Dodaj do ulubionych

Macie za złe rodzicom, że stosowali kary cielesne?

08.05.10, 13:19
Ja nieraz dostałem lanie gdy coś przeskrobałem. Wtedy jako dziecko
byłem wściekły z tego powodu - teraz po latach wspominam te kary
jako bardzo skuteczne.

Według nie przeciwnicy kar cielesnych to ci, którzy nigdy nie
dostali pożądnego lania albo po prostu tchórze bojący się użycia
siły. To ludzie, którzy dalej są na poziomie dzieci mających za złe
rodzicom, że je srogo ukarali.


Obserwuj wątek
    • matylda1001 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 08.05.10, 14:10
      Wiekszość ludzi, ktorzy nie myśla odróżnia tylko dwa modele
      wychowania. Jedno to poprzez bicie, drugie to wychowanie tzw.
      bezstresowe. Tymczasem to dwie skrajne postawy, między nimi jest cała
      gama innych możliwości.
      • piwi77 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 08.05.10, 14:59
        Nie ma czegoś takiego jak bezstresowe wychowanie, stres jest
        nieustannie obecny w życiu dziecka.
        • madzioreck Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 08.05.10, 15:26
          "Bezstresowe" w tym znaczeniu, że dziecku wszystko wolno, nie obowiązują żadne
          zasady. Nie kop pana, bo się spocisz. Zresztą, lanie dziecka też nie jest
          równoznaczne z konsekwentnym wpajaniem zasad.
          • matylda1001 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 08.05.10, 17:38
            madzioreck napisała:

            > "Bezstresowe" w tym znaczeniu, że dziecku wszystko wolno, nie
            obowiązują żadne zasady.<

            Dziękuje, o to właśnie mi chodziło:)
    • Gość: kieprze_paczynsch Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.05.10, 14:29
      >teraz po latach wspominam te kary jako bardzo skuteczne.

      Boisz się bólu fizycznego?
      • ten_co_ma_racje Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 08.05.10, 21:12
        Gość portalu: kieprze_paczynsch napisał(a):
        > Boisz się bólu fizycznego?


        oczywiście.
        Bardziej niż śmierci. Sama śmierć to tylko zaśnięcie, bardziej boję
        się śmierci w męczarniach czy na torturach.
        • kieprze_paczynskich Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 08.05.10, 21:19
          Nie pytałem o męczarnie, ale o strach przed bólem. Czy strach przed laniem,
          takim nawet solidnym, ale przecież nie okaleczającym fizycznie, ot parę
          siniaków, powstrzymywał czy też nadal powstrzymuje Cię od zrobienia czegoś, za
          co mógłbyś dostać te lanie? Mnie nie.
          • Gość: DSD Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel IP: 212.33.72.* 09.05.10, 11:58
            To zależy od wzajemnego stosunku zysku i strat. Jeśli karą za kradzież miliarda
            dolarów ma być kilka klapsów na pupę to dawaj adres najbliższego banku. Mnie
            taka kara też nie powstrzyma :-))) Ale czy ukradłbyś w takiej sytuacji złotówkę?
            • Gość: kieprze_paczynsch Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.05.10, 12:10
              > To zależy od wzajemnego stosunku zysku i strat.
              Tak. Mnie osobiście ból fizyczny nie przeraża. Innym może sprawiać wręcz
              przyjemność. Próba zmuszenia mnie siłą do czegokolwiek zawsze wywoływała
              skutek przeciwny. Wręcz prowokowała mnie do eskalacji.
              • Gość: DSD Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel IP: 212.33.72.* 09.05.10, 12:18
                Czyli celowo coś ukradniesz żeby dostać karę fizyczną? Tak z przekory? :-) A
                argument z tym że komuś ból może się podobać jest z deczka demagogiczny ;-) choć
                niewątpliwie prawdziwy. Raz na 1000000000 przypadków też się może zdarzyć że
                dziecko bite pasem czuje z tego powodu dziką rozkosz. Podobnie niektóre kobiety
                proszą swoich partnerów żeby je zgwałcili, tak dla dodania pieprzyku szarej
                codzienności.
                • Gość: kieprze_paczynsch Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.05.10, 12:32
                  > Czyli celowo coś ukradniesz żeby dostać karę fizyczną? Tak z >przekory? :-)

                  Bez żartów, oddam w trakcie egzekucji. Seksualne aspekty bicia zostawmy jednak
                  na inną okazję. Pytam całkiem poważnie, jakie funkcje kary spełnia bicie?
                  • Gość: DSD Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel IP: 212.33.72.* 09.05.10, 12:40
                    Przede wszystkim odstraszające. Świadomość że za jakiś czyn grozi ból fizyczny
                    obniża prawdopodobieństwo że zdecydujemy się ten czyn popełnić. Większość ludzi
                    stara się unikać bólu. BTW, publiczna chłosta może być bardziej odstręczająca z
                    powodu publicznego poniżenia niż bólu fizycznego.
                    • Gość: kieprze_paczynsch Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.05.10, 12:57
                      Połączyliśmy wątki. Wróćmy do dzieci. Twierdzę, że bicie jest znacznie mniej
                      skuteczne niż inne formy kary. Często bite dziecko obojętnieje, uczy się
                      znosić ból. Więc bite jest mocniej, już ze złości, że nie robimy na nim wrażenia
                      biciem. To też kwestia charakteru. Słabe, takie jak drwalen, boją się bicia,
                      bólu, jednocześnie ból, zadawanie bólu zaczyna go fascynować. Formą odwagi
                      zaczyna być dla niego zadawanie bólu. Tego się nie boi. Tak wychowuje się
                      psychopatów, seryjnych morderców. Wychowanie, polegające na biciu to tresura.
                      Czysty behawioryzm, bodziec- reakcja, aż do wytworzenia odruchu warunkowego.
                      Problem w tym, że takie odruchy zanikają. Co wtedy? Powrót do wątku o chłoście w
                      kodeksie karnym?
                      • Gość: DSD Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel IP: 212.33.72.* 09.05.10, 13:20
                        Trochę sobie popsychologizowałeś. Nie wiem ile w tym jest racji. Na pewno nie ma
                        sensu CZĘSTE bicie dzieci. Ja mógłbym je zaakceptować w sytuacji kiedy
                        zachowanie dziecka zagraża zdrowiu i życiu jego albo innych ludzi. Na pewno
                        bicie dziecka bo nie chce dokończyć zupki jest złem.

                        Czy bicie może wyhodować psychopatę? Na pewno może. Czy inne sposoby karania
                        dzieci mogą odbić się na ich psychice? Uważam że też mogą.

                        > Czysty behawioryzm, bodziec- reakcja, aż do wytworzenia odruchu warunkowego.
                        > Problem w tym, że takie odruchy zanikają. Co wtedy?

                        Jeśli dziecko jest bite tylko w sytuacji zagrażającej jego życiu, to wtedy jest
                        ono już na tyle duże że samo zdaje sobie sprawę dlaczego nie należy bawić się w
                        zaciskanie szalika na szyji siostrzyczki. Wtedy nie mamy behawioryzmu a zwykłe
                        myślenie. Problem polega na tym że odwoływanie się do myślenia kilkuletniego
                        dziecka może zawieść, a behawiorystyczne bicie może być skuteczne.
                        • sabinac-0 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 14:29
                          Gość portalu: DSD napisał(a):

                          > Na pewno nie m
                          > a
                          > sensu CZĘSTE bicie dzieci.

                          Jakie bicie uwazasz za czeste? Raz na dzien? Raz na tydzien? Raz na miesiac? Na rok?

                          Jest jeszcze jeden aspekt.
                          Partner, ktory RAZ uderzy zone i przekroczy pewna granice, bedzie to robil coraz
                          czesciej i z coraz blahszych powodow.
                          Podobnie dzieje sie z rodzicami. Na poczatku uderzy usprawiedliwiajac ten akt ze
                          dziecko np. wyrywalo sie na ulicy, potem uderzy za marudzenie w czasie meczu a
                          potem juz nawet za przyslowiowe grymasy przy zupce.
                          Przemoc nie jest aktem, lecz procesem.

                          > Ja mógłbym je zaakceptować w sytuacji kiedy
                          > zachowanie dziecka zagraża zdrowiu i życiu jego albo innych ludzi.

                          A jesli zachowanie dementywnej babci zagraza jej samej lub innym (np. biegnie
                          pod samochod lub odkreca gaz), tez bedziesz akceptowal bicie starych i chorych?

                          > Czy bicie może wyhodować psychopatę? Na pewno może. Czy inne sposoby karania
                          > dzieci mogą odbić się na ich psychice? Uważam że też mogą.

                          Czy to jest argument za biciem?
                          >

                          > Problem polega na tym że odwoływanie się do myślenia kilkuletniego
                          > dziecka może zawieść, a behawiorystyczne bicie może być skuteczne.

                          Bicie "behawiorystyczne" zwykle skutkuje jedynie przekonaniem malca, ze
                          silniejszych nalezy oszukiwac lub podlizywac sie im, a na slabszych mozna sie
                          wyzywac do woli.

                          Widac to w marginesowych i wiejskich srodowiskach, gdzie taki model wychowawczy
                          jest bardzo popularny - jak bedziesz dobry, odczytaja to za slabosc i cie
                          zgnoja, jak umiesz dac w morde, beda cie szanowac (dopoki np. nie zachorujesz,
                          wtedy sobie odbija).

                          Naprawde, tego oczekujesz od wlasnych dzieci?
                          • Gość: DSD Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel IP: 212.33.72.* 09.05.10, 14:44
                            > Przemoc nie jest aktem, lecz procesem.

                            Pomiędzy powiedzeniem sobie w głowie 'Ale ładna kobieta' a jej brutalnym
                            zgwałceniem też mamy 'tylko' pewne kontinuum. Ale pierwsza rzecz większośc
                            facetów robi ileś razy dziennie, drugą tylko nieliczni i to raczej rzadko (na
                            szczęście).

                            > A jesli zachowanie dementywnej babci zagraza jej samej lub innym (np. biegnie
                            > pod samochod lub odkreca gaz), tez bedziesz akceptowal bicie starych i chorych?

                            Zaakceptuję w sytuacji kiedy babcia mocno trzyma odkręcony kurek i nie chce go
                            puścić, a gaz czuć już na klatce schodowej. W większości przypadków akceptujemy
                            ubezwłasnowolnienie takich ludzi. A to też przemoc.

                            > > Czy bicie może wyhodować psychopatę? Na pewno może. Czy inne sposoby kara
                            > nia
                            > > dzieci mogą odbić się na ich psychice? Uważam że też mogą.
                            >
                            > Czy to jest argument za biciem?

                            Nie, ale pokazuje absurd takiego argumentu. Każda kara może nie odnieść
                            oczekiwanego skutku albo wręcz pogorszyć sytuację. Możemy więc albo w ogóle nie
                            karać, albo uznać że bicie nie jest czymś nieporównywalnym do innych kar.

                            > Bicie "behawiorystyczne" zwykle skutkuje jedynie przekonaniem malca, ze
                            > silniejszych nalezy oszukiwac lub podlizywac sie im, a na slabszych mozna sie
                            > wyzywac do woli.
                            >
                            > Widac to w marginesowych i wiejskich srodowiskach, gdzie taki model wychowawczy
                            > jest bardzo popularny - jak bedziesz dobry, odczytaja to za slabosc i cie
                            > zgnoja, jak umiesz dac w morde, beda cie szanowac (dopoki np. nie zachorujesz,
                            > wtedy sobie odbija).
                            >
                            > Naprawde, tego oczekujesz od wlasnych dzieci?

                            Stosowanie każdej kary niesie za sobą ryzyko że karany nauczy się że wystarczy
                            ukryć zły czyn i nie mamy kary. Powtarzam, nie jestem za biciem bo dziecko nie
                            chce jeść, bo mama czy tata mają zły dzień. Chodzi o sytuacje wyjątkowe i
                            'terapię szokową'.
                            • sabinac-0 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 16:06
                              Czy owa babcie odciagniesz od kurka, czy tez odciagniesz a potem pobijesz "by
                              pamietala"?

                              Kiedy twoim zdaniem dziecko zasluguje na "terapie szokowa" czyli pobicie?
                              Na to pytanie kazdy odpowie inaczej - dla jednych bedzie to rozlanie zupy, dla
                              innych pomazanie sciany, dla innych pala na semestr, dla innych jesli samo
                              dziecko kogos pobije (troche absurdale - oduczanie bicia biciem, ale ludzie tak
                              robia).

                              Akt pobicia i tak bardziej bedzie zalezal od humoru rodzica niz od "winy" dziecka.
                            • wilma.flintstone Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 22:29
                              Gość portalu: DSD napisał(a):

                              > Pomiędzy powiedzeniem sobie w głowie 'Ale ładna kobieta' a jej
                              >brutalnym zgwałceniem też mamy 'tylko' pewne kontinuum. Ale
                              >pierwsza rzecz większośc facetów robi ileś razy dziennie, drugą
                              >tylko nieliczni i to raczej rzadko (na szczęście).


                              Tak i o trzykroc tak. Rozwalaja mnie te argumenty ortodoksyjnych
                              przeciwnikow kar cielesnych, dla ktorych nie istnieje nic
                              posredniego pomiedzy wszytsko albo nic i w zwiazku z tym beda Cie
                              pytac do usr... smierci gdzie jest granica miedzy laniem a klapsem,
                              uzywac histerycznej retoryki w stylu tej uzytej przez Twa
                              rozmowczynie, czyli "pobicie dziecka" (znow wracamy do problemu
                              zwyczajnego klapsa) i ktorzy nie pojmuja, ze istnieje cos takiego
                              jak odpowiedzialnosc i zdrowy rozsadek doroslego czlowieka.
                              • easz Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 23:09
                                wilma.flintstone napisała:

                                > Tak i o trzykroc tak. Rozwalaja mnie te argumenty ortodoksyjnych
                                > przeciwnikow kar cielesnych, dla ktorych nie istnieje nic
                                > posredniego pomiedzy wszytsko albo nic i w zwiazku z tym beda Cie
                                > pytac do usr... smierci gdzie jest granica miedzy laniem a klapsem

                                Mam pytanie wobec tego - co to jest klaps, na czym polega, co ma
                                dać? Poważnie pytam. Czy klaps np. ma boleć dziecko?

                                > uzywac histerycznej retoryki w stylu tej uzytej przez Twa
                                > rozmowczynie, czyli "pobicie dziecka" (znow wracamy do problemu
                                > zwyczajnego klapsa) i ktorzy nie pojmuja, ze istnieje cos takiego
                                > jak odpowiedzialnosc i zdrowy rozsadek doroslego czlowieka.

                                Mojego ojca uważam za bardzo rozsądnego, zawsze też był bardzo
                                odpowiedzialnym człowiekiem, kiedy był młodszy, to nawet chyba
                                bardziej niż teraz. A bił mnie, czego nienawidziłam. I gdyby to
                                potrwało dłużej, to nie wiem jak bym o nim dziś myślała. Wciąż nie
                                mogę też zapomnieć, że nie skończyło się tak zupełnie wszystko wraz
                                z biciem, o nie - bicie zastąpił 'lekką przemocą psychiczną' od
                                czasu do czasu, w jego mniemaniu np. krytykowaniem mnie dla mojego
                                dobra, żeby mnie zdopingowac itp. Teraz już wie w czym rzecz, bo
                                sobie o tym zaczęliśmy rozmawiać nie tak dawno, z mojej inicjatywy.
                                Minę miał nietęgą. A - powtarzam - to było bicie lekuchne, prawie
                                nic, krytyka - też nic wielkiego, takie 'klapsiki'. To co robi prawdziwa przemoc dopiero?
                                • wilma.flintstone Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 23:21
                                  easz napisała:

                                  >>
                                  > Mam pytanie wobec tego - co to jest klaps, na czym polega, co ma
                                  > dać? Poważnie pytam. Czy klaps np. ma boleć dziecko?

                                  A moze Ty mi wyjasnisz co to jest pocalunek? Na czym polega, jak
                                  przebiega? A jezdzenie na rowerze? Pytasz o opis pewnej procedury, a
                                  to jest w zasadzie niemozlwie. Czy klaps ma bolec dziecko?
                                  Niekoniecznie. Ma je raczej powstrzymac przed kontynuacja
                                  nieozadanego postepowania, chociazby przez wywolanie zdziwienia,
                                  zmiane itd.


                                  >> Mojego ojca uważam za bardzo rozsądnego, zawsze też był bardzo
                                  > odpowiedzialnym człowiekiem, kiedy był młodszy, to nawet chyba
                                  > bardziej niż teraz. A bił mnie, czego nienawidziłam. I gdyby to
                                  > potrwało dłużej, to nie wiem jak bym o nim dziś myślała. Wciąż nie
                                  > mogę też zapomnieć, że nie skończyło się tak zupełnie wszystko
                                  >wraz z biciem, o nie - bicie zastąpił 'lekką przemocą psychiczną'


                                  No jesli dla Ciebie to jest portret czlowieka odpowiedzialnego i
                                  rozsadnego, to coz ja Ci moge jeszcze powiedziec....
                                  • easz Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 23:36
                                    wilma.flintstone napisała:

                                    > easz napisała:
                                    >
                                    > >>
                                    > > Mam pytanie wobec tego - co to jest klaps, na czym polega, co ma
                                    > > dać? Poważnie pytam. Czy klaps np. ma boleć dziecko?
                                    >
                                    > A moze Ty mi wyjasnisz co to jest pocalunek? Na czym polega, jak
                                    > przebiega? A jezdzenie na rowerze? Pytasz o opis pewnej procedury,
                                    a
                                    > to jest w zasadzie niemozlwie.

                                    Słucham? No to ja już nic nie rozumiem. Procedura klapsa? Myślałam,
                                    że to prosta sprawa, tak przynajmniej wynika z postów osób 'za
                                    klapsami' - klaps, ot, takie tam lekkie małe coś, nic takiego, jest
                                    duże pole manewru miedzy klapsem a biciem itd.
                                    A pocałunek i jazda na rowerze, to nie to samo co klaps, więc.

