rambo-pl
30.11.09, 09:36
Nazewnictwo w Unii Europejskiej kojarzy mi się z czasami komunistycznymi. W
bolszewickiej Rosji mnożyło się od różnych komisarzy. W PRL nie mieliśmy
urzędu prezydenta lecz przewodniczącego rady państwa. Podobnie przedstawia się
sytuacja w UE. Zamiast urzędu prezydenta mamy jakiegoś Przewodniczącego Rady
Europejskiej. Czy chodzi o to by zerwać z tradycją, czy zupełnie o coś innego?