Dodaj do ulubionych

Po Kani ...Sumliński

29.07.08, 22:17
Oj cosik Wprost nie ma szczęścia. Śmierdzi już w koło tej gazetki:)
Obserwuj wątek
    • bebe3 Re: Po Kani ...Sumliński 29.07.08, 22:22
      Aresztowali biedaka z podejrzeniem o korupcję. Obiecywał podobno byłym oficerom
      WSI chody u Maciarewicza i pozytywną weryfikacje za pieniądze:D
      • masuma Re: Po Kani ...Sumliński 29.07.08, 22:23
        za 200 000
        • bebe3 Re: Po Kani ...Sumliński 29.07.08, 22:25
          Może tylko pożyczył?...jak Kania;)
    • kunce Re: Po Kani ...Sumliński 30.07.08, 00:28
      To oni tacy wszyscy zaprzyjażnienie z panem ewryfikatorem? aż dziw, że
      Macierewicz nie został ich Człowiekiem Roku
    • pantalon Re: Po Kani ...Sumliński 30.07.08, 11:59
      Fragment listu Wojciecha Sumlińskiego

      Trzeba tylko wsadzić mnie do aresztu wydobywczego, na kilkanaście miesięcy, bądź
      dłużej - i nie spieszyć się. Być może ja i żona nie przejęlibyśmy się tą
      informacją, gdyby nie fakt, że podobne wieści przyniósł nam inny dziennikarz –
      prosił o anonimowość – a potwierdziło ją także dwóch kolegów z ABW. Jeden z nich
      pozostaje w czynnej służbie, jego personaliów nie ujawnię. Drugim był Tomek
      Budzyński, jeszcze dwa lata temu szef delegatury ABW w Lublinie, obecnie na
      emeryturze.

      Z informacji, które nam przekazano wynikało, że istnieje wiele przyczyn, dla
      których uruchomiono olbrzymie środki, bym trafił do aresztu. Zostając szefem ABW
      Krzysztof Bondaryk zapewnił kierownictwo Platformy Obywatelskiej, że za rządów
      Prawa i Sprawiedliwości doszło do licznych afer, które dotąd nie ujrzały światła
      dziennego, i że on te afery ujawni. Po analizie okazało się jednak, że afer –
      poza jedną - nie było.

      Tą jedyną miały być 84 nielegalne podsłuchy telefoniczne, które rzekomo założono
      za rządów PiS. Po przekazaniu tej informacji kierownictwu PO sprawę nagłośniono,
      mówiono o wielkiej aferze i procesach dla winnych nadużyć. Po kilku dniach
      sprawa jednak przygasła. Dlaczego? Okazało się bowiem, że popełniono błąd, bo
      nielegalnych podsłuchów nie było.

      Mechanizm błędu był prosty – sytuację, w której zakładano podsłuch np. od
      początku stycznia do końca marca, następnie robiono trzy miesiące przerwy, by
      ponownie założyć podsłuch od lipca do września, w ABW zakwalifikowano, jako
      podsłuch stały od stycznia do września, a więc zawierający w sobie trzy miesiące
      (od kwietnia do czerwca) podsłuchu nielegalnego. W rzekomych 84 nielegalnych
      podsłuchach takich sytuacji było prawie 80, zaś w kilku pozostałych przypadkach
      doszło do kilkudniowych przedłużeń podsłuchów, wynikających - jak ustalono - z
      zaniedbania, a nie świadomego działania.

      Tak czy inaczej, o żadnej aferze nie mogło być mowy i w efekcie całą sprawę
      wyciszono. W efekcie z rzekomych wielu afer, do jakich miało dojść za rządów
      PiS, a które miała wyjaśnić ABW, nie zostało nic. I dlatego – jak twierdzili
      dobrze poinformowani koledzy – „mojej” sprawy chwycono się, niczym ostatniej
      deski ratunku. Do tego doszły także inne elementy. Wspomniany Tomek Budzyński
      miał w latach 2005-2006 szereg kontaktów z ministrem Wassermannem, wynikających
      z charakteru służby.

      Zarówno o tych spotkaniach, o mojej znajomości z Budzyńskim jak i o moich
      kontaktach z ministrem Wassermannem dotyczących sprawy zabójstwa księdza Jerzego
      Popiełuszki (minister był i jest wielkim zwolennikiem koncepcji prokuratora
      Andrzeja Witkowskiego, w oparciu o którą powstała moja książka pt. „Kto naprawdę
      Go zabił?”) wiedział wiceszef ABW Jacek Mąka. Wiedział, bo od lat przyjaźnił się
      z Budzyńskim. Przyjaźń skończyła się na przełomie 2007/ 2008 roku, gdy Mąka
      złożył Budzyńskiemu propozycję nie do odrzucenia – ten ostatni miał zeznać przed
      komisją ds. służb specjalnych, że jego spotkania z ministrem Wassermannem miały
      charakter nieformalny, że minister spotykał się na nieformalnych naradach z
      dziennikarzami, że Budzyński i inni funkcjonariusze ABW podlegali naciskom ludzi
      PiS, itd.

      Budzyński odmówił złożenia nieprawdziwych zeznań. Między dwoma oficerami ABW,
      niegdyś przyjaciółmi, doszło do ostrej wymiany zdań. W efekcie Budzyński
      zagroził, że w razie dalszych nacisków ujawni prawdę o aferach ludzi z
      kierownictwa ABW. Jako przykład podał ponad stumetrowe mieszkanie wiceszefa ABW
      Jacka Mąki na ulicy Kazimierzowskiej w Warszawie (warte ponad milion złotych),
      które ten otrzymał bezprawnie za kadencji Andrzeja Barcikowskiego, przed
      wyborami parlamentarnymi w roku 2005. (Barcikowskiemu zrewanżowano się później
      zatrudniając go w radzie programowej ośrodka szkoleniowego ABW).

      Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego wystąpiła wówczas do Urzędu Miasta o lokal
      na cele operacyjne. Po otrzymaniu lokalu ABW wykorzystała go jednak na cele
      nieoperacyjne, konkretnie przekazała Jackowi Mące, który odnowił otrzymane
      mieszkanie przy pomocy pracowników Agencji ( m.in. pracownik ABW Robert Budka
      zainstalował alarm), a następnie zameldował w nim siebie, żonę i syna.
      Mieszkaniem tym niechętnie chwali się zresztą do dziś – nie wykazał go np. w
      deklaracji majątkowej za rok 2007. Na koniec ostrej wymiany zdań zastępca szefa
      ABW miał zagrozić Budzyńskiemu, że i on i jego kolega dziennikarz (chodziło o
      mnie) „pożałują”. To wszystko opowiedział mi były szef lubelskiej delegatury ABW
      kilka miesięcy przed moim zatrzymaniem. Nie przywiązywałem wówczas do tego wagi,
      ale teraz co godzina zadaję sobie pytania: kto i dlaczego chce mnie zniszczyć?
      • venus99 Re: Po Kani ...Sumliński 30.07.08, 21:00
        jak na "dziennikarza" przedziwny dobór znajomych i jeszcze
        dziwniejszy zasób wiadomości.Czy Sumliński jest tylko dziennikarzem
        czy normalnym agentem z szajki Macierewicza??
    • ka12332 Re: Po Kani ...Sumliński 30.07.08, 20:29
      "Wprost" expresowo traci czytelników, upadnie jak jak hehe "Ozon"
      • porannakawa20 Re: Po Kani ...Sumliński 30.07.08, 20:55
        ka12332 napisał:

        > "Wprost" expresowo traci czytelników, upadnie jak jak hehe "Ozon"

        Gdy zaczęli wanjać kaczymi odchodami stracili we mniee czytelniczkę.
        Co tydzień od dziesiątków lat.
        Przepadli.
        Pewnie tak się dzieje na masową skalę.
        Czego nie tkną Kaczyńscy - pada!
        Nie wiedzieli o tym, że z bankrutami i lodziarzami nie powinni się wiązać?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka