Gość: prowokat
IP: 192.168.42.*
16.01.02, 19:08
ostatnio w mediach z wielką dezaprobatą dla Arafata i Palestyńczyków mówiono o
tym że Izrael przechwycił 50 ton broni. Wszyscy dziennikarze mówili o tym ze
zgrozą i z potępieniem. Ale przecież sam Izrael twierdzi że jest w stanie wojny
więc dostawy broni dla jednej ze stron nie powinny aż tak dziwić. Wojna to
wojna. Izrael dostał niejedne 50 ton broni od USA i chyba nie po aby sie od
komarów odganiać. Oczywiście oficjalinie dostał po to aby sie bronić, ale jakoś
mnie ta obrona w postaci rozpieprzania palestyńskich domów nie przekonuje.
Ostro zareagowały USA (chyba dlatego że ta broń nie pochodziła od nich). Nie
wiem czy zapomniano już o tym że podczas I wojny do 1917 USA chandlowało z kim
się dało i gówno ich obchodziło postępowanie Niemców, Austryjaków czy Rosjan,
mieli gdzieś dążenia narodów (Polaków, Czechów, Węgrów, Ukraińców, Serbów,
Chorwatów itp itd) do niepodległości samostanowienia, a teraz podkreślają jak
ważna jest dla nich niepodległość Izraela. Czemu wiadomości są tak
przekazywane??? Toczy się wojna w Czeczenie i wiele razy mozna było słyszeć o
tym jak bardzo Rosja łamie wszelkie prawa, do Czeczenów odnosi się z sympatia
nawet jeśli porywaja polskich obywateli, a ich bojownicy próbują zajmowac
kolejne rosyjskie prowincje (np Dagestan). Tak też było podczas wojny w
Kosowie. Oczywiście wszystkiemu winni byli Sebowie, a to że Albańczycy
przemycali narkotyki, broń że potem zrobili zamieszanie w Macedonii to już mało
istotne szczegóły.