witek.bis
09.06.09, 12:48
Z góry ostrzegam, że więcej tu będzie domysłów, domniemań, insynuacji i
pomówień, niż czegokolwiek innego, ale kto mnie zna, ten się nie zdziwi.
Chyboteza robocza jest mianowicie taka. Beznadziejny przepis o ciszy wyborczej
wkurza nie tylko większość forumowiczów, ale i pisowskich spinfelczerów. W
związku z tym postanowili oni uprzyjemnić nam wyborczy weekend uroczą
opowiastką o bestialskim skopaniu Cukier-Kokotki. Opowiastką, która miałaby
polityczną siłę rażenia, ale w żaden sposób nie zakłócałaby ciszy wyborczej.
Temat miał być grzany w radio, TV i na portalach internetowych przez pół
soboty i całą niedzielę, a w poniedziałek – wyciszony. Nie ma obdukcji, nie ma
oficjalnego zgłoszenia na policję – nie ma sprawy. Jednak z bliżej
nieokreślonych powodów nie odpalono tego newsa w odpowiednim momencie. Afera
wypłynęła dopiero wczoraj wieczorem, co postawiło panią Cukier-Kokotkę w
bardzo niezręcznej sytuacji, bo przecież w poniedziałek szalała na Naszej
Klasie, z uśmiechem udzielała wywiadu Sianeckiemu, aż tu nagle, we wtorek
rano, była zmuszona załkać do słuchawki, opowiadając TVN24 o szczegółach
swojej martyrologii. Niby aktorce nie powinno to sprawiać większego kłopotu,
ale licha komediantka może się w takiej sytuacji trochę pogubić. I stąd to
mylenie kolan z pośladkami i piątku z sobotą. Bardzo jestem ciekaw, czy na
policję wpłynie wreszcie oficjalne zawiadomienie. Baaardzo jestem ciekaw.