Gość: michal110103
IP: *.crowley.pl
21.04.06, 00:31
Właśnie zakończyły się moje 10-cio miesięczne perypetie z firmą Wigwam
(przedstawicielem Manitou i właścicielem sklepu Plus na ul. Zamiany 12), ale
od początku.
W maju 2004 kupiłem sobie w sklepie na Miączyńskiej(polecam, sklep nie amora)
amortyzator Manitou Luxe Elite do roweru krosowego 28". Podczas kontroli
gwarancyjnej(po ok. 1000km.) okazało sie, że ma zbyt duże luzy w lewej goleni
(prawdopodobnie spowodowane używaniem hamulca tarczowego 8"). 15.06.2004
otrzymałem amortyzator z wymienionymi goleniami. Pojeździłem sobie na nim do
maja 2005 (ok 9000km.)oczywiście nie zapominając o smarowaniu. W maju nagle
spostrzegłem, że w lewej goleni po stronie korby jest pęknięcie. Amora
zareklamowałem(wszak nadal jest na gwarancji). Po dwóch tygodniach otrzymałem
odpowiedź Wigwamu, aż zacytuje:,,po dokonaniu oględzin i ekpertyzy (...)
amortyzator nie wykazuje żadnych wad(...), powstałe uszkodzenie tzn.
pęknięcie-ubytek materiału jest ewidentnym uszkodzeniem mechanicznym (kolizja
drogowa, upadek). W/w amortyzator nosi ślady intensywnej eksploatacji oraz
licznych uszk. mechanicznych(...)'' Faktycznie, był intensywnie
eksploatowany, ważę 110kg, jeżdżę okrągły rok (11-12tys.km/rok) a w sezonie
dodatkowo z dzieckiem w foteliku. Jedynymi uszkodzeniami mechanicznymi było
obtarcie od linki pancerza hamulca i kilka purchli korozji(!). Zasięgnąłem
opinii w kilku innych serwisach - ewidentna wada materiałowa (opinie
diametralnie różne od Wigwamu). Zakwestionowałem opinie Wigwamu oraz
poprosiłem o dokonanie bardziej profesjonalnej ekspertyzy niż badanie
wzrokowe. Od 06/2005 kontaktowałem się z serwisem kilkakrotnie (zaznaczam, że
to ja dzwoniłem, nie odwrotnie). Po ok. miesiącu zostałem zapewniony, że
serwis pomimo nieuznania reklamacji wymieni bezpłatnie golenie. Kolejny
telefon, okazuje się ,że jeszcze golenie nie dotarły (mam chyba limitowaną
wersję:)) Kolejny - nadal nic. Kolejny (mamy już rok 2006)- okazuje się, że
takich goleni nie ma nigdzie. Zostaje zapewniony, że otrzymam nowy amor wraz
z początkiem sezonu.
Początek sezonu. Dzwonie do serwisu. Raz, drugi, trzeci... Pozostawiam
wiadomości z prośbą o oddzwonienie. Cisza. Mija kolejny miesiąc. Przestałem
dzwonić, zacząłem pisać maile. Też żadnej odpowiedzi. Wczoraj pojechałem.
Okazało się, że (teraz mnie to śmieszy, ale wczoraj byłem zirytowany)...nie
dzwoniłem i ...nie pisałem i, że reklamacja została uznana i gotówkę za amora
mogę odebrać w sklepie. Żadnego przepraszam.
Odebrałem i teraz piszę. 10 miesięcy kręcenia i zmył. Fakt, mogłem nadać
sprawę do Federacji Konsumentów, ale byłem przekonany, że jestem traktowany
poważnie a takie lekceważenie(tu ciśnie się mocniejsze słowo) klientów zdaża
się tylko w branży motoryzacyjnej i budowlanej.
Ku przestrodze.