Dziecko - definicja

26.01.10, 14:28
Dzieckiem jest człowiek w okresie od urodzenia do pierwszych lat
dojrzewania (0-12 lat).

Czytamy w Encyklopedii Katolickiej, tom IV str 501. (redagował
Rektor KUL ks. prof. dr hab. Stanisław Wilk)
Jak więc widać, pojęcie dziecko nienarodzone, mogą używać
wszyscy, tylko nie katolicy, bo u nich oznaczać musi ono absurd.

    • dritte_dame Re: Dziecko - definicja 26.01.10, 18:53
      piwi77 napisał:

      > Dzieckiem jest człowiek w okresie od urodzenia do pierwszych lat dojrzewania (0-12 lat).

      > Czytamy w Encyklopedii Katolickiej, tom IV str 501. (redagował
      > Rektor KUL ks. prof. dr hab. Stanisław Wilk)
      > Jak więc widać, pojęcie dziecko nienarodzone, mogą używać
      > wszyscy, tylko nie katolicy, bo u nich oznaczać musi ono absurd.


      Jednak nie musi.

      Zwróć uwagę na to, że to zdanie mówi jedynie o tym, jakiego rodzaju obiekt dzieckiem jest.

      Nie określa ono natomiast jakiego rodzaju obiekt dzieckiem nie jest.
      • piwi77 Re: Dziecko - definicja 26.01.10, 19:18
        Mimo wszystko odbieram to jako definicję dziecka, a nie jako jeden z
        jego przykładów.
        • dritte_dame Re: Dziecko - definicja 26.01.10, 21:22
          piwi77 napisał:

          > Mimo wszystko odbieram to jako definicję dziecka, a nie jako jeden z jego przykładów.

          W Encyklopedii Katolickiej nie szukaj zdań wystarczająco precyzyjnych aby mogły być dobrymi definicjami :))


          Po to aby to zdanie było dobrą definicją, trzeba je uzupełnić o dwa słowa:

          Dzieckiem ludzkim jest tylko człowiek w okresie od urodzenia do pierwszych lat dojrzewania (0-12 lat).
          • piwi77 Re: Dziecko - definicja 26.01.10, 21:33
            Nie chcę się spierać, czy jest to definicja i czy jest to dobra
            definicja, ale jest ona z całą pewnością ciekawostką w czasach
            zmasowanego żołądkowania się katolików o uznanie za dziecko również
            jednokomórkowca po zapłodnieniu.
            • dritte_dame Re: Dziecko - definicja 26.01.10, 22:11
              piwi77 napisał:

              > zmasowanego żołądkowania się katolików o uznanie za dziecko również jednokomórkowca po zapłodnieniu.

              Im chyba raczej chodzi o to żeby takiego jednokomórkowca uznać za człowieka.
              • Gość: kieprzę_paczynskic Re: Dziecko - definicja IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 26.01.10, 22:15
                > Im chyba raczej chodzi o to żeby takiego jednokomórkowca uznać za człowieka.

                Niewątpliwie. Widzisz sprzeczność?
                • dritte_dame Re: Dziecko - definicja 26.01.10, 22:18
                  Gość portalu: kieprzę_paczynskic napisał(a):

                  > > Im chyba raczej chodzi o to żeby takiego jednokomórkowca uznać za człowie
                  > ka.
                  >
                  > Niewątpliwie. Widzisz sprzeczność?

                  Nie sprzeczność lecz mieszanie pojęć z różnych dziedzin: biologicznej i społecznej.
                  • Gość: kieprzę_paczynskic Re: Dziecko - definicja IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 26.01.10, 22:25
                    > Nie sprzeczność lecz mieszanie pojęć z różnych dziedzin: >biologicznej i społecz
                    > nej.

                    Zgadza się, ale Piwi zwrócił uwagę na niekonsekwencję. Jeśli człowieka definiują
                    biologicznie, czemu nie definiują tak dziecka, bo niewątpliwie
                    definicja(cytowana) dotyczy dziecka ludzkiego.
                    • mg2005 Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 13:09
                      Gość portalu: kieprzę_paczynskic napisał(a):

                      > Piwi zwrócił uwagę na niekonsekwencję. Jeśli człowieka definiuj
                      > ą
                      > biologicznie, czemu nie definiują tak dziecka,


                      To nie była definicja biologiczna ??...


                      --
                      Wielki Rabin...
                      czestochowa.gazeta.pl/czestochowa/51,35271,7489177.html?i=17
                      • Gość: kieprze_paczynsch Re: Dziecko - definicja IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 28.01.10, 17:20
                        > To nie była definicja biologiczna ??...

                        Dziecko jest pojęciem biologicznym?
                        • mg2005 Re: Dziecko - definicja 29.01.10, 19:07
                          Gość portalu: kieprze_paczynsch napisał(a):

                          > Dziecko jest pojęciem biologicznym?

                          M.in.
                          Ta definicja odnosiła się do strony biologicznej.

                • mg2005 Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 13:03
                  Gość portalu: kieprzę_paczynskic napisał(a):
                  >
                  > Widzisz sprzeczność?

                  Widzisz tożsamość ?


                  --
                  Lewitujący lewita ...
                  czestochowa.gazeta.pl/czestochowa/51,35271,7489177.html?i=0
            • Gość: Jednokomórkowiec Re: Dziecko - definicja IP: *.4.146.104.dsl.dyn.forthnet.gr 26.01.10, 22:13
              Odpowiem ci cytatem z wiersz pt "Pantofelek" Bursy, który bliski zapewne ci jest
              ideowo
              "Dzieci są milsze od dorosłych
              zwierzęta są milsze od dzieci
              mówisz że rozumując w ten sposób
              muszę dojść do twierdzenia
              że najmilszy jest mi pierwotniak pantofelek

              no to co

              milszy mi jest pantofelek
              od ciebie ty ...."
              Nie marnuj czasu na wyważanie otwartych drzwi.
      • 33qq Re: Dziecko - definicja 26.01.10, 19:23
        Nie jest też pozostałością po procesie galwanizacji ani rośliną egzotyczną
        • dritte_dame Re: Dziecko - definicja 26.01.10, 21:13
          33qq napisał:

          > Nie jest też pozostałością po procesie galwanizacji ani rośliną egzotyczną

          To, co napisałe(a)ś powyżej, nie wynika ze zdania: "Dzieckiem jest człowiek w okresie od urodzenia do pierwszych lat dojrzewania (0-12 lat)."
    • mg2005 Re: Dziecko - definicja 26.01.10, 20:49
      piwi77 napisał:

      > Jak więc widać, pojęcie dziecko nienarodzone, mogą używać
      > wszyscy, tylko nie katolicy, bo u nich oznaczać musi ono absurd.
      >

      Tylko jeśli owa definicja została ogłoszona kościelnym dogmatem :)


      --
      Zjadł coś niekoszernego...
      czestochowa.gazeta.pl/czestochowa/51,35271,7489177.html?i=3
      • migreniasta Bawisz się w erystykę 27.01.10, 15:51
        Wykaż różnice między dogmatem a definicją w ujęciu katolickim.
        A jak nie to będziemy rozmawiać o cytrynie. Czy jest kwaśna czy
        żółta.
        • mg2005 Re: Bawisz się w erystykę 27.01.10, 18:07
          migreniasta napisała:

          > Wykaż różnice między dogmatem a definicją w ujęciu katolickim.
          >

          Powinnaś to wiedzieć - w definicję katolik nie musi wierzyć.


          --
          Platforma Pędzących Królików :)
          • migreniasta Re: Bawisz się w erystykę 27.01.10, 18:23
            I tu Ciebie mam. HA HA HA.
            To już wiem czemu taka ciemnota w katolickim ludzie.
            Nie muszą wierzyć w definicje. Nie muszą wierzyć w prawo
            powszechnej grawitacji. Jednym słowem ziemia jest nadal płaska.....
            • wuzet21 Re: Bawisz się w erystykę 27.01.10, 19:36
              Znam definicję "dziecka w świetle ekonomii - jest to produkt dobrze
              stojącego kapitału włożonego w cudzy interes.
              • migreniasta Re: Bawisz się w erystykę 28.01.10, 10:16
                Rozbawił mnie stojący kapitał. Rozbawił i zaciekawił.
                • wuzet21 Re: Bawisz się w erystykę 28.01.10, 12:40
                  Mnie bardziej odpowiada cudzy interes...
            • strikemaster Re: Bawisz się w erystykę 27.01.10, 21:26
              Grawitacja nie wyklucza płaskości Ziemii.
              • dritte_dame Re: Bawisz się w erystykę 27.01.10, 21:38
                strikemaster napisał:

                > Grawitacja nie wyklucza płaskości Ziemii.

                Taka grawitacja, jaką obserwujemy na Ziemi, wyklucza płaskość Ziemi.
                • dritte_dame ups... 27.01.10, 21:39
                  dritte_dame napisała:

                  > Ziemi

                  Ziemii
                  • angelfree Re: ups... 27.01.10, 21:49
                    Ziemi, jednakowoż.

                    Ja zawsze podejrzewam, że Ziemia jest wklęsła. Jest na to zresztą pewien dowod.
                    • dritte_dame Re: dowód 27.01.10, 22:49
                      angelfree napisała:

                      > Ja zawsze podejrzewam, że Ziemia jest wklęsła. Jest na to zresztą pewien dowod.

                      Okrągłość Ziemi udowodniono niezbicie jeszcze za PRL-u, gdy zaobserwowano że:
                      "Sr..my na Zachód, a ze wschodu smród leci."
                      • angelfree Re: dowód 28.01.10, 11:15
                        To tylko świadczy o tym, że wiatr wieje w kółko, co zresztą widać na mapach
                        synoptycznych.

                        Ziemia najprawdopodobniej jest wklęsla. Obejrzyj podeszwy swoich butow. Gdyby
                        byla wypukla albo okrągla, zdzieralabyś je w środku, a nie na czubkach i pod piętą.
                        Dlaczego tak trudno jest uwierzyć w najbardziej oczywiste rzeczy ; (
                • strikemaster Re: Bawisz się w erystykę 28.01.10, 17:26
                  A co jest w niej szczególniego? Działa w dół (prostopadle do powierzchni Dysku Ziemskiego). :)
              • piwi77 Re: Bawisz się w erystykę 27.01.10, 21:41
                strikemaster napisał:

                > Grawitacja nie wyklucza płaskości Ziemii.

                Migreniasta nie stawiała tezy, że jest inaczej.
                • strikemaster Re: Bawisz się w erystykę 28.01.10, 17:24
                  Na pewno?

                  Nie muszą wierzyć w prawo
                  powszechnej grawitacji. Jednym słowem ziemia jest nadal płaska.....
                  • piwi77 Re: Bawisz się w erystykę 28.01.10, 22:44
                    Na pewno. Nie, żeby wyszło że sobie zbyt wiele wyobrażam, ale wydaje
                    mi się, ze intencje migreniastej rozumiem bardzo dobrze.
            • mg2005 Re: Bawisz się w erystykę 27.01.10, 21:49
              migreniasta napisała:

              > I tu Ciebie mam. HA HA HA.
              > To już wiem czemu taka ciemnota w katolickim ludzie.
              > Nie muszą wierzyć w definicje. Nie muszą wierzyć w prawo
              > powszechnej grawitacji. Jednym słowem ziemia jest nadal płaska.....

              Bredzisz...


              --
              1/2 litra na łba...
              czestochowa.gazeta.pl/czestochowa/51,35271,7489177.html?i=13
          • piwi77 Re: Bawisz się w erystykę 27.01.10, 21:14
            mg2005 napisał:

            > w definicję katolik nie musi wierzyć.

            W definicję katolik nie musi, ale w każde słowo pochodzące z
            konsekrowanych ust już tak. A słowa z Katolickiej Encyklopedii mają
            takie pochodzenie.
            • mg2005 Re: Bawisz się w erystykę 27.01.10, 21:53
              piwi77 napisał:
              > W definicję katolik nie musi, ale w każde słowo pochodzące z
              > konsekrowanych ust już tak. A słowa z Katolickiej Encyklopedii
              mają
              > takie pochodzenie.

              Bredzisz...


              --
              Zjadł niekoszerne...
              czestochowa.gazeta.pl/czestochowa/51,35271,7489177.html?i=3
              • piwi77 Re: Bawisz się w erystykę 27.01.10, 21:57
                mg2005 napisał:

                > Bredzisz...

                Tylko Ty potrafisz tak celnie ludzi rozszyfrować.
                • migreniasta Celnie i ze swoistą finezyją 28.01.10, 10:11
                  aczkolwiek z masą monotematycznych i zbędnych powtórzeń.

                  Wygląda to tak:
                  Oto słowo emgieowe: BREDZISZ

                  Pisząc "bredzisz też można bredzić co dobitnie udogmatował
                  towarzysz Mg.
                  AMEN
                • mg2005 Re: Bawisz się w erystykę 28.01.10, 12:57
                  piwi77 napisał:

                  > Tylko Ty potrafisz tak celnie ludzi rozszyfrować.

                  Żeby rozszyfrować twoje brednie ,nie trzeba wielkiego wysiłku...


                  --
                  Platforma Pędzących Królików
                  • piwi77 Re: Bawisz się w erystykę 28.01.10, 13:02
                    mg2005 napisał:

                    > Żeby rozszyfrować twoje brednie ,nie trzeba wielkiego wysiłku...

                    Żeby człowiekowi nawet odrobiny satysfakcji nie dać! Ja to głupszych
                    od siebie staram się za byle co pochwalić, taka mam naturę, a Ty co?
    • strikemaster Re: Dziecko - definicja 27.01.10, 21:25
      Musisz sie bardzo nudzić, że szukasz definicji w katolickich encyklopediach. :D
      Mógłbyś przytoczyć jeszcze, co to źródło pisze o ewolucji, Wielkim Wybuchu albo genezie chorób wirusowych?
      • piwi77 Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 09:49
        strikemaster napisał:

        > Musisz sie bardzo nudzić, że szukasz definicji w katolickich
        > encyklopediach. :D

        Zasypało mnie tak, że siedzę w czterech ścianach i żeby nie chlać,
        wziąłem się za wertowanie katoencyklopedii.

        > Mógłbyś przytoczyć jeszcze, co to źródło pisze o ewolucji,
        > Wielkim Wybuchu albo genezie chorób wirusowych?

        Za późno, już umyłem ręce.
    • trawny Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 09:28
      "Dociekliwość" pewnych forumowiczów piszących w tym wątku przypomina mi
      "badania" uczonych radzieckich, którzy próbowali odpowiedź na pytanie: ile waży
      dusza? Ważyli człowieka przed i po śmierci. Różnica miała wskazywać na wagę duszy.
      • kolter-f1 Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 09:35
        trawny napisała:

        > "Dociekliwość" pewnych forumowiczów piszących w tym wątku przypomina mi
        > "badania" uczonych radzieckich, którzy próbowali odpowiedź na pytanie: ile waży
        > dusza? Ważyli człowieka przed i po śmierci. Różnica miała wskazywać na wagę dus
        > zy.

        Coś mi się wydaje ze ci radzieccy naukowcy skopiowali ten pomysł od katolickich
        naukowców :))
      • piwi77 Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 09:41
        trawny napisała:

        > "Dociekliwość" pewnych forumowiczów piszących w tym wątku
        > przypomina mi "badania" uczonych radzieckich, którzy próbowali
        > odpowiedź na pytanie: ile waży dusza? Ważyli człowieka przed i po
        > śmierci. Różnica miała wskazywać na wagę duszy.

        Najwyraźniej przypomina Ci wytwory twojej fantazji. Ważeniem dusz
        zajmowali się lekarze amerykańscy, jednym z nich był dr Duncan
        MacDougall, który w 1907 r ustalił, że dusza waży ok 21g. Abyś już
        się dalej nie kompromitował dodam, że było to mniej więcej 10 lat
        przed powstaniem ZSRR. Radziecki, to w tym wszystkim mógł byc co
        najwyżej ksiądz profesor, co podał ową ciekawą definicje dziecka.
        Jak wiemy, księżom katolickim do UB i SB było bardzo blisko.
        • Gość: kieprze_paczynsch Re: Dziecko - definicja IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 28.01.10, 09:54
          Wspomniany MacDougall ma znacznie większe zasługi, które tendencyjnie,
          zaślepiony ateizmem, przemilczasz! Udowodnił, że zwierzęta nie mają duszy.
          Powtórzył eksperyment ważenia duszy z 15 psami i żaden z nich nie stracił na
          wadze po śmierci, a zatem żaden nie miał duszy. U ludzi wychodziło mu średnio 21g.
          • piwi77 Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 09:57
            Brak duszy u psa nigdy nie był dla mnie tajemnicą. Widziałem wiele
            wałęsających się psów, wszystkie goniły za żarciem albo sukami,
            zatopionego w modlitwie nie widziałem żadnego.
        • trawny Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 11:19
          piwi77 napisał:

          > trawny napisała:

          >
          > Najwyraźniej przypomina Ci wytwory twojej fantazji. Ważeniem dusz
          > zajmowali się lekarze amerykańscy, jednym z nich był dr Duncan
          > MacDougall, który w 1907 r ustalił, że dusza waży ok 21g. Abyś już
          > się dalej nie kompromitował dodam, że było to mniej więcej 10 lat
          > przed powstaniem ZSRR. Radziecki, to w tym wszystkim mógł byc co
          > najwyżej ksiądz profesor, co podał ową ciekawą definicje dziecka.
          > Jak wiemy, księżom katolickim do UB i SB było bardzo blisko.

          O tym, że MacDougall zajmował się "ważeniem ludzkiej duszy" może się dowiedzieć
          każdy dureń bez szkoły klikając w wyszukiwarce internetowej. Miałem na myśli
          radzieckich"naukowców". którzy poszli dalej i do swych " badań" użyli kosmicznej
          technologii. W sieci tego nie znajdziesz. Zgadza się. Pewni księża mieli blisko
          do UB bo żydowscy funkcjonariusze UB mieli "dużą siłę perswazji i logiczne
          argumenty".
          • Gość: kieprze_paczynsch Re: Dziecko - definicja IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 28.01.10, 11:25
            >Miałem na myśli

            Łżesz, to nie możliwe
          • piwi77 Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 11:26
            trawny napisała:

            > Miałem na myśli radzieckich "naukowców". którzy poszli dalej i do
            > swych " badań" użyli kosmicznej technologii. W sieci tego nie
            > znajdziesz.

            Nie wiem dlaczego naukowców, gdy chodzi o radzieckich, umieszczasz w
            cudzysłowiu, kpisz z nich niesłusznie, ich osiagnięcia znacznie
            przewyższają osiagnięcia naukowców polskich. Jeżeli natomiast wiesz
            coś więcej na temat badania przez nich duszy ludzkiej, to nie rób
            tajemniczej miny, tylko napisz co wiesz, sam byłbym ciekaw.
          • dritte_dame Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 14:19
            trawny napisała:

            > W sieci tego nie znajdziesz.

            Dlaczego?

            • trawny Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 15:52
              dritte_dame napisała:

              > trawny napisała:
              >
              > > W sieci tego nie znajdziesz.
              >
              > Dlaczego?
              >

              Dlatego, że zasoby północnokoreańskich bibliotek nie zdigitalizowane.
              • dritte_dame Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 16:52
                trawny napisała:

                > dritte_dame napisała:
                >
                > > trawny napisała:
                > >
                > > > W sieci tego nie znajdziesz.
                > >
                > > Dlaczego?
                > >
                >
                > Dlatego, że zasoby północnokoreańskich bibliotek nie zdigitalizowane.

                Wobec tego, skąd wiesz że: "[radzieccy naukowcy] poszli dalej i do swych "badań" użyli kosmicznej technologii. "
                • Gość: kieprze_paczynsch Re: Dziecko - definicja IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 28.01.10, 17:18
                  > Wobec tego, skąd wiesz że: "[radzieccy naukowcy] poszli dalej i do swych
                  > "badań" użyli kosmicznej technologii. "

                  Miał przekaz wprost z kosmosu.
                  • dritte_dame Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 17:38
                    Gość portalu: kieprze_paczynsch napisał(a):

                    > > Wobec tego, skąd wiesz że: "[radzieccy naukowcy] poszli dalej i do
                    > swych
                    > > "badań" użyli kosmicznej technologii. "
                    >
                    > Miał przekaz wprost z kosmosu.

