norek.pl
08.04.09, 10:30
Sprawa tzw. słupów, przy pomocy których Janusz Palikot finansował własną kampanię nie jest nadzwyczajnie bulwersująca, bo robił to w końcu nie za publiczne (jak cala reszta), tylko za własne, wcześniej opodatkowane pieniądze. Co więcej – limit wpłat na własne konto wyborcze jest przepisem sztucznym - jeśli nie idiotycznym, to mocno dyskusyjnym. A gdyby od tych „darowizn” zapłacono odpowiedni podatek, to formalnie nie byłoby się czego czepiać, bo w państwie kaczego prawa, wszystko co nie zabronione, jest dozwolone.
Natomiast fakt, że wszystkie te osoby znalazły potem zatrudnienie w instytucjach publicznych jest rzeczą skandaliczną! Porównywalną do afery z Rodziną Pawlaków i Kurtyków. Tylko, że na ten temat zapanowała w wolnych mediach i obiektywnych forach przedziwna zmowa milczenia…