iza.bella.iza
13.08.08, 11:01
"Lot do Gruzji był - jak się dowiadujemy od strony rządowej - pełen przygód.
Gdy pilot oznajmił, że ze względów bezpieczeństwa nie może lądować w Tbilisi,
tylko na lotnisku w Azerbejdżanie, prezydent oponował. Miał powiedzieć
wojskowemu pilotowi, że to on jest zwierzchnikiem sił zbrojnych i że pilot ma
wykonać jego rozkaz. Tak mówi Brygida Grysiak, reporterka TVN, która była w
samolocie.
[...]
Pilot nie ustąpił, prezydenci wylądowali w Azerbejdżanie, skąd samochodami
pojechali do Tbilisi."
wyborcza.pl/1,75248,5582943,Tusk_z_Kaczynskim_znowu_na_wojennej_sciezce.html
Czy to możliwe żeby nasz prezy-dęt był aż tak głupi?