haen1950
13.05.09, 16:55
Czwarty czerwca. Plac przed stocznią. Dzień jak codzień, zwyczajny
roboczy czwartek w południe.
Mają być dwa Kaczory, PiS, radiomaryjni i klechy z górnej półki. Ani
śladu władz, nawet Adamowicz i ratuszowi wybierają się na wycieczkę
do Krakowa.
Logistykę mają na dziesięć tysięcy, przynajmniej połowę trzeba
zwieźć, nakarmić, opłacić. Zapewnić bezpieczeństwo.
Trzy słowa posłużą za cały opis - syf, kiła i mogiła. Żaden interes.