angelfree
10.06.10, 10:35
Typowe, ale wciąż drażni.
Dziewczyny
zrobily kiepski interes.
Kiepski interes z
szemranym
biznesmenem.
Gdyby mialy trochę oleju w głowie, wystawiłyby grunt na licytację.
Mnóstwo ludzi potraciło w czasie wojny i po niej swoje majątki. Gdyby nie
dekret warszawski, pozbawiający własności ziemskiej obywateli stolicy,
Warszawa nigdy nie zostałaby odbudowana. Postawiono tutaj dobro publiczne nad
prywatnym.
Uzyskanie jakiejkolwiek rekompensaty to droga przez niekończące się urzędnicze
piekło. Kościół bez problemu dostaje grunt w ramach rekompensaty i sprzedaje
go geszefciarzowi.
Na Białołęce naprawdę potrzebne były grunty pod inwestycje miejskie. Dlaczego
ci idioci nie porobili planów miejscowych i pozwolili sobie to wyrwać? Czy
ktoś wie, czy (oczywiście, że nie w tej sprawie, bo mleko się już dawno
rozlało) istnieje jakaś instancja odwolawcza od pomyslów Komisji Majątkowej,
do ktorej mogloby miasto wnieść odwolanie w podobnych przypadkach? Wyrwania
terenów niezbędnych do funkcjonowania i rozwoju lokalnej społeczności?