dwaxxiigrek2
23.04.09, 13:37
Polska pod względem zasobów geotermalnych jest liderem w Europie i w
ścisłej światowej czołówce. Opatrzność spowodowała, że pod 80%
terytorium naszego kraju znajdują się jedne z najbogatszych złóż.
Co robi wobec tego Polski rząd Donalda Tuska?
Ano robi wszystko, aby wraży ojciec Rydzyk nie mógł udowodnić
Polakom, jakim skarbem dysponują. Zabiera, więc przyznane wcześniej
na ten cel środki i uniemożliwia zbiórkę publiczną przy aplauzie
ogłupionej przez media gawiedzi.
Udane przedsięwzięcie redemptorysty mogłoby zarazić tysiące polskich
gmin, które zaczęłyby jak Niemcy ryć w ziemi i z atomowego,
wielomiliardowego interesu, obfitującego zapewne w
atrakcyjne „wziątki” i „prowizje” byłyby nici.
Przykładem upadku polskich elit i działania ich w obcym interesie
jest niesłychana wręcz akcja promowania niemieckiej technologii
energetyki wiatrowej. Wszyscy fachowcy bez wyjątku nie są
dopuszczani do głosu, a w mediach brylują lobbyści.
Wiadomo w świecie fachowym, że jest to sposób pozyskiwania energii
niezwykle drogi i jest tylko modnym dodatkiem, a nie panaceum na
nasze kłopoty.
W Polsce za komuny zlikwidowano taką ilość niezwykle tanich
elektrowni wodnych, że ich przywrócenie tylko, to byłaby taka mała
elektrownia atomowa.
Kto z Polaków wie, że w Lublinie stoi kolejka potentatów do
profesora Dobiesława Nazimka i jego zespołu?
Nazimkowi i jego współpracownikom udało się stworzyć warunki do jak
najefektywniejszego przebiegu sztucznej fotosyntezy i znaleźć, jako
jedynym na świecie odpowiedni katalizator.
Dlatego tez w poważnym kraju z propaństwowymi elitami i normalnymi
polskimi mediami powinno aż huczeć, od informacji w stylu „Polska ma
szanse stać się Kuwejtem”.
Cały genialny pomysł i opracowana już technologia polega na
wykorzystaniu emitowanego do tej pory w powietrze dwutlenku węgła
przez łączenie go z wodą. W ten sposób bez trudu uzyskuje się
benzynę i olej napędowy.
Są już gotowe wyliczenia mówiące, że wykorzystanie metody Nazimka w
największych zakładach przemysłowych w Polsce pozwoliłoby
wyprodukować 21 mln ton paliwa rocznie, podczas gdy zużywamy sami
około 6 mln ton benzyny.
Mogłoby się to stać nie za 20, 30 lat, ale za trzy do pięciu.
Dopóki sami się nie otrząśniemy i czegoś w Polsce nie zmienimy to
dalej wykorzystanie naszego potencjału, które nie gwarantuje
decydentom „wziątek”, będzie blokowane przez takie międzynarodowe
maszynki do korumpowania polityków jak GAZPROM, czy podobne we
Francji czy Niemczech.
To, że silna Polska nie jest na rękę obcym to mogę zrozumieć. Ale
to, że przez 20 lat nie jest to na rękę również naszym rządzącym to
już wydaje się, co najmniej podejrzane.