Dodaj do ulubionych

"Autopoprawkę dostałam na targu od anonimowego..."

09.10.03, 20:37
Pani minister, a może by tak polecieć Jagiełłą? On miał bardzo zgrabne
wyjaśnienie na to skąd miał przeciek. Na targu dostał od anonimowego
człowieka. Pani chyba podobną wersję próbuje wciskać.

Z tego co zrozumiałam, pani minister poszła na spotkanie z Millerem i
Dąbrowskim na temat tantiem. Przed spotkaniem poprosiła pani bliżej nieznaną
osobę o wydrukowanie autopoprawki. Osoba ta tajemnicza autopoprawkę (lub coś
zupełnie innego, bo przecież pani nie sprawdzała) wydrukowała, pani wzięła i
pobiegła, nawet nie czytając tego co pani dostała. W gabinecie premiera
spotkała pani panią Łuczywo, której się pani tam zupełnie nie spodziewała, no
i z tego zaskoczenia, niewiedząc jak się pani ma zachować spytała pani
grzecznościowo czy pani Łuczywo chce autopoprawkę. ("Ja po prostu
powiedziałam, że mam ostatnią autopoprawkę, czy pani prezes chce, a pani
prezes wzięła. Spytałam się, czy ma jakieś uwagi"), rozumiem, że to dlatego,
że nie była pani u siebie i nie mogła zaproponować po prostu kawy czy
herbaty. I w ten prosty sposób, do rozmów o autopoprawce z premierem i swoim
szefem przystąpiła pani już bez tej "wziętej na wszelki wypadek"
autopoprawki.
Obserwuj wątek
    • wartburg4 nachlana 09.10.03, 23:15
      kataryna.kataryna napisała:

      > Pani minister, a może by tak polecieć Jagiełłą? On miał bardzo zgrabne
      > wyjaśnienie na to skąd miał przeciek. Na targu dostał od anonimowego
      > człowieka. Pani chyba podobną wersję próbuje wciskać.
      >
      > Z tego co zrozumiałam, pani minister poszła na spotkanie z Millerem i
      > Dąbrowskim na temat tantiem. Przed spotkaniem poprosiła pani bliżej nieznaną
      > osobę o wydrukowanie autopoprawki. Osoba ta tajemnicza autopoprawkę (lub coś
      > zupełnie innego, bo przecież pani nie sprawdzała) wydrukowała, pani wzięła i
      > pobiegła, nawet nie czytając tego co pani dostała. W gabinecie premiera
      > spotkała pani panią Łuczywo, której się pani tam zupełnie nie spodziewała, no
      > i z tego zaskoczenia, niewiedząc jak się pani ma zachować spytała pani
      > grzecznościowo czy pani Łuczywo chce autopoprawkę. ("Ja po prostu
      > powiedziałam, że mam ostatnią autopoprawkę, czy pani prezes chce, a pani
      > prezes wzięła. Spytałam się, czy ma jakieś uwagi"), rozumiem, że to dlatego,
      > że nie była pani u siebie i nie mogła zaproponować po prostu kawy czy
      > herbaty. I w ten prosty sposób, do rozmów o autopoprawce z premierem i swoim
      > szefem przystąpiła pani już bez tej "wziętej na wszelki wypadek"
      > autopoprawki.

      Pani minister moze poleciec jeszcze Rywinem. Np. ze owszem, przyszkla wtedy do
      gabinetu premiera, ale byla nachlana. Moze tam i bylo Luczywo, a moze swieczki
      sie palily albo myszki biale biegaly, ona juz nie pamieta, bo lezala pod
      stolem. Skad miala wiedziec, czy wziela ze soba autopoprawke, czy nie, skoro
      byla nachlana?
      • Gość: Mia Re: nachlana IP: *.acn.pl / *.acn.pl 10.10.03, 00:08
        Czy coś mi umknęło? Jaki dowód jest na to, że Jakubowska wezwana została do
        premiera w sprawie tantiem??? Czy i kiedy tego dnia były w ogóle rozmowy na
        temat tantiem, bo przecież chyba Jakubowska zaraz po pytaniu premiera do Agory
        czy są zadowoleni - wyszła z gabinetu i poszła do Nikolskiego???
        Może Dąbrowski i rozmawiał potem z premierem na temat tantiem, ale nie mogło
        być przy tym Jakubowskiej - wyszła razem z Agora? To po co Jakubowska poszła do
        premiera, skoro na temat tantiem nie rozmawiała z premierem - przynajmniej tego
        dnia????
        • douglasmclloyd Re: nachlana 10.10.03, 06:22
          Gość portalu: Mia napisał(a):

          > Czy coś mi umknęło? Jaki dowód jest na to, że Jakubowska wezwana została do
          > premiera w sprawie tantiem??? Czy i kiedy tego dnia były w ogóle rozmowy na
          > temat tantiem, bo przecież chyba Jakubowska zaraz po pytaniu premiera do Agory
          >
          > czy są zadowoleni - wyszła z gabinetu i poszła do Nikolskiego???
          > Może Dąbrowski i rozmawiał potem z premierem na temat tantiem, ale nie mogło
          > być przy tym Jakubowskiej - wyszła razem z Agora? To po co Jakubowska poszła do
          >
          > premiera, skoro na temat tantiem nie rozmawiała z premierem - przynajmniej tego
          >
          > dnia????

          To się nie trzyma kupy. I nie musi o tym, jak chce Kwiatkowski, rozstrzygać sąd.
        • Gość: bratek białe myszki IP: *.biaman.pl 10.10.03, 08:42
          Gość portalu: Mia napisał(a):

          > Czy coś mi umknęło? Jaki dowód jest na to, że Jakubowska wezwana została do
          > premiera w sprawie tantiem??? Czy i kiedy tego dnia były w ogóle rozmowy na
          > temat tantiem, bo przecież chyba Jakubowska zaraz po pytaniu premiera do Agory
          >
          > czy są zadowoleni - wyszła z gabinetu i poszła do Nikolskiego???
          > Może Dąbrowski i rozmawiał potem z premierem na temat tantiem, ale nie mogło
          > być przy tym Jakubowskiej - wyszła razem z Agora? To po co Jakubowska poszła
          do premiera, skoro na temat tantiem nie rozmawiała z premierem - przynajmniej
          tego dnia????

          Była nachlana. Jakubosia zawsze pije, gdy idzie na wizytę z Lesiem. Pije z
          radości i podniecenia. Jak potem ma pamiętać o jakichś głupich tantiemach,
          których zresztą wcale nie było?
    • strajker Re: "Autopoprawkę dostałam na targu od anonimoweg 10.10.03, 00:03
      kataryna.kataryna napisała:

      > Pani minister, a może by tak polecieć Jagiełłą? On miał bardzo zgrabne
      > wyjaśnienie na to skąd miał przeciek. Na targu dostał od anonimowego
      > człowieka. Pani chyba podobną wersję próbuje wciskać.
      >
      > Z tego co zrozumiałam, pani minister poszła na spotkanie z Millerem i
      > Dąbrowskim na temat tantiem. Przed spotkaniem poprosiła pani bliżej nieznaną
      > osobę o wydrukowanie autopoprawki. Osoba ta tajemnicza autopoprawkę (lub coś
      > zupełnie innego, bo przecież pani nie sprawdzała) wydrukowała, pani wzięła i
      > pobiegła, nawet nie czytając tego co pani dostała. W gabinecie premiera
      > spotkała pani panią Łuczywo, której się pani tam zupełnie nie spodziewała,
      no
      > i z tego zaskoczenia, niewiedząc jak się pani ma zachować spytała pani
      > grzecznościowo czy pani Łuczywo chce autopoprawkę. ("Ja po prostu
      > powiedziałam, że mam ostatnią autopoprawkę, czy pani prezes chce, a pani
      > prezes wzięła. Spytałam się, czy ma jakieś uwagi"), rozumiem, że to dlatego,
      > że nie była pani u siebie i nie mogła zaproponować po prostu kawy czy
      > herbaty. I w ten prosty sposób, do rozmów o autopoprawce z premierem i swoim
      > szefem przystąpiła pani już bez tej "wziętej na wszelki wypadek"
      > autopoprawki.

      @:-))) Rewelacja- właśnie tego brakowało mi w dzisiejszym przesłuchaniu.
      Powinnaś dać to Rokiemu, a Roki powinien spytać- czy cokolwiek z tych
      stwierdzeń trzyma się kupy?
      • douglasmclloyd Re: "Autopoprawkę dostałam na targu od anonimoweg 10.10.03, 06:21
        strajker napisał:

        > kataryna.kataryna napisała:
        >
        > > Pani minister, a może by tak polecieć Jagiełłą? On miał bardzo zgrabne
        > > wyjaśnienie na to skąd miał przeciek. Na targu dostał od anonimowego
        > > człowieka. Pani chyba podobną wersję próbuje wciskać.
        > >
        > > Z tego co zrozumiałam, pani minister poszła na spotkanie z Millerem i
        > > Dąbrowskim na temat tantiem. Przed spotkaniem poprosiła pani bliżej niezna
        > ną
        > > osobę o wydrukowanie autopoprawki. Osoba ta tajemnicza autopoprawkę (lub c
        > oś
        > > zupełnie innego, bo przecież pani nie sprawdzała) wydrukowała, pani wzięła
        > i
        > > pobiegła, nawet nie czytając tego co pani dostała. W gabinecie premiera
        > > spotkała pani panią Łuczywo, której się pani tam zupełnie nie spodziewała,
        >
        > no
        > > i z tego zaskoczenia, niewiedząc jak się pani ma zachować spytała pani
        > > grzecznościowo czy pani Łuczywo chce autopoprawkę. ("Ja po prostu
        > > powiedziałam, że mam ostatnią autopoprawkę, czy pani prezes chce, a pani
        > > prezes wzięła. Spytałam się, czy ma jakieś uwagi"), rozumiem, że to dlateg
        > o,
        > > że nie była pani u siebie i nie mogła zaproponować po prostu kawy czy
        > > herbaty. I w ten prosty sposób, do rozmów o autopoprawce z premierem i swo
        > im
        > > szefem przystąpiła pani już bez tej "wziętej na wszelki wypadek"
        > > autopoprawki.
        >
        > @:-))) Rewelacja- właśnie tego brakowało mi w dzisiejszym przesłuchaniu.
        > Powinnaś dać to Rokiemu, a Roki powinien spytać- czy cokolwiek z tych
        > stwierdzeń trzyma się kupy?

        W tej chwili kupy trzyma się tylko grupa trzymająca, przy okazji, władzę.
      • Gość: suchy pysk Autopoprawka i suchary IP: *.biaman.pl 10.10.03, 08:47
        W gabinecie premiera
        > > spotkała pani panią Łuczywo, której się pani tam zupełnie nie spodziewała,
        no i z tego zaskoczenia, niewiedząc jak się pani ma zachować spytała pani
        > > grzecznościowo czy pani Łuczywo chce autopoprawkę. ("Ja po prostu
        > > powiedziałam, że mam ostatnią autopoprawkę, czy pani prezes chce, a pani
        > > prezes wzięła. Spytałam się, czy ma jakieś uwagi"), r


        Pamiętać przy tym należy, że tego dnia Jakubosia już nie zamierzała uwzględniać
        żadnych więcej interesów mediów komercyjnych. Z tego wynika, że autopoprawka
        rzeczywiście robiła za grzecznościową herbatkę i suchary (to ostatnie to już mi
        się kojarzy z przyszłym losem Jakubosi).
    • wieslaw.rewerski Ale bez gryfu? 10.10.03, 01:10
      kataryna.kataryna napisała:

      > niewiedząc jak się pani ma zachować spytała pani
      > grzecznościowo czy pani Łuczywo chce autopoprawkę.

      Miejmy nadzieję, że tajemnicza osoba, która dała autopoprawkę pani minister,
      nie opatrzyła jej przedtem gryfem poufności. Bo jeśli nie, to z grzeczności
      pani minister mimowolnie zostałaby przestępczynią...

      Wiesław Rewerski
      pan_bezrobotny
      • douglasmclloyd Re: Ale bez gryfu? 10.10.03, 06:24
        wieslaw.rewerski napisał:

        > kataryna.kataryna napisała:
        >
        > > niewiedząc jak się pani ma zachować spytała pani
        > > grzecznościowo czy pani Łuczywo chce autopoprawkę.
        >
        > Miejmy nadzieję, że tajemnicza osoba, która dała autopoprawkę pani minister,
        > nie opatrzyła jej przedtem gryfem poufności. Bo jeśli nie, to z grzeczności
        > pani minister mimowolnie zostałaby przestępczynią...
        >
        > Wiesław Rewerski
        > pan_bezrobotny

        Moim zdaniem tajemnicza osoba wręczyła Jakubowskiej jadłospis, bo myślała, że
        pani minister wychodzi na kolację.
        • Gość: kuchcik Re: Ale bez gryfu? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.10.03, 12:04
          > Moim zdaniem tajemnicza osoba wręczyła Jakubowskiej
          jadłospis, bo myślała, że
          > pani minister wychodzi na kolację.
          >
          To jest myśl. To dlatego pani redaktor spojrzała czy na
          jadłospis i stwierdziła, że nie może się o nim
          wypowiedzić bo nie wie czy auto-potrawka ma ten sam
          skład, który wysmażyli kucharze w Agorze.
    • Gość: +/- Szaleniec na targu? IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 10.10.03, 09:53
      Stenogram 35 [...]Dla mnie osobiście przełomem było spotkanie w dniu 26 czerwca 2002 r. Od tego dnia na każdego, kto przychodzi gdziekolwiek z propozycjami doprowadzania do takiego kompromisu, patrzeć mogłem - w moim przekonaniu w sposób uprawniony - jak na szaleńca, który nie zasługuje na żadną uwagę[...]

      L.Miller
      • Gość: 111111111111111111 co tu gadac................. IP: *.acn.pl / *.acn.pl 10.10.03, 10:14
        Poplynela ruda torba............
        • Gość: , Re: co tu gadac................. IP: 195.205.230.* 12.10.03, 23:15
    • witek.bis Re: "Autopoprawkę dostałam na targu od anonimoweg 10.10.03, 11:48
      Może przegapiłem jakiś kluczowy fragment zeznań Jakubowskiej, ale jednego nie
      mogę zrozumieć: jakim cudem Żelazna Torebka tak dokładnie pamięta, że istniała
      wersja autopoprawki z 18.30? Przecież przygotował ją rzekomo Departament Prawny
      i dostarczył na biurko Pani Minister w formie wydruku komputerowego, do którego
      zresztą nie raczyła ona zajrzeć. A może nie miała na to czasu, bo musiała
      zawinąć kieckę i kurcgalopkiem pognać do Łopackiego, odepchnąć go od komputera,
      otworzyć wersję elektroniczną dokumentu i zajrzeć do jego metryczki, by raz na
      zawsze zapamiętać datę jego poczęcia? (dokumentu, ma się rozumieć a nie
      Łopackiego). A swoją drogą to ten Łopacki to chodzący (bo jeszce nie siedzący)
      wzór urzędniczej pracowitości i kompetencji. Może nie zawsze wie jak się
      nazywa, ale kolejne wersje ustaw potrafi produkować z zadziwiającą szybkością
      (18.08, 18.30.....) i to wszystko na podstawie analiz, ekspertyz i fragmentów
      rozmów. Pozazdrościć takiego podwładnego. Ale zostawiając Łopackiego i inne
      żarty na boku nie sposób nie zapytać gdzie się podziała ta legendarna wersja z
      18.30, bo póki się ona jakimś cudem nie odnajdzie, to siłą rzeczy wersją
      aktualną na wieczór 22 lipca jest ta z 18.08. Jeśli mnie pamięć nie myli, to
      ona właśnie nie zawiera żadnych przepisów antykoncentracyjnych i jest otwarta
      na wszelkie rozwiązania w tej kwestii. Czyżby odpowiednie zapisy miały się w
      niej znaleźć dopiero po uzyskaniu ostatecznej odpowiedzi od Agory, a kiedy
      wieczorem 22 lipca stało się jasne że Michnik-kutwa płacić nie zamierza ( o
      czym Torebka dowiedziała się na spotkaniu z Nikolskim), to następnego dnia
      Czarzasty z Sokołowską dostarczyli Jakubowskiej antyagorowy wariant przepisów
      dekoncentracyjnych, a Margareth wprowadziła go do ostatecznej wersji,
      jednocześnie trzymając „kurtuazyjnie” Helenę Łuczywo w przedpokoju? Nie,
      doprawdy nie sposób w to uwierzyć!
      • kataryna.kataryna Re: 'Autopoprawkę dostałam na targu od anonimoweg 10.10.03, 12:04
        witek.bis napisał:

        > Może przegapiłem jakiś kluczowy fragment zeznań Jakubowskiej, ale jednego nie
        > mogę zrozumieć: jakim cudem Żelazna Torebka tak dokładnie pamięta, że
        istniała
        > wersja autopoprawki z 18.30? Przecież przygotował ją rzekomo Departament
        Prawny
        >
        > i dostarczył na biurko Pani Minister w formie wydruku komputerowego, do
        którego
        >
        > zresztą nie raczyła ona zajrzeć. A może nie miała na to czasu, bo musiała
        > zawinąć kieckę i kurcgalopkiem pognać do Łopackiego, odepchnąć go od
        komputera,
        >
        > otworzyć wersję elektroniczną dokumentu i zajrzeć do jego metryczki, by raz
        na
        > zawsze zapamiętać datę jego poczęcia? (dokumentu, ma się rozumieć a nie
        > Łopackiego).


        No właśnie :)


        A swoją drogą to ten Łopacki to chodzący (bo jeszce nie siedzący)
        > wzór urzędniczej pracowitości i kompetencji. Może nie zawsze wie jak się
        > nazywa, ale kolejne wersje ustaw potrafi produkować z zadziwiającą szybkością
        > (18.08, 18.30.....) i to wszystko na podstawie analiz, ekspertyz i fragmentów
        > rozmów. Pozazdrościć takiego podwładnego.



        Witek, jak Ty nic nie rozumiesz. Różne wersje autopoprawki tworzył specjalny
        program kompouterowy, który po wrzuceniu wszystkich możliwych wersji każdego z
        zapisów losowo generował kolejne wersje ustawy, a że miał mocny procesor to
        robił to w zawrotnym tempie.



        Ale zostawiając Łopackiego i inne
        > żarty na boku nie sposób nie zapytać gdzie się podziała ta legendarna wersja
        z
        > 18.30, bo póki się ona jakimś cudem nie odnajdzie, to siłą rzeczy wersją
        > aktualną na wieczór 22 lipca jest ta z 18.08. Jeśli mnie pamięć nie myli, to
        > ona właśnie nie zawiera żadnych przepisów antykoncentracyjnych i jest otwarta
        > na wszelkie rozwiązania w tej kwestii. Czyżby odpowiednie zapisy miały się w
        > niej znaleźć dopiero po uzyskaniu ostatecznej odpowiedzi od Agory, a kiedy
        > wieczorem 22 lipca stało się jasne że Michnik-kutwa płacić nie zamierza ( o
        > czym Torebka dowiedziała się na spotkaniu z Nikolskim), to następnego dnia
        > Czarzasty z Sokołowską dostarczyli Jakubowskiej antyagorowy wariant
        przepisów
        > dekoncentracyjnych, a Margareth wprowadziła go do ostatecznej wersji,
        > jednocześnie trzymając „kurtuazyjnie” Helenę Łuczywo w przedpokoju?
        > Nie,
        > doprawdy nie sposób w to uwierzyć!



        Prawda, jaki zbieg okoliczności? Akurat ta wersja, którą przedstawiono u
        premiera jego gościom zaginęła, na dodatek była to wersja, której żywot równie
        krótki jak jętki jednodniówki. Jeśli Jakubowska szybko nie wymyśli na to
        jakiegoś kłamstwa, pozostają podejrzenia, że wersja z 18.30 powstała poza
        ministerstwem kultury specjalnie na użytek końcowych negocjacji z Agorą i po
        fiasku tychże została wyrzucona z pamięci, ludzkiej i komputerowej. I jak się
        wszyscy zwiedzieli wieczorem, że sprawa się rypła, w nocy powstała wersja "na
        rząd". Jakubowska twierdziła, że po spotkani uw kancelarii nie wróciła do
        ministerstwa, ciekawe co pokażą bilingi, do kogo dzwoniła i do kogo poszła
        potem uzgadniać ostateczną wersję. A może do niej i Nikolskiego pijących kawę
        dołączył pewien wąsacz w okularach? Szkoda, że nie dowiemy się co mówią bilingi
        Nikolskiego i książka wejść do kancelarii w nocy po spotkaniu u premiera.
        • witek.bis Re: 'Autopoprawkę dostałam na targu od anonimoweg 10.10.03, 13:01
          > Witek, jak Ty nic nie rozumiesz. Różne wersje autopoprawki tworzył specjalny
          > program kompouterowy, który po wrzuceniu wszystkich możliwych wersji każdego
          z
          > zapisów losowo generował kolejne wersje ustawy, a że miał mocny procesor to
          > robił to w zawrotnym tempie.
          >

          :)
          Racja! Masz na myśli „Turbo-Legislatora 2002” parcującego pod Windowsem Carnym
          Wąsem? Zupełnie o tym programie zapomniałem, bo słyszałem, że to jest na razie
          wersja beta (to by nawet tłumaczyło te znikające i pojawiające się słowa). Ale
          żeby zachować takie tempo prac, to musieli chyba działać na procesorze
          taktującym z szybkością 17,5 mln $/ustawę (czyżby Scarbonium GTW?).

          > Prawda, jaki zbieg okoliczności? Akurat ta wersja, którą przedstawiono u
          > premiera jego gościom zaginęła, na dodatek była to wersja, której żywot
          równie
          > krótki jak jętki jednodniówki. Jeśli Jakubowska szybko nie wymyśli na to
          > jakiegoś kłamstwa, pozostają podejrzenia, że wersja z 18.30 powstała poza
          > ministerstwem kultury specjalnie na użytek końcowych negocjacji z Agorą i po
          > fiasku tychże została wyrzucona z pamięci, ludzkiej i komputerowej. I jak się
          > wszyscy zwiedzieli wieczorem, że sprawa się rypła, w nocy powstała wersja "na
          > rząd". Jakubowska twierdziła, że po spotkani uw kancelarii nie wróciła do
          > ministerstwa, ciekawe co pokażą bilingi, do kogo dzwoniła i do kogo poszła
          > potem uzgadniać ostateczną wersję. A może do niej i Nikolskiego pijących kawę
          > dołączył pewien wąsacz w okularach? Szkoda, że nie dowiemy się co mówią
          bilingi
          >
          > Nikolskiego i książka wejść do kancelarii w nocy po spotkaniu u premiera.


          Billingi rzeczywiście mogą być interesujące, ale roli księgi wejść-wyjść to bym
          nie przeceniał, bo po tych wszystkich zeznaniach, to zdążyłem się już
          zorientować, że oni wszyscy potrafią wszędzie wchodzić na tzw. krzywy (a co
          dopiero wąsaty) ryj. A co do wersji z 18.30, to wydaje mi się, że istniała ona
          wyłącznie „w rozumie” Anticolskiego, to i wykasować było nietrudno. A Agorze
          wystarczało kurtuazyjnie zapchać dziób tymi dwiema "cieńkimi" kartkami (jak
          Banasińskiemu).

          Pozdrawiam!
          • Gość: Iza Re: 'Autopoprawkę dostałam na targu od anonimoweg IP: *.chello.pl 10.10.03, 17:44
            > Billingi rzeczywiście mogą być interesujące, ale roli księgi wejść-wyjść to
            bym
            >
            > nie przeceniał, bo po tych wszystkich zeznaniach, to zdążyłem się już
            > zorientować, że oni wszyscy potrafią wszędzie wchodzić na tzw. krzywy (a co
            > dopiero wąsaty) ryj.

            To mi podsunęło pewien pomysł. Niech każdy z piszących tu forumowiczów przyjży
            się sobie w lustrze i porządnie zastanowi czy po odpowiedniej charakteryzacji
            nie zacznie łudząco przypominać wąsatego, krzywego ryja (WKR). Jeśli się taki
            znajdzie, to wyślemy go do odpowiedniech urzędów, żeby pozyskał potrzebne nam
            źródła. Natomiast forumowiczki niech się zastanowią nad upodobnieniem do Oli.
            Fałszywą Olę wyślemy do WKR, żeby go w tym czasie poadorowała w jakimś
            zacisznym miejscu. Prawdziwą Olą nie trzeba się kłopotać, bo od wczoraj siedzi
            chyba w domu za zasłoniętymi oknami i dokształca się czytając wspomnienia
            pewnej byłej premier.
            Reszta forumowiczów zrobi ściepę na pokrycie kosztów operacji i wynagrodzenie
            dla emisariuszy.
            • Gość: bratek drobna uwaga IP: *.biaman.pl 10.10.03, 17:51
              wąsatego, krzywego ryja (WKR).

              tzw. WKuRa.

              p.s. Dlaczego Anita Iż Powzięłam nie wystąpiła w czarnej chuście na twarzy??
              Przecież to już było ustalone.
    • Gość: Krzys52 *^*^ - - - Szaty Ktorych Nie Ma - - - ^*^* IP: *.proxy.aol.com 10.10.03, 17:02
      Jesli fakty mowia inaczej – tym gorzej dla faktow.

      Papiez nie mogl zapobiec wojnie swiata muzulmanskiego z chrzescijanskim z dwoch
      powodow przynajmniej.

      Swiat muzulmanski byl i jest zbyt rozbity, zbyt sklocony i zbyt slaby by moc
      wystapic jako zjednoczona sila przeciwko Zachodowi . Islam to tylko z pozoru
      monolit i o tym wiadomo od dawna. W rzeczywistosci reprezentowany jest przez
      roznorodne i nie dajace sie pogodzic interesy.

      Swymi rutynowymi apelami nie zazegnal wiec papiez jakiegokolwiek, stypulowanego
      przez Casiniego, niebezpieczenstwa albowiem tak rozumiane zagrozenie nie
      istnialo. Rownie skutecznie, wiec, wymodlic moglby papiez sloneczna pogode
      posrodku upalnego lata. Gdyby zagrozenie istnialo, a swiat islamski bylby
      silniejszy oraz zjednoczony - tylko wowczas moglibysmy mowic o mozliwym
      papieskim wplywie.

      Jedyna sila jednoczaca swiat muzulmanski w jego anty-zachodnich usilowaniach
      byl terroryzm – na duza skale finansowany i wspierany przez rzady panstw
      arabskich, organizacje ponadrzadowe, oraz sponsorow prywatnych.

      Nie przypominam sobie jednak by papiezowi udalo sie skutecznie zaapelowac do
      terrorystow o porzucenie metod i celow. W zamian, i to pamietam dokladnie,
      zaapelowal papiez do arabskiego poczucia krzywdy i doswiadczanej
      niesprawiedliwosci. To udalo sie papiezowi zdecydowanie. A mowil papiez o
      krzywdach jakich doswiadczaja gorzej rozwiniete kraje arabskie oraz o
      odpowiedzialnosci jaka, wzgledem nich, maja kraje rozwiniete. Pamietam jak
      papiez ustwawicznie umacnial Arabow w przekonaniu ze to Zachod, a zwlaszcza
      ciagle wskazywane palcem Stany, odpowiedzialny jest za ich (niejednokrotnie)
      nedzny status. Doszlo juz do tego, ze nawet najbardziej radykalni i zadni krwi
      arabscy guru, w uzasadnieniach wlasnych dzialan, powolywali sie na papieza
      Polaka. Ich nienawisc do Zachodu, otoz, otrzymala apriori papieska akceptacje
      (w ich rozumieniu oczywiscie, ale coz to zmienia).

      Nie wiem czy papiezom przysluguja Pokojowe Nagrody Nobla oraz jakimi
      osiagnieciami musza sie wykazac by sie zakwalifikowac. Aktualny papiez bez
      watpienia zrobil bardzo duzo dla pokoju. Tylko akurat nie to co podsuwa Casini –
      nie przyczynil sie do “unikniecia wojny swiatow”. To jest nazbyt mocno dete.

      Stwierdzenie Casiniego, ze "uniknięcie wojny religijnej pomiędzy światem
      Zachodu a islamem jest zasługą papieża" jest w najlepszym wypadku
      nieporozumieniem. W najgorszym jest to klamstwo polityka obliczone na
      odniesienie jakichs tam doraznych korzysci, przy czym nalezy pamietac, ze
      Chadecy tradycyjnie wynosili pozycje religii oraz religijnych autorytetow. Jak
      tylko sie dalo i przy kazdej okazji. Jest to wiec posuniecie jak najbardziej
      przystajace do chadeckiej ideologii. Choc gorliwosc w “wynoszeniu papieza pod
      niebiosa” moze tez miec podloze czysto religijnej natury, a tu przesada jest
      chlebem powszednim.

      W ten oto sposob rosna mity oraz legendy o osiagnieciach danego papieza i kk,
      choc ten palcem w bucie niejednokrotnie nie kiwnal w sprawach dzieki ktorym
      robiono go wielkim. Jak zwykle prestiz i potega budowane sa na grze pozorow,
      klamstwach i legendach – na strojeniu sie w szaty ktorych, tak naprawde, nie ma.
      .
      K.P.
      .
      PS...Lizidupstwo czyli tzw. poprawnosc polityczna Admina spowodowala usuniecie
      tego watku na osla lawke. Za co? Ano sprobujcie zgadnac

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka