08.09.09, 16:10
W weekendowym numerze "GW" wywiad z prof. Elżbietą Tarkowską na
temat biedy:
wyborcza.pl/1,76842,7004246,Polska_bieda_ponizona.html?as=1&ias=2&startsz=x
Mały fragment:
Ks. Jacek Stryczek, który organizuje akcję "Świąteczna Paczka",
opowiadał kiedyś o pretensjach ludzi, że nie zwraca uwagi biednym
dzieciom, iż nie wypada, by prosiły o np. laptopa albo playstation
pod choinkę. Biedni, naszym zdaniem, nie potrzebują wiele?

- Cóż, bogate dziecko ma prawo dostać quada na komunię, a ubogie nie
ma prawa marzyć o laptopie. Bieda, naszym zdaniem, nie ma prawa do
rzeczy, które my mamy. Bo to luksus i życie ponad stan. A to
nieprawda. Biedny stanie na głowie, by kupić dziecku komórkę, żeby
się nie odróżniało od innych dzieci, choć pewnie nie stać go na
rachunki. To jest racjonalna chęć bycia takim samym jak inni, obrona
godności, niezgoda na upokorzenie.

Choc trudno odmówić wielu racji pani profesor, to wydaje mi się, że
tutaj pojechała po bandzie.
1. Nie sądzę, żeby ktokolwiek odmawiał prawa do marzeń biednym, ani
tym bardziej, żeby uznać, że nie potrzebują oni rzeczy, które my
mamy
. Problem leży raczej w bodźcach - skoro biedny może domagać
wszystkiego, co maja inni i (być może) owi inni powinni mu to
zapewnić, to jaki jest sens starań?
2. Skoro biedny stanie na głowie, by zapewnić dziecku komórke, to
może się to odbić kosztem np. niezapłaconych rachunków za gaz. I o
ten gaz można posuszyć głowę tej lub innej instytucji pomocowej (bo
bez gazy nie przyrządzi się ciepłego posiłku dla dzieci), bo o
komórke troche trudniej.

Jest gdzieś granica ubóstwa? Taka ogólna, niezwiązana z czasem w
historii i miejscem na swiecie? Brak czego uzasadnia uznanie kogoś
za biednego?
Obserwuj wątek
    • piwi77 Re: Bieda... 08.09.09, 16:35
      Zdumiewa mnie, choć w zasadzie nie powinno, jakie głupstwa można
      pleść będąc profesorem. Droga Pani Profesor, niech Pani mówi za
      siebie. Myli się Pani uogólniając, że ludzie tzw. sukcesu
      powszechnie lekceważą lub drwią z ludzi ubogich. Myli sie Pani,
      sądząc, że podobne zachowanie ma cos wspólnego ze szlacheckim
      pochodzeniem, może ma, ale z chłopskim. Myli się pani pisząc o
      problemie naszego kraju z malejącą dzietnością, nie mamy takiego
      problemu (pytanie na marginesie, ile Pani ma dzieci?). Nie wierzę
      Pani, że w Średniowieczu biednego traktowano jak świętego, moze mam
      jeszcze uwierzyć, że wszyscy dążyli do biedy, czyli świętości? Co
      Pani wie o stygmatyzacji dzieci co dostają w szkole bezpłatny
      posiłek? Dziecko ma gdzieś stygmatyzację dopóki jest głodne, wtedy
      mysli tylko o jednym, żeby coś zjeść. Innych bzdur nie chce mi się
      wymieniać. Świętojebliwa pani profesor się znalazła.
    • wuzet21 Re: Bieda... 08.09.09, 21:01
      Dyskutantów mało, bo i temat trudny. Recepty na biedę jeszcze nikt nie znalazł,
      wszystko to co się robi, to tylko chwilowe półśrodki, a tak naprawdę biedny jest
      ten, kto na biednych patrzy z góry...Kiedyś ktoś mądry powiedział : "tyle jesteś
      wart, ile możesz dać innym"
      • supaari Re: Bieda... 08.09.09, 21:10
        wuzet21 napisał:

        > Dyskutantów mało, bo i temat trudny. Recepty na biedę jeszcze nikt
        nie znalazł,
        > wszystko to co się robi, to tylko chwilowe półśrodki, a tak
        naprawdę biedny jes
        > t
        > ten, kto na biednych patrzy z góry...Kiedyś ktoś mądry
        powiedział : "tyle jeste
        > ś
        > wart, ile możesz dać innym"

        Temat rzeczywiście trudny, ale społeczny w 100 procentach. Jeśli
        przez biedę rozumiemy odstawanie od ogólnych kryteriów dobrobytu, to
        musimy uznać, że nie rozwiążemy problemu biedy, jeśli istnieć będą
        nierówności w dochodzie lub bogactwie. Zaciekawiło mnie czy granica
        biedy jest pochodną ogólnego poziomu bogactwa (ktoś ma trabanta i
        starą nokię podczas gdy inni mają mercedesy i nowe motorole) czy też
        jest stałą wielkością (bieda to problem z zaspakajaniem podstawowych
        potrzeb). Ale temat nie chwycił.
        • wuzet21 Re: Bieda... 08.09.09, 21:32
          Właśnie przez to że społeczny - to trudny, nawet piwi stwierdził, ze ludzie nie
          patrzą na biednych "z góry" - tylko się ich obawiają...
          • supaari Re: Bieda... 08.09.09, 21:41
            wuzet21 napisał:

            > Właśnie przez to że społeczny - to trudny, nawet piwi stwierdził,
            ze ludzie nie
            > patrzą na biednych "z góry" - tylko się ich obawiają...

            Być może piwi się obawia. Sami biedni nie są żadnym problemem
            dlatego, że są biedni. To czasem ich (ale nie tylko ich!) zachowanie
            rodzi problemy: brak dbałości o dobro wspólne, postawa roszczeniowa
            itp.
            • piwi77 Re: Bieda... 08.09.09, 21:52
              supaari napisał:

              > Być może piwi się obawia. Sami biedni nie są żadnym problemem
              > dlatego, że są biedni.

              Są. Bieda to zjawisko naturalne, z którym walczyć sie nie da, a już
              na pewno nie w pojedynkę. Każdy kogo na to stać będzie uciekał z
              biednej dzielnicy do dzielnicy o lepszym statusie. Żeby auto nie
              było porysowane, wieczorem nie być molestowanym, a dzieci, żeby
              chodziły do szkół nie razem z biednymi. Bieda do zagrożenie, nikt z
              nas nie może czuć się przed nią bezpiecznie, kto moze przed nia
              ucieka i nie ma to nic wspólnego ze złym traktowaniem ludzi
              biednych. Kto mieszka na plebanii tego nie zrozumie.
              • supaari Re: Bieda... 08.09.09, 22:00
                piwi77 napisał:

                > supaari napisał:
                >
                > > Być może piwi się obawia. Sami biedni nie są żadnym problemem
                > > dlatego, że są biedni.
                >
                > Są. Bieda to zjawisko naturalne, z którym walczyć sie nie da, a
                już
                > na pewno nie w pojedynkę. Każdy kogo na to stać będzie uciekał z
                > biednej dzielnicy do dzielnicy o lepszym statusie. Żeby auto nie
                > było porysowane, wieczorem nie być molestowanym, a dzieci, żeby
                > chodziły do szkół nie razem z biednymi. Bieda do zagrożenie, nikt
                z
                > nas nie może czuć się przed nią bezpiecznie, kto moze przed nia
                > ucieka i nie ma to nic wspólnego ze złym traktowaniem ludzi
                > biednych. Kto mieszka na plebanii tego nie zrozumie.

                ależ, piwi! to nie jest kwestia biedy tylko niedostosowania
                społecznego. Możliwe, że skorelowanego z biedą, ale dużym
                uproszczeniem jest, że bieda oznacza porysowane samochody i
                molestowanie.
                • piwi77 Re: Bieda... 08.09.09, 22:11
                  Dla mnie bieda to właśnie oznacza i nie wierzę pięknoduchom, że u
                  nich oznacza co innego. Ciekaw byłbym czy tak litująca się nad biedą
                  pani profesor Tarkowska mieszka w blokowisku razem z ludźmi
                  biednymi. Bieda jest jej potrzebna, bo nauczyła się zbijać na niej
                  pieniądze. I to jedyne co ma ona z nią wspólnego. Mam dużą niechąć
                  do podobnych ludzi.
                  • supaari Re: Bieda... 08.09.09, 22:21
                    piwi77 napisał:

                    > Dla mnie bieda to właśnie oznacza i nie wierzę pięknoduchom, że u
                    > nich oznacza co innego. Ciekaw byłbym czy tak litująca się nad
                    biedą
                    > pani profesor Tarkowska mieszka w blokowisku razem z ludźmi
                    > biednymi. Bieda jest jej potrzebna, bo nauczyła się zbijać na niej
                    > pieniądze. I to jedyne co ma ona z nią wspólnego. Mam dużą niechąć
                    > do podobnych ludzi.

                    Dla ciebie bieda oznacza - o czym sam pisałeś - niemożn ość
                    spędzenia 2 tygodni w roku nad Bałtykiem. Jak rozumiem kieszonkowiec
                    z Łeby (w rozumieniu, że jest np. z Poznania, a w Łebie "pracuje" w
                    lipcu i sierpniu) jest dla ciebie bezpieczniejszym kontaktem niż
                    słynna "mama Róży". Gratuluje!
                    • piwi77 Re: Bieda... 08.09.09, 22:30
                      Sam sobie pogratuluj. Nie rozróżniania normalności od anomalii.
                      Pisząc o spędzeniu dwóch tygodni na morzem nie przyszło by mi do
                      głowy, że w kategorii tej może zmieścić się również kieszonkowiec.
                      Margines jest u mnie tylko marginesem i raczej nie zaprzata mojej
                      głowy. Tym też się różnimy.
                      • piwi77 Re: Bieda... 08.09.09, 22:33
                        A całe Twoje wnioskowanie, zawarte w Twoim poście, jest po prostu
                        fatalne. Nawet nie chce mi się z nim dyskutować, strata czasu.
                      • supaari Re: Bieda... 08.09.09, 22:45
                        piwi77 napisał:

                        > Sam sobie pogratuluj. Nie rozróżniania normalności od anomalii.
                        > Pisząc o spędzeniu dwóch tygodni na morzem nie przyszło by mi do
                        > głowy, że w kategorii tej może zmieścić się również kieszonkowiec.
                        > Margines jest u mnie tylko marginesem i raczej nie zaprzata mojej
                        > głowy. Tym też się różnimy.

                        Drogi piwi, to nie ja utożsamiam biedę z porysowanymi samochodami
                        bogatych. Pisząc o kieszonkowcu chciałe ci zwrócić uwagę na to, że
                        dochód pozwalający na spędzenie urlopu nad morzem może pochodzić ze
                        źródeł nielegalnych.
                        • piwi77 Re: Bieda... 08.09.09, 22:50
                          supaari napisał:

                          > Pisząc o kieszonkowcu chciałe ci zwrócić uwagę na to, że
                          > dochód pozwalający na spędzenie urlopu nad morzem może pochodzić
                          > ze źródeł nielegalnych.

                          Pewnie, że może, ale to zjawisko rzadkie i nie mam zamiaru
                          koncentrować się na patologiach. Patologie zostawiam Tobie, jak
                          mniemam masz na ten temat wiecej do powiedzenia.
                          • supaari Re: Bieda... 08.09.09, 22:52
                            piwi77 napisał:

                            > Pewnie, że może, ale to zjawisko rzadkie i nie mam zamiaru
                            > koncentrować się na patologiach. Patologie zostawiam Tobie, jak
                            > mniemam masz na ten temat wiecej do powiedzenia.

                            Od kiedy konwersuję z tobą - całkiem dużo.
                            • piwi77 Re: Bieda... 08.09.09, 22:58
                              Pie... Ci sie patologia z normalnością, jak to u księdza.
                              • supaari Re: Bieda... 08.09.09, 23:02
                                piwi77 napisał:

                                > Pie... Ci sie patologia z normalnością, jak to u księdza.

                                Nie. nie mylę cię ani z Hypatią, ani z Nelsonkiem, ani z Chwilą,
                                Brumem czy Matyldą... Mylisz się zatem.
                                • piwi77 Re: Bieda... 08.09.09, 23:07
                                  Możesz sobie mylić z kim chcesz i na tej podstawie wyciagać dowolne
                                  wnioski. Ma to dla mnie niezwykle ograniczone znaczenie. Nie
                                  traktuję Cię jak partnera, niech Cię nie zmyli, że czasem sobie z
                                  Tobą dyskutuję.
                                  • supaari Re: Bieda... 08.09.09, 23:10
                                    piwi77 napisał:

                                    > Możesz sobie mylić z kim chcesz i na tej podstawie wyciagać
                                    dowolne
                                    > wnioski. Ma to dla mnie niezwykle ograniczone znaczenie. Nie
                                    > traktuję Cię jak partnera, niech Cię nie zmyli, że czasem sobie z
                                    > Tobą dyskutuję.

                                    Ależ oczywiście! Traktujesz mnie jak księdza. Kto by zreszta o to
                                    dbał?
                                    • piwi77 Re: Bieda... 08.09.09, 23:12
                                      supaari napisał:

                                      > Ależ oczywiście! Traktujesz mnie jak księdza. Kto by zreszta o to
                                      > dbał?

                                      Sprawia Ci ból, że traktuje Cię jak księdza? Bo już którys raz się
                                      skarżysz.

                                      • supaari Re: Bieda... 08.09.09, 23:15
                                        piwi77 napisał:

                                        > supaari napisał:
                                        >
                                        > > Ależ oczywiście! Traktujesz mnie jak księdza. Kto by zreszta o
                                        to
                                        > > dbał?
                                        >
                                        > Sprawia Ci ból, że traktuje Cię jak księdza? Bo już którys raz się
                                        > skarżysz.
                                        >

                                        Po pierwsze się nie skarżę. Po drugie - po raz pierwszy o tym piszę
                                        (pomijając odpowiedź na pytanie). Po trzecie ból moga mi sprawic
                                        ludzie, ktroych cenię, zatem nie ty.
                                        • piwi77 Re: Bieda... 08.09.09, 23:17
                                          A kogo na przykład cenisz?
                                          • supaari Re: Bieda... 08.09.09, 23:23
                                            piwi77 napisał:

                                            > A kogo na przykład cenisz?

                                            A po co ci ta wiedza? Jakbyś miał inteligencji za grosz -
                                            dopmyśliłbyś się z jednego z wcześniejszych postów.
                                            • piwi77 Re: Bieda... 09.09.09, 08:01
                                              supaari napisał:

                                              > po co ci ta wiedza?

                                              Chciałem po prostu zaspokoić swoją ciekawość. Ale rozumiem, że nie
                                              chcesz rozgłaszać.

                                              > Jakbyś miał inteligencji za grosz -
                                              > dopmyśliłbyś się z jednego z wcześniejszych postów.

                                              Chodzi Ci o Innocentego? Dużo o nim ostatnio pisałeś.
                          • hypatia69 Re: Bieda... 08.09.09, 23:43
                            "to zjawisko rzadkie"
                            Bogaci złodzieje to zjawisko bardzo rzadkie? <wielkie_gały> Piwi, na
                            jakim Ty świecie żyjesz? najmarniej 3/4 bogatych biznesmenów
                            rodzimych dorobiło się na złodziejstwie i kontrabandzie, jako TW
                            bezpieki. Chyba nie chcesz mi wmówić, ze nasi politycy są kryształowo
                            czyści i szlachetni i dlatego mają w ciul forsy i dobrze by było przy
                            nich zamieszkać. Albo kler...
                            • piwi77 Re: Bieda... 09.09.09, 07:47
                              W tym wątku przeciwstawiamy biedę, ludziom, którym mniej lub więcej
                              się powiodło, nie wąskiej grupie ludzi bardzo bogatych. Ci drudzy
                              (którzy osiagnęli jakiś sukces) stanowią w Polsce większość. I nikt
                              mi nie wmówi, że nieuczciwość jest w tej grupie powszechna, moim
                              zdaniem jest ona wśród nich zjawiskiem rzadkim.
                              • hypatia69 Re: Bieda... 10.09.09, 11:28
                                Nieuczciwość, powiadasz, nie jest powszechna? No, to znaczy, że w Twoim
                                otoczeniu żyje naród wyłącznie, albo prawie wyłącznie szlachetny.
                                Chociaż twierdzenie, że każdy posiadacz sklepu z warzywami to złodziej
                                - byłoby mocno przesadzone.
                                • piwi77 Re: Bieda... 10.09.09, 13:21
                                  hypatia69 napisała:

                                  > Nieuczciwość, powiadasz, nie jest powszechna? No, to znaczy, że w
                                  > Twoim otoczeniu żyje naród wyłącznie, albo prawie wyłącznie
                                  > szlachetny.

                                  Niepotrzebny sarkazm. To oznacza, że widząc kilka niestosownych
                                  przypadków, nie twierdzę zaraz, że wszyscy są tacy. Bo nie są.
                      • bluegirlone Re: Bieda... 10.09.09, 19:59
                        no tak ale to znaczy ze nie pracujesz? Co powoduje ze jests biedna?
              • hypatia69 Re: Bieda... 08.09.09, 23:36
                Wybacz, Piwi, ale piedolisz jak potłuczony.
                Mieszkałam w rozmaitych dzielnicach. Widywałam rozmaite szkoły. I
                uczniów zarówno z rodzin bogatych jak i biednych. I wiesz co?
                Bardziej mnie przerażają bogaci gnojkowie, których stać na wszystko i
                których tatusia stać na dobrą papugę, jak synuś nawywija niż biedni.
                No właśnie jak ktoś mieszka na plebanii to na ogół jest bogaty i
                dlatego Caritas rozdaje ludziom spleśniały chleb. Ubogim rodzinom -
                dodajmy. Większe zagrożenie od biednych stanowią bogaci, pijani i
                naćpani guaniarze w nowych BMWicach. I ich rodzice, dla których
                zniszczenie cudzego mienia przez młodocianą swołocz nie jest
                problemem, bo albo zapłacą te "parę groszy", albo w ogóle... to
                wspólne, więc niczyje [na przykład szkoły].
                To nie USA i nie mamy tu slumsów - zauważ. Raczej dzielnice willowe,
                wypchane nadętymi półgłówkami bez wiedzy i kultury, za to z forsą.
                • piwi77 Re: Bieda... 09.09.09, 07:52
                  Po prostu nie nadążasz za tym co piszę. Nie interesują mnie bogacze.
                  W tym wątku opisuję wzajemne relacje dwóch grup, ludzi biednych i
                  tych co biednymi nie są, choc wielu z nich daleko jeszcze do uznania
                  ich za bardzo bogatych. To np. ludzie, którzy kupują sobie
                  niewielkie mieszkania na kredyt. To ludzie niebiedni, ale jeszcze
                  nie bardzo bogaci. Możesz mieć inne zdanie, ale ta grupa to nie
                  złodzieje, a ich dzieci nie są zdemoralizowanymi bachorami.
                  • hypatia69 Re: Bieda... 10.09.09, 11:44
                    Ja też nie mówię o bardzo bogatych. W każdym razie nie wyłącznie.
                    "Młode wilczki biznesu" na amfie w Audicy na kredyt też są
                    groźniejsze od biednych.
                    Masz do czynienia z ludźmi, którzy są na prawdę biedni? Bo ja mam. I
                    są wśród nich rozmaici - jedni żerują na innych inni zaś nie. A Ty
                    wpierasz, że jak biedny, to zaraz Ci lusterko urwie.
                    A dzieci niebiednych nierzadko właśnie bywają zdemoralizowanymi
                    bachorami, albowiem rodzice chcąc im zapewnić lepszy start w życie -
                    ładują w nich maksymalną możliwą ilość szmalu i starają się, żeby
                    smarkacze byli aż przesadnie asertywni.
                    Cała grupa złodziejami nie jest, ale rozumiem, ze o tych, którzy są -
                    deliberować nie będziemy.
                    Wspomniałeś też, że owi niebiedni uciekają do lepszych dzielnic.
                    Czyli dążą do wzbogacenia się, do wyższego statusu społecznego, a to
                    chyba u zdrowych psychicznie ludzi jest naturalne. I tak samo
                    naturalne jest, że dzieciak z ubogiej rodziny chce mieć laptopa i
                    MP3, a urywanie wzmiankowanego lusterka to patologia.
                    • piwi77 Re: Bieda... 10.09.09, 13:26
                      hypatia69 napisała:

                      > A Ty wpierasz, że jak biedny, to zaraz Ci lusterko urwie.

                      Uspokój się, nigdzie nic takiego nie twierdziłem. Pisałem, że w
                      dzielnicy o gorszym statusie, w której siłą rzeczy obszar biedy jest
                      wiekszy, łatwiej o np. uszkodzenia auta pozostawionego na ulicy. To
                      wcale nie oznacza, że uważam, że jak kto biedny to zaraz lusterko
                      urwie. Ochłoń i nie wmawiaj czego nie ma.
                • Gość: o laboga Re: Bieda... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.09.09, 15:29
                  Nasz Hypatia jest niedoceniona!!
                  Mieszkala juz wszedzie ,zna wszystkich prawnikow ,lekarzy ,zwiedzila caly swiat i nawet chleb z Caritasu jadla bo skad by wiedziala ,ze jest splesnialy??,ale ,ale i mieszkala tez w dzielnicy willowej ale sie wyprowadzila bo tam sami glupkowie mieszkaja bez wiedzy i kultury ,no a ona jedyna taaaka kulturalna ta nasza hypatyja co widac i 'slychać' na forach gazety.pl gdzie gosci nasza wszystkowiedzacaiwszystkojedzacaiwszystkowidzaca h y p a t y j a!
                  Ile tysiecy postow napisała nasz hypatyja?? ochooochooo nie moge sie doliczyć ,ale duuuzo ,duuuzo ale co ma robić ,to jej jedyny swiat to forum a Gazeta powinna ja za to wynagrodzić ,jestem za!
                  O labogoa !!
                  • hypatia69 Re: Bieda... 10.09.09, 11:30
                    A poza tym rodzina zdrowa?
                    • Gość: iolaboga! Re: Bieda... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.09, 16:12
                      w przeciwieństwie do ciebie zdrowa Nie czepiaj sie czyich rodzin 'muundra'' bo
                      nie tak dawno lamentowałas tu ,ze ktoś sie Twojej czepia!!
                      Obluda!!
                      • hypatia69 Re: Bieda... 15.09.09, 22:40
                        Nie jarzysz, prawda?
                        Spodziewam się, że zdrowa. Jeden czubek na rodzinę to i tak nadmiar.
        • wilma.flintstone Re: Bieda... 09.09.09, 09:01
          supaari napisał:

          Zaciekawiło mnie czy granica
          > biedy jest pochodną ogólnego poziomu bogactwa (ktoś ma trabanta i
          > starą nokię podczas gdy inni mają mercedesy i nowe motorole) czy
          >też jest stałą wielkością (bieda to problem z zaspakajaniem
          >podstawowych potrzeb).


          Pamietam, ze jako dziecko jeszcze, na poczatku lat 80-tych, z
          nieklamanym podziwem patrzylam na prawdziwie pieknego Volksvagena
          Golfa I kolegi mojego ojca, przy ktorym nasz Fiat 125p wygladal jak
          chlopska furmanka. Ten pan od Golfa wydawal mi sie wtedy
          nieskonczenie bogaty i, umowmy sie, w tamtych czasach ktos kto mial
          taki samochod raczej mial pieniadze. A dzis, nawet gdybym w dalszym
          ciagu jezdzila Fiatem 125p, nie uznalabym wlasciciela Golfa I za
          bogatego.

          Nie wiem czy to jest dobry przyklad, ale moim zdaniem istnieja
          stopnie zamoznosci i zaleza one od ogolnego poziomu bogactwa
          wlasnie. Po czym gdzies tam zaczyna sie juz bieda, mimo iz nie
          jestem pewna czy da sie postawic wyrazna granice miedzy
          niezamoznoscia a juz bieda. Ta ostatnia sa na pewno wspomniane przez
          Ciebie problemy z zaspokajaniem podstawowych potrzeb, byc moze jako
          biedna nalezaloby zakwalifikowac kobiete ktorej po oplaceniu
          swiadczen zostaje z renty 300 zl na zycie (ale za to potrzeby tez
          raczej ciezko zaspokoic), ale ten gosc od Trabanta i Motoroli juz
          bedzie juz wporownaniu z nia zamozniejszy. A mniej zamozny niz ktos
          od Golfa IV.
      • piwi77 Re: Bieda... 08.09.09, 21:13
        wuzet21 napisał:

        > a tak naprawdę biedny jest
        > ten, kto na biednych patrzy z góry...

        A spotkałeś kogo, kto na biednych patrzy z góry, bo ja nie. Owszem,
        ludzie nie chcą mieszkać z biednymi, ale nie dlatego, że maja ich za
        gorszych, lecz, że się ich zwyczajnie obawiają. Nie mylmy pojęć.
        • wilma.flintstone Re: Bieda... 09.09.09, 09:07
          piwi77 napisał:

          > ludzie nie chcą mieszkać z biednymi, ale nie dlatego, że maja ich
          >za gorszych, lecz, że się ich zwyczajnie obawiają. Nie mylmy pojęć.

          To niekoniecznie musi byc mylenie pojec. Strach przed kims i
          poczucie wyzszosci nad tym kims nie musza sie wykluczac. Wielu z nas
          czuje sie lepszymi od ogolonego na lyso dresiarza, jednoczesnie sie
          go bojac. To samo dotyczy biedy - mozna sie, z roznych powodow,
          obawiac mieszkania w dzielnicy slumsow i wyniesc stamtad czujac sie
          lepszym.
          • piwi77 Re: Bieda... 09.09.09, 11:03
            Można, ale nie trzeba. Ja mówię zawsze za siebie i twierdzę, że nie
            czuję się lepszy od nikogo. Choć są ludzie, z którymi mi nie po
            drodze i uważam, że dla obopólnego dobra, lepiej będzie jak nie
            będziemy wchodzić sobie w drogę. Zatem obawa połączona z pewną
            niechęcią i uważanie się za kogos lepszego, są pojęciami
            rozłącznymi, mogą występować razem, ale nie muszą. Jak napisałem, u
            mnie na pewno się nie łączą.
    • piwi77 Re: Bieda... 08.09.09, 21:34
      supaari napisał:

      > Jest gdzieś granica ubóstwa?

      Uważam, że jest taka granica. Biedni to ci, którzy nie mają
      możliwości, raz do roku, spędzić w sezonie dwóch tygodni nad polskim
      morzem. Nie znajduję lepszego kryterium.
      • wuzet21 Re: Bieda... 08.09.09, 21:54
        Piwi, nie poznaję Ciebie - wakacje nad morzem ? a co powiesz o człowieku, który
        je prawie tylko to, co znajdzie na śmietniku ? i to nie codziennie ?
        • piwi77 Re: Bieda... 08.09.09, 21:56
          Jest biedny, bo żyje poniżej granicy, która uznaję za granicę
          ubóstwa.
      • matylda1001 Re: Bieda... 08.09.09, 22:01
        piwi77 napisał:

        >Biedni to ci, którzy nie mają możliwości, raz do roku, spędzić w
        sezonie dwóch tygodni nad polskim morzem.<

        Tak, i dlatego poniewierają sie po jakichś Grecjach i Hiszpaniach,
        bo tam taniej;)
        • piwi77 Re: Bieda... 08.09.09, 22:04
          Ci to akurat nie spełniają wymogów. Na polskie morze z całą
          pewnościa byłoby ich stać, ale z dla mnie niezrozumiałych względów
          pędzą gdzieś daleko. Między nami mówiąć całe szczęście, że wybierają
          kraje południowe, zostaje więcej miejsca dla tych co wiedzą co jest
          naprawdę piękne.
    • camel_3d Re: Bieda... 08.09.09, 21:41
      coz..bieda jest dosc wzglednym pojeciem. to co u nas jest bieda..w innym kraju
      jest dobrobytem.
      wyobrazcie sobie jak czje sie dzieckow w afyrkanskich czy indyjskich slumsach. a
      namibii rok szkoly kosztuje 10 dolarow ( w przeliczeniu) i wielu rodzicow na to
      nie stac. to jest bieda..
      a to czy dziecko ma komorke czy nie..nie jest bieda...
      ludzie spedzaja wolny czas w centrah handlowych, marketing dziala..i ludzie
      CHCA...chca to, chca tamto..bo kowalski ma to i oni chca...a jezeli nie moga
      kupic to biora krdyty...
      w niemczech popuarny jest wozek dla dzieci bagaboo...kosztuje ok 8000 €. 3 latki
      potrafia powiedziec do innego dzeicka, ze jego rodzice sa biedni bo nie ma
      bagaboo... no i tu sie zaczyna problem biedy...
      • piwi77 Re: Bieda... 08.09.09, 21:44
        camel_3d napisał:

        > a to czy dziecko ma komorke czy nie..nie jest bieda...

        Jest. Jeżeli wszyscy mają, a jedno z nich nie ma, to ono jest
        biedne. Biedniejsze niż afrykańskie dzieci, których nie stać na
        naukę, bo kosztuje 10$ na rok, ale tam nikogo nie stać.
        • camel_3d Re: Bieda... 09.09.09, 09:05
          > Jest. Jeżeli wszyscy mają, a jedno z nich nie ma, to ono jest
          > biedne.

          nie ma tak, ze wszyscy maja.
          niektore maja bo rodzice sie "zastawili"... a to juz biedy umyslowa.
      • supaari Re: Bieda... 08.09.09, 21:53
        camel_3d napisał:

        > coz..bieda jest dosc wzglednym pojeciem. to co u nas jest bieda..w
        innym kraju
        > jest dobrobytem.
        > wyobrazcie sobie jak czje sie dzieckow w afyrkanskich czy
        indyjskich slumsach.
        > a
        > namibii rok szkoly kosztuje 10 dolarow ( w przeliczeniu) i wielu
        rodzicow na to
        > nie stac. to jest bieda..
        > a to czy dziecko ma komorke czy nie..nie jest bieda...
        > ludzie spedzaja wolny czas w centrah handlowych, marketing
        dziala..i ludzie
        > CHCA...chca to, chca tamto..bo kowalski ma to i oni chca...a
        jezeli nie moga
        > kupic to biora krdyty...
        > w niemczech popuarny jest wozek dla dzieci bagaboo...kosztuje ok
        8000 €.
        > 3 latki
        > potrafia powiedziec do innego dzeicka, ze jego rodzice sa biedni
        bo nie ma
        > bagaboo... no i tu sie zaczyna problem biedy...

        OK. Rozumiem, że to relacyjne podejście do ubóstwa: ubogi jest ten,
        kto nie ma rzeczy lub nie może sobie pozwolić na zachowanie typowe w
        danym srodowisku w okreslonym momencie. Byłbym w stanie zrozumieć
        takie kryterium, gdyby nie możliwości, jakie dają współczesne media.
        Już nie chodzi o to, że bieda w Darfurze wygląda inaczej niż bieda w
        Krakowie, bo nikt z Krakowa raczej nie wyjedzie do Darfuru, żeby
        stać się lokalnym bogaczem, ale że w Krakowie bieda jest inna niż w
        PGR-rze na środkowym Pomorzu.
        • camel_3d Re: Bieda... 09.09.09, 09:08
          obawiam sie, ze w naszym spoleczenstwie bardziej dominuje bieda mentalna. Bo w
          wielu szkolach nie liczy sie czy dziecko jest fajna, czy sypatyczne itd..tylko
          czy posioada to czy tamto. tak wiec biedy rodzi sie w glowie. dopoki stac kogos
          na zaplacenie za prad, mieszkanie, jedzenie..nie mowilbym o biedzie...

          u mnie w klasie byly dzieci z roznych rodzin od bardzo bogatych, az do dzieci
          woznej. I nie liczylo sie ile kto mial kasy, a to czy ktos byl ok czy byl fajny
          itd..

          no ale czasy sie zmeinily...
          • piwi77 Re: Bieda... 09.09.09, 11:20
            camel_3d napisał:

            > u mnie w klasie byly dzieci z roznych rodzin od bardzo bogatych,
            > az do dzieci woznej. I nie liczylo sie ile kto mial kasy, a to czy
            > ktos byl ok czy byl fajny itd..
            >
            > no ale czasy sie zmeinily...

            Wcale nie aż tak bardzo. W grupie dzieci, jak w każdej społeczności,
            są ci co brylują, sa też i szare myszki. Widoczność w grupie zdobywa
            się na różne sposoby, może to być majątkowy status, gra w szkolnym
            zespole koszykarskim, szkolnym zespole muzycznym, dowcipna i coolowa
            wymowa, talent organizacyjny i pewnie wiele innych. Niesłusznie
            koncentrujemy się jedynie na statusie majatkowym.
            • camel_3d Re: Bieda... 09.09.09, 12:07
              no czyli sprowadza sie to do jednego, zaby byc lubianym dzieciakiem nie
              koniecznie trzeba miec komorke - ale to chyba bierze sie od rodzicow.

    • piwi77 Re: Bieda... 08.09.09, 22:20
      supaari napisał:

      > Ks. Jacek Stryczek, który organizuje akcję "Świąteczna Paczka",
      > opowiadał kiedyś o pretensjach ludzi, że nie zwraca uwagi biednym
      > dzieciom, iż nie wypada, by prosiły o np. laptopa albo playstation
      > pod choinkę. Biedni, naszym zdaniem, nie potrzebują wiele?


      Trudno wymagać od księdza, aby zaspokoił potrzeby biednych dzieci w
      rodzaju laptopa, czy playstation, w końcu ksiądz musi najpierw
      zaspokoic swoje potrzeby, a one, jak wiemy, nigdy nie są
      zaspokojone. Jedno jest pewne, wszystkie dzieci mają prawo do dóbr
      powszechnego uzytku (notebook i playstation takimi są), a to że
      chwilowo nie mogą ich mieć, w niczym nie przeszkadza, aby ucząc się
      starały się zdobyć zawód, który pozwoli im na zaspokojenie nie tylko
      tych, ale znacznie większych ambicji. Ważne aby to wiedziały, że
      droga ta stoi przed nimi otworem. To ważniejsze niż fałszywe łzy
      współczucia i żebracze paczuszki.
      • wuzet21 Re: Bieda... 08.09.09, 22:42
        Piwi - przeczytaj jeszcze raz [b]powoli[b]to co jest nawalone tłustym drukiem...
        • piwi77 Re: Bieda... 08.09.09, 22:44
          Mój tekst tylko częściowo odnosi się do cytatu. Z czym masz problem?
          • wuzet21 Re: Bieda... 08.09.09, 22:51
            Może i częściowo, ale na pewno opacznie. Tam jest napisane, że ludzie księdzu
            zwracają uwagę, aby dzieciom mówił, że nie powinny prosić o laptopy czy gry.
            • piwi77 Re: Bieda... 08.09.09, 22:56
              Z tekstu jednak nie wynika co ksiądz dzieciom opowiada. Może właśnie
              gada to co ludzie mu podpowiadaja? Nie chce mi sie spekulować.
              Jestem za to przekonany, że ksiądz nie robi niczego, co dzieciom z
              ubogich rodzin naprawdę byłoby pomocne. Taka tam jeszcze jedna akcja
              alibi.
              • wuzet21 Re: Bieda... 08.09.09, 22:59
                Może tak, może nie - nawet księża są różni.
                • piwi77 Re: Bieda... 08.09.09, 23:03
                  Jak ksiądz Sowa i ojciec Rydzyk. Wszystko jedna banda, tylko
                  minimalnie co innego gadają, aby objąć większe spektrum
                  społeczeństwa. Kolejne oszustwo kk, tylko naiwni dają się na to
                  nabrać. Jak wyjdzie na jaw kolejny akt księżowskiej pedofilii, obaj
                  stana murem za sutannowym przestępcom, masz wątpliwości?
        • piwi77 Re: Bieda... 08.09.09, 22:46
          A czy z tekstu wypisanego tłustym drukiem wynika, że ksiądz rozdaje
          laptopy i playstation? Bo tylko wtedy mój komentarz byłby pozbawiony
          sensu.
          • black-emissary Re: Bieda... 08.09.09, 23:14
            Swoją drogą - a co ci biedni robią z tymi laptopami czy playstation? Na gry czy
            Internet ich stać?
            • hypatia69 Re: Bieda... 08.09.09, 23:55
              Ani internet, ani komórka nie oznacza w tej chwili bogactwa.
              Niektórych ubogich na to nie stać, ale, na bogów! Komórkę teraz można
              mieć za złotówkę i kartę czy abonament promocyjny rzędu 25 złotych.
              Internet za 40,-. I jeśli na przykład dla takiej ubogiej matki
              czwórki dzieci to może być dodatkowe źródło często nielegalnego
              dochodu, albo ma dziecko z epilepsją i potrzebuje mieć możliwość
              wezwania pogotowia w każdej chwili, to czy ten sprzęt oznacza luksus?
              Czasami internet opłaca gmina albo szkoła, bo w tej chwili
              posługiwanie się komputerem przez uczniów jest normalną rzeczą i
              nauczyciele dają zadania domowe do wyszukania w góglu. Sprzęt
              komputerowy przy niektórych rodzajach niepełnosprawności
              dofinansowuje PFRON.Na kwotę coś ponad 3000,-. Tylko idiota by z tego
              nie skorzystał.
              • piwi77 Re: Bieda... 09.09.09, 11:08
                hypatia69 napisała:

                > Sprzęt komputerowy przy niektórych rodzajach niepełnosprawności
                > dofinansowuje PFRON.Na kwotę coś ponad 3000,-. Tylko idiota by z
                > tego nie skorzystał.

                Nie podoba mi się takie podejście. Brać bo dają, nawet gdy
                niepotrzebne?
    • black-emissary Re: Bieda... 08.09.09, 23:13
      Bieda, naszym zdaniem, nie ma prawa do rzeczy, które my mamy. Bo to luksus i
      życie ponad stan.


      Co jest ponad stan zależy od stanu.
      Dla biednego będzie to komórka, dla zarabiającego średnią krajową Porche, a dla
      zarabiającego dziesięć średnich wyspa na Pacyfiku.
      We wszystkich przypadkach jest to tam samo głupie, ale w pierwszym ma najgorsze
      skutki.

      ***

      Biedny stanie na głowie, by kupić dziecku komórkę, żeby się nie odróżniało od
      innych dzieci, choć pewnie nie stać go na rachunki. To jest racjonalna chęć
      bycia takim samym jak inni, obrona godności, niezgoda na upokorzenie.


      Kupowanie komórki, na którą nas nie stać, w celu pokazania się nie ma
      absolutnie nic wspólnego z racjonalnością, droga Pani.

      ***

      Rozczuliła mnie wizja biednego jako świętego, który prowadzi bogatego do
      Boga
      . Jak takie użyteczne zwierzątko...

      ***

      Państwo i społeczeństwo, które boryka się z problemem malejącej dzietności,
      ma pomagać rodzinom wielodzietnym, a pozostawia je samym sobie. Pomoc w ich
      utrzymaniu i wychowaniu to absolutnie nasz obowiązek.


      Taka dzietność, która sama siebie nie utrzyma, tylko będzie dalej cyckać innych
      dla państwa jest zjawiskiem negatywnym.

      Może tak: pomożemy, ale pod warunkiem, że poddacie się sterylizacji?

      ***

      Czy dziecko jest winne temu, że ojciec pije? Czy dlatego, że się urodziło w
      takiej rodzinie, należy je utopić?


      A może polepszyć jego warunki poprzez zmianę rodziny?
      Tyle wzruszeń nad dziedziczoną biedą, a jak próbuje się ją przerwać raz a dobrze
      przez wyrwanie noworodka z takiego środowiska to histeryczny wrzask się podnosi.

      ***

      Sporo mnie kosztowało, żeby im wytłumaczyć, że bieda może być też wynikiem
      czynników niezależnych od człowieka.


      Chętnie poznam statystyki jak często to może być się zdarza. Wcześniej
      jednak chciałabym się dowiedzieć co wedle pani profesor oznaczają czynniki
      niezależne od człowieka. Bo zdaje się pani profesor wlicza w nie
      nieumiejętność radzenia sobie innego jak topienie smutków w alkoholu.

      ***

      > Jest gdzieś granica ubóstwa? Taka ogólna, niezwiązana z czasem w
      > historii i miejscem na swiecie? Brak czego uzasadnia uznanie kogoś
      > za biednego?

      Brak środków do samodzielnego przeżycia na poziomie standardowym dla danego
      miejsca i czasu oraz zapewnienia dzieciom podstawowych umiejętności przeżycia.
      W naszym świecie to jedzenie, miejsce do życia z podstawowymi udogodnieniami
      (kanalizacja, ogrzewanie, prąd), wygodne i czyste ubranie, możliwość wysłania
      dzieci do szkoły.
      Komórka się w to już nie wpisuje.
    • hypatia69 Re: Bieda... 09.09.09, 00:25
      Po pierwsze:
      "bogate dziecko ma prawo dostać quada na komunię, a ubogie nie ma
      prawa marzyć o laptopie."
      Ma prawo marzyć. Dla mnie większym idiotyzmem jest kupowanie
      dziewięciolatkowi quada niż laptopa.
      Po drugie:
      "Biedny stanie na głowie, by kupić dziecku komórkę, żeby się nie
      odróżniało od innych dzieci, choć pewnie nie stać go na rachunki."
      Pani profesor myli biedę z głupotą. Jeśli ktoś jest półgłówkiem to
      faktycznie najpierw kupi dziecku komórkę... a potem ją odda do
      lombardu, żeby mieć na żarcie. Jeśli ktoś nie ma problemów z głową,
      to od początku nauczy dziecko, że to, ze wszyscy mają komórki nie
      oznacza, ze ono też musi, za to pewnikiem naleśniki będą mu smakować.
      "To jest racjonalna chęć bycia takim samym jak inni, obrona godności,
      niezgoda na upokorzenie."
      Pani profesor chyba w życiu nie widziała biednego na oczy. Bo
      zachowanie, które nazywa racjonalnym jest debilizmem.
      Upokorzeniem jest to, że na przykład świadczenia na dzieci
      niepełnosprawne są paranoicznie niskie [zasiłek pielegnacyjny w
      kwocie 153,- - rośnie średnio 1,50 raz w roku; świadczenie 420,-, od
      dekady nie wzrosło, od listopada podwyższą o 100,-, rodzinny przy
      progu dochodowym 583,- na osobę - tak, jak i świadczenie - to ok.
      60,-, wzrośnie do coś 90,-]. Z takich pieniędzy można sobie zrobić
      czopek.

      Ad 1. Masz rację: dzięki idiotycznym ustawom i kwotom zasiłków biedni
      domagają się od fundacji, OPP, rozmaitych urzędów... Żebrzą na
      forach. Są wśród nich osoby nieudolne społecznie, są tacy, którym
      powinęła się noga. A są i tacy, którzy mają taki sposób na życie. Bo
      wygodniej jest domagać się... dla dzieci. I właściwie rzadko kto
      próbuje dokładnie to weryfikować. OPSy opierają się głównie na
      dokumentacji, wywiady środowiskowe coś tam wnoszą albo i nie. Ale
      pracownicy socjalni tak bardzo się nie przykładają, bo i po co?
      Zarabiają bliżej 3000 niż 750,- i to, czy ocenią kogoś tak czy
      inaczej często zależy od charakteru takiego pracownika albo własnego
      widzimisię. Ogólnie ustawy w temacie pomocy socjalnej są takie więcej
      poronione.
      Ad 2. Powtarzam - stanie na głowie półgłówek, a nie biedny. Nie od
      dochodu to zależy. A rachunki można rozłożyć na raty, umorzyć, albo
      poprosić dobrych ludzi, żeby pomogli.

      Granica ubóstwa jest płynna. Jeden będzie się czuł biedny, jeśli nie
      będzie mógł pojechać na dwa tygodnie nad Bałtyk, drugi, jeśli nie
      będzie mógł pojechać na dwa tygodnie do słonecznej Italii, a drugie
      dwa w Alpy. Inny jak mu się starczy na leki i żarcie. I nie ma tu
      tłumaczenia "a na internet go stać", bo te 50,- przy brakach rzędu
      1500,- go nie zbawia, a może pomóc - choćby po to, żeby miał kontakt
      ze światem i nie oszalał w czterech ścianach. Bo idąc w tym kierunku
      dojdziemy do wniosku, ze bez pralki też da się żyć - ludzie wieki
      całe prali ręcznie i przetrwali.

      A co do tych, co księdzu zwracają uwagę... Przerost formy nad
      treścią. Spotkałam się z przypadkiem, kiedy "życzliwa" osoba mając
      podane i niewygórowane marzenia dzieci [piłka do nogi, MP3 za 30,-
      ...] uszczęśliwiła rodzinę koszulkami z logo jakiegoś banku, "Mitami"
      Parandowskiego [idealne dla pięciolatki] itp. Przepraszam, ale
      faktycznie dawanie ubogim śmieci zalegających bez sensu w domu uważam
      za nietakt.
      A dzieciom czemu niby nie wypada poprosić? Mają się wyrzekać marzeń?
      A może trafi się Darczyńca, który zarabia 11 tysięcy miesięcznie i
      właśnie kupi im tego laptopa? Bo ma dobre serduszko i chce? Słowo
      daję - ludzi dobrej woli, którzy chcą uszczęśliwiać dzieci jest masa.
      • piwi77 Re: Bieda... 09.09.09, 08:05
        hypatia69 napisała:

        > ludzi dobrej woli, którzy chcą uszczęśliwiać dzieci jest masa.

        Powoli przestaje Cie rozumieć. Pisałaś, że jak ktoś nie biedny, to
        bogaty złodziej. To z której grupy kwalifikują się ci darczyńcy,
        których ma byc taka masa?
        • hypatia69 Re: Bieda... 10.09.09, 11:47
          I tu wyszło, ze to Ty nie nadążasz za tym, co ja piszę. WYjaśniłam Ci
          już wyżej szczegóły, nie będę się produkować dwa razy.
      • black-emissary Re: Bieda... 09.09.09, 09:09
        hypatia69 napisała:
        > Ma prawo marzyć. Dla mnie większym idiotyzmem jest kupowanie
        > dziewięciolatkowi quada niż laptopa.

        Na grzyba dziewięciolatkowi laptop?
        • hypatia69 Re: Bieda... 10.09.09, 11:56
          Może po to, że zajmuje mniej miejsca niż komputer? A w domu mało
          miejsca?
          Większość dziewięciolatków potrafi obsługiwać te magiczne urządzenia,
          korzystać z nich - na początku do zabawy, a w przyszłości do
          zdobywania wiedzy i dyskursów na forach.
          • wilma.flintstone Re: Bieda... 10.09.09, 12:02
            hypatia69 napisała:

            > Większość dziewięciolatków potrafi obsługiwać te magiczne
            >urządzenia,

            Obslugiwac to malo powiedziane. Oni sa w te klocki naprawde
            swietni :)
          • black-emissary Re: Bieda... 10.09.09, 13:36
            hypatia69 napisała:
            > Może po to, że zajmuje mniej miejsca niż komputer?

            Słabsze, droższe, bardziej awaryjne, niewygodnie, nieergonomiczne, za to zajmuje
            0.1 m^2 mniej. Świetny argument.
            • hypatia69 Re: Bieda... 10.09.09, 18:27
              Nie wiem. Przypuszczam sobie. Laptopa mogę trzymać pod szafą. Komp z
              monitorem jednakowoż... No tak. Jeśli idzie o metry kwadratowe i
              powierzchnię samego kompa, to faktycznie masz rację. Chętnie
              popatrzę, jak jedziesz na wycieczkę z komputerem - tak przy okazji.
              A co awaryjności i drogości... No, też bym podyskutowała. Mutuje
              zresztą. Słabsze. Ale ja mojego laptopa uwielbiam. Razem z Vistą.

              A! I laptopem wygodniej komuś przyłożyć. Chociaż nie wiem, czy
              skuteczniej - nie próbowałam.
              • black-emissary Re: Bieda... 12.09.09, 19:14
                hypatia69 napisała:
                > Nie wiem. Przypuszczam sobie. Laptopa mogę trzymać pod szafą.

                Monitor LCD zajmuje na biurku czy stole bardzo mało miejsca, klawiaturę i myszkę bezprzewodowe po użyciu można schować choćby pod szafę, a samo pudło i tak stoi pod stołem i nie zawadza.

                > Chętnie popatrzę, jak jedziesz na wycieczkę z komputerem - tak przy okazji.

                A po co mi komputer na wycieczce?
                Tym bardziej po co komputer na wycieczce dziecku?
                Laptop ma sens dla osób, które rzeczywiście go potrzebują poza domem - głównie studentów czy osób pracujących w terenie. Większości jego mobilność jest praktycznie zbędna.

                > A co awaryjności i drogości... No, też bym podyskutowała.

                Drogość się może zmieniać, ale pod względem awaryjności, ergonomii i możliwości rozbudowy laptop zawsze będzie komputerowi stacjonarnemu ustępować.

                > Ale ja mojego laptopa uwielbiam. Razem z Vistą.

                Trzeba było tak od razu, wiedziałabym, że nie ma co z Tobą na ten temat rozmawiać :p.
    • 10iwonka10 Re: Bieda... 09.09.09, 09:51
      >>>>Biedny stanie na głowie, by kupić dziecku komórkę, żeby
      się nie odróżniało od innych dzieci, choć pewnie nie stać go na
      rachunki. To jest racjonalna chęć bycia takim samym jak inni, obrona
      godności, niezgoda na upokorzenie. >>>>

      To nie jest racjonalne to jest plytkie i bezmyslne. Sa ludzie biedni
      ktorzy wlasnie maja godnosc i najpierw placa rachunki, kupuja
      podstawowe rzeczy aby nie chodzic po pomoc do wszelkich organizacju
      charytatywnych. I sa biedni ktorzy zawsze maja na papierosy,
      laptopa a w domy syf,lodowka pusta.No i wlasnie ci maja roszczenia,
      roszczenia......



      • camel_3d Re: Bieda... 09.09.09, 11:08
        mysle, ze za duzo mamy biedy mentalnej.
        mozna miec mneij pieniedzy niz inni, mozna nie miec komorki i laptpa, a miec cos
        co w nas inni lubia..

        zazdrosc to pierwszy krok do biedy...

    • Gość: Magda Re: Bieda... IP: *.gdynia.mm.pl 09.09.09, 13:30
      Jak ma nie być biedy skoro państwo zabiera nam 2/3 zarobionych
      pieniędzy? I trwoni je na kolejne posadki dla krewnych i znajomych
      królika.
      Słynąca z biurokracji komuna mogła pochwalić się 100tys. urzędasów w
      89 roku. Dziś mamy ich pół miliona. A my, ogłupiani przez media
      (bardziej interesują nas popisy Palikota niż rozprawa z patologią
      typu ZUS/KRUS, emerytury dla zdrowych jak konie górników etc.),
      karnie idziemy na rzeź i fundujemy etaty dla kolejnych rzesz
      pasożytów.

      ps. rząd w ciągu ostatnich dwóch lat zadłużył nas na kolejne 110
      miliardów złotych. Trzeba będzie podnieść podatki. Bo liczą się
      tylko kolejne wybory.
      • camel_3d Re: Bieda... 10.09.09, 13:08
        a za tej slynnej komuny...ile tv mialas? ile komputerow? ile komorek i kosztow z
        tym zwiazanych? co mialas w lodowce?

    • truten.zenobi 1, 2, ...3 10.09.09, 13:35
      3. może warto uczyć dzieci by miały realne oczekiwania (oczekiwania
      a nie marzenia!!!)

      żadne dziecko nie może mić wszystkiego... i nawet dzieci milionerów
      musza siętego nauczyć...

      zawsze się znajdzie ktoś bogatszy...

      a to czy dziecko jest akceptowane w grupie rówieśników nie zależy
      zwykle od statusu materialnego ale od jego zachowania...
      • mala_stara Re: 1, 2, ...3 10.09.09, 13:52
        Oj, chyba, (na szczęście) nie znasz dzieci... Jeśli nie stać Cię na najnowsze
        najki trzeba być albo baaardzo silnym albo baaardzo charyzmatycznym dzieciakiem
        żeby się wkupić w łaski rówieśników. Bo rzeczy, które się posiada są pierwszym i
        podstawowym wyznacznikiem statusu. Niestety.
        • truten.zenobi Re: 1, 2, ...3 10.09.09, 14:25
          powiem tak jeśli liderzy jakiejś grupy traktują rzeczy jako
          wyznacznik ich statusu to co by "nowy" nie kupił i tak będzie źle

          zresztą, ogolenie glacy nie uczuni z lalusia skina...

          z drugiej jednak strony każda grupa tworzy swój własny styl i jej
          członkowie w sposób naturalny chcą się do niego dostosować...

          tak więc pewnie wiele zależy od tego co dzieci mają w głowie...
          jeśli niewiele, za to mają "bogatych" rodziców to jest tak jak
          piszesz ... tyle że na miejscu rodzica starał bym się wyrwać dziecko
          z tego środowiska (wyścigu szczurów) a nie martwił co dziecku kupić
          by mogło ono liczyć na "łaski rówieśników".
        • kieprze_paczynskich Re: 1, 2, ...3 10.09.09, 14:32
          Jeśli nie stać Cię na najnowsze
          > najki trzeba być albo baaardzo silnym albo baaardzo charyzmatycznym dzieciakiem
          > żeby się wkupić w łaski rówieśników. Bo rzeczy, które się posiada są pierwszym
          > i
          > podstawowym wyznacznikiem statusu. Niestety.

          Na szczęście tylko dla małej, choć wyrazistej i medialnie nośnej grupy dzieci
          czy młodzieży. Mentalność blachary czy dresiarza jest tak na prawdę
          niepopularna, wręcz ośmieszona. I te blachary czy dresiarze wcale nie cieszą się
          poważaniem wśród rówieśników. Raczej pogardą.
    • truten.zenobi właściwe źródło biedy 10.09.09, 14:33
      to tego typu myślenie...

      Biedny stanie na głowie, by kupić dziecku komórkę, żeby
      > się nie odróżniało od innych dzieci, choć pewnie nie stać go na
      > rachunki.

      wydatki ponad stan a poźniej kłopoty...
      wydatki na zbędne głupstwa a nie inwestowanie np. w siebie
      ciągłe "chcenie"
    • jol.a33 Re: Bieda... 10.09.09, 15:16
      jak świat długi i szeroki wszędzie bieda
      ciśnie się drzwiami i oknami tam gdzie więcej dają....
      • karbat Re: Bieda... 10.09.09, 19:53
        mozna duzo pisac o biedzie w kraju . Jedno jest pewne , obszary
        biedy beda sie zwiekszac , rozwarstwienie spoleczne bedzie roslo
        i NIC tegoo nie zmieni .
        Widac coraz wiecej nedzy .
        Dobrze ,ze duze rzesze mlodych ludzi znalazly mozliwosc pracy na
        zachodzie ,inaczej byloby jeszcze wiecej biedy .
    • Gość: wnich Re: Bieda... IP: 212.33.72.* 16.09.09, 11:09
      Mnie najbardziej uderzył 'lekki' stosunek pani profesor do alkoholizmu:

      <<<Przerażające są wyniki badań robionych przez socjologów wśród ludzi, którzy
      mają się zajmować biedą: pracowników socjalnych, księży, urzędników. (...)
      pracownicy socjalni dzielili biedę na dobrą i złą. Z "dobrą" da się porozumieć.
      Słucha pracownika, w domu nie ma alkoholu, jest czysto.>>>

      Sorry, ja też uważam że z pijakiem nie da się porozumieć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka