Dodaj do ulubionych

Pan Prezydent zapomniał

10.08.08, 08:59
o czym mówił on i inni politycy wcześniej.
A mówili, że tarcza antyrakietowa nie jest w żadnym przypadku skierowana
przeciw Rosji. Teraz, gdy Rosja warknęła i pokazała kły- nagle okazuje sie
(wg. Prezydenta) że tarcza jest potrzebna. Czyli jednak ma chronić przed
nieobliczalną Rosją.
Obserwuj wątek
    • kon.by.sie.usmial Re: Pan Prezydent zapomniał 10.08.08, 09:04
      Kogo? Nas?
      • zapijaczony_ryj Też mi nowina. napisz lepej czego nie zapomniał. 10.08.08, 09:14

      • kiks4 Re: Pan Prezydent zapomniał 10.08.08, 09:29
        kon.by.sie.usmial napisał:

        > Kogo? Nas?
        ---
        Guru Gosiewski powiedział, że tarcza nas obroni. A jak potomek hetmana mówi- to
        mówi!
        • kon.by.sie.usmial Re: Pan Prezydent zapomniał 10.08.08, 09:37
          uuuuuu, a powiedział jak ta tarcza owej obrony dokona?
    • wanda43 Re: Pan Prezydent zapomniał 10.08.08, 09:15
      Pan prezydĘt sobie przypomniał, jak po Felińskiego z kijami z bratem biegali i
      bawili się w wojnę. Teraz tez patykiem niedźwiedziwi usiluje machac przed nosem.
      • kon.by.sie.usmial Re: Pan Prezydent zapomniał 10.08.08, 09:19
        Ty nie kpij, pan prezydent to zuch, jak się patrzy. Przecież swego
        czasu z bratem pod biblioteką stał.
        • wanda43 Re: Pan Prezydent zapomniał 10.08.08, 09:38
          Przypomniales mi wierszyk Brzechwy z dziecinstwa


          O większego trudno zucha,
          Jak był Stefek Burczymucha...
          — Ja nikogo się nie boję!
          Choćby niedźwiedź... to dostoję!
          Wilki?... Ja ich całą zgraję
          Pozabijam i pokraję!
          Te hieny, te lamparty
          To są dla mnie czyste żarty!
          A pantery i tygrysy
          Na sztyk wezmę u swej spisy!
          Lew!... Cóż lew jest?! — Kociak duży!
          Naczytałem się podróży!
          I znam tego jegomości,
          Co zły tylko, kiedy pości.
          Szakal, wilk?... Straszna nowina!
          To jest tylko większa psina!...
          (Brysia mijam zaś z daleka,
          Bo nie lubię, gdy kto szczeka!)
          Komu zechcę, to dam radę!
          Zaraz na ocean jadę
          I nie będę Stefkiem chyba,
          Jak nie chwycę wieloryba! —


          I tak przez dzień boży cały
          Zuch nasz trąbi swe pochwały.


          Aż raz usnął gdzieś na sianie...
          Wtem się budzi niespodzianie.
          Patrzy, a tu jakieś zwierzę
          Do śniadania mu się bierze.
          Jak nie zerwie się na nogi,
          Jak nie wrzaśnie z wielkiej trwogi! —
          Pędzi jakby chart ze smyczy...
          — Tygrys, tato! Tygrys! — krzyczy.
          — Tygrys?... — ojciec się zapyta.
          — Ach, lew może!... Miał kopyta
          Straszne! Trzy czy cztery nogi,
          Paszczę taką! Przy tym rogi...
          — Gdzież to było?
          — Tam na sianie.
          Właśnie porwał mi śniadanie...


          Idzie ojciec, służba cała,
          Patrzą... a tu myszka mała,
          Polna myszka siedzi sobie
          I ząbkami serek skrobie!...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka