Dodaj do ulubionych

Dlaczego nie ufam Adamowi Michnikowi

IP: *.gratka.pl 25.10.03, 15:12
Dużo ostatnio pisano na forum o Michniku i to w negatywnym kontekście. Ludzie
zarzucali mu najróżniejsze rzeczy i wyciągnali jakieś stare wyświechtane
numery oraz "żydowanie". Jest też kilka osób, które bronią Michnika, niestety
część z nich robi to zupełnie nieudolnie. Piszą oni na przykład, że Michnika
się krytykuje, bo to Żyd i w tym tkwi nieczęć do niego. Ludzie, którzy
podnoszą tego typu argumenty nie różnią się w zasadzie niczmy od tych, którzy
rzeczywiście używają żydowskiego "argumentu" przeciwko niemu. Ci ludzie mogą
i stać po przeciwnych stronach, ale w rzezywistkości można ich wrzucić do
jednego worka, bo stosują chwyty poniżej pasa. To piszę tylko po to, aby nikt
mi tutaj nie zarzucał, że atakuję Michnika, bo to Żyd. Tak nie jest.

Z drugiej strony duża część osób rozczarowanych postawą Michnika zarzuca mu
picie z Urbanem, przyjaźnie z Rakowskim, Jaruzelskim i z całą resztą
aparatczyków komunizmu. Otóż ta kwestia jest mi całkowicie obojętna. Nie robi
dla mnie żadnej różnicy, czy Michnik będzie pił z Urbanem czy z o. Rydzykiem.
Jest to jego prywatna sprawa i nie wpływa to w żaden sposób na jakość
demokracji i jakość życia publicznego.

Ja bym chciał poruszyć kwestię krytyki Michnika z trochę innej strony.
Opiszę to na podstawie tego, co widzimy w aferze Rywina. Proszę jednak nie
używać innego argumentu poniżej pasa, czyli zarzutu, że nie doceniam
pozytywnej roli Michnika w całej sprawie. Jest to podobny argument, jakim
posługuje się Michnik, czyli "każdy kto w jakikolwiek sposób odważy się na
jakąkolwiek krytykę Michnika, nie dąży do wyjaśnienia sprawy, a najpewniej
wspiera grupę trzymającą władzę". Tak nie jest. Nie znoszę komunistów, SLD
uważam za zbiór patologii i najchętniej bym ich wszystkich wyeksportował do
jakiegoś kraju bliższego ich korzeniom ideologicznym niż obecna Polska.

Mnie bardziej niż imprezy z Urbanem isteresuje jego postawa publiczna, biorąc
pod uwagę to, że jest redaktorem naczelnym największej i prawdopodobnie
najbardziej opiniotwórczej gazety w kraju. Gdy dołożymy do tego przekonanie o
własnej nieomylności, stawianie się ponad wszystkimi i pouczanie innych, to
wygląda to już zupełnie tragicznie.
Jak mogę zaufać redaktorowi naczelnemu gazety, gdy widzę takie zachowanie:

1) Od początku całej afery redaktor naczelny broni zaciekle premiera, nie
przedstawiając w swojej argumentacji nic, poza własnym przekonaniem
wyniesionym z....bliskiej znajomości z premierem. Nie bronię redaktorowi
naczelnemu prawa do wyrażania swojej własnej opinii w takiej sprawie . On
tylko pokazuje swoje oblicze przy tak żałosnej argumentacji. Tutaj redaktor
naczelny idzie jednak jeszcze dalej. Pamiętamy przecież, jak zaraz po
publikacji, w programie "Kropka nad i" nie tylko mówi, że nie wierzy w winę
premiera, ale posuwa się do krytyki dużej części społeczeństwa, bo
wykrzykuje, że to "hańba podejrzewać premiera!!". Ja sobie nie wyobrażam,
żeby szanujący się red. nacz. tak się zachowywał i pouczał mnie, że moje
podejrzenia w stosunku do premiera to "hańba!"
2) Stosunki tego samego redaktora naczelnego z prezydentem. Otóż obaj panowie
nie mają żadnych skrupułów i zatajają przed opinią publiczną ważny dokument w
wiadomej sprawie i nie widzą w tym nic niestosownego. Prezydent jak
prezydent, w końcu to polityk i ma w tym własny interes (nie usprawiedliwiam
go oczywiście, bo jest dla mnie zwykłym cwaniaczkiem, niczym więcej), ale
redaktor naczelny szanującej się gazety miałby coś zataić przed swoimi
czytelnikami? Czy redaktor naczelny, który ukrywa przed swoimi czytelnikami
takie rzeczy może budzić zaufanie?
3) Nie znoszę Czarzastego, Kwiatkowskiego, Jakubowskiej, itd. To gwoli
ścisłości. Zdumienie moje budzi jednak odmienna postawa redaktora naczelnego
względem poszczególnych osób. Otóż redaktor naczelny, który zawsze broni się
przed wygłaszaniem kategorycznych sądów i oskarżaniem innych osób,
jednocześnie bardzo stanowczo atakuje Czarzastego w czasie zeznań przed
Komisją Śledczą. Robi to nawet wtedy, gdy nie jest o niego pytany. Podobnie
jest z Kwiatkowskim. Dlaczego jednak inaczej jest z Jakubowską? Michnik
niczego nie ustalił w czasie śledztwa dziennikarskiego, jak sam twierdzi,
więc wie tyle co my. Czy dowody na Jakubowską mają inną wartość niż te na
Czarzastego? Przecież one są mniej więcej takie same.
Jest jeszcze druga sprawa z Jakubowską. Redaktor naczelny Gazety Wyborczej
idzie sobie na prywatną rozmowę, jako przyjaciel i namawia ją, żeby odsunęła
się na rok czy dwa od polityki. To jak to w końcu jest? Oficjalnie w czasie
przesłuchań oraz przed motłochem, czyli nami, są po przeciwnych stronach tej
afery i w ogóle całego sporu, a już za plecami okazują się jednym
towarzystwem?

To są rzeczy, których nie należy stawiać, jako argumenty w samej sprawie
Rywina. To jest co inngo. Tutaj chodzi o zaufanie, jakim obdarzamy media. To,
że ta cała afera korupcyjna jest całkowiecie jawna, umożliwia nam dokonywanie
ocen na różnych płaszczyznach. I nie piszcie, że ona została ujawniona dzięki
Michnikowi, bo to jest oczywiste. Ja cały czas mówię o czym innym. Gdyby była
tylko publikacja, a nie byłoby Komisji Śledczej, bylibyśmy jak dzieci we
mgle, zdani wyłącznie na Michnika. Na Michnika, który chce być bardziej
lojalny wobec swoich przyjaciół - polityków, których powinien kontrolować,
niż nas, opinii publicznej. Jaką możemy mieć pewność, że przy innych
sprawach, przy których będziemy zdani już wyłącznie na twierdzenia Michnika,
nie będziemy oszukiwani w taki sam sposób?
Obserwuj wątek
    • etos.solidarnosci A kogo to obchodzi ? 25.10.03, 15:18
      Gość portalu: GoniącyPielęgniarz napisał(a):

      > Dużo ostatnio pisano na forum o Michniku i to w negatywnym kontekście. Ludzie
      > zarzucali mu najróżniejsze rzeczy i wyciągnali jakieś stare wyświechtane
      > numery oraz "żydowanie". Jest też kilka osób, które bronią Michnika, niestety
      > część z nich robi to zupełnie nieudolnie. Piszą oni na przykład, że Michnika
      > się krytykuje, bo to Żyd i w tym tkwi nieczęć do niego. Ludzie, którzy
      > podnoszą tego typu argumenty nie różnią się w zasadzie niczmy od tych, którzy
      > rzeczywiście używają żydowskiego "argumentu" przeciwko niemu. Ci ludzie mogą
      > i stać po przeciwnych stronach, ale w rzezywistkości można ich wrzucić do
      > jednego worka, bo stosują chwyty poniżej pasa. To piszę tylko po to, aby nikt
      > mi tutaj nie zarzucał, że atakuję Michnika, bo to Żyd. Tak nie jest.
      >
      > Z drugiej strony duża część osób rozczarowanych postawą Michnika zarzuca mu
      > picie z Urbanem, przyjaźnie z Rakowskim, Jaruzelskim i z całą resztą
      > aparatczyków komunizmu. Otóż ta kwestia jest mi całkowicie obojętna. Nie robi
      > dla mnie żadnej różnicy, czy Michnik będzie pił z Urbanem czy z o. Rydzykiem.
      > Jest to jego prywatna sprawa i nie wpływa to w żaden sposób na jakość
      > demokracji i jakość życia publicznego.
      >
      > Ja bym chciał poruszyć kwestię krytyki Michnika z trochę innej strony.
      > Opiszę to na podstawie tego, co widzimy w aferze Rywina. Proszę jednak nie
      > używać innego argumentu poniżej pasa, czyli zarzutu, że nie doceniam
      > pozytywnej roli Michnika w całej sprawie. Jest to podobny argument, jakim
      > posługuje się Michnik, czyli "każdy kto w jakikolwiek sposób odważy się na
      > jakąkolwiek krytykę Michnika, nie dąży do wyjaśnienia sprawy, a najpewniej
      > wspiera grupę trzymającą władzę". Tak nie jest. Nie znoszę komunistów, SLD
      > uważam za zbiór patologii i najchętniej bym ich wszystkich wyeksportował do
      > jakiegoś kraju bliższego ich korzeniom ideologicznym niż obecna Polska.
      >
      > Mnie bardziej niż imprezy z Urbanem isteresuje jego postawa publiczna, biorąc
      > pod uwagę to, że jest redaktorem naczelnym największej i prawdopodobnie
      > najbardziej opiniotwórczej gazety w kraju. Gdy dołożymy do tego przekonanie o
      > własnej nieomylności, stawianie się ponad wszystkimi i pouczanie innych, to
      > wygląda to już zupełnie tragicznie.
      > Jak mogę zaufać redaktorowi naczelnemu gazety, gdy widzę takie zachowanie:
      >
      > 1) Od początku całej afery redaktor naczelny broni zaciekle premiera, nie
      > przedstawiając w swojej argumentacji nic, poza własnym przekonaniem
      > wyniesionym z....bliskiej znajomości z premierem. Nie bronię redaktorowi
      > naczelnemu prawa do wyrażania swojej własnej opinii w takiej sprawie . On
      > tylko pokazuje swoje oblicze przy tak żałosnej argumentacji. Tutaj redaktor
      > naczelny idzie jednak jeszcze dalej. Pamiętamy przecież, jak zaraz po
      > publikacji, w programie "Kropka nad i" nie tylko mówi, że nie wierzy w winę
      > premiera, ale posuwa się do krytyki dużej części społeczeństwa, bo
      > wykrzykuje, że to "hańba podejrzewać premiera!!". Ja sobie nie wyobrażam,
      > żeby szanujący się red. nacz. tak się zachowywał i pouczał mnie, że moje
      > podejrzenia w stosunku do premiera to "hańba!"
      > 2) Stosunki tego samego redaktora naczelnego z prezydentem. Otóż obaj panowie
      > nie mają żadnych skrupułów i zatajają przed opinią publiczną ważny dokument w
      > wiadomej sprawie i nie widzą w tym nic niestosownego. Prezydent jak
      > prezydent, w końcu to polityk i ma w tym własny interes (nie usprawiedliwiam
      > go oczywiście, bo jest dla mnie zwykłym cwaniaczkiem, niczym więcej), ale
      > redaktor naczelny szanującej się gazety miałby coś zataić przed swoimi
      > czytelnikami? Czy redaktor naczelny, który ukrywa przed swoimi czytelnikami
      > takie rzeczy może budzić zaufanie?
      > 3) Nie znoszę Czarzastego, Kwiatkowskiego, Jakubowskiej, itd. To gwoli
      > ścisłości. Zdumienie moje budzi jednak odmienna postawa redaktora naczelnego
      > względem poszczególnych osób. Otóż redaktor naczelny, który zawsze broni się
      > przed wygłaszaniem kategorycznych sądów i oskarżaniem innych osób,
      > jednocześnie bardzo stanowczo atakuje Czarzastego w czasie zeznań przed
      > Komisją Śledczą. Robi to nawet wtedy, gdy nie jest o niego pytany. Podobnie
      > jest z Kwiatkowskim. Dlaczego jednak inaczej jest z Jakubowską? Michnik
      > niczego nie ustalił w czasie śledztwa dziennikarskiego, jak sam twierdzi,
      > więc wie tyle co my. Czy dowody na Jakubowską mają inną wartość niż te na
      > Czarzastego? Przecież one są mniej więcej takie same.
      > Jest jeszcze druga sprawa z Jakubowską. Redaktor naczelny Gazety Wyborczej
      > idzie sobie na prywatną rozmowę, jako przyjaciel i namawia ją, żeby odsunęła
      > się na rok czy dwa od polityki. To jak to w końcu jest? Oficjalnie w czasie
      > przesłuchań oraz przed motłochem, czyli nami, są po przeciwnych stronach tej
      > afery i w ogóle całego sporu, a już za plecami okazują się jednym
      > towarzystwem?
      >
      > To są rzeczy, których nie należy stawiać, jako argumenty w samej sprawie
      > Rywina. To jest co inngo. Tutaj chodzi o zaufanie, jakim obdarzamy media. To,
      > że ta cała afera korupcyjna jest całkowiecie jawna, umożliwia nam dokonywanie
      > ocen na różnych płaszczyznach. I nie piszcie, że ona została ujawniona dzięki
      > Michnikowi, bo to jest oczywiste. Ja cały czas mówię o czym innym. Gdyby była
      > tylko publikacja, a nie byłoby Komisji Śledczej, bylibyśmy jak dzieci we
      > mgle, zdani wyłącznie na Michnika. Na Michnika, który chce być bardziej
      > lojalny wobec swoich przyjaciół - polityków, których powinien kontrolować,
      > niż nas, opinii publicznej. Jaką możemy mieć pewność, że przy innych
      > sprawach, przy których będziemy zdani już wyłącznie na twierdzenia Michnika,
      > nie będziemy oszukiwani w taki sam sposób?
      Sperdalaj kumuchu !
      • Gość: aiven Re: A kogo to obchodzi ? IP: 80.51.233.* 25.10.03, 15:27
        Ni do rymu ni do taktu!Etos chyba Ci się zwoje przegrzały!
      • Gość: chilum Re: A kogo to obchodzi ? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 26.10.03, 15:27
        (......)
        Tnij posty,bo linijka "komentarza" to kpina po takim długim cytacie.

        Stop War on Drugs
    • Gość: dziub.dziub Re: Dlaczego nie ufam Adamowi Michnikowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 15:21
      Gość portalu: GoniącyPielęgniarz napisał(a):

      > Dużo ostatnio pisano na forum o Michniku i to w negatywnym kontekście. Ludzie
      > zarzucali mu najróżniejsze rzeczy i wyciągnali jakieś stare wyświechtane
      > numery oraz "żydowanie". Jest też kilka osób, które bronią Michnika, niestety
      > część z nich robi to zupełnie nieudolnie. Piszą oni na przykład, że Michnika
      > się krytykuje, bo to Żyd i w tym tkwi nieczęć do niego. Ludzie, którzy
      > podnoszą tego typu argumenty nie różnią się w zasadzie niczmy od tych, którzy
      > rzeczywiście używają żydowskiego "argumentu" przeciwko niemu. Ci ludzie mogą
      > i stać po przeciwnych stronach, ale w rzezywistkości można ich wrzucić do
      > jednego worka, bo stosują chwyty poniżej pasa. To piszę tylko po to, aby nikt
      > mi tutaj nie zarzucał, że atakuję Michnika, bo to Żyd. Tak nie jest.
      >
      > Z drugiej strony duża część osób rozczarowanych postawą Michnika zarzuca mu
      > picie z Urbanem, przyjaźnie z Rakowskim, Jaruzelskim i z całą resztą
      > aparatczyków komunizmu. Otóż ta kwestia jest mi całkowicie obojętna. Nie robi
      > dla mnie żadnej różnicy, czy Michnik będzie pił z Urbanem czy z o. Rydzykiem.
      > Jest to jego prywatna sprawa i nie wpływa to w żaden sposób na jakość
      > demokracji i jakość życia publicznego.
      >
      > Ja bym chciał poruszyć kwestię krytyki Michnika z trochę innej strony.
      > Opiszę to na podstawie tego, co widzimy w aferze Rywina. Proszę jednak nie
      > używać innego argumentu poniżej pasa, czyli zarzutu, że nie doceniam
      > pozytywnej roli Michnika w całej sprawie. Jest to podobny argument, jakim
      > posługuje się Michnik, czyli "każdy kto w jakikolwiek sposób odważy się na
      > jakąkolwiek krytykę Michnika, nie dąży do wyjaśnienia sprawy, a najpewniej
      > wspiera grupę trzymającą władzę". Tak nie jest. Nie znoszę komunistów, SLD
      > uważam za zbiór patologii i najchętniej bym ich wszystkich wyeksportował do
      > jakiegoś kraju bliższego ich korzeniom ideologicznym niż obecna Polska.
      >
      > Mnie bardziej niż imprezy z Urbanem isteresuje jego postawa publiczna, biorąc
      > pod uwagę to, że jest redaktorem naczelnym największej i prawdopodobnie
      > najbardziej opiniotwórczej gazety w kraju. Gdy dołożymy do tego przekonanie o
      > własnej nieomylności, stawianie się ponad wszystkimi i pouczanie innych, to
      > wygląda to już zupełnie tragicznie.
      > Jak mogę zaufać redaktorowi naczelnemu gazety, gdy widzę takie zachowanie:
      >
      > 1) Od początku całej afery redaktor naczelny broni zaciekle premiera, nie
      > przedstawiając w swojej argumentacji nic, poza własnym przekonaniem
      > wyniesionym z....bliskiej znajomości z premierem. Nie bronię redaktorowi
      > naczelnemu prawa do wyrażania swojej własnej opinii w takiej sprawie . On
      > tylko pokazuje swoje oblicze przy tak żałosnej argumentacji. Tutaj redaktor
      > naczelny idzie jednak jeszcze dalej. Pamiętamy przecież, jak zaraz po
      > publikacji, w programie "Kropka nad i" nie tylko mówi, że nie wierzy w winę
      > premiera, ale posuwa się do krytyki dużej części społeczeństwa, bo
      > wykrzykuje, że to "hańba podejrzewać premiera!!". Ja sobie nie wyobrażam,
      > żeby szanujący się red. nacz. tak się zachowywał i pouczał mnie, że moje
      > podejrzenia w stosunku do premiera to "hańba!"
      > 2) Stosunki tego samego redaktora naczelnego z prezydentem. Otóż obaj panowie
      > nie mają żadnych skrupułów i zatajają przed opinią publiczną ważny dokument w
      > wiadomej sprawie i nie widzą w tym nic niestosownego. Prezydent jak
      > prezydent, w końcu to polityk i ma w tym własny interes (nie usprawiedliwiam
      > go oczywiście, bo jest dla mnie zwykłym cwaniaczkiem, niczym więcej), ale
      > redaktor naczelny szanującej się gazety miałby coś zataić przed swoimi
      > czytelnikami? Czy redaktor naczelny, który ukrywa przed swoimi czytelnikami
      > takie rzeczy może budzić zaufanie?
      > 3) Nie znoszę Czarzastego, Kwiatkowskiego, Jakubowskiej, itd. To gwoli
      > ścisłości. Zdumienie moje budzi jednak odmienna postawa redaktora naczelnego
      > względem poszczególnych osób. Otóż redaktor naczelny, który zawsze broni się
      > przed wygłaszaniem kategorycznych sądów i oskarżaniem innych osób,
      > jednocześnie bardzo stanowczo atakuje Czarzastego w czasie zeznań przed
      > Komisją Śledczą. Robi to nawet wtedy, gdy nie jest o niego pytany. Podobnie
      > jest z Kwiatkowskim. Dlaczego jednak inaczej jest z Jakubowską? Michnik
      > niczego nie ustalił w czasie śledztwa dziennikarskiego, jak sam twierdzi,
      > więc wie tyle co my. Czy dowody na Jakubowską mają inną wartość niż te na
      > Czarzastego? Przecież one są mniej więcej takie same.
      > Jest jeszcze druga sprawa z Jakubowską. Redaktor naczelny Gazety Wyborczej
      > idzie sobie na prywatną rozmowę, jako przyjaciel i namawia ją, żeby odsunęła
      > się na rok czy dwa od polityki. To jak to w końcu jest? Oficjalnie w czasie
      > przesłuchań oraz przed motłochem, czyli nami, są po przeciwnych stronach tej
      > afery i w ogóle całego sporu, a już za plecami okazują się jednym
      > towarzystwem?
      >
      > To są rzeczy, których nie należy stawiać, jako argumenty w samej sprawie
      > Rywina. To jest co inngo. Tutaj chodzi o zaufanie, jakim obdarzamy media. To,
      > że ta cała afera korupcyjna jest całkowiecie jawna, umożliwia nam dokonywanie
      > ocen na różnych płaszczyznach. I nie piszcie, że ona została ujawniona dzięki
      > Michnikowi, bo to jest oczywiste. Ja cały czas mówię o czym innym. Gdyby była
      > tylko publikacja, a nie byłoby Komisji Śledczej, bylibyśmy jak dzieci we
      > mgle, zdani wyłącznie na Michnika. Na Michnika, który chce być bardziej
      > lojalny wobec swoich przyjaciół - polityków, których powinien kontrolować,
      > niż nas, opinii publicznej. Jaką możemy mieć pewność, że przy innych
      > sprawach, przy których będziemy zdani już wyłącznie na twierdzenia Michnika,
      > nie będziemy oszukiwani w taki sam sposób?
      W pełni się zgadzam !
      • Gość: chilum Re: Dlaczego nie ufam Adamowi Michnikowi IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 26.10.03, 15:30
        Drugi "mądry" z linijką komentarza.
        To jest OK,ale ten cytat to po co?
        Wiadomo do czego się odnosisz.

        Stop War on Drugs
    • kataryna.kataryna Re: Dlaczego nie ufam Adamowi Michnikowi 25.10.03, 15:53
      Zgadzam się z Pielęgniarzem, moje zastrzeżenia do Michnika są podobne, może
      nawet poszłabym dalej w kilku sprawach.

      Sprawa Jakubowskiej i Czarzastego. Tu Pielęgniarzu trochę nie masz racji, bo
      dowody przeciwko tak żarliwie oskarżanemu przez Michnika Czarzastemu nie są
      takie same jak przeciwko bronionej przez tegoż samego Michnika Jakubowskiej. Są
      o wiele mniejsze! Jakubowskiej coś tam jednak udowodniono, jej niecne
      zachowania przy ustawie są o wiele lepiej udokumentowane, roli Czarzastego
      domyślamy się raczej na czuja, są poszlaki, poważne, ale jednak tylko poszlaki,
      a w przypadku Jakubowskiej można już chyba mówić o dowodach. I tego ledwie
      wyposzlakowanego Czarzastego Michnik wskazuje swoim oskarżycielskim palcem a o
      Jakubowskiej, na której ciążą bardzo, bardzo poważne podejrzenia mówi
      wczoraj "powiedziałem jej, że moim zdaniem, niezależnie od tego, czy to jest po
      prostu nieszczęśliwy zbieg okoliczności - w co wierzę - czy też jest inaczej".
      Gdzie tu jest jakiś sens? Jakie kryteria stosuje Michnik w obronie/oskarżeniu,
      że Czarzastego uznaje winnym a Jakubowska jest dla niego tylko ofiarą
      nieszczęśliwego zbiegu okoliczności? Zresztą samo spotkanie z Jakubowską też
      jest ciekawe. Osobie, która miała taki udział przy mataczeniu przy ustawie a te
      matactwa są widoczne z daleka i szczegółowo opisane także w gazecie Michnika,
      Michnik radzi, żeby się dla dobra wizerunku rządu usunęła w cień na rok-
      półtora. Co to do cholery jest?! O jakie państwo chodzi Michnikowi? Takie gdzie
      skompromitowany polityk usuwa się na chwilę na bok aż ludzie zapomną? A i to
      nie dlatego, że mataczył, tylko dlatego, że to matactwo jest tak oczywiste, że
      wizerunkowi rządu szkodzi? Ta rozmowa mnie bardzo zniesmaczyła, muszę przyznać,
      bo to jest dokładnie to co Miller robi ze swoimi ludźmi, Nauman kręcił przy
      lekach więc się go odsunęło na mniej eksponowane stanowisko, żeby wrzawę
      przeczekał. Takie jest państwo Millera, do głowy mi nie przyszło, że Michnik to
      akceptuje. No, chyba, że rzeczywiście jest tak głupi i nie widzi co naprawdę
      Jakubowska robiła przy ustawie. Usunąć na rok-półtora to się można jak
      człowiekowi się niechcący głupia wpadka przytrafiła ale są rzeczy za które się
      powinno po prostu ponieść surową karę, z odejściem w polityczny niebyt
      włącznie.


      Bardzo chciałabym się z kimś podzielić moją najnowszą hipotezą o aferze Rywina
      ale chyba nie mam odwagi, już mi się dostało, że krytykuję Michnika
      koniunkturalnie dla jakichś bliżej nieokreślonych korzyści. Zresztą ta hipoteza
      jest tak ponura, że wolałabym jej chyba na piśmie nie oglądać :)
      • Gość: Rokita J.M. Re: Dlaczego nie ufam Adamowi Michnikowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 15:55
        Mów co wiesz. Każda hipoteza może być istotna dla rozwiązania sprawy.
        • Gość: ewar Re: Dlaczego nie ufam Adamowi Michnikowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 16:00
          Pielęgniarzu 6 z plusem
      • Gość: GoniącyPielęgniarz Re: Dlaczego nie ufam Adamowi Michnikowi IP: *.gratka.pl 25.10.03, 16:23
        kataryna.kataryna napisała:


        >Bardzo chciałabym się z kimś podzielić moją najnowszą hipotezą o aferze Rywina
        >ale chyba nie mam odwagi, już mi się dostało, że krytykuję Michnika
        >koniunkturalnie dla jakichś bliżej nieokreślonych korzyści. Zresztą ta
        >hipoteza jest tak ponura, że wolałabym jej chyba na piśmie nie oglądać :)

        Hmm :))



      • strajker Dawaj ją i to już!:-) 25.10.03, 16:51
        kataryna.kataryna napisała:

        > Bardzo chciałabym się z kimś podzielić moją najnowszą hipotezą o aferze
        Rywina
        > ale chyba nie mam odwagi, już mi się dostało, że krytykuję Michnika
        > koniunkturalnie dla jakichś bliżej nieokreślonych korzyści. Zresztą ta
        hipoteza
        >
        > jest tak ponura, że wolałabym jej chyba na piśmie nie oglądać :)

        Wszystko co ujawniła kś jest ponure- dawaj ją i to już!:-)
        • kataryna.kataryna Re: Dawaj ją i to już!:-) 25.10.03, 17:00
          strajker napisał:

          > kataryna.kataryna napisała:
          >
          > > Bardzo chciałabym się z kimś podzielić moją najnowszą hipotezą o aferze
          > Rywina
          > > ale chyba nie mam odwagi, już mi się dostało, że krytykuję Michnika
          > > koniunkturalnie dla jakichś bliżej nieokreślonych korzyści. Zresztą ta
          > hipoteza
          > >
          > > jest tak ponura, że wolałabym jej chyba na piśmie nie oglądać :)
          >
          > Wszystko co ujawniła kś jest ponure- dawaj ją i to już!:-)



          Mogę Ci ją wysłać mailem, jeśli Cię interesuje, muszę to najpierw na kimś
          przetestować zanim sie wygłupię :)
          • strajker Re: Dawaj ją i to już!:-) 25.10.03, 17:11
            czekam
          • basia.basia Re: Dawaj ją i to już!:-) 25.10.03, 18:40
            Co Ty taka skromna jesteś:)

            Prześlij mi też, proszę.

            Wpadłam na chwilę do domu i zaraz z powrotem wypadam ale
            w nocy chętnie się wdam w w podsumowanie tego co już wiemy.
            Wczoraj w nocy przeczytałam m. in. to co sama wymyśliłam
            i jakby mi się potwierdzała moja hipoteza. Zobaczymy.
            • Gość: b Basiuuu! IP: *.biaman.pl 26.10.03, 01:13
              "Wczoraj w nocy przeczytałam m. in. to co sama wymyśliłam
              i jakby mi się potwierdzała moja hipoteza".

              To ciekawe. Ja też mam podobnie: gdy czytam siebie, to mi się zgadza z tym, co
              napisałem. Znaczy się: mamy spójne osobowości.
          • witek.bis Re: Dawaj ją i to już!:-) 26.10.03, 01:08
            kataryna.kataryna napisała:

            > strajker napisał:
            >
            > > kataryna.kataryna napisała:
            > >
            > > > Bardzo chciałabym się z kimś podzielić moją najnowszą hipotezą o afer
            > ze
            > > Rywina
            > > > ale chyba nie mam odwagi, już mi się dostało, że krytykuję Michnika
            > > > koniunkturalnie dla jakichś bliżej nieokreślonych korzyści. Zresztą t
            > a
            > > hipoteza
            > > >
            > > > jest tak ponura, że wolałabym jej chyba na piśmie nie oglądać :)
            > >
            > > Wszystko co ujawniła kś jest ponure- dawaj ją i to już!:-)
            >
            >
            >
            > Mogę Ci ją wysłać mailem, jeśli Cię interesuje, muszę to najpierw na kimś
            > przetestować zanim sie wygłupię :)

            Ja w sprawie subskrypcji na czarną hipotezę Kataryny. Czy tu jest koniec
            kolejki? Jeśli tak, to ustawiam się grzecznie w ogonku i żyję nadzieją, że i
            dla mnie jeden egzemplarz się znajdzie.
            Pozdrawiam Katarynę i cały komitet kolejkowy!
            • Gość: ten obcy Kolejka - zapisy IP: *.biaman.pl 26.10.03, 01:18
              Kolejka tych, do których nie wysłano. Dla rzesz forumowych obierki, a wśród GTF
              krążą prawdziwe rarytasy. Jakże to tak? Jak pospólstwo ma się zbliżyć do elit,
              jeśli elity będą się wyobcowywać oraz wyobcowywać od siebie pospólstwo?
              Wiedza to źródło władzy, ale dlaczego - skoro mamy demokrację - tę wiedzą, a
              więc i władzą, nie może się cieszyć pospólstwo? Niecne konszachty. Jak w Agorze.
            • bratek4 Witku, 26.10.03, 12:01
              Jeżeli jesteś już szczęśliwym nabywcą czarnego humoru, tj,. czarnych chmur, tj.
              chmurnych myśli Kataryny, może mógłbyś - o ile nie są bardzo tajne - wyłuścić
              ich istotę na forum?
              No chyba że KK sama to zrobi łaskawie? Show must go on!
          • Gość: głos z podziemi głos ludu IP: *.biaman.pl 26.10.03, 12:12
            Kataryna, czy Twój czarny humor i jeszcze czarniejszy scenariusz mogą poznać
            też Twoi przeciwnicy (w tym ja) polityczni, zresztą wcale nie permanentni?
      • Gość: t1s Re: Dlaczego nie ufam Adamowi Michnikowi IP: *.acn.waw.pl 25.10.03, 18:40
        kataryna.kataryna napisała:

        > Bardzo chciałabym się z kimś podzielić moją najnowszą hipotezą o aferze
        Rywina
        > ale chyba nie mam odwagi, już mi się dostało, że krytykuję Michnika
        > koniunkturalnie dla jakichś bliżej nieokreślonych korzyści. Zresztą ta
        hipoteza
        >
        > jest tak ponura, że wolałabym jej chyba na piśmie nie oglądać :)


        Niech zgadnę.
        Michnik umówił się z Lesiem ale jawnej łapówy, której zachciało się pewnie
        Czarzastemu, już nie zdzierżył?
    • Gość: Goni Pielęgniarza A kogo obchodzą te dywagacje o ćwiećinteligencie, IP: *.Red-81-34-18.pooles.rima-tde.net 25.10.03, 15:58
      ...intrygancie i kunktatorze AgoroManie! Osoby tu piszące, w sposób oczywisty,
      reprezentują ten sam styl i poziom - widocznie brakuje im własnej strawy.
      Żywią się podrzucaną im padliną intelektualną.
      • Gość: Rokita J.M. Re: A kogo obchodzą te dywagacje o ćwiećinteligen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 15:59
        Zamknij się już wreszcie !
    • Gość: papa Smerf Re: Dlaczego nie ufam Adamowi Michnikowi IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.10.03, 16:03
      Gość portalu: GoniącyPielęgniarz napisał(a):

      > Z drugiej strony duża część osób rozczarowanych postawą
      Michnika zarzuca mu
      > picie z Urbanem, przyjaźnie z Rakowskim, Jaruzelskim i
      z całą resztą
      > aparatczyków komunizmu. Otóż ta kwestia jest mi
      całkowicie obojętna. Nie robi
      > dla mnie żadnej różnicy, czy Michnik będzie pił z
      Urbanem czy z o. Rydzykiem.

      I tu się z Tobą zgadzam. Ja też w życiu piłem z
      rozmaitymi dziwnymi ludźmi.


      > Nie znoszę komunistów, SLD
      > uważam za zbiór patologii i najchętniej bym ich
      wszystkich wyeksportował do
      > jakiegoś kraju bliższego ich korzeniom ideologicznym
      niż obecna Polska.

      Tu się różnimy. Co nie znaczy że w ostatnich czasach moje
      miłość "nieco" ostygła.


      > Jak mogę zaufać redaktorowi naczelnemu gazety, gdy
      widzę takie zachowanie:
      >
      > 1) Od początku całej afery redaktor naczelny broni
      zaciekle premiera, nie
      > przedstawiając w swojej argumentacji nic, poza własnym
      przekonaniem
      > wyniesionym z....bliskiej znajomości z premierem.

      A czy nie dopuszczasz myśli, że on WIE kto jest w to
      zamieszany, i że to nie jest premier?


      > 2) Stosunki tego samego redaktora naczelnego z
      prezydentem. Otóż obaj panowie
      > nie mają żadnych skrupułów i zatajają przed opinią
      publiczną ważny dokument w
      > wiadomej sprawie i nie widzą w tym nic niestosownego.

      To wyobraź sobie taką sytuację: Ty jesteś prezydentem a
      ja Michnikiem. (nie śmiał bym). I Ty dzwonisz do mnie i
      mówisz, Adam wpadnij do mnie, mam coś co Cię może
      zaciekawić.
      I co? Miałby potem opublikować i opowiadać wszystkim, co
      mi pokazałeś?

      > Czy redaktor naczelny, który ukrywa przed swoimi
      czytelnikami
      > takie rzeczy może budzić zaufanie?

      A czy gdybyś mnie jako redaktora powiadomił, że masz
      chorą prostatę, to powinienem to natychmiast opublikować?

      > 3) Nie znoszę Czarzastego, Kwiatkowskiego,
      Jakubowskiej, itd.

      To Ci wolno.
      > Otóż redaktor naczelny, który zawsze broni się
      > przed wygłaszaniem kategorycznych sądów i oskarżaniem
      innych osób,
      > jednocześnie bardzo stanowczo atakuje Czarzastego w
      czasie zeznań przed
      > Komisją Śledczą.

      Jak wyżej. Może on coś WIE czego my nie wiemy?

      > Michnik
      > niczego nie ustalił w czasie śledztwa dziennikarskiego,
      jak sam twierdzi,
      > więc wie tyle co my.

      Jesteś pewien?

      Redaktor naczelny Gazety Wyborczej
      > idzie sobie na prywatną rozmowę, jako przyjaciel i
      namawia ją, żeby odsunęła
      > się na rok czy dwa od polityki. To jak to w końcu jest?
      Oficjalnie w czasie
      > przesłuchań oraz przed motłochem, czyli nami, są po
      przeciwnych stronach tej
      > afery i w ogóle całego sporu, a już za plecami okazują
      się jednym
      > towarzystwem?

      Ciut wyżej picie Michnika z różnymi osobami Ci nie
      przeszkadzało, a kolacja z Jakubowską Ci przeszkadza?

      > Jaką możemy mieć pewność, że przy innych
      > sprawach, przy których będziemy zdani już wyłącznie na
      twierdzenia Michnika,
      > nie będziemy oszukiwani w taki sam sposób?

      Taką samą jak w stosunku do wszystkich mediów na
      świecie. Ograniczoną!
      • Gość: gófji Re: Dlaczego nie ufam Adamowi Michnikowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 16:05
        Ma mówić prawdę i całą prawdę.I ... I tyle...
        • Gość: papa Smerf Re: Dlaczego nie ufam Adamowi Michnikowi IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.10.03, 16:10
          Gość portalu: gófji napisał(a):

          > Ma mówić prawdę i całą prawdę.I ... I tyle...

          Mylisz się. Gdy to zrobi, to będzie skończony. Nikt
          poważny nie będzie chciał z nim rozmawiać i nikt w życiu
          nic mu nie powie!
          • Gość: kuń polski Re: Głupi albo idealista, co jeszcze groźniejsze! IP: *.Red-81-34-18.pooles.rima-tde.net 25.10.03, 16:15
            Gość portalu: papa Smerf napisał(a):

            > Gość portalu: gófji napisał(a):
            >
            > > Ma mówić prawdę i całą prawdę.I ... I tyle...
            >
            > Mylisz się. Gdy to zrobi, to będzie skończony. Nikt
            > poważny nie będzie chciał z nim rozmawiać i nikt w życiu
            > nic mu nie powie!

            Śmiechu warte ! - Nie wtym kraju!!!
          • Gość: Iza Re: Dlaczego nie ufam Adamowi Michnikowi IP: *.chello.pl 26.10.03, 00:13
            Gość portalu: papa Smerf napisał(a):

            > Gość portalu: gófji napisał(a):
            >
            > > Ma mówić prawdę i całą prawdę.I ... I tyle...
            >
            > Mylisz się. Gdy to zrobi, to będzie skończony. Nikt
            > poważny nie będzie chciał z nim rozmawiać i nikt w życiu
            > nic mu nie powie!

            To się nazywa relatiwizm moralno - koninkuturaly. To m.in. zostawiła nam w
            spadku komuna. A może by tak przeistoczyć się wreszcie z homo sovieticus w homo
            sapiens sapiens?
      • Gość: GoniącyPielęgniarz Re: Dlaczego nie ufam Adamowi Michnikowi IP: *.gratka.pl 25.10.03, 16:19
        Gość portalu: papa Smerf napisał(a):


        >A czy nie dopuszczasz myśli, że on WIE kto jest w to
        >zamieszany, i że to nie jest premier?

        To by jeszcze gorzej świadczyło o nim, gdy weźmiemy pod uwagę to, co mówi od
        początku całej sprawy.

        >To wyobraź sobie taką sytuację: Ty jesteś prezydentem a
        >ja Michnikiem. (nie śmiał bym). I Ty dzwonisz do mnie i
        >mówisz, Adam wpadnij do mnie, mam coś co Cię może
        >zaciekawić.
        >I co? Miałby potem opublikować i opowiadać wszystkim, co
        >mi pokazałeś?

        Jakbym był prezydentem (też bym nie śmiał :)) to chciałbym, żeby redaktor
        naczelny Adam Michnik był dla mnie Adasiem. Ale dla Adasia lepiej byłoby, gdyby
        on nie był dla prezydenta Adasiem. Ale są dwie możliwości:
        1) Michnik to publikuje i nie ujawnia źródła. Może to przecież zrobić.
        2) Redaktor naczelny nie ujawnia tego, czego się dowiedział, bo jest Adasiem
        dla prezydenta, a koledzy są ważniejsi od lojalności i uczciwości wobec opinii
        publicznej

        >A czy gdybyś mnie jako redaktora powiadomił, że masz
        >chorą prostatę, to powinienem to natychmiast opublikować?

        No wiesz, papo Smerfie, już chciałem napisać, że to chwyt poniżej pasa, ale to
        by za głupio zabrzmiało. A tak w ogóle to co ma prostata do afery korupcyjno-
        politycznej?

        >Jak wyżej. Może on coś WIE czego my nie wiemy?

        Jak wyżej, wtedy to świadczy o nim jeszcze gorzej.

        >Ciut wyżej picie Michnika z różnymi osobami Ci nie
        >przeszkadzało, a kolacja z Jakubowską Ci przeszkadza?

        Wiesz dobrze, jaka jest różnica, więc nie zamydlaj.

        Co to za czasy nadeszły, żeby papa Smerf bronił Michnika w rozmowie ze mną :)

        • Gość: papa Smerf Re: Dlaczego nie ufam Adamowi Michnikowi IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.10.03, 16:31

          > >A czy nie dopuszczasz myśli, że on WIE kto jest w to
          > >zamieszany, i że to nie jest premier?
          >
          > To by jeszcze gorzej świadczyło o nim, gdy weźmiemy pod
          uwagę to, co mówi od
          > początku całej sprawy.

          Nie pojąłem. Mógłbyś tę myśl rozwinąć?


          > Jakbym był prezydentem (też bym nie śmiał :)) to
          chciałbym, żeby redaktor
          > naczelny Adam Michnik był dla mnie Adasiem. Ale dla
          Adasia lepiej byłoby, gdyby
          >
          > on nie był dla prezydenta Adasiem. Ale są dwie możliwości:
          > 1) Michnik to publikuje i nie ujawnia źródła. Może to
          przecież zrobić.
          > 2) Redaktor naczelny nie ujawnia tego, czego się
          dowiedział, bo jest Adasiem
          > dla prezydenta, a koledzy są ważniejsi od lojalności i
          uczciwości wobec opinii
          > publicznej

          To jest już temat znacznie szerszy. Otóż Michnik nie jest
          "zwykłym" dziennikarzem. On jest redaktorem naczelnym
          potężnego opiniotwórczego dziennika. A taki dziennik,
          musi nie tylko informować na bieżąco o zaginionych psach,
          lecz również prognozować (lub wyczuwać pewne trendy
          polityczne), jeśli nie będzie tego robił, to padnie przy
          pierwszej lepszej nieudanej publikacji.

          >
          > >A czy gdybyś mnie jako redaktora powiadomił, że masz
          > >chorą prostatę, to powinienem to natychmiast opublikować?
          >
          > No wiesz, papo Smerfie, już chciałem napisać, że to
          chwyt poniżej pasa, ale to
          > by za głupio zabrzmiało. A tak w ogóle to co ma
          prostata do afery korupcyjno-
          > politycznej?

          To był - przyznaję chwyt poniżej pasa - ale zamierzony.
          Chciałem tylko uwypuklić fakt, że nie wszystko o czym się
          dowiadujemy, powinno być upublicznine, coś może się po
          prostu "przydać".

          > >Ciut wyżej picie Michnika z różnymi osobami Ci nie
          > >przeszkadzało, a kolacja z Jakubowską Ci przeszkadza?
          >
          > Wiesz dobrze, jaka jest różnica, więc nie zamydlaj.

          Nie wiem.


          > Co to za czasy nadeszły, żeby papa Smerf bronił
          Michnika w rozmowie ze mną :)

          Nikt nie jest bez wad :-). Komuchy też mają przebłyski
          świadomości.
          • Gość: GoniącyPielęgniarz Re: Dlaczego nie ufam Adamowi Michnikowi IP: *.gratka.pl 25.10.03, 16:50
            Gość portalu: papa Smerf napisał(a):


            > >A czy nie dopuszczasz myśli, że on WIE kto jest w to
            > >zamieszany, i że to nie jest premier?
            >
            > To by jeszcze gorzej świadczyło o nim, gdy weźmiemy pod
            uwagę to, co mówi od
            > początku całej sprawy.

            >Nie pojąłem. Mógłbyś tę myśl rozwinąć?

            No przecież to jest proste. Od początku twierdzi, że nic nie wie i nic nie
            wykrył. Gdyby wiedział, to by świadczyło, że ukrywa prawdę przed
            społeczeństwem, a jednocześnie robi dużo szumu o to wszystko.

            >To jest już temat znacznie szerszy. Otóż Michnik nie jest
            >"zwykłym" dziennikarzem. On jest redaktorem naczelnym
            >potężnego opiniotwórczego dziennika. A taki dziennik,
            >musi nie tylko informować na bieżąco o zaginionych psach,
            >lecz również prognozować (lub wyczuwać pewne trendy
            >polityczne), jeśli nie będzie tego robił, to padnie przy
            >pierwszej lepszej nieudanej publikacji.

            Myślisz, że Łukasiewicz, Wróblewski, Król... też tak sobie po przyjacielsku z
            Aleksandrem w zaufaniu, żeby przypadkiem plebs się nie dowiedział, bo za głupi
            i jeszcze będzie chciał wyjaśnień, a już nie daj Boże od kolegów redaktora?

            > >Ciut wyżej picie Michnika z różnymi osobami Ci nie
            > >przeszkadzało, a kolacja z Jakubowską Ci przeszkadza?
            >
            > Wiesz dobrze, jaka jest różnica, więc nie zamydlaj.

            >Nie wiem.

            Bo to wygląda na państwo kolesiów, gdzie nie wiesz, w którym miejscu przechodzą
            granice. Ja powtarzam jeszcze raz, że mi nie chodzi o to, że Michnik koleguje
            się z postkomunistami, bo to jest mi całkowicie obojętne. Dla mnie to on może
            nawet i startować do parlamentu z list SLD. Ja to tylko rozpatruję w aspekcie
            Michnika-redaktora naczelnego. A w tym wypadku jest różnica, czy ciupcia się z
            redaktorem Urbanem, czy z szefową gabinetu polit. premiera, z samym premierem,
            prezydentem... Jak to jest w tej reklamie? Nam nie jest wszystko jedno, czy
            Polska będzie państwem kolesiów? Uff, mam taką słabą pamięć, że mogłem coś
            pomieszać :)


            >Nikt nie jest bez wad :-). Komuchy też mają przebłyski
            >świadomości.

            Ok, ale ma nadzieję, że od początku się domyślałeś, że Ciebie bym nie chciał
            wyeksportować :)


            • Gość: papa Smerf Re: Dlaczego nie ufam Adamowi Michnikowi IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.10.03, 17:15

              > No przecież to jest proste. Od początku twierdzi, że
              nic nie wie (trego nie twierdzi!) i nic nie
              > wykrył.

              Może nie potrzebował?


              > >To jest już temat znacznie szerszy. Otóż Michnik nie jest
              > >"zwykłym" dziennikarzem. On jest redaktorem naczelnym
              > >potężnego opiniotwórczego dziennika. A taki dziennik,
              > >musi nie tylko informować na bieżąco o zaginionych psach,
              > >lecz również prognozować (lub wyczuwać pewne trendy
              > >polityczne), jeśli nie będzie tego robił, to padnie przy
              > >pierwszej lepszej nieudanej publikacji.
              >
              > Myślisz, że Łukasiewicz, Wróblewski, Król... też tak
              sobie po przyjacielsku z
              > Aleksandrem w zaufaniu, żeby przypadkiem plebs się nie
              dowiedział, bo za głupi
              > i jeszcze będzie chciał wyjaśnień, a już nie daj Boże
              od kolegów redaktora?

              Tak sobie myślę. Choć już to potępiam.


              > Bo to wygląda na państwo kolesiów, gdzie nie wiesz, w
              którym miejscu przechodzą
              >
              > granice.

              A znacz kraj, gdzie te granice są jasne?


              > >Nikt nie jest bez wad :-). Komuchy też mają przebłyski
              > >świadomości.
              >
              > Ok, ale ma nadzieję, że od początku się domyślałeś, że
              Ciebie bym nie chciał
              > wyeksportować :)

              Sam się już tu i ówdzie eksportowałem, ale stwierdziłem,
              że najlepiej mi tu w tej "zgniliźnie".
      • Gość: GoniącyPielęgniarz I jeszcze dwa słowa do papy Smerfa IP: *.gratka.pl 25.10.03, 16:33
        A nie myślałeś, że inna postawa wobec Czarzastego, a inna wobec Jakubowskiej
        może wynikać z powodów dość oczywistych? Oczywistych, gdyby to nie chodziło o
        nazwiska z pierwszych stron gazet tylko o ludzi anonimowych i wtedy moglibyśmy
        spojrzeć na to bardziej chłodno.

        Gdyby było tak, że Jakubowska oszukiwała Millera, to Michnik mógł wierzyć, że
        krzywda mu się nie stanie, bo jego przyjaciel Leszek czuwa, a i Olek jest
        jeszcze w rezerwie. Natomiast Czarzasty to już inna bajka, bo to członek
        KRRiTV, który może dużo rzeczy... A Agora przecież chce się dalej rozwijać.
        Bo, tutaj podeprę się tym, co napisała Kataryna, tak naprawdę to na Olkę są
        większe dowody, że mataczyła przy ustawie niż na Włodka.
        • Gość: papa Smerf Re: I jeszcze dwa słowa do papy Smerfa IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.10.03, 16:48
          Gość portalu: GoniącyPielęgniarz napisał(a):

          > A nie myślałeś, że inna postawa wobec Czarzastego, a
          inna wobec Jakubowskiej
          > może wynikać z powodów dość oczywistych? Oczywistych,
          gdyby to nie chodziło o
          > nazwiska z pierwszych stron gazet tylko o ludzi
          anonimowych i wtedy moglibyśmy
          > spojrzeć na to bardziej chłodno.

          Ja o nic innego nie apeluję (i to od początku), żebyśmy
          patrzyli na sprawy chłodno. Jak widać sprawa się rozwija,
          co nie znaczy, że wyjaśnia.
          Przpadek sprawił, że pani Beger postanowiła zaprosić
          Michnika. I dziś mamy nieco inny kąt widzenia. Kto wie
          ile jeszczet takich ciemnych kątów (widzenia)mamy w
          zanadrzu?

          > Gdyby było tak, że Jakubowska oszukiwała Millera, to
          Michnik mógł wierzyć, że
          > krzywda mu się nie stanie, bo jego przyjaciel Leszek
          czuwa, a i Olek jest
          > jeszcze w rezerwie. Natomiast Czarzasty to już inna
          bajka, bo to członek
          > KRRiTV, który może dużo rzeczy... A Agora przecież chce
          się dalej rozwijać.

          No właśnie!


          > Bo, tutaj podeprę się tym, co napisała Kataryna, tak
          naprawdę to na Olkę są
          > większe dowody, że mataczyła przy ustawie niż na Włodka.

          Oczywiście! Przecież Włodek od początku mówił i mówi o co
          mu chodziło. I nie ukrywa tego i teraz. A że nie
          pertraktował z Agorą? Widocznie miał od tego "ludzi" .
    • pralinka.pralinka Re: Dlaczego nie ufam Adamowi Michnikowi 25.10.03, 16:22
      Zgadzam się z wypowiedziami zarówno pielęgniarza jak i kataryny. Mnie najbardziej odrzuca dwulicowośc i jakaś fałszywa lojalność. Michnik bardziej dba o wizerunek niż o samo państwo. Jeśli, jak głosi, chce walczyć z korupcją, to nie powinien zasłaniać się tajemnicą dziennikarską tam, gdzie to wcale nie jest konieczne. Jeśli zdecydował się na ujawnienie i opisanie sprawy, to nie powinien zatajać pewnych faktów i z góry zakładać, że jakieś osoby nie mają z tym nic wspólnego - nie podając żadnych argumentów sensownych poza swą wiarą. Tym bardziej, że już sam się przekonał o tym jak zwodnicze jest takie nadmierne zaufanie. Papa pisze, że być może coś wie więcej - jeśli tak, powinien o tym mówić wyraźnie, bez krętactw. Jakoś nie bardzo mogę uwierzyć, że rzeczywiście chce zwalczać republikę kolesi. I tej wiary mam już tyle co kot napłakał.
      • Gość: ewar Re: Dlaczego nie ufam Adamowi Michnikowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 16:55
        A co powiecie na taką hipotezę;
        Pan Michnik jest czerwony, no w najlepszym razie różowy.
        Broni nowego (starego) układu dbając o czystość lewicy i jednocześnie
        magdalenkowe układy "najlepsze dla Polski", których był współtwórcą.
        Teraz wszystko zaczyna się układać, łącznie z atakami na pana Rokitę -
        przeciwnika ideologicznego.
      • bratek4 o ryzyku i zaufaniu 25.10.03, 17:45
        pralinka.pralinka napisała:

        Mnie najbardziej odrzuca dwulicowośc i jakaś fałszywa lojalność. Michnik
        bardziej dba o wizer
        > unek niż o samo państwo.

        Zauważ, że na razie to są oceny nie poparte argumentami. B. łatwo zarzucić
        komuś dwulicowość.

        Jeśli, jak głosi, chce walczyć z korupcją, to nie powi
        > nien zasłaniać się tajemnicą dziennikarską tam, gdzie to wcale nie jest
        koniecz
        > ne.

        Tak samo określenie "zasłanianie się tajemnicą dziennikarską" od razu sugeruje
        mataczenie. A może on się nie zasłania, tylko, jak każdy uczciwy dziennikarz
        powinien postąpić, nie mówi tego, czego mu mówić nie wolno? Czego, gdyby nie
        był dziennikarzem, nigdy by się nie dowiedział - ponieważ informator zdradza
        dziennikarzowi pewne rzeczy w absolutnym zaufaniu. Inaczej być nie może.
        Inaczej praca dziennikarza nie miałaby sensu.

        Jeśli zdecydował się na ujawnienie i opisanie sprawy, to nie powinien zataj
        > ać pewnych faktów i z góry zakładać, że jakieś osoby nie mają z tym nic
        wspólne
        > go - nie podając żadnych argumentów sensownych poza swą wiarą.

        Alez on ma prawo do własnych opinii jak najbardziej. Wiara - czy jego
        doświadczenie - często są najlepszymi wskazówkami, choć , zgadzam się, nie
        zawsze. Dlatego komisja ma prawo mieć inne zdanie niż Michnik, ale Michnik ma
        święte prawo wierzyć w czyjąś winę lub niewinność. Nie do niego należy
        zbieranie dowodów na czyjąś niewinność - natomiast do komisji należy dowodzenie
        czyjejś winy.

        Tym bardziej, że
        > już sam się przekonał o tym jak zwodnicze jest takie nadmierne zaufanie.
        Papa
        > pisze, że być może coś wie więcej - jeśli tak, powinien o tym mówić wyraźnie,
        b
        > ez krętactw.

        "Krętactwa" znowu są czczym oskarżeniem, nie argumentem.

        Jakoś nie bardzo mogę uwierzyć, że rzeczywiście chce zwalczać repu
        > blikę kolesi. I tej wiary mam już tyle co kot napłakał.

        A zatem masz jeszcze trochę wiary. Ja mam ciut więcej, ale w sumie cieszę się,
        że nadal obstawiamy właściwego konia. Ty stawiasz mniej, bo jesteś ostrożna, ja
        gram większymi kwotami, bo spodziewam się więcej wygrać :). Pozdrawiam.
    • Gość: franek Re: Dlaczego nie ufam Adamowi Michnikowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 16:45
      A ja jednak Michnika będę przynajmniej trochę bronić:

      Ad 1,2.
      Tu się z Tobą kompletnie nie zgadzam. Strasznie denerwuje mnie, jak Michnik
      broni Millera i Kwaśniewskiego. Strasznie denerwuje mnie jego zaślepienie i
      nieumiejętność dostrzeżenia jakiejkolwiek winy Millera w sprawie. Ale, na ile
      Michnika znam, problem jest dużo głębszy niż, jak to diagnozujesz, "własne
      przekonanie wyniesione z....bliskiej znajomości z premierem [czy prezydentem]."
      Michnik to chorobliwy idealista, i kiedy mówi, że "nie może grać głową
      prezydenta w piłkę nożną", to mówi całkowicie szczerze. Kiedy broni premiera i
      prezydenta przed "szaleńczymi atakami" Rokity - to naprawdę dostrzega
      jakieś "szaleńcze ataki", które (jego zdaniem) wynikają nie z chęci odkrycia
      prawdy, ale zacietrzewienia i chęci obalenia Millera. I kiedy "krytykuje dużą
      część społeczeństwa" za podejrzewanie premiera - to dlatego, że dla niego takie
      podejrzewanie to właśnie "szaleńcze ataki". Co najważniejsze - Michnik broni
      premiera nie dlatego, że premier jest z SLD. Michnik broni premiera nie
      dlatego, że jest nim jego kumpel Leszek Miller. Michnik broni premiera dlatego,
      że premier jest premierem. I możemy się z tym nie zgadzać, może nas to
      strasznie denerwować - szczególnie, że takie zachowanie Michnika "nieco"
      utrudnia wyjaśnienie afery. Krytykujmy ślepotę Michnika, ale pamiętajmy, że
      wynika ona nie z towarzyskich znajomości, ale z jak najszlachetniejszych i jak
      najsłuszniejszych idei.

      Ad 3.
      "Zdumienie moje budzi jednak odmienna postawa redaktora naczelnego
      względem poszczególnych osób. Otóż redaktor naczelny, który zawsze broni się
      przed wygłaszaniem kategorycznych sądów i oskarżaniem innych osób,
      jednocześnie bardzo stanowczo atakuje Czarzastego w czasie zeznań przed
      Komisją Śledczą. Robi to nawet wtedy, gdy nie jest o niego pytany. Podobnie
      jest z Kwiatkowskim. Dlaczego jednak inaczej jest z Jakubowską?"

      Dlaczego Michnik broni się przed wygłaszaniem kategorycznych sądów i
      oskarżaniem Millera i Kwaśniewskiego - pisałem wcześniej. Kogo innego masz na
      myśli? Widzę tylko Jakubowską. Spróbuj na chwilę Michnikowi uwierzyć, że nie
      łączył do niedawna sprawy z Rywina z nowelizacją ustawy. To wytłumaczenie,
      dlaczego do niedawna Jakubowskiej nie krytykował. Co zaczął mówić później?
      "Otóż, konfrontując jakby z tymi billingami swoją wiedzę, mam podstawy, żeby
      przypuszczać, że prośba pani minister Jakubowskiej do pani prezes Rapaczyńskiej
      poprzedzona była uzgodnieniami pomiędzy Lwem Rywinem a prezesem Kwiatkowskim,
      pomiędzy sekretarzem Czarzastym a minister Jakubowską i pomiędzy prezesem
      Kwiatkowskim i minister Jakubowską."
      "Mnie do głowy [wcześniej] nie przyszło, że tutaj może chodzić o
      skomplikowaną intrygę, której finalny cel miał polegać na tym, żeby premier
      miał świadomość, że to on zdejmuje to z porządku dziennego na moją prośbę,
      sugestię, nie wiem, w wyniku informacji ode mnie otrzymanej, a to nie jest
      wspólny pomysł pani minister Jakubowskiej, pana prezesa Kwiatkowskiego, pana
      sekretarza Czarzastego, i że to wszystko wiąże się z korupcyjną propozycją
      złożoną rano tego dnia przez Lwa Rywina pani Wandzie Rapaczyńskiej."
      Mało? Jaśniej niż w ostatnim cytowanym fragmencie już chyba nie można. A
      mówił więcej.

      "Michnik, który chce być bardziej lojalny wobec swoich przyjaciół -
      polityków, których powinien kontrolować, niż nas, opinii publicznej."
      Wyżej starałem się wyjaśnić, że to nie o przyjaźnie chodzi.
      • Gość: franek Re: Dlaczego nie ufam Adamowi Michnikowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 16:50
        A, zapomniałem o lipcowym spotkaniu Michnika z Jakubowską. Dlaczego się z nią w
        lipcu spotkał? Przypomnę, że (jeśli wierzyć Michnikowi, przynajmniej w tym
        fragmencie zeznań) do lipca nie wiązał sprawy Rywina z nowelizacją. Jak zaczął
        wiązać, to do niej polazł. To wyjaśnia, dlaczego akurat w lipcu. A dlaczego w
        ogóle polazł? Bo "Jakubowska szkodzi wizerunkowi premiera", jak mówił, i ja mu
        wierzę. A dlaczego premiera broni, próbowałem nieudolnie wyjaśniać wcześniej.
        • bratek4 całkiem udolnie, moim zdaniem 25.10.03, 17:47
          Gość portalu: franek napisał(a):

          > A, zapomniałem o lipcowym spotkaniu Michnika z Jakubowską. Dlaczego się z nią
          w
          >
          > lipcu spotkał? Przypomnę, że (jeśli wierzyć Michnikowi, przynajmniej w tym
          > fragmencie zeznań) do lipca nie wiązał sprawy Rywina z nowelizacją. Jak
          zaczął
          > wiązać, to do niej polazł. To wyjaśnia, dlaczego akurat w lipcu. A dlaczego w
          > ogóle polazł? Bo "Jakubowska szkodzi wizerunkowi premiera", jak mówił, i ja
          mu
          > wierzę. A dlaczego premiera broni, próbowałem nieudolnie wyjaśniać wcześniej.
        • Gość: GoniącyPielęgniarz Re: Dlaczego nie ufam Adamowi Michnikowi IP: *.gratka.pl 25.10.03, 17:51
          Widzisz, dla mnie nie ma problemu, gdyby on to robił w nieco innej roli. Ja to
          cały czas opisuję z punktu widzenia czytelnika, czy też cząstki opinii
          publicznej, w odniesieniu do redaktora naczelnego gazety. I tutaj liczy się
          przede wszystkim to, co widzimy na końcu. A co widzymy, to już sam napisałeś.
          Denerwuje Cię obrona Millera, ale jesteś to sobie w stanie wytłumaczyć tym, że
          Michnik to państwowiec. Ok, nie w tym rzecz. Tutaj mamy okazję obserwować całą
          sprawę podaną na talerzu (Komisja Śledcza) i każdy może się nie zgodzić z
          Michnikiem, trochę go skrytykować i trzymać się dalej swoich własnych
          spostrzeżeń. A co by było, gdybyśmy nie mieli sprawy podanej na talerzu i
          bylibyśmy całkowicie zdani na opinie (sam chyba przyznasz, że niektóre mogą być
          mylne choćby i z powodów jego idealistycznego podejścia) Michnika? I właśnie
          dlatego napisałem, że nie mogę zaufać Michnikowi, bo on uznaje, że wie lepiej,
          co można dopuścić do wiedzy ludu, a czego nie można.

          >A, zapomniałem o lipcowym spotkaniu Michnika z Jakubowską. Dlaczego się z nią
          >w lipcu spotkał? Przypomnę, że (jeśli wierzyć Michnikowi, przynajmniej w tym
          >fragmencie zeznań) do lipca nie wiązał sprawy Rywina z nowelizacją. Jak zaczął
          >wiązać, to do niej polazł. To wyjaśnia, dlaczego akurat w lipcu. A dlaczego w
          >ogóle polazł? Bo "Jakubowska szkodzi wizerunkowi premiera", jak mówił, i ja mu
          >wierzę. A dlaczego premiera broni, próbowałem nieudolnie wyjaśniać wcześniej.

          Ciekawe dlaczego nie wezwał jej do dymisji na łamach swojej gazety? Bo Miller
          mógłby tego nie zrobić? A to by jeszcze pewnie pogorszyło wizerunek rządu,
          biorąc pod uwagę fakt, że sam Michnik uznał, że ona jest "be".
          Jeżeli redaktor naczelny Adam Michnik chce robić takie rzeczy (a nie wiemy, czy
          on takie numery często wywija, bo przecież wcześniej nie było okazji, żeby to
          zweryfikować, a jakoś nie chce mi się wierzyć, że to był jednorazowy przebłysk
          w jego świadomości), to ja już nie mam nic do dodania. Swojego zdania w tej
          sprawie nie zmienię.

          Pozdrawiam



          • bratek4 Good point. Ale..o Michniku prywatnym 25.10.03, 17:58
            "Ciekawe dlaczego nie wezwał jej do dymisji na łamach swojej gazety? Bo Miller
            mógłby tego nie zrobić? A to by jeszcze pewnie pogorszyło wizerunek rządu,
            biorąc pod uwagę fakt, że sam Michnik uznał, że ona jest "be".

            Zgadzam się. Zauważ tylko, że mimo wszystko była to prywatna rozmowa i możliwa
            jest wersja typu: Michnikowi Jakubosia się podoba, więc przekonuje ją do swoich
            pomysłów prywatnie, żeby jej nie szkodzić publicznie. Koniec końców
            są "kolegami po piórze". W końcu nie o każdym spotkaniu Michnika opinia
            publiczna musi wiedzieć.

            (nie wiem, czy w ten sposób bronię Michnika, ale może lepiej jest mieć zły gust
            niż celowo coś ukrywać przed opinią publiczną)
            • Gość: GoniącyPielęgniarz Już się pogubiłem :) IP: *.gratka.pl 25.10.03, 18:14
              "kolegami po piórze" :)

              Tyle, że ci dwaj koledzy po piórze pełnią pewne funkcje.

              To mamy państwo kolesiów, czy nie mamy? Bo Michnik zna całą scenę polityczną
              (chociaż nie podejrzewam, żeby się rozbijał po restauracjach na przykład z
              posłem Stryjewskim) i każdego praktycznie może uznać za "kolegę". No i teraz
              stajemy przed pytaniem, czy on jest naczelnym gazety, czy prywatnie doradza
              politykom, przez co wpływa na politykę w nieformalny sposób?
              • Gość: bratek Polityka jest nieformalna w 90 procentach IP: *.biaman.pl 25.10.03, 18:21
                "koledzy po piórze " odnosi sie oczywiscie do fachu dziennikarza.
                Pielegniarzu, przecież w sposób nieformalny setki osób starają się wpływać na
                politykę. Polityka w olbrzymim zakresie dzieje się własnie
                nieformalnie. "Nieformalnie" nie znaczy "nielegalnie". Wyobrażam sobie, że
                wiele razy sie zdarza, że kumpel widzi swojego kumpla na jakims stanowisku i
                sądzi, że ten wykonuje zla robotę. Ale nie idzie z tym do prokuratora czy nie
                daje ogłoszenia do gazety, lecz perswaduje koledze, żeby ustąpił. Tylko mi nie
                wspominaj Starachowic - kiedy jest przestepstwo, kumpelstwo sie kończy.
                Maleszka był wazną postacią w GW, ale kiedy okazało sie, że "w poprzenim
                wcieleniu" był tajniakiem, został wypier..olony.
                To jest dziwne czynić zarzut Michnikowi, że sie spotkał z Jakubowską. Z tego
                nie wynika, że mamy państwo kolesiów (choc nie przeczę, że mamy, ale akurat nie
                to spotkanie jest jego elementem).
              • Gość: bratek p.s. o republice kolesiów (ale bardzo p.s.) IP: *.biaman.pl 25.10.03, 18:25
                Dla mnie przykładem "państwa kolesiów" jest pozytywne "zweryfikowanie" Długosza
                przez .. kolesiów właśnie. 100 procent poparcia. Jeżeli on przechodzi
                pozytywnie to, co oni nazywają weryfikacją, to kto nie przejdzie. Chyba tylko
                masowy morderca i gwałciciel.
                A jakby zapytać Oleksego, to na pewno powie, że Długosz ma prawo do szacunku
                oraz dobrego imienia oraz pełnienia ważnych fukncji w Partii i państwie oraz że
                nie wolno skreślać człowieka tylko dlatego, że przeciwko niemu przemawia jego
                życiorys. Wszystko inne przecież przemawia za nim.
                • Gość: GoniącyPielęgniarz To się rozumie samo przez się... IP: *.gratka.pl 25.10.03, 18:49
                  "Państwa kolesiów" użyłem trochę w innym kontekście niż to się zwykle robi.
                  Wiem, że to symbolizuje właśnie takiego Długosza, nową pracę Naumana,
                  wygrywanie przetargów przez zaprzyjaźnione firmy, itd.
                  Mój błąd.

                  Ale nie powiesz chyba, żebyś nie wolałbyś, aby Michnik jednak skupił się na
                  służeniu społeczeństwu, a dał sobie spokój ze służeniem radą politykom?




                  • Gość: GoniącyPielęgniarz Trochę z innej beczki IP: *.gratka.pl 25.10.03, 18:54
                    Pamiętasz wywiad z Tyczyńskim w Przekroju? Kto jest w towarzystwie, Tyczyński,
                    czy Michnik? Kto dostał po dupie?
                    • Gość: b Re: Trochę z innej beczki IP: *.biaman.pl 25.10.03, 19:10
                      upps. nie czytałem, ja w ogóle mało czytam. Ale jeśli masz pod rękę link i tu
                      go wrzucisz, to chętnie przeczytam.
                      • Gość: GoniącyPielęgniarz Re: Trochę z innej beczki IP: *.gratka.pl 25.10.03, 19:16
                        Żebyś nie musiał tego szukać w archiwum (bo linka do konkretnego artykułu nie
                        można wrzucić), więc oto cały wywiad:

                        Szef największego polskiego radia to wariat.
                        Rozpoczął wojnę z własnym państwem. Jeśli wygra, to z wariata przemieni się w
                        rewolucjonistę. I stanie się koszmarnym snem urzędników. Ze STANISŁAWEM
                        TYCZYŃSKIM rozmawia Piotr Najsztub

                        Co takiego pańskiemu radiu zrobiło państwo polskie, że chcecie od niego
                        wielomilionowych odszkodowań? Żywo mnie to interesuje, bo te ewentualne
                        odszkodowania nasze państwo wypłaci między innymi z moich podatków.
                        - Jeżeli wywalenie z pracy 200 osób, pracowników naszych oddziałów lokalnych,
                        uważa pan za nic, to "nic" nam nie zrobiło.
                        Nasze państwo zwolniło już setki tysięcy ludzi, więc...
                        - Zdaję sobie z tego sprawę, ale tu chodzi jeszcze o coś innego - to rządzone
                        przez czerwonych państwo zakpiło sobie z prawa i nielegalnie pozbawiło nas
                        możliwości rozwoju. Musieliśmy zamknąć oddziały regionalne, bo KRRiTV cofnęła
                        nam taką koncesję. Udowodniliśmy nielegalność tych decyzji w NSA, teraz
                        nadszedł czas zapłaty.
                        I co nasze państwo, jeśli wygracie, ma zrobić? Przeprosić i co jeszcze?
                        - Oddać ciężkie pieniądze, dziesiątki milionów złotych.
                        Jaka kwota wymieniona jest w pozwie?
                        - Kilkadziesiąt milionów, straty z jednego tylko roku.
                        Wpłaciliście do sądu wymagane wadium?
                        - Zapłaciliśmy na wezwanie sądu, bo taka jest procedura.
                        Czy państwo jest waszym wrogiem?
                        - To państwo - Millera, Czarzastego - na pewno.
                        Oskarżacie państwo Millera, ale proces potrwa kilka lat i płacić i przepraszać
                        może państwo Rokity albo Kaczyńskiego.
                        - No, to mam nadzieję, że to nowe państwo osądzi winnych i wreszcie ktoś z
                        kręgów władzy pomaszeruje do kryminału. Może nawet i sam Miller. Niech wreszcie
                        stanie się to, co się nie stało w Ő89 roku.
                        To dziwny sposób na dekomunizację.
                        - Ale przynajmniej jakiś. Po 13 latach przyznaję, że nie trzeba było im wtedy
                        popuszczać, to między innymi mój grzech.
                        A może to nie jest wina Millera, wina Czarzastego, może u nas tak po prostu
                        jest, że prawo nie jest bogiem? Może niepotrzebnie wiąże to pan z orientacją
                        polityczną?
                        - Muszę to wiązać z orientacją polityczną, bo to ci politycy powiedzieli mi, że
                        mam się zwijać.
                        Składając ten pozew, daje pan do zrozumienia, że członkowie KRRiTV popełnili
                        przestępstwo. Jednak nadal pan z nimi paktuje, bo musi, bo jest uzależniony od
                        tego ciała jako nadawca.
                        - Od dwóch lat tam nie byłem.
                        A pańscy prawnicy?
                        - Jeżdżą tam, ale nic tam nie mają do powiedzenia.
                        Rozmawiają z przestępcami?
                        - A jakie mam inne możliwości odwołania się. Obrazić się i wyjechać na Malediwy?
                        Może mógłby pan mieć gdzieś Krajową Radę Radiofonii i Telewizji?
                        - Nie mogę mieć gdzieś Krajowej Rady, bo musimy się rozwijać i od nich
                        potrzebujemy licencji.
                        Rozwijać, czyli mieć więcej słuchaczy?
                        - Nie, więcej słuchaczy już się nie da mieć, niż my mamy, mamy największą
                        liczbę słuchaczy na tym kontynencie.
                        To co to znaczy "rozwijać się".
                        - Po prostu musimy się legalnie przekształcać i niech pan pamięta, że RMF jest
                        jedynym prywatnym medium elektronicznym bez zagranicznego kapitału. Rozumiem,
                        że czerwonej bandzie to się strasznie nie podoba.
                        A to taka przyjemność żyć bez tego kapitału zagranicznego?
                        - Do ciężkiej cholery, nie możemy stać się narodem pariasów na nasze tylko
                        życzenie. I wie pan znakomicie, że nie mówię tego z nacjonalistycznych pobudek.
                        Ta długość i szerokość geograficzna, gdyż tylko w takich kategoriach pojmuję
                        Państwo, musi w końcu coś produkować. Wydawałoby się, że w medium jest to
                        najprostsze.
                        Z tego, co wiem, Polsat również jest polski. Ale w ogóle co to za argument "bez
                        kapitału zagranicznego"? Chciałby pan za to medal dostać?
                        - Nie chcę żadnego medalu! Tylko jeżeli można coś w tym kraju samodzielnie
                        stworzyć, to wszyscy powinni się z tego cieszyć. Oczywiście możemy dążyć do
                        tego, żeby cały nasz kraj stał się wielkim supermarketem z zagranicznymi
                        towarami. Rozmawiamy o państwie, gdzie 25 procent obywateli produkuje 2,5 PKB!
                        To jest wyłącznie supermarket! Jeżeli nasze media mogą być naszą wartością
                        dodaną, to dlaczego mam tego nie bronić? Tak, jestem dumny, że obcego kapitału
                        u nas nie ma.
                        Mówi pan jak polityk. Pańskie niepokoje, zastrzeżenia, oskarżenia są sensu
                        stricto polityczne. Niech pan zdejmie pelerynkę RMF-u i zostanie politykiem!
                        - Ale ja nie chcę być politykiem!
                        Tak czy inaczej, ze swoim temperamentem i niewyparzoną gębą już pan nim jest!
                        - Ale daj pan spokój! Jestem małym misiem o małym rozumku, który przyjechał do
                        tego kraju, mając pięć tysięcy dolarów w kieszeni, dwa macintoshe, i zrobił
                        stację radiową.
                        I to pana już nudzi.
                        - Nie, mnie to nie nudzi. Tylko teraz, żeby ochronić tę stację, muszę ten
                        malusieńki geszeft spod Krakowa rozwinąć w coś większego, bo nawałnicy obcego
                        kapitału nie wytrzymamy. I w tym momencie, kiedy próbujemy to robić, Miller,
                        Czarzasty "kradną nam z kasy" pieniądze.
                        Umówmy się, nie ukradli, tylko uniemożliwili wam zarobienie tych pieniędzy.
                        - Przekazali swoim te możliwości. A precyzyjnie rzecz biorąc, przekazali Agorze
                        i Zjednoczonym Przedsiębiorstwom Rozrywkowym prezesa Benbenka.
                        Trudno uznać, że dla premiera i sekretarza KRRiTV Agora to swoi.
                        - Jednak to między innymi ich stacje zarobiły na naszym zniknięciu z
                        reklamowych rynków lokalnych.
                        Próbował pan o tym rozmawiać z Agorą?
                        - A o czym mam z nimi rozmawiać, przecież Agora ma zawsze rację.
                        Pan też należy do tych, którzy zawsze mają rację - taki charakter. Mówi pan:
                        Miller, Czarzasty... Czy pan kiedykolwiek spotkał Leszka Millera?
                        - Oczywiście. On decydował o tej próbie zniszczenia nas, nawet nie Czarzasty.
                        Skąd pan to wie?
                        - Bo byłem przy tej rozmowie.
                        I jak ona przebiegała?
                        - To był kwiecień 2001 roku, spotkałem się w restauracji teatru Buffo z posłem
                        SLD Andrzejem Urbańczykiem, skądinąd chyba jedynym porządnym facetem w tej
                        bandzie. Usłyszałem od niego: "Niestety, jest już postanowione, nie dostaniecie
                        możliwości rozszczepienia programu". Odprowadziłem go po rozmowie przez park do
                        siedziby SLD na ulicy Rozbrat. Nadzialiśmy się na Millera i Czarzastego. Miller
                        krótko mi wytłumaczył, że nam tego nie dadzą. Czarzasty nie odezwał się wtedy
                        ani słowem.
                        Znał sprawę?
                        - Fantastycznie znał sprawę. Zapowiedziałem nasze kroki prawne i teraz po
                        prostu je wykonujemy.
                        Ale mówiąc to panu, usprawiedliwiał się jakoś, mówił dlaczego?
                        - Nie, po prostu zakomunikował, że nie widzi dla nas takiej możliwości.
                        Nie próbował pan z nim dyskutować?
                        - A po co? Zresztą nasze spotkanie trwało bardzo krótko.
                        Czy potem kiedykolwiek spotkał pan Millera?
                        - Nie.
                        A gdyby pan go spotkał, to co by mu powiedział?
                        - Zaskoczył mnie pan tym pytaniem... Nie wiem.
                        Jesteś pan porywczy, może by chciał go pan stuknąć?
                        - Nie biję małych ludzi. Tutaj chodzi o elementarną przyzwoitość. Wróciliśmy do
                        punktu wyjścia tylko dlatego, że w 1989 roku daliśmy się wszyscy urzec
                        pieprzonemu humanizmowi "grubej kreski".
                        Popełnia pan błąd merytoryczny, łącząc to wszystko z "grubą kreską". Myśmy się
                        wcześniej z radością zgodzili na Okrągły Stół, a tam to się przesądziło. Z
                        radością, której potrzebowaliśmy, i byliśmy gotowi wiele za nią zapłacić. I
                        teraz po prostu płacimy.
                        - Tak, ale przyzna pan, że z perspektywy 13 lat jest to straszliwy błąd.
                        Tak, ale byliśmy gotowi dla tamtej radości wiele poświęcić. I poświęciliśmy.
                        Koniec, kropka.
                        - A ja właśnie ten błąd próbuję naprawić i niech mi pan tego prawa nie odmawia.
                        To może powinien pan sięgnąć po bardziej totalne formy protestu. Wszyscy już:
                        publicyści, politycy, zwykli ludzie z ulicy, krytykują ten rząd - to już nudne.
                        Może pana byłoby stać na jakieś szaleństwo?
                        - Usiłuję się mimo wszystko zachować racjonalnie, nie można codziennie
                        udowadniać słuchaczom, że tego państwa nie ma. Choć rzeczywiście nie wiem,
                        jakim cudem jeżdżą pociągi, jest tutaj prąd, coś jeszcze działa, mimo że
                        państwo robi na każdym kroku wszystko, żeby
                        • Gość: GoniącyPielęgniarz Re: Trochę z innej beczki c.d. IP: *.gratka.pl 25.10.03, 19:21
                          To może powinien pan sięgnąć po bardziej totalne formy protestu. Wszyscy już:
                          publicyści, politycy, zwykli ludzie z ulicy, krytykują ten rząd - to już nudne.
                          Może pana byłoby stać na jakieś szaleństwo?
                          - Usiłuję się mimo wszystko zachować racjonalnie, nie można codziennie
                          udowadniać słuchaczom, że tego państwa nie ma. Choć rzeczywiście nie wiem,
                          jakim cudem jeżdżą pociągi, jest tutaj prąd, coś jeszcze działa, mimo że
                          państwo robi na każdym kroku wszystko, żeby temu przeszkodzić.
                          Pan jest stworzony do bycia rewolucjonistą, bo nawet kiedy pan argumentuje, to
                          używa demagogii! Dlaczego pan nie sięgnie po metody rewolucyjne? Na dodatek
                          jest pan właścicielem największego radia na tym kontynencie!
                          - Człowiek, który codziennie rano słucha tej stacji, musi normalnie wstać,
                          normalnie pójść do pracy, normalnie z niej wrócić. Nie może być codziennie
                          atakowany naszą katastrofą, upiornym wizerunkiem państwa. Chce normalności, by
                          żyć.
                          Ale może trzeba poświęcić takie radio i uderzyć we władzę całą siłą? Pan jako
                          właściciel, posiadacz dużego majątku, mógłby sobie na to pozwolić. Jest taki
                          trend światowy: właściciele mediów biorą władzę we własne ręce.
                          - Przecenia pan naszą rolę. Ja mogę tylko jeszcze bardziej pochylić łeb.
                          Czasami czuję się najbardziej osamotnionym człowiekiem w tym państwie.
                          Jeśli ktoś składa pozew przeciwko państwu, to nie może mówić o sobie, że jest
                          tylko małym misiem. Zaczął pan grę, w której już nie może być małym misiem.
                          - Nie mam niedźwiedzich ambicji. Chcę tylko sprawdzić, czy to państwo jest
                          rzeczywiście bezkarne.
                          Nie o honor tylko pan się sądzi, także o pieniądze.
                          - Muszą oddać to, co zabrali.
                          Nie zabrali, tylko nie pozwolili zarobić. Uczestniczy pan w tworzeniu nowej
                          ustawy o mediach elektronicznych?
                          - Nie, bo z zasady nie uczestniczę w czymś, na co nie mam wpływu. Nie chcę
                          być "dziadkiem" do już rozdanych kart.
                          A może byłby pan na tyle silny, żeby wymóc taki kształt ustawy...
                          - Ależ oczywiście, że nie! Jeżeli "wielcy tego świata" nie potrafili przez 12
                          miesięcy tego zrobić - co pokazują przesłuchania komisji śledczej w sprawie
                          Rywina - to czym się łudzić!
                          Ma pan swój pogląd na to, kto stał za korupcyjną propozycją Rywina?
                          - Odpowiem nie wprost. Trzy tygodnie temu nasi dziennikarze pytali o to
                          słuchaczy w porannym paśmie. Przyszło w krótkim czasie trzydzieści parę tysięcy
                          SMS-ów i głosów na stronie internetowej. 97 procent słuchaczy wskazywało na
                          premiera.
                          Panu się to wydaje prawdopodobne?
                          - ...
                          Jesteście liderem rynku radiowego. Jak pan się z tym czuje? Odpowiedzialność,
                          duma...
                          - Nam nie jest łatwo, geografia wymusza na nas n-krotnie więcej pracy, niż
                          gdybyśmy byli w Warszawie. Jesteśmy tu wyspą, sami w sobie w Krakowie, bez
                          żadnego zaplecza. Dzisiaj dopiero rozumiem, dlaczego duże stacje radiowe czy
                          telewizyjne są zmuszone do nadawania z centrum.
                          Na czym polega główny problem tego oddalenia?
                          - Człowiek tworzący informacje na Kopcu nie wpada na róg Marszałkowskiej i
                          Jerozolimskich i nie wymienia swoich poglądów, może niesłusznie, z kolegą z
                          redakcji "Przekroju", "Trybuny Ludu" czy BBC, nie jest w tym tyglu ucierania
                          się informacji i opinii. Chociaż z drugiej strony nasza "wyspa" pozwala nam
                          spojrzeć na najważniejsze sprawy z dużego dystansu. Nasze oddziały regionalne
                          były ogromną siłą tej stacji polegającą na bliskości ze słuchaczem. W tym
                          byliśmy odmienni, że byliśmy równocześnie szczecińscy, poznańscy, krakowscy
                          itd.
                          To dlatego tak pana boli zakaz rozszczepienia, bo z natury byliście po prostu...
                          - ...stacją prowincji, szeroko rozumianej.
                          Teraz tego nie macie i pewnie przez wiele lat jeszcze mieć nie będziecie. Jak
                          zamierza pan rozwijać RMF FM?
                          - Samo radio w takiej jak obecnie postaci nadmiernie już się nie rozwinie, zaś
                          pozostałe media? Cóż, w lutym wystąpiliśmy do KRRiTV o kanały telewizji
                          naziemnej. Cisza. Jak pan sądzi - dostaniemy?
                          Zdziwiłbym się. Czyli pozostaje "tylko" walka o utrzymanie pierwszego miejsca?
                          - Na razie tylko tyle, a może aż tyle. Jak nas wcześniej nie wykończą.

                          ROZMAWIAŁ PIOTR NAJSZTUB
                          KRAKÓW, 8 PAŹDZIERNIKA 2003 R.

                          • Gość: b Re: Trochę z innej beczki c.d. IP: *.biaman.pl 25.10.03, 19:31
                            Cóż, podoba mi się facet, bo ma ostry język:) Może też ma rację.
                            Co do Millera i tych 97 procent. To akurat nie jest żaden dowód. Masy, jeśli
                            się rozpędzą, są najgroźniejsze. Masy mogą niemal zrobić Tymińskiego
                            prezydentem, a Leppera wicemarszałkiem sejmu. Albo wygwizdać Deynę po
                            wspaniałym golu z kornera w meczu z Portugalią - tylko dlatego, że jest inny,
                            lepszy niż masy.
                            Dla mnie udział (lub nie-udział) Millera w aferze korupcyjnej jest największą
                            zagadkę "Rywingate". Nie mów, że wiesz na pewno, jak jest naprawdę.
                        • Gość: b Re: Trochę z innej beczki IP: *.biaman.pl 25.10.03, 19:25
                          Wielkie dzięki. Muszę przyznać, że niewiele wiem o całej sprawie, czy sprawach
                          raczej. Moja intucija mi mówi,że Czarzasty to bandyta, a Muller to rzeczywiście
                          mały człowiek. Ale on tam oskarża jeszcze Agorę - naprawdę nie kapuję, o co.
                          Co do diagnoz natury ogólnej o stanie państwa, chętnie bym się z nim zgadzał,
                          gdybym miał pewność, że on tak mówi z potrzeby serca i że jest to jego szczera
                          definicja sytuacji. Ale on przy tym domaga się milionów złotych.. Szczerość i
                          gruba kasa nie muszą się ze sobą kłócić; niestety, najczęściej jednak są w
                          niezgodzie. Nic więcej nie napiszę, bo nie wiem o sprawie. Sorry.

                          • Gość: GoniącyPielęgniarz Re: Trochę z innej beczki IP: *.gratka.pl 25.10.03, 19:40
                            >Szczerość i
                            > gruba kasa nie muszą się ze sobą kłócić; niestety, najczęściej jednak są w
                            > niezgodzie. Nic więcej nie napiszę, bo nie wiem o sprawie. Sorry

                            Pięknie to Bratku powiedziałeś, naprawdę pięknie. Podpisuję się obiema rękami
                            pod tym fragmentem.
                            Problem polega na tym, że wolę jednak Tyczyńskiego, który przynajmniej nie
                            podpiera się przy tym etosem, tylko wali prosto w mordę. Bo odnieś ten fragment
                            do Agory. Przecież to jest taka sama sytuacja, a ile ze stron Agory było
                            wielkich słów, graniu na emocjach, gdy się mówiło o walce o wolną Polskę?
                            Tyczyński jakoś nie grilluje z Millerem i z innymi politykami. Może to jego
                            błąd...

                            Tutaj masz dwa artykuły o nim, które już wcześniej wrzucałem i nie wiem, czy
                            czytałeś.

                            newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=3789
                            newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=4690
                            • Gość: b grilować przeciw państwu lub obok IP: *.biaman.pl 25.10.03, 20:09
                              Szczerość i
                              > > gruba kasa nie muszą się ze sobą kłócić; niestety, najczęściej jednak są w
                              >
                              > > niezgodzie. Nic więcej nie napiszę, bo nie wiem o sprawie. Sorry
                              >
                              > Pięknie to Bratku powiedziałeś, naprawdę pięknie. Podpisuję się obiema rękami
                              > pod tym fragmentem.
                              > Problem polega na tym, że wolę jednak Tyczyńskiego, który przynajmniej nie
                              > podpiera się przy tym etosem, tylko wali prosto w mordę. Bo odnieś ten
                              fragment
                              >
                              > do Agory. Przecież to jest taka sama sytuacja, a ile ze stron Agory było
                              > wielkich słów, graniu na emocjach, gdy się mówiło o walce o wolną Polskę?


                              Tu sie nie zgadzam. Tyczyńskiego nie znam. Ludzi z Agory znam - tzn. nie
                              osobiście, ale wiem, kim byli. Wierzę, gdy mówią o etosie (a znowu aż tak dużo
                              nie mówią). Tyczyński cały czas powtarza o złym państwie - to jest jak
                              najbardziej ideologia. Dlatego nie wiem, czy mu wierzyć, bo dla mnie -
                              maluczkiego - to państwo też najlepsze się nie wydaje, tylko że ja, mówiąc to,
                              nie mam nic do wygrania, bo jestem biednym studenciną i jeszcze jakiś czas nim
                              pozostanę, niezależnie od wydarzeń "na górze". A Tyczyński używa tej
                              frazeologii do walki o grubą kasę. Stąd moja nieufność, choć, jak napisałem
                              wcześniej - nie przeczę, że i jego intencje mogą być szczere.

                              > Tyczyński jakoś nie grilluje z Millerem i z innymi politykami. Może to jego
                              > błąd...

                              Jestes pewien, że nie griluje?:) Ale zgadzam się, też mi to grillowanie się nie
                              podoba. Tylko że to jeszcze nie jest dowód na nic. Poza tym, właśnie z powodu
                              życiorysów, gdy grilluje Michnik czy Niemczycki (o ile Niemczycki grilluje),
                              jestem spokojny, że nie grillują w niecnych celach. Gdy grilluje Rywin albo na
                              ten przykład Oleksy, to już tej pewności nie mam.

                              > Tutaj masz dwa artykuły o nim, które już wcześniej wrzucałem i nie wiem, czy
                              > czytałeś.

                              Dzięki, później poczytam, a teraz chyba zajme się Clintem Eastwoodem, bo to
                              równy gość i celnie strzela.
                              • Gość: d.d Re: grilować przeciw państwu lub obok IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 20:12
                                masz umysłowość Michnika
                                gdy ten to tak
                                a gdy ten to tak
                                • Gość: spłoniony zawstydzasz mnie IP: *.biaman.pl 25.10.03, 20:48
                                  Gość portalu: d.d napisał(a):

                                  > masz umysłowość Michnika


                                  Dzięki. To jednak zbyt duży komplement. Sorry, ale nie odwdzięczę się podobnym.
                                  • Gość: d.d Re: zawstydzasz mnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 22:42
                                    Gość portalu: spłoniony napisał(a):

                                    > Gość portalu: d.d napisał(a):
                                    >
                                    > > masz umysłowość Michnika
                                    >
                                    >
                                    > Dzięki. To jednak zbyt duży komplement. Sorry, ale nie odwdzięczę się
                                    podobnym.
                                    I dobre samopoczucie.
                                    A la Leszek Miller.
                                    • Gość: b konsensus IP: *.biaman.pl 25.10.03, 23:15
                                      Sorry, ale nie odwdzięczę się
                                      podobnym.
                                      I dobre samopoczucie.
                                      A la Leszek Miller.

                                      No widzisz? Nie umiałem wymyslic ci pochlebstwa, więc sam je sobie wymyśliłeś.
                                      Miller twój - ja pozostanę przy Michniku.
                                      • Gość: brawo Re: konsensus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 23:20
                                        i jeszcze odwracanie kotka ogonkiem jak Jak? Jakubowska.
                                        Masz naprawdę udaną osobowośćźdź.
                                        • bratek4 zero konsensusu 26.10.03, 00:53
                                          Gość portalu: brawo napisał(a):

                                          > i jeszcze odwracanie kotka ogonkiem

                                          Lepsze to niż rzucanie inwektyw. Więc nie zarzucaj mi, że jestem za mało
                                          subtelny, gdy sam machasz łopatą.

                              • Gość: GoniącyPielęgniarz Re: grilować przeciw państwu lub obok IP: *.gratka.pl 25.10.03, 22:33
                                Gość portalu: b napisał(a):


                                >Tu sie nie zgadzam. Tyczyńskiego nie znam. Ludzi z Agory znam - tzn. nie
                                >osobiście, ale wiem, kim byli. Wierzę, gdy mówią o etosie (a znowu aż tak dużo
                                >nie mówią). Tyczyński cały czas powtarza o złym państwie - to jest jak
                                >najbardziej ideologia. Dlatego nie wiem, czy mu wierzyć, bo dla mnie -
                                >maluczkiego - to państwo też najlepsze się nie wydaje, tylko że ja, mówiąc to,
                                >nie mam nic do wygrania, bo jestem biednym studenciną i jeszcze jakiś czas nim
                                >pozostanę, niezależnie od wydarzeń "na górze". A Tyczyński używa tej
                                >frazeologii do walki o grubą kasę. Stąd moja nieufność, choć, jak napisałem
                                >wcześniej - nie przeczę, że i jego intencje mogą być szczere.

                                Ja tylko przypomnę, że Agora też walczy o grubą kasę i to o znacznie grubszą
                                niż Tyczyński. Ale w tej sprawie pozostaniemy przy swoich zdaniach. Stawiasz
                                zarzuty Tyczyńskiemu, które równie dobrze pasują do Agory. No ale Agora może z
                                jednej strony liczyć na towarzystwo, którego jest częścią, a z drugiej na
                                poparcie ludzi maluczkich :) Cały czas jednak poruszamy się w kwestiach wiary w
                                jednych i braku wiary w innych przy analogicznej sytuacji.
                                Wiesz może, kto zgarnął kasę z tych reklam, które stracił RMF z racji decyzji
                                Millera i jego kolegów o braku pozwolenia na rozszczepianie? Ja nie wiem, ale
                                ktoś przecież musiał zagarnąć tę część profitów z lokalnych rozgłośni
                                radiowych :)
                                • Gość: b Re: grilować przeciw państwu lub obok IP: *.biaman.pl 25.10.03, 23:07

                                  "Ja tylko przypomnę, że Agora też walczy o grubą kasę i to o znacznie grubszą
                                  niż Tyczyński. Ale w tej sprawie pozostaniemy przy swoich zdaniach. Stawiasz
                                  zarzuty Tyczyńskiemu, które równie dobrze pasują do Agory".

                                  Hola! Nie stawiam Tyczyńskiemu żadnych zarzutów! Nie doprawiaj mi gęby.

                                  "No ale Agora może z
                                  jednej strony liczyć na towarzystwo, którego jest częścią"

                                  To nie jest fakt obiektywny, tylko zarzut podany w formie faktu obiektywnego.
                                  Sprytny jesteś.
                                  Jakiego towarzystwa jest Agora częścią? GTW?

                                  " a z drugiej na
                                  poparcie ludzi maluczkich :) Cały czas jednak poruszamy się w kwestiach wiary w
                                  jednych i braku wiary w innych przy analogicznej sytuacji".

                                  Sytuacje nie są do końca analogiczne: ja swoje powody podałem. Życiorysy ludzi
                                  są szalenie ważne z mojego punktu widzenia i nie mam powodu, by nie ufać
                                  Łuczywo, Michnikowi czy Niemczyckiemu. Tego T. w ogóle nie znam.

                                  "Wiesz może, kto zgarnął kasę z tych reklam, które stracił RMF z racji decyzji
                                  Millera i jego kolegów o braku pozwolenia na rozszczepianie? Ja nie wiem, ale
                                  ktoś przecież musiał zagarnąć tę część profitów z lokalnych rozgłośni
                                  radiowych :)

                                  Ufff. nie wiem o tej sprawie. Gdybym miał w ciemno obstawiać, kto ma rację w
                                  sporze z Millerem, zazwyczaj obstawiałbym jego przeciwnika. Ale nie kuś mnie do
                                  mówienia o tej sprawie, bo NIE WIEM.
                    • Gość: lonsdale Re: Trochę z innej beczki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 19:13
                      Głowa państwa, pan premier

                      a gdzie tu opinia publiczna, państwo ?
                  • Gość: bratek Re: To się rozumie samo przez się... IP: *.biaman.pl 25.10.03, 19:09

                    > Ale nie powiesz chyba, żebyś nie wolałbyś, aby Michnik jednak skupił się na
                    > służeniu społeczeństwu, a dał sobie spokój ze służeniem radą politykom?
                    >

                    Jasne, że wolę. Ale będę ostatni, któryt zabroni mu się zadawać z politykami.
                    Dopóki nie będą to kontakty przestępcze, rzecz jasna. A ja nie mam powodów,
                    żeby nawet podejrzewać, że są. Najlepszym dowodem jest życiorys Michnika.

                    (co nie przeszkadza mi uważać za karygodną jego postawy wobec Jaruzela na
                    przykład)
    • strajker Olcia 25.10.03, 16:47
      Jakubowska ujawniając to co powiedział jej Michnik w tej restauracji
      chciała uderzyć w Michnika i pośrednio w Millera- okopać się na
      stanowisku szefa jego gabinetu. Jednak ujawnienie tej rozmowy
      obróciło w końcu przeciwko niej, bo Michnik nie mógł już tak stanowczo
      jak wcześniej pani minister bronić.
      Ale właśnie... -też stanowczo jej nie atakuje bo jak powiedział jej
      w restauracji: kto będzie chciał uderzyć w premiera ten uderzy
      w Ciebie. Więc w sumie postawiła Olcia w szachu Adasia
    • boxerek1 Re: Dlaczego nie ufam Adamowi Michnikowi 25.10.03, 17:09
      grafoman jestes, owszem - z duzymi ambicjami. Zeby jeszcze poczatek wywodu
      zgadzal sie z koncem to calosc wypadlaby nieco lepiej.
      A tak, zaplatales sie w kitel, obaliles, i potlukles se ryja, hahaha
      Box
    • bratek4 Hej, FF, czyli Forumowa Ferajna! 25.10.03, 17:54
      Co się stało z ayranem, pokrzywą.pokrzywą, mb1, t1s? "Chłopaki", napiszcie, co
      sądzicie o sprawie. Basia, jeśli jeszcze mnie nie zabanowała, niech też
      napisze. OK?
      • Gość: t1s Re: Hej, FF, czyli Forumowa Ferajna! IP: *.acn.waw.pl 25.10.03, 18:31
        O czym tu pisać? Już nie zwracam uwagi na to, że Michnik tak broni Millera i
        Majestat. Solorz też nabrał wody w gębę i nikogo to nie ruszyło.
        Dla mnie Michnik stał się właśnie takim Solorzem lub Gudzowatym.
        Dlatego jego wyczyny u Kolędy i przed komisją, choć nieładne jedynie mnie
        bawiły. Wymiana uprzejmości z Rokitą naprawdę była przednia.
        • Gość: b Re: Hej, FF, czyli Forumowa Ferajna! IP: *.biaman.pl 25.10.03, 19:15
          Dzięki za odpowiedź. Tyle że Michnikowa obrona Millera nie ma znaczenia dla
          sprawy Rywina. Ani Michnik sędzia, ani adwokat w ewentualnym procesie.
          Z Kolędą postąpił nieładnie, ale to znów nie ma znaczenia dla rozwiązania
          sprawy Rywina. Mnie chodziło o Twoją ocenę zeznań Michnika dla wyjasnienia tej
          sprawy.
          p.s. Co do bitwy z Rokitą, uważam, że była pasjonująca, choć nie w każdym
          momencie miła dla każdego z nich. Dwóch godnych siebie przeciwników. Ja bym
          chciał, żeby tylko tego typu ludzie mieli coś do powiedzenia w moim kraju -
          niech się spierają, walą po pyskach, ale żeby byli uczciwi. Jestem przekonany,
          że obydwaj są.
          • Gość: hej bejbe Re: Hej, FF, czyli Forumowa Ferajna! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 19:36
            Moim zdaniem w tej bitwie Michnik wypadł blado. Wpisał się w dominujący klimat
            zdziczenia obyczajów i schamienia niespotykanego nigdzie chyba indziej na
            świecie, tak to wizytówka tego społeczeństwa, które choduje redaktor.
            • Gość: b Co robi redaktor? IP: *.biaman.pl 25.10.03, 20:10
              Gość portalu: hej bejbe napisał(a):

              > Moim zdaniem w tej bitwie Michnik wypadł blado. Wpisał się w dominujący
              klimat
              > zdziczenia obyczajów i schamienia niespotykanego nigdzie chyba indziej na
              > świecie, tak to wizytówka tego społeczeństwa, które choduje redaktor.


              Ależ redaktor aż tak schamiały nie jest, bo przynajmniej zna ortografię.
              • Gość: hej bejbe Re: Co robi redaktor? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 22:45
                no i to jest właśnie chamstwo a al redaktor
                • Gość: b chamstwo Al Redactora IP: *.biaman.pl 25.10.03, 23:18
                  Gość portalu: hej bejbe napisał(a):

                  > no i to jest właśnie chamstwo a al redaktor

                  tak, to jest chamstwo - wizytówka społeczeństwa, które choduje redaktor.
                  • Gość: kesera? Re: chamstwo Al Redactora IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 23:22
                    któremu chołduje.
          • Gość: t1s Re: Hej, FF, czyli Forumowa Ferajna! IP: *.acn.waw.pl 25.10.03, 20:52
            Nie oglądałem tych dwóch ostatnich przesłuchań Michnika w całości. Widziałem
            tylko skróty w faktach. I z tego co się orientuję, zeznania Michnika pogrążały
            jedynie te osoby, które i tak są już na rożnie. A jeśli jakieś nowe
            okoliczności odkryto to nie dzięki wylewności Michnika.
            Nie mówię, że zeznania Michnika były zbędne, ale zdecydowanie nie były
            kluczowe. Zresztą z tą komisją jest tak, że jak ktoś wpada to głównie dzięki
            własnym potknięciom a nie zeznaniom innej osoby.
    • Gość: Slon MICHNIK - idol czy antyidol IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.03, 20:00
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=8702037
      Spróbujcie oderwać się od sprawy Rywina. Odpowiedzcie sobie na pytanie do
      czyjej bramki dzisiaj gra Michnik.
      Że Michnik jest bardziej czerwony niż różowy wiadomo od zawsze. To jemu w dużym
      stopniu zawdzięczamy, że nie ma w Polsce niekomunistycznej lewicy. I Michnik
      broniąc Milera broni tego kiedyś dokonanego wyboru, wsparł wtedy komuchów. Może
      dzisiaj wolałby to zmienić, ale jeżeli dla większości stanie się oczywiste,
      jakie jest prawdziwe oblicze Milera i tej komunistycznej zgrai, to ponowne
      budowanie jakiejkolwiek lewicy znaczącej coś w tym kraju będzie trwał bardzo
      długo.

      To tego moim zdaniem broni Michnik. Po umoczeniu Milera w aferze Rywina kto
      zagłosuje na SLD?
      W rezerwie jest jeszcze Kwaśniewski, który się wyciszył, bo sprawy z aferą
      Rywina przez pewien czas szły lepiej. Może niedługo będzie musiał wrócić do
      tworzenia alternatywnej partii. Ordynacka jeszcze się może przydać!

      Slon
      • Gość: dziub.dziub Re: MICHNIK - idol czy antyidol IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 20:05
        Wioem jedno Michnik deprymuje Rokitę i Ziobro na chwilę obecną.
    • basia.basia Re: Dlaczego nie ufam Adamowi Michnikowi 26.10.03, 00:58
      Gość portalu: GoniącyPielęgniarz napisał(a):

      Przeczytałam ten wątek a także wątek Kataryny "Koniec sprawy Rywina"
      oraz to co nam wysłała. I mam takie wrażenie, że po ostatnich przesłu-
      chaniach przesunęły się akcenty. To już nie jest sprawa Rywina (zresztą
      on od początku był pionkiem w tej rozgrywce), to jest już sprawa Agory
      i Michnika albo po prostu Michnika.

      > To są rzeczy, których nie należy stawiać, jako argumenty w samej sprawie
      > Rywina. To jest co inngo. Tutaj chodzi o zaufanie, jakim obdarzamy media.

      Napisałeś "media" ale mówimy o konkretnej sprawie i redaktorze naczelnym
      GW, słynnym dziennikarzu. Dzisiaj w Krakowie przypięli mu kolejny order.

      To,
      > że ta cała afera korupcyjna jest całkowiecie jawna, umożliwia nam
      dokonywanie
      > ocen na różnych płaszczyznach. I nie piszcie, że ona została ujawniona
      dzięki
      > Michnikowi, bo to jest oczywiste.

      Po tym czego się ostatnio dowiedzieliśmy to "dzięki" jest problematyczne.
      Zostało popełnione przestępstwo albo mieliśmy do czynienia z próbą popeł-
      nienia przestępstwa. AM zrobił to co powinien był zrobić, ujawnił ten fakt.
      I za co tu dziękować? Tym bardziej, że ujawnił sprawę grubo po czasie, co
      umożliwiło przestępcom zacieranie śladów.

      Ja cały czas mówię o czym innym. Gdyby była
      > tylko publikacja, a nie byłoby Komisji Śledczej, bylibyśmy jak dzieci we
      > mgle, zdani wyłącznie na Michnika.

      Tak właśnie. Powiedział wczoraj, że gdyby premier nie zechciał potwierdzić
      dla gazety faktu konfrontacji, to artykuł "Przychodzi Rywin do Michnika"
      ukazałby się ale w innej postaci! Szkoda, że go Rokita nie docisnął w tej
      sprawie. To by było bardzo ciekawe. Bo przecież Kwaśniewski z pewnością nie
      życzył sobie by jego nazwisko było łączone ze sprawą Rywina, więc istnienie
      pewnego listu okryte było tajemnicą. W artykule nie było wielu innych ważnych
      rzeczy, które były znane Michnikowi, Rapaczyńskiej i paru innym osobom.
      Dowiedzieliśmy się o nich nie z gazety lecz z przesłuchań przed kś.

      Na Michnika, który chce być bardziej
      > lojalny wobec swoich przyjaciół - polityków, których powinien kontrolować,
      > niż nas, opinii publicznej.

      I to jest pytanie zasadnicze! Dlaczego Adam Michnik jest lojalny wobec
      premiera i prezydenta a nie jest wobec swoich czytelników i opinii publicznej?


      Jaką możemy mieć pewność, że przy innych
      > sprawach, przy których będziemy zdani już wyłącznie na twierdzenia Michnika,
      > nie będziemy oszukiwani w taki sam sposób?

      Słyszałam głosy, że Agora powinna już podziękować Adamowi Michnikowi.
      Tylko, że Michnik nie grał w to sam. Oni w to grali razem.
      • bratek4 Re: Dlaczego nie ufam 26.10.03, 01:00
        basia.basia napisała:
        > Słyszałam głosy, że Agora powinna już podziękować Adamowi Michnikowi.
        > Tylko, że Michnik nie grał w to sam. Oni w to grali razem.

        I sami sobie wysłali Rywina. Pewnie wszyscy byli nachlani.

        Ten nowy order dla Michnika. Myślisz, że niezasłużony?
        • basia.basia Re: Dlaczego nie ufam 26.10.03, 01:50
          Rozejm piętnastosekundowy.

          Moment wręczenia wysoce niestosowny. Nie wiem kiedy zapadła decyzja
          o uhonorowaniu go. Uczucia mam mieszane. Zważywszy poniższy cytat.
          Ten brak poszanowania prawa.


          Jak mówią twórcy nagrody - Medalem wyróżniani są ci, którzy "wzorem św.
          Jerzego zmagają się ze smokiem - z prześladującymi nas smokami nienawiści,
          obojętności, braku poszanowania prawa, nietolerancji".
          • bratek4 Re: Dlaczego nie ufam 26.10.03, 01:54
            basia.basia napisała:

            > Rozejm piętnastosekundowy.
            >
            > Moment wręczenia wysoce niestosowny. Nie wiem kiedy zapadła decyzja
            > o uhonorowaniu go. Uczucia mam mieszane. Zważywszy poniższy cytat.
            > Ten brak poszanowania prawa.

            >
            > Jak mówią twórcy nagrody - Medalem wyróżniani są ci, którzy "wzorem św.
            > Jerzego zmagają się ze smokiem - z prześladującymi nas smokami nienawiści,
            > obojętności, braku poszanowania prawa, nietolerancji".


            OK, no to mamy inna opinię. Nagroda wszak jest za jego dokonania grubo sprzed
            afery Rywina, którą wymyślił:). Za cholernie ważne dokonania. I przyznana przez
            cholernie ważne grono. I w cholernie fantastycznym towarzystwie, czyli
            Havlowym.
            Nie zostawiasz suchej nitki na Michniku, a poniewczasie obudzisz się z ręką w
            nocniku, gdy okaże się, że był jednym z nielicznych, którzy robili w tej
            sprawie coś dobrego.
            Robię się zbyt patetyczny, więc idę spać.

            p.s. Ile sekund zostało?
          • Gość: Iza Re: Do Basi, o medalu IP: *.chello.pl 26.10.03, 01:58
            Podsyłam Ci coś na dobranoc. Na razie w dyskusji o Michniku nie stać mnie na
            nic więcej poza satyrą.
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=8710208
            • rolotomasi Re: Do Basi, o medalu 26.10.03, 20:38
              Iza: ! rewelka.
    • Gość: CGN Re: Dlaczego nie ufam Adamowi Michnikowi IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 26.10.03, 15:07
      Michnikowi przestale ufac dawno temu, jak na Monash University w Australii, ow
      byly obronca praw robotniczych narzekal, ze musi placic swym pracownikom
      skladki na ZUS... :(
  • bratek4 Re: Do Basi, o medalu 26.10.03, 01:00
    Gość portalu: Iza napisał(a):

    > Podsyłam Ci coś na dobranoc. Na razie w dyskusji o Michniku nie stać mnie na
    > nic więcej poza satyrą.
    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=8710208

    Czy ja też mogę przeczytać?
    • Gość: Iza Re: Do Bratka, o medalu IP: *.chello.pl 26.10.03, 01:03
      Proszę bardzo, jeśli chcesz, ale nie wiem czu nie będzie Ci przykro, ze tak
      potraktowałam Adama.
      • Gość: b Re: Do Izy, o medalu IP: *.biaman.pl 26.10.03, 11:46
        Jakoś się z tego otrząsnę. A poza tym jesteś znakomita.
  • basia.basia Dzięki Iza! 26.10.03, 01:02
    Jesteś znakomita:))))))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka