homoso-vieticus
29.08.09, 12:41
Wielu polityków i usłużnych im "dziennikarzy" uważa legalny i
jednocześnie ogromnie ważny protest stoczniowców, pod domem Premiera
Tuska, za rzecz łamiącą dobre, polskie obyczaje polityczne.
Powtarzają się głosy, że jeśli protestować to pod miejscem pracy
Premiera, czyli pod Kancelarią Rady Ministrów, ale nie przed jego
domem, ponieważ ucierpieć może wtedy , Bogu ducha winna, Rodzina
Premiera.
Moim zdaniem, trudno jest znależć racjonalne argumenty na
uzasadnienie takiego poglądu. Rodziny naszych najwyższych urzedników
Państwowych (np. Prezydent, Premier, Marszałej Sejmu i Senatu)
korzystają z wielu przywilejów dzięki stanowiskom jakie piastują
ich członkowie, czemu więc nie mogą być narażeni na pewne niewygody
lub wstyd kiedy praca rodzinnych vipów oceniana jest bardzo
krytycznie przez wyborców.
Pamietam doskonale protestujących Amerykanów przed farmami swoich
Prezydentów oraz londyńczyków protestujących przed siedzibą swego
Premiera, która jest przecież także premierowskim mieszkaniem.
Podobnego zdania, co ja, byli także mieszkańcy Trójmiasta, z
którymi rozmawiałem i najprawdopodobniej ci wszyscy, którzy tłumnie
przyjeżdżają do Sopotu żeby dodać otuchy protestującym przeciwko
manipulacjom i kłamstwom demokratycznie wybranej władzy.
Viwat Guzikiewicz, Viwat stoczniowcy!
Popieram gorąco sam protest i jego dotychczasową,spokojną i
piknikową formę.