                    A.K.A. "objawienie"? :))
                    • Gość: kieprze_paczynsch Re: Dziecko - definicja IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 28.01.10, 17:54
                      > A.K.A. "objawienie"? :))

                      Tak to zwą potocznie. Dokładniejsze badanie wskazuje na padaczkę skroniową.
                • trawny Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 17:50
                  dritte_dame napisała:

                  > trawny napisała:
                  >
                  > > dritte_dame napisała:
                  > >
                  > > > trawny napisała:
                  > > >
                  > > > > W sieci tego nie znajdziesz.
                  > > >
                  > > > Dlaczego?
                  > > >
                  > >
                  > > Dlatego, że zasoby północnokoreańskich bibliotek nie zdigitalizowane.
                  >
                  > Wobec tego, skąd wiesz że: "[radzieccy naukowcy] poszli dalej i do swych
                  > "badań" użyli kosmicznej technologii. "
                  >
                  >
                  >

                  Tak poważnie, to z zasobów bibliotecznych Instytutu Psychologii Uniwersytetu im
                  Bolesława Bieruta.
                  • dritte_dame Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 18:00
                    trawny napisała:

                    > dritte_dame napisała:
                    >
                    > > trawny napisała:
                    > >
                    > > > dritte_dame napisała:
                    > > >
                    > > > > trawny napisała:
                    > > > >
                    > > > > > W sieci tego nie znajdziesz.
                    > > > >
                    > > > > Dlaczego?
                    > > > >
                    > > >
                    > > > Dlatego, że zasoby północnokoreańskich bibliotek nie zdigitalizowan
                    > e.
                    > >
                    > > Wobec tego, skąd wiesz że: "[radzieccy naukowcy] poszli dalej i do
                    > swych
                    > > "badań" użyli kosmicznej technologii. "
                    > >
                    > >
                    > >
                    >
                    > Tak poważnie, to z zasobów bibliotecznych Instytutu Psychologii Uniwersytetu im
                    > Bolesława Bieruta.

                    Te też nie są zdigitalizowane?
                    • trawny Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 18:05
                      dritte_dame napisała:

                      > trawny napisała:
                      >
                      > > dritte_dame napisała:
                      > >
                      > > > trawny napisała:
                      > > >
                      > > > > dritte_dame napisała:
                      >
                      > Te też nie są zdigitalizowane?
                      >
                      >
                      >

                      Zostały utylizowane.:-)
                      • dritte_dame Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 18:08
                        trawny napisała:

                        > dritte_dame napisała:
                        >
                        > > trawny napisała:
                        > >
                        > > > dritte_dame napisała:
                        > > >
                        > > > > trawny napisała:
                        > > > >
                        > > > > > dritte_dame napisała:
                        > >
                        > > Te też nie są zdigitalizowane?
                        > >
                        > >
                        > >
                        >
                        > Zostały utylizowane.:-)

                        Acha..
                        Jak wszystkie bezwartościowe śmiecie.
          • dritte_dame Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 14:25
            trawny napisała:

            > W sieci tego nie znajdziesz.

            Dlaczego?
    • supaari Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 11:53
      piwi77 napisał:

      > Dzieckiem jest człowiek w okresie od urodzenia do pierwszych
      lat
      > dojrzewania (0-12 lat).

      > Czytamy w Encyklopedii Katolickiej, tom IV str 501. (redagował
      > Rektor KUL ks. prof. dr hab. Stanisław Wilk)
      > Jak więc widać, pojęcie dziecko nienarodzone, mogą używać
      > wszyscy, tylko nie katolicy, bo u nich oznaczać musi ono absurd.
      >

      1. Nie masz przed sobą V tomu encyklopedii, na który się powołujesz,
      zaś definicję skopiowałeś (wraz z namiarami) z jakiegoś innego
      forum. Prawda?
      2. Nie mając przed sobą wzmiankowanego tomu encyklopedii nie jesteś
      w stanie przytoczyć całej definicji dziecka. Prawda?
      3. Nie mając przed sobą encyklopiedii nie odpowiesz mi na pytanie
      czy oprócz definicji dziecka jest tam także definicja dziecka
      nienarodzonego. Prawda?
      3. Jako ktoś, kto rzadko myśli (zainteresowanym służę wyznaniem
      piwiego w tym temacie) mógłbyś uznać, że termin mleko kokosowe
      dla Polaka musi oznaczać absurd, gdyż zgodnie z definicją
      Encyklopedii PWN [t. XI, str. 87] mleko to płynna wydzielina
      gruczołów mlekowych kobiet i samic ssaków
      , no, cyba że kokos to
      twoim zdaniem gatunek ssaka (co by mnie nie zdziwiło). Prawda?
      • Gość: kieprze_paczynsch Re: Dziecko - definicja IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 28.01.10, 12:23
        mleko kokosowe
        > [/i] dla Polaka musi oznaczać absurd, gdyż zgodnie z definicją
        > Encyklopedii PWN [t. XI, str. 87] mleko to płynna wydzielina
        > gruczołów mlekowych kobiet i samic ssaków
        , no, cyba że kokos to
        > twoim zdaniem gatunek ssaka

        mleko kokosowe tak ma się do mleka jak dziecko nienarodzone do dziecka. A jak to
        dziecko(nienarodzone) jest definiowane w rzeczonej encyklopedii?
        • supaari Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 12:40
          Gość portalu: kieprze_paczynsch napisał(a):

          > mleko kokosowe
          > > [/i] dla Polaka musi oznaczać absurd, gdyż zgodnie z definicją
          > > Encyklopedii PWN [t. XI, str. 87] mleko to płynna wydzielina
          > > gruczołów mlekowych kobiet i samic ssaków
          , no, cyba że kokos
          to
          > > twoim zdaniem gatunek ssaka
          >
          > mleko kokosowe tak ma się do mleka jak dziecko nienarodzone do
          dziecka. A jak t
          > o
          > dziecko(nienarodzone) jest definiowane w rzeczonej encyklopedii?

          Ciekawym odpowiedzi piwiego. Ja przyznaję, że tej encyklopedii nie
          znam. On - jak sądze - też nie zna. Ale ja się na nia nie powołuję,
          a on - owszem... Czekajmy, może jakoś się ustosunkuje do mojego
          wpisu.
        • dritte_dame Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 14:23
          Gość portalu: kieprze_paczynsch napisał(a):

          > mleko kokosowe
          > > [/i] dla Polaka musi oznaczać absurd, gdyż zgodnie z definicją
          > > Encyklopedii PWN [t. XI, str. 87] mleko to płynna wydzielina
          > > gruczołów mlekowych kobiet i samic ssaków
          ,

          A ta "definicja" jest z kolei nadmiarowa.
          Słowa "kobiet i" są zbędne.
      • piwi77 Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 12:50
        supaari napisał:

        > 1. Nie masz przed sobą V tomu encyklopedii, na który się
        > powołujesz, zaś definicję skopiowałeś (wraz z namiarami) z
        > jakiegoś innego forum. Prawda?

        Prawda!!! Tym razem nie zawiodłeś mnie, wykazałeś swą przenikliwość
        i precyzyjnie wydedukowałeś, że piwi77 Encyklopedii Katolickiej nie
        czyta! Oczywiście, że cytat zerżnąłem z innego forum i powiem więcej
        z forum Faktów i Mitów (siedzisz jeszcze, czy spadłeś z krzesła?).
        Trochę zaniepokoił mnie fakt, że forumowicz Faktów i Mitów
        twierdził, że definicja dziecka jest w tomie IV, Ty zas, że w V.
        Bardzo chciałbym widzieć, kto tym razem minął sie z prawdą, Ty czy
        ten co pisuje na forum FiM?

        > 2. Nie mając przed sobą wzmiankowanego tomu encyklopedii nie
        > jesteś w stanie przytoczyć całej definicji dziecka. Prawda?

        Prawda!!! Kazałeś na siebie długo tu czekać, ale teraz wiem, że
        uzupełnisz ten niedostatek.

        > 3. Nie mając przed sobą encyklopiedii nie odpowiesz mi na pytanie
        > czy oprócz definicji dziecka jest tam także definicja dziecka
        > nienarodzonego. Prawda?

        Oczywiście i tym razem prawda! Nawet nie przypuszczałbym, że dziecko
        i dziecko nienarodzone to w ujęciu katolików, tak dwie różne sprawy,
        że wymagają dwóch oddzielnych definicji. Ale skoro sugerujesz, że
        taka może być, prosiłbym o podanie jej pełnego brzmienia.

        > 3. Jako ktoś, kto rzadko myśli (zainteresowanym służę wyznaniem
        > piwiego w tym temacie) mógłbyś uznać, że termin mleko kokosowe
        >
        dla Polaka musi oznaczać absurd, gdyż zgodnie z definicją
        > Encyklopedii PWN [t. XI, str. 87] mleko to płynna wydzielina
        > gruczołów mlekowych kobiet i samic ssaków
        , no, cyba że kokos
        > to twoim zdaniem gatunek ssaka (co by mnie nie zdziwiło). Prawda
        ?

        Prawda! No może nie całkiem, ale chciałbym Ci raz dac pełną ilość
        punktów. Brawo supaari i cieszę się, że mimo wszystko do mnie
        dyskutujesz.
        • supaari Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 13:05
          piwi77 napisał:

          > supaari napisał:
          >
          > > 1. Nie masz przed sobą V tomu encyklopedii, na który się
          > > powołujesz, zaś definicję skopiowałeś (wraz z namiarami) z
          > > jakiegoś innego forum. Prawda?
          >
          > Prawda!!! Tym razem nie zawiodłeś mnie, wykazałeś swą
          przenikliwość
          > i precyzyjnie wydedukowałeś, że piwi77 Encyklopedii Katolickiej
          nie
          > czyta! Oczywiście, że cytat zerżnąłem z innego forum i powiem
          więcej
          > z forum Faktów i Mitów (siedzisz jeszcze, czy spadłeś z krzesła?).
          > Trochę zaniepokoił mnie fakt, że forumowicz Faktów i Mitów
          > twierdził, że definicja dziecka jest w tomie IV, Ty zas, że w V.
          > Bardzo chciałbym widzieć, kto tym razem minął sie z prawdą, Ty czy
          > ten co pisuje na forum FiM?

          jeśli wierzyć wydawcy - definicja dziecka powinna być w tomie IV.

          > > 2. Nie mając przed sobą wzmiankowanego tomu encyklopedii nie
          > > jesteś w stanie przytoczyć całej definicji dziecka. Prawda
          ?
          >
          > Prawda!!! Kazałeś na siebie długo tu czekać, ale teraz wiem, że
          > uzupełnisz ten niedostatek.

          Nie zamierzam. Wyszło znów, że cytując coś, nie cytujesz tego, tylko
          coś zgoła innego. Miło, że się przyznałeś od razu, a nie
          ściemniałes, jak niegdyś...

          > > 3. Nie mając przed sobą encyklopiedii nie odpowiesz mi na
          pytanie
          > > czy oprócz definicji dziecka jest tam także definicja dziecka
          > > nienarodzonego. Prawda?
          >
          > Oczywiście i tym razem prawda! Nawet nie przypuszczałbym, że
          dziecko
          > i dziecko nienarodzone to w ujęciu katolików, tak dwie różne
          sprawy,
          > że wymagają dwóch oddzielnych definicji. Ale skoro sugerujesz, że
          > taka może być, prosiłbym o podanie jej pełnego brzmienia.

          Od początku podejrzewałem, że nie podejrzewałeś. Być może nawet są
          dwie różne definicje na określenie dziewicy i dziewicy
          konsekrowanej
          , ale mnie to nie interesuje, bo ja sie nie
          powołuwałem na Encyklopedie Katolicką i nie zamierzam jej poszukiwać.

          > > 3. Jako ktoś, kto rzadko myśli (zainteresowanym służę wyznaniem
          > > piwiego w tym temacie) mógłbyś uznać, że termin mleko kokosowe
          > >
          dla Polaka musi oznaczać absurd, gdyż zgodnie z definicją
          > > Encyklopedii PWN [t. XI, str. 87] mleko to płynna wydzielina
          > > gruczołów mlekowych kobiet i samic ssaków
          , no, cyba że kokos
          > > to twoim zdaniem gatunek ssaka (co by mnie nie zdziwiło).
          Prawda
          >
          ?
          >
          > Prawda! No może nie całkiem, ale chciałbym Ci raz dac pełną ilość
          > punktów. Brawo supaari i cieszę się, że mimo wszystko do mnie
          > dyskutujesz.

          Miło mi. Nie miałem wątpliwości, że zanotuje przynajmniej 1
          trafienie; prawdopodobieństwo 4 trafień oceniałem na jakieś 98,9%,
          bo jednak liczyłem, że czegoś się nauczyłeś z historii swej
          aktywności w dziedzinie raportu Ryana, ale widać przelioczyłem się:
          wciąż bezpodstawnie powołujesz się na pozycje, których nie
          widziałeś. Zmienisz się kiedyś?
          • piwi77 Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 13:18
            Supaari, tylko nie opowiadaj, że przyszedłeś tu z pustymi rękami.
            Chcesz, żeby ostatnie słowo miał jakiś niedouk piszący na Faktach i
            Mitach i jeszcze większy dyletant (wiem, że wszystkie oczy
            spogladaja teraz na mnie), co nic innego nie potrafi jak zerżnąć od
            innego forumowicza?
            Przeglądając sieć ponownie, odkryłem jeszcze, że ów IV tom został
            wydany 1985 roku, a więc kiedy jeszcze nie było takiej krucjaty
            katolików o zrównanie zarodka ludzkiego z dzieckiem. Pewnie dzisiaj
            definicja dziecka byłaby już inna, bardziej odpowiadająca
            zapotrzebowaniu aktualnej katolickiej propagandy.
            • supaari Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 13:57
              piwi77 napisał:

              > Supaari, tylko nie opowiadaj, że przyszedłeś tu z pustymi rękami.

              Nie, niosę ci dobrą radę: powołuj sie na opracowania, które miałeś w
              rękach. Jeśli korzystasz z posrednictwa - powołaj sie na nie.

              > Chcesz, żeby ostatnie słowo miał jakiś niedouk piszący na Faktach
              i
              > Mitach i jeszcze większy dyletant (wiem, że wszystkie oczy
              > spogladaja teraz na mnie), co nic innego nie potrafi jak zerżnąć
              od
              > innego forumowicza?

              Nieważne czy jest to zdanie ostatnie, tylko czy mądre i prawdziwe.
              Twoje było...

              > Przeglądając sieć ponownie, odkryłem jeszcze, że ów IV tom został
              > wydany 1985 roku, a więc kiedy jeszcze nie było takiej krucjaty
              > katolików o zrównanie zarodka ludzkiego z dzieckiem. Pewnie
              dzisiaj
              > definicja dziecka byłaby już inna, bardziej odpowiadająca
              > zapotrzebowaniu aktualnej katolickiej propagandy.

              Nawet wcześniej - przynajmniej w 1983. Zaś ocenianie natężenia
              krucjaty nie do mnie należy. warto jednak ustalić treść np. Didache
              2,2: nie zabijaj dzieci przez poronienie ani nie przyprawiaj ich
              o śmierć już po urodzeniu
              .

              I wciąż otwarte pozostaje co tak naprawdę napisano w wydawnictwie,
              na które się powoływaleś, a którego nie miałeś w rękach ani przed
              oczami. Jakiekolwiek dywagacje na ten temat są teraz nadużyciem i
              stratą czasu.
              • piwi77 Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 14:11
                supaari napisał:

                > Nieważne czy jest to zdanie ostatnie, tylko czy mądre i prawdziwe.
                > Twoje było...

                Dokończ, dokończ, śmiało, bez niedomówień. Tak, tak, nie, nie.

                > warto jednak ustalić treść np. Didache 2,2: nie zabijaj dzieci
                > przez poronienie ani nie przyprawiaj ich
                > o śmierć już po urodzeniu
                .

                Chyba nie na temat, nie uważasz?

                > I wciąż otwarte pozostaje co tak naprawdę napisano w wydawnictwie,
                > na które się powoływaleś, a którego nie miałeś w rękach ani przed
                > oczami.

                Myślę, że się dowiemy, ktoś w końcu sięgnie po IV tom Encyklopedii.
                Indeks ksiag zakazanych został podobno już zlikwidowany.

                > Jakiekolwiek dywagacje na ten temat są teraz nadużyciem i
                > stratą czasu.

                Dopóki nie mamy nowych materiałów, możliwe, że stratą czasu, ale
                dlaczego nadużyciem?
                • supaari Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 14:26
                  piwi77 napisał:

                  > supaari napisał:
                  >
                  > > Nieważne czy jest to zdanie ostatnie, tylko czy mądre i
                  prawdziwe.
                  > > Twoje było...
                  >
                  > Dokończ, dokończ, śmiało, bez niedomówień. Tak, tak, nie, nie.

                  Głupie i (zapewne) nieprawdziwe. Na dodatek naciągane.

                  > > warto jednak ustalić treść np. Didache 2,2: nie zabijaj
                  dzieci
                  > > przez poronienie ani nie przyprawiaj ich
                  > > o śmierć już po urodzeniu
                  .
                  > Chyba nie na temat, nie uważasz?

                  Jak najbardziej na temat. To dokument z przełomu I i II wieku naszej
                  ery prezentujacy treść nauki chrześcijańskiej. Możesz nawet
                  dowodzić, że domniemana definicja jest sprzeczna z jego treścią.

                  > > I wciąż otwarte pozostaje co tak naprawdę napisano w
                  wydawnictwie,
                  > > na które się powoływaleś, a którego nie miałeś w rękach ani
                  przed
                  > > oczami.
                  >
                  > Myślę, że się dowiemy, ktoś w końcu sięgnie po IV tom
                  Encyklopedii.
                  > Indeks ksiag zakazanych został podobno już zlikwidowany.

                  Może ty? W końcu się na niego powoływałeś...

                  > > Jakiekolwiek dywagacje na ten temat są teraz nadużyciem i
                  > > stratą czasu.
                  >
                  > Dopóki nie mamy nowych materiałów, możliwe, że stratą czasu, ale
                  > dlaczego nadużyciem?

                  Bo na razie nikt nie stwierdził, że owa definicja jest przytoczona,
                  ze jest przytoczona w całości i że nie ma innej. to mniej więcej
                  tak, jakby amerykański sąd wydawał wyrok na podstawie zeznań
                  świadka, który przysiągł powiedzieć prawdę, zaś odmówił podania
                  całej prawdy i tylko prawdy. Stąd możliwe, że redaktor encyklopedii
                  został podany właściwie (to była prawda), definicja została
                  wyssana z palca (to nie tylko prawda), zaś rzeczywista
                  definicja brzmi inaczej (to brakujaca reszta całej prawdy).
                  Skończyłem dyskusje w tym wątku.
                  • piwi77 Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 14:58
                    supaari napisał:

                    > Głupie i (zapewne) nieprawdziwe. Na dodatek naciągane.

                    Co było głupie, definicja dziecka? Ona nie moja.
                    Nieprawdziwa? Na jakiej podstawie tak sądzisz?
                    Naciągane? Co i dlaczego Ci się takie wydało?

                    > Jak najbardziej na temat. To dokument z przełomu I i II wieku
                    > naszej ery prezentujacy treść nauki chrześcijańskiej.

                    Ja nie przeczę, ale co to ma do tematu wątku? Nie jest tematem
                    ustalenie definicji dziecka (takiej która by wszystkich zadowalała
                    nawet nie ma), tematem było wykazanie jak niekonsekwentni są sami
                    katolicy, nawet oni nie mają jednolitego zdania kim jest dziecko, bo
                    dostosowują je do aktualnych potrzeb propagandowych. Zamiast
                    przytaczać nowe definicje z przeszłości, wykaż, że nie może być mowy
                    o niekonsekwencji, a podana przeze mnie definicja jest np. wyrwana z
                    kontekstu. Albo coś podobnego, nie wiem.

                    > Może ty? W końcu się na niego powoływałeś...

                    Ja nie, ja nie czytam Encyklopedii Katolickiej, a treści znalezione
                    na Faktach i Mitach uważam za miarodajne (tu nie musisz się ze mna
                    zgadzać) i nie szukam potwierdzeń w materiałach źródłowych.


                    > Bo na razie nikt nie stwierdził, że owa definicja jest
                    > przytoczona, ze jest przytoczona w całości i że nie ma innej.

                    Ależ ja swoim wątkiem tak twierdzę! A pisząc to publicznie, poddaję
                    tę tezę pod dyskusję. Chętnie posłucham innego zdania, ale musi być
                    ono czyms poparte. Spekulacje, takie jak Twoje, przykro mi to mówić,
                    ale nie bardzo mnie interesują.
                    • supaari Re: Dziecko - definicja 30.01.10, 12:12
                      piwi77 napisał:

                      > supaari napisał:
                      >
                      > > Głupie i (zapewne) nieprawdziwe. Na dodatek naciągane.
                      >
                      > Co było głupie, definicja dziecka? Ona nie moja.
                      > Nieprawdziwa? Na jakiej podstawie tak sądzisz?
                      > Naciągane? Co i dlaczego Ci się takie wydało?

                      Głupie było twoje zdanie. Na przykład to, że katolik nie może użyć
                      pojęcia dziecko nienarodzone. Naciągane także. A dlaczego? Bo
                      to mniej więcej tak, jakbyś napisał, że Polak nie może powiedzieć
                      mleko kokosowe
                      , a Anglik, Amerykanin czy australijczyk - grey
                      amber



                      > > Jak najbardziej na temat. To dokument z przełomu I i II wieku
                      > > naszej ery prezentujacy treść nauki chrześcijańskiej.
                      >
                      > Ja nie przeczę, ale co to ma do tematu wątku? Nie jest tematem
                      > ustalenie definicji dziecka (takiej która by wszystkich zadowalała
                      > nawet nie ma), tematem było wykazanie jak niekonsekwentni są sami
                      > katolicy, nawet oni nie mają jednolitego zdania kim jest dziecko,
                      bo
                      > dostosowują je do aktualnych potrzeb propagandowych. Zamiast
                      > przytaczać nowe definicje z przeszłości, wykaż, że nie może być
                      mowy
                      > o niekonsekwencji, a podana przeze mnie definicja jest np. wyrwana
                      z
                      > kontekstu. Albo coś podobnego, nie wiem.

                      Jest jak najbardziej na temat, gdyż sam domniemałeś, że definicja,
                      ktorą zerżnąłeś z forum FiM miała taki kształt, jaki miała, gdyż IV
                      tom EK wydano w 1985 r., a więc zanim jakaś tam krucjata się
                      nasilila. A ja podaję sktromny dokumencik sprzed 1985 r., gdzie mowa
                      o zakazie zabijania dzieci przez spędzenie płodu, co wskazuje na
                      istnienie krucjaty kilkanascie stuleci wcześniej.

                      > > Może ty? W końcu się na niego powoływałeś...
                      >
                      > Ja nie, ja nie czytam Encyklopedii Katolickiej, a treści
                      znalezione
                      > na Faktach i Mitach uważam za miarodajne (tu nie musisz się ze mna
                      > zgadzać) i nie szukam potwierdzeń w materiałach źródłowych.

                      To nie wstydź się powołać na owe treści z podaniem źródła, z którego
                      korzystałeś. Możesz w celu zwiększenia efektu dopisac, że to to samo
                      pismo, które wyssało z palca fragmenty raportu Ryana. będzie
                      rzetelnie, zgodnie z prawdą...

                      > > Bo na razie nikt nie stwierdził, że owa definicja jest
                      > > przytoczona, ze jest przytoczona w całości i że nie ma innej.
                      >
                      > Ależ ja swoim wątkiem tak twierdzę! A pisząc to publicznie,
                      poddaję
                      > tę tezę pod dyskusję. Chętnie posłucham innego zdania, ale musi
                      być
                      > ono czyms poparte. Spekulacje, takie jak Twoje, przykro mi to
                      mówić,
                      > ale nie bardzo mnie interesują.

                      To interesujące, że twierdzisz coś nie sprawdziwszy faktów. I takie
                      dla ciebie charakterystyczne.
                      • piwi77 Re: Dziecko - definicja 30.01.10, 13:37
                        supaari napisał:

                        > Głupie było twoje zdanie. Na przykład to, że katolik nie może użyć
                        > pojęcia dziecko nienarodzone. Naciągane także. A dlaczego?
                        > Bo to mniej więcej tak, jakbyś napisał, że Polak nie może
                        > powiedzieć mleko kokosowe, a Anglik, Amerykanin czy
                        > australijczyk - grey amber

                        Kiepściutko. Mleko i mleko kokosowe to dwie różne rzeczy nie mające,
                        poza nazwą, nic ze soba wspólnego. Jeżeli tak argumentujesz sens
                        używania obok dziecka również pojęcia dziecka
                        nienarodzonego
                        , to przyznajesz, że oba też nic ze soba wspólnego
                        nie mają. Przymiotnik nienarodzony nie jest jedynie
                        zawężeniem znaczenia słowa dziecko, lecz oznacza, że chodzi
                        nie dziecko, ale coś całkiem innego, dziecko nienarodzone. Zastanów
                        się czy o taki wniosek, który wspierasz swoimi argumentami, Ci
                        chodzi.

                        > To interesujące, że twierdzisz coś nie sprawdziwszy faktów.
                        > I takie dla ciebie charakterystyczne.

                        To nie Twoje zmartwienie. To moje ryzyko a Twoja szansa popisania
                        sie znawstwem faktów i wykazania, że twierdzę absurd. Tylko jakoś
                        pomimo sporego Twojego pismiennictwa w tym wątku, nic takiego dotąd
                        nie wykazałeś. Nie chce Ci się sięgnąć do orginału, zacytować i
                        wykazać, że piwi77, pisząc cos za FiM, znów się myli? Wolisz grzebać
                        w Didache byle odwlec od tematu? No ale to właśnie jest
                        charakterystyczne dla Ciebie.
                        • supaari Re: Dziecko - definicja 30.01.10, 21:04
                          piwi77 napisał:

                          > supaari napisał:
                          >
                          > > Głupie było twoje zdanie. Na przykład to, że katolik nie może
                          użyć
                          > > pojęcia dziecko nienarodzone. Naciągane także. A
                          dlaczego?
                          > > Bo to mniej więcej tak, jakbyś napisał, że Polak nie może
                          > > powiedzieć mleko kokosowe, a Anglik, Amerykanin czy
                          > > australijczyk - grey amber
                          >
                          > Kiepściutko. Mleko i mleko kokosowe to dwie różne rzeczy nie
                          mające,
                          > poza nazwą, nic ze soba wspólnego.

                          Stan skupienia, kolor, zastosowanie...

                          Jeżeli tak argumentujesz sens
                          > używania obok dziecka również pojęcia dziecka
                          > nienarodzonego
                          , to przyznajesz, że oba też nic ze soba
                          wspólnego
                          > nie mają.

                          Nie przyznaje, choć rozumiem, że niwiedza pozwala ci tak sądzić.
                          Mają wspólne chocby to, że sa osobnikiem tego samego gatunku.

                          Przymiotnik nienarodzony nie jest jedynie
                          > zawężeniem znaczenia słowa dziecko, lecz oznacza, że chodzi
                          > nie dziecko, ale coś całkiem innego, dziecko nienarodzone.
                          Zastanów
                          > się czy o taki wniosek, który wspierasz swoimi argumentami, Ci
                          > chodzi.

                          Nie. Ale juz wyjasniłem, że masz problemy z okreslaniem wspólnych
                          charakterystyk dowolnych zapewne pojęć.

                          > > To interesujące, że twierdzisz coś nie sprawdziwszy faktów.
                          > > I takie dla ciebie charakterystyczne.
                          >
                          > To nie Twoje zmartwienie. To moje ryzyko a Twoja szansa popisania
                          > sie znawstwem faktów i wykazania, że twierdzę absurd. Tylko jakoś
                          > pomimo sporego Twojego pismiennictwa w tym wątku, nic takiego
                          dotąd
                          > nie wykazałeś. Nie chce Ci się sięgnąć do orginału, zacytować i
                          > wykazać, że piwi77, pisząc cos za FiM, znów się myli? Wolisz
                          grzebać
                          > w Didache byle odwlec od tematu? No ale to właśnie jest
                          > charakterystyczne dla Ciebie.

                          Wystarczy, że piwi przyznaje, że cytuje pozycję, ktorej nie widział
                          i że wiedzę o zawartości tej pozycji czerpie z forum. Rewelacja! Co
                          będzie dalej? Bedziesz cytował Encyklopedią PWN via bazgroł w
                          sławojce pod Nawojową?
                          • piwi77 Re: Dziecko - definicja 30.01.10, 22:48
                            Nic nie przytaczam z Twojej wypowiedzi, bo brak w niej wartościowego
                            tekstu, z którym dałoby się dyskutować. Nic poza frustracją. Jesteś
                            katomiernotą.
                            • trawny Re: Dziecko - definicja 31.01.10, 11:08
                              Od kiedy to dureń bez szkoły ocenia tekst, którego nie rozumie? Przypomnę ci, że
                              najpierw czyta się tekst ze zrozumieniem a potem w miarę możliwości
                              intelektualnych ocenia. Nigdy nie rób tego odwrotnie!
                              • piwi77 Re: Dziecko - definicja 31.01.10, 13:16
                                trawny napisała:

                                > Od kiedy to dureń bez szkoły ocenia tekst, którego nie rozumie?

                                Więc daj dobry przykład i zrób nam tu właściwą analizę tekstu -
                                Dzieckiem jest człowiek w okresie od urodzenia do pierwszych lat
                                dojrzewania (0-12 lat).

                                Bo to ten tekst jest tematem tego wątku, nie głupie uwagi
                                forumowicza o niku supaari. I napisz co Ci się nie podoba w moim
                                podsumowaniu, że uniemożliwia on używanie przez katolików pojęcia
                                dzieci nienarodzone
                                . Gdyby Ci się udało postaraj się w
                                uzasadnieniu uniknąć inwektyw.
                                • trawny Re: Dziecko - definicja 31.01.10, 15:34
                                  piwi77 napisał:

                                  > trawny napisała:
                                  >
                                  > > Od kiedy to dureń bez szkoły ocenia tekst, którego nie rozumie?
                                  >
                                  > Więc daj dobry przykład i zrób nam tu właściwą analizę tekstu -
                                  > Dzieckiem jest człowiek w okresie od urodzenia do pierwszych lat
                                  > dojrzewania (0-12 lat).

                                  > Bo to ten tekst jest tematem tego wątku, nie głupie uwagi
                                  > forumowicza o niku supaari. I napisz co Ci się nie podoba w moim
                                  > podsumowaniu, że uniemożliwia on używanie przez katolików pojęcia
                                  > dzieci nienarodzone
                                  . Gdyby Ci się udało postaraj się w
                                  > uzasadnieniu uniknąć inwektyw.

                                  W Encyklopedii Katolickiej(Tom IV: ISBN 83-86668-04-0, 1983, s. I-VIII + kol. 1-1486, cena zł 30.)- nie napisano definicji dziecka. Wpisy encyklopedyczne nie należy traktować jako definicje. Encyklopedie mają charakter informacyjny. Nazywanie informacji definicją po to by ją ośmieszyć uważam za zabieg idiotyczny i świadczący o brakach intelektualnych albo nienawiści zaślepiającej rozum.
                                  • piwi77 Re: Dziecko - definicja 31.01.10, 16:12
                                    Czyli wpisów w encyklopediach katolickich nie należy interpretować
                                    dosłownie. I tak trzeba było napisać od razu.
                                    • trawny Re: Dziecko - definicja 31.01.10, 16:32
                                      piwi77 napisał:

                                      > Czyli wpisów w encyklopediach katolickich nie należy interpretować
                                      > dosłownie. I tak trzeba było napisać od razu.

                                      Encyklopedia to nie Talmud. Nie ma co interpretować.
                                      • kolter-f1 Re: Dziecko - definicja 31.01.10, 20:48
                                        trawny napisała:

                                        > Encyklopedia to nie Talmud. Nie ma co interpretować.

                                        Jakiś żyd upolował twój wianek niewinnej katoliczki i świnia porzucił ciebie :)))
                                  • kolter-f1 Re: Dziecko - definicja 31.01.10, 20:47
                                    trawny napisała:

                                    > W Encyklopedii Katolickiej(Tom IV: ISBN 83-86668-04-0, 1983, s. I-VIII +
                                    > kol. 1-1486, cena zł 30.)- nie napisano definicji dziecka. Wpisy encyklopedycz
                                    > ne nie należy traktować jako definicje. Encyklopedie mają charakter
                                    informacyjny. Nazywanie informacji definicją po to by ją ośmieszyć uważam za
                                    zabieg idiotyczny i świadczący o brakach intelektualnych albo nienawiści
                                    zaślepiającej rozum

                                    Za to w IV tomie encyklopedii katolickiej wydanej przez KUL w 1985 roku jest coś
                                    takiego ; Dziecko
                          • piwi77 Re: Dziecko - definicja 31.01.10, 13:46
                            supaari napisał:

                            > Wystarczy, że piwi przyznaje, że cytuje pozycję, ktorej nie
                            > widział i że wiedzę o zawartości tej pozycji czerpie z forum.
                            > Rewelacja!

                            Więc bierz przykład! Ściągnąłem tekst z forum, a kolter (dzięki
                            kolter!), znalazł orginał i przytoczył fragment, o który chodziło.
                            Zatem wszystko jest dokładnie tak, jak było napisane na forum Faktów
                            i Mitów. Nie wiem skąd Ty czerpiesz swą wiedzę, ale zaliczyłeś same
                            nietrafienia. Podałeś błędnie numer tomu (nie miałeś racji, że V,
                            rację miał forumowicz FiM), podałeś błędnie datę wydania 1983, bo
                            data wydania jest taka jak była podana na forum FiM. Rób co chcesz,
                            czytaj orginały, szukaj na forach, lub nawet powtarzaj zasłyszane,
                            ale analizuj, czy jest to zgodne z logiką, nie z jedynie słusznym
                            światopoglądem, bo ten, jak sam widziesz, powoduje, że
                            rozpowszechniasz informacje błędne.
                            • kolter-f1 Re: Dziecko - definicja 31.01.10, 20:41
                              piwi77 napisał:

                              a kolter (dzięki
                              > kolter!), znalazł orginał i przytoczył fragment, o który chodziło

                              Nie ma za co :))
                            • kolter-f1 Re: Dziecko - definicja 31.01.10, 20:43
                              piwi77 napisał:
                              Nie wiem skąd Ty czerpiesz swą wiedzę, ale zaliczyłeś same
                              > nietrafienia. Podałeś błędnie numer tomu (nie miałeś racji, że V,
                              > rację miał forumowicz FiM)

                              Aha zapomniałem napisać ze ta definicja dziecka pochodzi z tomu IV słownie
                              czwartego !!
                              • piwi77 Re: Dziecko - definicja 31.01.10, 21:53
                                kolter-f1 napisał:

                                > Aha zapomniałem napisać ze ta definicja dziecka pochodzi z tomu
                                > IV słownie czwartego !!

                                A tom pewnie wydany w 1985 roku? No popatrz, jednak łatwiej znależć
                                fakty na Faktach i Mitach niż w słowach uczonych
                                propagandystów skompromitowanego kościoła katolickiego.
                                • kolter-f1 Re: Dziecko - definicja 31.01.10, 22:02
                                  piwi77 napisał:

                                  > A tom pewnie wydany w 1985 roku?

                                  Dokładnie w 1985 roku ,ale szczerze to nazwiska Wilk tam nie było !!, albo uszło
                                  mojej uwadze ?.

                                  No popatrz, jednak łatwiej znależć
                                  > fakty na Faktach i Mitach niż w słowach uczonych
                                  > propagandystów skompromitowanego kościoła katolickiego.

                                  Prawdy w Krk nie uświadczysz to też prawda :)))
                                  • piwi77 Re: Dziecko - definicja 31.01.10, 22:06
                                    Wilk, profesor KULu zresztą, miał być przewodniczącym zespołu
                                    redakcyjnego. Wypadałoby, żeby coś sam napisał, ale możliwe, że
                                    jedynie spijał po katolicku śmietanę, gdy harowali inni.
                                    • kolter-f1 Re: Dziecko - definicja 31.01.10, 22:13
                                      piwi77 napisał:

                                      > Wilk, profesor KULu zresztą, miał być przewodniczącym zespołu
                                      > redakcyjnego. Wypadałoby, żeby coś sam napisał, ale możliwe, że
                                      > jedynie spijał po katolicku śmietanę, gdy harowali inni.

                                      Mógł redagować pierwsze wydanie , zresztą sprawdzę bo mam gdzie .
                            • supaari Re: Dziecko - definicja 01.02.10, 11:47
                              piwi77 napisał:

                              > supaari napisał:
                              >
                              > > Wystarczy, że piwi przyznaje, że cytuje pozycję, ktorej nie
                              > > widział i że wiedzę o zawartości tej pozycji czerpie z forum.
                              > > Rewelacja!
                              >
                              > Więc bierz przykład!

                              Uchowaj Boże!

                              Ściągnąłem tekst z forum, a kolter (dzięki
                              > kolter!), znalazł orginał i przytoczył fragment, o który chodziło.

                              Akurat forma była inna (dzieckiem jest... vs dziecko...
                              . Ale nie to jest istotne. W swoim poście oparłeś się na
                              niesprawdzonym tekscie z forum pisma, któremu (przyznasz to)
                              zdarzyło się mijać z prawdą (słynne cytaty z Raportu Ryana, które
                              też bezkrytycznie skopiowałeś, a które okazały się być wyssane z
                              palca; i na dodatek były to wszystkie "cytaty", jakie przytoczyłeś
                              za FiM choć być może via któryś z dziesiątków wpisów na
                              forach powielajacyh te kłamstwa FiM). Po drugie - nie sprawdziłeś
                              czy jest w tej encyklopedii termin dziecko nienarodzone jako
                              odrębne hasło i wymadrzałeś się na temat tego czy katolik może
                              używać takiego sformułowania. Per analogiam zasugerowałem, że
                              w świetle definicji mleka Polak nie może używać terminu
                              mleka kokosowego
                              . Dodam jeszcze, że w świetle definicji wody
                              nie można używać terminu woda toaletowa lub woda
                              królewska
                              ; w świetle definicji wojny nie można używać
                              pojęcia wojna cenowa, w świetle definicji odżywki nie
                              można używać pojęcia odżywka do włosów na określenie
                              substancji nakładanej na włosy; w świetle definicji ssaka nie
                              można używac pojęcia ssak chirurgiczny itd...

                              > Zatem wszystko jest dokładnie tak, jak było napisane na forum
                              Faktów
                              > i Mitów.

                              Załóżmy. Nawet nie będę się czepiał niewłaściwej formy użytej przez
                              ciebie via ów wpis, bo nie o to chodzi. Nawet pół słowem nie
                              wypowiedziałem się dotychczas na tema tego, co w owej nieznanej mi
                              encyklopedii stoi. Pytałem ciebie - też nie miałeś pojęcia. Może
                              kolter ci pomoże znaleźć tam na przykład hasło dziecko
                              nienarodzone
                              ?

                              Nie wiem skąd Ty czerpiesz swą wiedzę, ale zaliczyłeś same
                              > nietrafienia. Podałeś błędnie numer tomu (nie miałeś racji, że V,
                              > rację miał forumowicz FiM), podałeś błędnie datę wydania 1983, bo
                              > data wydania jest taka jak była podana na forum FiM.

                              Co do wydania - nie wskoczył mi I przed V; zaraz przyznałem ci
                              rację, że chodzi o tom IV. Co do roku - wydawca twierdzi, że jst to
                              1983:
                              www.kul.pl/11849.html
                              Autor wpisu na FiM mógł użyć wydania z 1985, ale kiedy rozważaliśmy
                              rok chodziło o to od kiedy miała się nasilić krucjata, o której
                              pisałeś. Nie wiem zatem o jakim nietrafieniu piszesz.

                              Rób co chcesz,
                              > czytaj orginały, szukaj na forach, lub nawet powtarzaj zasłyszane,
                              > ale analizuj, czy jest to zgodne z logiką, nie z jedynie słusznym
                              > światopoglądem, bo ten, jak sam widziesz, powoduje, że
                              > rozpowszechniasz informacje błędne.

                              Dziękuję za łaskawe pozwolenie. Jest mi całkowicie zbędne. Powiedz
                              mi proszę jaką błędną informację rozpowszechniłem. Mam nadzieję, że
                              nie przyczepisz się, że napisałem o tomie V, choć chodziło o tom V,
                              bo:
                              1. Była to pomyłka, którą szybko sprostowałem.
                              2. To przecież ja rzekomo czepiam się kropek i szczegółów, tobie to
                              raczej nie przystoi. To byłoby takie małostkowe dla kogoś, kto
                              twierdził, że na średniowiecznych uniwersytetach uczono tylko
                              teologii, zaś z Diagnozy społecznej 2007 wynika, że niespełna 12%
                              Polaków darzy zaufaniem kogokolwiek poza rodziną... Kogoś takiego
                              stać z pewnością na coś więcej...
                              • piwi77 Re: Dziecko - definicja 01.02.10, 12:01
                                supaari napisał:

                                > Powiedz mi proszę jaką błędną informację rozpowszechniłem.

                                Oprócz nru tomu, także rok wydania. Zaprzeczyłeś, że rokiem wydania
                                jest 1985 i nie miałeś racji. To niby drobiazgi, ale miały one w
                                Twoim zamierzeniu spowodować niewiarygodność całej wypowiedzi. Skąd
                                to wiem? Bo Twoja taktyka jest dość przejrzysta. Jeśli treść jest Ci
                                niewygodna, to trzeba czepić sie strony, tytułu, roku wydania,
                                imienia autora, byle czego, aby tylko niezorientowany czytelnik
                                powziął wątpliwość do rzetelności całości. Nie wiem tylko jeszcze
                                czemu służy taktyka umieszczania w każdej Twojej wypowiedzi Ryana,
                                Swiątyni z Wenecji, czy Uniwersytetów Średniowiecznych, spraw
                                kompletnie nie na temat. Brak materiału do postu?
                                • supaari Re: Dziecko - definicja 01.02.10, 12:37
                                  piwi77 napisał:

                                  > supaari napisał:
                                  >
                                  > > Powiedz mi proszę jaką błędną informację rozpowszechniłem.
                                  >
                                  > Oprócz nru tomu, także rok wydania. Zaprzeczyłeś, że rokiem
                                  wydania
                                  > jest 1985 i nie miałeś racji. To niby drobiazgi, ale miały one w
                                  > Twoim zamierzeniu spowodować niewiarygodność całej wypowiedzi.

                                  Piwi - zlinkowałem ci strone wydawcy Encyklopedii. Zapoznałeś się z
                                  linkiem? Nie wiem z jakiego wydania korzystał autor wpisu, którego
                                  fragment skopiowałeś, ale wydawca twierdzi, że IV tom został
                                  wydany w 1983 r
                                  . Zatem gdzie tu fałszywa informacja? Ten sam rok
                                  podała Trawny. Ale ty nie czytasz postów, na które odpowiadasz, więc
                                  nie dziwię się, że wciąż stawiasz mi gołosłowne zarzuty.

                                  Skąd
                                  > to wiem? Bo Twoja taktyka jest dość przejrzysta. Jeśli treść jest
                                  Ci
                                  > niewygodna, to trzeba czepić sie strony, tytułu, roku wydania,
                                  > imienia autora, byle czego, aby tylko niezorientowany czytelnik
                                  > powziął wątpliwość do rzetelności całości.

                                  Piwi twoja taktyka to twierdzenie, że czepiam się strony, tytułu,
                                  roku wydania, imienia autora, byle czego
                                  , kiedy okazuje się, ze
                                  nie jestes w stanie odpowiedziec na pytania dotyczace źródła, na
                                  które sie powoujesz, czyli kiedy okazuje się, że powołujesz się na
                                  coś czego nie znasz.

                                  Nie wiem tylko jeszcze
                                  > czemu służy taktyka umieszczania w każdej Twojej wypowiedzi Ryana,
                                  > Swiątyni z Wenecji, czy Uniwersytetów Średniowiecznych, spraw
                                  > kompletnie nie na temat. Brak materiału do postu?

                                  1. W moim wczesniejszym poście nie powołuje się na żaden twój wpis o
                                  Świątyni w Wenecji.
                                  2. Uwypukliłem twoją taktykę - powołać się na źródła, których nie
                                  znasz, napisać brednię, a na pytania dotyczące powołanego
                                  opracowania bądź szczegółów w treści zarzucić pytającemu, że czepia
                                  się szczegółów (konkretnie kropki, roku wydania czy autora).
                                  Dodatkowo oceniam także źródła, które raczyłeś uznać za wiarygodne
                                  (FiM), a które nawet dla ciebie po twojej wpadce z Raportem Ryana
                                  nie powinny być wiarygodne. Cytując osobę, którą znasz - twój
                                  swatopogląd, jak sam widziesz, powoduje, że rozpowszechniasz
                                  informacje błędne
                                  .
                                  • piwi77 Re: Dziecko - definicja 01.02.10, 12:44
                                    supaari napisał:

                                    > a które nawet dla ciebie po twojej wpadce z Raportem Ryana
                                    > nie powinny być wiarygodne.

                                    Ryan. jest A Swiątynia? A Uniwersytety, gdzie uniwersytety
                                    średniowieczne?
                                    • supaari Re: Dziecko - definicja 01.02.10, 12:55
                                      piwi77 napisał:

                                      > supaari napisał:
                                      >
                                      > > a które nawet dla ciebie po twojej wpadce z Raportem Ryana
                                      > > nie powinny być wiarygodne.
                                      >
                                      > Ryan. jest A Swiątynia? A Uniwersytety, gdzie uniwersytety
                                      > średniowieczne?

                                      Czepialstwo i ucieczka od tematu. Jest. A gdzie cos na temat roku
                                      wydania? Wiarygodności źródeł? Rozpowszechniania błędnych informacji?
                                      • piwi77 Re: Dziecko - definicja 01.02.10, 13:10
                                        Załóżmy, że trik z numerem tomu i rokiem wydania nie był zamierzony,
                                        choć nie bardzo Ci wierzę, bo wpisuje się w Twój styl niszczenia
                                        niewygodnych wypowiedzie, wykazywaniem nieistotnych niescisłości.
                                        Ale co innego jest naprawdę ważne. Cały czas dezawuujesz to co
                                        napisałem we wprowadzeniu, że wyssane, skopiowane, nie sprawdzone, i
                                        to jest to największe Twoje oszustwo w tym wątku, bo dzięki
                                        kolterowi zostało ostatecznie dowiedzione, że cytat był taki jak go
                                        podałem. A o tym zapewne wiedziałeś od samego początku.
                                        Czy odpowiedziałem na temat?
                                        • supaari Re: Dziecko - definicja 01.02.10, 13:26
                                          piwi77 napisał:

                                          > Załóżmy, że trik z numerem tomu i rokiem wydania nie był
                                          zamierzony,
                                          > choć nie bardzo Ci wierzę, bo wpisuje się w Twój styl niszczenia
                                          > niewygodnych wypowiedzie, wykazywaniem nieistotnych niescisłości.
                                          > Ale co innego jest naprawdę ważne. Cały czas dezawuujesz to co
                                          > napisałem we wprowadzeniu, że wyssane, skopiowane, nie sprawdzone,
                                          i
                                          > to jest to największe Twoje oszustwo w tym wątku, bo dzięki
                                          > kolterowi zostało ostatecznie dowiedzione, że cytat był taki jak
                                          go
                                          > podałem. A o tym zapewne wiedziałeś od samego początku.
                                          > Czy odpowiedziałem na temat?

                                          1. Załóż, że to nie był trick. Tom to była pomyłka, a rok to rok
                                          podany przez wydawcę. Książki wydaje sie ponownie, jesli jest to
                                          uzasadnione, więc forumowicz z FiM mógł mieć wydawnictwo z 1985, ale
                                          ja ustosunkowaóem się do twojego wpisu o tym od kiedy ma miejsce
                                          rzekoma krucjata. Dla twej iwadomości - mozna kupić nawet tom
                                          czwarty wydany w roku 1995: www.rhema.pl/wiecej.php?01525
                                          2. Nigdzie nie czepiałem się definicji. Uważam, że twoje wnioski
                                          dotyczące sformułowania dziecko nienarodzone są kretyńskie.
                                          Wydawało mi się, ża napisałem to dostatecznie jasno; okazało się, że
                                          nie dla ciebie.
                                          3. To, że nie sprawdziłeś informacji to fakt, do którego sam się
                                          przyznałeś. to, że skopiowane - też. O nieuprawnionym wniosku już
                                          pisałem punkt wyżej.
                                          4. Gdzie rozpowszechniane przeze mnie błędne informacje? Gdzie
                                          jakieś oszustwo? Wstydu nie masz?
                                          • piwi77 Re: Dziecko - definicja 01.02.10, 13:39
                                            supaari napisał:

                                            > 4. Gdzie rozpowszechniane przeze mnie błędne informacje? Gdzie
                                            > jakieś oszustwo? Wstydu nie masz?

                                            Dostałeś odpowiedź, że oszukiwałeś. Rzucałeś się, wspominałeś Ryana,
                                            Swiątynie i Uniwersytety, wskazywałeś, że nie czerpałem z orginału,
                                            ironizowałeś na temat FiM, wyciagałeś fakty z przeszłosci nazywając
                                            je kłamstwami, licząc tylko na to, że niewprawny czytelnik (tu
                                            prawie takich nie ma) machnie reką i uzna moje wprowadzenie za
                                            fałsz, choć dobrze wiedziałeś, że to prawda. Zatem chodziło Ci o
                                            powstanie wrażenia, że moje słowa to kłamstwo. A próba robienia z
                                            prawdy kłamstwa, choćby tylko stosując techniki dezawuacji, nawet
                                            nie używając określenia kłamstwo wprost, jest kłamstwem.

                                            • supaari Re: Dziecko - definicja 01.02.10, 15:32
                                              piwi77 napisał:

                                              > supaari napisał:
                                              >
                                              > > 4. Gdzie rozpowszechniane przeze mnie błędne informacje? Gdzie
                                              > > jakieś oszustwo? Wstydu nie masz?
                                              >
                                              > Dostałeś odpowiedź, że oszukiwałeś.

                                              Zapytałem także gdzie oszukiwałem. i nie dostałem żadnej odpowiedzi
                                              oprócz powtórzenia zarzutu. Czy oszustwem nazywasz moje domniemania,
                                              które sam potwierdziłes?

                                              Rzucałeś się, wspominałeś Ryana,
                                              > Swiątynie i Uniwersytety,

                                              Ty się rzucasz, kastrujesz moje wpisy i pomijasz wszystko to, co
                                              wydaje ci się niewygodne. Wspomniałem Ryana, żeby przypomnieć ci
                                              wiarygodność źródła, które uważasz za wiarygodne. Nie wyciągnąłeś z
                                              tego zadnych wniosków. byc może nawet nie odróżniasz wpisu na forum
                                              pisma od samego pisma. Gratuluję, panie piwi, czyli GW :-)

                                              wskazywałeś, że nie czerpałem z orginału,
                                              > ironizowałeś na temat FiM, wyciagałeś fakty z przeszłosci
                                              nazywając
                                              > je kłamstwami, licząc tylko na to, że niewprawny czytelnik (tu
                                              > prawie takich nie ma) machnie reką i uzna moje wprowadzenie za
                                              > fałsz, choć dobrze wiedziałeś, że to prawda.

                                              To były kłamstwa!!! To, co twoim zdaniem jest fragmentami raportu:
                                              forum.gazeta.pl/forum/w,29,95718360,95967573,Re_Dom_misyjny_Salezjanow_w_Afryce_z_nadziejami_.html
                                              nie pochodzi z raportu. I choćby wszystkie Fakty i Mity świata
                                              twierdziły, że cytują raport, to pisząc takie kłamstwa jedynie
                                              kłamią. I każdy czytelnik ma prawo znać tę prawdę. Kłamaleś wówczas,
                                              zaś FiM kłamały wcześniej.
                                              Nie wstydź się na przyszłość pisać, że to nie w Raporcie Ryana coś
                                              napisano, tylko że w FiM napisano, że w Raporcie napisano. I nie
                                              wstydź się napisać, że to nie encyklopedia Katolicka definiuje,
                                              tylko że jakiś forumowicz twierdzi, że EK definiuje. Będziesz wtedy
                                              prawdomówny, zaś ewentualne zarzuty kłamstwa pojawią się wobec
                                              twojego źródła. Że co? Że nikt nie zaufa pismu z mitami w tytule?
                                              Nieeee - tobiepodobnych tutaj sporo, więc może ktoś uwierzy...

                                              Zatem chodziło Ci o
                                              > powstanie wrażenia, że moje słowa to kłamstwo. A próba robienia z
                                              > prawdy kłamstwa, choćby tylko stosując techniki dezawuacji, nawet
                                              > nie używając określenia kłamstwo wprost, jest kłamstwem.

                                              Kiedy zarzucam ci kłamstwo, to piszę wprost. W tym wątku robię to
                                              tylko w odniesieniu do twoich wcześniejszych pisanin oraz... w
                                              odniesieniu do zarzucania mi szerzenia błędnych informacji. Także
                                              twój zarzut oszustwa załuguje na miano kłamliwego.
                                              • piwi77 Re: Dziecko - definicja 01.02.10, 16:01
                                                supaari napisał:

                                                > Kiedy zarzucam ci kłamstwo, to piszę wprost. W tym wątku robię to
                                                > tylko w odniesieniu do twoich wcześniejszych pisanin

                                                I ja właśnie cały czas o tym. Przytaczasz stare historie nie mające
                                                z tematem nic wspólnego, o których wiesz, że nikomu nie będzie się
                                                chciało ich sprawdzać, po to, aby się nimi delektować, czy może, aby
                                                poprzez wielokrotnie powtarzane słowo kłamstwo, pozornie w
                                                odniesieniu do czegoś innego, rzucić cień na wiarygodność mojej
                                                pierwszej wypowiedzi? Jeżeli to drugie, to niewprost zarzucałeś jej
                                                nieprawdziwość, a przynajmniej chciałeś osiągnąć takie wrażenie u
                                                czytelników tego wątku. Zarzucałeś mi kłamstwo, nie używając tego
                                                słowa. Trik, niezbyt wyrafinowany, ale pozwalający nazwać Ciebie
                                                kłamczuchem, bo wiedziałeś, że cytowany przeze mnie fragment był
                                                zgodny z orginałem.
                                                • supaari Re: Dziecko - definicja 01.02.10, 16:23
                                                  piwi77 napisał:

                                                  > supaari napisał:
                                                  >
                                                  > > Kiedy zarzucam ci kłamstwo, to piszę wprost. W tym wątku robię
                                                  to
                                                  > > tylko w odniesieniu do twoich wcześniejszych pisanin
                                                  >
                                                  > I ja właśnie cały czas o tym. Przytaczasz stare historie nie
                                                  mające
                                                  > z tematem nic wspólnego, o których wiesz, że nikomu nie będzie się
                                                  > chciało ich sprawdzać, po to, aby się nimi delektować, czy może,
                                                  aby
                                                  > poprzez wielokrotnie powtarzane słowo kłamstwo, pozornie w
                                                  > odniesieniu do czegoś innego, rzucić cień na wiarygodność mojej
                                                  > pierwszej wypowiedzi? Jeżeli to drugie, to niewprost zarzucałeś
                                                  jej
                                                  > nieprawdziwość, a przynajmniej chciałeś osiągnąć takie wrażenie u
                                                  > czytelników tego wątku. Zarzucałeś mi kłamstwo, nie używając tego
                                                  > słowa. Trik, niezbyt wyrafinowany, ale pozwalający nazwać Ciebie
                                                  > kłamczuchem, bo wiedziałeś, że cytowany przeze mnie fragment był
                                                  > zgodny z orginałem.

                                                  1. Oceniałem źródło, które ty masz za wiarygodne, więc pisałem na
                                                  temat.
                                                  2. Nie oceniłem zgodności cytatu z oryginałem, dopóki nie napisałeś
                                                  wprost, że jest zgodny, co swoją droga nie było prawda, ale o co nie
                                                  dbam.
                                                  3. Zechciej w końcu wyjawić mi na jakiej podstawie nazywasz mnie
                                                  kłamczuchem i zarzucasz oszustwo. wskaż choc jedno kłamstwo w
                                                  jakimkolwiek moim poście. i mam na mysli kłamstwo, a nie pomyłke,
                                                  zatem wskaż mi nieprawdę, której nie sprostowałem natychmiast po
                                                  zwróceniu mi uwagi, że napisałem nieprawdę. ja tobie moge takie
                                                  twoje posty wskazać bez trudu i dlatego mam prawo twoerdzic, że
                                                  kłamałeś.
                                                  • piwi77 Re: Dziecko - definicja 01.02.10, 16:37
                                                    supaari napisał:

                                                    > 3. Zechciej w końcu wyjawić mi na jakiej podstawie nazywasz mnie
                                                    > kłamczuchem i zarzucasz oszustwo.

                                                    Opisałem wyczerpująco. Przeczytaj wielokrotnie moje ostatnie posty,
                                                    one precyzyjnie odpowiadają na to pytanie. I nie zadawaj stale tych
                                                    samych pytań udając prawdomówne niewiniątko.
                                                  • supaari oszczerstwa piwiego 01.02.10, 16:49
                                                    piwi77 napisał:

                                                    > supaari napisał:
                                                    >
                                                    > > 3. Zechciej w końcu wyjawić mi na jakiej podstawie nazywasz mnie
                                                    > > kłamczuchem i zarzucasz oszustwo.
                                                    >
                                                    > Opisałem wyczerpująco. Przeczytaj wielokrotnie moje ostatnie
                                                    posty,
                                                    > one precyzyjnie odpowiadają na to pytanie. I nie zadawaj stale
                                                    tych
                                                    > samych pytań udając prawdomówne niewiniątko.

                                                    Zlinkuj mi moje kłamstwo lub oszustwo, prosze. Zlinkuj i wytłumacz.
                                                    Nie zarzuciłem ci, że podałeś nieprawdziwą definicję. O tym, ze FiM
                                                    łgał napisałem dopiero gdy powołałeś się na to pismo i uznałes je za
                                                    wiarygodne. Na czym polega moje kłamstwo? Na czym oszustwo?
                                                  • piwi77 Re: oszczerstwa piwiego 01.02.10, 16:54
                                                    supaari napisał:

                                                    > Na czym polega moje kłamstwo? Na czym oszustwo?

                                                    Jeszcze trochę a wysłużysz sobie miejsce na ołtarzach. Tam pełno
                                                    takich niewinnych.
                                                  • supaari Re: oszczerstwa piwiego 01.02.10, 17:00
                                                    piwi77 napisał:

                                                    > supaari napisał:
                                                    >
                                                    > > Na czym polega moje kłamstwo? Na czym oszustwo?
                                                    >
                                                    > Jeszcze trochę a wysłużysz sobie miejsce na ołtarzach. Tam pełno
                                                    > takich niewinnych.

                                                    Nie śmiej się z faktu, że mnie oczerniłeś. Na czym polegało moje
                                                    kłamstwo? W jaki sposób oszukuję kogokolwiek?
                                                  • piwi77 Re: oszczerstwa piwiego 01.02.10, 17:10
                                                    supaari napisał:

                                                    > Nie śmiej się z faktu, że mnie oczerniłeś.

                                                    Śmieję się z faktu, że zostało Ci udowodnione kłamstwo. Za dużo Ci
                                                    uchodziło, stałeś sie nieostrożny, przyzwyczaiłeś sie do bezkarności
                                                    i sądziłeś, że i tym razem próba ukazania mnie i moich wypowiedzi
                                                    jako pasma nieprawd, ujdzie Ci na sucho. Nie uszło, kolter swoim
                                                    scanem orginalnej strony obił Ci boki, pokazał Twoją prawdziwą
                                                    twarz, twarz oszusta, i w jednej sekundzie zniweczył Twój mrówczy
                                                    trud rozwalania mojego wizerunku. Wlazłeś na nóż, ale musiałeś
                                                    wiedzieć, że ryzykujesz.
                                                  • supaari Re: oszczerstwa piwiego 01.02.10, 17:16
                                                    piwi77 napisał:

                                                    > supaari napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie śmiej się z faktu, że mnie oczerniłeś.
                                                    >
                                                    > Śmieję się z faktu, że zostało Ci udowodnione kłamstwo.

                                                    doprawdy? kłamstwo? Celowe napisanie nieprawdy? Gdzie? Nawet nie
                                                    tyle nie udowodniono, ile nie wskazano potencjalnego kłamstwa.

                                                    Za dużo Ci
                                                    > uchodziło, stałeś sie nieostrożny, przyzwyczaiłeś sie do
                                                    bezkarności
                                                    > i sądziłeś, że i tym razem próba ukazania mnie i moich wypowiedzi
                                                    > jako pasma nieprawd, ujdzie Ci na sucho.

                                                    nie, mójdrogi. Nie uszło mi nic, co byłoby nieprawdą - sam
                                                    prostowałem niejednokrotnie. Ale ty mnie oczerniasz i nie chcesz
                                                    wskazac nawet cienia dowodu, ze tego nie robisz.

                                                    Nie uszło, kolter swoim
                                                    > scanem orginalnej strony obił Ci boki, pokazał Twoją prawdziwą
                                                    > twarz, twarz oszusta, i w jednej sekundzie zniweczył Twój mrówczy
                                                    > trud rozwalania mojego wizerunku. Wlazłeś na nóż, ale musiałeś
                                                    > wiedzieć, że ryzykujesz.

                                                    alez ja nigdy nie twoerdziłem, że wpis z forum FiM, który
                                                    skopiowaleś nie przytacza definicji EK. Gdzieś tak napisałem? Niby
                                                    tak, ale od razu zaznaczyłem, że mała zmiana gramatyczna to pikuś.
                                                  • piwi77 Re: oszczerstwa piwiego 01.02.10, 20:24
                                                    supaari napisał:

                                                    > alez ja nigdy nie twoerdziłem, że wpis z forum FiM, który
                                                    > skopiowaleś nie przytacza definicji EK. Gdzieś tak napisałem?

                                                    Nie? A jaki cel miało podkreślanie, że przy cytacie posiłkowałem się
                                                    nie orginałem, lecz innym form, forum FiM? A jaki cel miało namolne,
                                                    nie mające nic wspólnego z tym wątkiem przytaczanie jakichś moich
                                                    starych wypowiedzi z komentarzem, że były one kłamstwami? Nie
                                                    wysilaj sie na kłamliwą odpowiedź, nie miały to być ciekawostki,
                                                    miały one sugerować wszem i wobec, że moje wprowadzenie to kłamstwo.
                                                    Kto wie, może coś z rozsiewanego przez Ciebie brudu by się do mnie
                                                    przykleiło, gdyby nie kolter i jego scan z orginału. Każdy mógł sie
                                                    przekonać, o czym wiedziałeś od początku, pisałem prawdę, zaś kłamcą
                                                    okazałeś się Ty. Na oczach wszystkich zaprezentowałeś się jako
                                                    grający faul, nie przebierający w środkach forumowicz.
                                                  • kolter-f1 Re: oszczerstwa piwiego 01.02.10, 20:36

                                                    Medal !! mi się chyba należy :)))))
                                                  • piwi77 Re: oszczerstwa piwiego 01.02.10, 20:46
                                                    kolter-f1 napisał:

                                                    >
                                                    > Medal !! mi się chyba należy :)))))

                                                    W każdym razie uznanie, dobra robota! Ten, jak mu tam, supaari, nie
                                                    liczył się, że ktoś sięgnie. Chyba wiedział, że wydanie było skromne
                                                    i nikt nie dotrze. No to dostał w końcu kopa.
                                                  • supaari Re: oszczerstwa piwiego 01.02.10, 21:12
                                                    piwi77 napisał:

                                                    > W każdym razie uznanie, dobra robota! Ten, jak mu tam, supaari,
                                                    nie
                                                    > liczył się, że ktoś sięgnie. Chyba wiedział, że wydanie było
                                                    skromne
                                                    > i nikt nie dotrze. No to dostał w końcu kopa.

                                                    Ależ wręcz przeciwnie - liczyłem, że ktoś po to sięgnie i napisze
                                                    czy jest definicja dziecka nienarodzonego. Jasne? To by być
                                                    może wyjaśniło problem, kórego dotyczy cały ten wątek, a więc czy
                                                    katolik może używac poujęcia dziecko nienarodzone.
                                                  • piwi77 Re: oszczerstwa piwiego 01.02.10, 21:21
                                                    Ciekawe co jeszcze wymyślisz. Mowa była o dziecku, a liczyłeś, że
                                                    ktos odnajdzie co napisane dziecku nienarodzonym. I w tym celu ważne
                                                    było, aby zrobić wrażenie, że przytoczona przeze mnie definicja
                                                    dziecka jest nieścisła i niezgodna z orginałem.
                                                  • supaari Re: oszczerstwa piwiego 01.02.10, 20:54
                                                    piwi77 napisał:

                                                    > supaari napisał:
                                                    >
                                                    > > alez ja nigdy nie twoerdziłem, że wpis z forum FiM, który
                                                    > > skopiowaleś nie przytacza definicji EK. Gdzieś tak napisałem?
                                                    >
                                                    > Nie? A jaki cel miało podkreślanie, że przy cytacie posiłkowałem
                                                    się
                                                    > nie orginałem, lecz innym form, forum FiM?

                                                    To nie było ustalenie. To było podejrzenie. To ty ustaliłeś, więc
                                                    może ty sam kłamałeś? A cel ci podałem - chciałem wiedzieć czy
                                                    bedziesz w stanie poszukać definicji dziecka nienarodzonego.
                                                    jeśli w owej encyklopedii jest taka definicja, to może katolicy mogą
                                                    uzywać tego pojęcia, tak jak Polacy mogą uzywac pojęcia mleko
                                                    kokosowe
                                                    na oznaczenie cieczy, które nie jest wydzieliną
                                                    gruczołów mlekowych samic ssaków.

                                                    A jaki cel miało namolne,
                                                    > nie mające nic wspólnego z tym wątkiem przytaczanie jakichś moich
                                                    > starych wypowiedzi z komentarzem, że były one kłamstwami?

                                                    Miało na celu pokazanie twojej hipokryzji, kiedy zarzuciłeś mi
                                                    rozpowszechnianie błednych informacji poprzez napisanie o tomie V
                                                    zamiast IV (co było pomyłką, którą od razu sprostowałem) i podania
                                                    roku wydania wzmiankowanego tomu encyklopedii, co z kolei było
                                                    informacją zaczerpniętą ze strony internetowej wydawcy. To było
                                                    pierwsze w tym wątku wspomnienie przeze mnie twego kłamstwa.
                                                    kolejne - na wyraźne życzenie z twojej strony.

                                                    Nie
                                                    > wysilaj sie na kłamliwą odpowiedź, nie miały to być ciekawostki,
                                                    > miały one sugerować wszem i wobec, że moje wprowadzenie to
                                                    kłamstwo.

                                                    znasz moje intencje lepiej niż ja sam? Gratuluje dobrego
                                                    samopoczucia.

                                                    > Kto wie, może coś z rozsiewanego przez Ciebie brudu by się do mnie
                                                    > przykleiło, gdyby nie kolter i jego scan z orginału.

                                                    Piwi - kłamałes niejednokrotnie i tego nie zmieni żaden scan
                                                    z jakiegokolwiek wydawnictwa.

                                                    Każdy mógł sie
                                                    > przekonać, o czym wiedziałeś od początku, pisałem prawdę, zaś
                                                    kłamcą
                                                    > okazałeś się Ty. Na oczach wszystkich zaprezentowałeś się jako
                                                    > grający faul, nie przebierający w środkach forumowicz.

                                                    Nie sądzę, żebym w oczach wszyskich zaprezentował sie tak, jak
                                                    piszesz. Może załozysz specjalny wątek na ten temat? Ludzie sie
                                                    wypowiedzą - pojawią sie jakieś dziwne nicki... To byłoby ciekawe.
                                                    I po raz kolejny poprosze o cytat z mojego wpisu, który pozwolił ci
                                                    napisac o mnie takie słowa: Zarzucałeś mi kłamstwo, nie używając
                                                    tego słowa. Trik, niezbyt wyrafinowany, ale pozwalający nazwać
                                                    Ciebie kłamczuchem, bo wiedziałeś, że cytowany przeze mnie fragment
                                                    był zgodny z orginałem.

                                                    Odnoszę wrażenie, że jeśli kiedykolwiek zapytam cię o źródło
                                                    rewelacji, to napiszesz, że zarzucam ci kłamstwo nie używając tego
                                                    słowa. Kiedy zarzucam ci kłamstwo - używam słowa kłamstwo,
                                                    kiedy zarzucam ci, że nie cytujesz źródła, na które się powołujesz -
                                                    pisze, że nie cytujesz źródła, na które sie powołujesz. Tak to
                                                    trudno zrozumieć?
                                                  • piwi77 Re: oszczerstwa piwiego 01.02.10, 21:10
                                                    supaari napisał:

                                                    > Piwi - kłamałes niejednokrotnie i tego nie zmieni żaden
                                                    > scan z jakiegokolwiek wydawnictwa.

                                                    O, dałeś właśnie próbkę Twojego stylu. Nie o tym co tu i teraz, ale
                                                    twierdzenia o moich rzekomych wcześniejszych kłamstwach, aby obniżyć
                                                    moją wiarygodność w tym wątku. Cały czas o tym piszę. To są Twoje
                                                    brudne metody, nie potrzeba żadnego cytatu, w każdej wypowiedzi mają
                                                    one miejsce. To są dwa kłamstwa na raz, pierwsze że niejednokrotnie
                                                    kłamałem, drugie to sugestia, że najprawdopodobniej kłamię i tu.
                                                    Kłamca do kwadratu.
                                                  • supaari Re: oszczerstwa piwiego 02.02.10, 10:25
                                                    piwi77 napisał:

                                                    > supaari napisał:
                                                    >
                                                    > > Piwi - kłamałes niejednokrotnie i tego nie zmieni żaden
                                                    > > scan z jakiegokolwiek wydawnictwa.
                                                    >
                                                    > O, dałeś właśnie próbkę Twojego stylu. Nie o tym co tu i teraz,
                                                    ale
                                                    > twierdzenia o moich rzekomych wcześniejszych kłamstwach, aby
                                                    obniżyć
                                                    > moją wiarygodność w tym wątku. Cały czas o tym piszę. To są Twoje
                                                    > brudne metody, nie potrzeba żadnego cytatu, w każdej wypowiedzi
                                                    mają
                                                    > one miejsce. To są dwa kłamstwa na raz, pierwsze że
                                                    niejednokrotnie
                                                    > kłamałem, drugie to sugestia, że najprawdopodobniej kłamię i tu.
                                                    > Kłamca do kwadratu.

                                                    Dałeś próbkę swojego stylu. Ze sporego postu, w którym wyjaśniałem
                                                    jak naprawdę wyglądała wymiana zdań, w której zarzucasz mi kłamstwo
                                                    i oszustwo wyciągasz jeden ustep i - choć żadnego mojego kłamstwa
                                                    nie jesteś w stanie przytoczyć - powtarzasz, że jestem kłamcą do
                                                    kwadratu.
                                                    A jak wyglądała wymiana zdań z owym fragmentem?

                                                    piwi: Kto wie, może coś z rozsiewanego przez Ciebie brudu by się
                                                    do mnie przykleiło, gdyby nie kolter i jego scan z orginału.

                                                    O jakim brudzie pisze piwi? O tym, że napisałem iż nie cytuje
                                                    encyklopedii? Nie, wszak sam przyznał, że nie cytuje; nie może to
                                                    byc zatem żaden brud, tylko fakt potwierdzony przez
                                                    zainteresowanego. Może o tym, że napisałem, iż definicja w EK jest
                                                    inna? Nie, bo nic takiego nie napisałem. Przyznałem się, że w zyciu
                                                    tej encyklopedii nie widziałem. To może o tym, że kłamał w
                                                    przeszłości? To już prędzej, ale w tym układzie żaden scan z
                                                    encyklopedii tego nie zmieni. Co zatem piwi miał na myśli?
                                                    supaari: Piwi - kłamałes niejednokrotnie i tego nie zmieni żaden
                                                    scan z jakiegokolwiek wydawnictwa.

                                                    Założyłem, że brud, o ktorym piwi pisał to fakt, że kłamał w
                                                    przeszłości. ale tego scan z encyklopedii zmienić nie może.
                                                    I konkluzja - jesteś oszczerca, piwi. Nazywasz mnie kłamcą, choć nie
                                                    możesz przytoczyć żadnego mojego kłamstwa.
                                                  • piwi77 Re: oszczerstwa piwiego 02.02.10, 10:36
                                                    supaari napisał:

                                                    > A jak wyglądała wymiana zdań z owym fragmentem?
                                                    >
                                                    > piwi: Kto wie, może coś z rozsiewanego przez Ciebie brudu by
                                                    się do mnie przykleiło, gdyby nie kolter i jego scan z orginału.

                                                    > O jakim brudzie pisze piwi? O tym, że napisałem iż nie cytuje
                                                    > encyklopedii?

                                                    A po coś to pisał? Był mój cytat zgodny z encyklopedią, czy nie?
                                                    Odpowiedz na to pytanie, był czy nie? To jaki sens miało wywlekanie
                                                    i to już w Twojej pierwszej wypowiedzi, zanim podjąłeś jakąkolwiek
                                                    dyskusję, że nie wzorowałem się na orginale? No jaki? Odpowiedz i na
                                                    to pytanie.
                                                  • supaari Re: oszczerstwa piwiego 02.02.10, 10:46
                                                    piwi77 napisał:

                                                    > supaari napisał:
                                                    >
                                                    > > A jak wyglądała wymiana zdań z owym fragmentem?
                                                    > >
                                                    > > piwi: Kto wie, może coś z rozsiewanego przez Ciebie brudu by
                                                    > się do mnie przykleiło, gdyby nie kolter i jego scan z orginału.
                                                    >

                                                    > > O jakim brudzie pisze piwi? O tym, że napisałem iż nie cytuje
                                                    > > encyklopedii?
                                                    >
                                                    > A po coś to pisał?

                                                    po raz kolejny - po to, żeby ustalic czy możesz poszukać w źródle,
                                                    na które się powolujesz, definicji pojecia, którego twoim zdaniem
                                                    katolicy nie mogą uzywać, jesli chcą być w zgodzie z encyklopedią.
                                                    Już o tym pisałem - przeoczyłeś to?

                                                    Był mój cytat zgodny z encyklopedią, czy nie?

                                                    Nie literalnie, ale był. Czy kiedykolwiek napisałem cos innego
                                                    ?

                                                    > Odpowiedz na to pytanie, był czy nie?

                                                    Był. Czy kiedykolwiek napisałem coś innego?

                                                    To jaki sens miało wywlekanie
                                                    > i to już w Twojej pierwszej wypowiedzi, zanim podjąłeś jakąkolwiek
                                                    > dyskusję, że nie wzorowałem się na orginale?

                                                    po raz kolejny - chciałem się dowiedzieć czy jesteś w stanie
                                                    przerzucić kilka kartek i sprawdzić czy w encyklopedii jest
                                                    definicja dziecka nienarodzonego
                                                    . Przypominam, że twój
                                                    wywód miał na celu (jeśli się mylę - sprostuj!) wykazanie, że
                                                    katolicy nie mogą uzywać terminu dziecko nienarodzone, bo to
                                                    sprzeczne z encyklopedią.

                                                    No jaki? Odpowiedz i na
                                                    > to pytanie.

                                                    Już ci pisałem jaki był cel tych 4 punktów, od wymienienia których
                                                    rozpocząłem udział w tym wątku.
                                                  • piwi77 Re: oszczerstwa piwiego 02.02.10, 12:30
                                                    Definicja dziecka nienarodzonego nie ma nic do rzeczy, zresztą w
                                                    kontekście definicji dziecka, istnienie takowej byłoby idiotyzmem.
                                                    Czepianie się definicji dziecka nienarodzonego, to próba zepchnięcia
                                                    tematu na poboczny tor, gmatwanie prostej sprawy. Nic nie wnosi do
                                                    tematu, ma jedynie zasugerować wewnetrzny w nim chaos. Znów sugestia
                                                    i znów nieprawdziwa. Oszustwo.
                                                  • supaari Re: oszczerstwa piwiego 02.02.10, 12:53
                                                    piwi77 napisał:

                                                    > Definicja dziecka nienarodzonego nie ma nic do rzeczy, zresztą w
                                                    > kontekście definicji dziecka, istnienie takowej byłoby idiotyzmem.
                                                    > Czepianie się definicji dziecka nienarodzonego, to próba
                                                    zepchnięcia
                                                    > tematu na poboczny tor, gmatwanie prostej sprawy. Nic nie wnosi do
                                                    > tematu, ma jedynie zasugerować wewnetrzny w nim chaos. Znów
                                                    sugestia
                                                    > i znów nieprawdziwa. Oszustwo.

                                                    1. Sam dociekałeś czy w swietle definicji dziecka katolik może
                                                    uzywac pojecia dziecka nienarodzonego. Doszedłeś nawet do wniosku,
                                                    że nie. Moim zdaniem ma to taki sam sens, jak twierdzenie, że polak
                                                    nie może użyć terminu: mleko kokosowe, woda kolońska,
                                                    wojna cenowa i wielu innych, gdyż wg PWN-owskiej definicji
                                                    mleka
                                                    , wody i wojny byłyby to kretyństwa. Jednak w
                                                    mojej encyklopedii te pojęcia są definiowane.
                                                    2. Termin dziecko nienarodzone jest centralnym punktem twego
                                                    postu rozpoczynającego ten watek, więc nie wydziwiaj, że dociekając
                                                    czy we wzmiankowanej encyklopedii jest jego definicja uciekałem od
                                                    tematu.
                                                    3. Znów trafiłeś kulą w płot.
                                • kolter-f1 Re: Dziecko - definicja 01.02.10, 16:03
                                  piwi77 napisał:

                                  > supaari napisał:
                                  >
                                  > > Powiedz mi proszę jaką błędną informację rozpowszechniłem.
                                  >
                                  > Oprócz nru tomu, także rok wydania. Zaprzeczyłeś, że rokiem wydania
                                  > jest 1985 i nie miałeś racji. To niby drobiazgi, ale miały one w
                                  > Twoim zamierzeniu spowodować niewiarygodność całej wypowiedzi. Skąd
                                  > to wiem? Bo Twoja taktyka jest dość przejrzysta.

                                  Piwi podałem źródło przedstawiłem treść , po co z nim dyskutujesz? przecież to
                                  typ nastawiony na konfrontację wbrew wszystkiemu byle jego (katolickie)było na
                                  wierzchu i będzie bo przecież gów,no zawsze wypływa na wierzch :))
                                  • piwi77 Re: Dziecko - definicja 01.02.10, 16:34
                                    kolter-f1 napisał:

                                    > Piwi podałem źródło przedstawiłem treść , po co z nim dyskutujesz?

                                    Kolega piszący pod nikiem supaari, sądzi, że jego taktyka,
                                    zarzucania komuś kłamstwa w sposób zawoalowany, niewprost, jest
                                    niewidoczna. Jest i to starałem się mu wyjaśnić. Sam jest
                                    kłamczuchem, bo choć wiedział, że to prawda, nazywał moje słowa
                                    kłamstwem. Może to go nauczy uczciwości, choć, masz rację, nadzieja
                                    nikła.
                                    • supaari oszczerstwo piwiego 01.02.10, 16:37
                                      piwi77 napisał:

                                      > kolter-f1 napisał:
                                      >
                                      > > Piwi podałem źródło przedstawiłem treść , po co z nim
                                      dyskutujesz?
                                      >
                                      > Kolega piszący pod nikiem supaari, sądzi, że jego taktyka,
                                      > zarzucania komuś kłamstwa w sposób zawoalowany, niewprost, jest
                                      > niewidoczna. Jest i to starałem się mu wyjaśnić. Sam jest
                                      > kłamczuchem, bo choć wiedział, że to prawda, nazywał moje słowa
                                      > kłamstwem. Może to go nauczy uczciwości, choć, masz rację,
                                      nadzieja
                                      > nikła.

                                      Piwi, jesteś oszczercą. Gdzie zarzuciłem twoim prawdziwym slowom, że
                                      są kłamstwem?
                                      • piwi77 Re: oszczerstwo piwiego 01.02.10, 16:51
                                        supaari napisał:

                                        > Piwi, jesteś oszczercą. Gdzie zarzuciłem twoim prawdziwym slowom,
                                        > że są kłamstwem?

                                        Wszystkie Twoje wpisy miały na celu obalić moją wiarygodność, aby
                                        już nikt nie miał wątpliwości, że mój cytat to nieprawda. Aby to
                                        pokazać musiałbym przytoczyć wszystkie Twoje wpisy z tego wątku, ale
                                        po co? Każdy może sobie sam prześledzić. Twoje wredne zamierzenia,
                                        aby przedstawić moje słowa jako nieprawdę, popsuł kolter,
                                        przytaczając słowa z orginału. Teraz widać jak na dłoni, że Twoja
                                        ekwilibrystyka spaliła, zasługujesz na miano forumowego oszusta
                                        (oszukujesz świadomie). Gdyby nie kolter, dalej byś ujeżdżał na moim
                                        wizerunku, wykrzykując, że ktoś taki jak piwi77 nie mógł zacytować
                                        jak w orginale. Weź sie opanuj chłopie i zacznij grywać fair, o ile
                                        wiesz co to słowo znaczy.
                                        • supaari Re: oszczerstwo piwiego 01.02.10, 17:12
                                          piwi77 napisał:

                                          > supaari napisał:
                                          >
                                          > > Piwi, jesteś oszczercą. Gdzie zarzuciłem twoim prawdziwym
                                          slowom,
                                          > > że są kłamstwem?
                                          >
                                          > Wszystkie Twoje wpisy miały na celu obalić moją wiarygodność, aby
                                          > już nikt nie miał wątpliwości, że mój cytat to nieprawda.

                                          moje wpisy tutaj mialy różne cele. Pierwszy miał na celu ustalić czy
                                          cytujesz encyklopedię, czy cytujesz całe hasło, czy w encyklopedii
                                          jest hasło dziecko nienarodzone i czy twoim zdaniem można
                                          mówić mleko kokosowe, chociaż kokos nie jest ssakiem. Inne wpisy
                                          miały przypomnieć, że bezkrytycznie wierzysz pismu, które w
                                          przeszłości zdemaskowaliśmy jako wypisujące fantazje na temat
                                          zawartości pewnego raporty. Inne moje wpisy maja na celu dojście do
                                          podstwa nazwania mnie przez ciebie kłamcą.

                                          Aby to
                                          > pokazać musiałbym przytoczyć wszystkie Twoje wpisy z tego wątku,
                                          ale
                                          > po co?

                                          Po to, żeby być lepiej zrozumianym. Po to, żeby nie być gołosłownym.
                                          Na razie wychodzi, że kiedy uderzam w stół, który sam mi podstawiasz
                                          (FiM jako wiarygodne pismo), to dyskredytuję ciebie. I jeszcze
                                          wychodzi, że zarzucasz mi kłamstwo, ktorego nie jesteś w stanie
                                          przytoczyć.

                                          Każdy może sobie sam prześledzić. Twoje wredne zamierzenia,
                                          > aby przedstawić moje słowa jako nieprawdę, popsuł kolter,
                                          > przytaczając słowa z orginału.

                                          gdybym chciał je przedstawić jako nieprawdę, to dotarł bym do
                                          encyklopedii. Ja tylko pytałem czy możesz zacytować inne hasło.

                                          Teraz widać jak na dłoni, że Twoja
                                          > ekwilibrystyka spaliła, zasługujesz na miano forumowego oszusta
                                          > (oszukujesz świadomie).

                                          Ależ piwi, powtarzam - Nie oceniałem tego czy definicja jest w EK
                                          czy jej nie ma. Gdzie tu oszustwo? Wskazałem, że nie jesteś w stanie
                                          przytoczyć całej definicji, ani innej definicji z tego samego tomu.
                                          w rezultacie jakiekolwiek dywagacje na temat tego czy katolik może
                                          powiedzieć dziecko nienarodzone są spekulacjami niewartymi
                                          pamięci, którą zajmują.

                                          Gdyby nie kolter, dalej byś ujeżdżał na moim
                                          > wizerunku, wykrzykując, że ktoś taki jak piwi77 nie mógł zacytować
                                          > jak w orginale. Weź sie opanuj chłopie i zacznij grywać fair, o
                                          ile
                                          > wiesz co to słowo znaczy.

                                          Piwi, ty się opanuj i wyjaśnij gdzie kłamliwie zarzuciłem ci, że
                                          twoja definicja nie odpowiada definicji z EK, choć wiedziałem, że
                                          odpowiada.
                                          • piwi77 Re: oszczerstwo piwiego 01.02.10, 17:19
                                            Dobrze, tłumacz się, już wolę Cię w tej roli, przynajmniej w tym
                                            momencie normalniejesz. Choc wolałbym, żebys zamiast swoich niecnych
                                            praktyk i tłumaczeń swoich intencji, po prostu pisał od siebie co
                                            sądzisz na dany temat. Mniej byłoby awantur, a więcej sensownego
                                            tekstu, w który i inni mogliby się włączyć.
                                            • supaari Re: oszczerstwo piwiego 01.02.10, 17:25
                                              piwi77 napisał:

                                              > Dobrze, tłumacz się, już wolę Cię w tej roli, przynajmniej w tym
                                              > momencie normalniejesz. Choc wolałbym, żebys zamiast swoich
                                              niecnych
                                              > praktyk i tłumaczeń swoich intencji, po prostu pisał od siebie co
                                              > sądzisz na dany temat. Mniej byłoby awantur, a więcej sensownego
                                              > tekstu, w który i inni mogliby się włączyć.

                                              A gdzie moje kłamstwo, które raczyłeś mi zarzucić? Prosze - zlinkuj
                                              mi moje kłamstwo, o którym wspomniałes kilka postów wyżej.
                                              • piwi77 Re: oszczerstwo piwiego 01.02.10, 20:39
                                                supaari napisał:

                                                > A gdzie moje kłamstwo, które raczyłeś mi zarzucić? Prosze -
                                                > zlinkuj mi moje kłamstwo, o którym wspomniałes kilka postów wyżej.

                                                Zlinkować to można coś, co sie mieści w jednej wypowiedzi. Twoje
                                                kłamstwo w tym wątku, to wyuczona strategia stosowana przez Ciebie
                                                aż nazbyt często także w innych watkach. Dlaczego zamiast
                                                koncentrować się rzeczy samej, o czym dobrze wiedziałeś, że była
                                                oparta na faktach, zająłeś sie podkreslaniem, że mój cytat nie był
                                                cytatem z orginału lecz z innego forum? Dlaczego, zamiast zająć sie
                                                tematem, przytaczałeś jakies moje stare wypowiedzi i opatrywałeś je
                                                komentarzem, że to kłamstwa? Demencja, nie wiesz już dlaczego? No
                                                to Ci przypomnę, cała Twoja aktywność była skoncentrowana na jednym,
                                                ukazaniu mnie jako kogoś niewiarygodnego, aby zasugerować, że i moje
                                                wprowadzenie nie było oparte na faktach. Byłeś pewien, że nie
                                                znajdzie sie ktoś taki jak kolter co przytoczy orginał i ukaże tym
                                                jak na dłoni jak brudna była Twoja gra. Jesteś kłamcą (świadomie
                                                wprowadzałeś wszystkich innych w błąd), ale przede wszystkim jesteś
                                                oszustem.
                                                • supaari Re: oszczerstwo piwiego 01.02.10, 21:09
                                                  piwi77 napisał:

                                                  > Zlinkować to można coś, co sie mieści w jednej wypowiedzi. Twoje
                                                  > kłamstwo w tym wątku, to wyuczona strategia stosowana przez Ciebie
                                                  > aż nazbyt często także w innych watkach. Dlaczego zamiast
                                                  > koncentrować się rzeczy samej, o czym dobrze wiedziałeś, że była
                                                  > oparta na faktach, zająłeś sie podkreslaniem, że mój cytat nie był
                                                  > cytatem z orginału lecz z innego forum? Dlaczego, zamiast zająć
                                                  sie
                                                  > tematem, przytaczałeś jakies moje stare wypowiedzi i opatrywałeś
                                                  je
                                                  > komentarzem, że to kłamstwa? Demencja, nie wiesz już dlaczego? No
                                                  > to Ci przypomnę, cała Twoja aktywność była skoncentrowana na
                                                  jednym,
                                                  > ukazaniu mnie jako kogoś niewiarygodnego, aby zasugerować, że i
                                                  moje
                                                  > wprowadzenie nie było oparte na faktach. Byłeś pewien, że nie
                                                  > znajdzie sie ktoś taki jak kolter co przytoczy orginał i ukaże tym
                                                  > jak na dłoni jak brudna była Twoja gra. Jesteś kłamcą (świadomie
                                                  > wprowadzałeś wszystkich innych w błąd), ale przede wszystkim
                                                  jesteś
                                                  > oszustem.

                                                  Piwi - nie możesz przytoczyć żadnego mojego wpisu, w którym
                                                  zarzucałem ci kłamstwo
                                                  . twierdzisz jednak, że klamstwem jest
                                                  wyuczona strategia itd. Gdybyś nie powołał się na FiM, to ja nie
                                                  oceniłbym tego źródła tak, jak na to zasługuje w świetle naszej
                                                  dyskusji z wątku o salezjanach, gdybyś nie zarzucił mi
                                                  rozpowszechniania błędnych informacji - nie przypomniałbym ci czym
                                                  są błędne informacje itd... Sam zamiast trzymać się problemu
                                                  zarysowanego przeze mnie w 4. punkcie z mojego pierwszego wpisu
                                                  poruszaeś problem FiM, rozpowszechniania błędnych informacji itd.
                                                  Kiedy ci tłumaczę, że mleko kokosowe wbrew temu co piszesz ma z
                                                  mlekiem nieco więcej wspólnych cech niż piszesz - rzucasz na
                                                  odczepne, że w moje wypowiedzi brak wartościowego tekstu, ale w
                                                  drugiej odpowiedzi do tego mojego postu dzielnie eksplorujesz wątek
                                                  tego co cytowałeś, a czego nie. Potem masz do mnie żal,
                                                  nazywasz kłamcą i oszustem i nawet nie znajdziesz pół wersu, żeby
                                                  sprostować własne nieprawdziwe informacje np. o roku wydania IV tomu
                                                  Encyklopedii.
                                                  Tak, to moja wina, że nie odpowiadasz na merytoryczne części moich
                                                  postów! Mea culpa!
                                                  • piwi77 Re: oszczerstwo piwiego 01.02.10, 21:12
                                                    Znów, jak nie świątynie to salezjanie. I to, że wszystko co tam
                                                    pisałem to kłamstwa. Znów kłamiesz.
                                                  • supaari Re: oszczerstwo piwiego 02.02.10, 10:29
                                                    piwi77 napisał:

                                                    > Znów, jak nie świątynie to salezjanie. I to, że wszystko co tam
                                                    > pisałem to kłamstwa. Znów kłamiesz.

                                                    Włacz myslenie! Wtedy zrozumiesz, że przedstawiłem w skrócie
                                                    dyskusje między nami w tym wątku. Jeżeli nie masz nic na temat do
                                                    powiedzenia - możesz próbować ukrywać ten fakt nazywając mnie kłamca
                                                    lub oszustem. ale to nie zmieni faktu, że twoje slowa mają się tak
                                                    do prawdy, jak mity do faktów.
                                                  • piwi77 Re: oszczerstwo piwiego 02.02.10, 12:22
                                                    supaari napisał:

                                                    > Wtedy zrozumiesz, że przedstawiłem w skrócie
                                                    > dyskusje między nami w tym wątku.

                                                    To jest jeden z Twoich trików, mających uwiarygodnic twoje oszustwa.
                                                    Przytaczasz posty z danego wątku, które i tak każdy ma pod ręka i
                                                    może sobie poczytać (to ma Cię uwiarygodnić, jakis to niby
                                                    dokładny), by za chwilę przytoczyć coś z całkiem innej beczki, coś
                                                    co co ma rozmówcę przedstawić w niekorzystnym swietle. Cel łatwy do
                                                    przejrzenia, przemycić oszukanczą treśc.
                                                  • supaari Re: oszczerstwo piwiego 02.02.10, 12:28
                                                    piwi77 napisał:

                                                    > supaari napisał:
                                                    >
                                                    > > Wtedy zrozumiesz, że przedstawiłem w skrócie
                                                    > > dyskusje między nami w tym wątku.
                                                    >
                                                    > To jest jeden z Twoich trików, mających uwiarygodnic twoje
                                                    oszustwa.

                                                    Podaj w końcu choć jedno.

                                                    > Przytaczasz posty z danego wątku, które i tak każdy ma pod ręka i
                                                    > może sobie poczytać (to ma Cię uwiarygodnić, jakis to niby
                                                    > dokładny), by za chwilę przytoczyć coś z całkiem innej beczki, coś
                                                    > co co ma rozmówcę przedstawić w niekorzystnym swietle.

                                                    Przytaczam, bo ty nie masz ochoty sięgnąć do historii dyskusji. to
                                                    ty jako pierwszy w tym wątku zarzuciłeś mi rozpowszechnianie
                                                    błednych informacji. Jedna okazała się być pomyłką, którą od razu
                                                    sprostowałem. Druga w świetle informacji wydawcy - prawdą. Do tej
                                                    pory nie przyznałeś tego. Na te zarzuty odpowiedziałem ci czym jest
                                                    pomyłka, a czym kłamstwo przytaczając przykład, który powinien ci
                                                    być bliski, bo ciebie dotyczący. To nie było z innej beczki.

                                                    Cel łatwy do
                                                    > przejrzenia, przemycić oszukanczą treśc.

                                                    Bedę upierdliwy - jaką treść uważasz za oszukanczą? Podaj choć jedną
                                                    treść mego autorstwa, która jest oszukańcza. Tylko nie wyjeżdżaj
                                                    znów z jakąs moją taktyką, bo napisałeś o treści.
                                                  • piwi77 Re: oszczerstwo piwiego 02.02.10, 12:49
                                                    supaari napisał:

                                                    > Bedę upierdliwy

                                                    Byłeś, jesteś i będziesz.
                                                  • supaari Re: oszczerstwo piwiego 02.02.10, 13:07
                                                    piwi77 napisał:

                                                    > supaari napisał:
                                                    >
                                                    > > Bedę upierdliwy
                                                    >
                                                    > Byłeś, jesteś i będziesz.

                                                    To jest twoja taktyka: pominąć całą treść postu, zostawić dwa słowa
                                                    i udawać, że piszesz na temat. Przypomnę zatem, co napisałem:
                                                    To jest jeden z Twoich trików, mających uwiarygodnic twoje
                                                    oszustwa.

                                                    Podaj w końcu choć jedno [moje oszustwo].

                                                    Przytaczam, bo ty nie masz ochoty sięgnąć do historii dyskusji.
                                                    to
                                                    ty jako pierwszy w tym wątku zarzuciłeś mi rozpowszechnianie
                                                    błednych informacji. Jedna okazała się być pomyłką, którą od razu
                                                    sprostowałem. Druga w świetle informacji wydawcy - prawdą. Do tej
                                                    pory nie przyznałeś tego. Na te zarzuty odpowiedziałem ci czym jest
                                                    pomyłka, a czym kłamstwo przytaczając przykład, który powinien ci
                                                    być bliski, bo ciebie dotyczący. To nie było z innej beczki.


                                                    Bedę upierdliwy - jaką treść uważasz za oszukanczą? Podaj choć
                                                    jedną
                                                    treść mego autorstwa, która jest oszukańcza. Tylko nie wyjeżdżaj
                                                    znów z jakąs moją taktyką, bo napisałeś o treści.
                                                  • piwi77 Re: oszczerstwo piwiego 02.02.10, 13:23
                                                    supaari napisał:

                                                    > Podaj w końcu choć jedno

                                                    Na to pytanie dostałeś już wystarczającą ilość odpowiedzi. Nie
                                                    rozumiesz, nie moja wina. A z postów będę wycinał co mi się podoba,
                                                    szczególnie gdy odnoszę sie do konkretnego fragmentu. W przypadku
                                                    postów przydługich i wielowątkowych, jest to jak najbardziej
                                                    sensowne. Forum to nie miejsce na elaboraty.
                                                  • kolter-f1 Re: oszczerstwo piwiego 01.02.10, 21:14
                                                    supaari napisał:

                                                    > sprostować własne nieprawdziwe informacje np. o roku wydania IV tomu
                                                    > Encyklopedii.

                                                    Antoni jako że katolicka biblioteka w mojej wsi jest czynna tylko w piątek no i
                                                    w poniedziałek , nie dam rady udowodnić tu na forum aż do piątku ze IV tom
                                                    encyklopedii katolickiej z którego zrobiłem skan jest wydany w 1985 roku, Jednak
                                                    wiedz że rok wydania IV tomu Kul-owskiej encyklopedii na 100 % jest rokiem 1985 !!
                                                  • supaari Re: oszczerstwo piwiego 02.02.10, 10:48
                                                    kolter-f1 napisał:

                                                    > supaari napisał:
                                                    >
                                                    > > sprostować własne nieprawdziwe informacje np. o roku wydania IV
                                                    tomu
                                                    > > Encyklopedii.
                                                    >
                                                    > Antoni jako że katolicka biblioteka w mojej wsi jest czynna tylko
                                                    w piątek no
                                                    > i
                                                    > w poniedziałek , nie dam rady udowodnić tu na forum aż do piątku
                                                    ze IV tom
                                                    > encyklopedii katolickiej z którego zrobiłem skan jest wydany w
                                                    1985 roku, Jedna
                                                    > k
                                                    > wiedz że rok wydania IV tomu Kul-owskiej encyklopedii na 100 %
                                                    jest rokiem 198
                                                    > 5 !!

                                                    Nie interesuje mnie z którego wydania korzystasz. Interesuje mnie w
                                                    którym roku po raz pierwszy wydano IV tom encyklopedii. wydawca
                                                    twierdzi, że w 1983. I tyle. Możesz nawet zeskanować wydanie z 1995
                                                    roku, ale to niczego nie zmieni. Łapiesz ten niuans?
                                                  • kolter-f1 Re: oszczerstwo piwiego 02.02.10, 12:09
                                                    supaari napisał:

                                                    > Nie interesuje mnie z którego wydania korzystasz. Interesuje mnie w
                                                    > którym roku po raz pierwszy wydano IV tom encyklopedii. wydawca
                                                    > twierdzi, że w 1983. I tyle. Możesz nawet zeskanować wydanie z 1995
                                                    > roku, ale to niczego nie zmieni. Łapiesz ten niuans?

                                                    Cokolwiek napiszesz odszczekaj to co głupiego na temat Piwiego napisałeś i
                                                    przeproś F.i.M Antonio :)))
                                                  • supaari Re: oszczerstwo piwiego 02.02.10, 12:19
                                                    kolter-f1 napisał:

                                                    > supaari napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie interesuje mnie z którego wydania korzystasz. Interesuje
                                                    mnie w
                                                    > > którym roku po raz pierwszy wydano IV tom encyklopedii. wydawca
                                                    > > twierdzi, że w 1983. I tyle. Możesz nawet zeskanować wydanie z
                                                    1995
                                                    > > roku, ale to niczego nie zmieni. Łapiesz ten niuans?
                                                    >
                                                    > Cokolwiek napiszesz odszczekaj to co głupiego na temat Piwiego
                                                    napisałeś i
                                                    > przeproś F.i.M Antonio :)))

                                                    Niczego głupiego na temat piwiego nie napisałem. Nie znam F.i.M
                                                    Antonia. Czy mógłyś coś na temat rokuw wydania napisac zamiast
                                                    skakać po tematach? Bo cię piwi przywoła do porządku. Uppps,
                                                    zapomniałem, że tobie wolno, a jedynie ja nie mogę. Zdaniem piwiego
                                                    tobie zapewne wolno całkowicie odejść od tresci mojego postu, ja zaś
                                                    nie moge ocenić wiarygodności pisma, na które on sie powołuje.
                                                  • piwi77 Re: oszczerstwo piwiego 02.02.10, 12:26
                                                    supaari napisał:

                                                    > Nie interesuje mnie z którego wydania korzystasz. Interesuje mnie
                                                    > w którym roku po raz pierwszy wydano IV tom encyklopedii.

                                                    To nie ma nic do rzeczy, kiedy było pierwsze wydanie.
                                                    Zakwestionowałeś mój wpis, że cytat pochodzi z Encyklopedii, tej z
                                                    1985 roku. To miało forumowiczom uzmysłowić, że nawet szczegóły są
                                                    niedokładne. A reszte mieli dopowiedziec sobie sami, że skoro
                                                    szczegóły to ...
                                                  • supaari Re: oszczerstwo piwiego 02.02.10, 12:30
                                                    piwi77 napisał:

                                                    > supaari napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie interesuje mnie z którego wydania korzystasz. Interesuje
                                                    mnie
                                                    > > w którym roku po raz pierwszy wydano IV tom encyklopedii.
                                                    >
                                                    > To nie ma nic do rzeczy, kiedy było pierwsze wydanie.
                                                    > Zakwestionowałeś mój wpis, że cytat pochodzi z Encyklopedii, tej z
                                                    > 1985 roku. To miało forumowiczom uzmysłowić, że nawet szczegóły są
                                                    > niedokładne. A reszte mieli dopowiedziec sobie sami, że skoro
                                                    > szczegóły to ...

                                                    Kłamiesz, piwi. Gdzie zakwestionowałem twój wpis, że cytat
                                                    pochodzi z encyklopedii z roku 1985?
                                                    Bądź łaskaw podać link.
                                                  • piwi77 Re: oszczerstwo piwiego 02.02.10, 12:46
                                                    supaari napisał:

                                                    > Kłamiesz, piwi. Gdzie zakwestionowałem twój wpis, że cytat
                                                    > pochodzi z encyklopedii z roku 1985?
                                                    Bądź łaskaw podać link.

                                                    I tak Ci za dużo czasu poswięcam, sam sobie znajdź.
                                                  • supaari Re: oszczerstwo piwiego 02.02.10, 12:56
                                                    piwi77 napisał:

                                                    > supaari napisał:
                                                    >
                                                    > > Kłamiesz, piwi. Gdzie zakwestionowałem twój wpis, że cytat
                                                    > > pochodzi z encyklopedii z roku 1985?
                                                    Bądź łaskaw podać link.
                                                    >
                                                    > I tak Ci za dużo czasu poswięcam, sam sobie znajdź.

                                                    Przyjmij zaem do wiadomości, że nigdzie nie kwestionowałem, że cytat
                                                    pochodzi z encyklopedii wydanej w 1985 r. Zaznaczyłem jedynie, że
                                                    encyklopedia została wydana w 1983 r. Nie kwestionowałem, że
                                                    istnieje egzemplarz z 1985 r., który ktoś miał w rękach, skanował
                                                    lub wyrywał z niego kartki. Znów dopuściłeś sie oszczerstwa pod
                                                    moim adresem
                                                    .
                                                  • piwi77 Re: oszczerstwo piwiego 02.02.10, 13:48
                                                    supaari napisał:

                                                    > Przyjmij zaem do wiadomości, że nigdzie nie kwestionowałem, że
                                                    > cytat pochodzi z encyklopedii wydanej w 1985 r. Zaznaczyłem
                                                    > jedynie, że encyklopedia została wydana w 1983 r.

                                                    I o tym cały czas piszę. Ja 1985, Ty 1983, niby nie kwestionowanie,
                                                    ale szpila wbita, niech inni widzą, że jakis chaos jest, i za dużo
                                                    niezgodności w temacie. Prawdopodobnie cały temat wyssany z palca.
                                                    To jest typowe Twoje oszustwo, kolego supaari.
                                                  • supaari Re: oszczerstwo piwiego 02.02.10, 14:08
                                                    piwi77 napisał:

                                                    > supaari napisał:
                                                    >
                                                    > > Przyjmij zaem do wiadomości, że nigdzie nie kwestionowałem, że
                                                    > > cytat pochodzi z encyklopedii wydanej w 1985 r. Zaznaczyłem
                                                    > > jedynie, że encyklopedia została wydana w 1983 r.
                                                    >
                                                    > I o tym cały czas piszę. Ja 1985, Ty 1983, niby nie
                                                    kwestionowanie,
                                                    > ale szpila wbita, niech inni widzą, że jakis chaos jest, i za dużo
                                                    > niezgodności w temacie. Prawdopodobnie cały temat wyssany z palca.
                                                    > To jest typowe Twoje oszustwo, kolego supaari.

                                                    Napisałeś, że zakwestionowałem i tym samym napisałeś nieprawdę. Nie
                                                    jesteś w stanie przytoczyć żadnego mojego postu na potwierdzenie
                                                    swoich słów. Twierdziłes także, że informacja o roku 1985 jest
                                                    błędna i do tej pory tego nie odwołałeś. Wypisujesz brednie o
                                                    rzekomych moich oszustwach, ale cało owo oszustwo to chyba tylko
                                                    smiałość, żeby powiedzieć: sprawdzam, kiedy wydaje mi się, że
                                                    nie wiesz o czym piszesz. Tak było wcześniej z cytatem z Tomasza z
                                                    Akwinu, tak było z cytatem z kardynała Newmana, tak było z
                                                    cytowaniem raportu i tak było tutaj.
                                                    Przyjmij do wiadomości, że nie były to oszustwa, a poszukiwania
                                                    prawdy w twoich postach. Bezskuteczne jak się okazało.
                                                  • piwi77 Re: oszczerstwo piwiego 02.02.10, 14:19
                                                    supaari napisał:

                                                    > Przyjmij do wiadomości, że nie były to oszustwa, a poszukiwania
                                                    > prawdy w twoich postach. Bezskuteczne jak się okazało.

                                                    I co z tego, że kolter pokazał scan, mógłby nawet pokazać 10 scanów,
                                                    Ty i tak, że to nieprawda. W obliczu faktów też kłamiesz. Na białe
                                                    powiesz czarne, wystarczy, że autorem białego będę ja. Zaprzeczenie
                                                    automatyczne. Nie, bo piwi77. Niedawno zresztą zgrabnie to ująłeś,
                                                    przy ocenie co jest prawdą, a co fałszem, kierujesz się uczuciem,
                                                    uczuciem zaufania. Nie przytoczę linku, bo z reguły nie przytaczam,
                                                    znajdź sobie sam swój post.
                                                  • supaari Re: oszczerstwo piwiego 02.02.10, 14:42
                                                    piwi77 napisał:

                                                    > supaari napisał:
                                                    >
                                                    > > Przyjmij do wiadomości, że nie były to oszustwa, a poszukiwania
                                                    > > prawdy w twoich postach. Bezskuteczne jak się okazało.
                                                    >
                                                    > I co z tego, że kolter pokazał scan, mógłby nawet pokazać 10
                                                    scanów,
                                                    > Ty i tak, że to nieprawda.

                                                    Że co nieprawda? Zacytuj dokladnie o co chodziło, bo teraz próbujesz
                                                    manipulacji.

                                                    W obliczu faktów też kłamiesz. Na białe
                                                    > powiesz czarne, wystarczy, że autorem białego będę ja.

                                                    Od dawna postuluję, żebyś wyjawił jedno chociaz moje kłamstwo. W tym
                                                    wątku doliczyłeś się dwóch: jedno było pomyłką z miejsca
                                                    sprostowaną, a drugie - prawdą. Po raz kolejny dopuszczasz się
                                                    oszczerstwa.

                                                    Zaprzeczenie
                                                    > automatyczne. Nie, bo piwi77. Niedawno zresztą zgrabnie to ująłeś,
                                                    > przy ocenie co jest prawdą, a co fałszem, kierujesz się uczuciem,
                                                    > uczuciem zaufania. Nie przytoczę linku, bo z reguły nie
                                                    przytaczam,
                                                    > znajdź sobie sam swój post.

                                                    Nie, mój drogi. Napisałem jedynie, że osobnik wielokrotnie mijający
                                                    się z prawdą nie zasługuje na zaufanie. Miało to miejsce wtedy,
                                                    kiedy napisałeś, że mam poglądy zbieżne z ND. ND nie czytam, więc
                                                    trudno mi ocenić prawdziwość tej insynuacji, zatem z konieczności
                                                    musiałem ocenić wiarygodność autora. Niską moim zdaniem. Jesli
                                                    jednak napiszesz, że Vermont lezy w Nowej Anglii - nie będę
                                                    zaprzeczał.
                                                  • piwi77 Re: oszczerstwo piwiego 02.02.10, 15:26
                                                    supaari napisał:

                                                    > Po raz kolejny dopuszczasz się oszczerstwa.

                                                    Trzeba to jakoś zakonczyć. Proponuję, że Ty będziesz u mnie robił za
                                                    kłamcę - oszusta, a ja u Ciebie za oszczercę. Przynajmniej jakis
                                                    czas. Aż trochę trawa urośnie.
                                                  • supaari Re: oszczerstwo piwiego 02.02.10, 15:33
                                                    piwi77 napisał:

                                                    > supaari napisał:
                                                    >
                                                    > > Po raz kolejny dopuszczasz się oszczerstwa.
                                                    >
                                                    > Trzeba to jakoś zakonczyć. Proponuję, że Ty będziesz u mnie robił
                                                    za
                                                    > kłamcę - oszusta, a ja u Ciebie za oszczercę. Przynajmniej jakis
                                                    > czas. Aż trochę trawa urośnie.

                                                    Nie jestem w stanie zmienić twojej oceny mojej osoby, zaś ponieważ
                                                    mam cię za oszczercę - to niezbyt się z nią liczę. Pozwolę sobie
                                                    tylko od czasu do czasu prosic o przykład mojego kłamstwa, żebyś
                                                    mógł "błysnąć" wnikliwą analizą zaczynającą się od słów (mniej
                                                    więcej): nie mogę podać postu z Twoim kłamstwem... lub nie
                                                    chce mi się szukać, sam poszukaj...
                                                    .
                                                  • piwi77 Re: oszczerstwo piwiego 02.02.10, 15:49
                                                    supaari napisał:

                                                    > Nie jestem w stanie zmienić twojej oceny mojej osoby

                                                    Ty nie, ale ona sama się wkrótce zmieni. Ja nie mam głowy do
                                                    zapamiętywania pierdół, czyli tej czy innej, czasami niefortunnej
                                                    wymiany zdań i wyrobionej na tej podstawie, krótkotrwałej opinii o
                                                    osobie z którą dyskutowałem..
                                                  • kolter-f1 Chopaki ewoluują :)) 03.02.10, 18:15
                                                    Praca zbiorowa pod redakcją Ks Zbigniewa Pawlaka
                                                    Ks św Wojciecha 2004

                                                    Katolicyzm A-Z
                                                  • kolter-f1 Re: oszczerstwo piwiego 02.02.10, 12:30
                                                    piwi77 napisał:

                                                    > To nie ma nic do rzeczy, kiedy było pierwsze wydanie.
                                                    > Zakwestionowałeś mój wpis, że cytat pochodzi z Encyklopedii, tej z
                                                    > 1985 roku. To miało forumowiczom uzmysłowić, że nawet szczegóły są
                                                    > niedokładne. A reszte mieli dopowiedziec sobie sami, że skoro
                                                    > szczegóły to ...

                                                    To typowa taktyka tego katolickiego ateisty , zeszmacić ,zarzucić wątek
                                                    wątpliwościami !! typowe dla goebbelsa i jego wiernych uczniów katolików .
                                          • kolter-f1 Re: oszczerstwo piwiego 01.02.10, 20:18
                                            supaari napisał:

                                            Inne wpisy
                                            > miały przypomnieć, że bezkrytycznie wierzysz pismu, które w
                                            > przeszłości zdemaskowaliśmy jako wypisujące fantazje na temat
                                            > zawartości pewnego raporty. Inne moje wpisy maja na celu dojście do
                                            > podstwa nazwania mnie przez ciebie kłamcą.

                                            Fakty i Mity w czasie swojego istnienia czyli coś około 9 lat miały ze 20
                                            sprostowań dla przykładu Gazeta Wyborcza miewa ich nawet 400 rocznie ,wiec FiM
                                            jest tygodnikiem na którym można polegać !!, jedna czy dwie pomyłki często nie
                                            zamierzone nie dyskwalifikują tego tygodnika !!

                                            No chyba ze katolik szuka i z igły robi widły .



                                            • supaari Re: oszczerstwo piwiego 01.02.10, 20:34
                                              kolter-f1 napisał:

                                              > supaari napisał:
                                              >
                                              > Inne wpisy
                                              > > miały przypomnieć, że bezkrytycznie wierzysz pismu, które w
                                              > > przeszłości zdemaskowaliśmy jako wypisujące fantazje na temat
                                              > > zawartości pewnego raporty. Inne moje wpisy maja na celu dojście
                                              do
                                              > > podstwa nazwania mnie przez ciebie kłamcą.
                                              >
                                              > Fakty i Mity w czasie swojego istnienia czyli coś około 9 lat
                                              miały ze 20
                                              > sprostowań dla przykładu Gazeta Wyborcza miewa ich nawet 400
                                              rocznie ,wiec FiM
                                              > jest tygodnikiem na którym można polegać !!, jedna czy dwie
                                              pomyłki często nie
                                              > zamierzone nie dyskwalifikują tego tygodnika !!
                                              >
                                              > No chyba ze katolik szuka i z igły robi widły .
                                              >
                                              >
                                              >

                                              Źródło - obliczenia własne koltera. Nie pamięta co pisał we własnych
                                              postach, ale sprostowania FiM pamięta.
                                              Czy wzmiankowany tygodnik sprostował własne kłamstwa na temat
                                              zawartości rewnego raportu, czy też zasłonił sie tym, że opublikował
                                              to w dziale "mity"?
                                              • piwi77 Re: oszczerstwo piwiego 01.02.10, 20:48
                                                supaari napisał:

                                                > Czy wzmiankowany tygodnik sprostował własne kłamstwa na temat
                                                > zawartości rewnego raportu, czy też zasłonił sie tym, że
                                                > opublikował to w dziale "mity"?

                                                Przywołuję Cię do porządku, że wątek ten nie jest ani o Faktach i
                                                Mitach, ani o żadnym raporcie. Nie ściągaj z tematu.
                                                • supaari Re: oszczerstwo piwiego 01.02.10, 21:16
                                                  piwi77 napisał:

                                                  > supaari napisał:
                                                  >
                                                  > > Czy wzmiankowany tygodnik sprostował własne kłamstwa na temat
                                                  > > zawartości rewnego raportu, czy też zasłonił sie tym, że
                                                  > > opublikował to w dziale "mity"?
                                                  >
                                                  > Przywołuję Cię do porządku, że wątek ten nie jest ani o Faktach i
                                                  > Mitach, ani o żadnym raporcie. Nie ściągaj z tematu.

                                                  Ty pierwszy użyłeś tego tytułu nazywając miarodajnym. Czepiaj się
                                                  siebie zatem. koltera możesz się czepiać, że pisze o GW, choć nikt
                                                  sie na to pismo nie powoływał. chyba że jemu wolno w tym watku
                                                  więcej z jakiegoś powodu... Na przyklad z takiego, że się z tobą
                                                  kumpluje. Ale czy to nie hipokryzja z twojej strony aby?
                                                  • piwi77 Re: oszczerstwo piwiego 01.02.10, 21:26
                                                    Dla Ciebie nie ma różnicy podanie FiM, jako źródła, a szkalowaniem
                                                    tego tygodnika, jakoby pisał kłamstwa. To drugie jest zejściem z
                                                    tematu i stąd przypomnienie, że zbaczasz z tematu.
                                                  • supaari Re: oszczerstwo piwiego 02.02.10, 10:40
                                                    piwi77 napisał:

                                                    > Dla Ciebie nie ma różnicy podanie FiM, jako źródła, a szkalowaniem
                                                    > tego tygodnika, jakoby pisał kłamstwa. To drugie jest zejściem z
                                                    > tematu i stąd przypomnienie, że zbaczasz z tematu.

                                                    Owszem - jest różnica. Ty podajesz je jako miarodajne źródło, a ja
                                                    przypominam, że "cytaty" z raportu, jakie Marek Szenborn opublikował
                                                    w tym piśmie nie były cytatami. Mało tego - ty o tym wiesz
                                                    (zapewne), a mimo to uważasz pismo za miarodajne. To nie jest
                                                    zejście z tematu
                                                  • piwi77 Re: oszczerstwo piwiego 02.02.10, 12:40
                                                    supaari napisał:

                                                    > Owszem - jest różnica. Ty podajesz je jako miarodajne źródło, a ja
                                                    > przypominam, że "cytaty" z raportu, jakie Marek Szenborn
                                                    > opublikował w tym piśmie nie były cytatami.

                                                    A cały ten trud miał jedynie wywołać wrażenie, że źródło, na które
                                                    sie powołałem, jest niewiarygodne, zatem także cytat jest także
                                                    nieprawdziwy. Oszustwo.
                                                  • supaari Re: oszczerstwo piwiego 02.02.10, 13:04
                                                    piwi77 napisał:

                                                    > supaari napisał:
                                                    >
                                                    > > Owszem - jest różnica. Ty podajesz je jako miarodajne źródło, a
                                                    ja
                                                    > > przypominam, że "cytaty" z raportu, jakie Marek Szenborn
                                                    > > opublikował w tym piśmie nie były cytatami.
                                                    >
                                                    > A cały ten trud miał jedynie wywołać wrażenie, że źródło, na które
                                                    > sie powołałem, jest niewiarygodne, zatem także cytat jest także
                                                    > nieprawdziwy. Oszustwo.

                                                    piwi, masz parwo cytować za kimkolwiek cokolwiek, ale pisz, że
                                                    cytujesz za kimś (za FiM, racjonalistą, SE czy GW). Jeśli nawet
                                                    uważasz, że pośrednik jest miarodajny. Jeśli powołujesz się na
                                                    encyklopedię, nie dziw się, że bedę dociekał co w tej encyklopedii
                                                    jest kilka stron dalej, a co może mieć związek z tematem wątku.
                                                    Jeśli uważasz, że FiM jestt wiarygodne, to nie dziw się, że ktoś
                                                    pokaże jak wcześniej tygodnik ten "cytował" raport. Ty już
                                                    wiedziałeś, w jakie maliny wpuscił swych czytelników, a nazywasz go
                                                    miarodajnym. I tytaj nie ma nic do rzeczy czy definicja była
                                                    przytoczona poprawnie, tu chodzi o twoją rzetelność i twoje
                                                    zaufanie. I choćby 99% treści FiM było prawdziwe, to pamiętaj, że to
                                                    nieco mniej niż 100%. Wstydziłeś się napisać, że wg forumowicza z
                                                    FiM EK definiuje dziecko tak a tak? Jeśli tak - sporo to mówi o
                                                    zaufaniu, jakie twoim zdaniem ów tygodnik treści z jego forum może
                                                    wzbudzić.
                                                  • piwi77 Re: oszczerstwo piwiego 02.02.10, 13:55
                                                    supaari napisał:

                                                    > Jeśli powołujesz się na encyklopedię, nie dziw się, że bedę
                                                    > dociekał co w tej encyklopedii jest kilka stron dalej, a co może
                                                    > mieć związek z tematem wątku.

                                                    Jeżeli coś ma wg Ciebie związek, to przytocz to, a nie bądź ciągle
                                                    Lepper, co tylko zadaje pytania, a nic nie twierdzi. Powie
                                                    nieprawdę, a formalnie nie ma się do czego przyczepić. Gratuluje
                                                    wzoru. A jeżeli nie wzoru, ale przynajmniej wspólnej szkoły.
                                                  • supaari Re: oszczerstwo piwiego 02.02.10, 14:18
                                                    piwi77 napisał:

                                                    > supaari napisał:
                                                    >
                                                    > > Jeśli powołujesz się na encyklopedię, nie dziw się, że bedę
                                                    > > dociekał co w tej encyklopedii jest kilka stron dalej, a co może
                                                    > > mieć związek z tematem wątku.
                                                    >
                                                    > Jeżeli coś ma wg Ciebie związek, to przytocz to, a nie bądź ciągle
                                                    > Lepper, co tylko zadaje pytania, a nic nie twierdzi. Powie
                                                    > nieprawdę, a formalnie nie ma się do czego przyczepić. Gratuluje
                                                    > wzoru. A jeżeli nie wzoru, ale przynajmniej wspólnej szkoły.

                                                    Głupie porównanie, piwi. Gdybym miał być Lepperem, to założyłbym
                                                    wątek: czy to prawda, że rosyjska FSB inspiruje i finansuje
                                                    piwiego? Ja nic nie twierdzę, ja tylko tylko pytam
                                                    .
                                                    Ja jednak pytam cibie o to, co - w świetle twego wpisu na forum -
                                                    świetnie znasz, bo cytujesz. Gdyby Lepper postępował podobnie do
                                                    mnie, to pytałby tych, którzy rozpowszechniali pogłoski o łapówkach
                                                    jakie mają na swoje rewelacje dowody.
                                                    Masz inne zdanie na ten temat - wyłuszcz je. Później bedziesz mógł
                                                    nawet wypisywać brednie, że przywołuję Leppera, żeby odejść od
                                                    tematu.
                                                  • piwi77 Re: oszczerstwo piwiego 02.02.10, 14:22
                                                    supaari napisał:

                                                    > Głupie porównanie, piwi.

                                                    Porównanie jest dobre.
                                                  • supaari Re: oszczerstwo piwiego 02.02.10, 14:44
                                                    piwi77 napisał:

                                                    > supaari napisał:
                                                    >
                                                    > > Głupie porównanie, piwi.
                                                    >
                                                    > Porównanie jest dobre.

                                                    Porównanie jest glupie. Dlaczego - wyjaśniłem. Lepper pytał osoby
                                                    oskarżane przez innych czy oskarżenia są prawdziwe. Ja pytam autora
                                                    tekstu czy tekst jest prawdziwy i czy może - skoro cytuje
                                                    encyklopedię - przerzucić kilka kartek i sprawdzić inne hasło. Każdy
                                                    myslący człowiek dostrzeże różnicę. Nie dostrzeże jej zaślepiony
                                                    niechęcią do mnie oszczerca.
                                                  • piwi77 Re: oszczerstwo piwiego 02.02.10, 15:23
                                                    supaari napisał:

                                                    > Nie dostrzeże jej zaślepiony niechęcią do mnie oszczerca.

                                                    Nie znam Cię więc nie mogę czuć do Ciebie niechęci. Poddaję krytyce
                                                    Twój forumowy styl i Twoją taktykę. Moja krytyka nie jest wyrazem
                                                    niechęci, ale formą dyskusji. Traktuję to trochę jako sport, cos jak
                                                    boks, na ringu są razy, niektóre ponizej pasa, poza nim nic nie jest
                                                    wykluczone, nawet wspólne piwo.
                                                  • supaari Re: oszczerstwo piwiego 02.02.10, 15:30
                                                    piwi77 napisał:

                                                    > supaari napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie dostrzeże jej zaślepiony niechęcią do mnie oszczerca.
                                                    >
                                                    > Nie znam Cię więc nie mogę czuć do Ciebie niechęci. Poddaję
                                                    krytyce
                                                    > Twój forumowy styl i Twoją taktykę. Moja krytyka nie jest wyrazem
                                                    > niechęci, ale formą dyskusji. Traktuję to trochę jako sport, cos
                                                    jak
                                                    > boks, na ringu są razy, niektóre ponizej pasa, poza nim nic nie
                                                    jest
                                                    > wykluczone, nawet wspólne piwo.

                                                    Kompanów do piwa dobieram sobie na tyle starannie, że ty odpadłbyś w
                                                    eliminacjach.
                                                  • piwi77 Re: oszczerstwo piwiego 02.02.10, 15:44
                                                    supaari napisał:

                                                    > Kompanów do piwa dobieram sobie na tyle starannie, że ty odpadłbyś
                                                    > w eliminacjach.

                                                    No, już widzę jak robisz eliminacje na tego (tą, tych), z którymi
                                                    gotów byłbyś wypić piwo. Trudno mi sobie wyobrazić te tłumy
                                                    niecierpliwie oczekujące pozytywnej decyzji.
                                              • kolter-f1 Re: oszczerstwo piwiego 01.02.10, 21:03
                                                supaari napisał:

                                                > Źródło - obliczenia własne koltera. Nie pamięta co pisał we własnych
                                                > postach, ale sprostowania FiM pamięta.

                                                Pamięta co czyta na ten temat !!

                                                > Czy wzmiankowany tygodnik sprostował własne kłamstwa na temat
                                                > zawartości rewnego raportu, czy też zasłonił sie tym, że opublikował
                                                > to w dziale "mity"?

                                                Nie udowodniłeś mu jak na razie kłamstwa !!
                                    • kolter-f1 Re: Dziecko - definicja 01.02.10, 16:48
                                      piwi77 napisał:

                                      > Kolega piszący pod nikiem supaari, sądzi, że jego taktyka,
                                      > zarzucania komuś kłamstwa w sposób zawoalowany, niewprost, jest
                                      > niewidoczna.

                                      Ten kolega kiedyś wyraźnie zasugerował ze jest koleżanką :))a to że jest
                                      mistrzem kitu wiemy nie od dziś.
    • mg2005 Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 13:16
      piwi77 napisał:

      > Dzieckiem jest człowiek w okresie od urodzenia do pierwszych
      lat
      > dojrzewania (0-12 lat).


      Dodam jeszcze, że podana definicja jest definicją biologiczną.

      Od strony prawnej - ONZ i Konstytucja Polska definiują płód jako
      dziecko i człowieka.


      --
      A gdy miotły pójdą w ruch
      To zapanuje innych duch...
      czestochowa.gazeta.pl/czestochowa/51,35271,7489177.html?i=14
      • piwi77 Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 13:27
        mg2005 napisał:

        > Dodam jeszcze, że podana definicja jest definicją biologiczną.
        >
        > Od strony prawnej - ONZ i Konstytucja Polska definiują płód jako
        > dziecko i człowieka.

        A nie wydaje Ci się, że to właśnie definicja biologiczna jest
        wykładnią prawa naturalnego? I nie wydaje Ci się, że prawo naturalne
        stoi jednak mimo wszystko trochę wyżej niż jakieś tam ONZowskie i
        konstytucjne szpargały? Co sie z Tobą porobiło mg2005, hierarchia
        wartości Ci się zachwiała?
        • karbat Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 16:03
          piwi77 napisał:

          > mg2005 napisał:
          >
          > > Dodam jeszcze, że podana definicja jest definicją biologiczną.
          > >
          > > Od strony prawnej - ONZ i Konstytucja Polska definiują płód jako
          > > dziecko i człowieka.
          >
          > A nie wydaje Ci się, że to właśnie definicja biologiczna jest
          > wykładnią prawa naturalnego? I nie wydaje Ci się, że prawo
          naturalne
          > stoi jednak mimo wszystko trochę wyżej niż jakieś tam ONZowskie i
          > konstytucjne szpargały? Co sie z Tobą porobiło mg2005, hierarchia
          > wartości Ci się zachwiała?

          ;) , mialo wyjsc na jego a wyszlo tak jak wyszlo , glupio
          • mg2005 Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 18:01
            karbat napisał:

            > wyszlo tak jak wyszlo , glupio

            Oj, głupio, karbat, głupio... :)


            --
            Rysiu, na 90% załatwione !...
        • mg2005 Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 18:05
          piwi77 napisał:

          > A nie wydaje Ci się, że to właśnie definicja biologiczna jest
          > wykładnią prawa naturalnego?


          Nie zawsze - wg podanej przez Ciebie definicji 13-latek jest osobą
          dorosłą... :)


          --
          Platforma Pędzących Królików
          • Gość: kieprze_paczynsch Re: Dziecko - definicja IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 28.01.10, 18:46
            > Nie zawsze - wg podanej przez Ciebie definicji 13-latek jest osobą
            > dorosłą... :)

            Znów błąd. Z podanej definicji nic takiego nie wynika. Wynika jedynie, że
            13-latek dzieckiem nie jest.

            • dritte_dame Re: Dziecko - definicja 28.01.10, 19:34
              Gość portalu: kieprze_paczynsch napisał(a):

              > > Nie zawsze - wg podanej przez Ciebie definicji 13-latek jest osobą
              > > dorosłą... :)
              >
              > Znów błąd. Z podanej definicji nic takiego nie wynika. Wynika jedynie, że 13-latek dzieckiem nie jest.


              Też nie wynika! ;))
              (bo brakuje: "tylko")
              Wynika jedynie, że 0-12-latek jest dzieckiem.

              Dzieckiem jest człowiek w okresie od urodzenia do pierwszych lat
              dojrzewania (0-12 lat).
              • Gość: kieprze_paczynsch Re: Dziecko - definicja IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 28.01.10, 19:43
                > Też nie wynika! ;))
                > (bo brakuje: "tylko")
                > Wynika jedynie, że 0-12-latek jest dzieckiem.
                >
                > Dzieckiem jest człowiek w okresie od urodzenia do pierwszych lat
                > dojrzewania (0-12 lat).


                Niech Ci będzie.:))))
                Założyłem, że definicja jest zamknięta, nie przewiduje kolejnych punktów i
                dotyczy dziecka ludzkiego.
            • mg2005 Re: Dziecko - definicja 29.01.10, 19:38
              > Znów błąd. Z podanej definicji nic takiego nie wynika. Wynika
              jedynie, że
              > 13-latek dzieckiem nie jest.

              Znów błąd. Piwi sugeruje, że podana definicja powinna być podstawą
              prawa naturalnego, a kim jest z pktu widzenia prawa - nie będąc
              dzieckiem ?...
              • strikemaster Re: Dziecko - definicja 30.01.10, 13:19
                Jeżeli przyjąć definicję jako zamkniętą, jest nie-dzieckiem. Może być np. młodzieżą, dorosłym, płodem, żabą albo kalafiorem. :)
                • mg2005 Re: Dziecko - definicja 30.01.10, 14:50
                  strikemaster napisał:

                  > Jeżeli przyjąć definicję jako zamkniętą, jest nie-dzieckiem. Może
                  być np. młodz
                  > ieżą, dorosłym, płodem, żabą albo kalafiorem. :)


                  1.Błądzisz.

                  2. Jak zmienia się status prawny z powodu początku dojrzewania
                  płciowego (13 lat)?


                  --
                  Mordo ty moja !...
                  czestochowa.gazeta.pl/czestochowa/51,35271,7489177.html?i=13
                  • Gość: kieprzę_paczynskic Re: Dziecko - definicja IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 30.01.10, 15:10
                    > 2. Jak zmienia się status prawny z powodu początku dojrzewania
                    > płciowego (13 lat)

                    Nieco się zmienia, ale nie z powodu początku dojrzewania, ale ukończenia 13 lat.
                    Poszukaj sobie. Prawo musi posługiwać się precyzyjnymi terminami. Wątek jest nie
                    o tym, ale faktycznie mnie też ciekawi co autor opracowania miał na myśli, co
                    nim powodowało, że tak bez sensu i arbitralnie ustalił ostrą granicę 12 lat.
                    Potrafisz wyjaśnić?
                    • mg2005 Re: Dziecko - definicja 01.02.10, 13:09
                      Gość portalu: kieprzę_paczynskic napisał(a):

                      > > 2. Jak zmienia się status prawny z powodu początku dojrzewania
                      > > płciowego (13 lat)
                      >
                      > Nieco się zmienia, ale nie z powodu początku dojrzewania, ale
                      ukończenia 13 lat

                      Piwi pisał o 'prawie naturalnym', nie stanowionym. Jaka
                      naturalna
                      zmiana statusu prawnego następuje w wieku 13 lat ?

                      . Wątek jest ni
                      > e
                      > o tym, ale faktycznie mnie też ciekawi co autor opracowania miał
                      na myśli, co
                      > nim powodowało, że tak bez sensu i arbitralnie ustalił ostrą
                      granicę 12 lat.
                      > Potrafisz wyjaśnić?

                      Jak już pisałem, jest to definicja biologiczna i odnosi się do
                      rozwoju biologicznego (początek dojrzewania)


                      --
                      Franciszek Liszt:
                      Nadejdzie dzień, gdy wszystkie narody, pośród których mieszkają
                      dziś Żydzi, będą musiały stanąć przed problemem całkowitego ich
                      wypędzenia - problemem życia i śmierci, zdrowia lub chronicznej
                      choroby, pokojowej egzystencji albo nieustających niepokojów
                      społecznych.

                      • Gość: kieprze_paczynsch Re: Dziecko - definicja IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 01.02.10, 16:42
                        > Jak już pisałem, jest to definicja biologiczna i odnosi się do
                        > rozwoju biologicznego (początek dojrzewania)


                        Autor użył pojęcia "rozwój biotyczny", ale niech będzie. Ponawiam pytanie:

                        co autor opracowania miał na myśli, co nim powodowało, że tak bez sensu i
                        arbitralnie ustalił ostrą granicę 12 lat. Dlaczego 13 latek płci dowolnej już
                        dzieckiem nie jest. Ja nie wiem i dlatego grzecznie pytam. Czy początek
                        dojrzewania wg katolickiej definicji to dorosłość czy też jakiś inny etap.

                        > Piwi pisał o 'prawie naturalnym', nie stanowionym. Jaka
                        > naturalna
                        zmiana statusu prawnego następuje w wieku 13 lat ?

                        Jeśli wyjaśnisz, co to znaczy "naturalna zmiana statusu prawnego" będzie
                        nam łatwiej dalej się kłócić.
    • piwi77 Czegoś tu nie rozumiem. 29.01.10, 16:54
      Można się boczyć na mnie, że tak bez wzięcia Katolickiej
      Encyklopedii do ręki, powtarzam to co inni forumowicze na innych
      forach piszą, tylko, że ja jestem ateuchem, więc trudno ode mnie
      wymagać abym kupował takie książki. Ale to, że żaden z forumowiczów,
      w kraju podobno w 95% katolickim, ani nie potwierdza, ani nie
      zaprzecza, podanej przeze mnie definicji, bo nikt tej książki nie
      ma, to już mnie trochę dziwi.
      • migreniasta Re: Czegoś tu nie rozumiem. 29.01.10, 16:57
        Bo niektórym wystarcza ,że ktoś z ambony coś im powie. Wiedzą ,że
        dzwoni tylko nie wiedzą w którym meczecie.
      • kolter-f1 Re: Czegoś tu nie rozumiem. 29.01.10, 19:52
        piwi77 napisał:

        > Można się boczyć na mnie, że tak bez wzięcia Katolickiej
        > Encyklopedii do ręki, powtarzam to co inni forumowicze na innych
        > forach piszą, tylko, że ja jestem ateuchem, więc trudno ode mnie
        > wymagać abym kupował takie książki. Ale to, że żaden z forumowiczów,
        > w kraju podobno w 95% katolickim, ani nie potwierdza, ani nie
        > zaprzecza, podanej przeze mnie definicji, bo nikt tej książki nie
        > ma, to już mnie trochę dziwi.

        To może ja pokażę co na temat dziecka zapisano w katolickiej Encyklopedii
        wydanej przez KUL w 1985 roku co prawda nie pod redakcją Wilka Czy też Kojota
        ale zawsze to KUL :))
        Str 501

        Dziecko
        • Gość: kieprze_paczynsch Re: Czegoś tu nie rozumiem. IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 29.01.10, 21:45
          > To może ja pokażę co na temat dziecka zapisano w katolickiej Encyklopedii
          > wydanej przez KUL w 1985 roku co prawda nie pod redakcją Wilka Czy też Kojota
          > ale zawsze to KUL :))
          > Str 501

          Ale chaos!
          • kolter-f1 Re: Czegoś tu nie rozumiem. 29.01.10, 22:05
            Gość portalu: kieprze_paczynsch napisał(a):

            > Ale chaos!

            Nie tylko w katolickich jest taki chaos .
            • Gość: kieprze_paczynsch Re: Czegoś tu nie rozumiem. IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 30.01.10, 11:46
              > Nie tylko w katolickich jest taki chaos .

              Mam przed sobą wielotomową encyklopedię PWN. Nie dość, że przedział wiekowy jest
              tu szerszy(dziecko liczy się w zależności od światopoglądu od poczęcia
              lub urodzenia) to nie kończy się ono(to dziecko) na 12 latach. Jasne jest dla
              mnie, dlaczego w starszych wydaniach dziecko "zaczyna się" od urodzenia. Ktoś to
              już tłumaczył. Nie bardzo rozumiem, czemu ktoś przyjął za "koniec dziecka" 12
              rok życia. Czemu taka ostra granica, sprzeczna zresztą z opisem etapu
              zamieszczonym pod definicją. Ktoś uznał, że dziewczynka po pierwszej miesiączce
              to już dorosła kobieta? Dziwaczne określenie "rozwój biotyczny" już daruję.
    • truten.zenobi a jaka jest definicja człowieka? 31.01.10, 20:00
      czy pozwolili sobie na coś takiego by jasno określić swoje
      stanowisko?
      • trawny Re: a jaka jest definicja człowieka? 31.01.10, 20:52
        truten.zenobi napisał:

        > czy pozwolili sobie na coś takiego by jasno określić swoje
        > stanowisko?

        Nie ma definicji człowieka.
        • kolter-f1 Re: a jaka jest definicja człowieka? 31.01.10, 21:09
          trawny napisała:

          > truten.zenobi napisał:
          >
          > > czy pozwolili sobie na coś takiego by jasno określić swoje
          > > stanowisko?
          >
          > Nie ma definicji człowieka.

          Nawet to coś co dostało według piusa XII duszę od boga ?

          ,,Pius XII zwrócił uwagę na tę istotną kwestię: jeśli ciało ludzkie bierze
          początek z istniejącej wcześniej materii ożywionej, dusza duchowa zostaje
          stworzona bezpośrednio przez Boga: animas enim a Deo immediate creari catholica
          fides nos retinere iubet (Humani generis, AAS 42 [1950], 575). "

          www.jezuici.krakow.pl/nw/doc/jp2ewolucja.htm
        • truten.zenobi Re: a jaka jest definicja człowieka? 31.01.10, 21:17
          czyli w takim razie definicja dziecka jest niepełna...

          bo obawiam się że ponieważ katolicy nie uznają równości istot
          ludzkich więc ich definicja człowieka może znacząco odbiegać od
          ogólnie przyjętych norm tak więc definiując że dziecko jest
          człowiekiem powinni także zdefiniować pojecie człowieka...
          • trawny Re: a jaka jest definicja człowieka? 31.01.10, 21:43
            truten.zenobi napisał:

            > czyli w takim razie definicja dziecka jest niepełna...
            >
            > bo obawiam się że ponieważ katolicy nie uznają równości istot
            > ludzkich więc ich definicja człowieka może znacząco odbiegać od
            > ogólnie przyjętych norm tak więc definiując że dziecko jest
            > człowiekiem powinni także zdefiniować pojecie człowieka...

            Warto wiedzieć co nazywamy
            definicją. Zaczynić lepiej
            szukać w swoim życiu człowieka a nie jego definicję.
            • truten.zenobi Re: a jaka jest definicja człowieka? 31.01.10, 22:03
              > Warto wiedzieć co nazywamy
              > definicją.

              dokładnie o to mi chodzi!
              "Definicja ma na celu podanie równoważnika terminu nieznanego w
              terminach znanych"

              skoro mają potrzebę definiować pojęcie dziecka to może warto by
              zrobili to poprawnie... a nie jak im jest aktualnie wygodnie...

              Zaczynić lepiej
              > szukać w swoim życiu człowieka a nie jego definicję.
              nie bardzo rozumiem czemu ten zarzut stawiasz pod moim adresem?
              czy to ja bawię się w takie oficjalne definicje?
              ja tylko nie chcę by ktoś dla swojej gry politycznej narzucał
              wszystkim określone znaczenie słów!
              • trawny Re: a jaka jest definicja człowieka? 31.01.10, 22:28
                truten.zenobi napisał:
                > ja tylko nie chcę by ktoś dla swojej gry politycznej narzucał
                > wszystkim określone znaczenie słów!
                Nie rozumiem o co ci w końcu chodzi? Rozwiń powyższą myśl.
                • truten.zenobi Re: a jaka jest definicja człowieka? 01.02.10, 18:24
                  sekty czy inne organizacje mocno zideologizowane jako jedną z form
                  prania mózgu stosują "nowomowę" - czyli tworzą nowe słowa, lub nadają
                  słowom powszechnie znanym nowe znaczenia.

                  stąd pewnie amway'owski "sponsor" który w ich rozumieniu oznacza kogoś kto wprowadza cię do organizacji, stąd "zwolenicy aborcji"
                  czyli osoby które sprzeciwiają się penalizacji tego typu działań.
                  itp.

                  chęć definiowania słow powszechnie znanych (np. dziecko) odbieram
                  jako właśnie tego typu zabieg mający na celu narzucić innym ich punkt
                  widzenia.
                  oczywiście celem nie jest narzucenie innym jak należy definiować
                  dziecko ale narzucenie punktu widzenia uznającego za człowieka
                  zapłodnioną ludzką komórkę jajową
    • piwi77 Kolejny kwaitek z tej łączki 01.02.10, 15:38
      Wychowanie człowieka zaczyna się od początku jego istnienia, ze
      szczególnym uwzględnieniem pierwszych lat jego życia oraz okresu
      szkolnego.

      Twierdzi Hanna Wujkowska, dr med., absolwentka Uniwersytetu
      Kardynała Wyszyńskiego, ulubienica kół prawicowo-narodowo-
      religijnych.
      www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100201&typ=po&id=po52.txt
      Znaczy, że za początek istnienia człowieka przyjmuje ona przyjście
      jego na świat, bo wychowywania zarodka ani płodu chyba nie miała na
      myśli?

      • truten.zenobi Re: Kolejny kwaitek z tej łączki 01.02.10, 17:58
        jeśli szukasz sprzeczności to ja mam inną

        KK głosi że od momentu zapłodnienia mamy do czynienia z istotą
        ludzką.. może i słusznie ale
        rozpętuje histerię w obronie życia nienarodzonego (posuwając się
        nawet do przestępstw) - bo wszak to ich niewiele kosztuje efekt
        propagandowy jest oczywisty...

        tyle że nie przeszkadzają im przepisy które pozwalają ten sam płód
        traktować jako nie człowieka jeśli to by się mogło wiązać z
        obowiązkami (poronienie przed którymś tam miesiącem nie jest
        traktowane jak urodzenie martwego dziecka)
        • truten.zenobi i by daleko nie szukać... 04.02.10, 13:54
          wyborcza.pl/1,76842,7524874,Po_publikacjach__Gazety___Resort_zdrowia_odda_becikowe.html

          zwróć uwagę na fragment dotyczący czasu oczekiwania na badania
          lekarskie... to przejaw realnej troski o życie nienarodzone i by
          narodzone nie obciążało zanadto budżetu tego katolickiego państwa...
    • Gość: gosc Co ty wypisujesz IP: *.62-97-203.bkkb.no 02.02.10, 13:59
      Chlopie, chlopie takis duzy a glupi jak but z lewej nogi. Twoje
      filozofowanie i udawanie "intelektualisty", za glowe sie lapie i
      oczom nie wierze, smiac sie czy plakac.
    • Gość: Ania Re: Dziecko - definicja IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.02.10, 08:56
      Dzieckiem jest człowiek w okresie od urodzenia do pierwszych lat
      > dojrzewania (0-12 lat).


      Czepiasz sie dowolnych definicji. Faktem jest ze zycie ludzkie zaczyna sie
      duuuuzo wczesniej: w momencie poczecia. Wtedy zaczynaja sie wszystkie procesy
      ktore nazywamy zyciem LUDZKIM. Przerwanie tych procesow nazywamy smiercia.
      Przerwanie celowe, jak aborcja, niczym sie nie rozni od zabojstwa.

      Przywiazywanie uwagi do etapu rozwoju czlowieka jest scholastycznym wymyslem
      przemyslu aborcyjnego i ideologi feminazistowsko-lewicowej. Wezmy np. nie moment
      narodzenia ale 7 miesiac ciazy. Powiedzmy matka umiera w wypadku, ale dziecko
      mozna uratowac.
      Dlatego dziecko w 7 miesiacu ciazy tez jest dzieckiem (wczesniakiem). Wg
      pro-aborcyjnej logiki wyjecie nie-czlowieka z lona matki przez cesarskie ciecie
      czyni go dzieckiem. Jednak jesli wyciagnie sie tylko glowe to mozna przeciac
      rdzen kregowy szyi Po angielsku to sie nazywa "partial-birth abortion". Niedawno
      zastrzelony lekarz Tyler robil takie aborcje grubo powyzej 6 tygodni. W ogole,
      zycie jest procesem ciaglym. Nie mozna go przerwac na dzien, dwa albo chociaz 10
      minut. Twierdzenie, ze zycie ludzkie nie jest ludzkie przez pierwsze 6 tygodni
      ale w sekunde pozniej juz jest ludzkie, to przyklad bankructwa umyslowego
      ideologow aborcji.
      • dziunia_1971 Re: Dziecko - definicja 05.02.10, 09:03
        Aniu - czy Ty jesteś kobietą ? Ile masz lat, ile dzieci ?!
        Jakie są twoje doświadczenia nt aborcji ?
        • Gość: Stab Re: Dziecko - definicja IP: *.hsd1.ca.comcast.net 06.02.10, 17:54
          > Aniu - czy Ty jesteś kobietą ? Ile masz lat, ile dzieci ?!
          > Jakie są twoje doświadczenia nt aborcji ?

          Czy my tu dyskutujemy doswiadczenia czy dorabianie definicji do doswiadczen? Czy
          usilujemy uzasadniac "doswiadczenia" czy obrone ludzkiego zycia? Sa pewne
          wartosci ktorych sie nie da odrzucic bez katastrofalnych konsekwencji. Taka
          wartoscia jest obrona ludzkiego zycia na kazdym etapie. Oczywiscie to wymaga
          poczucia odpowiedzialnosci i innych elementarnych zasad etycznych.
      • trawny Re: Dziecko - definicja 06.02.10, 18:25
        Sensowny opis!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja