w28
27.07.08, 22:08
Głosowałem na Platformę. Nie tylko dlatego, że jako jedyna miała
szanse pokonać PIS (który uważam za wyjątkowo paskudną i szkodliwą
partię), ale też dlatego, że platformersi potrafili jakoś normalnie
zagadać. Bez przegięć, bez fanatyzmu, bez psychopatycznych wizji
świata. Tymczasem coraz częściej widzę kompletny brak pokory,
nieuzasadnioną pewność siebie, coraz większe lekceważenie myślących
troszkę inaczej. Dodatkowo pomalutku objawia się syndrom oblężonej
twierdzy, bronionej przez mędrców - cichych i spokojnych dobrych
ludzi wiedzących lepiej od innych co trzeba zrobić. Otóz prawdziwy
mędrzec wie, że nic nie wie lepiej od innych, a działanie to przede
wszystkim szukanie właściwego rozwiązania. Bez rozmowy, bez
słuchania się nawzajem, bez pokory zatem, nie ma możliwości
pchnięcia czegokolwiek do przodu, bo dla partnerów stajemy się
aroganccy i pryncypialni, a oni dla nas wrogami, przeciwnikami,
konkurencją. Czy już nikt nie pamięta pozytywnych sensów słowa
kompromis? Czy tak trudno stanąć ponad podziałami? Czy służba,
ktorej się podjęliście musi polegać na wojnie wszystkich ze
wszystkimi? Bezdenna arogancja i buta pisowców zaczyna pobrzmiewać
również u Was. Dużo delikatniej - ale jednak. Nie wrózy to dobrze
nikomu, ani Polakom, ani waszym notowaniom, które jeśli nie
zejdziecie z tej fatalnej drogi zaczna spadać na łeb na szyje. A
wtedy moze stać się najgorsze: triumfalny powrót PIS-u. Czego nie
życzę ani Wam ani sobie.