Obława augustowska (lipiec 1945)”, powstała
wystawa „Obława augustowska – lipiec 1945” W 2007 r. Obywatelski
Komitet Poszukiwań Mieszkańców Suwalszczyzny Zaginionych w Lipcu
1945 r., został uhonorowany przez IPN nagrodą Kustosz Pamięci
Narodowej.
Do dziś świadomość o „Małym Katyniu” jest niewielka....
Polacy mają to do siebie , że cierpią w milczeniu.Nie o sławę tu
chodzi tylko o pamięć.Bierzmy przykład z naszych przyjaciół.Ci z
jednej ofiary potrafią zrobić spektakl na cały świat.