Dodaj do ulubionych

Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne?

03.02.10, 19:54
Czesto tu na forum pojawia sie opinia, ze normalna rodzina to tylko malzenstwo
kobiety z mezczyzna (ewentualnie taki zwiazek bez zawartego malzenstwa).
Pozostale rodziny maja byc patologiczne (w tym tzw. rodziny rozbite, w ktorych
jest tylko jeden rodzic). Mam pytanie do tych, ktorzy tak sadza: czy wyrazacie
glosno taka opinie przy innych ludziach, o ktorych nic nie wiecie? Przeciez to
niegrzeczne sugerowac komus, ze jest z patologicznej rodziny. Czy
wyrazilibyscie taka opinie glosno przy np. swoim szefie, o ktorym byscie
wiedzieli, ze wychowywal sie w takiej rozbitej rodzinie?
Obserwuj wątek
    • qqazz Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? 03.02.10, 20:31
      Patologia to czasem za mocne słowo, ale rodzina rozbita (tutaj nie chodzi o
      wdowy i wdowców) to zawsze efekt jednego lub kilku czynników nie najlepiej
      swiadczących o rodzicach.
      Związek nieformalny bywa większa patologią niz rozbity, trafiaja się rodziny
      które wzięły rozwód i dalej zyja razem tylko po to żeby doić opieke społeczną ze
      swiadczeń przysługujących samotnym matkom.
      Bywa tez, że jeden z małzonków zostawia drugiego dla dobra swojego i dzieci
      (alkoholizm, przemoc etc.) owszem to jest ucieczka od patologii ale również
      swiadczy o tym, ze ktos wcześniej chyba za bardzo nie wiedział o co chodzi w
      zwiazku i jak wybrać partnera.



      pozdrawiam
      • imponeross A czy malzenstwo nigdy nie jest patologiczne? 03.02.10, 20:50
        qqazz napisał:

        > Patologia to czasem za mocne słowo,

        No wlasnie, a jednak tego slowa w takich sytuacjach uzywasz.

        > ale rodzina rozbita (tutaj nie chodzi o
        > wdowy i wdowców) to zawsze efekt jednego lub kilku czynników nie najlepiej
        > swiadczących o rodzicach.

        No a kobieta samotnie wychowujaca dziecko, ktora nigdy nie byla zona?

        > Związek nieformalny bywa większa patologią niz rozbity,
        > trafiaja się rodziny
        > które wzięły rozwód i dalej zyja razem tylko po to żeby doić opieke społeczną z
        > e
        > swiadczeń przysługujących samotnym matkom.
        > Bywa tez, że jeden z małzonków zostawia drugiego dla dobra swojego i dzieci
        > (alkoholizm, przemoc etc.) owszem to jest ucieczka od patologii ale również
        > swiadczy o tym, ze ktos wcześniej chyba za bardzo nie wiedział o co chodzi w
        > zwiazku i jak wybrać partnera.

        A czy malzenstwo nigdy nie jest patologiczne?

        >
        >
        > pozdrawiam

        • qqazz Re: A czy malzenstwo nigdy nie jest patologiczne? 04.02.10, 15:45
          imponeross napisał:
          > No wlasnie, a jednak tego slowa w takich sytuacjach uzywasz.

          Od reguły bywają wyjatki

          > No a kobieta samotnie wychowujaca dziecko, ktora nigdy nie byla zona?

          A dlaczego tak się stało? O czym to swiadczy i jak to o niej swiadczy?

          > A czy malzenstwo nigdy nie jest patologiczne?

          Owszem bywa, ze jest i tak.



          pozdrawiam
          • Gość: sasiad babcia to patologia IP: *.chello.pl 07.02.10, 16:11
            Patologia- to pewnego rodzaju nieprawidłowość. Zatem wszystko co odbiega od
            normy prawidłowej rodziny jest patologią.
            Nawet jesli dziecko wychowuje sie z mamą i kochajaca az nadto babcia. Lub nawet
            szczegolnie wtedy.

            • lucusia3 Re: babcia to patologia 08.02.10, 06:08
              Co prawda ja nigdy jakoś nie zabierałam głosu o rozmowach patologicznych rodzinach, ale podpisałabym się pod przedmówcami. Brak któregokolwiek z rodziców, z jakichkolwiek przyczyn to patologia, bo normą tego nazwać nie można.
              • jochweta Re: babcia to patologia 08.02.10, 06:37
                za normę społeczną uznajemy takie zachowania jakie przeważają w społeczeństwie.
                obecnie ciąża=małżeństwo. a co jeśli w większości będą samotne matki i staną się
                normą obyczajową? czy wtedy prawidłowo funkcjonująca rodzina stanie się patologią?

                podam przykład z własnego życia:
                normą wśród dzisiejszych nastolatków jest niechęć do czytania papierowych
                książek. niechęć ta nie dotyczy mojego syna - zawsze chętnie i dużo czytał, tak
                jak ja. na sprawie sądowej mój ex określił to zamiłowanie syna do książek jako
                patologię. zgodnie z przedstawioną koncepcją (co odbiega od normy jest
                patologią) ex miał rację. ja osobiście jednak cieszę się i jestem dumna z takiej
                "patologii" syna.
                dodatkowego smaczku sprawie dodaje fakt, że sędzina prowadząca sprawę
                przytaknęła exowi :D i to jest dla mnie patologią w tej historii!
                • Gość: ichi51e Re: babcia to patologia IP: *.acn.waw.pl 08.02.10, 10:41
                  Moim zdaniem nalezy sobie zadac pytanie: co to jest patologia. Jesli
                  zaloze ze norma to mama+tata+dzieci, to rodzina rownie patologiczna
                  jest mama+dziecko (czy tata+dziecko) jak tata+mama+dziecko+cicia
                  wdowa (do suka powinna tez miec rodzine, pewnie cos z nia nie tak!)
                  Ilosc osob w rodzinie nie ma znaczenia, znane sa przypadki rodzin w
                  ktorych dziadek/wuj/przyjaciel domu przejmuje role nieobecnego ojca.
                  Rodzina patologiczna to tata w ktorej czlonkowie sie nienawidza (a
                  co za tym idzie kloca sie, pija, bija itp) Nawet patrzac
                  historycznie to co dzis mamy za pelna rodzine to jakis kaleki
                  karzel: gdzie sa babki, ciotki, kuzyni, wujowie? Dzis liczba
                  przedwczesnych zgonow jest w miare niska, a kiedys? Wojny, porody i
                  juz jestes polsierota i wychowuje cie zbiorek krewniakow. Ciekawa
                  nowoscia jest rozrost rodziny nie do konca spokrewniowej: dwie
                  machochy, ojczym i masa rodzenstwa bardziej spokrewnionego lub
                  mniej. Takie budowanie wlasnej rodziny a nie bycie skazanym na to co
                  natura dala.
              • mikelondon Re: babcia to patologia 08.02.10, 10:34
                lucusia3 napisała:

                > Co prawda ja nigdy jakoś nie zabierałam głosu o rozmowach
                patologicznych rodzin
                > ach, ale podpisałabym się pod przedmówcami. Brak któregokolwiek z
                rodziców, z j
                > akichkolwiek przyczyn to patologia, bo normą tego nazwać nie
                można.

                ostatnio (stety,niestety) staje się to normą. A nazywanie takiej
                rodziny patologiczną to to samo co nazwanie kościoła katolickiego (w
                sensie organizacji, pisownia celowa)świętym i pozbawionym wad -
                czyli naduzycie.
                Nie ma w zyciu sytuacji czarno-białych.
          • eye-witness Re: A czy malzenstwo nigdy nie jest patologiczne? 07.02.10, 18:21
            > A dlaczego tak się stało? O czym to swiadczy i jak to o niej swiadczy?

            Dlaczego o niej swiadczy? Czy kobieta jest wiatropylna, sama sobie w ciaze
            zaszla? Bywa, ze facet nie ma ochoty wziac na siebie odpowiedzialnosci, tak?
            Gdyby usunela ciaze pewnie pisalbys, ze to tez o niej swiadczy, zgadza sie? Moze
            nie oceniajmy nie znajac realiow, zycie nie jest czarno-biale, kolego.
            • qqazz Re: A czy malzenstwo nigdy nie jest patologiczne? 07.02.10, 20:31
              eye-witness napisała:
              > > A dlaczego tak się stało? O czym to swiadczy i jak to o niej swiadczy?>
              Dlaczego o niej swiadczy? Czy kobieta jest wiatropylna, sama sobie w ciaze> zaszla?

              O właśnie sama sobie zachodzi? Czy też rozmyślnie? Czy moze lekkomyslnie?

              Bywa, ze facet nie ma ochoty wziac na siebie odpowiedzialnosci, tak?

              To dlaczego kobieta bierze kogoś takiego na ojca swojego dziecka? To, ze facet
              jest nieodpowiedzialny zazwyczaj widać z daleka po blizszym poznaniu, no chyba,
              że dziewczyna zachodzi sobie w ciążę z kimś kogo ledwie poznała ale to też o
              czymś świadczy.

              > Gdyby usunela ciaze pewnie pisalbys, ze to tez o niej swiadczy, zgadza sie? Moze

              Może lepiej po prostu nie zachodzić?

              > nie oceniajmy nie znajac realiow, zycie nie jest czarno-biale, kolego.

              Owszem, życie potrafi zaskakiwać i nie wszystko jest czarno-białe, ale większość
              sytuacji życiowych jest jednak dość typowa, mówimy o problematyce w ogólności,
              być może mówilibyśmy zupełnie co innego rozpatrując konkretny przypadek.
              Poza tym każdy z nas ma prawo do swoich ocen prawda? A forum jest właśnie po to,
              zeby się nimi powymieniać.



              pozdrawiam
              • aga999929 Re: A czy malzenstwo nigdy nie jest patologiczne? 08.02.10, 01:16
                Tutej raczej nie jest tak, że rodzina jest cacy lub be. Nie jest to
                czarnobiałe. Jest to raczej jakiś szerszy lub węższy zakres sytuacji
                sprzyjających zaspokajaniu potrzeb dzieci. Na przykłąd samotna matka
                którą wspiera wychowawczo brat i jest dla dzieci męskim wzorcem (a
                to najważniejsza rola) jest lepszą sytuacją dla dzieci. Niż życie w
                domu z obojgiem głęboko skonfliktowanych rodziców. Nawet jeśli
                rodzice Ci pobrali się zmiłości tylko po drodze się pogubili i za
                dużo złego między nimi zaszło. Teoria teorią a życie ze swoim
                bogactwem i zróżnicowaniem to całkiem inna sprawa.
                • lucusia3 Re: A czy malzenstwo nigdy nie jest patologiczne? 08.02.10, 06:12
                  Zgoda, ale sytuacja z dobrym bratem też nie jest idealna- jak takie dziecko ma się nauczyć żyć w związku partnerskim, jak okazywać czułość. Nie ma tu żadnych wzorów.
              • mikelondon Re: A czy malzenstwo nigdy nie jest patologiczne? 08.02.10, 10:37
                jesli chodzi o wiatropylność to dużą zasługę widzę tu moich
                ulubieńców - panów w czarnych sukienkach. wygadywanie głupot i
                mieszanie ludziom w głowach w myśl zasady, że antykoncepcja=piekło
                to największe s..syństwo jakie widziałem. A potem masz samotne matki
                itp
          • imponeross A jak to o nim swiadczy? 08.02.10, 00:18
            qqazz napisał:

            > imponeross napisał:
            > > No wlasnie, a jednak tego slowa w takich sytuacjach uzywasz.
            >
            > Od reguły bywają wyjatki

            Czyli jestes niekonsekwentny. Nie pierwszy i nie ostatni raz.

            > > No a kobieta samotnie wychowujaca dziecko, ktora nigdy nie byla zona?
            >
            > A dlaczego tak się stało? O czym to swiadczy i jak to o niej swiadczy?

            A jak to o nim swiadczy? No i jesli ta kobieta zaszla w ciaze przy pomocy np.
            banku spermy - to jak to o niej swiadczy? Chyba lepiej niz o twojej zonie, bo ta
            przeciez musiala uprawiac seks z toba (a fe!), zeby zajsc w ciaze :)

            > > A czy malzenstwo nigdy nie jest patologiczne?
            >
            > Owszem bywa, ze jest i tak.

            No wlasnie, nie pieprz wiec bzdur.

            >
            > pozdrawiam
          • mikelondon Re: A czy malzenstwo nigdy nie jest patologiczne? 08.02.10, 10:32
            patologią są medrcy wiedzący wszystko. Nikt nie jest w stanie
            przewidzieć wszystkiego. A tak się głupio składa, że znam wiele
            patoogicznych małżeństw, które trwają ze względu na presję
            otoczenia, "katolicyzm" itp. Trwają i wzajemnie zatruwają sobie
            zycia.
            Co jest lepsze? rozejść się kulturalnie i dołozyć wszelkich starań,
            żeby nie odbiła się ta sytuacja na dzieciach, czy też może jak qqazz
            napisał - trwać i się zamęczać? Co jest większą patologią?
      • black-emissary Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? 07.02.10, 19:52
        qqazz napisał:
        > tutaj nie chodzi o wdowy i wdowców

        Ale wdowy i wdowcy też nie spełniają kryterium Chłopak i dziewczyna to normalna rodzina, czyli zdaniem niektórych takie rodziny też są patologiczne.

        > to zawsze efekt jednego lub kilku czynników nie najlepiej
        > swiadczących o rodzicach.

        Oj, co za uogólnienie!
        Rozumiem, że zajście w ciążę poza związkiem małżeńskim Twoim zdaniem potwornie o człowieku świadczy. Podobnie jak niebycie jasnowidzem, który przewidzi, że po 10 latach związek się wypali.
        • qqazz Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? 07.02.10, 20:26
          black-emissary napisała:
          > Ale wdowy i wdowcy też nie spełniają kryterium...czyli zdaniem niektórych
          takie rodziny też są patologiczne.

          Owdowienie nie zależy od nas tylko od czynników zewnetrznych.

          > Oj, co za uogólnienie!

          Owszem uogólnienie, ale jeżeli zwiazek się rozpada to zawsze coś jest tego
          przyczyną.

          > Rozumiem, że zajście w ciążę poza związkiem małżeńskim Twoim zdaniem
          potwornie> o człowieku świadczy.

          Czemu potwornie? W tym lub innym zwiazku pisałem i na ten temat i jakoś tego nie
          podnosiłem, no ale jak ktos się uważa za katolika i to praktykującego to
          powinien przynajmniej czym prędzej "zalegalizować" stan faktyczny.



          pozdrawiam
          • black-emissary Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? 07.02.10, 20:47
            qqazz napisał:
            > Owdowienie nie zależy od nas tylko od czynników zewnetrznych.

            Ale hasło nie mówi Chłopak i dziewczyna to normalna rodzina, chyba że
            wystąpią czynniki zewnętrzne
            :).

            > Owszem uogólnienie, ale jeżeli zwiazek się rozpada
            > to zawsze coś jest tego przyczyną.

            Jak się trzyma to też coś tego przyczyną jest. Ale nigdzie nas to nie prowadzi.

            > Czemu potwornie? W tym lub innym zwiazku pisałem i na ten temat i
            > jakoś tego nie podnosiłem, no ale jak ktos się uważa za katolika
            > i to praktykującego to powinien przynajmniej czym prędzej
            > "zalegalizować" stan faktyczny.

            Czyli oceniasz życia innych osób na podstawie własnych przekonań religijnych?
            • qqazz Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? 07.02.10, 21:17
              black-emissary napisała:
              > Czyli oceniasz życia innych osób na podstawie własnych przekonań religijnych?

              > qqazz napisał:
              ale jak ktos się uważa za katolika
              > > i to praktykującego to powinien przynajmniej czym prędzej
              > > "zalegalizować" stan faktyczny.

              Moich? Co ma do tego moja religia? Ten kto jest wyznawca danej religii powinien
              trzymać się jej zasad, prawda? A przynajmniej się starać.


              pozdrawiam
              • black-emissary Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? 08.02.10, 00:14
                A rozmawiamy tylko o katolikach?
                • lucusia3 Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? 08.02.10, 06:16
                  Szkoda wysiłku black-emissary. Qqazz ma denerwujący styl wkładania własnych wypowiedzi w dość dowolny sposób inspirowany czyjąś opinia w cudze usta. No i trzeb udowadniać, ze się nie jest wielbłądem.
                  Tak jakby po napisaniu, że się lubi wiosnę z jej zielenią, musieć się tłumaczyć z jedzenia trawy.
                • qqazz Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? 08.02.10, 20:14
                  black-emissary napisała:
                  > A rozmawiamy tylko o katolikach?

                  Rodzina rozbita w większości kultur jest traktowana przynajmniej ze sporym
                  dystansem, a przesłanki które warunkują rozwód zwykle sa ściśle określone, samo
                  niedobranie się dwojga ludzi kiedy jest potomstwo mało gdzie wystarcza.



                  pozdrawiam
                  • black-emissary Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? 09.02.10, 19:53
                    Dlaczego zmieniasz temat?
          • mikelondon Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? 08.02.10, 10:39
            qqazz napisał:

            > black-emissary napisała:
            > > Ale wdowy i wdowcy też nie spełniają kryterium...czyli zdaniem
            niektórych
            > takie rodziny też są patologiczne.
            >
            > Owdowienie nie zależy od nas tylko od czynników zewnetrznych.
            >
            > > Oj, co za uogólnienie!
            >
            > Owszem uogólnienie, ale jeżeli zwiazek się rozpada to zawsze coś
            jest tego
            > przyczyną.
            >
            > > Rozumiem, że zajście w ciążę poza związkiem małżeńskim Twoim
            zdaniem
            > potwornie> o człowieku świadczy.
            >
            > Czemu potwornie? W tym lub innym zwiazku pisałem i na ten temat i
            jakoś tego ni
            > e
            > podnosiłem, no ale jak ktos się uważa za katolika i to
            praktykującego to
            > powinien przynajmniej czym prędzej "zalegalizować" stan faktyczny.
            >
            >
            >
            > pozdrawiam

            uogulniając - ludzie którzy prawią takie dyrdymały naprawde muszą
            być tak samo upośledzeni jak społeczna nauka kościoła. Nie ma to jak
            teoretycy. Jedni i drudzy.
      • Gość: watchman Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? IP: *.chello.pl 07.02.10, 22:51
        No to masz chyba ubogie doświadczenia w życiu i dość żeby nie powiedzieć
        skrajnie cuchniesz stereotypem. Taka zaściankowa mieścina trąci z Twojej
        wypowiedzi. Jesteś taki płytki że nawet nie podejmę sie polemiki. Zbyt ciasny
        jesteś i ubogi.
      • Gość: mmm Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? IP: *.chello.pl 08.02.10, 11:27
        życzę długiego szczęśliwego związku. I wciąż takiej bezwzględnej pewności siebie
        jak i wiedzy o "normalności"...
    • Gość: kieprzę_paczynskic Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 03.02.10, 20:34
      Czy
      > wyrazilibyscie taka opinie glosno przy np. swoim szefie, o ktorym byscie
      > wiedzieli, ze wychowywal sie w takiej rozbitej rodzinie?

      O szefie z pewnością nie, znacznie chętniej o podwładnym. Łatwiej wtedy o ocenę.
      • imponeross Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? 03.02.10, 20:52
        Gość portalu: kieprzę_paczynskic napisał(a):

        > Czy
        > > wyrazilibyscie taka opinie glosno przy np. swoim szefie, o ktorym byscie
        > > wiedzieli, ze wychowywal sie w takiej rozbitej rodzinie?
        >
        > O szefie z pewnością nie, znacznie chętniej o podwładnym. Łatwiej wtedy o ocenę
        > .

        No wlasnie, czyli jednak wyczuwa sie, ze tak nie wypada mowic.
        • Gość: kieprzę_paczynskic Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 03.02.10, 21:24
          tak nie wypada mowic.

          Rozumiem, że wyciągnąłeś temat z sąsiedniego wątku. To nie tak, że wypada lub
          nie. Patologia to duże i nadużywane słowo, zazwyczaj przez tych, którzy
          "wiedzą", mają ugruntowane poglądy, zazwyczaj mieszczące się w dość wąskich
          granicach. Znam wiele dzieci(ups, młodzieży) z rozmaitych środowisk. Znam takie
          z pełnych rodzin, świetnie sytuowanych, ale w pełni zasługujące na miano
          patologii i to wcale nie z powodu nałogów. Znam rodzinę gangstera, który ma 5
          dzieci, co niedziela jest z nimi w kościele, a małżonka tego człowieka jest
          rozliczana z każdej minuty życia. Rodziną rządzi strach. Czy to patologia czy
          nie? Mój młodszy syn przyjaźni się z chłopakiem, którego od lat wychowuje
          babcia, bo najpierw ojciec, a potem matka poszli w Polskę. Razem z tą babcią i
          siostrą tworzą rodzinę. Ktoś, kto przy mnie nazwał by ich "patologią", dostał by
          po pysku. I to tyle w tym temacie.
    • dziunia_1971 Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? 04.02.10, 10:56
      Oczywiście, że nie są ;-)
      A Panowie wypowiadający się w temacie "moralności", pojęć "dobra i
      zła" hołdują specyficznej definicji tolerancji ...
      Tolerują tylko te poglądy które uważają za słuszne ;-) A w
      kontrargumentach musi pojawić się obowiązkowo Hitler czy Bin
      Laden ... żenada.
      • Gość: rur [...] IP: *.chello.pl 07.02.10, 14:22
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • imponeross Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? 25.04.10, 14:11
        dziunia_1971 napisała:

        > Oczywiście, że nie są ;-)
        > A Panowie wypowiadający się w temacie "moralności", pojęć "dobra i
        > zła" hołdują specyficznej definicji tolerancji ...
        > Tolerują tylko te poglądy które uważają za słuszne ;-) A w
        > kontrargumentach musi pojawić się obowiązkowo Hitler czy Bin
        > Laden ... żenada.

        Oczywiscie, ze zenada. Ale ta zenada jest niestety faktem.
    • sikorka68 To komuś mieszają 07.02.10, 14:28
      się pojęcia. Rozbita, niepełna, tak. Poczytaj sobie, jak masz wątpliwości

      209.85.129.132/search?q=cache:5PJSAjo_hlUJ:www.mos1szczecin.neostrada.pl/pliki/publikacje/dysfunkcjonalnosc.doc+rodzina+patologiczna+definicja&cd=1&hl=pl&ct=clnk&gl=pl
      209.85.129.132/search?q=cache:MbHdDFI3IG8J:www.misiaki.friko.pl/patologia.doc+rodzina+patologiczna+definicja&cd=5&hl=pl&ct=clnk&gl=pl
    • stokrotkax26 Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? 07.02.10, 14:32
      Wszystko, wydaje mi sie, zalezy od okolicznosci. Nie mozna wrzucac
      wszystkich przypadkow do jednego wora. Rozne sa przeciez przyczyny
      rozwodow - czasami oboje to swietni ludzie, tylko po prostu sie nie
      dobrali. Wtedy lepiej sie rozejsc i zaczac nowe zycie. Z drugiej
      strony jest wiele rodzin, w ktorych ojciec i matka zyja jak pies z
      kotem, dzieci przez to cierpia, no ale sie nie rozwioda bo co
      sasiedzi powiedza, bo dla dobra dzieci itp. Dla mnie to dopiero
      patologia. Takie kiszenie sie we wlasnym, pelnym nienawisci sosie,
      do tego oklamywanie dzieci, samych siebie itp. Ale na zewnatrz
      wszystko cacy i PELNA rodzina. Podsumowujac uwazam, ze patologia
      moze miec rozne oblicza i lepiej byc ostroznym w osadzaniu i
      wyrazaniu glosnych opinii. A jesli dwoje ludzi rozeszlo sie z klasa
      i kultura i dzieci wiedza, ze pomimo rozwodu sa kochane przez oboje
      rodzicow - to mysle, ze slowo PATOLOGIA bedzie tu sporym naduzyciem.
    • jedenpro.cent patologiczne 07.02.10, 14:48
      Każda rodzina jest patologiczna. To przeżytek z epoki jaskiniowej.
      Nowoczesne kobiety same wychowują dzieci.
      • wj_2000 Re: patologiczne 07.02.10, 15:45
        jedenpro.cent napisał:

        > Każda rodzina jest patologiczna. To przeżytek z epoki jaskiniowej.
        > Nowoczesne kobiety same wychowują dzieci.


        Twoja wypowiedź, to zapewne sarkazm. Tak to odebrałem.
        Ale po chwili, naszła mnie myśl, że jakieś jądro racjonalności w
        obserwowanym upadku rodziny monogamicznej może istnieje!
        U wielu ssaków (chyba dużej większości) to rzeczywiście samica
        samodzielnie wychowuje małe. Dzięki temu, następuje drakońska
        selekcja samców! Ten najsilniejszy staje się zapładniaczem wielu
        samic, powiedzmy 10, a jego 9 rówieśników musi "obejść się smakiem".

        U ludzi (których głównym atutem w rywalizacji z innymi gatunkami
        stał sie mózg) dziecko osiąga samodzielność po wielu latach. A
        rodzić trzeba co roku (wysoka śmiertelność w warunkach pierwotnych).
        Matka musiałaby zajmować się kilkorgiem dzieci na raz, co jest
        nierealistyczne. Stąd monogamia. Nie świadoma monogamia u ludów
        pierwotnych, a takie mechanizmy biochemiczno psychologiczne (np
        ciągłe pożądanie kopulacji u mężczyzn - niedźwiedzie, czy jelenie
        nabierają chęci tylko i wyłącznie wobec samicy w rui!!!), które
        skłaniają parę do pozostawnia razem i wspólnej opieki nad potomstwem.


        Ale dzisiaj, kobiety rodzą jedno, dwoje dzieci w całym swym życiu! I
        są rzeczywiście w stanie odchować to potomstwo bez pomocy ojca!
        Być może, o ile ludzkość nie wysadzi się sama w powietrze w
        najbliższych latach, za kilka pokoleń małżeństwo monogamiczne
        zupełnie zniknie!!!!!
        • sikorka68 Re: patologiczne 07.02.10, 15:55
          wj_2000 napisał:

          > Ale dzisiaj, kobiety rodzą jedno, dwoje dzieci w całym swym życiu! I
          > są rzeczywiście w stanie odchować to potomstwo bez pomocy ojca!
          > Być może, o ile ludzkość nie wysadzi się sama w powietrze w
          > najbliższych latach, za kilka pokoleń małżeństwo monogamiczne
          > zupełnie zniknie!!!!!

          ale czy bez szkody dla dziecka? Jednak, jak dziecko ma komplet dorosłych +
          innych krewnych, przedszkole, zainteresowania jest bardziej uspołecznione.
          Nigdy nie rozumiałam, dlaczego dwoje ludzi najpierw się łączy, a potem
          "uprzykrzają" sobie życie. Pewnie drzemie w nas jakaś część destrukcyjna, która
          u jednych się uaktywnia w mniejszym, lub większym stopniu, a u innych nie.
    • 4v Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? 07.02.10, 15:16
      Znam bardzo dużo rodzin patologicznych, które w tzw "potocznym" rozumieniu są
      jak najbardziej zdrowe i wspaniałe. Niestety nie znam żadnej rozbitej rodziny,
      która idealnie spełniałaby swoje funkcje, a dzieci w niej żyłyby zdrowo i
      szczęśliwie.

      Tak więc patologia w rodzinie to problem znacznie szerszy, niż problem rozbitych
      związków rodziców. I tymi pozostałymi problemami wcale nie jest tylko przemoc
      czy alkohol. Bardzo często jest to na przykład niezdrowy stosunek rodziców do
      swoich dzieci - to jest zmora naszych czasów, gdy dzieci są głównie od tego, by:

      1. leczyć kompleksy rodziców
      2. być od tego by rodzice mogli odreagować (rodziców ruga szef, rodzice rugają
      swoje dzieci).
      3. zapewnić rodzicowi odskocznię uczuciową od małżonka (no to już jest totalna
      patologia, niestety dość częsta, jakaś chora więź matki z synem lub ojca z
      córką, zwłaszcza dorastającymi).


      a co do ostatniej części Twojego postu, to jest kompletnie bez sensu. nikt z
      instynktem samozachowawczym nie będzie mówić szefowi o takich rzeczach? chyba że
      w jakiejś złości, frustracji? co oczywiście nie znaczy, że takich szefów nie ma.
      są. i to nawet bardzo wielu.
      • Gość: dziadek Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? IP: *.xdsl.centertel.pl 07.02.10, 15:49
        Patologi rodzi patologię, zapytajcie się wiśniewskiego z czerwonym łbem.
        • sikorka68 Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? 07.02.10, 15:56
          W znacznej części. Na całe szczęście, nie zawsze.
    • Gość: uczciwy cygan Rodziny cygańskie IP: *.chomiczowka.waw.pl 07.02.10, 15:57
      Jaki % rodzin cygańskich nie jest patologiczny ?...
      • Gość: megrajan Re: Rodziny cygańskie IP: *.dream.net.pl 07.02.10, 16:59
        heh a jak ludzie sie przestali po prostu kochać ? też są ułomni bo
        mając 20 lat mieli inne spojrzenie i oczekiwania wobec partnera 10
        lat później ?
        Co za brednie
    • Gość: gosc-ma Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.10, 17:26
      a co ma sformalizowanie lub nie- zwiazku do patologii?
      patologia to alkoholizm, nieudolnosc spoleczna, agresja wobec czlonkow rodziny i
      z reguly innych, zycie na koszt spoleczenstwa, niechec do pracy etc jesli w
      takim zwiazku formalnym lub nie sa dzieci - to jest patologiczna rodzina
    • adellante12 Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? 07.02.10, 17:38
      No cóż, jesli ktoś nie rozumie zanczenia słów to uważa je za
      niegrzeczne i obraźliwe:
      Patologia społeczna - zwana też dewiacja społeczną w ujęciu
      funkcjonalnym oznacza społeczną dezorganizację, stan zakłócenia
      równowagi społecznej, czego przejawem jest osłabienie więzi
      społecznych, utrudnienia w realizacji pewnych wartości i potrzeb,
      zachwianie systemu norm, oraz nieskuteczność kontroli społecznej.

      Streszczajac i spłycajac odchylenie od spłeczne przyjetych norm
      nazywa sie patologią.
      Niestety dla wielu ćwierćinteligentów w tym kraju patologia oznacza
      ubóstwo i alkoholizm w skrócie..

      Tak rozbita rodzina z definicji jest patologią społeczną. Dlatego ze
      jest niezgodna z ogólnie przyjetą normą społeczną. Nie ma w tym nic
      niegrzecznego czy obraźliwego. No chyba że ktoś nadal nie rozumie...
      • Gość: q Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? IP: *.walecznych.net 07.02.10, 18:15
        "czego przejawem jest osłabienie więzi
        społecznych, utrudnienia w realizacji pewnych wartości i potrzeb,
        zachwianie systemu norm, oraz nieskuteczność kontroli społecznej."

        tylko ze w rodzinach rozbitych czesto nie ma tego 'przejawu' wiec dlaczego mialo by sie kwalifikowac do patoligi. wazny jest skutek dzialan a nie one same w sobie. wiesz gdyby pijacy nalogowo ojciec : nie przychodzil pijany do pracy , nie sprawialby ze jego dzieci sie go wstydza, poswiecal im duzo dobrze spedzonego czasu, nie przepijal pieniedzy, nie tracil uczuc wyzszych to taka rodzina nie byla by patologiczna a wiadomo ze tak sie nie da. jesli chodzi o rodziny rozbite to rodzina wcalenie musi byc dysfunkcyjna w wychowaniu i uksztaltowaniu dziecka bierze udzial tez najblizsza rodzina jego przyjaciele, znajomi , nauczyciele itp
      • sikorka68 Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? 07.02.10, 20:01
        Tak rozbita rodzina z definicji jest patologią społeczną. Dlatego ze
        > jest niezgodna z ogólnie przyjetą normą społeczną. Nie ma w tym nic
        > niegrzecznego czy obraźliwego. No chyba że ktoś nadal nie rozumie...

        A znasz definicję? A samotnie wychowująca dziecko kobieta/ mężczyzna przyjęło
        się już dawno w naszym społeczeństwie.

        "Streszczajac i spłycajac odchylenie od spłeczne przyjetych norm
        > nazywa sie patologią.
        > Niestety dla wielu ćwierćinteligentów w tym kraju patologia oznacza
        > ubóstwo i alkoholizm w skrócie.."

        Spłycając, nie znasz. To to oznacza + parę innych rzeczy.
        • adellante12 Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? 07.02.10, 20:30
          A znasz definicję? A samotnie wychowująca dziecko kobieta/
          mężczyzna przyjęło się już dawno w naszym społeczeństwie.


          definicję znam. Twoje swiete oburzenie niczego nie zmienia.
          Rozbita/niepełna rodzina jest rodziną dysfunkcyjną. Czy tego chcesz
          czy nie.
          Na przyszłość czytaj ze zrozumieniem.
          To ze ktoś samotnie wychowuje potomstwo nie oznacza że stało się to
          normą społeczną. Jesli nie rozumiesz tego wyrażenia polecam
          google, albo klasyczne źródła wiedzy..

          • sikorka68 Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? 07.02.10, 23:39
            Poczytaj linki, które podałam w innych postach, a zobaczysz, że bzdury pleciesz.
            Zaprzeczasz wszystkim definicjom mi znanym w tym temacie.
            • adellante12 Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? 08.02.10, 10:55
              www.misiaki.friko.pl...... wykładnia wiedzy.... Taaaaa
              Nie rób się żałosna. Siegnij po coś co chociaz otarło się o opracowania naukowe.
              Jeszcze raz ci wytłumaczę obrazkowo jak dla przedszkolaka.
              Człowiek bez jednej nogi funkcjonuje w społeczeństwie. Tak?
              Człowiek ten jest akceptowany przez społeczeństwo. Tak?
              Czy normą społeczną wobec tego jest bycie beznogim?
              Mysl myśl myśl...... Nie zważaj na ból.. Myśl...
    • Gość: izolacja od taty egoim rodzica nadDobrem dziecka to rozbita rodzina IP: *.knc.pl 07.02.10, 18:06
      egoim rodzica nadDobrem dziecka to rozbita rodzina

      Dzieci wychowywane bez ojca statystycznie dużo częściej
      • Gość: Izolacja od taty Re: egoim rodzica nadDobrem dziecka to rozbita ro IP: *.knc.pl 07.02.10, 18:07
        egoim rodzica nadDobrem dziecka to rozbita rodzina

        Dzieci wychowywane bez ojca statystycznie dużo częściej
        • Gość: dla dziecka tak Egoizm rodzica nadDobrem dziecka to rozbita rodzin IP: *.knc.pl 07.02.10, 18:09
          egoizm rodzica nadDobrem dziecka to rozbita rodzina
          a jest Patologią dla dzieci.
          Jeśli własne ambicje są ważniejsze niż własne dziecko
          wtedy dochodzi najczęściej do rozbitych rodzin

          Dzieci wychowywane bez ojca statystycznie dużo częściej
      • katrina_bush nie prawda,rodzina bez ojca istnieje od tysiącleci 09.02.10, 19:36
        Gość portalu: izolacja od taty napisał(a):

        > egoim rodzica nadDobrem dziecka to rozbita rodzina
        >
        > Dzieci wychowywane bez ojca statystycznie dużo częściej
        >
    • eye-witness Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? 07.02.10, 18:34
      Ludzie, ktorzy wyrazaja takie opinie, zwlaszcza gdy nie znaja realiow, sami maja
      jakis problem, ale takie wlasnie jest polskie spoleczenstwo.
    • Gość: mitka Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.10, 18:53
      Myślę,że nastąpiło tutaj pomieszanie pojęć.
      Dla mnie patologia,to raczej rodzina dysfunkcyjna.
      Rodzina niepełna,wcale nie oznacza patologii.Dzieci wychowywane przez tylko
      jednego z rodziców stają się również normalnymi,wykształconymi i dobrze
      funkcjonującymi w społeczeństwie,dorosłymi.
      Mówienie o patologii w przypadku rodziny niepełnej, jest niesprawiedliwe i
      krzywdzi wiele kobiet(bo to na nie najczęściej tworzą wraz z dziećmi rodzinę
      niepełną).
    • Gość: janek Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.10, 18:57
      błagam nie mylcie patologii z głupotą......
    • Gość: Irka Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? IP: *.chello.pl 07.02.10, 19:16
      Mój mąż wniósł o rozwód.Ze mną to jego drugie małżeństwo.Zostawił
      mnie dla mojej koleżanki .Pewnie będzie brać trzeci ślub.Z jego
      wypowiedzi wynika, że trzecia to nie jego ostatnia kobieta.Jego
      ojciec brał ślub 3 razy i pewnie były czwarty, ale zachorował i
      zmarł.Mój(jeszcze) pasierb ma trzecią kobietę a drugą żonę, moja
      (jeszcze) pasierbica ma trzeciego faceta.Z każdym była kilka
      lat.Psychologia mówi, że wzorce czerpiemy od swoich rodziców.Skoro
      rodzice czy dziadkowie łamali tak szybko przysięgi i tak łatwo się
      rozwodzili a potem brali kolejnu ślub, to dlaczego jesli ja mam
      trudności można je rozwiązać szybko w postaci kolejnego związku.Po
      co rozmawiać , po co iść na kompromis.Co mnie obchodzi druga
      strona,która przeżywa ból, przecież to jej problem .Czy to można
      nazwać patologią? To chora rodzina i kolejne jej pokolenia będą
      takie jak przodkowie.
    • rossdarty Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? 07.02.10, 19:35
      W pewnym stopniu czuję się wywołanym do tablicy.
      Nie tak dawno użyłem tej terminologii w określeniu do konkretnej sytuacji opisywanej na tym forum.

      Przede wszystkim co rozumiem jako patologię?
      Nie powołując się na źródła, których w necie nie brakuje ,a ujmując własnym, potocznym językiem:
      Objawy chorobowe rozpoznawalne w zdrowym organizmie.
      Określenie pierwotnie związane z medycyną, zakorzenione także w społeczeństwie, określające odstępstwa od ogólnie przyjętych i przestrzeganych norm społecznych.

      Czy rodzina rozbita to patologia?
      Z punktu widzenia wzorca rodziny: może jeszcze nie patologia, ale zagrożona patologią.
      Sam fakt rozbicia rodziny ma już wpływ na dziecko, bez względy jakie były powody rozejścia się rodziców.

      Czy rodzina pełna może być rodziną patologiczną?
      Jak najbardziej. Nawet jeśli nie wchodzą w konflikt z prawem.
      Często zdarza się brak zainteresowania dzieckiem... Co robi, z kim się koleguje i przyjaźni.
      Ilu jest takich rodziców, którzy spłodzili, podchowali i wyhodowali, tak!, bo o wychowaniu nie mają pojęcia i uważają że jest OK.?
      Ma rozum więc niech sobie sam radzi, bo oni czasu nie mają prowadząc biznesy.
      Czy TO jest zdrowy wzorzec rodziny?
      Czy patologia nie wkracza do takiej rodziny?

      Samo określenie może być bolesne dla rodziny, która się z nim spotkała.
      Nie zawsze jednak określenie "rodzina patologiczna", lub "rodzina zagrożona patologią" ma negatywny wydźwięk.
      W służbach społecznych określenie takie to pierwszy sygnał aby zająć się taką rodziną, pomóc jej.

      Alkoholizm, narkotyki, przestępczość, notoryczne awantury małżonków, świadome uchylanie się od obowiązków rodzinnych to spłycanie tematu, jak wspomniano powyżej, we wcześniejszych wątkach.
      Świetnie to przedstawił(a) 4v, czy adellante12.
      • kieprze_paczynskich Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? 07.02.10, 21:19
        > Przede wszystkim co rozumiem jako patologię?

        Wbrew temu, co wymądrzała się jedna z dyskutantek, rozumiesz patologię
        prawidłowo. Gdyby uznać, że rodzina to ojciec+matka+dzieci, to patologią w
        oczywisty sposób jest małżeństwo bezdzietne.

        > Czy rodzina rozbita to patologia?


        Używany w polskim piśmiennictwie socjologicznym i pedagogicznym termin
        "patologia rodziny" nie ma jednoznacznej definicji. Wielu autorów używa obok
        "patologii" określeń: "dewiacja", "zjawiska patogenne", "symptomy patologii
        życia rodzinnego".( Budrewicz, 1992)

        "We współczesnej literaturze rodzina jest ujmowana jako system, całość, która
        jest czymś więcej niż tylko sumą części. Mówiąc o rodzinie jako systemie
        społecznym, myślimy przede wszystkim o procesach w nim zachodzących:
        komunikowaniu się, działaniu i współdziałaniu poszczególnych elementów, a nie
        o jego cechach strukturalnych.
        Rodzina w ujęciu systemowym, to grupa
        współzależnych od siebie jednostek, których łączy poczucie historii, więzi
        emocjonalne oraz strategie działania w celu zaspokojenia potrzeb zarówno całej
        rodziny jak i jej członków.(G. Lowe, 2000) "

        cdn. Rodzina wzywa. Muszę jechać po dziecko.
      • Gość: kieprzę_paczynskic Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 07.02.10, 22:43

        > Czy rodzina pełna może być rodziną patologiczną?



        " Zalicza się do rodzin patologicznych te, w których oboje rodzice lub jedno z
        nich alkoholizuje się, używa narkotyków, dopuszcza się nierządu - najczęściej we
        własnym domu w obecności dzieci, wykorzystuje je seksualnie".(J. Śledzianowski,
        1991)

        Natomiast o rodzinie dysfunkcjonalnej można mówić już wtedy, gdy nie występuje
        jeszcze w niej głęboka patologia, jednak jej prawidłowe funkcjonowanie zostało
        trwale zaburzone. Dysfunkcjonalna rodzina to taka, która nie spełnia już
        swoich naturalnych funkcji. Członkowie takich rodzin funkcjonują na niższym
        poziomie niż mogłyby.
        W literaturze podkreśla się prawidłowość funkcji, a nie strtuktury.
        "Rodzina dysfunkcjonalna jest stworzona przez dysfunkcjonalne małżeństwo, takie
        małżeństwa zaś tworzą dysfunkcjonalne osoby, które odnajdują się wzajemnie i
        żenią ze sobą. Jednym z tragicznych faktów jest to, że osoby dysfunkcjonalne
        prawie zawsze znajdują inną osobę, która działa albo na tym samym, albo na
        większym poziomie dysfunkcji." (J. Bradshaw, 1998)


        Gdy ujmujemy rodzinę jako system, wszelkie nieprawidłowości
        w funkcjonowaniu jej członków powinniśmy traktować jako efekt zaburzenia całego
        układu. Jeśli dziecko nie przejawia symptomów zaburzonego zachowania, nie
        możemy mówić o rodzinie dysfunkcyjnej
        ani tym bardziej patologicznej
        , niezależnie od jej struktury. Ktoś, kto tu
        tak mechanicznie podchodził do sprawy nie ma pojęcia o czym mówi. Jak
        najbardziej prawidłową rodzinę może tworzyć samotny tata, samotna mama jak i
        dwie mamy i dwóch ojców, o ile funkcja takiej rodziny jest prawidłowo
        realizowana. Znam rodzinę, gdzie kobieta po śmierci rodziców zaopiekowała się
        własną, istotnie młodszą siostrą, wychowywała ją na takich samych zasadach jak
        własne dzieci, a dziecko przyjęło tę konwencję i mówiło(i nadal mówi) do niej
        "mamo", mimo świadomości, że są rodzeństwem. Życie jest znacznie bardziej
        złożone, niż proste, czy powiedzmy otwarcie, prostackie interpretowanie
        definicji. Ramen.
    • Gość: oświęcimer Chybiony przykład IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.10, 22:09
      To, że ktoś nie wyraziłby danego poglądu przy swoim szefie zwykle wynika nie z
      faktu, że tego poglądu nie żywi tylko dlatego, że w grę wchodzi szef. To dość
      specyficzna relacja.
    • magdalaena1977 Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? 07.02.10, 22:54
      imponeross napisał:

      > Czesto tu na forum pojawia sie opinia, ze normalna rodzina to tylko malzenstwo
      > kobiety z mezczyzna (ewentualnie taki zwiazek bez zawartego malzenstwa).
      > Pozostale rodziny maja byc patologiczne (w tym tzw. rodziny rozbite, w ktorych
      > jest tylko jeden rodzic).
      Dla mnie patologia - to pewna nieprawidłowość, zaburzenie. Oczywiście patologiczne bywają także pełne rodziny (jeśli jest tam przemoc, brak miłości, alkohol).
      Wychowywanie dziecka tylko przez jednego z rodziców, ewentualnie babcię czy ciocię nie jest IMHO dobre, pożądane. IMHO dziecko potrzebuje do prawidłowego rozwoju pełnej kochającej się rodziny i jeśli tego brak - pojawiają się problemy, które mogą lub nie wpłynąć na rozwój dziecka. I dlatego takie sytuacje powinny być ograniczone do przypadków losowych, kiedy jedno albo oboje rodzice nie żyją. Zresztą wtedy niezależnie o okoliczności faktycznych komunikat co do normalnego, prawidłowego modelu rodziny pozostaje niezmienny.

      Ale jest dla mnie coś przerażającego w tym, że ludzie powołują na świat dzieci bez stworzenia im takiej pełnej kochającej rodziny. Bez przemyślenia, czy są gotowi zostać z tą drugą osobą i wychować wspólne dziecko. że nie chcą brać odpowiedzialności za już urodzone dzieci i rodziny, które stworzyli.
      A najgorsze jest, że ludzie uważają ten stan za zwykły i normalny. Że wpajają dziecku przekonanie, że to w porządku, jeśli widuje tatusia raz na dwa tygodnie i że jest to równie dobry model, co wspólne mieszkanie dziecka z obojgiem kochających się rodziców.
      I to dla mnie naprawdę jest patologia.

      > Czy wyrazilibyscie taka opinie glosno przy np. swoim szefie,
      > o ktorym byscie wiedzieli, ze wychowywal sie w takiej rozbitej rodzinie?
      Jest wiele sytuacji, kiedy myślimy o kimś niezbyt dobre rzeczy, ale z różnych względów nie mówimy tego wprost. Jeśli szefowi brzydko pachnie z ust, to nie będę się siadała zbyt blisko, ale nie skomentuję tego faktu.
      • adellante12 Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? 08.02.10, 11:01
        Dla mnie patologia - to pewna nieprawidłowość, zaburzenie. Oczywiście
        patologiczne bywają także pełne rodziny (jeśli jest tam przemoc, brak miłości,
        alkohol).


        No właśnie masz absolutna rację.


        najgorsze jest, że ludzie uważają ten stan za zwykły i normalny. Że wpajają
        dziecku przekonanie, że to w porządku, jeśli widuje tatusia raz na dwa tygodnie
        i że jest to równie dobry model, co wspólne mieszkanie dziecka z obojgiem
        kochających się rodziców. I to dla mnie naprawdę jest patologia.


        dokładnie tak jak piszesz. Ale niestety patologia ma to do siebie ze
        osobniki patologią dotkniete uznaja ten stan za absolutnie normalny i jak
        najbardziej prawidłowy
      • katrina_bush to mentalność jedynie słusznego kołchozu 09.02.10, 20:01
        magdalaena1977 napisała:

        > imponeross napisał:
        >
        > > Czesto tu na forum pojawia sie opinia, ze normalna rodzina to
        tylko malze
        > nstwo
        > > kobiety z mezczyzna (ewentualnie taki zwiazek bez zawartego
        malzenstwa).
        > > Pozostale rodziny maja byc patologiczne (w tym tzw. rodziny
        rozbite, w kt
        > orych
        > > jest tylko jeden rodzic).
        > Dla mnie patologia - to pewna nieprawidłowość, zaburzenie.

        w takim razie osoby inteligentne, tak samo osoby atrakcyjne to
        patologia - statystycznie to zdecydowana mniejszość,

        > Oczywiście patologiczne bywają także pełne rodziny (jeśli jest tam
        przemoc, brak miłości, alkohol).
        > Wychowywanie dziecka tylko przez jednego z rodziców, ewentualnie
        > babcię czy ciocię nie jest IMHO dobre, pożądane. IMHO dziecko
        > potrzebuje do prawidłowego rozw
        > oju pełnej kochającej się rodziny i jeśli tego brak - pojawiają
        się problemy, które mogą lub nie wpłynąć na rozwój dziecka. I
        dlatego takie sytuacje powinny być ograniczone do przypadków
        losowych, kiedy jedno albo oboje rodzice nie żyją.
        > Zresztą wtedy niezależnie o okoliczności faktycznych komunikat co
        do normalnego, prawidłowego modelu rodziny pozostaje niezmienny.
        >

        przykro mi, ale nie istnieje jedynie słuszny "prawidłowy model
        rodziny" - to mentalność jedynie słusznego kołchozu

        miliony kobiet od tysiącleci wychowywały dzieci bez ojców, model
        rodziny bez ojca istnieje praktycznie od zawsze i nikt nie wymyślał
        takich chorych teorii

        • magdalaena1977 Re: to mentalność jedynie słusznego kołchozu 09.02.10, 21:11
          katrina_bush napisała:


          > miliony kobiet od tysiącleci wychowywały dzieci bez ojców,
          i uważasz, że jest to równie dobre, co wychowywanie dziecka przez dwoje
          kochających rodziców ?

          > model rodziny bez ojca istnieje praktycznie od zawsze i nikt nie
          > wymyślał takich chorych teorii
          Wydaje mi się , że wdowy i sieroty zawsze były przedmiotem współczucia /
          ostracyzmu społecznego właśnie ze względu na nienaturalność sytuacji niepełnej
          rodziny. W obecnych czasach sytuacja ekonomiczna takich rodzin jest dużo lepsza.
          • katrina_bush Re: to mentalność jedynie słusznego kołchozu 09.02.10, 23:41
            magdalaena1977 napisała:

            > katrina_bush napisała:
            >
            >
            > > miliony kobiet od tysiącleci wychowywały dzieci bez ojców,
            > i uważasz, że jest to równie dobre, co wychowywanie dziecka przez
            dwoje
            > kochających rodziców ?
            >

            tak. jest równie dobre
            proszę brać pod uwagę, że dziecko nie jest wychowywane wyłącznie
            przez "kochających" rodziców, dziecko jest wychowywane przez
            "kochające" otoczenie, przedszkole, szkołę, czy "kochającą" resztę
            rodziny i "kochających" przyjaciół

            > > model rodziny bez ojca istnieje praktycznie od zawsze i nikt nie
            > > wymyślał takich chorych teorii
            > Wydaje mi się , że wdowy i sieroty zawsze były przedmiotem
            współczucia /
            > ostracyzmu społecznego właśnie ze względu na nienaturalność
            > sytuacji niepełnej rodziny. W obecnych czasach sytuacja
            ekonomiczna takich rodzin jest dużo lepsza
            > .

            pojęcia typu "nieobecny ojciec", "niepełna rodzina", "samotna matka"
            to wymysły ostatnich dziesięcioleci

            tradycyjna rodzina to wielka rodzina klanowa, do dzisiaj tak
            funkcjonuje rodzina w krajach "zacofanych" - miejsce ojca zastępuje
            nowy partner, starszy brat, wuj, dziadek itp. itd.
            cały klan opiekuje się matkami i wychowuje potomstwo

            dajmy na to dzisiaj w Afryce w egalitarnych społecznościach
            archaicznych - cała wioska to rodzina, pojęcie typu "matka" i
            "ojciec" w zasadzie nie istnieje
    • Gość: on Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? IP: 88.81.134.* 08.02.10, 01:00
      Gdy ojciec przychodzil pijany do domu i robil sie tak agresywny, ze trzeba bylo
      uciekac do sasiadow to dla mnie byla patologia. Jakby na to nie patrzec to juz
      wtedy moja rodzina byla rozbita bo ojciec nie spelnial swojej roli jako rodzic.

      Po rozwodzie rodzicow (mialem moze 10 lat) moja mama musiala sie zajac mna i
      straszym bratem. Pomagali nam dziadkowie, ciocie, sasiedzi, ale ojca nikt mi nie
      byl w stanie zastapic. Nigdy sie juz nie dowiem jak to jest miec ojca, a o jego
      funkcjach moge sobie poczytac tylko z ksiazek do psychologii. To tez jest dla
      mnie patologia bo nie doswiadczam obecnosci ojca w swoim zyciu.

      Definicji moze byc tysiace, ale jesli ktos traci ktoregos z rodzicow jako
      dziecko (bez wzgledu na powod) to juz do konca zycia bedzie nosic ten krzyz. Nie
      jestem jakos specjalnie religijny, ale to sformulowanie bardzo trafnie pasuje.
      • tlenek_wegla Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? 10.02.10, 03:48
        Byc moze.... Jednak nie powstrzymuje mnie to przed byciem tym wszytkim, czym moj
        ojciec byc nie chcial...

        Dla moich dzieci....
    • aga999929 Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? 08.02.10, 01:09
      Jest wiele głęboko patologicznych rodzin, gdzie jest obydwoje
      rodziców.
    • sibeliuss DDRR 08.02.10, 08:05
      Może zainteresuje kogoś temat DDRR:
      forum.gazeta.pl/forum/f,18111,Dorosle_Dzieci_Rozwodnikow.html
      • tlenek_wegla DDA 10.02.10, 03:46
        DDA
        tez pewnie jes.. co za bzdura,,
    • groma_00 Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? 08.02.10, 08:30
      W ogóle bym nie wyrażał opinii na ten temat, gdyż to nie moja pieprzona sprawa,
      kto gdzie i jak się wychowywał.
      • Gość: lama Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.10, 11:38
        Dla mnie patologia oznacza skrajne zachowania rodziców względem dzieci zarówno
        alkoholizm jak i nadmierną 'tresurę' pojmowaną przez nich jako troskę.Zauważa
        się w dzisiejszych czasach pęd do asertywności ( uczy się tego dzieci już w
        przedszkolu), pieniactwa, pokazywania drugim kto silniejszy, kto lepszy, kto ma
        więcej do powiedzenia, a to niestety nie sprzyja związkom partnerskim, brak jest
        już na tym etapie pewnej pokory i dobrej woli.To się szybko zemści.W związku
        dwojga takich ludzi wszystko jest pięknie, ładnie dopóki nie ma problemów, a
        niestety będą w każdym, a to finansowe, a to z dorastającymi dziećmi.Wtedy
        trzeba jednak umieć nawzajem się wspierać w pokonywaniu ich, a nie udowadnianiu
        sobie kto jest winny, rozwód jest równoznaczny z ucieczka od nich, bo brak
        niestety dobrej woli, której młody człowiek powinien się dawno był nauczyć,
        zamiast swego rodzaju 'przepychanek'.Poza skrajnością, którą nazwałabym
        patologią jak alkoholizm, znacznie częstsza przyczyna rozwodów jest
        nieumiejętność współżycia z drugim człowiekiem wynikająca z nadmiernej troski o
        siebie samego, owa asertywność wpajana od dziecka, zamiast pewnej
        wrażliwości.Mamy już efekty 'wychowania bezstresowego'( kosze na śmieci na
        głowach nauczycieli), a na wychowanie 'w stylu asertywnym' też niedługo poczekamy.
    • drwallen Jesteśmy grzeczni 08.02.10, 20:26
      Jesteśmy grzeczni więc nie mówimy kalekom, że są kalekami, osobom z rodzin
      patologicznych że są z rodzin patologicznych, sierotom nie przypominamy że są
      sierotami, itd.

      Człowieku - to chrześcijański kraj, a nie Izrael!
    • tlenek_wegla Re: Czy tzw. 'rodziny rozbite' sa patologiczne? 10.02.10, 03:43
      WYCHOWALEM SIE W TAKIEJ RODZINIE. Co TY WIESZ NA TEN TEMAT?


      Bylo ciezko.Brakowalo na wszystko. Ksiazki, zeszyty, zabawki, buty, jedzenie...
      Ksiazek brakowalo mi najbardziej. Juz w 5 klasie podstawowki nalezalem do
      biblioteki dla doroslych (dzieki Pani Irenie)... Moglem wtedy wypozyczac ksiazki
      z biblioteki bez ograniczen i czytac, czytac, czytac....


      W domu zawsze bylo cienko.... Zwlaszcza pod wzgledem materialnym.

      Mialem (powinienem powiedziec MAM) jednego rodzica. Matke, ktora ze wszytkim
      musiala sobie poradzic. Dom, rodzenstwo, praca...Pozniej przyszly zmartwienia
      mojej mlodosci - studia.
      Jestem jaki jestem z tego powodu. Dzieki temu. Jestem wdzieczny.


      Byc moze jesem z patologicznej rodziny. Ja sam nie dopuscilbym do tego typu
      sytuacji w swojej rodzinie. Widze wyraznie, porownujac z innymi, ze w wieku lat
      10 rozowo nie mialem. Wszyscy zaciskali zeby i szli do przodu. Ja tez
      zaciskalem. Dzisiaj wiem, ze nie kazdy tak musial.


      Dzisiaj jestem naukowcem w PAN.

      Czy obrazilbym sie, czy tez represjonowal innych z tego powodu. Nie... Dlatego ,
      ze nauczylem sie oceniac ludzi po czynach...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka