Dodaj do ulubionych

nieletni rodzice

15.03.04, 10:59
od długiego czasu zajmuje się zjawiskiem pt" nieletni rodzice", i dochodzę do
wniosku ,że w tym kraju łatwiej być narkomanem , bandytą itp, bo to każdy
zrozumie. Być natomiast nieletnim rodzicem i chciec wywiązać się ze swoich
obowiązków jest z góry zkazane na potępienie. Szukam ludzi którzy by chcieli
w sposób poważny podyskutowac na ten temat. Ja sam zostałem ojcem mając lat
16, teraz mam lat 33 i czy sie to komuś podoba czy nie mówie że problem
istnieje. Dla tego wraz z grupą przyjaciół tworzymy instytucje która ma
stworzyć bażę pomocy tym małolatom którzy mają takie kłopoty. Zapraszam
wszystkich do dyskusji
Obserwuj wątek
    • Gość: chochlik Re: nieletni rodzice IP: *.lublin.mm.pl 15.03.04, 18:45

      gucio712 napisał:
      /.../ dochodzę do wniosku ,że w tym kraju łatwiej być narkomanem , bandytą itp,
      bo to każdy zrozumie. Być natomiast nieletnim rodzicem i chciec wywiązać się ze
      swoich obowiązków jest z góry zkazane na potępienie.
      Szukam ludzi którzy by chcieli w sposób poważny podyskutowac na ten temat. Ja
      sam zostałem ojcem mając lat 16, teraz mam lat 33 i czy sie to komuś podoba czy
      nie mówie że problem istnieje. Dla tego wraz z grupą przyjaciół tworzymy
      instytucje która ma stworzyć bażę pomocy tym małolatom którzy mają takie
      kłopoty. Zapraszam wszystkich do dyskusji

      Brawo Guciu. Nim dopadła mnie emerytura(to już ponad 20 lat) byłam pediatrą i
      wtedy zetknęłam się z taka sytuacją gdy małolaty zostały rodzicami.
      W znanych mi przypadkach pomogli rodzice, ale losy potoczyły się różnie. Gdy
      rodzina nie pomoże, to oczywiście warto stworzyć taka przyjazną instytucje. W
      porę podana ręka może uratować życie ludzkie i pozwoli uwierzyć w przyjaźń i
      solidarność. Powodzenia.



    • kokolores Re: nieletni rodzice 16.03.04, 00:10
      Ciesze sie,ze moge tez na ten temat podyskutowac.Matka zostalam majac skonczone
      26 lat ,wiec nie bylam malolata (obecnie 33l.).Nie jestem zwolennikiem
      wczesnego macierzynstwa,ale musze powiedziec,kazdemu moze sie to przydarzyc -
      naprawde kazdemu.Przeraza mnie to,ze w wielu rodzinach sex to temat tabu ,nie
      mowi sie o srodkach antykoncepcyjnych!!!Nie istnieja (lub jest ich za malo)
      osrodki ,krore moglyby pomoc maloletnim rodzicom ukonczyc szkole lub zdobyc
      zawod,pomoc im w znalezieniu sie w tej nowej i czasem(nawet dla 35-letnich
      rodzicow)problematycznej sytuacji.Tak jak napisales , dla narkomanow sa domy
      pomocy ,dla mlodych rodzicow tego nie ma.Rzecz jest taka,albo rodzice
      pomagaja,albo sie dziecko po cichu usowa .Zastenowmy sie czy nie ma naprawde
      zadnej ,innej alternatywy.W polsce z tego co zaobsewowalam dzieci i tak sa
      wychowywane przez babcie czy opiekunki.I jeszcze jako zakonczenie chcialabym
      dodac,ze za czesto czytalam i widzialam jak "dorosli" rodzice postepuja z
      dziecmi,jakie bledy popelniaja,ze wydaje mi sie takie pojecie "lepsi czy
      gorsi"rodzice nie ma nic wspolnego z jego wiekiem.Pozdrawiam.
      P.S.Ciesze sie ,ze moge pozwolic sobie na ten "luksus" samemu (wraz z mezem
      oczywiscie)wychowywac nasza corke.
      • Gość: cyklohexan Re: nieletni rodzice IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.10.04, 17:51
        Takie tematy jak seks czy antykoncepcja powinny być tematami tabu, cześciowo.
        Jeżeli się je porusza w obecności dzieci czy nastolatków to powinno to
        naginane, że jest to coś bardzo złego, że to nawet zboczenie. Inaczej to będzie
        się szerzyć takie zjawisko w zastraszający sposób!
        • Gość: iwona Re: nieletni rodzice IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.04, 15:46
          Gość portalu: cyklohexan napisał(a):

          > Takie tematy jak seks czy antykoncepcja powinny być tematami tabu, cześciowo.
          > Jeżeli się je porusza w obecności dzieci czy nastolatków to powinno to
          > naginane, że jest to coś bardzo złego, że to nawet zboczenie. Inaczej to będzie
          >
          > się szerzyć takie zjawisko w zastraszający sposób!

          Mam nadziej ze nie napisales/as tego powaznie. W sumie to teraz przeciez sa to tematy tabu bo rodzice nie poruszaja tych tematow z dziecmi. A przekonywac dzieciaki ze to zboczenie hmmmm a za kilka lat miec cale rzesze sfrustrowanych mlodych ludzi ktorzy mysleliby ze sa zboczeni bo maja ochote na cos tak naturalnego jak seks
          • gucio712 Re: nieletni rodzice 24.10.04, 18:15
            widziśz iwonka, w tym kraju sfrustrowanych impotentów sex nie jest czymś
            naturalnym jest poprostu zbrodnią ale chyba dla tego że im to nie wychodzi.Ja
            już się przyzwyczaiłem to tej wielkiej hipokryzji, przyzwycziłem nie znaczy że
            się pogodziłem. Sex jest ok
    • triss_merigold6 Re: nieletni rodzice 16.03.04, 00:14
      Jedno pytanie. Czy Twój związek z matką dziecka przetrwał próbę czasu?
      • gucio712 Re: nieletni rodzice 16.03.04, 09:56
        nie przetrwał, jak mój syn miał 2lata roztalismy sie . dodam jeszcze ze syn
        jest do dzisiaj ze mną
        • Gość: chochlik Re: nieletni rodzice IP: *.lublin.mm.pl 16.03.04, 14:45
          Przykład nr 1. Rodzice młodociani jeszcze w szkole średniej. Sprawę wzięli
          rodzice obu stron. Porozumieli się i podję następujacą decyzję. Dziewczyna
          urodzi dziecko,pozostanie pod opieką rodziców i bedzie się nadal uczyła i z
          pomocą matki opiekowała się dzieckiem. Młodociany ojciec bedzie uczył się
          nadal. Bedzie chodził do technikum, będzie odwiedzał dziecko i dziewczynę tylko
          w jej rodzinnym domu. Na badania profilaktyczne do mojej przychodni
          przychodziła mama dziecka ze swoją matką, a później z ojciem dziecka.
          Po uzyskaniu matury i podjeciu przez chłopaka pracy, gdy okazało się że zwiazek
          rokuje trwałość, dopiero wtedy rodzice młodych zgodzili się na ślub. Uważam,
          że to było dobre, odpowiedzialne rozwiązanie
          • Gość: gucio712 Re: nieletni rodzice IP: *.jeleniag.cvx.ppp.tpnet.pl 16.03.04, 22:20
            Przykład wręcz książkowy, fajnie że tak się skończyło. Niestety rzadki! Realia
            niestety sa inne, znam te sytuacje z autopsji. Często jest tak że rodzice
            takich ludzi sa tak przerażeni sytuacją że najczęsciej kończy się abrcją
            ewentualnie wyrzuceniem z domu. Piszesz że pracujesz w przychodni
            profilaktycznej, rozumiem że zawowodowo się zajmujesz taką problematyką. Ja
            ciągle szukam ludzi którzy by mogli by pomóc w stworzeniu takiej instytucji
            która by zajęła się tym problem w sposób profesjonalny. Zajrzyj prosze na
            www.nieletnirodzice.org to strona mojego stowarzyszenia. Tak naprawde dopiero
            zaczynamy, poszukujemy i uczymy sie, także strona nie jest ganz-pofi, ale od
            czegoś trzeba zacząć.Tam znajdziesz kontakt do mnie(mail i telefon) pozdrawiam
            • Gość: chochlik Re: nieletni rodzice IP: *.lublin.mm.pl 17.03.04, 08:07
              Nie sądzę, bym mogła coś pomóc. Jestem od 1980 roku na emeryturze. Opisuję to
              co mnie spotkało w czasie, gdy byłam jeszcze czynna zawodowo.
              Przykład 2)
              Para koleżeńska z 3 klasy liceum (przed reformą). Chłopak był synem pracujacej
              ze mną pielęgniarki. Rodzice zgodzili się na ślub. Młoda para zamieszkała u
              matki chłopaka. Młodzi rodzice przenieśli się do szkoły dla dorosłych. Opiekę
              nad dzieckiem musieli w znacznej mierze organizować sobie sami, bo babcia z
              pracy nie rezygnowała. Koszty utrzymania wzieli na siebie rodzice młodej mamy.
              I o dziwo, postępy w nauce były lepsze. Po maturze oboje podjęli studia na tym
              samym wydziale. Babcia po przejściu na emeryturę pozostawiła mieszkanie synowi,
              a sama przeniosła się na wieś do azylu zabezpieczonego przez rodzinę. Wiem
              tylko tyle, że malec (obecnie już dorosły) jest bardzo udanym dzieckiem i
              fizycznie i psychicznie. Obecnie nie mam już żadnego kontaktu.
              • Gość: chochlik Re: nieletni rodzice IP: *.lublin.mm.pl 24.03.04, 10:44
                Zainteresowanie problemem nieletnich rodziców nie powinno umrzeć śmiercią
                naturalną. Problem isnieje. Problem dla młodych, którym zawaliły sie plany
                zyciowe, problem dla nieplanowanych dzieci i problem dla dziadków
                niespodziewanie obarczanych nieprzewidzianą, trudną współodpowiedzialnością.
                Program przygotowania do życia w rodzinie powinien być obligatoryjnie
                wprowadzony do wszystkich szkół, zaczynając od podstawowych z rozszerzaniem w
                klasach starszych o anatomię i fizjologię poczęcia o planowaniu rodziny o
                zapobieganiu niechcianej ciąży i zapobieganiu zkażeniom przenoszonym drogą
                płciową. Nauczanie wymaga od wykładowcy duzej wiedzy biologii i psychologii,
                oraz zaangażowania. Trzeba skończyć z pruderią i wynikającym z niej
                analfabetyzmem społecznym. W bociany już nawet najmłodsze dziecko nie wierzy,
                ale zbyt późno dowiaduje się skąd się biorą dzieci. I właśnie to
                niedoinformowanie w momencie uzyskania dojrzałości biologicznej jest przyczyną
                bardzo wielu ludzkich dramatów i tragedii.
                Jedna z moich pacjentek zaszła w ciążę już po ukończeniu szkoły podstawowej.
                Chyba jej się tp podobało, bo wkrótce było drugie, a potem trzecie dziecko.
                Sami chłopcy; każde innego tatusia. Rodzice niefortunnej mamy prości. Mama
                sprzataczka - rencistka, tata pijak. Rodzina utrzymywała się z zasiłków z
                Opieki Społecznej i darów z Kościoła. To było jeszcze w stanie wojennym. Co
                dalej? nie wiem. Przeszłam w stan spoczynku
                • gucio712 Re: nieletni rodzice 27.03.04, 16:22
                  Cieszę się że tak myślisz, niestety ludzie którzy zawodowo się mają tym
                  zajmować, kiedy mnie widzą dostają sraczki.Ja ich nawet rozumiem, tu po prostu
                  nie ma łatwych rozwiązań. Wraz z grupą przyjaciół robimy co się da, żeby
                  nagłośnic problem, nie dla sensacji, ale dla dego że zgłaszają się do mnie
                  młodzi ludzie którzy mają taki problem i szlag mnie trafia że tak nie wiele
                  mogę. Instytucje zwalają to na rodziców, rodzice sami mają kłopoty a szkoła
                  umywa ręce. Ja wiem jak ciężko jest tym młodym ludziom, mam pomysł jak im
                  pomóc,niestety brak mi siły przebicia. Mam spore doświadzcenia, mam grupę ludzi
                  (pedagogów, prawników itp) i ciągle patrzą na mnie jakbym jakbym był z kosmosu.
                  Budujemy pomału instytucję która stwrzyć klarowny system pomocy takim ludziom,
                  i choć ciągle nam pod górkę to ja jestem uparty.
                • Gość: mia Re: nieletni rodzice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 16:48
                  Gość portalu: chochlik napisał(a):
                  > Program przygotowania do życia w rodzinie powinien być obligatoryjnie
                  > wprowadzony do wszystkich szkół, zaczynając od podstawowych z rozszerzaniem w
                  > klasach starszych o anatomię i fizjologię poczęcia o planowaniu rodziny o
                  > zapobieganiu niechcianej ciąży i zapobieganiu zkażeniom przenoszonym drogą
                  > płciową. Nauczanie wymaga od wykładowcy duzej wiedzy biologii i psychologii,
                  > oraz zaangażowania.

                  gdy byłam w liceum (nie tak dawno zresztą) szkoła zorganizowała zajęcia tego
                  typu. Psychologowie mówili tam jak się zabezpieczać, co jest skuteczne,a co
                  mniej. Mówili o chorobach o dojrzałości itd.
                  Byłam wtedy w jakiejś 3 klasie (przed reformą) i muszę przyznać że nie wszyscy
                  rodzice podpisali zgodę na udział dziecka w takich zajeciach. Jak tu więc mówić
                  o nauce już od podstawówki?
                  • tete10 Re: nieletni rodzice 01.03.05, 11:43
                    Gość portalu: mia napisał(a):

                    >
                    >
                    > gdy byłam w liceum (nie tak dawno zresztą) szkoła zorganizowała zajęcia tego
                    > typu. Psychologowie mówili tam jak się zabezpieczać, co jest skuteczne,a co
                    > mniej. Mówili o chorobach o dojrzałości itd.
                    > Byłam wtedy w jakiejś 3 klasie (przed reformą) i muszę przyznać że nie wszyscy
                    > rodzice podpisali zgodę na udział dziecka w takich zajeciach. Jak tu więc mówić
                    >
                    > o nauce już od podstawówki?

                    Trzeba by zaczac od wyjasnienia rodzicom na czym te zajecia maja polegac. Jak na
                    razie odnosze wrazenie, ze wiekszosc mysli iz n atakich zajeciach bedzie sie
                    dzieci uczyc bezmyslnego kopulowania jak kroliki z dokladnym objasnieniem
                    pozycji.... Do tego dochodza jeszcze wzgledy natury religijnej, a tego juz
                    raczej nie przeskoczy
            • Gość: kasia Re: nieletni rodzice IP: 195.136.184.* 12.10.04, 11:29
              Miales 18 lat kiedy zostales ojcem, a co z tymi co maja po 15 lat, tez uwazasz,
              ze to odpowiedni wiek do rodzenia dzieci, czy to jest normalne, czy tak mlodzi
              rodzice maja wogole swiadomosc co sie dzieje/ przypuszczam ze absolutnie nie,
              sa przerazeni.Dlaczego dochodzi do takich absurdalnych sytuacji/
              Przypadek, gwalt, ciekawosc seksu, milosc-nie wiem, ale wiem, ze przedewszystkim
              mlodziez nalezy kochac i uczyc, uswiadamiajac im co to jest odpowiedzialne
              rodzicielstwo, aby przyjscie na swiat dziecka,bylo upragnione,bylo radoscia,
              bylo spelnieniem, a nie jedna wielka tragedia!!

              pozdrawiam k.s.
              • gucio712 Re: nieletni rodzice 12.10.04, 13:22
                drobne sprostowanie, ojcem zostałem mając lat 16, mając lat 18 zostałem
                samotnym ojcem
              • tete10 Re: nieletni rodzice 01.03.05, 11:52
                Gość portalu: kasia napisał(a):

                > mlodziez nalezy kochac i uczyc, uswiadamiajac im co to jest odpowiedzialne
                > rodzicielstwo, aby przyjscie na swiat dziecka,bylo upragnione,bylo radoscia,
                > bylo spelnieniem, a nie jedna wielka tragedia!!

                Zgadza sie. Tez jestem zdania ze lepsza profilaktyka niz pozniejsze "leczenie".
                Jednak nie da sie doprowadzic do tego, ze takie sytuacje nie beda sie zdazaly.
                Dlatego trzeba zadbac i o tych mlodocianych, ktorzy rodzicami jednak zostali.
          • Gość: Zuzanna Postawa rodziców godna naśladowania!!! IP: *.telpol.net.pl / *.telpol.net.pl 10.10.04, 18:56
            Najgorsze rozwiązanie dla nastolatków,którzy "wpadli" do zmuszanie ich przez
            własnych rodziców do ślubu,bo..."co ludzie powiedzą"! To najpopularniejsze
            rozwiązanie problemu w naszym katolickim i nietolerancyjnym
            społeczeństwie.Według mnie to najgorszy z możliwych scenariusz.W moim
            najbliższym otoczeniu miałam już kilka razy okazje widzieć jak te związki się
            rozpadają... Szkoda tych dzieci i dzieci tych dzieci.
    • Gość: Alla Re: nieletni rodzice IP: *.a2000.nl 27.03.04, 17:01
      Dobrze gucio, ze sie tym problemem zajmujesz. Uwazam, ze sprawe nalezy
      naglosnic w mediach, dotrzec do roznych redakcji, zainteresowac szersze gremia,
      zeby ruszyc z organizacja bazy pomocy dla malolatow. Poszukac sojusznikow,
      sponsorow itp. Ale najpierw spoleczenstwo musi przekonac sie o skali problemu.
      Twoja dzialalnosc uwazam, za jak najbardziej pozyteczna. Iluz aborcji i
      dramatow moznaby uniknac, gdyby ludzie zmienili swoje podejscie do tematu i
      uzyskali pomoc w odpowiednim momencie.
      Moja osobista opinia:
      Rodzice i szkola sa od uswiadamiania malolatow w temacie fizjologii,
      antykoncepcji, rozwoju czlowieka itp. To po pierwsze. Jezeli mimo to jakiemus
      nastolatkowi zdarzy sie wpadka, nie robic z tego dramatu, zyciowej kleski, nie
      mowic o "przegranym zyciu" itp. To straszne jak ludzie potrafia dramatyzowac i
      wpedzac sie w depresje i nerwice z tego powodu. Stalo sie, to trudno, teraz
      trzeba sobie radzic z jeszcze jednym dzieciakiem w domu dopoki jego nieletni
      rodzice nie skoncza szkoly. Uwazam, ze znacznie gorszym dramatem jest jak
      dziewczynie rodzice wbijaja do glowy, ze "na to ma jeszcze czas", najpierw
      niech skonczy szkole, mature, studia, znajdzie prace, kupi mieszkanie, ustawi
      sie itp, a potem taka dziewczyna juz jest stara panna po 30-tke, wszyscy
      sensowni faceci zajeci, siedzi w domu nieszczesliwa i skazana na samotnosc, na
      dziecko nie ma co liczyc chyba ze "zalatwi" to sobie gdzies na boku i sama
      bedzie wychowywac albo adoptuje. Uwazam, ze takie wszystko pod sznurek
      zaplanowane, sensowne i wykonane wg logicznego do bolu planu jest duzo gorsze i
      znacznie rzadziej konczy sie happy endem niz problem nieletniech rodzicow,
      ktory z perspektywy lat okazuje sie czesto zadnym problemem, jezeli rodzice
      nastolatka zachowaja sie sensownie i odpowiedzialnie.
      • gucio712 Re: nieletni rodzice 27.03.04, 20:29
        Dzięki; dobrze że są ludzie którzy myślą tak jak Ty. Odnosnie mediów to mam żłe
        doswiadczenia' wystąpiłem w tvn i był o mnie artykuł w Tinie ale wyszła z tego
        sraczka.Media potrzebują taniej sensacji. A mojjemu stowarzyszeniu zależy na
        poważnej pracy.Sponsorzy natomiast nie bardzo chcą łożyć na temat w tym kraju
        politycznie niewygodny ( wiesz aborcja , życie seksualne także ich dzieci)
        Szkoły boją się tego tenatu jak zarazy, bo wyjdzie na jaw ich głupota
        ignorancja. Wiem co pisze, bo pracują ze mną nauczyciele i wiem z jakimi
        spotykają reakcjami
    • Gość: Ania Re: nieletni rodzice IP: *.aine.pl 28.03.04, 20:22
      Lepiej róbcie coś żeby nie dopuszczać do takich sytuacji. Dzieci w wieku
      kilkunastu lat nie powinny współzyć seksualnie. Trzeba je uświadamiać do czego
      prowadzi seks i jak się w późniejszych latach zabezpieczać przed ciążą.
      • gucio712 Re: nieletni rodzice 28.03.04, 21:39
        dlaczego piszesz "lepiej róbcie coś....." Może zróbmy to razem , może masz
        jakiś pomysł?
        • Gość: PEPSI_007 Re: nieletni rodzice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.04, 17:13
          Zjawisko tzw. "nieletnich rodziców" jest ostatnio dość często spotykane.
          Wszyscy mówią, że młodzież coraz szybciej dorasta i jest dojrzalsza. Pod tymi
          dwoma hasłami kryje się ciche przyzwolenie na traktowanie chłopaka albo
          dziewczyny jak stałego partnera w [miesznym wieku np. 15 albo 14 lat. 99%
          takich zwiazkow rozpada sie, a ci, ktorzy kiedys mowili sobie "kocham", nie
          chca sie znac. Oczywiscie milosc to piekne uczucie, ale coraz czesciej jest
          pretekstem dla mlodych ludzi do oddania sie w wir namietnosci bez myslenia nad
          konsekwencjami. To smutne, ale prawdziwe. dlatego uwazam ze takie rzeczy jak
          ladnie nazwane rzeczy "przygotowanie do zycia w rodzinie", ktore w szkolach
          robi tylko dobre wrazenie, powinno byc usuniete. To chore, ze probuje sie
          nauczyc mlodziez ich wlasnej seksualnosci oraz tego ze dziewczyna rozni sie
          wygladem od chlopaka. Kazdy widzi roznice w swoim wygladzie, a te zbedne
          godziny mozna przeznaczyc np na spacer z ukochana osoba, co na pewno da lepsza
          lekcje o samym sobie :)
          • gucio712 Re: nieletni rodzice 31.03.04, 19:20
            Uważam że młodzież powinna otrzymać rzetelną informację na ten temat .
            Posiadanie tej wiedzy,oraz świadomość konsekwencji może sprawić że ten twój
            spacer z ukochaną osobą nie zmieni się w dramat
            • Gość: chochlik Re: nieletni rodzice IP: *.lublin.mm.pl 31.03.04, 19:34
              Uważam że młodzież powinna otrzymać rzetelną informację na ten temat .
              Posiadanie tej wiedzy,oraz świadomość konsekwencji może sprawić że ten twój
              spacer z ukochaną osobą nie zmieni się w dramat.
              Masz rację Guciu. Bardziej precyzyjna wiedzę o seksualności musi poprzedzić
              bardzo powaznie potrzktowana wiedza o odpowiedzialności. Wiara, że jezeli Bóg
              da dziecko, to i da na dziecko jest naiwna i nieodpowiedzialna. Pozdrowienia


              • Gość: Zapałeczka Re: nieletni rodzice IP: *.intergeo / 80.51.46.* 31.03.04, 20:37
                fajny post !!! wreszcie coś na poważnie i o prawdziwym życiu ... ja mam dopiero
                a może aż 19 lat i na szczęście mamusią nie zostałam choć w wieku 17 lat
                niewiele brakowało... był moim pierwszym chłopakiem na poważnie i pierwszym
                mężczyzną... no i jak można przypuszczać po naszych mało inteligentnych
                ekscesach spóźniał mi się okres ... i mój facet zagorzały katolik latający z
                mamusią co niedziela do kościoła zaproponował zabieg :-/ ścięło mnie to z nóg i
                w sumie dzięki temu uświadomiło mi z jakim człowiekiem mam do czynienia ...
                teraz się cieszę że na szczęście tej ciązy nie było bo gdyby wyniknęła taka
                sytuacja to nawet nie chce myśleć co by było ... w właśnie główny problem nie
                leży w tym że nastolatki zaczynając swoją erotyczną przygodę ... !!! problem
                zaczyna się dopiero kiedy ta ciąza zaistnieje i co dalej robić ... jak wiadomo
                i jak już ktoś wspomniał w tych wypowiedziach lepiej być narkomanem ... szlajać
                się po ulicach niż urodzić dziecko w młodym wieku... bo nikt absolutnie nikt
                nie zakaże młodym kontaktów seksualnych i wszyscy dobrze wiemy o tym że
                uświadamianie niewiele pomaga ... (ale nie przecze jednocześnie że nie ma
                żadnego wpływu ) bo jeśli młodzi chcą to zrobić to to zrobią a niestety
                większość zbliżeń dokonuje się niespodziewanie i nieplanowanie ... a wtedy nie
                ma czasu lub czasem ochoty myśleć co będzie gdy pojawi się dzidziuś w
                brzuszku ...najważniejsze jest aby uświadomić społeczeństwo że ciąza w młodym
                wieku to nie patologia i czasem się zdarza ... trzeba organizować jakieś grupy
                wsparcia dla młodych ludzi którzy stanęli przed tym nowym wyzwaniem i pomóc
                im ... bo najłatwiej jest zrobić zabieg ale potem to się dopiero zaczyna
                koszmar ... młodzi ludzie muszą wiedzieć że nie są sami, ktoś im zawsze pomoże
                i doradzi ... bo pogodzić naukę z dziziusiem a do tego jeszcze koszmarem w
                domku i w otoczeniu to nie lada wyzwanie i podziam te osoby którym to się
                udało !!!
                • chochlik5 Re: nieletni rodzice 31.03.04, 23:25
                  Gość portalu: Zapałeczka napisał(a):

                  > fajny post !!! wreszcie coś na poważnie i o prawdziwym życiu .../.../ i mój
                  facet zagorzały katolik latający z
                  > mamusią co niedziela do kościoła zaproponował zabieg :-/ ścięło mnie to z
                  nóg > w sumie dzięki temu uświadomiło mi z jakim człowiekiem mam do
                  czynienia ...
                  > problem > zaczyna się dopiero kiedy ta ciąza zaistnieje i co dalej robić ...
                  > i jak już ktoś wspomniał w tych wypowiedziach lepiej być narkomanem itd...
                  >niż urodzić dziecko w młodym wieku... bo nikt absolutnie nikt
                  > nie zakaże młodym kontaktów seksualnych i wszyscy dobrze wiemy o tym że
                  > uświadamianie niewiele pomaga ... (ale nie przecze jednocześnie że nie ma
                  > żadnego wpływu ) bo jeśli młodzi chcą to zrobić to to zrobią a niestety
                  > większość zbliżeń dokonuje się niespodziewanie i nieplanowanie ... a wtedy
                  nie
                  >uświadomić społeczeństwo że ciąza w młodym > wieku to nie patologia i czasem
                  się zdarza ... trzeba organizować jakieś grupy
                  > wsparcia dla młodych ludzi którzy stanęli przed tym nowym wyzwaniem i pomóc
                  > im ... bo najłatwiej jest zrobić zabieg ale potem to się dopiero zaczyna
                  > koszmar ... młodzi ludzie muszą wiedzieć że nie są sami, ktoś im zawsze
                  pomoże
                  > i doradzi ... bo pogodzić naukę z dziziusiem a do tego jeszcze koszmarem w
                  > domku i w otoczeniu to nie lada wyzwanie i podziam te osoby którym to się
                  > udało !!!
                  Miła Zapałeczko. O ile orientuję się (zaliczam osiemdziesiątkę) to w czasach
                  mej młodości uświadomienie następowało często ze znacznym opóźnieniem, a
                  zdarzało się, ze młode mężatki dopiero w noc poślubną, zaskoczone, dowiadywały
                  się co to jest małżeństwo. Księża wspomagani przez ciotki dewotki skutecznie
                  straszyli wiecznym potępieniem, i niekiedy to skutkowało, a grzech
                  nieczystości, czy cudzołóstwa bywał pojęciem abstrakcyjnym. Dziś, gdy goliznę i
                  sceny erotyczne telewizja serwuje przy wielu okazjach "hamulce moralne" uległy
                  znacznemu osłabieniu i rodzice i nauczyciele są raczej bezradni. Młodzi muszą
                  więc swój los wziąć w swoje własne ręce i dopasować swoje postępowanie do swych
                  planów życiowych i nie zniweczyć ich przez chwilę zapomnienia. Trzeba już od
                  najmłodszych lat brać odpowiedzialność za swój los, bo rodzice nie zawsze mogą
                  pomóc choćby chcieli, a i państwo i instytucje charytatywne mogą zawieść.
                  Najdramatyczniejszym rozwiązaniem są martwe noworodki w plastikowych
                  reklamówkach na śmietniku, aborcja, która nawet wykonana w gabinecie
                  specjalisty z dyplomem może dać w efekcie trwałą niepłodność, albo urodzenie
                  dziecka i załamanie wcześniejszych marzeń i planów. Poprostu trzeba wiedzieć i
                  trzeba myśleć, bo dziewczynę, która stała się przedwcześnie kobietą,nikt nie
                  wyręczy w dźwiganiu trudów życia, kłopotów, dramatów samotnego macierzyństwa.
                  Zapałeczko, bądź ostrożna i przed ryzykownymi postępowaniami egoistycznie
                  zastanów się, czy za chwilę zapomnienia nie będziesz musiała drogo płacić przez
                  całe życie. Ja nie gderam. Ja poprostu wiem jakie jest życie. Mam wnuczkę w
                  Twoim wieku, ale ona unika ze mną rozmów na drażliwe tematy. Ostatecznie ma
                  matkę. Serdecznie pozdrawiam.
                  • Gość: Zapałeczka Re: nieletni rodzice IP: *.intergeo / 80.51.46.* 02.04.04, 15:10
                    uwierz mi, zastanawiam się i to poważnie i często sobie wyobrażam co by to było
                    gdyby się zdarzyło... ;-) nie wiem czy tylko ja taka jestem, czy tylko mam
                    takie poglądy, ale uważam, że dziecko przynajmniej dla mnie nie byłby to taki
                    straszny koszmar i zmarnowanie życia !!! bo NIGDY dziecko nie powinno kojarzyć
                    się z faktem, że oto młoda mamusia zmarnowała sobie całe życie przez jedną
                    chwilę zapomnienia !!! bo naprawdę jak dziewczyna zajdzie w ciąze w młodym
                    wieku lub chłopak zostanie tatusiem i ma takie podejście do sprawy, że nagle
                    życie mu/jej się zawaliło to już nic tylko siedzieć i się załamywać ... masz
                    świętą rację, odpowiedzialność to podstawa wszystkiego !!! i jeżeli nikt nas w
                    młodym wieku nie nauczy odpowiedzialności to potem życie nas brutalnie
                    doświadczy... chciałam jeszcze dodać, że według mnie uświadamianie młodzieży
                    jest sprawą istotną, bo jeśli młody człowiek nie porozmawia z rodzicami to tym
                    bardziej koleżanki go nie uświadomią a często nawet wprowadzą w błąd ... szkoła
                    i zajęcia do życia w rodzinie to " wielki pic na wode " ... szkoda mówić ... ja
                    pamiętam tylko jedną lekce z tego i tak naprawdę nic z niej nie wyniosłam...
                    chciałam jeszcze podkreślić, że oprócz uświadamiania młodzieży istotny nacisk
                    nalezy położyć na pomoc w już zaistniałych przypadkach kiedy ciąża jest a
                    młodzi rodzice nie bardzo nadają się do swojej nowej roli ... bo jeśli rodzice
                    nie pomogą to sprawa przegrana i rzeczywiście młodzi sobie mogą zmarnować życie
                    bo zostaną sami lub co najgorzej dziewczyna zostanie sama ...
                  • magic00 Re: nieletni rodzice 10.10.04, 12:12
                    do chochlik5
                    "O ile orientuję się (zaliczam osiemdziesiątkę) to w czasach
                    > mej młodości uświadomienie następowało często ze znacznym opóźnieniem, a
                    > zdarzało się, ze młode mężatki dopiero w noc poślubną, zaskoczone,
                    dowiadywały
                    > się co to jest małżeństwo. Księża wspomagani przez ciotki dewotki skutecznie
                    > straszyli wiecznym potępieniem, i niekiedy to skutkowało, a grzech
                    > nieczystości, czy cudzołóstwa bywał pojęciem abstrakcyjnym."

                    Zdaje się, że pochodzisz z jakiejś lepszej sfery, gdzie panny wychowyano dość
                    rygorystycznie. Z opowieści mojej babci (twoja równieśniczka) wynika, że na wsi
                    było nieco inaczej. Uświadamiać nie trzeba były, bo wszycy widzieli jak to
                    robią zwierząta. Wiejskie dziewczęta bały się głównie nieślubnej ciąży, bo to
                    okropny wstyd był, ale istniał seks przedmałżeński. Jak panna zaszła w ciąże,
                    to przyzwoity chłopak się z nią żenił. to była mentalność :rób co chcesz, byle
                    nie było skutków, ale jak już skutki były widoczne, to wtedy zaczynały się
                    problemy. Kuzynka mojej babci powiesiła się, gdyż zaszła w nieślubną ciąże,
                    chłopak nie chciał się ożenić, a ojciec wyrzucił ją z domu. Róznica taka, że
                    dawniej "grzeszono" bardziej po kryjomu.
                    Takie problemy istniały kiedyś, istnieją dzisiaj, tylko dekoracje i formy się
                    zmieniają. Nigdy nie rozwiążemy ich w 100%, co nie zwalnia nas z podejmowania
                    prób ulepszania rzeczywistości.
                    Jestem za edukacją seksualną w szkołach, ale nie taką jak dzisiaj, prowadzoną
                    z "pewną nieśmiałością". Nie wydaje mi się, że prowadzenie takich lekcji
                    spowoduje wcześniejszą inicjację u uczniów. Celem takich lekcji powinna być
                    rzetelna inofrmacja, ale takze, a może i przedew szystkim uświadomienie
                    młodzieży, że podjęcie wspóżycia równa się odpowiedzialność za siebie i za
                    partnera, że to nie tylko fajna zabawa. I trochę postraszyć tych młodych
                    konsekwencjami zbyt wczesnego rodzicielstwa nie zaszkodzi!
                    Pozdrawiam
                    • gucio712 Re: nieletni rodzice 10.10.04, 16:29
                      nic dodać nic ująć.takich głosów mi trzeba.
            • Gość: PEPSI_007 Re: nieletni rodzice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 21:28
              Zgadzam sie z Toba Guciu w 100% ze mlodziez powinna miec jak najlepsze
              informacje, ale uwazam ze nie w postaci 45 minut w szkole. Sama mam 15 lat i
              wiem jak takie zajecia wygladaja, bylam na nich tylko raz, bo dalsze
              uczestniczenie byloby bez sensu. moze zalezy to od nauczyciela moze od czegos
              innego ale takie "przyg. do zycia w rodz." to nic wiecej jak dodatkowa godzina
              prowadzona przez pania od basenu, ktora sama nie wie co ma powiedziec. Sa rozne
              zrodla informacji i nie mowie tu o glupiutkich dziewczecych pisemkach :)
              Pozdrowionka dla wszystkich!!
              • gucio712 Re: nieletni rodzice 02.04.04, 10:37
                Wlaśnie czytam książkę Augusta Forela pt "Zagadnienia seksualne w świetle nauk
                przyrodniczych,psychologji,higjeny i socjologji" wydanej w 1905 r. Zacytuję
                mały ragment króry dedykuję wszystkim bucom odpoowiedzialnym za edukację naszej
                młodzieży;...środki przeciwko zapłodnieniu pozwalają również tym pożałowania
                godnym, patologicznym istotom, które nie powinny mieć dzieci, zaspakajać swój
                popęd płciowy bez obawy, iż przyczynią się w ten sposób do pomnożenia liczby
                nieszczęśliwych i nieużytecznych kalek. Pozwalają one nadto żenić się
                młodzieńcowi już wówczas, gdy jego środki materjalne nie wystarczają jeszcze na
                utrzymanie rodziny. Z ich pomocą można prawie z wszelką pewnością oznaczyć
                sobie naprzód czas urodzenia dziecka, jeżeli kobieta jest normalna i płodna(...)
                Krótko mówiąc, w ten sposób można wypełnić postawiony przezemnie postulat, aby
                płodzenie ukształtować rozumnie iświadomie, a oddzielić je od zadowolenia
                popędu płciowego. Nie będzie to wcale wielkim nieszczęściem, jeżeli skutkiem
                tego lekkomyślni albo rozpustni ludzie będą się tem więcej oddawali rozkoszy
                płciowej; wyrządzą oni przez to mniej złego, aniżeli dzisiaj, i nie będą
                wydawać na świat społecznie nieużytecznych jednostek.Tem więcej zato będą się
                mnożyć ludzie mający chęć do życia i płodzenia, ludzie myślący społecznie, po
                których można się spodziewać silnego, zdrowego i ochoczego przyrostu młodzieży.
                Wspomniane środki ponadto dozwolą uniknąć prostytucji z powyższych wzgledów,
                gdyż stosunki płciowe nie będą bynajmniej ściśle związane z brzemiennością i
                porodami, skutkiem czego uniknie sie dalszych, dzisiaj tak tragicznych
                następstw. Ponadto prezerwatywy ochraniają, choć niezupełnie, przed zarażeniem
                weneryczym. WPROST NIE DO UWIERZENIA JEST TO , ŻE WIELU LEKARZY NIE WSTYDZĄ SIĘ
                DORADZAĆ MŁODYM LUDZIOM PROSTYTUCJI, CZERWIENIĄ SIĘ JAK DZIEWCZĄTKA, A NAWET
                OBURZAJĄ SIĘ NA WZMIANKĘ O ŚRODKACH, ZAPOBIEGAJĄCYCH ZAPŁODNIENIU!
                Przyzwyczajenia i przesąd są przyczyną, że uczucie wstydu objawia się w
                kierunku zupełnie niewłaściwym; są osoby KTÓRE OBURZAJĄ SIĘ NA RZECZY
                NIEWINNE, A USPRAWIEDLIWIAJĄ NAJWIĘKSZY BEZWSTYD I BRUD......

                To naprawdę zostało napisane sto lat temu, wierzyć się nie chce że w
                świadomości naszego czystego i moralnego społeczeństwa kompletnie nic się nie
                zmieniło prze cały wiek.
                • Gość: PEPSI_007 Re: nieletni rodzice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.04, 16:56
                  fragmencik ciekawy i dobrze obrany cel adresata:) Odnoszac sie do narzuconego
                  przez Ciebie Guciu tematu chce zwrocic uwage na jeszcze jeden problem zwiazany
                  z nieletnimi rodzicami. Czesto zdarza sie ze lekarz do ktorego mlodzi ludzie
                  przychodza po pomoc, odmawia udzielenia rady i powoduje ze rozpoczynaja zycie
                  seksualne bez zabezpieczenia i przemyslenia czegokolwiek. Lekarz nie moze
                  przyjac metody karcenia i potepiania czyjejs decyzji tym bardziej jesli idzie w
                  50% dobra droga (tzn. probuje odnalezc pomoc). 3majcie sie cieplutko!
                  • Gość: chochlik Re: nieletni rodzice IP: *.lublin.mm.pl 03.04.04, 12:43
                    Guciu moje uznanie że znalazłeś ten zdecydowanie sensowny zapis i to jeszcze z
                    tak odległego czasu, świdczący o tym że i dawniej ludzi myślących realistycznie
                    nie brakowało. Nie sposób nie wspomnieć o Boyu-Żeleńskim. Prawdę powiedziawczy
                    trafia mnie szlak, gdy słyszę wypowiedzi nauczycieli - absolwentów studiów
                    podyplomowych na temat "przysposobienia do życia w rodzinie" poprostu horror,
                    bo pozyskaną wiedzę interpretuja na swój, subiektywny sposób okraszony
                    bigoterią.Doszłam do tego wniosku, gdy wyraziła potrzebę opracowania sensownych
                    podręczników, dopasowanych do wieku. Wtedy dowiedziałam się, że nie ma
                    potrzeby, bo takowe już istnieją i są wystarczające. Niektórzy uważają, ze
                    natura jest najlepszym nauczycielem, czego skutki obserwujemy nie tylko w
                    Kenii, ale w naszym kraju, w rodzinach patologicznych. Powodzenia.
                    Sprawa, którą poruszyłeś może znaleźć właściwy oddzwięk jedynie wsród tych,
                    którym umiejętność czytania nie jest obca
                    • chochlik5 Re: nieletni rodzice 03.04.04, 12:47
                      • gucio712 Re: nieletni rodzice 06.04.04, 11:06
                        Ostatnio przeżyłem parę ciekawych ataków .Ja nawet rozumiem tych ludzi, tylko
                        tyle że ja nie zmierzam tworzyć instytucji która ma finansować rozpustnych
                        nieletnich, cała idea tego projektu polega na tym, że grupa pedagogów,
                        psychologów, pracowników socjalnych i prawników ma za zadanie, wykorzystując
                        doświadczenia a także błędy, ludzi, którzy przerobili ten temat, zbudować
                        sensowny, kompleksowy system pomocy tym, którzy przerabiają ten temat teraz.
                        System takiej pomocy, która nie uzależnia, nie produkuje następnych klientów
                        opieki społecznej. W tym projekcie tak naprawdę nie chodzi o współczucie,
                        litość nad biednymi małolatami, którym zachciało się zabawy w sex i nie bardzo
                        wiedzą, co z tym fantem zrobić. Sprawa jest banalnie prosta- dorosłeś do seksu,
                        dorośnij do konsekwencji. Problem jest tylko taki, że młody człowiek choćby się
                        zesrał to i tak paru rzeczy nie przeskoczy. Pół biedy, kiedy może liczyć na
                        wsparcie rodziny, bliskich. Co jednak z tymi, którzy muszą liczyć tylko na
                        siebie? Zabrać im dzieci? A może niech ich utrzymuje Opieka Socjalna, niech się
                        przyzwyczajają do życia na koszt państwa? A może jednak pomóc im stanąć na
                        nogi, pokazać, że mogą sobie poradzić, że ich sytuacja zależy od ich podejścia
                        do życia. Może wystarczy pomóc im skończyć szkołę, zdobyć zawód.
              • magic00 Re: nieletni rodzice 10.10.04, 17:49
                Zależy kto i jak te zajęcia prowadzi. Właśnie chodzi o to, aby nie prowadziły
                ich panie od basenu. Niby te lekcje są, ale jakby ich nie było.
      • Gość: tkskasia Re: nieletni rodzice IP: *.netten.pl / *.netten.pl 08.10.04, 14:49
        jak to niepowinni-przeciez wiadomo ze kazdy nastolatek uwaza sie juz za osobe
        dorosla-nic tu nie da twoje "nie powinny".wiedz,ze mlodziez coraz wczesniej
        rozpoczyna wspolzycie,a w wyniku tabu-braku latwego dostepu do pigulek(cena i
        recepta) oraz wstydu sa dzieci i beda dzieci-zadna tragedia,o ile ma sie
        wsparcie rodzicow i rodziny!
    • niedzwiedziczka Re: nieletni rodzice 06.04.04, 11:25
      Świetny pomysł! Kiedy czytałam twój post, przypomniał mi się kolega, który
      właśnie w wieku 16 lat miał zostać ojcem. Niestety naskoczyli na niego jego
      rodzice wraz z rodzicami dziewczyny i chłopak popełnił samobójstwo.
      Bardzo potrzebna jest taka instytucja, która może nawet nie wspomoże w sensie
      finansowym, ale da wsparcie psychiczne, żeby taki młody człowiek usłyszał "To
      nie koniec życia! Może będziesz rzadziej chodził na imprezy ale dasz sobie radę
      i kiedyś będziesz z tego dumny (dumna)!"
      Życzę powodzenia i napotkania wielu życzliwych ludzi.
      • gucio712 Re: nieletni rodzice 08.04.04, 18:16
        No cóż bycie rodzicem nie oznacza konca życia, to poprostu początek ninnego
        życia. wcale nie musi ono byc przesrane. To kwestia organizacji.Dlatego wiem że
        taka instytucja to dobry pomysł. Ważne jest też żeby pokazać tym młodym ludziom
        że nie są jedynymi którzy wpakowali się w takie kłopoty, że są tacy którzy
        lepiej lub gorzej,ale poradzili sobie.
        • gucio712 Re: nieletni rodzice 26.09.04, 19:21
          dobra, nie miałem ostatnio czasu, ale wracam do akcji. Ostatnio poznałem sporo
          byłych "nieletnich". Okazuje się że jest nas całkiem sporo i wszyscy czekali
          tylko na jakiś sygnał.Chyba niechcąco ruszyłem niezłą lawine.Wszystkich
          moralnie poprawnych z góry przepraszam, ale szykuje się w tym kraju niezła
          awantura w związku z edukacją seksualną, a własciwie z kompletnym jej brakiem
          i notorycznym ignorowaniem informacji że młodzi ludzie uprawiają sex
          • Gość: basia Re: nieletni rodzice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 14:50
            gucio ta strona którą podałeś jest po angielsku ja nie znam angielskiego jak
            się z tobą skontaktować?
            • Gość: gucio712 Re: nieletni rodzice IP: *.szklarska-poreba.sdi.tpnet.pl 29.09.04, 14:39
              przepraszam wszystkich, strona jest chwilowo pod adresem
              nieletniojciec.republika.pl/ - osobiście nie pozwole aby temat umarł
              śmiercią naturalną, dużo rzecz dzieje się z wiazku ze Stowarzyszeniem które
              powołałem np jutro jestem umówiony z naszym Starostą, chcemy otworzyć biuro
              które by koordynowało nasze działania. Problem jest poważny dzieki bogu udało mi
              się trafić na rożsądnych ludzi którzy chcą mi pomóc chociasz temat jest
              politycznie niewygodny.
              Zainteresowanych odsyłam do artykułu, który ukazał sie dosć nie dawno w naszej
              regionalej gazecie gdzie tłumaczę jak i co chcemy robić
              www.nowiny.jgora.pl/index.php?p=article&aid=729ae464d380c59cd2bba8474a56e902
              POZDRAWIAM WSZYSTKICH.
    • Gość: rrrr Re: nieletni rodzice IP: *.chello.pl 29.09.04, 02:08
      mnie sie wydaje ze problem ten istnieje w duzej mierze przez rodzicow, ktorzy
      zadko rozmawiaja z dziecmi na temat seksu ( a wlasciwie bardziej o
      konsekwencjach jakie moga wyniknac). niestety w duzej mierze jesli chodzi o
      aborcje przyszli dziadkowie czesto na dal sie obawiaja " co ludzie powiedzenia.
      szkole skonczylam stosunkowo niedawno (5 lat temu) i mimo wielkich ambicji
      dyrektora nie bylo u mnie w szkole zadnej pogadanki o tych sprawach. rodzice
      nie wiem czemu boja sie rozmawiac ze swoimi dziecmi a "malolaty" doksztalcaja
      sie na podworkach, w miejscach chyba najmniej do tego odpowiednich. gdy ja sie
      zaczelam umawiac z chlopakiem i moi rodzice zauwazyli ze moze to byc juz cos
      powazniejszego moja mama zaczela ze mna rozmawiac i sama mi umowila wizyte u
      ginekologa aby mi zrobil badania i przepisal jakies proszki. u mnie w szkole
      zamiast tabletek i prezerwatyw modne byly srodki wczesnoporonne i te panny,
      ktore ktore sie bzykaly na kazdej imprezce i za kazym lykaly je jak cukierki.
      Niestety niewiele jest takich rodzicow jak moi, ktorzy sie nie bali ze mna
      pogadac, chociaz szczerze mowiac moi rodzice podjeli temat troszke za pozno bo
      juz ja sama z siebie przerobilam ta pogadnke z moja duzo starsza siostra. Fakt
      jednak jest niezaprzeczalny, ze moi rodzice jednak wyrobili sie z probami przed
      moim pierszym razem.
      niestety mam sporo kolezanek z mojego rocznika, ktore zaszly w ciaze jeszcze w
      szkole sredniej, zadko ktora z nich skonczyla w terminie, poniewaz wtedy
      dyrektorzy szkol pozbywali sie dziewczyn ze swojej placowki jak tylko ciaza
      zaczynala byc widoczna zamiast im pomoc. dwie z moich kolezanek wyladowalo w
      domu samotnej matki, poniewaz mlody chlopak sie wypinal na dziewczyne, a
      rodzice zadnej ze stron nie chcieli pomoc.
      poza tym jest problem tez troszke inny, wiek dzieciakow ktore zaczely
      wspolzycie strasznie sie obnizyl. siostra mojego faceta mowila ze u niej w
      szkole (1 klasa gimnazjum)to juz w sumie norma ze ze dzieciaki sypiaja ze soba,
      a tak szczerze mowiac, zadko ktore jest odpowiedzialne. ciezko z reszta tego
      wymagac bo sa to moim zdaniem dzieci bawiace sie w doroslosc
      z calego serca popieram twoj pomysl, ale wydaje mi sie, ze oprocz samej pomocy
      tak mlodym rodzicom trzeba tez uswiadomic je ze jednak mozliwosci zapobiegania
      ciazy.
      gratuluje pomyslu i pozdrawiam
      • Gość: yvona73pol Re: nieletni rodzice IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 29.09.04, 05:35
        Guciu, Chochlik i inni - brawo!!!
        jakzebym chciala pomoc - ale nie wiem, czy w mojej sytuacji jest to wykonalne;
        jak bede miec chwilke czasu zajrze na te stronke, ktora podales, no i jakby co
        to mail jest...
        u mnie w rodzinie byli nieletni rodzice (kuzynka, dosc bliska) pisze byl, bo
        niestety w wyniku nieszczesliwego przypadku jest juz ona tam, gdzie nie ma
        problemow...
        a i moj brat jest mlodym rodzicem, a jego zona nieletnia matka, ale tak
        przygotowanych rodzicow to czasami ze swieca szukac, oni sami by juz chcieli
        niedlugo nastepne, tylko sytuacja nie bardzo pozwala... obie strony mialy duzo
        pomocy ze strony rodziny blizszej i dalszej, i nadal maja....
        tyle na razie, musze pedzic do pracy...
        pozdrawiam,
        Iwona
        • chochlik5 Re: nieletni rodzice 29.09.04, 09:46
          Ciesze się, ze wątek nie umarł śmiercią naturalną. Swego czasu natrafiłam na
          wątek, którego tematem było nauczanie seksualne w przedszkolu. Jasna rzacz, że
          omawiany problem nie przyniesie korzysci tym, którzy przez nieswiadomość
          przedwcześnie wpędzili się w tarapaty zwiazane z przedwczasnym rodzicielstwem,
          ale może uswiadomi młodym ludziom, że bigoteria, czyli chowanie głowy w piasek
          gdy nadejdzie pora wychowywania własnych dzieci jest błędem. Za ten bład bedą
          płacić następne pokolenia rozpalonych, a nieprzygotowanych małolatów.
          Uświadamianie seksualności maluchów, które wszystkie wyjasnienia przyjmują w
          sposób naturalny i ufny, nie podbarwiony podtekstami emocjonalnymi daje bardzo
          dobre podwaliny pod nieskrępowany kontakt z dziećmi i młodzieżą w miarę ich
          dojrzewania. Poprostu usuwa się tradycyjne hamulce. Kiedyś, kupiłam w kiosku
          cienką książeczkę wydawnictwo(Reklamowo-Wydawnicza Agencja Dziennikarzy AG-red
          Białystok. R 1991: " NIE WIERZYMY W BOCIANY -OPOWIEŚĆ O ŻYCIU RODZINNYM."
          Wspaniała pomoc dla rodziców w formie komiksu z prostymi ilustracjami. Jeżeli
          ta informacja zainteresuje to w nastepnym poście przepiszę przesłanie
          adresowane w tej ksiazeczce do rodziców i opiekunów. Pozdrawiam.
          • Gość: gucio712 Re: nieletni rodzice IP: *.szklarska-poreba.sdi.tpnet.pl 29.09.04, 14:42
            WITAM przepraszam wszystkich, strona jest chwilowo pod adresem
            nieletniojciec.republika.pl/ - osobiście nie pozwole aby temat umarł
            śmiercią naturalną, dużo rzecz dzieje się z wiazku ze Stowarzyszeniem które
            powołałem np jutro jestem umówiony z naszym Starostą, chcemy otworzyć biuro
            które by koordynowało nasze działania. Problem jest poważny dzieki bogu udało mi
            się trafić na rożsądnych ludzi którzy chcą mi pomóc chociasz temat jest
            politycznie niewygodny.
            Zainteresowanych odsyłam do artykułu, który ukazał sie dosć nie dawno w naszej
            regionalej gazecie gdzie tłumaczę jak i co chcemy robić
            www.nowiny.jgora.pl/index.php?p=article&aid=729ae464d380c59cd2bba8474a56e902
            POZDRAWIAM WSZYSTKICH.
    • Gość: mama oleńki Re: nieletni rodzice IP: *.broker.com.pl / *.broker.com.pl 01.10.04, 23:27
      Zostałam matką kiedy miałam 17 lat. Łukasz miał wtedy 19. Dzisiaj mam 23 i moja
      córka miesiąc temu poszła do zerówki... Strasznie dziwnie na mnie patrzą mamy
      innych dzieci. Ale ja nie mam sobie nic do zarzucenia. Wydaje mi sie, ze
      jestesmy dobrymi rodzicami na tyle na ile umiemy sobie z tym poradzic. Oboje
      studiujemy, ja robie studia dzienne. Radzilismy sobie dzieki wsparciu rodziców.
      Trzy lata temu wzielismy slub i do dzis zyjemy razem. nie jestesmy odosobnionym
      przypadkiem, chociaz doskonale zdajemy sobie sprawe z tego, ze taki szczescie
      jak nam nie zdarza sie wszystkim.

      Niemniej jednak chcialabym zyczyc powodzenia i wytrwalosci wszystkim tym,
      którym los tak sie ulożył.
      • gucio712 Re: nieletni rodzice 03.10.04, 13:11
        cieszę sie że odzywają się "nieletni", no i cieszę sie że wam się
        udało,jesteście dowodem na to że przy odrobinie sensownego wsparcia można sobie
        poukładać życie. A w tym projekcie o to chodzi żeby tym którzy akurat takiego
        wsparcia nie mają zbudować taką bazę, gdzie będą mogli liczyc na taka pomoc by
        mogli właśnie pokończyć edukację, zdobyć jakiś sensowny zawód który pomoże jak
        najszybciej się usamodzielnić. A jak wygląda sytuacja na rynku pracy dla ludzi
        bez żadnego wykształcenia tłumaczyć nikomu nie trzeba
        • chochlik5 Re: nieletni rodzice 03.10.04, 15:37
          Wysłałam do Ciebie list. Czy odebrałeś? Mam kontakt z Akademią Rozwoju
          Filantropii. Może byłaby pomocna.
          • gucio712 Re: nieletni rodzice 07.10.04, 18:41
            w 2003r w przez młodociane matki w wieku 15-17 lat urodziło sie 4263 dzieci.To
            są oficjalne dane z GUS-u. Jeżeli dodamy jeszcze ojców tych dzieci to mówimy o
            prawie piętnastotysięcznej populacji, która oficjalnie nieistnieje w tym
            kraju.Zaznaczam , to jest tylko jeden rok. Posiadam w tej chwili dane z 10 lat
            i sumy przynajmniej mnie powalają
    • Gość: Magda Re: nieletni rodzice IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 08.10.04, 18:15
      Hej Guciu. Znałam chłopaka, który w wieku 18 lat miał już dwójkę dzieci. Gdy
      skończył szkołę ożenił się z matką dzieci i są ze sobą cyba do dziś. Z tego co
      wiem, to rodzice im bardzo pomogli, zwłaszcza znaleźć pracę.
    • Gość: as Re: nieletni rodzice IP: 217.153.181.* / 217.153.181.* 08.10.04, 20:15
      90 % tych nieletnich matek to matki romskie. I do nich i tak nic nie trafi.
      Inna kultura.
    • martaiza2 Re: nieletni rodzice 09.10.04, 11:38
      jesli tak sie dzieje ze osoby w wieku 15 lat maja dzieci to jsuh jest tylko i
      wylacznie nasz...yyy tzn ich wina! mozna bylo pomyslec o tymw czesniej prawda?
      hmmm ale czasem emcje itepe itede ta cala sytuacja bierze gore...no i mash babo
      placek..yy tzn dziecko:)! osobiscie mam kolezanke ktora ma 15 lat i jest w 6
      miesiacu ciazy? co zamierza robi? hmm, nie chce byc z ojcem dziecka mimo ze on
      przyzjane sie do tego i chce miec do niego prawa! zamierza isc do szkoly
      <liceum> gdzie bedzie miala ozliwosc karmienia dziacka na przerwach miedzy
      lekcjami... !tragedia!!!to samoistne zniszczenie zycia, dziewczyna ledwo
      zaczela zycie a musi jakos przyjac na swiat kolejne... za ktore bierze
      opowiedzialnosc i od niej zalezy kim to dziecko bedzie!no oczywiscie sa
      dziadkowie...hmm ale kto w wieku 40lat chcialby jeszcze raz przez conajemniej 2
      lata, nie spac w nocy, karmic, przewijac, wychodzic na spacerki itepe itede?i
      jeszcze zajac sie tym starszym< w tym wypadku wlasnym dzieckiem ktore ma
      dopiero 15 lat!>Szczerze wspolczuje... ! nie odwracam sie od tych ludzi, tylko
      wspolczuje... bo sama nie chcialbym sie znalezc na ich miejscu!

      Tak wiec kochani durexy durexy...:] zeby pozniej nie bylo takich "malych"
      sytuacji;)
      • Gość: mirka Re: nieletni rodzice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 09:55
        Nic tym dziadkom nie będzie.Z dzieckiem się jest na dobre i na złe.To ich
        dziecko i ich wnuk. A jesli 40-latkowi się trafi własny dzidzius, to co ? nie
        poradzi sobie nieboraczek? Ja oczywiście nie lansuje nieletniego
        rodzicielstwa,ale trzeba się godzi z rzeczywistościa.
        • Gość: karina Re: nieletni rodzice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 08:38
          Gość portalu: mirka napisał(a):

          > Nic tym dziadkom nie będzie.Z dzieckiem się jest na dobre i na złe.To ich
          > dziecko i ich wnuk. A jesli 40-latkowi się trafi własny dzidzius, to co ? nie
          > poradzi sobie nieboraczek? Ja oczywiście nie lansuje nieletniego
          > rodzicielstwa,ale trzeba się godzi z rzeczywistościa.

          Będzie, będzie... A ty jesteś głupia jak but. Człowiek w wieku 40 lat ma prawo
          do własnego życia prywatnego, rozwoju intelektualnego, robienia kariery
          zawodowej itp. Jeśli decyduje się na dziecko to świadomie, a jeżeli nawet
          przydarzy mu się wpadka - coż, przeważnie ma za sobą szkołę, ma jakieś
          mieszkanie, pracę itp. więc da sobie radę sam. A smarkacze wyedukowani
          na "Bravo" i podobnych gównach, stawiający swoich rodziców wobec perspektywy
          zostania młodymi babciami i dziadkami, oczekujący nie tylko sfinansowania
          konsekwencji swojej bezmyślności, ale i tego, że ktoś zajmie się ich dziećmi,
          bo oni mają prawo do rozrywki, edukacji itp. powinni być z mocy prawa uznawani
          za pełnoletnich. I to powinno zwalniać ich rodziców z obowiązku alimentacji.
          Chcą seksu - proszę bardzo, ale na własny rachunek. Nie każdy ma chęć podcierać
          tyłki dzieciakom (niczemu nie innym - wiem), kiedy "mamusia" i "tatuś" piszą
          klasówkę, albo idą na "imprę".
          • Gość: mirka Re: nieletni rodzice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.04, 08:24
            Otóz to.Zrobili głupstwo,ciaza,niech sie więc wynoszą z domu i zarabiaja na
            siebie, bo mamusia się nie poczuwa do solidarności z własna córka, niech i
            głupią. No i stad wział się ten wątek. Wiesz, Karina, można by wychowanym nie
            na Bravo, a na najlepszej poezji i jednak ulec impulsowi. A ja nie jestem
            smarkata matka, życie seksualne zaczełam na dzisiejsze standardy baaaardzo
            poznoale mam rodzine, znajomych, naprawdę niektore matki są oparciem dla dzieci.
      • ashton No, może nie Durexy... 12.10.04, 10:43
        ... na forum Dziecko jest wątek "zaszłam w ciążę mimo prezerwatywy"; większość
        wypowiadających się stosowała właśnie prezerwatywy tej firmy... Nie dość że
        drogie i - za przeproszeniem - śmierdzące, to jeszcze nieskuteczne się okazują.
        Na co dzień łykam pigułki, w przerwach kondomy Conamore Unimilu - nie narzekam.
        Wracając do tematu wątku - moim skromnym zdaniem problem nie polega aż tak
        bardzo na nieletności "papierkowej". Dorosłość czy dojrzałość nie liczy się od
        otrzymania dowodu osobistego. Najważniejsze jest, aby przyszli rodzice nie
        zostali sami ze swoim szczęściem/nieszczęściem.
        Co do "uświadomienia" - nic się nie zmienia. Mnie uświadomiły podręczniki
        starszej o kilkanascie lat siostry pielęgniarki. Mamie nawet nie przyszło do
        głowy rozmawiać ze mną na ten temat. Wychodziła ze słusznego -khem, khem -
        założenia, że wcześniej czy później życie samo mnie nauczy...
        Guciu - masz mój skromny głos poparcia. Pomagajmy sobie nawzajem.
        Pozdrawiam.
    • Gość: ciastek Re: nieletni rodzice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 20:52
      masz naprawde zajebista racje!!!to zlodziejom bandytom i narkomanem sie pomaga!
      mlodym trzeba wiecej tolerancji!poprostu podwinela sie noga!!jak kazdemu w
      zyciu nieraz.trzym sie koles!!!
    • Gość: Login To może coś o szlachetnym wychowaniu co życia w IP: 5.2.* / *.chello.pl 09.10.04, 22:19
      rodzinie. Przeglądałem niedawno pomoce metodyczne dla nauczycieli tego
      przedmiotu: szkice zajęć, propozycje gier i zabaw itp. Zesztyt wydane prez
      wydawnictwo katolickie, zajęcia dla uczniów gimnazjum. Pominę całkowitym
      milczeniem stronę edytorską tego przedsięwzięcia i jakość pracy korektora (o
      ile taki w ogóle był), a skupię się na treści scenariusza jednej, konkretnej
      lekcji. Problemem tych zajęć była ciąża nieletniej dziewczyny - co ma z nią
      zrobić; klasa zaś miała zostać "zmotywowana" do przeprowadzenia dyskusji.
      Scenariusz dosyć popularny: klasa podzielona na dwie grupy (w zależności od
      wyznawanego poglądu), dyskusja i na koniec przejście osób przekonanych
      argumentami do obozów przeciwnych. I byłoby wszystko w porządku, gdyby nie to,
      na jakie grupy klasa została podzielona. Otóż ni mniej ni więcej, ale dzieci z
      gimnazjum należeć mogły albo do zwolenników aborcji albo do zwolenników
      adopcji. Opcji urodzenia i wychowania tego dziecka przez nieletnią matkę w
      ogóle nie było! Co więcej - sam scenariusz nie dopuszczał istnienia osób
      myślących o jakiejkolwiej trzeciej opcji i zachęcał nauczyciela do
      przyporządkowania ucznia do poszcczególnej grupy na zasadzie "ale gdybyś musiał
      wybierać pomiędzy tymi dwiema opcjami, to którą byś wybrał?". Po prostu zgroza
      i czarna rozpacz.
      • gucio712 Re: To może coś o szlachetnym wychowaniu co życia 10.10.04, 16:43
        niestety to prawda.O ile wiem że doprowadzimy do powstania ośrodka dla tych co
        nie chcą usunąć ani oddać do adopcji, to jednak najtrudniejsze będzie
        wprowadzenie sensownej edukacji ograniczającej te zjawisko,nad którą już
        pracujemy. To w tym kraju będzie najtrudniejsze, nie mniej muszę zmartwić
        wszystkich ultra-katolików nie odpuścimy
        • Gość: chochlik Re: To może coś o szlachetnym wychowaniu co życia IP: *.lublin.mm.pl 10.10.04, 16:57
          Guciu, czy odebrałłeś moją informację o Akademii Rozwoju Filantropii?
          • gucio712 Re: To może coś o szlachetnym wychowaniu co życia 10.10.04, 17:16
            odebrałem, w tej chwili już dziewczyna ze stowarzyszenia,która mieszka w
            Warszawie przejęła ten temat. Natomiast jeżeli możesz pomóc nawiązać z nimi
            bezpośredni kontakt to byłbym bardzo wdzięczny. Nawiasem mówiąć zachwycony
            jestem Twoim podejściem do sprawy. Tu Szklarskiej ludzie w Twoim wieku chcą
            mnie zlinczować za to że mówie o tym zjawisku. Serdecznie pozdrawiam,
            prawdopodobnie już w Listopadzie odbędzie się spotkanie warsztatowe dotyczące
            tego zjawiska.Jak już będę pewny to napewno zapraszę Cię tu do nas Chochliku
            kochany
            • Gość: chochlik Re: To może coś o szlachetnym wychowaniu co życia IP: *.lublin.mm.pl 11.10.04, 08:41
              odpiszę w e-mailu.
        • Gość: Pedrinho Re: To może coś o szlachetnym wychowaniu co życia IP: *.wroclaw.mm.pl 11.10.04, 11:56
          Wasza inicjatywa pomocy nieletnim rodzicom jest bardzo wazna - dlaczego mamy pomagac narkomanom ,utrzymywac recydywistow w więzieniach ,a nie mozemy pomoc ludziom ktorzy popełnili lekkomyslny błąd, w wyjsciu na prostą(wychowanie dziecka, ukonczenie wyksztalcenia, zdobycie mieszkania i zrodla dochodow)?

          Moim zdaniem, powinno sie polozyc nacisk na zapobieganiu a nie leczeniu skutkow(choc to tez wazne).
          Nie chrzancie mi o wychowaniu do zycia w rodzinie, antykoncepcjach i innych!!!
          W dzisiejszych czasach chyba juz kazde dziecko z 4-5 klasy podstawowki wie jak sie "robi dzieci" i bawi sie prezesami a przynajmniej wie do czego służą .Niektore dzieci wiedza wiecej w tej materii od niejednego dorosłego...aż strach bierze:|
          Co wy chcecie? żeby dzieci łykały "na wszelki wypadek" hormonalne antykoncepty i takie tam [swoja droga moznaby na tym zrobic swietny interes:>]?prezesy - smiechu warte.Problem polega na tym ze do zblizenia zazwyczaj dochodzi SPONTANICZNIE (np. impreza, +moze browarek, ..) zaden malolat tego nie planuje wczesniej !

          Dlatego:
          - najlepszym srodkiem antykoncepcyjnym jest SAMODYSCYPLINA, panowanie nad soba etc
          - dzieci i młodzież nalezy uczyc ODPOWIEDZIALNOSCI wogóle- za siebie, drugiego człowieka i swoje czyny. Na razie uczy sie nieodpowiedzialnosci i mamy efekty

          Jesli nie mam dochodow, mieszkania etc, nie mam środkow na utrzymanie rodziny- nie biore sie za zabawe w dorosłość , miłość i rodzinę

          to tyle Pedrinho

          A tak wogóle to podziwiam i gratuluje sukcesu tym , ktorym udalo sie samemu/z pomoca rodziny wyjsc na prosta!!:)

          • madzioreczek Re: To może coś o szlachetnym wychowaniu co życia 11.10.04, 12:58
            Pedrinho wyjąłeś mi to z ust ;) mam dokładnie takie samo podejście przede
            wszystkim zapobiegać a nie leczyć, tu leży problem, co i jak zrobić, by
            uświadomić tym młodym ludziom, że nie ma sensu bawić się w dorosłość, że skutki
            wczesnego podejmowania współżycia mogą wywrzeć wpływ na całą późniejszą
            przyszłość To naprawdę nie jest zabawa, przecież fizyczne zbliżenie jest
            najgłębszym wyrazem miłości, a nastolatki traktują to jak zwykłą beztroską
            zabawę. A zatem nie chrzanić tylko beznamiętnie młodym ludziom o antykoncepcji,
            odpowiedzialności, ale zwrócić uwagę na emocje, uczucia, w końcu zaliczamy się
            do gatunku homo sapiens a więc użyjmy rozumu i pomyślmy raczej jak hamować
            popęd seksualny u młodych ludzi i uczyć ich odpowiedzialności za własne życie!
            A tak z drugiej strony to podziwiam tych wszystkich młodych ludzi, którym się
            udało, ale nie ukrywajmy tutaj z pewnością duży ukłon należy się ich rodzicom.
            Pozdrawiam
          • gucio712 Re: To może coś o szlachetnym wychowaniu co życia 12.10.04, 09:41
            zgadzam się z tobą, my naprawdę kładziemy duży nacisk na pokazywanie skutków
            wczesnej inicjacji,po to by przede wszystkim ograniczyć zjawisko. Ja dzisiaj z
            perspektywy wielu lat nie widzę nic romantycznego w byciu nieletnim rodzicem,
            nie mniej zjawisko istnieje i po analizie danych z Gus-u nie jest wcale małe i
            coś z tym zrobić należy.Odnośnie tego świetnego interesu to powiedz to mojej
            żonie, która jest z wykształcenia i zamiłowania księgową. Jeszcze jedno co do
            tej pomocy rodziny, ja naprawdę musiałem radzić sobie sam( to jest do
            sprawdzenia)
        • Gość: renata/szczecin Re: To może coś o szlachetnym wychowaniu co życia IP: *.erathia.org / *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.04, 13:47
          troche mnie martwi Twoja postawa wobec katolikow.
          Mnie sie wydaje, ze w przypadku takich trudnych sytuacji zyciowych, wspoloraca
          z kolami "przykoscielnymi" mialaby gleboki sens.
          • gucio712 Re: To może coś o szlachetnym wychowaniu co życia 03.12.04, 16:55
            to nie tak że jestem antykatolicki,ja poprostu otwarcie mówię o tym że młodzi
            ludzie bawią się w seks, i nabrało to takich rozmiarów że edukacja małolatów
            nie jest już jakąś fanaberią ludzi o lewicowych i antykatolickich poglądach
            tylko zwykłą cywilizacyjną koniecznością.Nie chce mi się pisać ile przeżyłem
            ataków ze strony katolików za to że pokazuje fakty,których te społeczeństwo
            zauważyć nie chce. Faktem też jest że uważam że młodzież powinna mieć swobodny
            dostęp do informacji i środków antykoncepcyjnych, ale nie dla tego żeby mogli
            się (przepraszam za słownictwo) pieprzyć na potęgę ale dla tego że jeżeli już
            muszą to robić to niech to robią z głową i świadomością konsekwencji. Nie
            zatrzymamy tej fali i w związku z tym pokaż mi katolika który zaakceptuje ten
            fakt i zechce podyskutować sensownie na ten temat. Przeżyłem wiele takich
            dyskusji i wierz mi zawsze kończyło się to żle. Dotarło do mnie że jestem
            zdemoralizowanym elementem tego czystego społeczeństwa i ok.
    • Gość: matka Re: nieletni rodzice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 09:15
      Miałam 21 lat, gdy urodziłam córkę. Ojciec dziecka niespełna 17 lat. O ślubie
      nie było mowy, ponieważ uważałam, że ciąża to nie powód do zawierania szybkiego
      ślubu. Była to nasza wspólna decyzja. Innego zdania była rodzina ojca dziecka.
      Koniecznie chcieli abyśmy wzięli ślub no bo co "powiedzą ludzie" - mieszkaliśmy
      na wsi a tu ludzie myśleli innymi kategoriami. Odmówiliśmy
      zalegalizowania "szybkiego ślubu", i tu zaczęły sie kłopoty. Zamieszkaliśmy u
      moich rodziców. Byliśmy zdani tylko na siebie. Nie przerwaliśmy nauki. Ja
      uczyłam się zaocznie, ojciec dziecka w trybie dziennym. Na pomoc rodziców ojca
      dziecka nie moglismy liczyć, śmiertelnie obrazili sie na nas. Byliśmy zdani
      tylko na siebie. Było nam ciężko finansowo bo uczyliśmy się, trzeba było
      opłacić internat ojca dziecka. Ze strony państwa też nie mogliśmy liczyć na
      pomoc. W świetle prawa byłam matką samotną, ale żadne świadczenia finansowe mi
      nie przysługiwały bo nigdy przed porodem nie pracowałam. Jakoś dawaliśmy sobie
      radę chociaż życie dało nam mocno w kość. Najważniejsze było to, że mamy
      wspaniałą córkę, byliśmy rodziną. Wiedzieliśmy, że chcemy być razem, że chcemy
      być rodziną i nie był nam potrzebny do tego papierek z urzędu. Ślub wzięliśmy
      gdy mąż skończył technikum a nasza córka miała 4 latka. Do dzisiaj jesteśmy
      wszyscy razem, córka ma 11 lat, oboje pracujemy, mamy w końcu własne
      mieszkanie. Do wszystkiego doszlismy sami, nikt nam nie pomógł - ani rodzina,
      ani państwo. Cieszę się, że w tych trudnych chwilach mogliśmy liczyć na siebie,
      na naszą miłość. Może to co napiszę wyda się wam śmieszne, ale od początku
      wiedzielismy, że będziemy razem i nie musieliśmy brać od razu ślubu.
      • Gość: Szczęśliwa mama Re: nieletni rodzice IP: 217.96.20.* 11.10.04, 09:31
        Hej,

        Postanowiłam zabrać głos w dyskusji, jako że śmiało mogę nazwać się jedną z
        bohaterek tego postu.
        Otóż od 13 lat jestem matką. Niby nić nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że
        swojego syna urodziłam mając lat 16.
        Był rok 1991 – byle jaka rzeczywistość, mała, konserwatywna wieś i ja – „czarna
        owca” w rodzinie. Kodeksy szkole nie przewidywały w swoich zapisach małoletnich
        matek, więc na dobrą sprawę pod byle pretekstem można było taką
        dziewczynę „wylać” na bruk. Wystarczył kompleks nie posiadania własnych dzieci.
        Ze mną próbowano zrobić to samo. Dzięki Bogu bezskutecznie. I tak po dwóch
        miesiącach wakacji macierzyńskich (swojego syna urodziłam pod koniec roku
        szkolnego) wróciłam do II klasy szkoły średniej. Nie miałam taryfy ulgowej –
        naukę kontynuowałam w systemie dziennym. Rano lekcje, po południu pranie
        pieluch (pampersy były wtedy novum, na które nie było mnie stać), karmienie,
        spacery z dzieckiem. Nie było łatwo, ale też i narzekać nie mam prawa a to
        wszystko dzięki mojej mamie.
        To dzięki jej zdrowemu rozsądkowi i nie hołdowaniu zasadzie „co ludzie
        powiedzą” nie wpakowałam się w małżeństwo, które z góry było skazane na
        niepowodzenie (ojciec dziecka miał wtedy 18 lat). Mama pomagała mi jak tylko
        mogła, ale w zdrowy sposób – nie wyręczała mnie ze wszystkich obowiązków.
        Pokazała mi, jak poważną i pełną poświęceń jest decyzja o macierzyństwie (choć
        w moim przypadku trudno mówić o świadomej decyzji, to była zwykła szczeniacka
        głupota!). Ten wątek mogłabym rozwijać w nieskończoność, chcę jednak przejść do
        konkretów. Dzięki mądrości mojej mamy, mieszkając na wsi, wśród „bogobojnej”,
        nietolerancyjnej społeczności nawet przez moment nie poczułam się gorszą od
        nich, choć pewno niejeden „łypał” na mnie spode łba jak na potępioną
        jawnogrzesznicę. To dzięki pomocy mojej mamy skończyłam szkołę średnią, potem
        studia.
        Dziś jestem wykształconą kobietą, świadomą własnej wartości, spełniającą się
        zawodowo. Matką udanego, zdolnego, zdrowego syna. Mój syn nigdy nie zapytał o
        ojca. W jego słowniku nie ma tego wyrazu. On wie, że jego rodziną jest mama i
        babcia i wcale z tego powodu nie czuje się gorzej niż jego rówieśnicy
        z „pełnych” rodzin. Oboje jesteśmy szczęśliwymi ludźmi.
        A ojciec dziecka? Mieszka na wsi, z której ja się wyrwałam. Ma nową rodzinę,
        trójkę dzieci, niepracującą żonę a swoje frustracje i smutki topi w
        tamtejszej „knajpie”.
        Mamo, dziękuję Ci z całego serca, że uchroniłaś mnie przed takim losem.

        Drodzy Forumowicze, zbyt wczesne macierzyństwo wcale nie musi oznaczać
        katastrofy, „walenia się świata na głowę”. W życiu są gorsze nieszczęścia.
        Dziecko, niezależnie od tego, kiedy przyszło na świat jest darem od Boga.
        Wszystko zależy od mądrości najbliższych, bo choć rodząc dziecko zbyt wcześnie
        musiałam dorosnąć to jednak bez pomocy (niekoniecznie materialnej – psychiczna
        i moralna jest znacznie ważniejsza) nie dałabym sobie rady.
        • Gość: chochlik Re: Do obu mamnieletni rodzice IP: *.lublin.mm.pl 11.10.04, 12:30
          • Gość: chochlik Re: Do obu mam IP: *.lublin.mm.pl 11.10.04, 12:39
            Jakoś post mi uciekł. Młode Mamy, jestem pełna uznania dla Waszych wyborów.
            Żeby zbudować zdrową psychicznie, optymistyczną rodzinę konieczna jest szczera,
            pełna oddania miłość. Trudno pokonywać wszelkie bariery łącznie z tymi
            kołtuńskimi, jeżeli nie ma się oparcia w osobie kochajacej. Wam to się udało.
            Gratuluję.


        • Gość: mario Re: nieletni rodzice IP: *.m4e.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.04, 14:17
          Jesteś najlepszą MAMĄ na świecie i CHWAŁA CI ZATO .Gość zwany "tatą" jest
          poprostu frajerem ktOry niewie co stracił. TO, że ma troje dzieci nie znaczy,
          że wie co znaczy "OJCOSTWO" może to poprostu WPADKI. On może twierdzic, że to
          planowane, ale pewnie to nieświadomość.
    • Gość: kaiser30 Re: nieletni rodzice IP: *.gdynia.mm.pl 11.10.04, 14:15
      Witam, cieszę się że zajmujesz się tą patologią. To zjawisko już chyba urosło
      do tej rangi. Mam 30 lat pierwszy syn urodził mi się jak miałem 17 lat , ona
      była dwa lata starsza. Z perspektywy uważam , że to był najtrudniejszy okres w
      moim życiu, który pozostawił straszne blizny na mojej psychice.
      Cieszy mnie fakt, że jest pare myślących osób, które otwarcie chcą rozmawiać o
      tego typu problemach. Chyba tylko Ci , którzy na własnej skórze przekonali się
      co to znaczy być nieletnim rodzicem są w stanie pomóc tym, którzy stoją w tej
      chwili na początku "długiej drogi".
      • gucio712 Re: nieletni rodzice 12.10.04, 10:06
        Stary, ogromnie się cieszę że odezwał się w końcu "nieletni ociec".Mam nadzieję
        że nawiążemy bliższą współpracę, ponieważ cała idea tego projektu jest taka aby
        na podstawie naszych doświadczeń zbudować sensowny system pomocy tym co po
        nas.A to że należymy do innego świata to już dawno do mnie dotarło. Słuchaj
        bardzo liczę na to że uda się stworzyć silną grupę byłych nieletnich rodziców i
        że razem coś dobrego zrobimy. W tej chwili pracujemy nad spotkaniem którego
        zadaniem będzie wypracowanie pomysłu co dalej z tym zrobić. Tą drogą zapraszam
        wszystkich byłych rodziców którzy by chcieli uczestniczyć w tym spotkaniu ,
        odezwijcie się
    • Gość: Motylek Re: nieletni rodzice IP: *.244.145.218.ip.tnp.pl 11.10.04, 18:45
      Witam serdecznie!!
      Co prawda nie jestem nieletnią mamą, chciałabym jednak wyrazić swoje zdanie na
      poruszony tutaj temat. Mam osiemnaście lat, jestem w maturalne klasie, moja dwa
      lata młodsza sąsiadka niedługo bo pod koniec listopada urodzi dzidziusia.
      Pamietam co sobie pomyślałam, gdy się dowiedziałam. Pewnie to co wielu ludzi
      którzy ją znają: biedna dziewczyna, zmarnuje sobie życie. Chłopak poltora roku
      starszy, ledwie skończył gimnazjum. Za tydzień dowiedziałam się ze moja
      koleżanka z klasy też zostanie mamą. Wybuchnęła bomb, gdy ludzie się o tym
      dowiedzieli. Usłyszałam wiele gorzkich słów na ich temat, jak to na wsi. Ludzie
      nie pomyśleli o tym, że mogły one inaczej rozwiązać tą sprawe, a jednak
      zdecydowały się urodzić i to na pewno trzeba pochwalić. Zresztą prawda jest
      taka ze większosć nastolatków mających chłopaka lub dziewczyne wspólżyje
      seksulanie, to nie są wyjątki. Niektórym się uda nie zajśc w ciąże, innym
      nie... Trzeba coś zrobić, zeby to zmienić. I myśle główna inicjatywa należy do
      rodziców, szkola ich nie zastąpi i nie wychowa im dzieci. Całe szczęście że
      moje koleżanki nie zostały zmuszone do ślubu. Rodzice okazali się na tyle
      mądrzy, iż doszli do wniosku że ślub jest zbyt poważną decyzją aby podejmować
      ją pochopnie. Jestem głęboko wierzącą katoliczką i uważam ze zawarcie
      małżeństwa jest jedną z najważniejszych i nieodwracalnych decyzji w zyciu i
      zanim się ją podejmie trzeba się dobrze zastanowić. Wydaje mi się jednak, ze
      obie przyszłe matki prędzej czy poźnie wyjdą za mąz za ojców swoich dzieci,
      ktorzy okazali się naprawde troskliwymi partnerami i wiem że mogą na nich
      liczyć. O żadnej z nich nie myśle już: biedna dziewczyna, która przez chcwile
      nieuwagi zmarnowała sobie życie. Widze codziennie w szkole Madzie,
      uśmiechniętą, z wciąż powiększającym się brzuszkiem, opowiadającą moim kolegom
      z klasy jak to jest, gdy dziecko kopie. Wszyscy są dla niej mili i wyrozumiali,
      rzadko słyszy jakieś niegrzeczne uwagi. Dobrze że mineły czasy, gdy cieżarna
      uczennica była hańbą dla szkoły i zgorszeniem rówieśnic. Dziecko jest darem
      Bożym i największą radoscią, niezależnie od tego w którym momencie pojawia się
      w naszym życiu. Oczywiście nie chce tu nikogo namawiać do zachodzenia w ciąże w
      wieku kilkunastu lat, broń Boże, ale to, że 16letnia dziewczyna urodzi dziecko
      nie oznacza ze do końca życia pozostanie niewykształcona i nie będzie umiała
      zapenić mu godziwych warunkow życia. Musimy pomóc młodym rodzicom, nauczyć ich
      odnaleźć się w nowej i trudnej dla nich sytuacji. Jak mowi moja mama :"Dziecko
      to nie koniec świata, ale zanim się pojawi lepiej pomyśleć o konsekwencjach
      nieprzemyślanych decyzji"
    • Gość: Mariusz Re: nieletni rodzice IP: *.acn.waw.pl 11.10.04, 19:25
      Guciu,

      proszę o kontakt mailowy. Mam pewną ciekawą propozycję dla twojego
      stowarzyszenia. Mój mail: margaw57@poczta.onet.pl Pozdrawiam.
    • coala22 Re: nieletni rodzice 11.10.04, 22:14
      Bardzo cieszę się, że poruszasz ten temat, ponieważ od kiedy zostałam mamą w
      wieku 17 lat chcę udowodnić wszystkim, że to nie jest koniec świata. Na pewno
      jest to pewne skomplikowanie sobie życia, ponieważ szkoła juz nie jest tylko
      jedynym zmartwieniem młodej osoby. W krótkiej chwili stajemy sie odpowiedzialni
      za kogoś innego. Nasze własne ambicje zchodzą na plan dalszy. Jednak pomoc ze
      strony życzliwych ludzi bardzo może ułatwić życie. Jestem tego doskonałym
      przykładem. Nam, czyli mnie i mojemu meżowi pomogli nasi rodzice. Na poczatku
      była to pomoc zarówno finansowa jak i duchowa, ale w krótkim czasie udało nam
      się stanąć na nogi i pomoc ograniczyła sie tylko do wsparcia psychicznego. Nie
      moge powiedzieć, że rodzice nie przeżyli, tego że ich mała córeczka tak szybko
      zostanie mamą, ale pomogli nam bardzo. Moja teściowa także szybko zaakceptowała
      sytuację i też bardzo pomagała. Dzięki tej pomocy udało mi się skończyc liceum
      o czasie i studia szybciej niż nie jedna z moich koleżanek. W tej chwili
      jestesmy już 12 lat po ślubie a nasza córeczka ma prawie 12 lat. Jest bardzo
      mądrą dziewczynką. Z perspektywy czasu widzę, że bez pomocy osób trzecich nasza
      sytuacja byłaby znacznie trudniejsza. Jednak nasi rodzice to ludzie bardzo
      mądrzy, ponieważ nikt nie wymuszał na nas decyzji o ślubie, była to nasza
      wspólna i tylko nasza decyzja. dlatego uważam że pomoc dla ludzi w takiej
      sytuacji jest bardzo, bardzo ważna. Popieram Twoja inicjatywę. Na zakończenie
      chciałabym zaprzeczyć twierdzeniu, że młodzi ludzie nie potrafią stworzyć
      szczęśliwej rodziny. Nam się udało i jeszcze kilku moim znajomym również.
      Jednoczesnie znam kilka par, które pobierały się z wielką pompą, w pełni
      dajrzałych ludzi, głosno było o mającym narodzić się dziecku a potem nagle
      wszystko się rozpadało a rozwód przebiegał po prostu koszmarnie z wyciąganiem
      wszelkich brudów nie zważając na dzieci, które niejednokrotnie stawały się
      kartą przetargową brrr!!! Pozdrawiam wszystkich "młodych rodziców". Trzymajcie
      się.
    • Gość: Wiola Szympans Re: nieletni rodzice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 08:30
      nieletni rodzice są the best
      • gucio712 Re: nieletni rodzice 12.10.04, 10:10
        nieletni rodzice w tym kraju, mają tak naprawdę przesrane
        • anioleczek Re: nieletni rodzice 12.10.04, 10:57
          chciałabym Ci pomóc - wkrótce będę psychologiem po specjalizacji z terapii
          rodzin i małżeństw. Może co nieco (konsultacje rodzinne, wstępne mediacje)
          mogłabym Ci pomóc. Niestety strpna, którą podałeś nie funkcjonuje. Jeśli jesteś
          zainteresowany to prześlij mail na: anioleczek@gazeta.pl
          Temat jest istotny, może ktoś taki jak ja, choć bezdzietny może trochę pomóc.
          Pozdrawiam i trzymam kciuki
    • wierzgalska Re: nieletni rodzice 12.10.04, 11:41
      Zacytuję jeszcze raz jedna z pierwszych opinii autorstwa kokolores, bo jestem
      tą prawdziwością tej prawdy zachwycona:
      "W polsce z tego co zaobsewowalam dzieci i tak są wychowywane przez babcie czy
      opiekunki." Rodzice przecież pracują itd.
      Podpisuję się rękami i nogami pod tym zdaniem. Dlaczego młodociani rodzice nie
      mogliby chodzić dalej po urodzeniu dziecka do szkoły, a tą kilkugodzinną opiekę
      nad dzieckiem przejęliby dziadkowie. Dorośli rodzice chodzą przecież do pracy,
      nierzadko obydwoje i wtedy przebywają poza domem dłużej niż te kilka lekcji
      dziennie. Sprawy finansowe wiadomo powinny leżeć w gestii dziadków z obydwu
      stron po równo. Jednak nie powinny być tacy młodzi rodzice skazani na docinku o
      zepsuciu "tym" sobie życia. Powinni nadal mieszkać oddzielnie ze swoimi
      rodzicami i być wspierani, motywowani dodatkowo, że mają dla kogo starać się
      dalej być Kimś w życiu. Tacy ludzie wyrosną na bardziej ułożonych i
      wartościowych obywateli niż samolubne bezobowiązkowe małolaty, niewiedzące co
      ze sobą zrobić (więc najchętniej siedzą na osiedlowych ławkach wymieniając sie
      papieroskami i popijając piwko), super uświadomione i stosujące dodatkowo od 14
      roku życia antykoncepcję (dziewczynki nerwowe dodatkowo, bo to przeciez hormony
      na dodatek troche niwłaściwe do ich wieku)i uprawiające sex(za przyzwoleniem
      społeczeństwa..bo z anty...)częściej niż te sporadyczne 16, które wpadły.
      A przecież to jest po kilkunastu latach piękna sprawa jak dzieci mogą się
      pochwalić innym swymi młodymi i żywiołowymi rodzicami. A dzieci owych dzieci o
      tyle korzystają z tej sytuacji, że ich rodzice będą odkrywać co chcą robić w
      życiu razem z nimi, swoje pasje, hobby, co warto a co nie - przeżywać wszystko
      razem z dziećmi, a nie będą starymi, zgryźliwymi rodzicami, którzy mają już
      szaleństwa młodości za sobą i tylko szeregują swe pociechy nie mając na nic
      wspólnie z nimi ochoty...ani czasu! Tacy rodzice są w moim mniemaniu o wiele
      gorsi.
      Uważam, że jeśli zdarzy sie taka sytuacja nieletniej pary, to należy mówić im i
      patrzącym obok rówieśnikom, że macierzyństo i ojcostwo to piękna sprawa, jednak
      również dużo obowiązków, które trzeba godzić z dotychczasowymi i stworzyć np. w
      klasach szkoły średniej czy końcówce podstawówki grupy wsparcia np. odciążenia
      młodej mamy 1-2 godz. dziennie przez (nie tylko dziadków) ale i kolegów czy
      koleżanki ze szkoły w celu by mogła... po prostu odrobić lekcje, a nie tylko
      ślęczeć z dzieckiem u piersi... (bo dzidzi np. jest takie, ze odreaguje
      nieobecność na czas szkoły ciągłym zaborczym podejściem do osoby mamy i
      piersi). Są takie dzieci i trzeba takiej młodej Mamie pomóc, by nie wpadła w
      depresje, że inni mogą się uczyć, iść dalej, a ona jest niewolnikiem swojego
      dziecka. A młodzieży z takiej "grupy wsparcia" równiez taka godzinka czy dwie
      pokazała by co to jest dziecko, że czasami nie jest łatwo, ile taki szkrab
      potrafi dać kopa w tyłek, że może warto u siebie z tą decyzją poczekać...
      Absolutnie potępiam robienia z nieletnich dzieci tajemnicy, tematu tabu, zmiany
      szkół i nie dość, że zmiany kolosalnej w życiu, to jeszcze oderwania od relacji
      i wszystkiego, co dotychczas znali, "zbudowali".
      Bożeszty, pokażmy, że można liczyć na innych, że można sobie i komuś pomóc!

      P.S. do Gucio712 Bardzo podoba mi się tematyka działalności twojego
      stowarzyszenia. Myślę, że nawet mozecie się starać o statut instytucji pożytku
      publicznego(czy jakoś tak)- mniejsze koszta prowadzenia działalności :).
      Powodzenia
      • tikulek Re: nieletni rodzice 12.10.04, 13:31
        Zauważyłam, że niestety w całej tej dyskusji młodzież przedstawiana jest jako
        bezwolne istoty, którym łopatą trzeba wkładać do głowy informacje na temat
        antykoncepcji a póxniej hulaj dusza! Jedynym wyjątkiem jest Karina, która
        napisała o odpowiedzialności młodzieży. Wydaje mi się, że młodzież ma w
        obecnych czasach wystarczająco dużo możliwości poszukiwania wiedzy na temat
        antykoncepcji ale brakuje jej odpowiedzialności, zdrowego rozsądku i ideałów.
        Oczywiście jestem za tym, że jeżeli już ktoś "wpadł" to powinno sie mu pomóc
        ale nie popadajmy w przesadę!
        Niedługo dojdziecie do wniosku, że tatuś powinien stać przy łóżku
        baraszkującego syna i pomagać założyć mu prezerwatywę!
        • Gość: lilka Re: nieletni rodzice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 14:13
          A jak tak czytam i się zastanawiam, że wszystko co tu napisano to lekkim laniem
          wody mi zalatuje... :/ Same truizmy i zrzędzenie, że lepiej nie, lepiej
          świadomie, odpowiedzialnie... ciekawe jak trafić z tym do nastolatków? Tak, też
          byłam nastoletnią mamą i to dwóch dziewczynek, dziadkowie nas olali, daliśmy
          sobie radę - tylko że jakim kosztem? Otóż kosztem również moich dzieci, bo doba
          ma tylko 24 godziny a tu praca, szkoła, rodzina. A teraz moje piękne córki mają
          15 i 14 lat - i co ja mogę zrobić? oczywiście rozmawiamy, godzinami, jesteśmy
          niesamowicie zżyte, jak przyjaciółki, często córki mówią mi po imieniu - robiły
          tak notorycznie gdy były małe ;) ale ja dalej nie wiem czy nic im się nie
          przytrafi.. Zaprowadzenie 15-letniej dziewczynki do ginekologa po pigułki
          wydaje mi się durnym pomysłem :/ Jak bym miała syna było by mi łatwiej - to
          chłopcy wciągają dziewczyny do łóżka :( taka jest prawda, wiem o czym mówię,
          możecie się panowie oburzać lub nie, ale tak właśnie jest - dziewczęta w wieku
          15-16 lat ( a i później) nie mają takiego imperatywu, jak młodzi mężczyźni.
          Syna może bym zdyscyplinowała - nie zaczniesz, to nic złego się nie stanie, a
          córkę? nie zakochaj się?? są rozsadne, uświadomione, na moje obawy uśmiechają
          sie pobłażliwie - a ja się boję :( i wiecie co, nie boję sie tak bardzo że
          trafi im się ciąża, bo wiem że można osiągnać I TAK wszystko to, co się
          zamierza, ale coraz bardziej boję się HIV... to już nie są przelewki, a gra
          idzie o ich życie...
        • Gość: magda w-wa Re: nieletni rodzice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 14:39
          Nie, Tikulku. Nie chodzi o to, by ojciec pomagał synowi zakładać prezerwatywę.
          Powiedz mi proszę od kogo małolaty mają dowiedzieć się czegoś o swoim rozwoju
          seksualnym, antykoncepcji i.t.d. Szkoła i słynne "wychowanie do życia w
          rodzinie"?HAHAHA! Rodzice? Idealnie byłoby, gdyby rodzice chcieli i potrafili
          przekazać dziecku w przystępny sposób wszystko, co dotyczy spraw intymnych.
          Ale sam(a) chyba zdajesz sobie sprawę jak to wygląda w praktyce...
          • Gość: tikulek Re: nieletni rodzice IP: 5.5R5D* / 194.250.98.* 12.10.04, 15:29
            Ja też uważam, że najlepiej aby rodzice uświadamiali swoje dzieci. I zdaję
            sobie też sprawę z tego jak takie lekcje wyglądają w szkołach i że nauczyciele
            nie są do nich odpowiednio przygotowani. Chodziło mi o to, że nie można całej
            odpowiedzialności zwalić na rodziców/szkołę/społeczeństwo/kolegów, że skoro w
            wieku 15 lat można zabić to można też zrozumieć czym jest seks. To nie jest
            tak, że dziecko sobie żyje do 15 roku życia w pełnej nieświadomości tego co się
            dzieje wokół niego i nagle budzi się w łóżku z koleżanka/kolegą.
            Nie rozumiem jak młoda dziewczyna, której ginekolog nie chce przepisać pigułek
            decyduje się mimo wszystko na współżycie. Później pojdzie do mamy i się
            poskarży, że to wina ginekologa, że jest w ciązy?Oczywiście mógł jej przepisać
            pigułki ale to nie on kazał jej wskakiwać do łóżka bez zabezpieczenia.
            I wiem, że jest wielu nastolatków, którzy pomimo tego, że wiedzą jak się
            zabezpieczyć nie robią tego, bo "im się to na pewno nie przytrafi". Przed
            głupotą niestety żadne nawet najlepsze lekcje nie uchronią.
            • Gość: magda w-wa Re: nieletni rodzice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 15:41
              Wiesz, rozpoczęłam współżycie seksualne mając 14 lat. Oczywiście moja Mama
              szybko się zorientowała co jest grane i wiesz co...? I nic! Usłyszałam , że mam
              tego więcej nie robić.Poważnie. Myślę, że lepiej by zrobiła gdyby wtedy wzięła
              mnie za łapę i zaprowadziła do ginekologa, by przepisał mi pigułki
              antykoncepcyjne.Może nie zostałabym mamą w wieku 17 lat. Uświadmommy sobie do
              cholery, że większość nastolatków myśli, że od jednego stosunku nie zachodzi
              się w ciążę!Albo e tzw. stosunek przerywany zabezpiecza przed ciązą.Śmieszne?
              Tragiczne. Dzieciaki uświadamiają się nawzajem, bo rodzice nie chcą, a
              najczęściej nie UMIEJĄ z dziećmi porozmawiać sami mając żenująco niską wiedzę
              na temat seksualności człowieka.
              • tikulek Re: nieletni rodzice 12.10.04, 16:16
                Magdo ja bardzo dobrze rozumiem o co Ci chodzi. I wiem, że dziewczyny mówią
                koleżankom, że przy pierwszym stosunku sie nie zachodzi jak i wiele innych
                bzdurnych rzeczy.
                Mnie też rodzice nie uświadamiali ale ja nie przyjmowałam każdej usłyszanej od
                koleżanki informacji jako czegoś w 100% pewnego.
                Nie sądzę, żeby ginekolog chciał przepisać tabletki 14 latce, bo nie są one
                obojętne dla zdrowia w tak młodym wieku.
                Powiedz tak szczerze czy rozpoczęcie współżycia w wieku 14 lat było Ci tak
                niezbędne do szczęścia? Ja gdy miałam 14 lat uczyłam się języków i chodziłam na
                lekcje tańca i cieszę się, że tak było a nie seks z pryszczatym małolatem,
                który nie zna się na rzeczy:))))
                Pozdrawiam
                Tikulek
                • Gość: magda w-wa Re: nieletni rodzice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 16:37
                  Najmocniej przepraszam, ale wcale nie był pryszczaty;) Tikulku,teraz siedząc
                  przy kawce możemy sobie spokojnie rozmawiać czy było to potrzebne, czy nie.
                  Ale fakt jest faktem, że masa młodych dzieciaków rozpoczyna współżycie zbyt
                  wcześnie. Nie wymagaj od czternastolatki, żeby myślała jak dorosła kobieta.
                  Tego trzeba wymagać od ich matek.Pozdrawiam
                  • tikulek Re: nieletni rodzice 12.10.04, 16:53
                    tak jakoś pomyślałam o tych pryszczach:)
                    Pozdrawiam serdecznie:))
                    Tikulek
                    • Gość: magda w-wa Re: nieletni rodzice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 17:01
                      żegnam się do jutra:) Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za dyskusję.
    • Gość: kitty25 Re: nieletni rodzice IP: *.dip.t-dialin.net 12.10.04, 16:42
      Bardzo podoba mi sie idea Gucia, brawo! Co prawda nie jestem nieletnia mama i
      raczej nieplanowanie mama nie bede, bo wyznaje zasade, ze lepiej zapobiegac niz
      leczyc. Dlatego kiedy zwiazek robi sie na powaznie, kupuje prezerwatywy i nosze
      je w torebce. Warto przelamac wstyd i porozmawiac z partnerem przed, warto
      chronic sama siebie. Uwazam rowniez, ze obowiazkiem matki jest polecenie corce
      ginekologa, nie tylko w kwestii antykoncepcyjnej, ale rowniez profilaktyki raka
      szyjki macicy, etc. Jesli nie potrafia porozmawiac, tylko "sie boja" i juz, to
      niech chociaz wysla corki do pracy jako babysitterki. Ja zmienilam swoj poglad
      na idylliczne macierzynstwo po tym, jak np. nosilam 8-miesiecznego Finna przez
      4 godziny non stop. Jak tylko go odlozylam, to plakal, na co przybiegala jego
      mama z pomieszczenia obok.
      Pozdrawiam
    • Gość: cyklohexan Re: nieletni rodzice IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.10.04, 17:46
      Takie problemy powstają przez głupotę takich gówniarzy. Nie dziwie się że jest
      to potępiane, bo sam takie coś potępiam. To po prostu skandal, że takie
      smarkacze pozwalają sobie na coć takiego!
      • gucio712 Re: nieletni rodzice 13.10.04, 12:42
        masz racje to skandal, trzeba tak naprawde zabić wszystkich nieletnich
        rodziców,problem jest tylko jeden, w skali 10-ciu lat jest nas mniej więcej 100
        tysięcy osób, to trzeba założyć już jakiś obóz koncentracyjny żeby wytępić tą
        zboczoną bandę!
      • Gość: magda w-wa Re: nieletni rodzice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 13:16
        Ho, ho! Cykloheksanie, czy Ty masz dzieci? Jaką masz gwarancję , że Twoje
        dziecko nie sprawi Ci takiej "niespodzianki"?
        Najlepiej małolatów ukrzyżować, prawda?
    • Gość: ola Re: nieletni rodzice IP: *.ped.uni.torun.pl 13.10.04, 13:41
      Bardzo intersuje mnie ten temat. Również uważam że potrzebne jest
      zorganizownaie wsparcia dla tej grupy osób. Zajmuję sie tym problemem zawodowo.
      Brdzo zależałoby mi na dłuzszej dyskujsi z Tobą na ten temat. Proszę o kontakt
      Ola
      • Gość: magda w-wa Re: nieletni rodzice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 13:55
        Olu, jestem członkiem Stowarzyszenia. Podaj proszę jakieś namiary na
        siebie.Pozdrawiam
        • Gość: ola Re: nieletni rodzice IP: *.akademiki.uni.torun.pl 13.10.04, 18:29
          Magda dziękuję za opdowiedź. Napisz proszę do mnie: aliskar2@wp.pl
          • gucio712 UWAGA, WSZYSCY BYLI "NIELETNI RODZICE" 14.10.04, 21:22
            W dniach 19-21 listopad planujemy zorganizować spotkanie dotyczące tego
            zjawiska. Wszystkich "byłych" którzy by chcieli wziąść udział w tym spotkaniu
            proszę o kontakt. gucio712@poczta.onet.pl . Za kilka dni ukaże się więcej
            szczegółow.
            • gucio712 ADAMSKI I KAISER30 21.10.04, 19:04
              odezwijcie się chłopaki, przy okazji pozdrawiam wszystkich "nieletnich", pracę
              idą ostro i wysoko, wkrótce podam wiecej szczegułów
    • zalotnica Re: nieletni rodzice 22.10.04, 02:32
      gucio712 napisał:

      > od długiego czasu zajmuje się zjawiskiem pt" nieletni rodzice",
      > Dla tego wraz z grupą przyjaciół tworzymy instytucje która ma
      > stworzyć bażę pomocy tym małolatom którzy mają takie kłopoty.

      Idea bardzo piekna, ale czy nie nalezaloby przypadkiem zaczac od
      szkolenia chlopczykow, ze od dziewczynek "rece" nalezy trzymac z daleka ?

      • gucio712 Re: nieletni rodzice 22.10.04, 11:56
        może masz pomysł jak to zrobić? może wprowadzimy jakąś ustawę, albo wiem,
        proponuję odezwę do chłopczyków,boż to przecież niemoralne.
        • alaskowska Re: nieletni rodzice 22.10.04, 14:49
          Proszę o kontakt na maila gazetowego, chcę napisać duzy artykuł o nieletnich
          rodzicach.
          Dziękuję
          Agnieszka
          • gucio712 Re: nieletni rodzice 22.10.04, 15:43
            odważna z ciebie dziewczyna, ale czy starczy ci sił żeby tan temat opisać tak
            jak to jest w rzeczywistości, bez taniej sensacji i nie krzywdząc przy okazji
            innych. przepraszam za mój ton, ale raz przeczytałem już w gazecie że wącham
            klej. Niemniej jak Ci się to uda 10 tysięcy nieletnch rodziców rocznie będzie
            Cie błogosławić jezeli poprawi to im i przede wszystkim tym dzieciakom które
            się rodzą w takich związkach sytuację
            • Gość: chochlik Re: nieletni rodzice IP: *.lublin.mm.pl 26.10.04, 12:50
              W GW artykół" "Siedemnstolatka zabiła noworodka" Rozpętała sie burza opinii,
              czy morderstwo, czy zabójstwo w szoku. A ta dziewczyna była sama. Taki wypadek
              jest krzykiem wołania o uswiadomienie i pomoc.
              • gucio712 Re: nieletni rodzice 29.10.04, 18:43
                od lat powtarzam,że młody człowiek znajdujący się w takiej sytuacji od
                pierwszych tygodni zaistnienia tego faktu powinien być pod fachową opieką
                specjalistów. Ciąża nastalatków to zupełnie inny film niż u dorosłych. Ja
                rozumiem że to koszty i zdrowe katolickie społeczeństwo nie jest zainteresowane
                finansowaniem zdemoralizowanych małolatów. I to społeczeństwo woli utrzymywać
                te dziewcze w więzienu. Po mojemu jednak byłoby taniej gdyby jednak pomóc takim
                ludziom przed takim czynem.Nawet po to żeby można by oddać takie dziecko do
                adopcji, ktoś by się ucieszył i byłoby po ludzku, a tak połowa Polski znowu
                domaga się kary śmierci. Wiecie co? Czasami sobie myślę że urodziłem się w tym
                kraju przez pomyłkę

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka