jawix
05.09.02, 18:42
Chcialbym podjac trudny i niewdzieczny temat agencji towarzyskich w naszym
miescie. Jak wiadomo jest to najstarszy zawod swiata, ktory byl i zawsze
bedzie!Jakis czas temu przeczytalem wywiad z kandydatem na prezydenta stolicy
Andrzejem Olechowskim. Gdy padlo pytanie o legalizacje agencji, odpowiedz
byla krotka "NIE"!I nic poza tym!Czy nie powinnismy przejrzec wreszcie na
oczy?Przeciez to czysta hipokryzja-w wiekszosci przypadkow te dziewczyny nie
sa badane, a zyski trafiaja wiadomo do czyjej kieszeni-poza tym jest to
zjawisko uciazliwe dla mieszkancow blokow i kamienic, w ktorych agencje sie
znajduja.Czy nie czas wyjsc z kregu zabobonu i ciemnoty i przestac udawac ze
problem nie istnieje?Jedynym sensownym rozwiazaniem jest moim zdaniem
najsensowniejszym rozwiazaniem jest poprostu legalizacja tego procederu i
zgrupowanie w jednej dzielnicy-jak ma to miejsce w krajach Europy
Zachodniej.Ponoc przed wojna istniala w Warszawie "dzielnica czerwonych
latarnii"-gdzies w okolicach ul. Bednarskiej-moze wartoby powrocic do tego
pomysłu, chociaz niekoniecznie na Mariensztacie, ale mysle ze okolice ul.
Prostej swietnie by sie na takie miejsce nadawaly....Czas skonczyc z
pruderia...przeciez ten problem istnieje i zyski z niego czerpie mafia-moze
warto zeby choc czesc z tych pieniedzy trafila do kasy miasta, a przy okazji
wszelkie tego typu przybytki zgrupowac w jednym miejscu?Kto nie chce (bo np.
jest to niezgodne z jego sumieniem) moze "dzielnicy uciech" nie odwiedzac!
Ciekaw jestem co o tym sadzicie drodzy forumowicze?Na pewno wielu z was
mieszka w budynkach, majac za sasiadow tego typu "przybytki"!Pozdrawiam
wszystkich serdecznie i licze na duzo ciekawych odpowiedzi i pomysłów!
JAWIX