                                    Czy klaps ma bolec dziecko?
                                    > Niekoniecznie. Ma je raczej powstrzymac przed kontynuacja
                                    > nieozadanego postepowania, chociazby przez wywolanie zdziwienia,
                                    > zmiane itd.

                                    Jeśli może nie boleć, to po co on? na czym ma polegać jego
                                    dobroczynne działanie? czyli znów wracam do pytania - co to jest ten
                                    klaps?
                                    Zdziwienie wywoła tylko raz.

                                    > > mogę też zapomnieć, że nie skończyło się tak zupełnie wszystko
                                    > >wraz z biciem, o nie - bicie zastąpił 'lekką przemocą psychiczną'
                                    >
                                    >
                                    > No jesli dla Ciebie to jest portret czlowieka odpowiedzialnego i
                                    > rozsadnego, to coz ja Ci moge jeszcze powiedziec....

                                    Nie wchodziłam w szczegóły, ale napisałam, że to były takie
                                    właśnie 'klapsy', odpowiedniki tych fizycznych. No ej, co za
                                    różnica? Klaps to klaps. A to jest coś, czego potrafi używać
                                    odpowiedzialny człowiek wg też Twojej definicji, tak przynajmniej
                                    zrozumiałam.
                                    • wilma.flintstone Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 10.05.10, 08:06
                                      easz napisała:

                                      > Słucham? No to ja już nic nie rozumiem. Procedura klapsa?

                                      Widze wlasnie ze niewiele rozumiesz. Klaps, podobnie jak pocalunek
                                      czy jazda na rowerze naleza do pamieci proceduralnej ( w
                                      przeciwienstwie, np. do wyuczonej na pamiec "Inwokacji"). Jak opisac
                                      jazde na rowerze? A klapsa? Co, uniesienie reki do gory, lekki
                                      zamach, dosc energiczne opuszczenie reki w dol dlonia zwrocona w
                                      strone obiektu, w ktory celujemy (glownie pupa dziecka) i uderzenie.
                                      O to chodzilo? Jeszcze jakies zyczenia? Procedura puszczania baka?
                                      Opanowania zycze w sprowadzaniu dyskusji do poziomu absurdu.


                                      > Jeśli może nie boleć, to po co on? na czym ma polegać jego
                                      > dobroczynne działanie?

                                      Ja odpowiedzialam na pytanie jakie ma zadanie. Znow nie rozumiesz,
                                      ale to juz nie moj problem.


                                      > Nie wchodziłam w szczegóły, ale napisałam, że to były takie
                                      > właśnie 'klapsy', odpowiedniki tych fizycznych. No ej, co za
                                      > różnica?

                                      Nie jest zadna tajemnica, ze psychiczne znecanie sie lub nawet
                                      zwykle dokuczanie czy takie "klapsy" bola bardziej niz fizyczne
                                      razy. Przemoc psychiczna jest duzo bardziej wyrafinowana i zostawia
                                      bardzo glebokie slady. Kilkakrotnie w zyciu dostalam klapsa,
                                      fizycznie, ale jesli kiedykolwiek mialam problemy sama z soba, to z
                                      powodu aktow dolowania czy przemocy psychicznej. I to takie
                                      przypadki sa dosc zywe w mojej pamieci, a nie tam jakis klaps jeden
                                      czy drugi.


                                      Przkro mie, ale nie odpowiada mi sposob w jaki dyskutujesz, bo
                                      przypominasz mi zacietrzewionego antyaborcjoniste, dla ktorego
                                      kontinuum miedzy zygota a noworodkiem jest jedynym argumentem i co
                                      by mu nie powiedziec to on i tak bedzie powtarzal swoje mantry. Na
                                      to zas nie mam juz cierpliwosci, zwlaszcza na tym forum.
                                      • easz Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 10.05.10, 09:24
                                        wilma.flintstone napisała:

                                        > easz napisała:
                                        >
                                        > > Słucham? No to ja już nic nie rozumiem. Procedura klapsa?
                                        >
                                        > Widze wlasnie ze niewiele rozumiesz. Klaps, podobnie jak pocalunek
                                        > czy jazda na rowerze naleza do pamieci proceduralnej ( w
                                        > przeciwienstwie, np. do wyuczonej na pamiec "Inwokacji"). Jak opisac
                                        > jazde na rowerze? A klapsa? Co, uniesienie reki do gory, lekki
                                        > zamach, dosc energiczne opuszczenie reki w dol dlonia zwrocona w
                                        > strone obiektu, w ktory celujemy (glownie pupa dziecka) i uderzenie.
                                        > O to chodzilo? Jeszcze jakies zyczenia? Procedura puszczania baka?
                                        > Opanowania zycze w sprowadzaniu dyskusji do poziomu absurdu.

                                        Nie, nie o to chodziło. Mam wrażenie, że specjalnie spłycasz, albo celujesz 'obok'. Nie tylko ja Ciebie nie rozumiem jak widać. Ale po co agresja zaraz?

                                        Co ma tutaj do rzeczy to, co opisujesz pod pojęciem 'procedura'? Czy to zmienia to, jak dziecko odczuwa klapsa? A ja o tym mówię, to jest dla mnie istotne, a nie na czym polega proces bicia, delikatnego, czy nie. Zadałam pytanie o klapsa, bo ciekawiło mnie jak łączysz klapsa z bólem. Czy teraz już jasne?

                                        > > Jeśli może nie boleć, to po co on? na czym ma polegać jego
                                        > > dobroczynne działanie?
                                        >
                                        > Ja odpowiedzialam na pytanie jakie ma zadanie. Znow nie rozumiesz,
                                        > ale to juz nie moj problem.

                                        Masz rację, nie rozumiem. Jeśli Cię to zadowala, to ok.
                                        Wiem jakie ma zadanie klaps - bólem dać do zrozumienia, że to co zrobiło dziecko a za co zostało klapsem ukarane jest złe, niepoprawne i nie powinno tego więcej robić. Ból, to jest TO, ma wyuczyć odruchu, jak u traktowanego prądem szczura doświadczalnego, bo z małym dzieckiem nie idzie się przecież dogadać inaczej.

                                        > Nie jest zadna tajemnica, ze psychiczne znecanie sie lub nawet
                                        > zwykle dokuczanie czy takie "klapsy" bola bardziej niz fizyczne
                                        > razy. Przemoc psychiczna jest duzo bardziej wyrafinowana i zostawia
                                        > bardzo glebokie slady.

                                        Niekoniecznie, ale faktem jest, że przemoc psychiczna może występować samodzielnie a fizyczna nie, zawsze będzie jej też towarzyszyła psychiczna przemoc, więc paradoksalnie następuje przez to wzmocnienie p. fizycznej. Granice są po prostu zwykle b. płynne.
                                        Liczą się też doświadczenia indywidualne. Imo analogia jest możliwa pomiędzy takimi 'klapsami'. Nie będę pytała o to gdzie jest granica, tak w klapsach, jak i w odpowidzialności tego, kto klapsy rozdaje, fizycznie, czy psychicznie, bo widzę już, że to do niczego nas nie zaprowadzi.

                                        > Przkro mie, ale nie odpowiada mi sposob w jaki dyskutujesz, bo
                                        > przypominasz mi zacietrzewionego antyaborcjoniste, dla ktorego
                                        > kontinuum miedzy zygota a noworodkiem jest jedynym argumentem i co
                                        > by mu nie powiedziec to on i tak bedzie powtarzal swoje mantry. Na
                                        > to zas nie mam juz cierpliwosci, zwlaszcza na tym forum.

                                        Przykro mi również, znów nie rozumiem dlaczego akurat takie odniosłaś wrażenie, nie sądzę żebym była jakoś wyjątkowo napastliwa, ale ok, już za chwilę spadam.
                                        Aborcyjne porównanie też dziwaczne i choć to bez związku i rozumiem o co Ci chodziło tym razem, choć imo mylisz się, to jestem akurat za wyborem w tej kwestii.

                                        Pozostańmy więc w nieporozumieniu i niezrozumieniu. Pozdrawiam.
                                        • wilma.flintstone Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 10.05.10, 12:30
                                          easz napisała:

                                          > Nie, nie o to chodziło. Mam wrażenie, że specjalnie spłycasz, albo
                                          >celujesz 'obok'.

                                          Nie, po prostu istnieje roznica miedzy klpasem, laniem, biciem i
                                          przemoca. Wiem, ze w zwiazku z moda na czynienie kontinuum ze
                                          wszytskiego co tylko mozliwe, nagle sie okazuje ze granice sa
                                          plynne. Dla mnie nie sa. Klaps jest jednorazowym klepnieciem dlonia,
                                          lanie to kilka klapsow lub uderzen przy uzyciu jakiegos przedmiotu
                                          (pasek, sznur), ale oba maja charakter sporadyczny, zdarzaja sie
                                          tylko czasem. Bicie i przemoc nosza znamiona regularnosci. Dziwne,
                                          ze musze to w ten sposob tlumaczyc. Jak juz napisalam - kilkakrotnie
                                          dostalam w zyciu od ojca pare klapsow za jakies
                                          grubsze "przestepstwa", tymczasem obecna w watku Sabina pisze, ze
                                          byla regularnie przez ojca bita za wszystko, nawet za to ze sie
                                          odezwala, niemal do pelnoletnosci. Naprawde uwazasz, ze miedzy jej i
                                          moim ojcem nie ma roznicy i ze twierdzac, ze moj ojciec nie znecal
                                          sie nade mna fizycznie, tak tylko sobie "celuje obok"?


                                          >Ale po co agresja zaraz?

                                          Chyba raczej zniecierpliwienie, strasznie hiperbolicznych okreslen
                                          uzywasz, co by sporo tlumaczylo.


                                          > Wiem jakie ma zadanie klaps - bólem dać do zrozumienia, że to co
                                          >zrobiło dziecko a za co zostało klapsem ukarane jest złe,
                                          >niepoprawne i nie powinno tego więcej robić.

                                          Istnieje pojecie skali bolu. Slyszalas?




                                          > Niekoniecznie, ale faktem jest, że przemoc psychiczna może
                                          >występować samodzielnie a fizyczna nie, zawsze będzie jej też
                                          >towarzyszyła psychiczna przemoc, więc paradoksalnie następuje przez
                                          >to wzmocnienie p. fizycznej. Granice są po prost u zwykle b. płynne.

                                          Dokladnie takie jak opisalam mowiac o klapsie czy laniu. Ty masz w
                                          glowie sceny z udzialem Zebrowskiego i Frycza, a ja klapsa z
                                          komentarzem, ze tak nie wolno. Skoro dla Ciebie granice sa tu bardzo
                                          plynne, to chyba obie bedziemy musialy z tym zyc.

                                          > Liczą się też doświadczenia indywidualne.


                                          A jesli idzie o indywidualne doswiadczenia, to pamietam klapsy ojca,
                                          ale niestety nie za bardzo pamietam jaka im towarzyszyla "przemoc
                                          psychiczna" i, mowiac szczerze, nigdy to na moim zyciu nie zawazylo.
                                          Ale jak mi mamusia kiedys pwoiedziala, ze uniwersytetu nie zobacze w
                                          zyciu na oczy, to zobaczylam dwa fakultety, doktorat i czasem mi sie
                                          wydaje ze glownie po to, zeby mamusi pokazac ze racji nie
                                          miala...Tak wiec masz racje, gadki o granicach sa tu bezcelowe, bo
                                          ja dokladnie dostrzegam gdzie sie one znajduja.


                                          > nie sądzę żebym była jakoś wyjątkowo napastliwa,

                                          Raczej irytujaco upierdliwa, jesli dostrzegasz granice :D


                                          > Aborcyjne porównanie też dziwaczne

                                          Wcale nie. Przeciwnicy aborcji takze postuluja istnienie kontinuum
                                          miedzy zalodnieniem a narodzinami czlowieka (zreszta trudno im
                                          odmowic racji), tez argumentuja ze granice sa plynne, ze dlaczego
                                          plod w 12 tygodniu jeszcze mozna abortowac, a w 13 juz nie...i tak
                                          dalej.

                                          > Ci chodziło tym razem, choć imo mylisz się, to jestem akurat za
                                          >wyborem w tej kwestii.

                                          Tego nie neguje, ale uzywasz retoryki podobnej jak antyaborcyjna,
                                          czyli sugerujesz ze czy to klpas czy regularne katowanie, wszytsko
                                          to jedno ma imie. A moherowa babcia, oraz niektorzy panowie na tym
                                          forum, powiedza Ci ze nie zadna zygota, embrion czy plod, a zycie
                                          nienarodzone. Tyle.

                                          > Pozostańmy więc w nieporozumieniu i niezrozumieniu. Pozdrawiam.


                                          Tak bywa. Tez pozdrawiam.
                                          • sabinac-0 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 10.05.10, 13:13
                                            wilma.flintstone napisała:


                                            > dostalam w zyciu od ojca pare klapsow za jakies
                                            > grubsze "przestepstwa", tymczasem obecna w watku Sabina pisze, ze
                                            > byla regularnie przez ojca bita za wszystko, nawet za to ze sie
                                            > odezwala, niemal do pelnoletnosci.

                                            Wez pod uwage, ze moj ojciec tez zaczal od malutkich klapsikow gdy bylam
                                            malutka. Poniewaz za kazdym razem skutek byl mniejszy (przyzwyczajenie),
                                            klapsiki zamienily sie w klapsy, klapsy w lanie, lanie reka w lanie pejczem,
                                            potem ich czestotliwosc wzrosla i powstalo bicie, na koncu byla to juz regularna
                                            przemoc.

                                            Tak jak w przypadku przemocy w malzenstwie (ta problematyka zajmuje sie
                                            zawodowo) - zaczyna sie od krytyki, potem jest ponizanie, potem grozby, potem
                                            "straszace" gesty, potem sciskanie, potem potrzasanie, potem pojedyncze
                                            uderzenie, potem bicie, potem przemoc z uzyciem narzedzi, i tak az do zabojstwa.
                                            >
                                            Przemoc jest PROCESEM, nie pojedynczym aktem.
                                            Jesli tolerujemy jej poczatkowe stadia, bedzie postepowac.


                                            > Istnieje pojecie skali bolu. Slyszalas?

                                            Wrazliwosc na bol jest indywidualna.
                                            Jeden moze juz dotkniecie odczuwac jako bol, inny nie mrugnie gdy mu przykladaja
                                            rozzarzony pret.
                                            Zalezy tez od stanu emocjonalnego.
                                            W stanie silnego pobudzenia (np. w czasie walki) mozna nie odczuwac bolu majac
                                            powazna rane, w momencie strachu lub rozzalenia (np. bycie uderzonym przez
                                            kochana osobe) prog bolu obniza sie i nawet lekkie uderzenie powoduje ogromne
                                            cierpienie.

                                            • wilma.flintstone Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 10.05.10, 13:42
                                              sabinac-0 napisała:

                                              > Wez pod uwage, ze moj ojciec tez zaczal od malutkich klapsikow gdy
                                              >bylam malutka. Poniewaz za kazdym razem skutek byl mniejszy
                                              (przyzwyczajenie),klapsiki zamienily sie w klapsy, klapsy w lanie,
                                              >lanie reka w lanie pejczem, potem ich czestotliwosc wzrosla i
                                              >powstalo bicie, na koncu byla to juz regularna przemoc.

                                              (...)

                                              >> Przemoc jest PROCESEM, nie pojedynczym aktem.

                                              Byc moze majac takie doswiadczenia trudno Ci pojac, ze moze byc
                                              inaczej, ale moj ojciec nigdy nie wyszedl poza pare klapsow reka,
                                              nie uzyl zadnego narzedzia i nie uzywal regularnie przemocy wobec
                                              mnie. Tak wiec, jak widac, nie zawsze jest to eskalujacy proces. Co
                                              wiecej, rzadko kiedy tak jest, jak juz Ci probowal tlumaczyc DSD
                                              (dobry przyklad z mysleniem o seksie i zgwalceniem kobbiety): kiedy
                                              moj starszy syn byl rozbrykanym kilkulatkiem tez mi sie kilka razy
                                              wymsknal klaps w tylek, ale nigdy nie posunelam sie do niczego
                                              wiecej, proces eskalacji nie nastpil. Pisze to z cala
                                              odpowiedzialnoscia, bo syn w tym roku konczy 18 lat, ma 185 cm
                                              wzrostu i teraz to przemocy on moglby uzyc wobec mnie ;)
                                              • sabinac-0 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 10.05.10, 14:07
                                                wilma.flintstone napisała:

                                                > Tak wiec, jak widac, nie zawsze jest to eskalujacy proces. Co
                                                > wiecej, rzadko kiedy tak jest, jak juz Ci probowal tlumaczyc DSD
                                                > (dobry przyklad z mysleniem o seksie i zgwalceniem kobbiety)

                                                Czy wobec tego nalezy przymykac oczy na molestowanie, bo "tylko czasem konczy
                                                sie gwaltem"?

                                                > kiedy
                                                > moj starszy syn byl rozbrykanym kilkulatkiem tez mi sie kilka razy
                                                > wymsknal klaps w tylek, ale nigdy nie posunelam sie do niczego
                                                > wiecej

                                                Ty nie, inni tak.
                                                Czy nietykalnosc dziecka ma zalezec tylko od szczescia?
                                          • easz Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 10.05.10, 13:38

                                            wilma.flintstone napisała:

                                            > Naprawde uwazasz, ze miedzy jej i moim ojcem nie ma roznicy i ze twierdzac, ze moj ojciec nie znecal sie nade mna fizycznie, tak tylko sobie "celuje obok"?

                                            Jest różnica, tak samo pewnie jak między Twoim ojcem i moim oraz moim ojcem i ojcem Sabiny, i ich klapsami też zapewne. Mimo to wolałabym nie być bita w ogóle, uważam że nawet w tak lekkiej formie w jakiej to spotkało mnie, więcj mi przyniosło szkody, niż pożytku.

                                            Odczuwanie bólu jest kwestią indywidualną. Wiem, że katowanie i klaps to różnica, nie kpij ze mnie, ale powtarzam, klaps ma boleć i mniejsza z tym, czy trochę mniej, czy trochę bardziej. Ja to rozumiem wyobraź sobie, ale owszem, nie przyjmuję tego do wiadomości - nie chcę. Wiem co czułam i co może czuć dziecko, któremu się daje choćby tylko klapsa. Chodzi o ból i o upokorzenie, o poczucie bycia złym, niegrzecznym, gorszym dzieckiem. Może taka byłam przewrażliwiona, zabij mnie.

                                            > > Ale po co agresja zaraz?
                                            >
                                            > Chyba raczej zniecierpliwienie, strasznie hiperbolicznych okreslen
                                            uzywasz, co by sporo tlumaczylo.

                                            Też mam wpaść w taką manierę personalną? Miłe to nie jest i nie rozumiem dlaczego to robisz? Daruj sobie może, co.

                                            > > Wiem jakie ma zadanie klaps - bólem dać do zrozumienia, że to co
                                            > > zrobiło dziecko a za co zostało klapsem ukarane jest złe,
                                            > > niepoprawne i nie powinno tego więcej robić.
                                            >
                                            > Istnieje pojecie skali bolu. Slyszalas?

                                            Tak, ale co z tego - uważasz, że mały (jak mały?) ból nie zrobi szkody, ok, ja uważam inaczej.

                                            Przeciwnicy aborcji, którzy dopuszczają ją w ekstremalnych przypadkach, są imo niekonsekwentni i wcale nie myślą o dobru płodu/dziecka jak sądzą, czy mówią - skoro robią od 'dobra płodu' wyjątki. Sami się zapędzają w kozi róg wg mnie, ale to nie moja sprawa, więc mam to akurat w nosie.

                                            Już Cię więcej nie będę męczyła, skoro tak Ci się ciężko ze mną rozmawia. Eote.
                                            • wilma.flintstone Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 10.05.10, 13:55
                                              easz napisała:

                                              Wiem, że katowanie i klaps to różnic
                                              > a, nie kpij ze mnie, ale powtarzam, klaps ma boleć i mniejsza z
                                              >tym, czy trochę mniej, czy trochę bardziej. Ja to rozumiem wyobraź
                                              >sobie, ale owszem, nie przyjmuję tego do wiadomości - nie chcę.



                                              IMO jestesmy w domu - znasz roznice, ale jej nie akceptujesz i nie
                                              chesz przyjac do wiadomosci. Twoje prawo. Tylko po co ten caly stek
                                              naiwnych pytan, udawania z nie wiesz o co chodzi? Nie odpowiadaj,
                                              nie ma to znaczenia. Jesli zas uwazasz, ze moja uwaga iz uzywasz
                                              hiperbolocznych okreslen jest az tak personalna, ze nalezy mi sie od
                                              Ciebie za to szczegolowa psychoanaliza mojej osobowosci, to be my
                                              guest.
                                              • easz Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 10.05.10, 14:20
                                                wilma.flintstone napisała:

                                                > IMO jestesmy w domu - znasz roznice, ale jej nie akceptujesz i nie
                                                > chesz przyjac do wiadomosci. Twoje prawo. Tylko po co ten caly stek
                                                > naiwnych pytan, udawania z nie wiesz o co chodzi? Nie odpowiadaj,
                                                > nie ma to znaczenia.

                                                Sprytne, ale ma, już mówię - co nie zmienia faktu -> jedno drugiemu nie przeczy - (to) Ty nie z/rozumiałaś mnie, i wciąż nie rozumiesz, bo może nie chcesz. To Ciebie pytała o co chodzi z klapsem-bólem, po co on, nie przekręcaj.
                                                Trudno.

                                                Psychoanaliza? nie widzę, za to te małe uszczypliwości pod moim adresem owszem. A propos małych klapsów, to może wiele tłumaczy, nie wiem, nie znam się na tym tak jak Ty.
                              • sabinac-0 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 10.05.10, 12:53
                                wilma.flintstone napisała:


                                > uzywac histerycznej retoryki w stylu tej uzytej przez Twa
                                > rozmowczynie, czyli "pobicie dziecka" (znow wracamy do problemu
                                > zwyczajnego klapsa)

                                Danie klapsa doroslemu prawo kwalifikuje jako pobicie.
                                Uzasadnij, dlaczego ten sam akt wobec dziecka powinien miec wg ciebie inna
                                kwalifikacje prawna.

                                > ktorzy nie pojmuja, ze istnieje cos takiego
                                > jak odpowiedzialnosc i zdrowy rozsadek doroslego czlowieka.
                                >
                                Na tej zasadzie mozna zniesc kary za kradziez - wszak nikt rozsadny i
                                odpowiedzialny nie kradnie.

                                Mozna rowniez, wzorem twego postulatu o "klapsach" dopuscic drobne kradzieze i
                                karac dopiero wieksze. Bylabys za tym?
                                • wilma.flintstone Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 10.05.10, 13:33
                                  sabinac-0 napisała:

                                  > Danie klapsa doroslemu prawo kwalifikuje jako pobicie.
                                  > Uzasadnij, dlaczego ten sam akt wobec dziecka powinien miec wg
                                  >ciebie inna kwalifikacje prawna.

                                  Pozwol, ze odpowiem zadajac Ci pewne pytanie co do regulacji
                                  prawnych - mieszkam za granica i ostatnio kupilam w Polsce obraz
                                  namalowany przez mloda artystke, wschodzaca dopiero gwiazde mlodej
                                  polskiej sztuki ;) Zeby go jednak przetransportowac do Szwecji,
                                  potrzebowalam zgody Biura Wojewodzkiego Konserwatora Zabytkow, bo
                                  zgodnie z polskim prawem, nie mozna od nas wywiezc dziela sztuki
                                  stworzonego przed 1945 r. W zwiazku z czym pan ekspert musial wydac
                                  opinie, ze abstrakcja dziewczyny ledwo co po ASP nie jest
                                  przedwojennym Kossakiem. I Wy temu panu placicie w Polsce pensje z
                                  Waszych podatkow (panow takich jest tylu ile wojewodztw), zeby mogl
                                  sie zajmowac takimi sprawami wagi panstwowej...

                                  Inna sprawa bylo znalezienie firmy kurierskiej, ktora by go
                                  przewiozla, bo zdecydowana wiekszosc, w zwiazku z ta regulacja
                                  prawna, nie ma ochoty na zabawe z pozwoleniami, ewntualnymi klopoty
                                  na cle itd. i w ogole zadnych obrazow z Polski nie przewozi. I moje
                                  pytanie - czy Twoim zdaniem prawo zawsze jest dobre? Czy uwazasz, ze
                                  po spoliczkowaniu zaczepiajacego Cie w pracy chama powinnas
                                  odpowiadac w sadzie za pobicie?





                                  > Na tej zasadzie mozna zniesc kary za kradziez - wszak nikt
                                  >rozsadny i odpowiedzialny nie kradnie.

                                  I tak tez bedzie - nikt rozsadny i dpowiedzialny nie zneca sie nad
                                  wlasnymi dziecmi. Watpie, zeby komukolwiek jednak odebrano dziecko
                                  za klapsa. Mieszkam zreszta w Szwecji, gdzie takie prawo
                                  obowiazujeod dawna - rzeczywiscie, nie widzialam nikogo na ulicy
                                  dajacego klapsa, ale szarpiacego, szturchajacego lub potrzasajacego
                                  dzieckiem - jak najbardziej. Tak wiec klaps zostanie wymieniony na
                                  cos innego, zas, jak juz Ci ktos tu napisal, ludzie znecajacy sie
                                  nad dzieciakami beda to robic tak czy owak.



                                  > Mozna rowniez, wzorem twego postulatu o "klapsach" dopuscic drobne
                                  >kradzieze i karac dopiero wieksze. Bylabys za tym?

                                  Czy ty na pewno piszesz z planety Ziemia? DOKLADNIE tak jest -
                                  kradziez puszki Coca-Coli jest traktowana inaczej niz kradziez
                                  aparatu cyfrowego z polki tego samego hipermarketu. Obie zas sa
                                  kwalifikowane inaczej niz wlamanie do czyjegos domu, kradziez
                                  samochodu czy wyrwanie torebki na ulicy. Litosci....
                                  • sabinac-0 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 10.05.10, 14:25
                                    wilma.flintstone napisała:

                                    > Czy uwazasz, ze
                                    > po spoliczkowaniu zaczepiajacego Cie w pracy chama powinnas
                                    > odpowiadac w sadzie za pobicie?
                                    >
                                    Tak.
                                    Pobicie ZAWSZE jest uznane za zle, jedynie kara moze zostac w pewnych
                                    okolicznosciach zlagodzona.

                                    Prawo powinno byc konsekwentne - jesli zabraniamy policzkowania, nie mozemy
                                    pozwalac by bylo ono w pewnych okolicznosciach dopuszczalne - obojetnie czy
                                    wyjatek obejmie chama w pracy, czy wlasne dziecko.
                                    >

                                    > Tak wiec klaps zostanie wymieniony na
                                    > cos innego, zas, jak juz Ci ktos tu napisal, ludzie znecajacy sie
                                    > nad dzieciakami beda to robic tak czy owak.
                                    >
                                    Czy istnienie sytuacji, w ktorych kradziez zostaje zamieniona na np. wyludzanie
                                    pomocy spolecznej powoduje, ze kradziez nalezy dopuscic?
                                    >

                                    > kradziez puszki Coca-Coli jest traktowana inaczej niz kradziez
                                    > aparatu cyfrowego z polki tego samego hipermarketu. Obie zas sa
                                    > kwalifikowane inaczej niz wlamanie do czyjegos domu, kradziez
                                    > samochodu czy wyrwanie torebki na ulicy. Litosci....

                                    Ale wszystkie sa zabronione przez prawo.
                                    Kara jaka poniesiesz bedzie rozna w zaleznosci od czynu i okolicznosci, w
                                    przypadku bulki lub coli moze nawet zostac umorzona - ale obojetnie czy
                                    ukradniesz cole czy brylanty, jestes zlodziejem i zostajesz zatrzymany przez
                                    policje.

                                    To samo z przemoca wobec dzieci - inna kara jest za klapsa a inna za katowanie,
                                    ale musi byc jasno postawione - uderzenie dziecka jest przemoca a przemoc jest
                                    przestepstwem.
                                    • wilma.flintstone Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 10.05.10, 14:39
                                      sabinac-0 napisała:

                                      obojetnie czy
                                      > ukradniesz cole czy brylanty, jestes zlodziejem i zostajesz
                                      >zatrzymany przez policje.


                                      I jak jablko z sadu sasiada to tez? Uwazasz, ze policja
                                      przyjechalaby do takiego wezwania? Chlopca, ktory je zerwal,
                                      nazywalabys zlodziejem? Litosci, po raz kolejny...



                                      > To samo z przemoca wobec dzieci - inna kara jest za klapsa a inna
                                      >za katowanie


                                      OK, skoro zaklapsy odbiera sie dziecko rodzicom, to co powinno
                                      grozic za katowanie? Stryczek?
                                      • sabinac-0 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 10.05.10, 15:50
                                        Z tym jablkiem i "stryczkiem" to zapewne rodzaj figury retorycznej polegajacej
                                        na przejaskrawieniu.

                                        Abstrahujac od tych figur, sedno problemu sprowadza sie do pytania:

                                        Czy dzieciom nalezy sie takie samo prawo do nietykalnosci cielesnej jak doroslym?

                                        Przy tym warto pamietac, ze nie wszyscy dorosli sa samodzielni, niektorzy sa
                                        zalezni od opiekunow np. z powodu choroby psychicznej, uposledzenia umyslowego
                                        lub starosci - jednak prawo bezwzglednie zabrania ich bicia (nawet "klapsa").
                                        • wilma.flintstone Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 10.05.10, 16:48
                                          sabinac-0 napisała:

                                          > Z tym jablkiem i "stryczkiem" to zapewne rodzaj figury retorycznej
                                          >polegajacej na przejaskrawieniu.

                                          Owszem, ale to samo mozna by powiedziec o Twoim postulacie wzywania
                                          policji i do zlodzieja brylantow i do zlodzieja puszki coli. Ty
                                          jednak zdawalas sie mowic powaznie.


                                          > Czy dzieciom nalezy sie takie samo prawo do nietykalnosci
                                          >cielesnej jak doroslym?

                                          Tak, ale pytanie na ile zasadniczym trzeba byc w traktowaniu tego
                                          prawa? Poza tym piszesz o prawach doroslych, ktorzy z powodu
                                          uposledzenia lub niedolestwa sa zalezni od opiekunow i o tym, ze nie
                                          mozna ich bic. Ja widze roznice w uderzeniu osoby z Parkinsonem,
                                          ktora wylala zupe na obrus i w daniu klapsa w tylek pieciolatkowi,
                                          ktory te zupe wylal mimo ze sie go 70 razy prosilo zeby przestal sie
                                          wydurniac przy stole, bo wyleje. No ale dla mnie swiat nie jest
                                          czarno-bialy tylko.
                                          • sabinac-0 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 10.05.10, 16:58
                                            wilma.flintstone napisała:

                                            > Ja widze roznice w uderzeniu osoby z Parkinsonem,
                                            > ktora wylala zupe na obrus i w daniu klapsa w tylek pieciolatkowi,
                                            > ktory te zupe wylal mimo ze sie go 70 razy prosilo zeby przestal sie
                                            > wydurniac przy stole, bo wyleje.

                                            A jesli nie jest to chory na parkinsona tylko uposledzony umyslowo wesolek,
                                            ktory sie wydurnia mimo prosb?
                                            Albo wredna starucha, ktora po klotni z synowa zlosliwie wylewa czerwony barszcz
                                            na biala zaslone?
                                            • wilma.flintstone Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 10.05.10, 17:35
                                              sabinac-0 napisała:

                                              >> A jesli nie jest to chory na parkinsona tylko uposledzony
                                              >umyslowo wesolek, ktory sie wydurnia mimo prosb?

                                              Nie rozumiem czmemu mialabym byc mniej wyrozumiala dla chorego
                                              umyslowo od kogos z parkinsonem. Oba przyklady pokazuja ludzi,
                                              ktorzy, w przeciwiwnstwie do pieciolatka, nie sa w stanie albo
                                              zrozumiec albo kontrolowac konsekwencji swojego zachowania.



                                              > Albo wredna starucha, ktora po klotni z synowa zlosliwie wylewa
                                              >czerwony barsz na biala zaslone?

                                              Pozwol, ze udziele odpowiedzi adekwatnej do poziomu pytania:
                                              wpie...l zlosliwej malpie!
                                              • sabinac-0 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 10.05.10, 19:40
                                                wilma.flintstone napisała:

                                                > Nie rozumiem czmemu mialabym byc mniej wyrozumiala dla chorego
                                                > umyslowo od kogos z parkinsonem. Oba przyklady pokazuja ludzi,
                                                > ktorzy, w przeciwiwnstwie do pieciolatka, nie sa w stanie albo
                                                > zrozumiec albo kontrolowac konsekwencji swojego zachowania.
                                                >
                                                A pieciolatek jest w stanie?

                                                >
                                                > > Albo wredna starucha, ktora po klotni z synowa zlosliwie wylewa
                                                > >czerwony barsz na biala zaslone?
                                                >
                                                > Pozwol, ze udziele odpowiedzi adekwatnej do poziomu pytania:
                                                > wpie...l zlosliwej malpie!

                                                Tyle ze jesli ktos obcy to zauwazy lub zlosliwa malpa sie poskarzy, bedziesz
                                                miala problemy. Nawet jesli unikniesz kary, bedziesz musiala sie tlumaczyc przed
                                                sedzia.

                                                Za wpie...lenie nieznosnemu pieciolatkowi, jesli nie trafi do szpitala, nic nie
                                                grozi.

                                                Nawet jesli ten pieciolatek rozleje zupe nie zlosliwie tylko przypadkiem a ty mu
                                                wpier...lisz bo akurat mialas zly dzien - tez nic nie grozi.

                                                Czesto zreszta ludzie, gdy tesciowa lub inna starsza osoba zalezie im za skore,
                                                wobec niemoznosci wpier...lenia zlosliwej starej malpie bija dziecko - bo wolno
                                                a jakis "wychowawczy" pretekst zawsze sie znajdzie, np. "dostaniesz bo przez
                                                ciebie mama sie zdenerwowala i poklocila z babcia a babcia wylala zupe".
                                                >
                          • qqazz Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 15:20
                            sabinac-0 napisała:
                            > Partner, ktory RAZ uderzy zone

                            Masz na mysli kochanka czy meża?



                            pozdrawiam
                            • sabinac-0 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 16:07
                              qqazz napisał:


                              > Masz na mysli kochanka czy meża?
                              >
                              A to jakas roznica?
                              Uwazasz, ze kochanke lub zone kochanka mozna bic?
                              >
                              • qqazz Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 20:25
                                Może ona to lubi i dlatego znalazła sobie kochanka bo maz jej nie potrafi
                                przyłozyć? bywaja i takie skłonnosci.

                                Jak piszesz o małżeństwie to piszesz o małzonkach, a nie o jakichs partnerach,
                                partner to jest w tańcu czy w brydżu a w małzeństwie jest mąż i żona.



                                pozdrawiam
                          • wilma.flintstone Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 20:34
                            sabinac-0 napisała:

                            > Partner, ktory RAZ uderzy zone i przekroczy pewna granice, bedzie
                            >to robil coraz czesciej i z coraz blahszych powodow.


                            Nieprawda, wcale tak nie musi byc. Tak samo jak nieprawda jest, ze
                            jak partner raz zdradzi, to juz na pewno bedzie zdradzal co krok.
                            Powtarzasz banaly i to wyswiechtane.
                            • qqazz Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 20:59
                              Dokładnie, często takie jednorazowe zdarzenie skutecznie wbija sprawcy do głowy,
                              że tak nie można, ze trzeba uważać jak za dużo wypije etc. czasem to działa jak
                              szczepionka, zwłaszcza jak druga strona zdecydowanie zareaguje na coś takiego.
                              Czasem kobieta odwinie mu wałkiem, czasem nożem (chłop żony nie zadenuncjuje,
                              przynajmniej o takim przypadku nie słyszałem choć sytuacje się zdarzają), czasem
                              zadzwoni po policje, a czasem wyprowadzi się natychmiast i złoży pozew
                              rozwodowy, sposobów jest wiele, żeby wyleczyć druga stronę skutecznie z takich
                              zapędów. A jak potulnie się skuli i przeprasza go za to ze żyje i że się zmęczył
                              jak ja uderzył to co tutaj można zrobić i czemu się dziwić?



                              pozdrawiam
                              • sabinac-0 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 10.05.10, 13:31
                                qqazz napisał:

                                > Dokładnie, często takie jednorazowe zdarzenie skutecznie wbija sprawcy do głowy
                                > ,
                                > że tak nie można

                                Czasem tak, czasem nie.

                                Czy uwazasz ze slabsi powinni byc zdani na rozsadek, moralnosc i laske
                                silniejszych, czy tez prawo powinno bronic ich nietykalnosci?


                                > sposobów jest wiele, żeby wyleczyć druga stronę skutecznie z takich
                                > zapędów. A jak potulnie się skuli i przeprasza go za to ze żyje i że się zmęczy
                                > ł
                                > jak ja uderzył to co tutaj można zrobić i czemu się dziwić?
                                >
                                Znowu to samo - jesli ktos nie umie sie bronic wobec przemocy - nalezy mu sie
                                pogarda, czy obrona?
                            • easz Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 23:02
                              wilma.flintstone napisała:

                              > sabinac-0 napisała:
                              >
                              > > Partner, ktory RAZ uderzy zone i przekroczy pewna granice,
                              bedzie to robil coraz czesciej i z coraz blahszych powodow.
                              >
                              >
                              > Nieprawda, wcale tak nie musi byc. Tak samo jak nieprawda jest, ze
                              > jak partner raz zdradzi, to juz na pewno bedzie zdradzal co krok.
                              > Powtarzasz banaly i to wyswiechtane.

                              Z przemocą jest niestety inaczej, tak jak napisała Sanbina. Inne
                              mechanizmy wtedy działają, nie ma porównania.
                      • qqazz Ale pitolisz 09.05.10, 13:50
                        Z góry zakładasz, ze jak ktos dopuszcza mozliwość stosowania kar cielesnych to
                        chodzi o częste bicie za byle co, które ma byc główna metoda wychowawczą (drugą
                        ma byc wrzask).
                        Bzdura jedna wielka, moze sam masz wyrzuty sumienia bo tak postepowałeś w
                        przeszłości i stad te założenia (jak u wielu przemądrzałych babć).
                        Owszem zdarzają sie patologie i zdarzać się niestety beda, ale dla normalnego
                        rodzica kara fizyczna to kara ostateczna stosowana wyjątkowo z umiarem w sciśle
                        uzasadnionych przypadkach.

                        P.s. w skórę dostawałem dość regularnie (bo było za co, czasem tak, ze ho ho) i
                        jakoś ani nie zobojetniałem ani nie wyrosłem na psychopatę.



                        pozdrawiam
                        • Gość: kieprze_paczynsch Re: Ale pitolisz IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.05.10, 14:26
                          > Z góry zakładasz, ze jak ktos dopuszcza mozliwość stosowania kar cielesnych to chodzi o częste bicie za byle co, które ma byc główna metoda wychowawczą (drugą ma byc wrzask).

                          Dokładnie tak.

                          >moze sam masz wyrzuty sumienia bo tak postepowałeś w > przeszłości i stad te założenia (jak u wielu przemądrzałych babć).

                          prymitywna pseudo psychoanaliza

                          > P.s. w skórę dostawałem dość regularnie (bo było za co, czasem tak, ze ho ho) i
                          > jakoś ani nie zobojetniałem ani nie wyrosłem na psychopatę.

                          Z twoich wypowiedzi wynika wniosek wręcz przeciwny. Masz mocno zwichrowany
                          charakter, pełen kompleksów i pretensji do świata. Może to być wynik właśnie
                          bicia w dzieciństwie.
                          • qqazz Re: Ale pitolisz 09.05.10, 15:16
                            Gość portalu: kieprze_paczynsch napisał(a):
                            > Dokładnie tak.

                            Czyli pitolisz z klapkami na oczach, widzisz tylko swoje i nic do ciebie nie
                            dociera, dalsza rozmowa z toba sensu nie ma zadnego.

                            > prymitywna pseudo psychoanaliza

                            Sam jestes prymitywny ze swoimi gadkami nie potrafiąc zauważyć niczego ponad
                            kary cielesne = maltretowanie.

                            Z twoich wypowiedzi wynika wniosek wręcz przeciwny. Masz mocno zwichrowany>
                            charakter, pełen kompleksów i pretensji do świata. Może to być wynik właśnie>
                            bicia w dzieciństwie.

                            Co ty nie powiesz? Naczytałes sie jakichs głupot o zabach i próbujesz
                            zainteresować tym innych, udajac wielkiego fachowca który nie potrafi zauwazyć
                            niczego poza czarnym i białym.

                            Sam nie wiem czy śmiac się czy płakać jak ciebie czytam, bo z jednej strony jest
                            to zabawne, z drugiej straszne a z trzeciej jednak troche mi ciebie szkoda.


                            pozdrawiam
                            • Gość: kieprze_paczynsch Re: Ale pitolisz IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.05.10, 15:30
                              > to zabawne, z drugiej straszne a z trzeciej jednak troche mi ciebie >szkoda.

                              A mi ciebie nie. Jesteś jaki jesteś na własne żądanie. Masz przecież możliwość być innym, masz możliwość edukacji, którą uparcie odrzucasz. wolisz przenosić własne lęki i chore projekcje na innych. Jesteś na tyle leniwy, że wolisz przylać dzieciakowi zamiast rozmawiać. I dorabiasz do tego ideologię. To się nazywa mechanizm iluzji i zaprzeczenia. Przyznaj, lubisz przylać, lubisz poczuć tę moc, tę władzę nad słabszym?
                              • qqazz Re: Ale pitolisz 09.05.10, 15:51
                                Gość portalu: kieprze_paczynsch napisał(a):

                                > A mi ciebie nie. Jesteś jaki jesteś na własne żądanie. Masz przecież możliwość
                                być innym, masz możliwość edukacji, którą uparcie odrzucasz. wolisz przenosić
                                własne lęki i chore projekcje na innych. Jesteś na tyle leniwy, że wolisz
                                przylać dzieciakowi zamiast rozmawiać. I dorabiasz do tego ideologię. To się
                                nazywa mechanizm iluzji i zaprzeczenia. Przyznaj, lubisz przylać, lubisz poczuć
                                tę moc,> tę władzę nad słabszym?

                                Nie nie lubie, nigdy nie lubiłem i nigdy tego nie robiłem, choc bywało, że
                                miałem ku temu warunki wśród rówiesników.
                                Ale widze ciebie ten temat strasznie kręci, i dalej nadajesz o tych swoich
                                zabach... i kto tutaj dorabia sobie ideologię?

                                I dalej te klapki na oczach, to ze ktos dopuszcza mozliwosć zastosowania kary
                                fizycznej nie oznacza, ze z dziećmi nie rozmawia, istnieje cos takiego jak
                                gradacja srodków wychowawczych (czy jak ktos woli kar), jak jedno nie skutkuje
                                siega się po ostrzejsze, wcale nie uwazam, ze dzieci bic trzeba, potrafie sobie
                                wyobrazić dobrze wychowane dziecko bez chocby klapsa i wiem, ze sa rodzice
                                którym sie to udaje, ale nie każdemu niestety, bywaja tez sytuacje wyjatkowe,
                                niespodziewane na które trzeba reagować szybko i zdecydowanie.
                                Mozesz tłumaczyć dziecku które złapałaś w nocy na paleniu ogniska w pokoju że
                                tak nie mozna ze to niedobre że to czy tamto, tylko co z tego tłumaczenia ci
                                przyjdzie jak za kilka dni strażacy wyciagna zwłoki twoje i twojego dziecka ze
                                zgliszcz?


                                pozdrawiam
                                • Gość: kieprzę_paczynskic Re: Ale pitolisz IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.05.10, 17:07
                                  Możesz sobie mnożyć różne dziwne i bezsensowne przykłady autodestrukcyjnych, idiotycznych zachowań dzieci i nie zadać sobie pytania, jak to się dzieje, że takie zachowania występują. Twoja sprawa, żyj sobie w poczuciu własnej wspaniałości. Dla mnie takie przykłady są całkowicie abstrakcyjne. Nie widzę żadnej przewagi w pobiciu dziecka, które rozpaliło ognisko w domu, co raczyłeś wymyślić, nad poważną rozmową. Zastanów się też nad tym, jak to możliwe, że dziecko świadome ewentualnej kary cielesnej jednak robi takie rzeczy. U mnie w domu, pomimo, że mam dwóch chłopców, już (dorosłych) nigdy do takich czy podobnych rzeczy nie dochodziło. Może jednak skuteczniej budować w dziecku po partnersku odpowiedzialność, niż strach przed karą. Zastanów się, jak dochodzi do sytuacji, że nie skutkuje rozmowa z dzieckiem. Brak autorytetu? No to wpierdol, niech ten autorytet poczuje? A jak żona cię nie szanuje to też?
                                  • qqazz Czy ty dalej nie rozumiesz? 09.05.10, 18:11
                                    Uważam karcenie fizyczne za ostatecznosć, wiec i sytuacje w których się je
                                    stosuje sa ostateczne, przykład nie jest wcale abstrakcyjny sam jako dziecko
                                    dostałem wciry za taka zabawę i poskutkowało a rówieśnicy też miewali takie pomysły.
                                    Ty jednak cały czas uparcie zakładasz że traktuje pas jako główny srodek
                                    wychowawczy, nic do ciebie nie dociera z tego co ktoś pisze, masz w głowie
                                    założenie którego się uparcie trzymasz i tyle.
                                    Myslisz sobie, ze jak ktoś dopuszcza kary cielesne to nie stosuje innych srodków
                                    wychowawczych a jedyna rozmowa jaka odbywa z dzieckiem to wydawanie poleceń,
                                    owszem i takie rodziny bywaja niestety. Ale to nie powód do wprowadzania
                                    totalitarnego prawa godzącego w rodzinę i tworzenia nowej specsłuzby zbierającej
                                    wrażliwe dane.



                                    pozdrawiam
                                    • Gość: kieprze_paczynsch Re: Czy ty dalej nie rozumiesz? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.05.10, 20:11
                                      >przykład nie jest wcale abstrakcyjny sam jako dziecko
                                      > dostałem wciry za taka zabawę

                                      Paliłeś ognisko w chałupie? Faktycznie, chyba bym ci przylał. Ile miałeś lat, że
                                      nie rozumiałeś, że to skrajny idiotyzm. I gdzie byli opiekunowie, rodzice? Dla
                                      mnie to absolutny kosmos i przyznaję jestem wobec takiego debilizmu bezradny.

                                      > Ty jednak cały czas uparcie zakładasz że traktuje pas jako główny >srodek
                                      wychowawczy, nic do ciebie nie dociera z tego co ktoś pisze, >masz w głowie
                                      założenie którego się uparcie trzymasz i tyle.

                                      Tak ustawiłeś dyskusję. Demagogicznie i skrajnie i tego się trzymam. Jak
                                      zaczniesz pisać poważnie i na temat, to odpuszczę.

                                      >to nie powód do wprowadzania totalitarnego prawa godzącego w rodzinę >i
                                      tworzenia nowej specsłuzby zbierającej wrażliwe dane.

                                      I znów skraje, nieprawdziwe oceny, bez argumentacji, wbrew prawdzie i zapisom
                                      ustawy. To zapytam w tej tonacji: przedkładasz "spokój rodziny" nad życie dziecka?

                                      • qqazz Re: Czy ty dalej nie rozumiesz? 09.05.10, 20:44
                                        Gość portalu: kieprze_paczynsch napisał(a):
                                        > Paliłeś ognisko w chałupie? Faktycznie, chyba bym ci przylał.

                                        No widzisz, a jednak bys przylał, a dzieci miewaja przerózne głupie pomysły.

                                        > Tak ustawiłeś dyskusję.

                                        Ja ustawiłem? Cały czas piszę, że nie jestem bynajmniej zwolennikiem kar
                                        fizycznych jako metody wychowawczej ale dopuszczam ich stosowanie w sytuacjach
                                        wyjatkowych, ty jak widac również tylko ciezko było ci to sobie uswiadomić.

                                        > I znów skraje, nieprawdziwe oceny, bez argumentacji, wbrew prawdzie i
                                        zapisomustawy.

                                        Moze to nieprawda, że ustawa zabrania karcenia fizycznego? Że zwieksza
                                        uprawnienia pracowników opieki społecznej do ingerencji w sprawy rodzinne? Co to
                                        jest nietrzeźwosć? ponad 0,5promila, jak sobie pójde z córka i z zona do parku
                                        na festyn i wypijemy po 3 piwka to bedziemy nietrzeźwi a więc pracownik socjalny
                                        bedzie miał podstawę do interwencji, jak dam dziecku klapsa bo rzuci powtórnie
                                        (pomimo wcześniejszej reprymendy) w wózek z niemowlakiem to bedzie niedozwolona
                                        przemoc i kolejna podstawa do wyciągnięcia konsekwencji.

                                        To zapytam w tej tonacji: przedkładasz "spokój rodziny" nad życie dziecka?

                                        Do reagowania w sytuacjach skrajnych nie potrzeba tworzenia nowego prawa, zona
                                        zawsze może zadzwonić po policje czy nawet uvciec z dzieckiem na komisariat.
                                        Nie zastanawia cię to, że wiekszość przypadków maltretowania dzieci o których
                                        głośno odbywa się zwykle w obecnosci i przy biernej postawie drugiego rodzica,
                                        który czasem jeszcze broni sprawcy i prubuje go tłumaczyć? O czyms to chyba
                                        swiadczy prawda? Bo o przypadkach w których matka staje w obronie dziecka raczej
                                        nie słychać, ja przypominam sobie z mediów tylko jeden taki, kiedy kobieta po
                                        prostu uciekła od meza, bodaj do Wałbrzycha skad pochodziła, tam nawet rodzina
                                        nie pomogła ale znaleźli sie ludzie którzy to zrobili.
                                        Nowa ustawa bynajmniej nie zlikwiduje takich przypadków bo podstawy do
                                        interwencji są i bez niej.



                                        pozdrawiam
                                        • Gość: kieprze_paczynsch Re: Czy ty dalej nie rozumiesz? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.05.10, 21:07
                                          Nie będę wdawał się w prostowanie i rozpamiętywanie abstrakcyjnych przykładów.
                                          Nie wiem skąd bierzesz przykłady zdziczenia dzieci, z własnej rodziny? To tak
                                          skutkują metody wychowawcze człowieka dopuszczającego kary cielesne? To ja
                                          dziękuję, pozostanę przy swoich. Jak czytam takie bzdety o skarceniu dziecka w
                                          obliczu katastrofy, to śmiech mnie ogarnia. Wymyślasz nieprawdopodobne ciągi
                                          zdarzeń, które ma wykorzystać jakiś legendarny pracownik socjalny by pozbawić
                                          cię twoich drogocennych dzieci. Na marginesie- jak idziesz z dziećmi do parku,
                                          na festyn, nad rzekę, w zasadzie gdziekolwiek, to jedno piwo wystarczy. I
                                          dziecko łatwiej upilnować, i portfel, a i przykład dla dziecka lepszy.
                                          • qqazz Re: Czy ty dalej nie rozumiesz? 09.05.10, 21:48
                                            Przykładów nie biore z kapelusza tylko z życia, czasem spacer po parku dostarcza
                                            ich aż nadto, owszem czesto widać, że to wynik złego wychowania, ale często
                                            zachowania dzieci sa nieprzewidywalne. Ponad rok temu bylismy u znajomej, moja
                                            córka miała 8 miesięcy i dopiero raczkowała, jej prawie pół roku starsza juz
                                            chodziła, wychowuje je dobrze (ma zreszta starsze dzieci dobrze wychowane)
                                            bawiły sie swietnie, w pewnym momencie ni z tego ni z owego jej córka kopneła
                                            nasza, wzięła ją na rece i zwróciła uwagę, nie zadzaiłało, kolejna reprymenda
                                            ostrzejsza nie przyniosła skutku, przy kolejnej próbie dała córce lekkiego
                                            klapsa, ta się popłakała i obraziła ale dopiero to zadziałało szybko i
                                            skutecznie, nie mineło wiele czasu i dziecko bawiło sie dalej. Jak twoim zdaniem
                                            mogła zareagować inaczej, sadzajac ja na żółwika? Namolnie tłumaczac dalej póki
                                            dziecko nie zasnie, czy moze izoujac ja całkiem ? Czy może grożąc co chwila palcem?



                                            pozdrawiam
                                        • easz Re: Czy ty dalej nie rozumiesz? 09.05.10, 23:18
                                          qqazz napisał:

                                          > Do reagowania w sytuacjach skrajnych nie potrzeba tworzenia nowego
                                          prawa, zona zawsze może zadzwonić po policje czy nawet uvciec z
                                          dzieckiem na komisariat.

                                          I często tak robi. Ile jest poprzepełnianych domów samotnej matki, w
                                          których przede wszystkim pomieszkują ofiary przemocy? Albo kobita
                                          błąka się po sąsiadach i rodzinie, czy znajomych, bo nie ma się
                                          gdzie podziać. O dzieciarach z matkami uciekających w tym co stoją
                                          na śnieg nie słyszałeś? O tym jak ciężko ruszyć przemocowca, o
                                          problemach z przepchnięciem w ustawie tego 'zamachu na własność',
                                          kiedy to chciano wprowadzić zapis mówiący o tym, żeby to
                                          przemocowiec musiał się wynosić, przynajmniej okresowo z domu, a nie
                                          uciekające ofiary? A niebieskie karty?

                                          > Nie zastanawia cię to, że wiekszość przypadków maltretowania
                                          dzieci o których głośno odbywa się zwykle w obecnosci i przy biernej
                                          postawie drugiego rodzica, który czasem jeszcze broni sprawcy i
                                          prubuje go tłumaczyć?

                                          Większość? A skąd takie dane?
                                          Imo większość 'drugiego rodzica' to sama też dostaje wciry, razem z
                                          dzieckiem, albo wyrostki stają w obronie lanej matki, takie historie
                                          też się zdarzają, ale Ty widzisz jakoś tak jednostronnie tylko
                                          sprawy przemocy w rodzinie.

                                          > O czyms to chyba
                                          > swiadczy prawda? Bo o przypadkach w których matka staje w obronie
                                          dziecka raczej nie słychać, ja przypominam sobie z mediów tylko
                                          jeden taki, kiedy kobieta po prostu uciekła od meza

                                          To sori, ale słabo jesteś zorientowany i mało słyszałeś.
                                          • qqazz Re: Czy ty dalej nie rozumiesz? 10.05.10, 00:09
                                            Owszem robią niemniej w mediach widać obraz kobiet jako biernych ofiar albo
                                            obserwatorów przemocy.

                                            Tak samo się odniose do twoich dalszych punktów obraz kreowany przez media i
                                            utrwalajacy się w społecznym odbiorze jest jai jest a rzeczywistośc jest o wiele
                                            bardziej zróznicowana co chciałem co niektórym uzmysłowić.

                                            Niemniej watek tyczy się głównie samej zasady przyzwolenia na karcenie
                                            wychowawcze i granic władzy rodzicielskiej a nie krytyki patologii (choć to
                                            temat poboczny w pewien sposób wynikajacy z tematu wątku) co do oceny której
                                            mamy jak sadzę takie samo zdanie.


                                            pozdrawiam
    • piwi77 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 08.05.10, 14:57
      ten_co_ma_racje napisał:

      > teraz po latach wspominam te kary jako bardzo skuteczne.

      I na czym polega ten skutek?
      • ten_co_ma_racje Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 08.05.10, 21:09
        piwi77 napisał:

        > ten_co_ma_racje napisał:
        >
        > > teraz po latach wspominam te kary jako bardzo skuteczne.
        >
        > I na czym polega ten skutek?

        Że zapamiętałem do końca życia aby tego nie robić za co zostałem
        ukarany laniem. Nigdy nie dostałem dwa razy lania za to samo.
        • sabinac-0 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 14:31
          ten_co_ma_racje napisał:

          > > I na czym polega ten skutek?
          >
          > Że zapamiętałem do końca życia aby tego nie robić za co zostałem
          > ukarany laniem. Nigdy nie dostałem dwa razy lania za to samo.

          A za co owo lanie dostales?
          • Gość: ten_co_ma_racje Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel IP: 62.77.49.* 10.05.10, 19:33
            sabinac-0 napisała:
            > A za co owo lanie dostales?

            Za to że śmiałem się z kaleki. Parodiowałem jej ruchy. Dostałem
            wtedy największy wp**l w życiu i od tamtego czasu nawet do głowy by
            mi nie przyszło aby śmiać się z kalek.

            Miałem wtedy chyba z 11 lat. Lanie było pasem - częścią skórzaną.
            • sabinac-0 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 10.05.10, 19:56
              Ja swego czasu, gdy syn majac kilka lat zaczal sie smiac i wytykac palcem
              uposledzonego, po prostu wyjasnilam mu czym jest niepelnosprawnosci - bo skad
              mial to wiedziec, jesli z tym problemem sie wczesniej nie zetknal? Skad mial
              wiedziec, ze z kalectwa smiac sie nie wolno? Mialam go karac za brak wiedzy?
              Przeciez to absurd.
              Po wytlumaczeniu syn juz nigdy sie nie smial z inwalidy. Tyle ze ja tez nigdy
              sie nie smialam i zwracalam uwage innym ludziom, jesli to robili.

              Niemniej, gdy ktos sam natrzasa sie w ukryciu np. z jakania Michnika lub
              kustykania sasiada a dziecko bierze z niego przyklad tyle ze na widoku,
              faktycznie tylko pas mu zostaje...
    • agni-123 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 08.05.10, 15:13
      Tak.Mam za złe rodzicom,że mnie bili, bo obrywałam za
      wszystko.Kiedyś też uderzyłam moje dzieci i żle się z tym czułam bo
      wiem jak to boli.Wobec moich dzieci stosuję inne kary,ale nie
      cielesne.A bezstresowe wychowanie to nic innego jak pozwalanie
      dziecku na wszystko.
      • madzioreck Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 08.05.10, 15:29
        agni-123 napisała:

        A bezstresowe wychowanie to nic innego jak pozwalanie
        > dziecku na wszystko.

        Tym bardziej to smutne, że autor metody miał na myśli coś całkiem odwrotnego,
        tylko nazwę wybrał najwyraźniej nieszczęśliwą... "Bezstresowo" miało oznaczać
        właśnie ustalone zasady i konsekwentne egzekwowanie ich przestrzegania, stały
        rytm życia itd., czyli wszystko, co teoretycznie zapewnia dziecku poczucie
        bezpieczeństwa, również przez wyznaczenie konkretnych granic. Czyli, ze jak nie
        wolno malować po ścianach, to nie wolno, a nie, ze jak mama ma dobry humor, to
        pomalowane ściany są OK, a jak zły - wciry.
        Ale zostało zrozumiane tylko to jedno słowo.
    • no.nie.mogiem nie, zaciukałem ich siekierą i złość mi przeszła 08.05.10, 15:34
      hehe, żartuje
      • Gość: kieprze_paczynsch Coś mi przypomniałeś IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 08.05.10, 16:51
        >nie, zaciukałem ich siekierą

        Była kiedyś szeroko opisywana sprawa nastolatki z Warszawy, która pociapała
        mamusię siekierą, zapakowała w walizki i zostawiła w przechowalni bagażu.
        Ciekawy był opis dochodzenia do takiego stanu psychicznego, że wystarczył
        impuls, by normalne niby dziecko zrobiło rodzicielce trwały przedziałek.
    • kozauwoza Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 08.05.10, 16:50
      ten_co_ma_racje napisał:

      > Według nie przeciwnicy kar cielesnych to ci, którzy nigdy nie
      > dostali pożądnego lania albo po prostu tchórze bojący się użycia
      > siły.

      Owszem nigdy nie dostałam kary cielesnej, w głowie mi sie zatem nie
      mieści że mogłabym ja kogos lać.
      Odwaga polega wg Ciebie na laniu słabszych?
      • ten_co_ma_racje Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 08.05.10, 21:15
        Odwaga polega na pokonywaniu lęków i strachu. Trzeba mieć odwagę aby
        zabić rybę lub kurczaka. Wiele kobiet boi się zabijać zwierzęta w
        kuchni.
        Tu chodzi o odwagę przełamania oporów. Ludzie słabi mają opory przed
        użyciem przemocy wobec czegokolwiek żywego.
        • Gość: hehe egzekucja kurczaka to odwaga, lol IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.10, 21:30
          odwaga to podjęcie ryzyka walki
          wzięcie na siebie odpowiedzialności za czyjeś życie
          z zimną krwią, bez niej to objaw szaleństwa
        • 33qq Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 08.05.10, 21:35
          ten_co_ma_racje napisał:

          > Odwaga polega na pokonywaniu lęków i strachu. Trzeba mieć odwagę aby
          > zabić rybę lub kurczaka. Wiele kobiet boi się zabijać zwierzęta w
          > kuchni.
          > Tu chodzi o odwagę przełamania oporów. Ludzie słabi mają opory przed
          > użyciem przemocy wobec czegokolwiek żywego.

          To jakiś bełkot. Odważny nie używa przemocy wobec słabszego, chyba, że jest
          głupi. Jeśli chodzi o uśmiercanie zwierząt w kuchni, to żadna odwaga, chyba, że
          wlezie ci tam niedźwiedź. Zaś bicie dzieci często zamiast być wymierzeniem kary,
          jest zwykłym zastraszeniem i złamaniem charakteru
          • Gość: hehe Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.10, 21:42
            > jest zwykłym zastraszeniem i złamaniem charakteru
            lenistwem, wpierdol dziecku i można dalej oglądać tv
      • qqazz Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 00:11
        Odwaga rodzica polega tez m.in na zdolnosci do wymierzenia dziecku kary jak na
        nia zasłuzyło, czasem nawet dosc surowej, o wiele bardziej surowej niż zakaz
        obejzenia dobranocki czy zabranie laptopa na pół godziny albo wyłaczenie
        telewizora na 5 minut.


        pozdrawiam
    • seth.destructor Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 08.05.10, 16:59
      Zwolennikom kar cielesnych wydaje się, że chodzi o sporadyczne
      trzepnięcie dziecka w tyłek. Tym czasem do kar cielesnych należą
      także:
      szorowanie papierem ściernym/pumeksem/ostrą szczotką twarzy lub miejsc intymnych głodzenie zamykanie w ciemnym pomieszczeniu zmuszanie do jedzenia odpadków, kału, picia moczu bicie pałką, metalowym drągiem, przypadkowymi przedmiotami, kłucie igłami, szpilkami przypalanie papierosem przygrzewanie żelazkiem podduszanie podtapianie niepozwalanie na zaśnięcie
      (wzięte z raportów policyjnych i historii sądowych)

      Jako rzeczy podlegające karom uważane są m.in:
      wydawanie przez dziecko głosu (np. powiedzenie "mama" w nieodpowiednim momencie) płacz dziecka (bardzo dużo dzieci jest karanych, bo płacze) poruszanie się dziecka, bieganie niewykonywanie poleceń rodziców niezaspokajanie potrzeb rodziców obecność dziecka w jakimś miejscu

      Czy ty, zwolenniku kar cielesnych byłeś tak naprawdę bity? Pokaż
      może blizny albo zrosty kości po licznych złamaniach, pokaż
      poszarpane dłonie, pokaż łyse miejsca po wyrwanych włosach, pokaż
      fragment twego ciała, który nie był nigdy siny - to pogadamy.
      • ten_co_ma_racje Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 08.05.10, 21:18
        chyba się podnieciłeś wypisując te wszystkie brednie.
        Co to ma wszystko do tematu posta?

        Opisujesz jakieś patologie i nieudolnie próbujesz robić z tego
        regułę.



        • 33qq Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 08.05.10, 21:37
          Serio nie zrozumiałeś o czym on pisał?
          • qqazz Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 00:09
            Zrozumiał doskonale, za to przedmówca chyba nie rozumie tak jak twórcy ustawy i
            jej zwolennicy którzy konieczność dania dziecku klapsa czy wywarcia na nie
            presji psychicznej w uzasadnionej sytuacji wkładaja do jednego wora z bezmyslnym
            maltretowaniem.



            pozdrawiam
            • 33qq Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 14:00
              Akurat w tym wypadku lepiej dmuchać na zimne. Nie sądzę żeby za danie klapsa
              odebrano prawa rodzicielskie, ale teraz nawet ostre lanie nie odsunie takiego
              zwyrodnialca od dzieciaka. Zdecydowanie wolę całkowity zakaz przemocy niż
              dowolność interpretacji co jest a co nie jest klapsem wychowawczym.
              • enrque111 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 14:22
                Penalizacja wychowania rodzicielskiego jest nawet gorsza niż faszyzm. Największe reżimy z nazistowskim na czele nie posuwały się do ingerencji w wychowanie dzieci przez rodziców. Teraz europejsy i masońscy tolerańcy roztaczają kontrolę nawet nad sposobem myślenia ludzi, nakazując im jak mają wychowywać swoje dzieci. Już w komunizmie bohaterem został Pawka Morozow, który zadenuncjował swoich rodziców i zesłani zostali do gułagu, a on stał się bohaterem narodowym z tego powodu. Dziś europejsy chcą z wszystkich zrobić donosicieli - Pawków Morozowów, stąd wprowadzanie prawa antyrodzinnego. Ludzie stają się zakolczykowanym bydłem, któremu pan (władza) pozwala na wychowanie dzieci, ale nie są to dzieci bydła, pardon ............... rodziców, ale są to dzieci państwowe, które można z różnych powodów odebrać i oddać na wychowanie innemu bydłu, pardon - rodzicom zastępczym :)))
                • 33qq Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 14:32
                  Co ty pieprzysz, jaki Pawka, jakie gułagi?
                  Tu mówimy o znęcaniu się nad bezbronnymi i zapobieganiu temu,
                  • enrque111 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 14:53
                    33qq napisał:

                    > Co ty pieprzysz, jaki Pawka, jakie gułagi?
                    > Tu mówimy o znęcaniu się nad bezbronnymi i zapobieganiu temu,

                    Gdyby sprytnym europejsom chodziło tylko o zapobieganiu "znęcania się nad bezbronnymi", to wystarczyłby w zupełności obecny Kodeks Karny. Jednakże nawet ta, antyrodzinna ustawa nie ustrzeże dzieci z rodzin patologicznych przed znęcaniem się nad dziećmi, i ustawodawcy doskonale o tym wiedzą - chodzi tu przede wszystkim o rozciągnięcie kontroli nad przeciętną rodziną, poprzez faszyzację prawa.
                    • 33qq Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 15:34
                      Ale co, jakoś obecne prawo nie wystarcza. Proponuję zejść na ziemię. Nie mówimy
                      o rodzinach patologicznych, oni mieli, mają i mieć będą gdzieś prawo, mówimy o
                      tak zwanych porządnych, katolickich domach, gdzie pasek jest codziennym
                      narzędziem wymuszania posłuszeństwa i budowania "autorytetu"
                      • qqazz Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 15:40
                        Znaczy co lepsze więzienie dla ojca czy matki i patologiczny dom dziecka dla
                        dziecka, gdzie ma duże szanse być regularnie maltretowanym i zaniedbanym w
                        miejsce surowych ale konsekwentnych reguł wychowawczych?


                        pozdrawiam
                        • sabinac-0 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 16:50
                          Jeszcze zupelnie niedawno faceta bijacego zone nazywano "dobrym choc surowym
                          panem domu" i wysmiewano sie z tych, ktorzy postulowali prawo nietykalnosci
                          fizycznej dla kobiet, argumentujac ze "przytulek jest gorszy niz twarda milosc
                          meza".

                          Bicie ma swoja historie.

                          Dawniej kazdy mogl bic osoby i istoty slabsze lub podlegle.
                          Kazdy mogl bic np. zone, dziecko, niewolnika, biedaka, zebraka, zwierze, sluzbe,
                          pracownika najemnego czy chorego psychicznie. Nic za to nie grozilo (ewentualnie
                          lekka dezaprobata jesli ktos nieco przesadzil np. zakatowujac na smierc). Za to
                          za podniesienie reki na kogos bedacego wyzej w hierarchii bylo karane bardzo surowo.

                          Potem stopniowo zrownywano prawa ludzi, zatem kolejno zakazywano bicia
                          pracownikow, potem sluzby, potem wloczegow, potem chorych psychicznie, potem
                          zwierzat, niedawno rowniez kobiet.
                          Za kazdym razem podnosil sie chor oburzonych glosow, ze karanie za bicie
                          "swoich" stanowi zamach na wolnosc jednostki (bijacego oczywiscie, nie bitego),
                          na porzadek spoleczny, na moralnosc i tradycje, ze teraz plebs lub baby beda sie
                          panoszyc, ze bicie "z umiarem" ma dobroczynny wplywa na bitego itd.

                          Teraz, gdy prawa czlowieka zostaja przyznane rowniez dzieciom, rytualna dyskusja
                          oczywiscie musi sie odbyc.
                          • qqazz Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 20:03
                            Powiem krótko, nowe prawo to kolejne ograniczanie praw rodzicielskich na rzecz
                            państwa, które ma wiedziec lepiej niz obywatel (zdaniem państwa przeciętny
                            obywatel to niedorozwinięty sadysta skoro profilaktycznie wprowadza takie zasady
                            ty również), to przejmowanie zadań nakładanie obowiązków i przejmowanie
                            odpowiedzialnosci a co za tym idzie ingerencja w rodzinę i jej rozbijanie.
                            A jeśli siegamy historii to chciałbym przpomnieć, ze rzymski Pater Familiae
                            dysponował nieograniczonym niemal prawem zycia i smierci nie tylko nad dziećmi
                            ale i resztą podległych mu członków rodziny ale jakoś brak doniesień aby to
                            prawo było naduzywane.
                            Im wieksze mamy kompetencje z realizacji których jesteśmy rozliczani tym do
                            większej odpowiedzialności się poczuwamy. Jak ktoś robi coś za nas to zaczynamy
                            miec to gdzieś bo to nie nasza sprawa i nie my za to odpowiadamy.



                            pozdrawiam
                            • sabinac-0 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 10.05.10, 13:26
                              qqazz napisał:

                              > A jeśli siegamy historii to chciałbym przpomnieć, ze rzymski Pater Familiae
                              > dysponował nieograniczonym niemal prawem zycia i smierci nie tylko nad dziećmi
                              > ale i resztą podległych mu członków rodziny ale jakoś brak doniesień aby to
                              > prawo było naduzywane.

                              Doniesienia byly, ale poniewaz znecanie sie nad domownikami nie bylo karalne,
                              pisano o tym w formie anegdotycznej, typu "Markus slyszac wiadomosc od poslanca
                              rozgniewal sie bardzo, ze zlosci uderzyl w glowe sluge az ten padl martwy a
                              potem wyrwal z objec piastunki swego syna rozrywajac dziecko na sztuki".

                              Podobna pikantno-anegdotyczna forme jeszcze niedawno przybieraly informacje o
                              przemocy wobec kobiet (pan Kaziu S. zlapal swoja konkubine Niunie za gardlo i
                              rzucil ja na sciane") a obecnie o przemocy wobec dzieci ("maly Mateuszek trafil
                              do szpitala pobity przez pijanego konkubenta matki").

                              Owa anegdotyczna forma daje czytelnikowi poczucie, ze ma do czynienia z jakimis
                              jednorazowymi historyjkami, ktore rozgrywaja sie gdzies tam, na marginesie, w
                              zadnym wypadku z problemem spolecznym a juz absolutnie moim wlasnym (przeciez ja
                              leje dzieci tylko czasem i z konkretnego powodu a zone uderzylem tylko dwa razy
                              i lekko, gdzie mi tam do tych zwyrodnialcow o ktorych pisza w gazetach).

                              > Im wieksze mamy kompetencje z realizacji których jesteśmy rozliczani tym do
                              > większej odpowiedzialności się poczuwamy. Jak ktoś robi coś za nas to zaczynamy
                              > miec to gdzieś bo to nie nasza sprawa i nie my za to odpowiadamy.
                              >
                              Jesli wyjdziemy z takiego zalozenia, po co ustanawiac jakiekolwiek prawo?
                              >
                      • enrque111 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 16:28
                        33qq napisał:

                        > Ale co, jakoś obecne prawo nie wystarcza. Proponuję zejść na ziemię. Nie mówimy
                        > o rodzinach patologicznych, oni mieli, mają i mieć będą gdzieś prawo, mówimy o
                        > tak zwanych porządnych, katolickich domach, gdzie pasek jest codziennym
                        > narzędziem wymuszania posłuszeństwa i budowania "autorytetu"

                        Skoro, jak twierdzisz obecne prawo nie wystarcza, to po co tworzyć nowe, które ma służyć jedynie odbieraniu dzieci rodzicom na zyczenie władzy w osobie urzędnika pomocy społecznej ? Tym bardziej, że jak sam piszesz ma to dotyczyć tak zwanych porządnych, katolickich domów. Chodzi więc tu wyraźnie o wychowanie dzieci pod dyktando władzy, która znajduje się w rękach zdegenerowanych europejsów i postępaków.
              • easz Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 22:59
                33qq napisał:

                > Akurat w tym wypadku lepiej dmuchać na zimne. Nie sądzę żeby za
                danie klapsa
                > odebrano prawa rodzicielskie, ale teraz nawet ostre lanie nie
                odsunie takiego zwyrodnialca od dzieciaka. Zdecydowanie wolę
                całkowity zakaz przemocy niż dowolność interpretacji co jest a co
                nie jest klapsem wychowawczym.

                Otóż to, wyklepać te dzikie zwyczaje z narodu doszczętnie.
                No i przecież po co panikować, kiedy wystarczy pomyśleć - czy w
                Polsce mamy kasę i zaplecze, żeby odbieranie dzieci za tzw. klapsa
                było logistycznie możliwe i tak nagminne, jak zdają się sugerować
                przeciwnicy ustawy? Trochę znajomości realiów okołotematycznych by
                się przydało.
    • strikemaster Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 08.05.10, 17:09
      Nie mam, bo moi rodzice ich nie stosowali.
    • imponeross masochista? 08.05.10, 18:24
      ten_co_ma_racje napisał:

      > Ja nieraz dostałem lanie gdy coś przeskrobałem. Wtedy jako dziecko
      > byłem wściekły z tego powodu - teraz po latach wspominam te kary
      > jako bardzo skuteczne.

      No, nie kazdy jest masochista...

      > Według nie przeciwnicy kar cielesnych to ci, którzy nigdy nie
      > dostali pożądnego lania albo po prostu tchórze bojący się użycia
      > siły. To ludzie, którzy dalej są na poziomie dzieci mających za
      złe
      > rodzicom, że je srogo ukarali.

      Promujesz tu tzw. spanking?
    • sabinac-0 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 08.05.10, 19:05
      Wiekszosc rodzicow bije nie dla jakichs "wyzszych celow" tylko dlatego, ze jak
      tatus lub mamusia wraca do domu wkurzony(a) na szefa, na wysoki rachunek za prad
      czy na korki na drodze, na kims sie chce wyzyc.
      Nie mozna przywalic szefowi, urzednikowi czy policjantowi bo to karalne, a
      dziecku mozna wlac, jesli sie nie przesadzi (tzn dziecko nie trafi do szpitala)
      nic za to nie grozi (a przynajmniej do dotychczas nie grozilo).
      Jeszcze mozna wyjacemu dziecku pogrozic "widzisz, co sie dzieje jak sie tatusia
      (mamusie) zdenerwuje?" - i zaraz samoocena rosnie.

      P.S. Tak, rodzice mnie bili.
      Nie, nie widze w tym zadnych pozytywow.
      Tak, jestem zdecydowana przeciwniczka kar fizycznych.
      Nie, nie bije mojego dziecka.
      Tak, mam zal do rodzicow i rzutuje on na moje obecne kontakty z nimi.
      Nie, nie jestem tchorzem.
    • lena575 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 08.05.10, 21:21
      Nikt mnie nie bił ani nie stosował kar psychicznych. Jestem
      wychowana "pozytywnie" i nie jestem wychowana bezstresowo.
      Jestem typem "przywódcy stada" ale nie agresywnego, niczego nie muzę
      narzucać ani udawadnić.
      Tak samo wychowałam moją córkę, która jest fajna i sympatyczna choć
      jest ... alfa-alfa :)
    • Gość: krysia Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.10, 21:28
      Mam żal, że krytykowali mnie w obecności cioć, sąsiadek,
      rówieśników, porównywali z innymi, nie zaszczepili wiary w siebie. O
      kary fizyczne też. I jeszcze o jedną rzecz. Nie kupiono mi espadryli
      w ramach kary za błahostkę. buty miałam obiecane dawno ale w
      międzyczasie zjadlam słoik nutelli.
    • Gość: nie mam nic im nie mam za zle mogli mnie zabic IP: *.rev.numericable.fr 08.05.10, 22:06
      rodzice dali mi zycie, moga mi je rowniez odebrac, wiec ciesze sie ze dostawalem
      tylko lanie - zawsze mogli ze mna skonczyc raz na zawsze
      • lena575 Re: nic im nie mam za zle mogli mnie zabic 09.05.10, 14:26
        Ty żartujesz?
    • easz Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 08.05.10, 23:50

      Tak, mam za złe. Szczęśliwie, o ile dobrze pamiętam, że to nie było
      nic takiego, w sensie bólu fizycznego, nie jakieś wielkie lanie i
      się szybko skończyło.
      Ale pamiętam też, że to było wielkie upokorzenie i coś jak z
      koszmarnego snu, z innej rzeczywistości, podobnie o bijącym - że
      kosmita, ktoś obcy. To strasznie musi odzierać dziecko z poczucia
      bezpieczeństwa, które rodzice niezaprzeczalnie powinni mu zapewnić
      przede wszystkim. Poczucie własnej wartości, bycia kimś szczególnym,
      kochanym, potrzebnym itp, to też może się nieźle podłamać.
      Nie wiem, czy już wtedy, czy dopiero później stwierdziłam, że bicie
      dziecka upokarza też dorosłego, który bije i warto, żeby sobie to
      szybko uświadomił.

      Pamiętam doskonale do dziś jak skończyło się bicie i straszenie
      biciem - bijący z rozmachu sam się uderzył, w kolano - hłehłe, nie
      było to miłe na pewno i albo dotarło jak to może boleć, albo dotarło
      jak się żałośnie wtedy wygląda i zachowuje, i dlaczego, jakim się
      jest samoupokorzonym.
    • qqazz Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 00:06
      Nie mam, choć zdarzało sie, ze były na wyrost, wsród znajomych tez nie mam
      takich którzy by mieli to za złe rodzicom, a co do przeciwników to zauważam, ze
      często są to starsze kobiety które miały ciezka ręke i teraz je gryzie sumienie
      albo ludzie którzy z wychowaniem dzieci nie mieli wiele wspólnego poza czystą
      teorią.



      pozdrawiam
      • 33qq Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 14:34
        Nie istnieją ludzie, którzy nie mieli nic wspólnego z wychowaniem dzieci, każdy
        był dzieckiem.
        • qqazz Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 15:06
          Idąc ta logika masz absolutna rację, mi bardziej chodzi o doswiadczenie w
          wychowywnaiu niz tylko wychowywanie, choć czasem relacje miedzy rodzicami a
          dzieckiem trudno nazwać w ten sposób.
          czasem dzieci nie są wychowywane a tresowana a czasem (chyba cześciej ostatnimi
          czsay) najzwyczajniej rozpuszczane, jedno i drugie z wychowaniem wiele wspólnego
          nie ma.



          pozdrawiam
          • 33qq Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 15:37
            no i temu tresowaniu za pomocą pejcza ma ta ustawa zapobiegać. Nie mówię o
            patologiach, tylko o rodzinach tzw. normalnych, gdzie rodzice nie dorośli do
            tego by mieć dzieci, lub nie potrafią wyobrazić sobie wychowania w sposób inny
            niż byli wychowywani sami.
            • qqazz Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 18:00
              Cóż jak ktos wychowuje dziecko źle to głównie jego sprawa, ja sie w to mieszać
              nie będę, chyba ze sytuacja będzie jasna nie budząca wątpliwości i faktycznie
              drastyczna. Tak samo nie życzę sobie przymuszania mnie przez innycgh do
              czegokolwiek, rady czy uwagi chętnie wysłucham, nacisk ze strony otoczenia też
              rozumiem, ale przymusu sobie nie zyczę.



              pozdrawiam
          • sabinac-0 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 16:54
            Czy niestosowanie kar cielesnych uwazasz za rownoznaczne z "rozpuszczaniem"?

            • qqazz Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 17:56
              sabinac-0 napisała:
              > Czy niestosowanie kar cielesnych uwazasz za rownoznaczne z "rozpuszczaniem"?

              Nie, mozna dobrze wychować dziecko i bez kar cielesnych ale nie każdemu się to
              udaje i nie każdy to potrafi, choc też nie kazdy też w ogóle dopuszcza taka
              mozliwość.
              Kare fizyczną uwazam za karę wyjatkową do zastosowania tylko w sytuacjach
              nadzwyczajnych.



              pozdrawiam
    • Gość: DSD Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel IP: 212.33.72.* 09.05.10, 12:04
      Ojciec nigdy mnie nie uderzył. Matka tak, i mam jej za złe to że było to z
      reguły niewspółmierne do tego co zrobiłem. Moja koleżanka też biła dziecko i
      szczerze mi wyznała że chodzi tu bardziej o rozładowanie jej emocji. Aż boję się
      wyciągać z tego wnioski, bo mnie tutejsze kobiety zjedzą...

      Chodzi po prostu o to aby dziecko wiedziało DLACZEGO jest bite.
      • Gość: kieprze_paczynsch Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.05.10, 12:36

        > Ojciec nigdy mnie nie uderzył. Matka tak, i mam jej za złe to że było to z
        > reguły niewspółmierne do tego co zrobiłem. Moja koleżanka też biła dziecko i
        > szczerze mi wyznała że chodzi tu bardziej o rozładowanie jej emocji. Aż boję si
        > ę
        > wyciągać z tego wnioski, bo mnie tutejsze kobiety zjedzą...

        Śmiało, nie zjedzą, a może chwilę się zastanowią.


        >
        > Chodzi po prostu o to aby dziecko wiedziało DLACZEGO jest bite.

        Wie. Bo bijący jest niezadowolony.
        • Gość: DSD Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel IP: 212.33.72.* 09.05.10, 13:28
          > Śmiało, nie zjedzą, a może chwilę się zastanowią.

          Mi to już nie pomoże, a jeśli kobieta ma taki wybuch emocji że bije własne
          dziecko bez powodu to nie zmieni tego jeden wpis DSD.

          > > Chodzi po prostu o to aby dziecko wiedziało DLACZEGO jest bite.
          >
          > Wie. Bo bijący jest niezadowolony.

          Nie sądzę że byłem szczególnie bystrym dzieckiem ale myślę że jakoś mógłbym
          skojarzyć bicie z jego przyczyną. Matka teeż nigdy nie biłą mnie zupełnie bez
          przyczyny. Mogłem ją precyzyjnie wskazać i wtedy, i teraz. Tyle że nie
          usprawiedliwiała ona bicia. Tym co bolało było nie samo bicie, ale to pytanie
          DLACZEGO taki czyn spowodował aż taką reakcję.

          Pamiętam też jak ksiądz pobił pasem wszystkich chłopców z klasy. Dla większości
          z nich był to rodzaj zabawnej przygody. Cóż, na przerwach można było oberwać od
          kolegi znacznie mocniej 'bo tak'.
          • kieprze_paczynskich Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 13:48
            Pamiętam też jak ksiądz pobił pasem wszystkich chłopców z klasy. Dla większości z nich był to rodzaj zabawnej przygody. Cóż, na przerwach można było oberwać od kolegi znacznie mocniej 'bo tak'.

            O tym właśnie pisałem u góry wątku. Skuteczność bicia jest mocno wątpliwa.
            Miałem takiego nauczyciela w podstawówce, co lubił bić. To były lata
            siedemdziesiąte, inne obyczaje, uważał, że może. Dopóki mu nie oddałem. I to
            naprawdę mocno. Wolał się oblizać, niż robić aferę, w której więcej by stracił
            niż ja.
            • Gość: DSD Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel IP: 212.33.72.* 09.05.10, 14:04
              No cóż, to bicie od księdza nie było zbyt mocne. A jak ktoś jest w takim wieku
              że już kozakuje to mu taka kara nie będzie straszna (chyba że nie bicie a
              katowanie). Bo co mu zrobisz? Będziesz truł przez godzinę odwołując się do uczuć
              wyższych?

              U mnie w podstawówce też podobno uczeń oddał nauczycielce. Podobno, bo sam tego
              nie widziałem. Ale nauczycielka była taka, że nawet mu się nie dziwię. BTW,
              akurat bicie w szkole jest prawie zawsze złe zgodnie z moja teorią 'bicia tylko
              w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia'.
              • Gość: kieprze_paczynsch Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.05.10, 14:46
                Bicie jest zawsze drogą na skróty. Drogą łatwą, natychmiastową i jak to ktoś zauważył, dla leniwych. Można przylać gówniarzowi i dalej oglądać telewizję. Łatwiej jest dać klapsa, niż godzinami szczeniaka pilnować. Faktycznie, uczy gnoja, że pewne zachowania "bolą" i jest skuteczne, dopóki szczeniak tego bólu się boi. I jak już pisałem, kłopot zaczyna się, gdy szczeniak się nie boi, bo jest mu już wszystko jedno lub fizycznie zaczyna dorównywać oprawcy. I klops. Pozostańmy przy swoich poglądach. Ja pozostanę przy swoim, że dopuszczalności bicia dzieci bronią ludzie z "nieczystym sumieniem" nie potrafiący obiektywnie ocenić i zweryfikować swoich metod.
                • Gość: DSD Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel IP: 212.33.72.* 09.05.10, 17:02
                  Qrcze, my piszemy prawie o tym samym. Dla mnie bicie dziecka to coś jak przemoc
                  wobec dorosłego w obronie własnej. Coś, co stosuje się w ostateczności i w
                  wyjątkowej sytuacji. Sam napisałeś że uderzyłeś nauczyciela. Czy moge teraz
                  pytać Cię o przyjemność jaką wtedy odczuwałeś, zastanawiać się czy - skoro już
                  raz uderzyłeś - jesteś teraz w stanie lać wszystkich na lewo i prawo? To byłoby
                  bez sensu, bo domyślam się że bicie innych jest dla Ciebie smutną
                  ostatecznością, ale dopuszczalną w pewnych warunkach. Dokładnie tak samo jest z
                  biciem dzieci.
                  • enrque111 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 17:08
                    Gdyby nie zlikwidowano kary chłosty, to na świecie byłoby znacznie bezpieczniej. Wiadomym wszak jest, że przestępcy - bandyci, złodzieje i oszuści najbardziej boją się bólu i przemocy, gdyby taki publicznie został wychłostany, to setki innych, potencjalnych przestępców stałoby się przykładnymi obywatelami :))
                    • sabinac-0 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 17:14
                      Moze jeszcze zaproponujesz legalizacje tortur i obcinania rak?
                      • enrque111 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 17:17
                        sabinac-0 napisała:

                        > Moze jeszcze zaproponujesz legalizacje tortur i obcinania rak?

                        Czy widzisz w tym jakiś problem ?
                        • sabinac-0 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 17:45
                          enrque111 napisał:

                          > Czy widzisz w tym jakiś problem ?

                          Malutki.

                          W krajach arabskich obcinano rece WSZYSTKIM zlodziejom - i takiemu, kto ukradl
                          kosztownosci, i takiemu ktory z glodu ukradl pomarancze.
                          Czasem obcieto tez komus niewinnemu, co sie napatoczyl w miejscu kradziezy.

                          Potem byl klops i bryndza bo sie nie dalo przyszyc z powrotem.

                          Oczywiscie nikt nie obcinal rak ani nawet nie mowil zlego slowa wladcom i
                          kaplanom lupiacym kogo sie da.

                          • enrque111 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 22:14
                            sabinac-0 napisała:

                            > W krajach arabskich obcinano rece WSZYSTKIM zlodziejom - i takiemu, kto ukradl
                            > kosztownosci, i takiemu ktory z glodu ukradl pomarancze.
                            > Czasem obcieto tez komus niewinnemu, co sie napatoczyl w miejscu kradziezy.

                            Te bajki to wymyśliłaś, czy może ci się przyśniły ? Kto ci powiedział, że W krajach arabskich obcinano rece WSZYSTKIM zlodziejom ???

                            > Potem byl klops i bryndza bo sie nie dalo przyszyc z powrotem.

                            Obcina się nie po to, aby przyszywać :))

                            > Oczywiscie nikt nie obcinal rak ani nawet nie mowil zlego slowa wladcom i
                            > kaplanom lupiacym kogo sie da.

                            Tak ? A, skąd o tym wiesz - chętnie na ten temat coś przeczytam ?
                    • strikemaster Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 17:40
                      Domyślam się, że tą tezę też poprzesz jakimiś wskazującymi na to argumentami?
                  • Gość: kieprzę_paczynskic Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.05.10, 17:31
                    Nie tak samo. Bicie dzieci jest nadużyciem władzy.Żeby było jasne, nie jestem za
                    odbieraniem dzieci za klapsa, nie jestem też sam bez winy, bo jakieś klapsy też
                    mi się "wymknęły", czego się wstydzę i po latach widzę, że nie były
                    koniecznością, ale wynikiem mojego zniecierpliwienia. Nauczycielowi
                    przylałem, bo to on nadużył władzy i nie ma to nic wspólnego z biciem
                    dzieci. To on był przecież stroną silniejszą, nie tylko fizycznie. Toż rzecz
                    działa się, gdy miałem lat 15. Przyjemność z tego tytułu czerpałem dość, długo,
                    byłem przecież bohaterem szkoły, a skurwiel to był wyjątkowy. Wyjaśnię- uderzył
                    mnie, bo paliłem papierosa. Nie w składzie amunicji, ale w szkolnym kiblu.
                    Uderzył mnie, bo chciał mnie poniżyć, upokorzyć. Uderzył, bo lubił bić, bo to
                    prymitywne bydlę było. Wyjaśnię też, że nie jestem pacyfistą, dopuszczam użycie
                    przemocy fizycznej w określonych przypadkach, ale nie zaliczam do takich bicie
                    dzieci, małych przecież, gdy mówimy, że nie potrafią zrozumieć słownych argumentów
                    • sabinac-0 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 18:08
                      Jest pewna grupa ludzi, ktorzy nie maja litosci i szanuja tylko sile.

                      Moj ojciec bil mnie bardzo brutalnie, przewaznie jak mial zly humor a ja bylam w
                      poblizu i wg niego "pyskowalam" (tzn powiedzialam cokolwiek). Walil reka po
                      twarzy i pejczem gdzie popadlo. Biciu towarzyszyly kopniaki, wyzwiska (np. "ty
                      k...o", "ty bydlaku", "jestes gownem ktore mozna rozdeptac" itp) i upokarzanie,
                      np. straszac pejczem kazal mi klekac przed nim i calowac go po rekach.
                      Zeby bylo jasne - byl wtedy trzezwy, wogole nigdy nie widzialam go pijanego.
                      Ojciec owe seanse nazywal "rznieciem" i uwazal za "metode wychowawcza", czesto
                      zreszta chwalil sie ze dzieci powinno sie chowac jak szczenieta (psa tez bil),
                      ale mysle, ze bicie czy upokarzanie sprawialo mu przyjemnosc i dawalo poczucie mocy.
                      Trwalo to od wczesnego dziecinstwa. Skonczylo sie gdy mialam okolo 18 lat,
                      ojciec sie na mnie zamierzyl a ja, zamiast jak zawsze kulic sie i plakac,
                      stanelam przed nim i syknelam "tylko sprobuj". Cofnal sie i nigdy wiecej mnie
                      nie uderzyl.
                      • wilma.flintstone Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 23:11
                        sabinac-0 napisała:


                        > Moj ojciec bil mnie bardzo brutalnie, przewaznie jak mial zly
                        >humor a ja bylam w poblizu i wg niego "pyskowalam" (tzn
                        >powiedzialam cokolwiek).


                        Wspolczuje, ale jesli mozna - moj ojciec kilka razy w zyciu dal mi
                        klapa w tylek, ostatni raz kiedy mialam chyba 13 lat i naklamalam ze
                        ide sie uczyc matematyki, a poszlam do kina. Fakt, mogl ze mna
                        porozmawiac, wytlumaczyc itd., no ale to juz inna historia. Pisze to
                        jednak, bo czytajac Twoje posty odnosze wrazenie ze nie uznajesz
                        granicy miedzy biciem a klapsem czy skarceniem. Naprawde wiec nie
                        widzisz roznicy miedzy sytuacja moja a Twoja?
                        • sabinac-0 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 10.05.10, 13:42
                          Moja sytuacja zaczela sie tak jak twoja - od "klapa w tylek" za costam.
                          To, czy na jednym "klapie" sie skonczy, zalezy wylacznie od okolicznosci.
                          U ciebie sie skonczylo, u mnie nie.
                          Mozesz teraz sie cieszyc, ze mialas wiecej szczescia niz ja a ja moge sie
                          cieszyc, ze mialam lepiej niz te biedne dzieci ktore po ataku ojcowskiej zlosci
                          trafiaja na OIOM z pogruchotana czaszka.

                          Tylko czy ta licytacja rozwiaze problem, ze w XXI wieku, w rozwinietym (podobno)
                          kraju dzieci nie maja prawnie zagwarantowanej nietykalnosci cielesnej, ktorym to
                          przywilejem od dawna ciesza sie dorosli, nawet jesli sa uposledzeni czy
                          niesamodzielni?
              • sabinac-0 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 17:02
                Gość portalu: DSD napisał(a):


                > akurat bicie w szkole jest prawie zawsze złe zgodnie z moja teorią 'bicia tylko
                > w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia'.

                Ja zatem odniesiesz sie do nastepujacych sytuacji:
                1 - lekarz lub sanitariusz bije (nie obezwladnia tylko BIJE) pobudzonego,
                agresywnego pacjenta,
                2- policjant bije (znowu - nie obezwladnia tylko BIJE) usilujacego uciec przestepce?
                • wilma.flintstone Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 23:06
                  sabinac-0 napisała:

                  > Ja zatem odniesiesz sie do nastepujacych sytuacji:
                  > 1 - lekarz lub sanitariusz bije (nie obezwladnia tylko BIJE)
                  >pobudzonego, agresywnego pacjenta,

                  Zle.


                  > 2- policjant bije (znowu - nie obezwladnia tylko BIJE) usilujacego
                  >uciec przestepce?

                  Dobrze.
                  • sabinac-0 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 10.05.10, 13:55
                    wilma.flintstone napisała:

                    > sabinac-0 napisała:
                    >
                    > > Ja zatem odniesiesz sie do nastepujacych sytuacji:
                    > > 1 - lekarz lub sanitariusz bije (nie obezwladnia tylko BIJE)
                    > >pobudzonego, agresywnego pacjenta,
                    >
                    > Zle.
                    >
                    Dlaczego zle? Przeciez pacjent najwyrazniej nie rozumie co robi, ma mentalnosc
                    dziecka i zachowuje sie nieodpowiedzialnie, w takich sytuacjach lekarz ma nad
                    nim wladze podobna do rodzicielskiej. Bicie w tym przypadku mozna wytlumaczyc
                    dobrem pacjenta - przeciez lekarz chce go wyleczyc a bicie ma pomoc pacjentowi w
                    zrozumieniu, ze jego zachowanie jest zle.

                    Jesli te sytuacje oceniasz zle, dlaczego oceniasz dobrze identyczne sytuacje z
                    jedyna roznica, ze bity nie osiagnal pelnoletnosci?

                    > > 2- policjant bije (znowu - nie obezwladnia tylko BIJE) usilujacego
                    > >uciec przestepce?
                    >
                    > Dobrze.
                    >
                    Moge sie domyslac, ze w tym przypadku uwazasz bicie za forme kary, w mysl "cos
                    przeskrobal, nalezy mu sie".
                    Prawo okresla takie dzialanie jako naduycie wladzy ze strony policjanta.
                    Policjant ma jedynie aresztowac a sily moze uzyc jedynie do aresztowania (np.
                    obezwladniajac, co podkreslilam) a nie wymierzac kare.
                    Od okreslenia winy i wymierzenia kary jest sad.

                    Czyzby pobicie dziecka uwazasz za "wymierzenie sprawiedliwosci"?
                    • wilma.flintstone Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 10.05.10, 14:05
                      sabinac-0 napisała:

                      > Czyzby pobicie dziecka uwazasz za "wymierzenie sprawiedliwosci"?

                      Manipulacja, ktorej nie potydzilby sie sam mg2005, bleeee...
                      • sabinac-0 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 10.05.10, 14:27
                        No to za co uwazasz uderzenie dziecka ktore cos przeskrobalo?
                        • wilma.flintstone Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 10.05.10, 16:50
                          sabinac-0 napisała:

                          > No to za co uwazasz uderzenie dziecka ktore cos przeskrobalo?

                          Chwileczke, "uderzenie"? Bo post wyzej pisalas o pobiciu dziecka. To
                          sa wlasnie manipulacje.
                          • sabinac-0 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 10.05.10, 16:59
                            lunt-klaps-uderzenie-pobicie.

                            W sensie prawnym to samo.
                            • wilma.flintstone Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 10.05.10, 17:47
                              sabinac-0 napisała:

                              > lunt-klaps-uderzenie-pobicie.
                              >
                              > W sensie prawnym to samo.

                              Ale ja gdzies mam sens prawny. Tak jak Ci juz napisalam wyzej, w
                              sensie prawnym abtsrakcja kupiona przeze mnie od 25-letniej artystki
                              jest tym samym co Kossak czy Stryjenska, choc realnie jest to
                              absurd. Ile razy musze to jeszcze powtorzyc? Klapsa uwazam za forme
                              ukarania dziecka, nie wiem czy nie lepsza od, na przyklad,
                              zamkniecia w pokoju i zakazu wychodzenia prez 24 godziny. Pobicie to
                              akt bezrefleksyjnej i niewytlumaczalnej brutalnosci wobec kogos, kto
                              nie ma szns sie obronic (zauwaz, ze na klapsa dziecko w sumie takze
                              moze odpowiedziec klapsem, przy pobiciu - nie ma szans).


                              Uff, wysiadam, Twoja zasadniczosc mnie rozbraja, zreszta syn wlasnie
                              wrocil ze szkoly zapytalam go czy pamieta ze mu pare razy w zyciu
                              dalam klapsa i czy uwaza, ze w zwiazku z tym zastosowalam przemoc
                              wobec slabszych. Na co on popatrzyl sie na mnie i spytal czy znow
                              sie wdalam w jakas beznadziejna dyskusje w necie...:D Pozdrawiam,
                              nie dogadamy sie.
                              • sabinac-0 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 10.05.10, 19:44
                                wilma.flintstone napisała:

                                > ale ja gdzies mam sens prawny.

                                Tyle ze my tu wlasnie o prawie rozmawiamy.

                                > Klapsa uwazam za forme
                                > ukarania dziecka, nie wiem czy nie lepsza od, na przyklad,
                                > zamkniecia w pokoju i zakazu wychodzenia prez 24 godziny. Pobicie to
                                > akt bezrefleksyjnej i niewytlumaczalnej brutalnosci wobec kogos, kto
                                > nie ma szns sie obronic (zauwaz, ze na klapsa dziecko w sumie takze
                                > moze odpowiedziec klapsem, przy pobiciu - nie ma szans).

                                Doprawdy?
                                Uwazasz ze dziecko (pomijajac malolata o wadze 80kg ale tacy klapsow nie dostaja
                                - rodzicom instynkrt samozachowawczy obcy nie jest) ma jakiekolwiek szanse w
                                samotnym starciu z rodzicem?
                                >
      • qqazz Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 13:40
        Dokładnie jak piszesz, ojcowie bija rzadziej i zwykle jest to konkretna kara za
        konkretne przewinienie, matki zaś potrafią stosować przemoc z powodów zupełnie
        błachych i w zalezności od własnych humorów, później na starośc gryzie je
        sumienie i kombinują ze skoro karanie fizyczne w ich wykonaniu było zwykłym
        bezzasadnym maltretowaniem to pewnie każdy kto to robi maltretuje i pouczaja jak
        to nie wolno karcić dzieci fizycznie wiec rozpuszczaja wnuki i podwazaja w ich
        obecnosci autorytet rodziców.

        Niemniej chodzi nie tylko o to żeby dziecko wiedziało, kara fizyczna to kara
        ostateczna która mozna stosować tylko wyjatkowo, kiedy nie ma mozliwości
        skutecznego zastosowania innych metod.



        pozdrawiam
        • Gość: kieprze_paczynsch Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.05.10, 15:44
          matki zaś potrafią stosować przemoc z powodów zupełnie > błachych i w zalezności od własnych humorów, później na starośc gryzie je sumienie i kombinują ze skoro karanie fizyczne w ich wykonaniu było zwykłym bezzasadnym maltretowaniem to pewnie każdy kto to robi maltretuje i pouczaja jak to nie wolno karcić dzieci

          Pomijając twoje antykobiece fobie, nie uważasz za zasadne zabronienie takiego
          bicia kobietom?
          • qqazz Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 16:01
            Gość portalu: kieprze_paczynsch napisał(a):
            > Pomijając twoje antykobiece fobie, nie uważasz za zasadne zabronienie takiego>
            bicia kobietom?

            Znowu mi cos przypisujesz, oj meczace to sie juz robi, poczytaj dokładnie co
            piszesz i się zastanów nad tym, fachowcem tak biegłym i przenikliwym jak ty nie
            jestem żeby wystawiać diagnozę po kilku postach ale jak na mój prosty chłopski
            rozum dziwnie toto wyglada.

            A wracając do twojego pytania to nie leży w mojej gestii tylko męża a jak go nie
            ma to w gestii rodziny.


            pozdrawiam
            • sabinac-0 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 17:11
              qqazz napisał:

              > Gość portalu: kieprze_paczynsch napisał(a):
              > > Pomijając twoje antykobiece fobie, nie uważasz za zasadne zabronienie tak
              > iego>
              > bicia kobietom?

              > A wracając do twojego pytania to nie leży w mojej gestii tylko męża a jak go ni
              > e
              > ma to w gestii rodziny.
              >
              Nie rozumiem - czy wg ciebie maz jest zwierzchnikiem zony i moze jej cos kazac
              lub zabraniac?

              Przy poruszaniu tej kwestii nasuwaja sie kolejne pytania:

              Czy jesli ojciec w napadach wscieklosci bije dzieci (zdarza sie to im rownie
              czesto jak matkom, tyle ze ojcowie rzadziej maja wyrzuty sumienia i czesciej
              usprawiedliwiaja wlasna gwaltownosc "dzialaniami wychowawczymi"), powstrzymanie
              go lezy wylacznie w gestii zony lub rodziny?

              A jesli oboje rodzice i cala rodzina nie sprzeciwiaja sie wyladowywaniu zlego
              humoru na dziecku, ma ono byc w majestacie prawa bite?
              • qqazz Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 17:50
                > Czy jesli ojciec w napadach wscieklosci bije dzieci (zdarza sie to im rownie>
                czesto jak matkom, tyle ze ojcowie rzadziej maja wyrzuty sumienia i czesciej>
                usprawiedliwiaja wlasna gwaltownosc"dzialaniami wychowawczymi"), powstrzymanie>
                go lezy wylacznie w gestii zony lub rodziny?

                1. Tak to zadanie żony żeby zadzwonić po Policję, szwagrów albo zabrać dziecko i
                wyjść z domu.
                2. Nie wiem czy równie często, niemniej się zdarza, osobiście nie słyszałem o
                takim przypadku ze strony ojca (poza rodzinami typowo patologicznymi), za to ze
                strony matki jak najbardziej, nawet publicznie potrafia wyładowywac swoje humory
                bo dziecko przeszkadza im poczytać o nowych majtkach Dody i pyta się ciekawe
                swiata za oknem albo jak jest ich dwoje to się bawia wesoło (przez lata
                podróżowania lokalna koleja wiele się tego naogladałem). Kobiety tez o wiele
                częściej i chetniej zgłaszają takie przypadki (nawet nieprawdziwe po to tylko
                zeby zyskiwać materiały do sprawy rozwodowej, zdziwiłabyś się ile jest takich
                zgłoszeń) niż mezczyźni (dla których niehonorowo donosić na zonę która ma
                pierwszeństwo w decydowaniu o wychowaniu, a jak jemu się oberwie to jeszcze
                wstyd ze kobieta go bije) a i tak policyjne statystyki ponoć cześciej wskazuja
                na kobiety jako sprawców przemocy domowej.


                > A jesli oboje rodzice i cala rodzina nie sprzeciwiaja sie wyladowywaniu zlego>
                humoru na dziecku, ma ono byc w majestacie prawa bite?

                Jeszcze takiej rodziny nie widziałem, jak rodzice tak postępują to zawsze ktoś z
                dziadków się sprzeciwia, zaś jezeli dziecko jest faktycznie maltretowane a nie
                tylko karcone wychowawczo, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ścigac rodziców
                karnie, zadne nowe przepisy i tworzenie specsłuzb z bazami danych wrażliwych do
                których dostęp beda mieli nie doswiadczeni funkcjonariusze a gminne plotkary nie
                są ku temu potrzebne.

                Oczywiscie co innego mój sprzeciw wobec uregulowań prawnych jakie ostatnio
                zostały wprowadzone a co innego wymiana pogladów i próba przekonania a czasem
                nawet wychowania innych.



                pozdrawiam
                • sabinac-0 Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 18:25
                  qqazz napisał:

                  > osobiście nie słyszałem o
                  > takim przypadku ze strony ojca (poza rodzinami typowo patologicznymi),

                  "kura na to kutkudak, a ja owszem, a ja tak" :)

                  > Kobiety tez o wiele
                  > częściej i chetniej zgłaszają takie przypadki (nawet nieprawdziwe po to tylko
                  > zeby zyskiwać materiały do sprawy rozwodowej, zdziwiłabyś się ile jest takich
                  > zgłoszeń) niż mezczyźni (dla których niehonorowo donosić na zonę która ma
                  > pierwszeństwo w decydowaniu o wychowaniu, a jak jemu się oberwie to jeszcze
                  > wstyd ze kobieta go bije)

                  Najpierw piszesz, ze zadaniem zony jest zawiadomic policje a jak juz to zrobi,
                  twierdzisz ze pewnie zmysla by dokuczyc mezowi a tak wogole to niehonorowe i
                  zaden szanujacy sie czlowiek (czytaj - mezczyzna) na polowice nie donosi.
                  :D

                  a i tak policyjne statystyki ponoć cześciej wskazuja
                  > na kobiety jako sprawców przemocy domowej.
                  >
                  Ponoc.
                  Jest jeszcze sporo innych "ponoc", np. ze ponoc tylko Zydzi i Masoni nie
                  popieraja PiS.:)

                  > Jeszcze takiej rodziny nie widziałem, jak rodzice tak postępują to zawsze ktoś
                  > z
                  > dziadków się sprzeciwia

                  "Kura na to kutkudak, a ja owszem, a ja tak". :)

                  zaś jezeli dziecko jest faktycznie maltretowane a nie
                  > tylko karcone wychowawczo

                  KAZDY kto maltretuje dziecko mowi ze tylko "karci wychowawczo".

                  Gdzie wg ciebie konczy sie "karcenie wychowawcze" a zaczyna maltretowanie?
                  1- jak dziecko placze?
                  2- jak dziecko ma zaczerwienienie?
                  3- jak dziecko ma siniak?
                  4- jak dziecko ma duzo siniakow?
                  5- jak dziecko ma zlamana kosc?
                  6- jak dziecko ma zaburzenia zachowania?
                  7- jak dziecko wymaga pomocy psychologicznej?
                  8- jak dziecko wymaga pomocy lekarskiej?
                  9- jak dziecko trafia do szpitala?
                  10-jak dziecko trafia na OIOM?

                  • qqazz Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 19:52
                    sabinac-0 napisała:
                    > Najpierw piszesz, ze zadaniem zony jest zawiadomic policje a jak juz to
                    zrobi,> twierdzisz ze pewnie zmysla by dokuczyc mezowi

                    Nie przekręcaj, jak kobieta sama nie zamierza reagować na przemoc ze strony
                    meza, pomimo, ze jest osoba dorosłą i cieszy się pełna zdolnoscia do czynnosci
                    prawnych to kto ma to robić?
                    A to ze są takie sytuacje o których pisałem to zupełnie inna sprawa, nie
                    twierdzę bynajmniej, ze każde wezwanie to taki przypadek bo tak nie jest ale sa
                    one częstsze niz się ludziom zdaje i o tym tez radziłbym pamietać, bywaja
                    sytuacje kiedy małzeństwo (jeszcze) z musu zyje pod wspólnym dachem, mąż wraca
                    zamyka się w pokoju wypija dwa piwka i nagle musi się spowiadać patrolowi
                    policji od którego dowiedział się że dopiero co się awanturował i o mało nie
                    pobił małżonki i tesciowej która gosci juz od tygodni i potwierdza wersje córki
                    która kategorycznie domaga się jego przedmuchania i sporządzenia protokołu, co
                    później w statystykach jest traktowane jako przemoc ze strony pijanego chłopa.

                    a ja owszem, a ja tak" :)

                    Bo miewaja miejsce, temu nie zaprzeczam, to ze się nie spotkałem (poza typowa
                    patologia) nie swiadczy, że tego nie ma.

                    > KAZDY kto maltretuje dziecko mowi ze tylko "karci wychowawczo".

                    To prawda, tylko to o czym piszesz ponizej w punktach 1-3 jest niestety
                    nieodłacznym efektem nawet wyjatkowego zastosowania siły w wyjatkowej sytuacji,
                    dziecko może tez płakać z różnych innych przyczyn, np. jak nie kupisz mu lizaka,
                    czy to też nie jest aby forma przemocy?
                    To o czym piszesz dalej to juz maltretowanie, ale żeby karać za to i temu
                    przeciwdziałać nie potrzeba wprowadzać kolejnych zakazów i tworzyć kolejnych
                    specsłużb, owszem jeżeli chodzi o margines z lokali socjalnych utrzymujacy się z
                    zasiłków ma to swoje uzasadnienie, państwo ich karmi państwo wymaga, niech
                    pracownik socjalny odwiedza ich nawet codziennie, ale co z normalnymi rodzinami
                    gdzie czasem dziecko ma porządna opiekę i czasem dostanie klapsa?

                    Poza tym jesteś kolejna osoba której cięzko zrozumieć, ze kara fizyczna nie jest
                    równoznaczna z maltretowaniem, owszem są "rodzice" którzy rękę maja cieżka i
                    uzywaja jej jak popadnie, ale zdecydowana większość traktuje karę fizyczną jako
                    karę wyjatkowa i ostateczną, choć granice jej stosowania różnie maja wyznaczoną,
                    niemniej stosują ją z rozwaga i umiarem.

                    Jestem jak najbardziej za takimi rozmowami i tłumaczeniem innym ze pas czy klaps
                    to nie moze byc jedyna czy główna metoda wychowawcza stosowana nie tylko za cos
                    ale i profilaktycznie, bo sam jestem tego zdecydowanym przeciwnikiem, ale
                    dopuszczam mozliwość jej zastosowania i nie zamierzam nikomu tego prawa odbierać
                    o ile nie przekracza pewnych granic.



                    pozdrawiam
                    • easz Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 23:27
                      qqazz napisał:

                      > Nie przekręcaj, jak kobieta sama nie zamierza reagować na przemoc
                      ze strony meza, pomimo, ze jest osoba dorosłą i cieszy się pełna
                      zdolnoscia do czynnosci prawnych to kto ma to robić?

                      Przemoc to choroba, choruje cała rodzina, nie tylko
                      przemocowiec. Jest coś takiego jak współuzależnienie - jak w nałogu,
                      syndrom stresu pourazowego, wyuczona bezradność i tym podobne
                      konsekwencje doznawania długotrwałej przemocy. Niestety, ale część
                      matek, czy też partnerów przemocowców, to ludzie nadający się tylko
                      na terapię i to szybko. Ja bym wielkich oczekiwań nie miała w
                      stosunku do takich osób.

                      Największe oczekiwania mam zawsze w stosunku do odpowiednich służb,
                      które nie powinny tylko czekać, aż dostaną zgłoszenie, albo kiedy
                      jest już za późno dla rodzin, które już mają pod opieką - to jest
                      wszystko niezbyt dobrze zorganizowane u nas imo, no i
                      niedofinansowane oczywiście.

                      Od kiedy coraz więcej publicznie się mówi o przemocy, dużo oczekuję
                      również od sąsiadów przemocowców, choć i tak ograniczenie, jestem w
                      stanie zrozumieć wiele. Ale od ludzi uwikłanych w przemoc,
                      przynajmniej na etapie uwikłania - naprawdę nie oczekiwałabym zbyt
                      wiele.
                      • qqazz Pełna zgoda 10.05.10, 00:25
                        to faktycznie jest proces bardziej skomplikowany niz przyczyny jednostkowego
                        zdarzenia, tylko czy mozna wkładac do jednego worka zjawiska patologiczne z
                        sytuacjami nietypowymi, czy w imie walki z patologią zwykle skomplikowana i
                        trudna do wyplenienia mozna wkraczac władczo w materię wychowawczą? Bo przeciez
                        klaps a nawet solidniejsze lanie traktowane jako metoda wyjatkowa w wyjatkowej
                        sytuacji nie jest równoznaczne z choroba o której piszesz, tak jak wypicie kilku
                        piwek w łikend czy okazjonalne upicie się nie jest równoznaczne z patologicznym
                        alkoholizmem.
                        Niektórzy niestety wkładaja wszystko do jednego worka, nie rozumiejac, że klaps
                        nie jest bezsensowna i bezmyslną przemoca a ostateczna metoda wychowawczą, zaś
                        prawdziwa przemoc i patologia nawet ustawie jest w stanie się oprzeć.



                        pozdrawiam
                        • easz Re: Pełna zgoda 10.05.10, 00:37

                          To nie ja pierwsza zaczęłam tu pisać o patologii chyba? Więc nie wiń
                          mnie za przemieszanie pojęć.
                          Natomiast to, o czym jest wątek, czego dotyczy ustawa - jest między
                          tym a patologią taka mniej więcej różnica, jak pomiędzy przemocą
                          fizyczną a psychiczną. Nie jest jedna gorsza, czy groźniejsza od
                          drugiej, są po prostu inne, w pewnym sensie, ale mogą takie samo
                          siać spustoszenie. Jedynie to przemawia za 'gorszością' przemocy
                          fizycznej, że wiemy jak może się gwałtownie wszystko skończyć.

                          Lekkość i nieszkodliwość klapsów to trochę ściema, bo jak rozumiem
                          są uskuteczniane po to, żeby bolały. To wszystko.
                  • Gość: ten_co_ma_siekierę 4 albo 5 - zależy od częstotliwości IP: 62.77.49.* 10.05.10, 19:38
                    > Gdzie wg ciebie konczy sie "karcenie wychowawcze" a zaczyna
                    maltretowanie?

                    > 4- jak dziecko ma duzo siniakow?
                    > 5- jak dziecko ma zlamana kosc?

                    5 to już maltretowanie i powinno być karane. Natomiast 4 może
                    zdarzyć się podczas większego lania jeżeli młody coś przeskrobał
                    poważnie. Tu jest ważniejsza częstotliwość pojawiania się tych
                    siniaków. Jeżeli ma dużo siniaków raz na kilka miesięcy to spoko,
                    gorzej jeżeli ledwo zejdą mu jedne i już ma nowe - wtedy jest
                    maltretowany.

                    • sabinac-0 Re: 4 albo 5 - zależy od częstotliwości 10.05.10, 19:59
                      A w przypadku doroslego dziecka? A ojca alkoholika? 4 czy 5?

                      Jak widzisz, dosc plynna i trudna do okreslenia ta granica.
                      • enrque111 Re: 4 albo 5 - zależy od częstotliwości 13.06.10, 10:52
                        Dzięki karom cielesnym ludzkość przez tysiąclecia się rozwijała i wzorce społeczne były jasne i zrozumiałe dla wszystkich. Dziś poprzez wdrażanie nowych, postępackich idei próbuje się zlikwidować naszą łacińską cywilizację. Stąd atak głównie na rodzinę i jej tradycyjny model - propagowanie związków różnych zboczeńców, ideologii śmierci (aborcja i eutanazja), stanowienie prawa antyrodzinnego, umożliwiającego odbieranie dzieci od rodziców, pod byle pretekstem (biedy, bałaganu, bicia, nadopiekuńczości, "złego" wychowania itp), indoktrynacja edukacyjna (nauczanie toleraństwa, hedonizmu, relatywizmu, feminizmu), wojujący antyklerykalizm, posuwający się do kłamstwa i prześladowań ludzi wierzących.
                        Wszystko to jest zaplanowaną i skrupulatnie wykonywaną przez masońskie ośrodki, wraże naszej kulturze i cywilizacji akcją, zmierzającą do zawładnięcia umysłami ludzi, z których chce się utworzyń ogłupione, podatne na manipulację i bezwolne masy niewolników. Tzw. "przemoc w rodzinie" jest tu jednym z oręży w tej walce, bardzo przewrotnym, gdyż zazwyczaj nie dotyczy rodziny, ale jej braku. Przemocą, jak dowodzą badania dotknięte są głównie dzieci z rodzin rozbitych i patologicznych, próbuje się jednak stworzyć prawo ograniczające władzę rodzicielską dola wszystkich rodzin, w myśl zasady, że dziecko jest państwowe i urzędnik może je każdej rodzinie odebrać i przekazać komu innemu.
                • easz Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 23:29
                  qqazz napisał:

                  > a i tak policyjne statystyki ponoć cześciej wskazuja
                  > na kobiety jako sprawców przemocy domowej.

                  A mógłbyś zalinkować może jakieś źródło, z którego się o tym 'ponoć'
                  dowiedziałeś? Jestem bardzo tego ciekawa.
                  • qqazz Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 10.05.10, 00:12
                    W prasie papierowej to wyczytałem jakis czas temu, dlatego się nie upieram i
                    stąd to ponoc, jak ktos przedstawi aktualne wiarygodne dane przeciwne to nie
                    bedę szedł w zaparte, niemniej własne obserwacje mam ale one jak najbardziej nie
                    sa w zaden sposób reprezentatywne dla całosci społeczeństwa.



                    pozdrawiam
            • Gość: kieprzę_paczynskic Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.05.10, 17:11
              > A wracając do twojego pytania to nie leży w mojej gestii tylko męża >a jak go
              nie ma to w gestii rodziny.

              Uważasz, że mąż lub rodzina ma prawo cokolwiek zabronić lub nakazać kobiecie?
              Poważnie?
              • qqazz Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 19:56
                Gość portalu: kieprzę_paczynskic napisał(a):
                > Uważasz, że mąż lub rodzina ma prawo cokolwiek zabronić lub nakazać kobiecie?
                > Poważnie?

                Powaznie.
                Tak samo jak na powaznie uważam, ze zona ma prawo zabraniać lub nakazywać mężowi
                i tak samo jak uważam, że każdy z członków rodziny jest w jakims stopniu
                odpowiedzialny za innych i czasem trzeba na pewne rzeczy, takie jak wybryki
                brata, szwagra czy fanaberie ciotki ostro reagować na tyle na ile to jest mozliwe.



                pozdrawiam
      • easz Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 22:56
        Gość portalu: DSD napisał(a):

        > Ojciec nigdy mnie nie uderzył. Matka tak, i mam jej za złe to że
        było to z
        > reguły niewspółmierne do tego co zrobiłem. Moja koleżanka też biła
        dziecko i szczerze mi wyznała że chodzi tu bardziej o rozładowanie
        jej emocji. Aż boję się
        > wyciągać z tego wnioski, bo mnie tutejsze kobiety zjedzą...

        Taa, dobrze, że jednak ich nie wyciągasz. Mnie bił ojciec, matka
        nigdy - no i co?

        > Chodzi po prostu o to aby dziecko wiedziało DLACZEGO jest bite.

        A co to zmieni, skoro właściwie za każdym razem karze się za coś
        innego, bo rzadko kiedy dzieciak zrobi to samo, jeśli zapamięta, że
        go za to ukarano. Każdy raz, to pierwszy raz - teoria leży.
    • camel_3d tak.. 09.05.10, 13:52
      nie dostalem jakos duzo..ale za to wiem,ze to nie przynioslo kompletnie skutku.
      moja babcia byla lepsza w te klocki, bo kiedy z kolega ukradlem sloneczniki z
      ogrodu sasiadki, ojciec kolegi wtlukl mu pasem, a moja babcia zaprowadzila mnei
      do sasiadki i musialem ja przeprosic plus kupic kwiatki za walsne kieszonkowe.
      to bylo skuteczniejsze niz lanie.
    • sammler Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel 09.05.10, 16:35
      Pytanie źle sformułowane. Chyba każdy został za młodu wytargany za ucho, gdy coś przeskrobał. O ile jednak były to przypadki incydentalne, trudno twierdzić, by kary cielesne miały stanowić istotę metody wychowawczej... A chyba to cię bardziej interesuje...

      Odpowiem więc kontynuując swój tok rozumowania: nie, nie miałem za złe, że czasem wytargali mnie za ucho. Innych "kar cielesnych" raczej nie pamiętam...

      S.
    • Gość: kieprze_paczynsch jaki procent IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.05.10, 21:13
      ciała dziecka powinien być pokryty siniakami, by uznać to za znęcanie się, a nie
      za dopuszczalną i uzasadnioną karę cielesną. 10%? 30%? Czy uwzględniać zakryte
      powierzchnie ciała czy tylko twarz?
      • qqazz Re: jaki procent 09.05.10, 22:42
        A ty znowu swoje, sam wczesniej przyznałes że mogą się zdarzyć przypadki
        wyjatkowe kiedy sam byś dopuscił taka karę.
        Znowu mieszasz maltretowanie z karą fizyczną jako wyjatkowa i ostateczną,
        cięzkie pobicie z wychowawczym klapsem czy wytarganiem za ucho.
        Albo rozmawiamy o jednym albo o drugim albo o jednym i drugim ale nie mieszajmy
        jednego z drugim, bo to tak samo jak byśmy potępiali alkoholizm nie robiąc
        różnicy miedzy codziennym upijaniem się do nieprzytomności z regularnym
        wypijaniem 3 piwek w środę przy meczu i w sobotę na pikniku.

        Tak na marginesie to ci winszuje, ze potrafiłes porządnie wychowac pociechy bez
        stosowania kar fizycznych, mam nadzieję, że mi też się to uda, ale mam
        swiadomosc, że może niestety zdarzyć się sytuacja w której trzeba będzie dac
        tego klapsa czy nawet kilka.



        pozdrawiam
        • sabinac-0 Re: jaki procent 10.05.10, 14:04
          Zauwaz - najpierw uwazales za dopuszczalny pojedynczy klaps, teraz przyznajesz,
          ze "moze nawet kilka".
          Gdybys za kazdym razem definiowal owe "wyjatkowe sytuacje" w ktorych dopuszczasz
          "klapsa lub kilka klapsow" tez mogloby sie okazac, ze lista tych sytuacji sie
          wydluza.
          Minely tylko dwa dni.

          Jak juz pisalam - przemoc to proces postepujacy.

    • qqazz do autora watku 09.05.10, 22:48
      Cos mi się zdaje, ze z jednego loginu mozna głosować po kilka razy niestety.


      pozdrawiam
    • Gość: moi Re: Macie za złe rodzicom, że stosowali kary ciel IP: 217.173.195.* 10.05.10, 14:14
      Mam matce to za złe, nigdy jej nie wybaczyłam bicia mnie i robiłam
      wiele zakazych rzeczy gdy tylko znikałam jej z oczu. Mój Ojciec
      wystarczyło, że bez podnoszenia głosu coś mi zabronił i ja tego nie
      robiłam, nawet wtedy gdy Go nie było w pobliżu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka