man_sapiens
23.11.08, 19:49
1. Gdyby mój syn wybrał się po zmroku w pobliże granicy w kraju, gdzie mnóstwo
ludzi ma broń i gdzie jeszcze niedawno była wojna, to dostałby ode mnie lanie
paskiem w tyłek, mimo że nie uznaję nawet klapsów i na dodatek jest to stary
byk po wojsku. Ale tak niebotyczną głupotę trzeba karać. Jeżeli coś takiego
robi prezydent - to albo jest jeszcze większym durniem - czego nie śmiem
twierdzić, albo jest to grubymi nićmi szyta prowokacja. Co tam grubymi nićmi,
liną cumowniczą.
2. Na posterunku granicznym są uzbrojeni żołnierze, zapewne Osetyńcy (Rosjanie
nie są idiotami i jeżeli czuwają na granicy, to zapewne paręset metrów dalej).
Po ciemku zbliża się do granicy spora kolumna samochodów - rzecz na pewno
niezwykła, bo takiej granicy nikt rozsądny nie przekracza po zmroku (zob. pkt.
1) a i zapewne przejście jest po zmroku zamknięte. Z samochodów wysiadają
młodzi, wysportowani mężczyźni z długą bronią w ręku - to widać na zdjęciach.
No to czujny i rozsądny osetyński wartownik puszcza krótką serię w powietrze,
dając znak "jesteśmy, czuwamy, nie róbcie żadnych głupstw". Wtedy gruzińska
ochrona pokrzykuje do nich - po rosyjsku oczywiście, bo to lingua franca w
byłym ZSRR, żeby przestali strzelać bo oni tu przywieźli prezydenta a nawet
dwóch.
3. "Ostrzelano konwój z prezydentami". Z 30 metrów. Wolne żarty? Z 30 metrów
to nawet z łuku a co dopiero z kałacha trafi ślepy i głuchy. Żadnej dziurki w
którymś samochodzie?
4. Nawet dwóch klaunów w prowincjonalnym cyrku wymyśliłoby coś zabawniejszego,
gdyby chcieli przyciągnąć uwagę publiki.