Dodaj do ulubionych

Komplementy

20.01.06, 18:50
Jako typowa przedstawicielka płci żeńskiej, a na dobrą sprawę jako typowa
przedstawicielka rasy ludzkiej, jestem bardzo łasa na komplementy. Znając
przyjemne uczucie, jakie budzą u mnie czyjeś miłe słowa pod moim adresem,
nie szczędzę takowych innym i bardzo lubię widzieć czyjś uśmiech i mieć
świadomość, że na chwilę rozjaśniłam jego dzień.
Zawsze mi się wydawało, że to zjawisko jest naturalne, a tu się okazało, że
nie u wszystkich. Dlaczeto niektóre osoby nie lubią być komplementowane? Czy
wynika to z ich nieufności w szczerość komplementujących, czy z jakieś
wrodzonej skromności?
Beata kiedyś, dawno temu opisała sytuację, bodajże ze swojej pracy, kiedy
powiedziała odruchowo komuś coś całkiem oczywistego na temat jego dobrej
pracy i zdziwiło ją jego z kolei zdziwienie, że ten ktoś nie zdaje sobie
sprawy z własnych osiągnięć, choć były one ewidentne, ale widać nikt
wcześniej nie umiał, albo nie chciał tego wobec niego wyrazić i widać też
było radość, jaką mu te słowa Beaty sprawiły. Może coś trochę przekręcam, bo
powiadam, że dawno to było, ale wymowa była chyba właśnie taka.
Co złego jest w miłych słowach i komplementach? Prosże o wytłumaczenie.
Pozdrawiam:)
Obserwuj wątek
    • itek1 Re: Komplementy 20.01.06, 18:58
      Ja nie lubie komplementow, a juz szczegolnie od ludzi na ktorych mi naprawde zalezy.
      Zle na mnie wplywaja, bo pobudzaja do niepotrzebnego i bezuzytecznego
      roztkliwiania sie nad swoja osoba.
      Tak jest niestety ze mna.
      P:)
      • daria13 Re: Komplementy 20.01.06, 19:14
        To ciekawe, co napisałeś, nieco pokrętne i dziwne, ale mnie przekonuje. Nad
        takim aspektem tego zjawiska się nie zastanawiałam.
        To bardzo męskie, taka obawa przed roztkliwianiem się.
        P:)
        • itek1 Re: Komplementy 20.01.06, 19:31
          IMO moja obawa i niepokoj jest wlasnie niemeska, niestety:(. Meska bylaby
          obojetnosc i spokoj wewnetrzny po komplementach. BTW nie znosze tez serii pytan
          od nowopoznanych przedstawicielek plci przeciwnej-takiego przesadnego
          zainteresowania moja osoba.
          Taki juz jestem, moze troche dziwny.
          • staua Re: Komplementy 20.01.06, 22:48
            Wydaje mi sie, ze zalezy to troche od wyczucia, czy mile
            slowa/komplementy/pytania sa szczere, czy nie. A to nie jest latwe.
            Jesli pytania (w przykladzie Itka) wynikaja ze szczerego zainteresowania moja
            osoba, to moge odpowiadac. Jesli nie (czasem jest to oczywiste, zwlaszcza w
            Ameryce, ze ktos udaje, a ja nie lubie takich gierek) to koniec rozmowy. To
            samo z komplementami.
            Wczoraj obejrzalam thriller (taki sobie, za to bardzo dlugi)z Brooke Shields
            (!)"Gone but not forgotten" gdzie takie wlasnie "udawane" przez obie strony
            zainteresowanie i falszywe dialogi graly duza role.
    • braineater Re: Komplementy 20.01.06, 19:14
      Nie wiem, skąd ludziom sie bierze niechęc do komplementów. Ja tam uwielbiam być
      chwalony, głaskany, doceniany, przeceniany i tulony do piersi wezbranej
      wzruszeniem nad moją skromna osobą. Sam tez się uwielbiam przechwalać, narzucać
      z moją 'fajnościa' i gadulstwem i jeszcze bezczelnie oczekuję, że ludzie mnie
      będa za to lubić.
      I TO DZIAŁA!


































      Tyle, że raz w zyciu chiałbym usłyszeć, że jestem przystojny i mam zgrabna
      dupę, zamiast w kółko słyszeć, 'o jakis ty ynteligentny, oczytany i rąbniety w
      czerep.':P

      Pozdrowienia:)
      • 3promile Re: Komplementy 20.01.06, 19:28
        Komplement jest fajny pod jednym warunkiem - musi błyszczeć niczym diament wśród
        popiołów - cały tłum chce cię zlinczować, nie pytając nawet, kto pierwszy ma
        rzucić kamieniem, aż tu nagle przechodzień rzuca ci mimochodem - zaprawdę,
        zaprawdę powiadam ci, pier... ich wszystkich i rób swoje, człecze...
      • staua Re: Komplementy 20.01.06, 22:52
        No, to chyba zalezy od tego, czy jestes przystojny i masz zgrabna dupe :-)
        Albo od tego, jak bardzo Twoje wielce inteligentne zachowanie to przyslania.
        Sprobuj przez jakis czas w nowym towarzystwie zachowywac sie malo madrze, wtedy
        do komplementowania pozostanie wyglad i troche uslyszysz...
        A ja dzis uslyszalam od pana w urzedzie pochwale, bo poprawnie wypelnilam
        formularz, a taka osoba nie przytrafila sie mu od dawna. Wprawilo mnie to w
        szampanski humor, po czym poszlam na wyklad instruktazowy, jak pisac grant RO1,
        zeby tenze grant uzyskac, co mnie z kolei zalamalo (na wykladzie dla jednego
        wydzialu bylo ze sto osob)
        Rozne sa poziomy umiejetnosci :-)
    • kawa_malinowa Re: Komplementy 20.01.06, 21:09
      ja generalnie nie lubie, co nie znaczy, ze mnie nie ciesza od niektorych osob.
      Nie lubie, bo wydaja mi sie z zasady nieszczere, niezasluzone, po co?
    • dr.krisk Lubię! I zażywam w obfitości. 20.01.06, 22:05
      Otóż powiedzmy sobie szczerze - człowiek żyje krótko, w mozole, zmagając się z
      przeciwnościami losu (prawdziwymi oraz wyimaginowanymi). Dzień codzienny raczej
      szary jest, w skarpetach robią się dziury, zasoby finansowe wietrzeją jak
      rozlany eter, ciało słabe, duch mdły.. co tu robić, co tu robić....
      I tu na pomoc przychodzi właściwie dobrany komplement. Przy czym dla mnie
      obojętne jest, czy go wygłaszam, czy wysłuchuję - przez krótka chwilę otwiera
      się na szaroburym niebie złote okienko uśmiechu.... I zauważamy, że co prawda
      lewa skarpeta dziurawa, ale prawa ho-ho jaka integralna! Forsa owszem topnieje,
      ale już jest 20 - za 10 dni wypłata! Ciało krzepnie, duch nabiera wigoru!
      Nie mam tu na myśli głupawych komplementów męsko-damskich, czy protekcjonalnego
      walenia w plecy. Tego nienawidzę.
      Ale jakoś lubię poprawić humor sympatycznym ludziom. Lubię na spacerze
      pochwalić urodę koślawego kundelka hołubionego przez starszą panią. Ważne że
      jej się podoba, i widac że się lubią.
      Można oczywiście kręcić nosem, że to nieszczere i fałszywe... No to co z tego!
      ważne że działa.
      Was też wszystkich lubie!!!
      KrisK
      • kawa_malinowa Re: Lubię! I zażywam w obfitości. 20.01.06, 22:25
        > Otóż powiedzmy sobie szczerze - człowiek żyje krótko, w mozole, zmagając się
        z
        > przeciwnościami losu (prawdziwymi oraz wyimaginowanymi).


        Tia, jak to mawiają studenci polonistyki z mozgami wypranymi kolokwium-gigantem-
        postrachem, Meduzą wsrod egzaminow: "pokój- szczęśliwość, ale bojowanie - byt
        nasz podniebny".

        > Można oczywiście kręcić nosem, że to nieszczere i fałszywe... No to co z
        tego!
        > ważne że działa.

        to chyba nie idzie o to.... mnie sie wydaje, ze powodowane jest raczej niską
        samooceną. taką właśnie mam, dlatego jak dziewczyny mówią mi, ze chcialyby miec
        takie wlosy jak ja, to mi sie to wydaje nie w porzadku, bo wiem, co jest nie
        tak z moim wlosami.

        A poza tym boje sie komplementow. Boje sie ludzi, ktorzy są dla mnie
        sympatyczniejsi niz ogol (a w ludzka zyczliwosc jako taką nie wierzę), bo to
        moze byc niebezpieczne, jesli ktos ma sklonnosc do interpretacji.

        k., patrzaca na ostatnie miesiace.
        • 3promile Re: Lubię! I zażywam w obfitości. 20.01.06, 22:32
          I oto komplementa z kompleksami zapętliły się... ludi ludi, niemnożko distansa
          wam dołżna, distansa...
          • kawa_malinowa Re: Lubię! I zażywam w obfitości. 20.01.06, 22:35
            alez ja tylko chcialam odpowiedziec na pytanie z pierwszego posta :)
            • stella25b Ja mam zawsze podejrzenie 20.01.06, 22:40
              Na komplement reaguje zawsze podejrzliwie. Moje myslenie jest nastepujace:
              jesli ta osoba mi tak slodzi, to znaczy, ze czegos ode mnie chce. Tylko czego?

              Sama tez nie lubie prawic komplementow. Brain sorry.
              • kawa_malinowa Re: Ja mam zawsze podejrzenie 20.01.06, 22:41
                To nie chodzi o to, ze czuje ze ktos czegos ode mnie oczekuje.
                troche inaczej: skoro mowisz "nie", to po co mi slodzisz?
              • dr.krisk No i proszę! 20.01.06, 22:53
                stella25b napisała:

                > Na komplement reaguje zawsze podejrzliwie.
                Tu człowiek z sercem na dłoni zagadnie, bez podtekstów żadnych podstępnych, a
                co dostaje w zamian? Podejrzliwość!!!
                Parę razy tez mnie tak "obcięto". Pamiętam do dziś - piękny ranek, wakacje, ide
                sobie po plaży podskakując i podśpiewując, bo jakoś humor mam wspaniały. Do
                ludzi sie szczerzę i szczerząc szczerze pozdrawiam. Na to jeden pan ponuro spod
                kapelutka w pepitkę "No i z czego pan się tak cieszy??!!".
                Popsuł mi dran cały ranek.
                • stella25b Re: No i proszę! 20.01.06, 23:01
                  dr.krisk napisał:

                  > stella25b napisała:
                  >
                  > > Na komplement reaguje zawsze podejrzliwie.
                  > Tu człowiek z sercem na dłoni zagadnie, bez podtekstów żadnych podstępnych, a
                  > co dostaje w zamian? Podejrzliwość!!!
                  > Parę razy tez mnie tak "obcięto". Pamiętam do dziś - piękny ranek, wakacje,
                  ide
                  >
                  > sobie po plaży podskakując i podśpiewując, bo jakoś humor mam wspaniały. Do
                  > ludzi sie szczerzę i szczerząc szczerze pozdrawiam. Na to jeden pan ponuro
                  spod
                  >
                  > kapelutka w pepitkę "No i z czego pan się tak cieszy??!!".
                  > Popsuł mi dran cały ranek.


                  No tak i wyszlo na to, ze Ci spieprzylam wieczor:(
                  • dr.krisk Spieprzony wieczór... 20.01.06, 23:05
                    Nie przejmuj się - wieczór mam spieprzony bo muszę cięzko pracować, a nie lubię.
                    Ani ciężko, ani pracować. A muszę.
                    • stella25b Re: Spieprzony wieczór... 20.01.06, 23:08
                      dr.krisk napisał:

                      > Nie przejmuj się - wieczór mam spieprzony bo muszę cięzko pracować, a nie
                      lubię
                      > .
                      > Ani ciężko, ani pracować. A muszę.


                      To mi kamien z serca spadl. Wspolczuje...ale moze nie bedzie tak zle...
                      • dr.krisk Niestety... 20.01.06, 23:17
                        stella25b napisała:

                        > To mi kamien z serca spadl. Wspolczuje...ale moze nie bedzie tak zle...
                        Też się tak pocieszam (liczę na mrozy, że sparaliżuja wszystko i będe mógł na
                        nie zwalić moja bezczynność). Ale coś mi się widzi, ze wyczerpałem wszelkie
                        moje możliwości mimetyczne: wywloka mnie za uszy na środek klasy i publicznie
                        napiętnują jako lesera i obiboka...
                        Dlatego też ostatnio udaję wielkie zaangażowanie w sprawy naukowe, biegam po
                        piętrach z grubymi księgami pod pachą, biurko malowniczo zasłałem brudnymi
                        kubkami po kawie oraz wydrukami z programów... Może się ktoś nabierze???
                        • stella25b Re: Niestety... 20.01.06, 23:24
                          dr.krisk napisał:

                          > stella25b napisała:
                          >
                          > > To mi kamien z serca spadl. Wspolczuje...ale moze nie bedzie tak zle...
                          > Też się tak pocieszam (liczę na mrozy, że sparaliżuja wszystko i będe mógł na
                          > nie zwalić moja bezczynność). Ale coś mi się widzi, ze wyczerpałem wszelkie
                          > moje możliwości mimetyczne: wywloka mnie za uszy na środek klasy i publicznie
                          > napiętnują jako lesera i obiboka...
                          > Dlatego też ostatnio udaję wielkie zaangażowanie w sprawy naukowe, biegam po
                          > piętrach z grubymi księgami pod pachą, biurko malowniczo zasłałem brudnymi
                          > kubkami po kawie oraz wydrukami z programów... Może się ktoś nabierze???


                          Napewno serwer sadzie, komunikacja i pradu nie bedzie- technika mrozu nie
                          wytrzymuje, to jest wiecej niz pewne.

                          A a propos biurka w pracy to stosuje dokladnie te sama strategie, chociaz
                          balaganu chronicznie nie znosze.

    • broch Re: Komplementy 20.01.06, 22:48
      Sa komplementy i komplementy. Wole pierwsza kategorie. Duzo trudniejsze. Wymaga
      sporej dawki inteligencji i wyczucia sytuacji u komplementujacego. Druga
      kategoria to komplementy nierozgarniete, na takich mi nie zalezy a jest to grupa
      najczesciej spotykana.

      Oczywiscie czesto miesza sie wrodzone i nie uswiadomione wazeliniarstwo z
      komplementowaniem. Ta grupa budzi lekkie mdlosci.

      Jesli ktos powie ze (jak mowi braineater) intelygently jestem. To budzi
      wylacznie zniecierpliwienie. Dla mnie komplementem jest (i dowodem na
      inteligencje) cytowanie moich prac, korzystanie z moich pomyslow.
      Jesli facet powie slicznej dziewczynie ze jest sliczna, to moze dziewczynie milo
      jest ale facet jest glupi. Komplement prawdziwy to byloby powiedzenie rzeczy
      unikalnej o ktorej dziewczyna myslalaby jeszcze przez jakis czas.
      Powiedzenie dziewczynie brzydkiej ze jest ladna w taki sposob aby uwierzyla to
      sztuka prawdziwego komplementu.

      Uswiadomienie komus cechy wartosiowej z ktorej nie zdawal sobie sprawy jest
      prawdziwym komplementem (jak w wypadku Beaty). Czasem to zrobic latwo, ale
      najczesciej wymaga wysilku od komplementujacego.
      W sumie komplement jest cos warty gdy osoba komplementujaca wklada w komplement
      nieco wysilku.

      Tak wiec niech zyja (PRAWDZIWE) komplementy. Precz z erzatzem. :))
    • beatanu Ja też lubię komplementy! 20.01.06, 22:51
      Ale takie szczerze wypowiedziane. I chętnie właśnie od ludzi, których dobrze
      znam i którzy dla mnie sporo znaczą. Bo tylko takie komplementy do mnie
      docierają i sprawiają radość. Bo tylko po usłyszeniu takich nie czuję głupiego
      obowiązku (? - wiem okrutnie głupiego!) odwdzięczenia się jakimś wymuszonym i
      średnio szczerym "O, jakie fajne spodnie! Gdzie kupiłaś? albo coś takiego...

      Lubię też prawić komplementy. Ale tylko wtedy, kiedy naprawdę czuję, że mam coś
      szczerego i spontanicznego do powiedzenia. I wtedy walę prosto z mostu -
      niezależnie, czy to dotyczy wspaniale poprowadzonej, trudnej rozmowy o śmierci
      (o której wspomniała Daria na początku wątku) czy odjazdowej, nowej fryzury.

      :)
    • mamarcela Re: Komplementy 21.01.06, 07:49
      W tym wątku czuję sie niemal wyrawana do odpowiedzi, bo to ja zaczęłam tę akcję
      z niezgodą na opisywactwo, nawet jeśli najeżone było one samymi komp;ementami.
      Otóż ja uwielbiam komplementy. Kocham je i pławię się w nich z absolutną
      rozkoszą. Pod warunkiem jednak, że są one adekwatne do sytuacji. Jeśli
      wygłaszam np. wykład, a wszystko, co mają mi słuchacze do powiedzenia post
      factum to to, że mam ładną spódnicę to ja przepraszam i dziękuję.
      Uwielbiam być chwalona, doceniana, głaskana pod włos i z włosem.
      I na TWA spotkało mnie tyle komplementów, że ojej. Wielokrotnie usłyszałam (czy
      raczej przeczytałam), że moje posty są zabawne, kilka osób interesowało się
      moja nieobecnością, całe mnóstwo dopieszczało mnie wirtualnie i stworzyło
      poetyckie epitafium dla mojego kota. Stałam sie heroiną literacką. Od kilkorga
      twaczy otrzymałam komunikat, że lubią mój byt wirtualny. Ba, nawet Broch
      stwierdził kiedyś, że często się zgadza z moimi opiniami. :)
      Czego może chcieć więcej moje forumowe jestestwo?
      Ale tak naprawdę, czy to są komplementy i czy ja komplementy lubię? Uwielbiam
      jak mi sie okazuje szczerą sympatię i sama staram sie tę sympatię okazywać w
      miarę moich skromnych możliwości i de facto dość podłego charakteru.
      Samo słowo komplement jest śliskie jakieś takie. Jeśli ktoś mi mówi, żę mam
      ładną bluzkę to przy założeniu, iz mówi szczerze, to jaki to komplement -
      stwierdzenie faktu, a jeśli mówi nieszczerze to dlaczego mi to mówi i jaki ma w
      tym cel? Bo w to, że mówi to jedynie po to, żeby mi sprawić przyjemność nie
      uwierzę. Jest tyle inych sposobów, żeby mi okazać swoją sympatię bez mieszania
      w to mojej Bogu ducha winnej bluzki.
      Czyli choć może nieskładnie znowu zgodziłam się z Brochem (o czym oczywiście
      nie omieszkałam go ponformować - taka komplemenciara jestem).
      pozdrawiam serdecznie porannie, snieżnie i bajkowo
      mamarcela z wrodzona próżnością swą
      ps. gdyby ktoś się zastanawiał, dlaczego już nie śpię i dlaczego tak potwornie
      marudzę, śpieszę donieść, że JESZCZE nie śpię. A ci, co śpią niech szybko
      wstają, bo w czasie, gdy ja nie spałam, a oni spali na świecie (a przynajmniej
      w mojej części świata) zrobiła się tout a fait bajkowa zima. Więc na sanki
      panowie i panie.:)




      "To kolejna czwarta cześć pięciotomowej trylogii"
      Łał.
      • daria13 Re: Komplementy 21.01.06, 11:36
        Nawet nie sądziłam, że jest taka mnogość rodzajów komplementów; szczere i
        nieszczere, inteligentne i głupie, interesowne i bezinteresowne. Ja oczywiście
        miałam na myśli komplementy szczere i to szczere niekoniecznie szczerością
        rzezczywistą, ale taką o jakiej mówił KrisK, czyli nawet nie tyle komplementy,
        ale miłe słowa, tak jak o tym koślawym kundelku. Z pewnością najbardziej
        wartościowe są komplementy takie, o jakich pisała Beata. Rzecz jasna, że nie
        mówiłam o komplementach głupich i nieszczerych wygłaszanych przez głupie i
        nieszczere osoby, a to z reguły bardzo łatwo odróżnić i wyczuć.Koleżaneczka z
        pracy przebiegająca w ferworze rozmowy przez komówrkę z klietnem przesyłająca
        mi permanetnie całuski, wrrrr, brrrr.Zdecydowanie najbliżej mi do postawy
        kriskowej:)
        Niepokoi mnie Kawa; wszystkie komplementy nieszczere, ludzie wszyscy bez
        wyjątku nieżyczliwi? Nie Karolino, tak nie jest. Mówię Ci to ja, która całe
        życie przeżyła w przeświadczeniu, że jest odwrotnie, i teraz na stare lata,
        zauważająca, że bywa inaczej, ale to nie znaczy, że nie ma na świecie ludzkiej,
        bezintersownej i szczerej życzliwości. Jest jej dużo, tylko trzeba się na nią
        otworzyć, o! Mam nadzieję, że wyrośniesz z tego pesymizmu, a Twoi przyjaciele
        powinni Ci w tym pomóc:)))
        Pozdrawiam zachwycona, ale też przerażona rosnącą z minuty na minutę warstwą
        śniegu. Niedługo nie będziemy mogli wyjść z domu, bo zasypie drzwi.
        Ps.
        Dzięki Brochu za ciekawy wywód, nie sądziłam, że można tak ciekawie mówić o
        takiej z pozoru błachej rzeczy, jak komplement.
      • esy_floresy Re: Komplementy 25.01.06, 10:35
        Mam w klasie koleżankę, która zwykle trzyma się na uboczu. Widać że nie powodzi
        jej się tak jak innym. Jednak gdy widzę, że siedzi sama w kącie, to podchodzę
        do niej i zaczynam z nią rozmawiać. Ona mi sie zwierza, że jej najlepsza
        przyjaciółka koleguje sie teraz z inną, a ją po protu olewa. Pocieszam ją i
        gadamy dalej. Marta (bo tak nazywa się owa koleżanka) rzadko kiedy kupuje sobie
        jakąś nową rzecz (wiem że trochę próżne jest mówienie teraz o ciuchach, ale to
        dobry przykład). Jednak gdy widzę że przychodzi do szkoły w ładnym sweterku czy
        innej części garderoby, mówię jej od razu: bardzo ładnie wyglądasz w tym
        swetrze/fryzurze/łotewer. Ona się uśmiecha, ale widać że jest nieco zaskoczona,
        bo z reguły nikt nie prawi jej komplementów. Bo przecież Marta nie ubiera się
        zbyt dobrze.
        Mam też koleżankę która ubiera się świetnie. Codziennie inaczej, fantastycznie.
        W dodatku jest bardzo ładna. Ma jednak mnóstwo pieniędzy. Przynosi do szkoły
        aparaty cyfrowe, iPody i drogie komórki. Nie zdziwiłabym się gdyby raz przyszła
        na lekcje w sukni balowej. Mimo to nie mówię jej komplementów, bo a)ona wie, że
        świetnie wygląda, b)jutro i tak przyjdzie w czymś jeszcze bardziej odlotowym,
        c)słyszała dziś pochwałe pięć razy i c)co najważniejsze- nie lubię jej (ale to
        już z innego powodu)
        A więc jeśli wiem że sprawię komuś i sobie radość, to czemu mam nie powiedzieć
        jakchoćby "Zgrabnie wyglądasz w tych spodniach"?
        • agni_me Re: Komplementy 26.01.06, 01:33
          No tak, teraz znacznie wiecej rozumiem. Naprawdę. :)
    • kwiecienka1 Re: Komplementy 26.01.06, 21:53
      Jestem bardzo łasa na komplementy. Bardzo, bardzo łasa.
      I co z tego? Rzadko słyszę jakiekolwiek, nawet nieśmiertelne "fajna"
      czy ""symaptyczna & inteligentna" (w oczekiwaniu "piękna") gdzieś się
      potraciły... chyba ludzie ostatnio rzadko się zauważają, a nawet jeśli to
      dlaczego mieliby coś sobie powiedzieć? coraz częściej komplementy są
      rzadkością, ale przez to są chyba cenniejsze...

      zum Beispiel (że się tak anegdotycznie i zuchwale pochwalę): moja pani z
      niemieckiego, młoda kobieta o kamiennej twarzy, na dzisiejszych (ostatnich w
      tym semestrze zajęciach) rozdała i umówiła testy... całkiem sponatnicznie i bez
      większego rycia (zato systematycznie i z uczuciem) dostałam z niego 95%!
      Usłyszałam: "sehr gut". Oznajmiam, że jestem niemal pijana z dumy!!! Ostatni
      raz pochwaliła koleżankę w listopadzie za prawie bezbłędne wypracowanie
      (też "sehr gut")...
      pozdrawiam
      Kwiecienka Pijana z Dumy Samochwała

      Ps za dobre wyniki w nauce sprawiłam sobie prezent: nowy kubek :))) jest
      śliczny, biały, z owieczką i dużym napisem "Ohne dich ist alles doof" (bez
      Ciebie wszystko jest gupie)
      viele liebe grusse
      Kwiecienka i Grzane Wino w Nowym Kubeczku

      • stella25b Re: Komplementy 26.01.06, 22:22
        Kwiecienko, torba z ksiazkami u mnie czeka. Moj tesc tez ale na lepsza pogode,
        zeby Ci ja dostarczyc. Jak tylko zaczniesz czytac te wszystkie Daniel Stell po
        niemiecku, to Twoja nauczycielka bedzie tylko mowic: sehr very gut!!!
      • dr.krisk Bardzo ładnie! 26.01.06, 23:01
        Kubeczek się absolutnie nalezy! Oraz stosowne jego wypełnienie!
        Gratuluję.
        KrisK
        • kwiecienka1 Re: Bardzo ładnie! 26.01.06, 23:10
          Vielen, vielen dank
          Ich bin sooo geruhrt :-))))
          winko się skończyło więc pora na dobranoc
          pozdrawiam
          Kwiecienka geht ins Bett
          (allein, leider)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka