maciekl
09.06.03, 09:56
Wpiatkowy wieczór wraz z trójka przyjaciół dyr duzego oddziału PKOBP,
właściciele firm budowlannej i medycznej - wszyscy w wieku 35 - 40
postanowiliśmy świętować październikowe powiększenie rodziny jednego z nich.
zazwyczaj jeździmy w piątki po tych modernistycznych lokalach gdzie piwo
takie same a i jedzenie zdrowe czy sałatki owoce morza i inne bezpieczne
jedzenie.Ale w dziwny sposób udało mi sie przeforsować bułgarskie żarcie,
zacząłem więć chłopakom opowiadać o jagnięcinie,pomidorach papryce i morzy
czerwonego wina.
Ale nie ma łatwo, przed wejściem do lokalu stało kilku młodzieńców i gdy
chcieliśmy wejść do środka jeden z nich z blond włoskami na żelu, w rózowej
koszuli i pastelowym cieniutki krawacikiem stanął przed nami i taksując nas
wzrokiem oświadczył co następuje:Plażowicz* nie ma wejścia do lokalu.
Chłopaki chcieli coś dyskutować ale ponieważ uwaga dotyczyła mnie a w
promieniu 500 m od Pl.Powstańców jest klikanaście innych lokali obróciłem się
na pięcie.
*Plażowicz - sandału ecco bez skarpetek - zwłaszcza białych - spodnie długie
sztruks Wranglers,T- Shirt z rękawkami - Reserved, na nosie okulary
600 pln zostawiliśmy w Mexicanie i tam tamie.
Najbardziej wkurzyło mnie to że chłopczyk nie uzył tradycyjnych słów
typu "przepraszam ale regulamin rest...", "Niestety jest mi bardzo przykro
ale...."
No ale cóż widocznie klienci Sofii są wysublimowani a managment restauracji
dba o ich dobre samopoczucie.