kataryna.kataryna
09.10.03, 20:37
Pani minister, a może by tak polecieć Jagiełłą? On miał bardzo zgrabne
wyjaśnienie na to skąd miał przeciek. Na targu dostał od anonimowego
człowieka. Pani chyba podobną wersję próbuje wciskać.
Z tego co zrozumiałam, pani minister poszła na spotkanie z Millerem i
Dąbrowskim na temat tantiem. Przed spotkaniem poprosiła pani bliżej nieznaną
osobę o wydrukowanie autopoprawki. Osoba ta tajemnicza autopoprawkę (lub coś
zupełnie innego, bo przecież pani nie sprawdzała) wydrukowała, pani wzięła i
pobiegła, nawet nie czytając tego co pani dostała. W gabinecie premiera
spotkała pani panią Łuczywo, której się pani tam zupełnie nie spodziewała, no
i z tego zaskoczenia, niewiedząc jak się pani ma zachować spytała pani
grzecznościowo czy pani Łuczywo chce autopoprawkę. ("Ja po prostu
powiedziałam, że mam ostatnią autopoprawkę, czy pani prezes chce, a pani
prezes wzięła. Spytałam się, czy ma jakieś uwagi"), rozumiem, że to dlatego,
że nie była pani u siebie i nie mogła zaproponować po prostu kawy czy
herbaty. I w ten prosty sposób, do rozmów o autopoprawce z premierem i swoim
szefem przystąpiła pani już bez tej "wziętej na wszelki wypadek"
autopoprawki.