Dodaj do ulubionych

1000 dowodow na nieistnienie Boga

18.08.10, 00:43
Pojecie Boga prowadzi do zabawnych sprzecznosci. Np. okazuje sie, ze
jesli Bog istnieje to musi on byc ateista:

'Wiara to "przekonanie w istnienie rzeczy nie opartej na faktach"
ale od kiedy Bóg wie wszystko to nie może być wierzący.'

Albo:
'Skoro Bóg jest wszechmogący (a wiadomo że jest to jego podstawowy i
integralny atrybut) to czy potrafi stworzyć kamień którego nie da
się podnieść? - taki prosty, nie do ominięcia paradoksik i już wiemy
że istota wszechmogąca nie istnieje'

www.wykop.pl/link/80124/bog-jest-ateista/
www.racjonalista.pl/forum.php/s,68040
Obserwuj wątek
    • feel_good_inc Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 18.08.10, 02:44
      imponeross napisał:
      > Pojecie Boga prowadzi do zabawnych sprzecznosci. <CUT>

      Wychodzisz z błędnego założenia, że możesz dowodem obalić przesąd w który ktoś uwierzył bez dowodów. W umyśle wiercy jest tylko jeden wyznacznik prawdziwości twierdzenia - zgodność z przyjętym światopoglądem.
      • Gość: Katol Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 18.08.10, 07:23
        Przypomina sie anegdota o tym jak Hitler wezwal kilkudziesieciu naukowcow
        niemieckich zeby obalili teorie Einsteina. Chlopcy (narodowi socjalisci) wzieli
        sie do roboty i napisali kilkadziesiat artykulow wydanych jako ksiazka.

        Einstein natychmiast byl zaalarmowany ze powstala ksiazka napisana przez
        kilkadziesiat wybitnych specjalistow przeciwko
        jego teorii. Zasmial sie i powiedzial: GDYBY MIELI COS DO POWIEDZENIA
        WYSTARCZYLBY JEDEN. Zamykam watek.
      • imponeross Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 18.08.10, 22:58
        feel_good_inc napisał:

        > imponeross napisał:
        > > Pojecie Boga prowadzi do zabawnych sprzecznosci. <CUT>
        >
        > Wychodzisz z błędnego założenia, że możesz dowodem obalić przesąd
        w który ktoś
        > uwierzył bez dowodów. W umyśle wiercy jest tylko jeden wyznacznik
        prawdziwości
        > twierdzenia - zgodność z przyjętym światopoglądem.

        Nie chodzi o przekonanie urojeniowcow. Chodzi o pokazanie dowodow
        myslacym logicznie.
        • feel_good_inc Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 19.08.10, 01:09
          imponeross napisał:
          > Nie chodzi o przekonanie urojeniowcow. Chodzi o pokazanie dowodow
          > myslacym logicznie.

          Nie ma wierców, nawet tych co inteligentniejszych, którzy przy każdym wejściu na temat okołoreligijny nie odwieszaliby logiki na kołek. W innym wypadku dysonans poznawczy żyć by im nie dał.
          • imponeross Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 19.08.10, 18:11
            feel_good_inc napisał:

            > imponeross napisał:
            > > Nie chodzi o przekonanie urojeniowcow. Chodzi o pokazanie
            dowodow
            > > myslacym logicznie.
            >
            > Nie ma wierców, nawet tych co inteligentniejszych, którzy przy
            każdym wejściu n
            > a temat okołoreligijny nie odwieszaliby logiki na kołek. W innym
            wypadku dysona
            > ns poznawczy żyć by im nie dał.

            Dlatego nie ma sensu przekonywanie ich, nie potrafia bowiem myslec
            logicznie, a jedynie pseudologicznie. Dowody takie czy inne, sa
            kierowane do ludzi potrafiacych myslec logicznie. Nie kazdy przeciez
            potrsafi zrozumiec dowod.
            • mg2005 Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 19.08.10, 21:40
              imponeross napisał:

              > Dlatego nie ma sensu przekonywanie ich,

              Więc kogo chcesz przekonać ?... :)
              • imponeross Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 21.08.10, 19:48
                mg2005 napisał:

                > imponeross napisał:
                >
                > > Dlatego nie ma sensu przekonywanie ich,
                >
                > Więc kogo chcesz przekonać ?... :)

                Obojetna wiekszosc ;) A wlasciwie nie tyle przekonac ile uzmyslowic tym
                potrafiacym myslec logicznie, zeby nie dali sie omamic oszolomskiej
                propagandzie. Istnieja bowiem proste dowody na nieistnienie Boga, trzeba tylko
                miec poziom ukonczonej podstawowki.
          • mg2005 Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 19.08.10, 21:39
            feel_good_inc napisał:

            >
            > Nie ma wierców, nawet tych co inteligentniejszych, którzy przy
            każdym wejściu n
            > a temat okołoreligijny nie odwieszaliby logiki na kołek

            Tak postępują wiercy ateistyczni... :)
            Zaprawdę trzeba być oszołomem, żeby oceniać Boga ludzkim rozumkiem...
            • feel_good_inc Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 20.08.10, 13:32
              mg2005 napisał:
              > feel_good_inc napisał:
              > > Nie ma wierców, nawet tych co inteligentniejszych, którzy przy
              > każdym wejściu n
              > > a temat okołoreligijny nie odwieszaliby logiki na kołek
              >
              > Tak postępują wiercy ateistyczni... :)

              Tak, misiu. Ateizm to religia, a łysy to kolor włosów.

              > Zaprawdę trzeba być oszołomem, żeby oceniać Boga ludzkim rozumkiem...

              Do oceny waszych urojeń w zupełności to wystarczy.
              • mg2005 Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 22.08.10, 22:53
                feel_good_inc napisał:

                >
                > Tak, misiu. Ateizm to religia,

                Nie,szczurku... Nie pisałem,że ateizm to religia, jeno wiara...

                > Do oceny waszych urojeń w zupełności to wystarczy.
                >

                Pisząc do mnie "wy" - ujawniasz swoją ateistyczną paranoję... :)
    • lepian4 Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 18.08.10, 08:04
      Te twoje "argumenty" przypominaja raczej gowno, ktore przykleilo sie statku i
      pozniej krzyczy: "Hurra plyniemy!!

      Masz cos od siebie, czy bedziesz tak wklejac przemyslenia innych?
      A sa to fajni dyskutanci, przytaczajacy "(anty)boskie" argumenty. Chocby takie cos:
      "skoro Bóg jest wszechmogący to powinien byc w stanie odebrac sobie całą
      posiadaną moc a następnie ponownie ją sobie przydzielic ...
      absurd ? niemożliwe ?"
      Odpowiem: Wzruszajacy argument, wynikajacy z niezrozumienia pojecia wszechmocy.
      Tutaj skonczylem twa sadosaochistyczna lekture. Szkoda czasu.
      • angelfree Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 18.08.10, 17:45
        > Odpowiem: Wzruszajacy argument, wynikajacy z niezrozumienia pojecia
        wszechmocy.


        A jak należy rozumieć pojęcie wszechmocy?
        • lepian4 Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 18.08.10, 18:39
          Autor dopotrywal sie w tym mocy! Mowa jest przeciez o Bogu, nie Wladcy
          Pierscieni, stad me obawy, ze moc postrzegana jest tu raczej w duchu new age, a
          nie boskiej wszechmocy. A z moca i wszechmoca jest tak, jak z kamieniem
          wegielnym i weglem kamiennym. Zdaje sobie jednak sprawe, ze w kraju z mentalna
          spuscizna lewackiej ideologii Kraju Rad wizja opium dla narodu ciagle sieje
          spustoszenie i takie banaly moga byc intelektualnym wyzwaniem...
          Warto jednak o tym wspomniec, by z 1000 bezsensownych argumentow nie powstalo
          2000 argumentow, ciagle nielogicznych, bez wiekszego sensu, skladu i ladu.
          • dritte_dame Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 18.08.10, 22:26
            lepian4 napisał:

            > [słowa, słowa, słowa, ...]

            Skup się na pytaniu.
            Ono brzmiało: "jak należy rozumieć pojęcie wszechmocy?"
            • lepian4 Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 19.08.10, 20:12
              To nie ja definiuje tutaj wszechmoc
              • dritte_dame Re: wszechmoc 19.08.10, 20:38
                lepian4 napisał:

                > To nie ja definiuje tutaj wszechmoc

                Z tego że napisałeś: "Wzruszajacy argument, wynikajacy z niezrozumienia pojecia
                wszechmocy" można wnosić że zarzucasz przedmówcy "niezrozumienie pojęcia
                wszechmocy".

                Z kolei z tego że że zarzucasz przedmówcy niezrozumienie pojęcia wszechmocy
                należy mniemać że potrafisz wskazać wady w jego rozumnieniu pojęcia wszechmocy,
                przedstawiając i uzasadniając własną, prawidłowa wersję znaczenia pojęcia
                "wszechmoc".

                Nie krepuj się więc i wyłóż tu co dla Ciebie znaczy pojęcie "wszechmoc".
                Co to dla Ciebie znaczy, że jakaś istota jest "wszechmocna"?
                • lepian4 Re: wszechmoc 20.08.10, 08:02
                  Popelnilas niezla gafe. Nie znosze jajek. Nawet nie mam pojecia, jak to
                  cudeczko zjawia sie na moje sniadanie. Pomimo tych niedoskonalosci
                  umyslu, potrafie ocenic, ktore jajko dobrze smakuje, a ktore nie.
                  Stwierdzenie, ze dane jajko zle smakuje, nie jest zadnym zarzutem.
                  Jedynie warazem okreslonych przyzwyczajen kulinarnych.
                  Przenoszac ten fenomen na precyzje komunikacji jezykowych, pragne
                  nadmienic, ze definicja wszchmocy, utozsamianej z blizej niezdefiniowana
                  moca, narszua obowiazujacy uzus spoleczny. Innymi slowy, jest bledem.
                  Rownie absurdalny jest twoj postulat, bym podyskutowal z toba o jakiejs
                  tam istocie. Tematem tego watku, jest Bog, ktorego ponoc wogole nie ma;
                  potwierdza to ponoc 1000 dowodow, lapidarnie nazywanych tez tutaj
                  argumentami.
                  • lepian4 Re: wszechmoc 20.08.10, 08:21

                    Mialem dzis piekny sen, dlatego w tym duchu uniesienia emocjonalnego
                    przeoczylem pewien denerwujacy lapsus:
                    Dritte_dame napisała:

                    Z tego że napisałeś: "bla bla bla" można wnosić że zarzucasz
                    przedmówcy "niezrozumienie pojęcia bla".

                    Z kolei z tego że że zarzucasz przedmówcy niezrozumienie pojęcia
                    bla należy mniemać że (...)

                    Moglbym sie zdenerwowac i wyrazic swa opinie na temat tych insynuacji.
                    Warto jednak uwypuklic ten specyficzny tok myslenia:
                    napisales-zarzucasz-
                    skoro cos komus zarzucasz- ustosunkuj sie-
                    bo my mniemamy, ze jest inaczej.

                    Przypomina mo to dowod na czarodziejskie moce kobiet szkalowanych
                    tymi zarzutami.
                    Wrzucano je do studni.
                    Nosily suknie, ktore po wrzuceniu do wody tworzyly pecherz powietrza.
                    W nastepstwie tego normalnego procesu fizycznego, nie tonely.
                    Powszechnie wiadomo tez, ze drzewo tez nie tonie.
                    Ergo, baba w studni byla z drzewa. Zatem byla tez czarownica i nalezalo
                    ja spalic.

                    Po tak dokladnych egzemplifikacjach nalezy mniemac, ze pojelas moje
                    intencje.
      • imponeross Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 18.08.10, 22:57
        lepian4 napisał:

        > Te twoje "argumenty" przypominaja raczej gowno, ktore przykleilo
        sie statku i
        > pozniej krzyczy: "Hurra plyniemy!!
        >
        > Masz cos od siebie, czy bedziesz tak wklejac przemyslenia innych?
        > A sa to fajni dyskutanci, przytaczajacy "(anty)boskie" argumenty.
        Chocby takie
        > cos:
        > "skoro Bóg jest wszechmogący to powinien byc w stanie odebrac
        sobie całą
        > posiadaną moc a następnie ponownie ją sobie przydzielic ...
        > absurd ? niemożliwe ?"
        > Odpowiem: Wzruszajacy argument, wynikajacy z niezrozumienia
        pojecia wszechmocy.
        >
        > Tutaj skonczylem twa sadosaochistyczna lekture. Szkoda czasu.

        To nie sa argumenty tylko dowody.
    • camel_3d Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 18.08.10, 08:13
      alez czemu bog ma byc ateista?
      • imponeross Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 18.08.10, 22:56
        camel_3d napisał:

        > alez czemu bog ma byc ateista?

        Bo nie moze byc wierzacy.
        • camel_3d Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 20.08.10, 09:04
          > Bo nie moze byc wierzacy.


          czemu nie? wierzy w siebie.
          • imponeross Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 21.08.10, 19:52
            camel_3d napisał:

            > > Bo nie moze byc wierzacy.
            >
            >
            > czemu nie? wierzy w siebie.

            On nie WIERZY tylko WIE, bo jest wszechwiedzacy. Jesli sie cos wie i zna sie
            prawde, to juz nie mozna w to wierzyc, bo to sie po prostu wie. Wierzyc mozna
            tylko do momentu, kiedy jest niepewnosc i trzeba cos przyjac na wiare i bez dowodu.
    • piwi77 Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 18.08.10, 09:21
      Nadmierne rozmyślanie czy Bóg (czyli w sumie nie wiadomo co)
      istnieje, czy nie, nie ma dla nas żadnego praktycznego znaczenia i
      jest w najlepszym razie zwykłą stratą czasu. Cokolwiek byśmy sobie
      nie wymyślili, w niczym nie zmieni to ani naszej sytuacji, ani
      naszego postępowania.
      • Gość: Katol Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 18.08.10, 10:48
        > Nadmierne rozmyślanie czy Bóg (czyli w sumie nie wiadomo co)
        > istnieje, czy nie, nie ma dla nas żadnego praktycznego znaczenia i


        Dla was moze nie ma ale dla miliardow tych co staraja sie zyc perspektywa
        wieksza niz zycie Bog jest ich dech zapierajaca perspektywa.
        • piwi77 Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 18.08.10, 10:56
          Gość portalu: Katol napisał(a):

          > Dla was moze nie ma ale dla miliardow tych co staraja sie zyc
          > perspektywa wieksza niz zycie

          Czyli jak konkretnie? Te miliardy nie jedzą, nie pracują, unikają
          seksu, nie kupują mieszkań, nie jeżdżą na urlopy? Jeżeli wierzący
          nie jest obłąkanym fundamentalistą, nikt go nie odróżni na ulicy od
          niewierzącego.
      • imponeross Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 18.08.10, 22:55
        piwi77 napisał:

        > Nadmierne rozmyślanie czy Bóg (czyli w sumie nie wiadomo co)
        > istnieje, czy nie, nie ma dla nas żadnego praktycznego znaczenia i
        > jest w najlepszym razie zwykłą stratą czasu. Cokolwiek byśmy sobie
        > nie wymyślili, w niczym nie zmieni to ani naszej sytuacji, ani
        > naszego postępowania.

        To rozmyslanie nie jest nadmierne.
    • Gość: lolek Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga IP: *.mcr-bng-011.adsl.virginmedia.net 18.08.10, 10:41
      Ja mam taki paradoks. Po co absolut, istota doskonala i pelna, ktora do
      istnienia nie potrzebuje niczego, stworzyla caly ten cyrk zwany swiatem?
      • Gość: Katol Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 18.08.10, 10:53
        > Ja mam taki paradoks. Po co absolut, istota doskonala i pelna, ktora do
        > istnienia nie potrzebuje niczego, stworzyla caly ten cyrk zwany swiatem?

        sie przypomina rozmowa Einsteina z Bohrem, kiedy Einstein byl przeciwny
        mechanice kwantowej, twierdzil ze Bog nie gra w kosci. Po co Bog mialby grac w
        kosci?

        Bohr mial odpowiedziec: Albert, nie mow Bogu co ma robic.
        • Gość: lolek Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga IP: *.mcr-bng-011.adsl.virginmedia.net 18.08.10, 10:59
          No wybacz, polowa dowodow na istnienie boga opiera sie na atrybutach zawartych w
          jego definicji. Moze Bohrowi akurat udala sie anegdotka, ale nie rozciagajmy
          tego moze?
        • piwi77 Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 18.08.10, 11:05
          Gość portalu: Katol napisał(a):

          > sie przypomina rozmowa Einsteina z Bohrem, kiedy Einstein byl
          > przeciwny mechanice kwantowej, twierdzil ze Bog nie gra w kosci.
          > Po co Bog mialby grac w kosci?
          >
          > Bohr mial odpowiedziec: Albert, nie mow Bogu co ma robic.

          Ta rozmowa to pewnie legenda i nie może Ci się ona przypominać, bo
          nie mogłeś być jej świadkiem. Z niej wynikałoby bowiem, że Bohr był
          głupi, bo nie rozróżniał pytania o motywy, od nakazu czegoś
          zrobienia.
          • Gość: KAtol Znow rozmowa o gaciach? IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 18.08.10, 17:51
            > Ta rozmowa to pewnie legenda i nie może Ci się ona przypominać, bo
            > nie mogłeś być jej świadkiem. Z niej wynikałoby bowiem, że Bohr był
            > głupi, bo nie rozróżniał pytania o motywy, od nakazu czegoś
            > zrobienia.


            Typowy piwi ktory wszystko opiera na "glupocie innych" a sam lubi o golej dupie:
            forum.gazeta.pl/forum/w,29,115327839,115394658,Re_Forum_Fizyka.html
            Tutaj masz nt. Einsteina o Bohra (zreszta jest to bardzo znana historia prawie
            tak jak w niektorych kregach dyskusja o ulubionej czesci ciala).

            www.freerepublic.com/focus/news/688115/posts

            • angelfree Popatrz, Piwi 18.08.10, 18:55
              Nasza rozmowa stała się legendą.
              Jesteśmy slawni i cytowani.
        • angelfree Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 18.08.10, 17:48
          Czy z tego, że zirytowana mówię "o matko boska" wynika, że wierzę w Boga?
      • piwi77 Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 18.08.10, 11:01
        Gość portalu: lolek napisał(a):

        > Ja mam taki paradoks. Po co absolut, istota doskonala i pelna,
        > ktora do istnienia nie potrzebuje niczego, stworzyla caly ten cyrk
        > zwany swiatem?

        Bardzo lubię to pytanie i zawsze dziwi mnie niemądra na nie
        odpowiedź katolików, że stworzył Wszechświat no i człowieka, dla
        dobra człowieka. Skoro tak, to za taką odpowiedzią powinno iść
        kolejne pytanie - a do czego Bogu potrzebne było to dobro człowieka,
        skoro podobno jest absolutem? Absolut ma potrzeby?
        • Gość: lolek Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga IP: *.mcr-bng-011.adsl.virginmedia.net 18.08.10, 11:20
          Tym bardziej, ze nijak ma sie ta odpowiedz do historii z pierwszej czesci
          Biblii, gdzie dobro czlowieka - rozumianego szerzej niz narod wybrany - nie
          intereusuje go za bardzo. Skupiony jest raczej na wyglaszanych mu holdach.
        • lepian4 Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 18.08.10, 11:30
          Nudzil sie. Masz jeszcze jakies pytania?
          • piwi77 Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 18.08.10, 11:34
            lepian4 napisał:

            > Nudzil sie. Masz jeszcze jakies pytania?

            To nie mogli sobie w trójkę pograć w Bridge'a (z dziadkiem)?
            • lepian4 Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 18.08.10, 13:14
              Spytaj sie mormonow. Oni cos wiecej maja do powiedzenia na ten temat
              • piwi77 Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 18.08.10, 13:57
                lepian4 napisał:

                > Spytaj sie mormonow. Oni cos wiecej maja do powiedzenia na ten
                temat

                Rozumiem, katolikom pewnych pytań nie należy stawiać. Poprawność.
                • lepian4 Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 18.08.10, 16:49
                  Zle zrozumiales. Mormoni w swych opracowaniach maja doklanie wyjasnione
                  koligacje Ojca, Syna i reszty.
                  Dziabel jest dla nich jedynie bratem Jezusa, ktory wku...l sie na Ojca, bo nie
                  mogl zbawic swiata. A jego brat juz tak. Zamieszkuja rozne planety i tak dalej.
                  Katolicy nie maja o tym zielonego pojecia.
            • lepian4 Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 19.08.10, 20:19
              Glupie pytanie!!! Nudzil sie, bo dziadek poszedl na ryby.
              • nehsa Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 19.08.10, 21:11
                lepian!
                Przepraszam, że się wcinam. Ale skorzystaj z wiedzy w Nauce
                Wszechmocnego Ojca(Boga), i podaj im, że:
                Wszechmocny, oznacza przymiot Istoty, od Której wszyscy i wszystko
                jest zależne. Dowody wszechmocy Ojca(Boga), są oczywiste.
                Tak materii-entropia. Jak i materii ożywionej-potrzeby. Jak i
                człowieka - obowiązek solidarności, któremu, czy to sie komuś
                podobie, czy sie podobie, to całe napuszone ludzkie zas...stwo, jest
                podporządkowane. A oczywiście zrobisz, jak chcesz.
                • dritte_dame Re: wszechmoc 19.08.10, 21:22
                  nehsa napisał:

                  > Wszechmocny, oznacza przymiot Istoty, od Której wszyscy i wszystko
                  > jest zależne.

                  Istnienie istoty wszechmocnej w takim sensie wykluczało by zatem jakąkolwiek ludzką "wolna wole" oraz zachodzenie jakichkolwiek zdarzeń niezależnych.

                  Skoro wszyscy i wszystko jest od tej istoty zależne, to nic nie dzieje się niezależnie od niej (ani przypadkowo) i pełna odpowiedzialność za wszystko to co się dzieje spoczywa także na tej istocie.
                  • mg2005 Re: wszechmoc 19.08.10, 21:49
                    > Istnienie istoty wszechmocnej w takim sensie wykluczało by zatem
                    jakąkolwiek lu
                    > dzką "wolna wole"

                    Mylisz się.
                  • nehsa Re: wszechmoc 19.08.10, 22:16
                    dritte_dame napisała:
                    "> nehsa napisał:
                    >
                    > > Wszechmocny, oznacza przymiot Istoty, od Której wszyscy i
                    wszystko jest zależne.
                    >
                    > Istnienie istoty wszechmocnej w takim sensie wykluczało by zatem
                    jakąkolwiek ludzką "wolna wole" oraz zachodzenie jakichkolwiek
                    zdarzeń niezależnych.
                    >
                    > Skoro wszyscy i wszystko jest od tej istoty zależne, to nic nie
                    dzieje się niezależnie od niej (ani przypadkowo) i pełna
                    odpowiedzialność za wszystko to co się dzieje spoczywa także na tej
                    istocie."

                    **Ale tę zależność, uzyskujemy wskutek samoofiary Ojca(B)
                    wobec Syna(B), i Syna(B) wobec nas. Zatem kosztem Istot Boskich.

                    Wolnej woli, nie posiadamy, co jest faktem oczywistym, o którym
                    zostaliśmy poinformowani w Nauce Ojca(B).
                    Zostaliśmy natomiast wyposażeni w OBOWIĄZEK, co skutkuje faktem
                    redukcji potrzeb, tym samym redukcji przymusu.

                    Stworzenia żywe, zostały wyposażone w potrzeby o charakterze
                    niezbędnym, które muszą zaspakajać.

                    Człowiek, został obdarowany OBOWIĄZKIEM, zatem nie musi zaspakajać
                    potrzeb, tylko może zaspakajać potrzeby.

                    Ponadto, w odróżnieniu od stworzeń żywych, Stwórca "skasował"
                    ludziom, człowiekowi potrzebę rozmnażania się, poprzez eliminację
                    rui, co jest niemożliwym do zaprzeczenia dowodem stworzenia płci
                    człowieka przez Stwórcę.

                    Z mocy stworzenia płci człowieka przez Stwórcę, akt rozrodu
                    ludzkiego rodzaju, jest aktem współofiarnym, polegającym na
                    współofierze jaja i plemnika, i jest dowodem ludzkiej miłości
                    dlatego, że niewiasta i mężczyzna podejmują wspołżycie płciowe w
                    imię życia przyszłego potomka, czyli bezinteresownie, co jest
                    warunkiem koniecznym, aby uznać, że czyn dowodzi miłości.

                    Stwórca, z woli Ojca(B), stworzył nam rajskie warunki egzystowania.
                    Wymóg solidarności, jest przecież w naszym interesie.
                    I w Nauce Ojca(B), zostaliśmy o tym powiadomieni.

                    I my, możemy tak postępować, wówczas będziemy żyć, co
                    najmniej w pokoju.

                    Ale my, nie musimy tak postępować, tylko, że wówczas
                    wszystkie konsekwencje z tytułu pogardy samoofiarą Stwórcy, i
                    pogardy Nauką Ojca(Boga), ponosimy tylko my.

                    Zatem, to my w naszej świadomości dokonujemy wyboru zła, i
                    też my, ponosimy wszyscy tego wyboru konsekwencję.
                  • lepian4 Re: wszechmoc 21.08.10, 11:04
                    Polecam ci teorie predystynacji. Wyjasni ci twoje niescislosci. o wolnej woli
                    -
                    • nehsa Re: wszechmoc 21.08.10, 14:16
                      Ludzkość, dysponuje około dwustoma definicjami prawdy.
                      I wszystkie, są fałszywe. Dlatego ja, szanuję ludzi posiadających
                      imponujący zasób wiedzy, głównie za to, że dostrzegli, jak ważne
                      jest uczenie się i mieli cierpliwość, aby się uczyć.

                      Dowód na posiadanie woli, jest prosty. Wolę, posiada Ojciec
                      Wszystkich Ludzi(Bóg). Jest nią miłość.

                      Natomiast my, woli nie posiadamy, co potwierdza brak dowodu na jej
                      posiadanie.

                      Posiadamy natomiast, zdolność różnicowania każdego postępowania, i
                      każdej rzeczywistości w procesie myślenia, i możliwość wyboru
                      , jakości postępowania.
                      • lepian4 Re: wszechmoc 22.08.10, 10:52

                        1000 dowodow na nieistnienie Boga, 200 definicji prawdy...

                        Wstyd mnie ogarnia w obliczu mej niewiedzy!
          • Gość: agnostyk Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga IP: *.sta.asta-net.com.pl 18.08.10, 11:37
            Światem rządzą głupcy. Gdyby Bóg istniał, czy by na to pozwolił? Bo to głupcy
            czynią najwięcej zła.
    • gelimer "To zdanie jest fałszywe" 18.08.10, 14:17
      Widzisz, stworzyłem zdanie o którym nie mogę powiedzieć czy jest
      prawdziwe czy fałszywe. Czyżby paradoks, który dowodzi, że człowiek nie
      istnieje? Niezupełnie. Istotne jest to, że prowadzi ono do paradoksu
      tak długo jak długo pozostajemy wewnątrz przestrzeni, którą ono samo
      definiuje. Jak to odnieść do Boga? To proste, ona znajduje się poza
      układem, który jest zdefiniowany dla nas, więc ma możliwości, których
      my wewnątrz tego układu nie mamy.
      • frankafiranka1 Re: "To zdanie jest fałszywe" 18.08.10, 14:43
        Wszystko jest w możliwe w ułamku procenta, nawet to o czym mówisz. To wynika z
        rachunku prawdopodobieństwa. Ale jest to tak mały ułamek procenta, że nikt przy
        zdrowych zmysłach się tym nie zajmuje.
        Każda aktywność może prowadzić do śmierci, czy z tego powodu przestajemy
        wychodzić z domu, jeździć samochodem itd.?
        Ja z tego powodu, że istnieje promil możliwości spotkania z którymś z
        wymyślonych przez ludzi bogów nie mam zamiaru praktykować wszystkich wyznań, bo
        fizycznie nie dałabym rady :D
        Chodzi o to, że nie można niczego być pewnym w 100%, dopóki to coś się nie
        wydarzy. Ale jest to tak prawdopodobne, jak to, że spadnie ci cegła na głowę w
        drewnianym kościele.
        • gelimer Re: "To zdanie jest fałszywe" 18.08.10, 16:02
          Historia zna wiele przypadków gdy marginalny ułamek procenta rozrastał
          się w coś co później stanowiło główny nurt. Nawet na gruncie nauki
          znane są takie przypadki. Ot chociażby takie drobiazgi jak niespójność
          pomiędzy równaniami grawitacji i elektromagnetyzmu oraz promieniowanie
          ciała doskonale czarnego, które troszeczkę tylko mąciły idealnie spójny
          obraz fizyki. Czym teraz są teoria względności i mechanika kwantowa
          tłumaczyć chyba nie muszę. Dlatego proponowałbym nie lekceważyć tych
          ułamków procentów.
          Cała batalia ma jednak swoje źródło w tym, że nie da się udowodnić, że
          coś nie istnieje. Możemy jedynie, na podstawie doświadczeń, zakładać,
          że tak jest. Tutaj ma źródło cały naukowy problem z Bogiem, bo problem
          społeczny to już zupełnie inna historia. To tu skumulowana jest cała
          przewaga mglistych dowodów na istnienie boga nad najbardziej nawet
          spójnymi dowodami na jego nieistnienie, które w sensie ścisłym zawsze
          pozostaną sofizmatami.
          Wracając jednak do paradoksu, pamiętajmy że paradoks zawsze jest
          paradoksem w konkretnym układzie zmiennych. Co będzie np. w sytuacji
          jeśli z naszego świata zniknie grawitacja? Zniknie pojęcie ciężaru, a
          co za tym idzie nie będziemy mogli sformułować paradoksu, który podał
          autor wątku. Bóg to zaś z założenia istota, której nasz układ zmiennych
          nie dotyczy, co oznacza, że kreowanie jakichkolwiek paradoksów z
          naszego układu zmiennych jako dowodu na to, że nie istnieje z samego
          założenia traci sens.
          • dritte_dame Re: dowzenie nieistnienia 18.08.10, 22:34
            gelimer napisał:

            > nie da się udowodnić, że coś nie istnieje.

            Ależ da się!
            Wszystko zależy od definicji tego "czegoś".
            • gelimer Re: dowzenie nieistnienia 18.08.10, 22:35
              Poproszę zatem o przykład.
              • dritte_dame Re: dowzenie nieistnienia 18.08.10, 22:41
                gelimer napisał:

                > Poproszę zatem o przykład.

                Definicja "Boga".
                • gelimer Re: dowzenie nieistnienia 18.08.10, 22:51
                  Dowiedź zatem jego nieistnienia w sposób nie budzący wątpliwości.
                  • dritte_dame Re: dowzenie nieistnienia 18.08.10, 22:54
                    gelimer napisał:

                    > Dowiedź zatem jego nieistnienia w sposób nie budzący wątpliwości.

                    To już wielokrotnie wcześniej zrobiono.
                    Po co mam tego dowodzić kmolejny raz?
                    • gelimer Re: dowzenie nieistnienia 18.08.10, 23:30
                      Zacytuj zatem dowód, który nie budzi wątpliwości.
                      • ka_p_pa Re: dowzenie nieistnienia 18.08.10, 23:46
                        www.wykop.pl/ramka/61957/matematyczny-dowod-na-to-ze-kobieta-jest-czystym-zlem/
                      • dritte_dame Re: dowód, który nie budzi wątpliwości 19.08.10, 04:48
                        gelimer napisał:

                        > Zacytuj zatem dowód, który nie budzi wątpliwości.


                        Wpada facet do gabinetu lekarskiego i już od progu krzyczy:
                        "Doktorze! Umarłem!!"

                        Lekarz na to:
                        "Ależ nic podobnego drogi panie, żyje pan przecież!"

                        "Nie! Umarłem! UMARŁEM!! Wiem to z całą pewnością!"

                        "Ależ skądże! Przecież SAM PAN WIDZI że pan żyje!"

                        "Widzę że umarłem!"

                        "Ależ ..."

                        I tak dalej przez pewien czas.
                        Do faceta nie docierają żadnego rodzaju dowody ani argumenty. W końcu lekarz próbuje w taki sposób:

                        "Drogi panie, przecież wie pan, że zmarli NIE KRWAWIĄ. Prawda to?"

                        "Prawda.."

                        Lekarz bierze igłę i zakłuwa nią "zmarłego" w palec.

                        Pacjent patrzy na gromadzącą się na skórze kropelkę krwi i zszokowany mruczy pod nosem:

                        "O cholera.. myliłem sie...zmarli faktycznie KRWAWIĄ!"



                        Biorac pod uwage stan Twojej obecnej wiedzy i aparatu wnioskowania uwidocznione tutaj, pozostaje mi skonstatować że próbując wskazać Tobie ów "dowód, który nie budzi wątpliwości" znajduję się w położeniu analogicznym do sytuacji owego lekarza.
                        • gelimer Re: dowód, który nie budzi wątpliwości 19.08.10, 09:56
                          Dlaczego właściwie podjęłaś dyskusję, skoro już od pierwszej chwili -
                          co wynika z twoich odpowiedzi - uważałaś mnie za niewartego jej
                          podejmowania? Oczywiście jest tu wielu pałających niechęcią do kleru,
                          którzy ochoczo poprą twoją linię i mają do tego prawo. Tak samo jak ja
                          mam prawo uważać, że walka z Bogiem jako metoda walki z klerem jest
                          niedorzeczna. Ale czy naprawdę w dyskusji chodzi o to by uzewnętrzniać
                          swoje frustracje słowami w typie "wiem, ale nie powiem, bo ty jesteś
                          głupi"?
                          • Gość: ka_p_pa Re: dowód, który nie budzi wątpliwości IP: *.lukman.pl 19.08.10, 17:45
                            > Dlaczego właściwie podjęłaś dyskusję, skoro już od pierwszej
                            chwili -
                            > co wynika z twoich odpowiedzi - uważałaś mnie za niewartego jej
                            > podejmowania?


                            Otóż nie podjęła dyskusji. Do tego, to jeszcze daleko. Po prostu
                            dostałeś po nosie. A dlaczego? Dlatego że wtrącając nie na
                            temat
                            wiedzę z wikipedii czy jakiegoś artykułu popularnego, a
                            raczej pozór wiedzy dałeś do zrozumienia dyskutantom, że o
                            niebo przewyższasz resztę poziomem intelektualnym. I w krótkich
                            żołnierskich słowach zostało Ci wykazane, jak bardzo się mylisz. Mamy
                            tu taki zwyczaj.

                            > mam prawo uważać, że walka z Bogiem jako metoda walki z klerem jest
                            > niedorzeczna.

                            A tu mogła by się zacząć jakaś dyskusja. Otóż niedorzeczne jest
                            twierdzenie, że ktoś walczy z bogiem, gdyż to byt nie istniejący. Co
                            najwyżej możesz mówić o zwalczaniu pojęcia, idei boga i żerującej na
                            tym pojęciu kasty nierobów.
                    • mg2005 Re: dowzenie nieistnienia 19.08.10, 21:56
                      dritte_dame napisała:

                      > To już wielokrotnie wcześniej zrobiono.
                      > Po co mam tego dowodzić kmolejny raz?

                      "Damo", już Ci to kiedyś tłumaczyłem: nie potrafisz odróżnić Boga od
                      Boga konkretnej religii.
                      A przede wszystkim popełniasz błąd opisany przez Gelimera...
        • mg2005 Re: "To zdanie jest fałszywe" 19.08.10, 22:03
          frankafiranka1 napisała:

          > Wszystko jest w możliwe w ułamku procenta, nawet to o czym mówisz.
          To wynika z
          > rachunku prawdopodobieństwa.

          Jak obliczyłaś to prawdopodobieństwo ?... :))
          • frankafiranka1 Re: "To zdanie jest fałszywe" 20.08.10, 08:25
            mg2005 napisał:

            > frankafiranka1 napisała:
            >
            > > Wszystko jest w możliwe w ułamku procenta, nawet to o czym mówisz.
            > To wynika z
            > > rachunku prawdopodobieństwa.
            >
            > Jak obliczyłaś to prawdopodobieństwo ?... :))

            Czy to tobie kiedyś tłumaczyłam, jak człowiek na własną rękę może zmierzyć obwód ziemi? Teraz to nawet są GPS-y, chyba że nie wierzysz w takie cuda.
            Nie pamiętam w której klasie był rachunek prawdopodobieństwa ale wierzę w ciebie, że chociaż tę informację będziesz potrafił znaleźć.
            • mg2005 Re: "To zdanie jest fałszywe" 22.08.10, 22:58
              frankafiranka1 napisała:

              > mg2005 napisał:
              >
              > > frankafiranka1 napisała:
              > >
              > > > Wszystko jest w możliwe w ułamku procenta, nawet to o czym
              mówisz.
              > > To wynika z
              > > > rachunku prawdopodobieństwa.
              > >
              > > Jak obliczyłaś to prawdopodobieństwo ?... :))
              >

              > Nie pamiętam w której klasie był rachunek prawdopodobieństwa ale
              wierzę w ciebi
              > e, że chociaż tę informację będziesz potrafił znaleźć.

              Nie odpowiedziałaś na pytanie...
      • piwi77 Re: "To zdanie jest fałszywe" 18.08.10, 14:52
        gelimer napisał:

        > Widzisz, stworzyłem zdanie o którym nie mogę powiedzieć czy jest
        > prawdziwe czy fałszywe. Czyżby paradoks, który dowodzi, że
        > człowiek nie istnieje?

        Paradoksem by było, gdyby było jednocześnie prawdziwe i fałszywe.
        Tymczasem Twoje zdanie jest żadne, ani prawdziwe, ani fałszywe, nic
        się o nim nie da powiedzieć. Podobne zdania bardzo łatwo jest
        tworzyć, ale one niczego do poznania świata nie wnoszą.
        • nehsa Re: "To zdanie jest fałszywe"-nie tylko 18.08.10, 15:54
          Po co Syn(Bóg) stworzył człowieka?

          Powodem stworzenia rodzaju ludzkiego, była miłość Ojca do dzieła
          stworzenia WSZECHŚWIATA
          , którego Sprawcą był Syn Ojca.

          Wszechświata, którego funkcjonowanie, jest nieustającym składaniem
          hołdu tak przez materię(entropia), jak i dziękczynienia za życie,
          przez stworzenia materii ożywionej(śmierć) - Wszechmogącemu Ojcu.

          Ojciec(Bóg), zechciał wspaniałomyślnie, część żywych istot
          uniezależnić ludzi od czasu, czyli umożliwić tym istotom
          zamrtwychwstanie, dlatego Sprawca wszystkich spraw swego Ojca, czyli
          Syn ŚWIATŁOŚĆ, stworzył rodzaj ludzki.
          • Gość: lolek Re: "To zdanie jest fałszywe"-nie tylko IP: *.mcr-bng-011.adsl.virginmedia.net 18.08.10, 16:55
            Milosc do czegos co nie istnialo i nie musialo istniec? Jak rozumiesz pojecie
            osoby doskonalej? Po co takiej istocie milosc do czegokolwiek?
            • nehsa Re: "To zdanie jest fałszywe"-nie tylko 18.08.10, 18:57
              Gość portalu: lolek napisał(a):
              "> Milosc do czegos co nie istnialo i nie musialo istniec? Jak
              rozumiesz pojecie> osoby doskonalej? Po co takiej istocie milosc do
              czegokolwiek? "

              **

              Przymiot, Ojca(Boga) - doskonały, oznacza Istotę Boską, Która
              jest jedynym depozytariuszem miłości
              , a która to miłość, jest
              wolą Ojca(Boga) stanowiącą o wiecznym życiu Syna(Boga) ŚWIATŁOŚCI,
              Który jest Sprawcą wszystkich spraw Ojca(Boga), a tym samym, jest
              Stwórcą, Panem Wszystkich Ludzi, i Sędzią wszystkich naszych czynów
              w życiu doczesnym, i Który zawsze wszystko czyni zgodnie z wolą
              swego Ojca(Boga).

              Zatem Syn(Bóg) Światłość, będąc Życiem, w następstwie swojej
              samoofiary STWÓRCY, obdarowuje nas samym sobą, czyli
              ŚWIATŁOŚCIĄ=ŻYCIEM.


              • nehsa Re: "To zdanie jest fałszywe"-nie tylko 18.08.10, 19:04
                angelfree m.in. napisała:
                "A jak należy rozumieć pojęcie wszechmocy? "

                **wszechmocny, wszechmogący - to Ojciec(Bóg), od Którego
                miłości=woli zależymy Wszyscy.

                i dalej , napisała:
                "Czy z tego, że zirytowana mówię "o matko boska" wynika, że wierzę w
                Boga? "

                **Zgodnie z Nauką Ojca(Boga) wynika, że nie wierzysz.
        • gelimer Re: "To zdanie jest fałszywe" 18.08.10, 20:59
          Otóż wnoszą. Nawet pozornie niedorzeczne zagadnienia to robią. Czy
          zadałeś sobie kiedyś np. pytanie, co by było gdyby proste równoległe
          się przecinały.
          • piwi77 Re: "To zdanie jest fałszywe" 18.08.10, 21:21
            gelimer napisał:

            > Czy zadałeś sobie kiedyś np. pytanie, co by było gdyby proste
            > równoległe się przecinały.

            Nie. Nie raz zdarzało mi się zadawać głupie pytania, ale nie aż tak
            głupie.
            • gelimer Re: "To zdanie jest fałszywe" 18.08.10, 22:33
              No widzisz, a ktoś zadał sobie takie pytanie i stworzył geometrię
              hiperboliczną.
              • dritte_dame Re: geometrie 18.08.10, 22:49
                gelimer napisał:

                > No widzisz, a ktoś zadał sobie takie pytanie i stworzył geometrię
                > hiperboliczną.

                No widzisz, gdzieś Ci dzwonią jakieś szczatki zaszłyszanych gdzieś przypadkiem
                pojęć, ale lekcji nie odrobiłeś..
          • dritte_dame Re: "To zdanie jest fałszywe" 18.08.10, 22:39
            gelimer napisał:

            > Czy zadałeś sobie kiedyś np. pytanie, co by było gdyby proste równoległe się
            przecinały.

            Jak definiujesz "równnoległość" prostych?
            • dritte_dame Re: równoległość 18.08.10, 22:57
              dritte_dame napisała:

              > gelimer napisał:
              >
              > > Czy zadałeś sobie kiedyś np. pytanie, co by było gdyby proste równoległe
              > się
              > przecinały.
              >
              > Jak definiujesz "równnoległość" prostych?

              No i jak tam?
              Wiesz czy nie wiesz?

              Czy potrzebujesz więcej czasu na szukanie..?
            • gelimer Re: "To zdanie jest fałszywe" 18.08.10, 23:05
              O ile wiem aksjomatów się nie definiuje.
              • Gość: ka_p_pa Re: "To zdanie jest fałszywe" IP: *.lukman.pl 18.08.10, 23:10

                > O ile wiem aksjomatów się nie definiuje.

                Że co?
              • dritte_dame Re: ręce opadają... :( 18.08.10, 23:18
                gelimer napisał:

                > O ile wiem aksjomatów się nie definiuje.

                Aksjomatów się nie dowodzi a nie "nie definiuje".

                Wiesz w ogóle co to takiego "aksjomat"?

                Wiesz w ogole cokolwiek o matematyce i logice ponad umiejętność
                wymienienia kilku "mądrze brzmiących" terminów?
                • gelimer Re: ręce opadają... :( 18.08.10, 23:29
                  To są sztuczki semantyczne, Droga Koleżanko. Dotąd zaczepiasz
                  mówiąc "nie rozumiesz", "nie wiesz" a sama nie pokazałaś, że
                  cokolwiek rozumiesz. To, że się pewnika nie dowodzi jest powszechną
                  wiedzą, ale też definiowanie prostych równoległych poprzez pewnik
                  Euklidesa, który je definiuje to byłoby masło maślane. Dlatego nie
                  ma sensu definiowanie aksjomatów. Jeśli nadal chcesz dyskutować
                  zdobądź się na więcej niż jednozdaniową odpowiedź. A jeśli uważasz,
                  że opowiadam bzdury udowodnij to. Z pewnością będzie to łatwiejsze
                  od dowodu na nieistnienie Boga.
                  • dritte_dame Re: Dowód 19.08.10, 04:08
                    gelimer napisał:

                    > jeśli uważasz, że opowiadam bzdury udowodnij to.

                    No cóż.., skoro sam się tego domagasz to jako osoba z natury uczynna spełnię Twe życzenie:


                    Tak więc, po pierwsze: nie wiesz tego że "równoległość linii prostych na powierzchni" to z definicji właściwość pary (lub wiekszej liczby) prostych na powierzchni, polegająca na tym że ani nie przecinają się one ani się nie spotykają.

                    Zadając pytanie "co by było gdyby proste równoległe się przecinały", zastanawiasz się więc nad tym, co by było gdyby istniały obiekty, które z definicji nie istnieją (tak jak nie istnieją wklęsłe wypukłości, zielone czerwienie, szybki bezruch, bezgłośny hałas, koszerna wieprzowina, itp..) - i z bezsensowności tego swojego pytania ewidentnie nie zdajesz sobie sprawy.

                    Nastepnie: głosisz że: "O ile wiem aksjomatów się nie definiuje." Skoro się "nie definiuje" - to skąd się one biorą?? Nie wiesz więc także tego, co to jest "aksjomat".
                    (Ale chwała Ci w tym przypadku przynajmniej za kwalifikowane: "O ile wiem..", dopuszczające możliwość niewiedzy :))

                    Dalej: piszesz o "definiowaniu prostych równoległych poprzez pewnik Euklidesa, który je definiuje", nie wiedząc że piąty postulat Euklidesa (o którym też nie wiesz, że to piąty) nie ma z definicją równoległości nic wspólnego bo jego popularna nazwa: "postulat równoległosci" nie oznacza bynajmniej że on równoległość definiuje.

                    I kolejno: nie wiesz jakie są konsekwencje zaprzeczenia piątego postulatu Euklidesa - nie wiesz jakie są właściwości geometrii hiperbolicznej. Pisząc: "stworzył geometrię hiperboliczną [ten, kto dopuścił że proste "równoległe" mogą sie przecianć]" - po wzięciu poprawki na bezsens "przecinajacych się prostych równoległych" i założeniu tego o co powinno Ci w tym zdaniu chodzić, ale czego też nie wiesz - mylisz geometrię hiperboliczną z eliptyczną!

                    Nie wiesz bowiem tego że to w geometrii eliptycznej przez punkt nie leżący na danej linii nie można poprowadzić żadnej linii nie przecinającej tej linni, natomiast w geometrii hiperbolicznej przez punkt nie leżący na danej linii można poprowadzić co najmniej dwie różne linie nie mające punktów wspólnych z daną linią.

                    Konkludując: Jesteś Szanowny Kolego matematycznym nieukiem i ignorantem drugiego stopnia.
                    (Czyli: ignorantem takim, który nie tylko "nie wie", ale także "nie wie że nie wie", o czym świadczy Twoje: "jeśli uważasz, że opowiadam bzdury udowodnij to".)

                    Q.E.D.

                    Załączając wszelkie wyrazy,
                    Twoja oddana
                    d_d


                    Ps:
                    A przy tym jesteś ignorantem dostatecznie zuchwałym na to, aby próbować pouczać innych tu zebranych (słowami "No widzisz,...") w dziedzinie, której dotyka Twoja ignorancja, zapominając że wielu z nas, zamiast w szkołach tracić czas na pierdoły nazywane "lekcjami religii" spedzało ów czas na rzeczywistej nauce, między innymi - matematyki - z której także zdawaliśmy obowiązkową swego czasu maturę.
                    • gelimer Re: Dowód 19.08.10, 09:48
                      > Tak więc, po pierwsze: nie wiesz tego że "równoległość linii prostych
                      na powierzchni" to z
                      > definicji właściwość pary (lub wiekszej liczby) prostych na
                      powierzchni, polegająca na tym że ani > nie przecinają się one ani się
                      nie spotykają.

                      Z jakiej definicji, Szacowna Interlokutorko?

                      >Zadając pytanie "co by było gdyby proste równoległe się przecinały",
                      zastanawiasz się więc nad >tym, co by było gdyby istniały obiekty,
                      które z definicji nie istnieją (tak jak nie istnieją wklęsłe
                      >wypukłości, zielone czerwienie, szybki bezruch, bezgłośny hałas,
                      koszerna wieprzowina, itp..) - i z >bezsensowności tego swojego pytania
                      ewidentnie nie zdajesz sobie sprawy.

                      Owszem, w płaskiej przestrzeni przecinające się proste równoległe
                      nie istnieją. Jeśli jednak zastąpimy pewnik prostych równoległych
                      pewnikiem:

                      "Przez dowolny punkt nie leżący na danej prostej przechodzą co najmniej
                      dwie różne proste nie mające wspólnych punktów z tą prostą."

                      co każe nam rozpatrywać przestrzeń o krzywiźnie ujemnej okazuje się, że
                      mamy do czynienia z prostymi równoległymi w tej konkretnej przestrzeni,
                      które nie są rozłączne.



                      >Nastepnie: głosisz że: "O ile wiem aksjomatów się nie definiuje."
                      Skoro się "nie definiuje" - to >skąd się one biorą?? Nie wiesz więc
                      także tego, co to jest "aksjomat".
                      > (Ale chwała Ci w tym przypadku przynajmniej za kwalifikowane: "O ile
                      wiem..", dopuszczające >możliwość niewiedzy :))

                      Aksjomat jest założeniem, nie definicją. Dopiero za jego pomocą
                      można definiować obiekty w przestrzeni wybranych aksjomatów.


                      >Dalej: piszesz o "definiowaniu prostych równoległych poprzez pewnik
                      Euklidesa, który je >definiuje", nie wiedząc że piąty postulat
                      Euklidesa (o którym też nie wiesz, że to piąty) nie ma >z definicją
                      równoległości nic wspólnego bo jego popularna nazwa: "postulat
                      równoległosci" nie >oznacza bynajmniej że on równoległość definiuje.

                      Owszem, definiuje równoległość. I własnie z tego wynika, że
                      własności prostych równoległych zależą od wyboru przestrzeni.



                      >I kolejno: nie wiesz jakie są konsekwencje zaprzeczenia piątego
                      postulatu Euklidesa - nie wiesz >jakie są właściwości geometrii
                      hiperbolicznej. Pisząc: "stworzył geometrię hiperboliczną [ten, kto
                      >dopuścił że proste "równoległe" mogą sie przecianć]" - po wzięciu
                      poprawki na bezsens >"przecinajacych się prostych równoległych" i
                      założeniu tego o co powinno Ci w tym zdaniu >chodzić, ale czego też nie
                      wiesz - mylisz geometrię hiperboliczną z eliptyczną!

                      Nie wiesz, nie wiesz, nie wiesz... A nadal nie wiemy, co Ty wiesz,
                      wiesz, wiesz Droga Koleżanko.


                      >Nie wiesz bowiem tego że to w geometrii eliptycznej przez punkt nie
                      leżący na danej linii nie >można poprowadzić żadnej linii nie
                      przecinającej tej linni, natomiast w geometrii hiperbolicznej >przez
                      punkt nie leżący na danej linii można poprowadzić co najmniej dwie
                      różne linie nie mające >punktów wspólnych z daną linią.

                      Otóż niezupełnie. W geometrii eliptycznej pojęcia równoległości w
                      ogóle nie ma. Dlatego właśnie tu popełniłbym błąd gdybym chciał
                      sugerować, że proste równoległe się przecinają.


                      >Konkludując: Jesteś Szanowny Kolego matematycznym nieukiem i
                      ignorantem drugiego >stopnia.
                      > (Czyli: ignorantem takim, który nie tylko "nie wie", ale także "nie
                      wie że nie wie", o czym >świadczy Twoje: "jeśli uważasz, że opowiadam
                      bzdury udowodnij to".)


                      Argumentum ad personam niestety zawsze kiepsko świadczy o kimś kto
                      z własnej woli podejmuje dyskusję. Choć cieszy mnie, że w tym zaciekłym
                      zalewie "nie", choć troszkę odsłoniłaś, co "tak" i gdzie w twojej
                      głowie dzwonią.
                      • dritte_dame Re: Dowód 20.08.10, 01:21
                        gelimer napisał:

                        > > "równoległość linii prostych
                        > na powierzchni" to z
                        > > definicji właściwość pary (lub wiekszej liczby) prostych na
                        > powierzchni, polegająca na tym że ani > nie przecinają się one ani się
                        > nie spotykają.
                        >
                        > Z jakiej definicji, Szacowna Interlokutorko?

                        Skoro w moment po przeczytaniu podanej Ci właśnie wprost przed oczy definicji zapytujesz "Z jakiej definicji?", to jestem już całkowicie bezsilna.
                        Nie wiesz bowiem nawet tego, co to jest "definicja".


                        > Jeśli jednak zastąpimy pewnik prostych równoległych
                        > pewnikiem:
                        >
                        > "Przez dowolny punkt nie leżący na danej prostej przechodzą co najmniej
                        > dwie różne proste nie mające wspólnych punktów z tą prostą."
                        >
                        > co każe nam rozpatrywać przestrzeń o krzywiźnie ujemnej okazuje się, że
                        > mamy do czynienia z prostymi równoległymi w tej konkretnej przestrzeni,
                        > które nie są rozłączne.[/i]

                        Raczysz żartować! :))

                        Nazywasz te dwie (lub więcej) nie-rozłączne proste "równoległymi" ponieważ są one równoległe do jakiejś innej prostej poza nimi??


                        No to skoro tak, to w tym sensie wszystkie przecinające się proste na normalnej płaszczyźnie Euklidesowej też są "równoległe", ponieważ dla każdej z nich można znaleźć jakąś inną równoległą do niej prostą :))
      • angelfree Re: "To zdanie jest fałszywe" 18.08.10, 17:51
        Które zdanie?
      • imponeross Re: "To zdanie jest fałszywe" 18.08.10, 22:54
        gelimer napisał:

        > Widzisz, stworzyłem zdanie o którym nie mogę powiedzieć czy jest
        > prawdziwe czy fałszywe.
        ...

        Tak, o tym zdaniu rzeczywiscie nie da sie powiedziec czy jest
        prawdziwe, czy falszywe. Natomiast o zdaniu 'Bog istnieje' wiadomo,
        ze jest falszywe.
    • rata.sofisticada Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 18.08.10, 16:58
      No prosze - ateistyczne rekolekcje.
      • Gość: ępajer Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga IP: 212.33.72.* 18.08.10, 18:04
        Jak do nas przystąpisz to dostaniesz ateistyczny chrzest.
        • Gość: Katol Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 18.08.10, 18:24
          Jeszcze raz: NIE MA DOWODOW NA NIEISTNIENIE BOGA. Gdybyscie towarzysze
          rekolektanci mieli chociaz jeden dowod wtedy cale to bicie piany skonczyloby sie
          natychmiast. cbdo.
          • angelfree Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 18.08.10, 18:58
            A masz dowody na nieistnienie Śpiącej Królewny?

            • lepian4 Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 18.08.10, 20:36
              Wystarczy jeden argument: zaden dwudziestolatek nie ozenilby sie z baba, ktora
              ma przeszlo 100 lat!!!!! Istna bajka!
              • Gość: ka_p_pa Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga IP: *.lukman.pl 18.08.10, 21:10
                > Wystarczy jeden argument: zaden dwudziestolatek nie ozenilby sie z
                >baba, ktora ma przeszlo 100 lat!!!!! Istna bajka!

                E tam. Rocznik nieważny, przebieg się liczy.
            • nehsa Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 18.08.10, 21:01
              angelfree napisała:
              "> A masz dowody na nieistnienie Śpiącej Królewny?"

              **W trakcie wymiany poglądów, zechcieli się do tego, co napisałem,
              odnieść uchodzący na forum za AUTORYTETY, astrotaurus i
              kieprze_paczyńskich, obecnie bodajże, kappa.

              Zwróciłem im obydwóm uwagę, aby zamiast inwektyw, zmierzyli się z
              FAKTAMI
              , które podaję, jako dowody zależności naszego
              człowieczeństwa od Ojca(Boga).

              Odpłynęli obydwaj w siną dal. A z treści ich wpisów wynika, że
              przerastają ciebie intelektem o głowę. Te Fakty, podałem także w tym
              wątku, ale na wszelki wypadek:

              Bogiem, jest istota, od Której pracy, czyli
              samoofiary, jest zależne nasze człowieczeństwo.
              A dowodem tej zależności, m.in. są:

              a./ fakt, absolutnej niezależności od człowieka procesu
              myślenia, tym samym, kreacji sensu naszego postępowania.


              b./ fakt, nosicielstwa przez każdego człowieka powinności
              życzliwej, równoprawnej współpracy, czyli solidarności, a zatem
              oczywisty brak, tak zwanej wolnej woli.


              c./fakt, braku dowodu zależności od nas, sensu naszej mowy
              z ust.


              d./fakt, niematerialności sensu naszej mowy z ust,
              czyli niezależności od materii naszego ciała sensu słowa, którego to
              sensu nośnikiem, jest materialna fala akustyczna.


              Byłoby mi niezwykle miło, gdybyś się okazała lepsza od wymienionych
              bufonów. Ale z góry wiem, że polegniesz.
              • angelfree Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 18.08.10, 22:57
                Ty do mnie pijesz?
                już Ci dawno temu napisalam, że Twoje koncepcje są dla mnie nie do
                przetrawienia. Nawet nie będę próbowała się mierzyć z tym ambitnym zadaniem.
                • nehsa Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 19.08.10, 06:14
                  angelfree!
                  Ja, w przeciwieństwie do ciebie adresuje posty.
                  To, co piszę, jest nie do przetrawienia nie tylko dla ciebie.

                  A ponieważ to, o czym piszę, znajduje oparcie w faktach, a ty i
                  wy, w żaden sposób nie możecie ich dostrzedz, to wychodzi na to, że
                  albo jesteście tak załgani, czyli podli, albo tak głupi.
                  • angelfree Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 19.08.10, 17:14
                    Jest jeszcze jedna możliwość, o ktorej nie pomyślaleś.
        • rata.sofisticada Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 18.08.10, 18:44
          Jak do nas przystąpisz to dostaniesz ateistyczny chrzest.

          Obiecanki cacanki. Ateizm, racjonalizm, oswiecenie i te sprawy. A pozniej na obiekt kultu znowu jakiegos Lenina sobie wymyslicie.
          • Gość: pink i stary Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga IP: 109.231.56.* 20.08.10, 20:17
            Nie wymyślimy. Obiecujemy. Jak bum cyk cyk.
          • krytykantka07 ateiści racjonalistami nie są. 22.08.10, 10:39
            rata.sofisticada napisała:

            > Obiecanki cacanki. Ateizm, racjonalizm, oswiecenie i te sprawy.

            W każdym razie ja nie spotkałam racjonalnie myślącego ateisty do tego oświeconego.
            Wszyscy w coś wierzą, bo pewności nie mają, jako, że nie ma możliwości
            stworzenia równoległych światów ;).
            Inna sprawa, że nawet nie potrafią wykorzystać na swoją korzyść tego co jest.
            To już nawet nie brak racjonalizmu w myśleniu to w ogóle brak samodzielnego
            myślenia...
            Chociaż jak się tak zastanowić...
            Jest to racjonalizacja, ale nie racjonalizm.
            Zresztą dotyczy wszystkich ludzi bez względu na to w co lub w kogo wierzą...

            > A pozniej na ob> iekt kultu znowu jakiegos Lenina sobie wymyslicie.

            A co za różnica czy obiektem kultu jest Lenin czy papież?
            To człowiek i to człowiek...
      • imponeross Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 18.08.10, 22:53
        rata.sofisticada napisała:

        > No prosze - ateistyczne rekolekcje.

        W ktorych wlasnie wziales udzial!
    • znj2 Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 18.08.10, 20:31
      Lubię, gdy pragnie zaistnieć idiota! To podnosi na duchu, mimo
      wszystko.
      • imponeross Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 18.08.10, 22:51
        znj2 napisała:

        > Lubię, gdy pragnie zaistnieć idiota! To podnosi na duchu, mimo
        > wszystko.

        No i wlasnie zapragnales i zaistniales...
    • camel_3d i to sa dowody?? 18.08.10, 21:31
      to jakbys napisal 1000 dowodow na nieistnienei natury :)
      • imponeross Re: i to sa dowody?? 18.08.10, 22:50
        camel_3d napisał:

        > to jakbys napisal 1000 dowodow na nieistnienei natury :)

        Podaj choc jeden.
        • camel_3d Re: i to sa dowody?? 20.08.10, 09:04

          > Podaj choc jeden.

          natura nie moze nic twrzyc bo takiej istoty jak natura nie ma... durne prawda?
          takie jak twoje o nieistneiniu boga.
          • frankafiranka1 Re: i to sa dowody?? 20.08.10, 09:34
            Olaboga nikt nie mówi, że istnieje istota taka jak natura.
            Durne jest zakładanie istnienia jednego Boga, do tego osobowego i jeszcze z
            konkretnym przekazem, to jest po prostu absurd.
            • mg2005 Re: i to sa dowody?? 22.08.10, 23:01
              frankafiranka1 napisała:

              > Olaboga nikt nie mówi, że istnieje istota taka jak natura.
              > Durne jest zakładanie istnienia jednego Boga

              A to czemu ??...
          • imponeross to jest dowod 20.08.10, 18:29
            camel_3d napisał:

            >
            > > Podaj choc jeden.
            >
            > natura nie moze nic twrzyc bo takiej istoty jak natura nie ma...
            durne prawda?
            > takie jak twoje o nieistneiniu boga.

            Durne dlatego, ze to nie jest dowod na nieistnienie natury.
            Natomiast dowod na nieistnienie Boga jak najbardziej istnieje,
            chocby ten najprostszy:

            'Skoro Bóg jest wszechmogący to potrafi stworzyć kamień którego nie
            da się podnieść - Bog nie mogac go podnieść nie jest wiec
            wszechmogacy.'

            Jest to typowy i calkowicie pelny tzw. dowod nie wprost. Zakladamy,
            ze istota wszechmogaca istnieje i dochodzimy wtedy bardzo szybko do
            sprzecznosci. Stad prosty wniosek - istota wszechmogaca nie
            istnieje.
            • nehsa Re: to jest dowod ? 20.08.10, 20:14
              imponeross m.in. napisał:
              " 'Skoro Bóg jest wszechmogący to potrafi stworzyć kamień którego
              nie > da się podnieść - Bog nie mogac go podnieść nie jest wiec
              > wszechmogacy.'
              >
              > Jest to typowy i calkowicie pelny tzw. dowod nie wprost.
              Zakladamy, ze istota wszechmogaca istnieje i dochodzimy wtedy bardzo
              szybko do sprzecznosci. Stad prosty wniosek - istota wszechmogaca
              nie istnieje. "

              **Na forum, jest grupa osób, która dla potrzeb udowodnienia swej
              błyskotliwości, przypisuje różnym słowom, określeniom, takie
              znaczenie, jakie dla udowodnienia zalet swojego błyskotliwego
              umysłu, jest im akurat użyteczne.

              Np: wszechmogący, wszechmocny, to ten, co wszystko może, a więc
              mądre i głupie
              , a sprawdziano-dowód wszechmocności, to
              temu wszechmogącemu, obmyśla umysł błyskotliwca.

              Ja, już dawno komuś z was życzliwie napisałem: Od zapierd...nia z
              kamieniami, to jesteście wy.


              Od Wszechmogącego Ojca, zależy NASZA-WASZA zdolność czynienia
              SPRAWIEDLIWOŚCI.

              A od nas-was, nie zależy dokładnie na tym świecie, nic
              , bo nie mamy woli.

              Zostaliśmy zobowiązani do ściśle określonego postępowania,
              czyli do czynienia SOLIDARNOŚCI, i to, jest minimalna
              wartość sprawiedliwego postępowania - sprawiedliwości
              .
              Ale nasze możliwości sprawiedliwego postępownia, są nieskończenie
              większe.

              Zatem MOŻEMY, nie musimy, tylko możemy postępować
              sprawiedliwie
              w naszym, a nie w czimkolwiek interesie.

              I w procesie decyzyjnym, przebiegającym w trakcie myślenia,
              dokonujemy wyboru jakości postępowania
              .

              Wybieramy sprawiedliwość, odnosimy WSZYSCY korzyści.

              Wybieramy niesprawiedliwość, ponosimy WSZYSCY KARĘ, którą co
              oczywiste, sami sobie wymierzamy.
              • imponeross Re: to jest dowod ? 21.08.10, 02:05
                nehsa napisał:

                > imponeross m.in. napisał:
                > " 'Skoro Bóg jest wszechmogący to potrafi stworzyć kamień którego
                > nie > da się podnieść - Bog nie mogac go podnieść nie jest wiec
                > > wszechmogacy.'
                > >
                > > Jest to typowy i calkowicie pelny tzw. dowod nie wprost.
                > Zakladamy, ze istota wszechmogaca istnieje i dochodzimy wtedy
                bardzo
                > szybko do sprzecznosci. Stad prosty wniosek - istota wszechmogaca
                > nie istnieje. "
                >
                > **Na forum, jest grupa osób, która dla potrzeb udowodnienia swej
                > błyskotliwości, przypisuje różnym słowom, określeniom, takie
                > znaczenie, jakie dla udowodnienia zalet swojego błyskotliwego
                > umysłu, jest im akurat użyteczne.
                >
                > Np: wszechmogący, wszechmocny, to ten, co wszystko może, a więc
                > mądre i głupie
                , a sprawdziano-dowód wszechmocności, to
                > temu wszechmogącemu, obmyśla umysł błyskotliwca.

                O, to co to wedlug ciebie znaczy 'wszechmogacy'? To nie ktos, kto
                moze wszystko?

                ...
                > Wybieramy sprawiedliwość, odnosimy WSZYSCY korzyści.
                >
                > Wybieramy niesprawiedliwość, ponosimy WSZYSCY KARĘ, którą
                co
                > oczywiste, sami sobie wymierzamy.


                No dobrze, ale co to ma wspolnego z istnieniem Boga? To smutne, ze
                do bycia sprawiedliwym potrzebna ci wiara w kogos, kto cie ukarze.
                Jestes widocznie zlym czlowiekiem...
                • nehsa Re: to jest dowod ? 21.08.10, 07:04
                  imponeross !

                  ja, nehsa napisałem:
                  "Na forum, jest grupa osób, która dla potrzeb udowodnienia swej
                  > błyskotliwości, przypisuje różnym słowom, określeniom, takie
                  > znaczenie, jakie dla udowodnienia zalet swojego błyskotliwego
                  > umysłu, jest im akurat użyteczne.

                  Np: wszechmogący, wszechmocny, to ten, co wszystko może, a więc
                  > mądre i głupie, a sprawdziano-dowód wszechmocności, to
                  > temu wszechmogącemu, obmyśla umysł błyskotliwca. "

                  i ty, imponerossie zapytałeś:
                  "O, to co to wedlug ciebie znaczy 'wszechmogacy'? To nie ktos, kto
                  moze wszystko? "

                  ***Uczynienie, jakiegokolwiek grzechu, bądź zła, byłoby
                  niezprzeczalnym zaprzeczeniem wszechmocności.
                  Przecież, to oczywiste. Pomijam fakt, bzdurnego założenia przez was
                  wszystkich, jednobóstwa, które to jednobóstwo, wyklucza Nauka Ojca
                  (Boga), a w ślad za Nią, i logika.

                  i dalej, ja nehsa napisałem:
                  "A od nas-was, nie zależy dokładnie na tym świecie, nic, bo nie mamy
                  woli.

                  Zostaliśmy zobowiązani do ściśle określonego postępowania,
                  czyli do czynienia SOLIDARNOŚCI, i to, jest minimalna
                  wartość sprawiedliwego postępowania - sprawiedliwości.
                  Ale nasze możliwości sprawiedliwego postępownia, są nieskończenie
                  większe.

                  Zatem MOŻEMY, nie musimy, tylko możemy postępować
                  sprawiedliwie w naszym, a nie w czimkolwiek interesie.

                  I w procesie decyzyjnym, przebiegającym w trakcie myślenia,
                  dokonujemy wyboru jakości postępowania.

                  Wybieramy sprawiedliwość, odnosimy WSZYSCY korzyści.

                  Wybieramy niesprawiedliwość, ponosimy WSZYSCY KARĘ, którą co
                  oczywiste, sami sobie wymierzamy.

                  i ty, imponerossie skomęntowałeś:
                  "No dobrze, ale co to ma wspolnego z istnieniem Boga?
                  To smutne, ze do bycia sprawiedliwym potrzebna ci wiara w kogos, kto
                  cie ukarze.
                  Jestes widocznie zlym czlowiekiem...

                  *** Co różni człowieka, od pozostałych stworzeń?
                  1./ Brak potrzeby rozmnażania się.
                  2./ Powinność=obowiązek solidarności, na który zwracam waszą uwagę.

                  Powinność, obowiązek, jest jednym z niezprzeczlanych dowodów
                  zależności bycia człowiekiem od Stwórcy(Boga)
                  .

                  A poza tym, wolnomyślicielu napisałem: "...ponosimy WSZYSCY
                  KARĘ, którą co oczywiste, sami sobie wymierzamy. "
                  , zatem twoje
                  wnioski, to przyczyna twojej troski o siebie. O mnie się nie martw.
                  • imponeross Re: to jest dowod ? 21.08.10, 19:59
                    nehsa napisał:

                    ...
                    > ***Uczynienie, jakiegokolwiek grzechu, bądź zła, byłoby
                    > niezprzeczalnym zaprzeczeniem wszechmocności.
                    > Przecież, to oczywiste. Pomijam fakt, bzdurnego założenia przez was
                    > wszystkich, jednobóstwa, które to jednobóstwo, wyklucza Nauka Ojca
                    > (Boga), a w ślad za Nią, i logika.

                    To Bog jest w koncu wszechmogacy i wszechmocny czy nie?

                    ...
                    > Powinność, obowiązek, jest jednym z niezprzeczlanych dowodów
                    > zależności bycia człowiekiem od Stwórcy(Boga)
                    .

                    Powinnosc to dowod zaleznosci czlowieka od Boga? A jakim cudem, to znaczy w jaki
                    sposob?

                    > A poza tym, wolnomyślicielu napisałem: "...ponosimy WSZYSCY
                    > KARĘ, którą co oczywiste, sami sobie wymierzamy. "
                    , zatem twoje
                    > wnioski, to przyczyna twojej troski o siebie. O mnie się nie martw.

                    Jaka kare sobie wymnierzasz kiedy jestes niesprawiedliwy, i przede wsszystkim -
                    dlaczego jestes niesprawiedliwy?
                    • nehsa Re: to jest dowod ? 22.08.10, 08:00
                      imponeross zapytał:
                      "To Bog jest w koncu wszechmogacy i wszechmocny czy nie? "

                      **Tak. I powtarzam: Uczynienie, jakiegokolwiek grzechu, bądź zła,
                      byłoby > niezprzeczalnym zaprzeczeniem wszechmocności.
                      =wszechmogącości, co jest oczywiste.**

                      i dalej imponeross zapytał:
                      "Powinnosc to dowod zaleznosci czlowieka od Boga? A jakim cudem, to
                      znaczy w jaki sposob? "

                      **W Nauce Ojca(Boga)WOLNOŚCI, którą oznajmił ludzkości tylko Syn
                      (Bóg)ŚWIATŁOŚĆ,
                      jest zrozumiale oznajmiono:
                      waszą powinnością jest wzajemnie życzliwa, równoprawna współpraca
                      wszystkich ze wszystkimi, inaczej - solidarność.

                      Jesteście nosicielami tego obowiązku, tak jak oddychania.
                      Każdy i wszyscy. Solidarność, jest minimalną wartością
                      sprawiedliwego postępowania.

                      I, jest oczywistym faktem, że każde postępowanie gorszej
                      jakości, jest dla nas karą, co jest nie do zaprzeczenia,
                      dlatego czas najwyższy dostrzedz, że zostaliśmy zobowiązani, do
                      postępowania sprawiedliwego. A więc, do solidarności.

                      Natomiast fakt, że to zobowiązanie, jest egzekwowane przez
                      nas, od siebie samych
                      , jest racjonalnym, niezaprzeczalnym
                      dowodem nosicielstwa powierzonego nam wszystkim, i każdemu z osobna,
                      obowiązku sprawiedliwego, czyli solidarnego postępowania.

                      Gdybyśmy nie byli wszyscy i każdy, nosicielami powinności
                      solidarności, to za uczynioną przez NAS niesprawiedliwość;
                      -nie bylibyśmy karani,
                      -karą nie byłyby nasze czyny, czyli nie karalibyśmy się sami,
                      -wreszcie, karę mógłby nam wymierzyć ktoś inny.


                      Ale, że to każdy z nas, a więc i wszyscy, jesteśmy nosicielami
                      precyzyjnie określonego obowiązku
                      ,
                      to za nasze nieposłuszeństwo,
                      naszymi czynami
                      , karę wymierzamy
                      sobie, bo musimy, my sami.

                      Jednocześnie czyniona przez nas niesprawiedliwość, będąca zarazem
                      karą, "powiadamia" nas, czyli edukuje, nieraz bardzo dotkliwie, o
                      jakości obowiązującego nas postępowania. **

                      i dalej imponeross zapytał:
                      "Jaka kare sobie wymnierzasz kiedy jestes niesprawiedliwy, i przede
                      wsszystkim - dlaczego jestes niesprawiedliwy? "

                      **Zrozum, że skoro każde postępowanie człowieka, jest dowodem
                      współpracy, to tym samym jakość tej współpracy, nie jest nikomu z
                      ludzi obojętna.

                      Karę za wszelką niesprawiedliwość, ponosimy WSZYSCY.
                      W różnym stopniu KARCZYŃCA, w różnym stopniu KARBIORCA-
                      CY, i w różnym stopniu wszyscy pozostali ludzie.

                      Na przykład: Obelga, może pozostać bez jakiejkolwiek odpowiedzi, ale
                      dotknięty nią człowiek, będzie czuł do nas urazę, antypatię, pogardę
                      a nawet nienawiść.
                      Zatem, ponosimy karę za swoje nieżyczliwe zachowanie.
                      Karę wymierzamy sobie sami, tak swoim zachowaniem, jak i wymierzają
                      nam te karę nasi bliźni dotknięci naszym zachowaniem.

                      Na tym KARA się kończy, o czym mówią słowa Nauki Ojca(Boga).

                      Ew.św.Jana 5/30
                      "Nie mogę Ja sam z siebie nic czynić; jako słyszę, tak sądzę, a
                      sąd mój jest sprawiedliwy..."


                      Ew.św.Łukasza 19/22
                      "Z ust twoich sadzę cię..."

                      Każdy czyn człowieka, jest monitorowany przez Syna(Boga)Stwórcę
                      , począwszy od jakości słowa z naszych ust, co jest faktem
                      oczywistym.


                      Jeżeli nasze czyny, są co najmnniej dowodem solidarności, wówczas to:

                      Ew.św.Jana 15/2
                      "Każdą latorośl, która ze Mnie owocu nie przynosi, odcinam, a
                      każdą, która przynosi owoc, oczyszczam, aby obfitszy owoc
                      przynosiła."


                      Zatem, jak postępujemy sprawiedliwie, to w następstwie naszego
                      posłuszeństwa, z woli Ojca(Boga) WOLNOŚCI, której wykonawcą jest
                      Syn(Bóg) ŚWIATŁOŚĆ
                      , stajemy się ludźmi-społeczeństwem coraz to
                      światlejszym, mądrzejszym, będą nam się także rodziły coraz to
                      bardziej utalentowani ludzie.

                      A, jak postępujemy niesprawiedliwie, to w następstwie naszego
                      nieposłuszeństwa, sami siebie degenerujemy swoimi czynami, swoim
                      obłudnym, nieskutecznym prawem, co, widząc naszą pogardę
                      Nauką Ojca(Boga), tym samym zgodnie z naszym żądaniem, Syn(Bóg)
                      ŚWIATŁOŚĆ
                      , opuszcza nas w stopniu wprost proporcjonalnym do
                      czynionego przez nas zła, dlatego stajemy się coraz to głupszymi
                      ludźmi i społeczeństwem. Plugawiejemy.

                      Nauka Ojca(Boga), jest jedynym wzorcem organizacji sprawiedliwej
                      współpracy każdego społeczeństwa.
                      A każda religia, jest dowodem sprzeniewierzenia się JEJ,
                      przede wszystkim przez kapłanów, ale i wyznawców każdej religii.
                      • imponeross Re: to jest dowod ? 24.08.10, 19:30
                        nehsa napisał:

                        > imponeross zapytał:
                        > "To Bog jest w koncu wszechmogacy i wszechmocny czy nie? "
                        >
                        > **Tak.
                        ...

                        To w takim razie nie istnieje, jak pokazuje dowod z tytulowego postu.
                        • nehsa Re: to jest dowod ? 24.08.10, 19:49
                          imponeross napisał:
                          "> nehsa napisał:
                          > > > imponeross zapytał:
                          > > "To Bog jest w koncu wszechmogacy i wszechmocny czy nie? "
                          > >
                          > > **Tak.
                          > ...
                          >
                          > To w takim razie nie istnieje, jak pokazuje dowod z tytulowego
                          postu."

                          **Kołtun, to według mnie osobnik, który z tylko sobie znanych
                          powodów, zaprzecza nawet faktom. Ty jesteś jednym z tych osobników.
                          Zmarnowałem trochę czasu, ale obiektywnie przekazałem ci o tobie.
            • mg2005 Re: to jest dowod 22.08.10, 23:05
              > dowod na nieistnienie Boga jak najbardziej istnieje,


              Albo dowód na niedoskonałośćludzkiej logiki... :)

              Gdyby Bóg był ograniczony ludzką logiką, to nie byłby absolutem, a
              więc ...Bogiem :)
              • imponeross Re: to jest dowod 24.08.10, 19:34
                mg2005 napisał:

                > > dowod na nieistnienie Boga jak najbardziej istnieje,
                >
                >
                > Albo dowód na niedoskonałośćludzkiej logiki... :)

                To raczej wiara w Boga jest wyrazem niedoskonalosci ludzkiej logiki.

                > Gdyby Bóg był ograniczony ludzką logiką, to nie byłby absolutem, a
                > więc ...Bogiem :)

                A czy Bog jest ograniczony sam soba?
                • mg2005 Re: to jest dowod 24.08.10, 21:17
                  imponeross napisał:

                  > To raczej wiara w Boga jest wyrazem niedoskonalosci ludzkiej
                  logiki.

                  A to czemu ??... :)

                  > A czy Bog jest ograniczony sam soba?

                  Myślę, że definicja Boga to dopuszcza.

    • Gość: rossdarty Sześć argumentów na istnienie Boga IP: *.chello.pl 18.08.10, 22:50
      Jednym z dowodów istnienia Boga jest panująca we wszechświecie harmonia. - Andre Amper (fizyk, wynalazca)

      Jak widzisz, można pogodzić kreacjonizm z ewolucjonizmem; można wierzyć w Boga i samemu uregulować "cud" prądu elektrycznego.

      Poniżej masz link do sześciu argumentów, (nie dowodów, bo takich nie ma ani na istnienie Boga, ani nieistnienie)


      www.kazdystudent.pl/a/istnienieboga.html

      Cyt.:
      Osobom, które nie biorą pod uwagę Boga, pozostaje wniosek, że wszystko to powstało bez przyczyny, bez planu, jedynie w wyniku szczęśliwego zbiegu okoliczności. Jednak odwoływanie się do szczęśliwego zbiegu okoliczności u podstaw niezwykle złożonych struktur i zjawisk, które obserwujemy we wszechświecie, to postawa, która intelektualnie pozostawia wiele do życzenia.

      Sądząc po aktywności na FS i tematach które zadajesz - wchodzisz w dorosłe życie.

      =========

      Starzy we wszystko wierzą, dorośli we wszystko wątpią, młodzi wszystko wiedzą.



      • piwi77 Re: Sześć argumentów na istnienie Boga 18.08.10, 23:03
        Gość portalu: rossdarty napisał(a):

        > Jednym z dowodów istnienia Boga jest panująca we wszechświecie
        harmonia.


        Najlepiej powiedz to głośno w Bogatyni.
        • Gość: rossdarty Re: Sześć argumentów na istnienie Boga IP: *.chello.pl 18.08.10, 23:28

          piwi77 napisał:

          > Najlepiej powiedz to głośno w Bogatyni.

          To powiedział Amper, ja tylko zacytowałem.

          Kontynuując jednak taki kierunek myślenia:
          Normalnym jest, że podczas obfitych opadów deszczu wzbierają rzeki. Normalnym jest, że woda spływa - do góry płynąć nie będzie.
          Normalnym jest,że rzeki mają ograniczoną drożność.

          To wszystko jest harmonią. Chyba temu nie zaprzeczysz?

          Dysharmonią, czyli NIE NORMALNYM jest tego nie przewidzieć, liczyć na cud i budować bez dodatkowych zabezpieczeń domy i inne budynki na poziomie od zera do półtora czy dwóch metrów od poziomu wód w stanach niskich i liczyć że "jakoś to będzie".
          I nie obwiniam tutaj poszkodowanych, a władze, które nie potrafiły wysilić się na min. wyobraźni.

          Ale... zbaczamy z tego wielce zajmującego tematu...
          • Gość: wege schab Re: Sześć argumentów na istnienie Boga IP: 109.231.56.* 20.08.10, 20:22
            > I nie obwiniam tutaj poszkodowanych, a władze, które nie potrafiły
            wysilić się
            > na min. wyobraźni.

            Ale podobno 'wszelka władza pochodzi od Boga'...

            > Kontynuując jednak taki kierunek myślenia:
            > Normalnym jest, że podczas obfitych opadów deszczu wzbierają rzeki.
            Normalnym j
            > est, że woda spływa - do góry płynąć nie będzie.
            > Normalnym jest,że rzeki mają ograniczoną drożność.
            >
            > To wszystko jest harmonią. Chyba temu nie zaprzeczysz?

            Harmonią jest też zabicie oszalałej ze strachu myszy przez kota. Chyba
            nie zaprzeczysz?
            • Gość: rossdarty Re: Sześć argumentów na istnienie Boga IP: *.opera-mini.net 22.08.10, 19:34
              Gość portalu: wege schab napisał(a):

              > > I nie obwiniam tutaj poszkodowanych, a władze, które nie potrafiły
              > wysilić się
              > > na min. wyobraźni.
              >
              > Ale podobno 'wszelka władza pochodzi od Boga'...

              Kardynał Stefan Wyszyński:
              Im ktoś wyżej jest postawiony przez Boga, w hierarchii społecznej, tym więcej musi wymagać od siebie.

              > Harmonią jest też zabicie oszalałej ze strachu myszy przez kota. Chyba
              > nie zaprzeczysz?

              Nie. Nie zaprzeczę.
              Może nieudolnie, ale cały czas piszę w przekonaniu, że jest jednak JAKAŚ SIŁA, przez nas ludzi niezrozumiała, która zaprogramowała taki a nie inny porządek tego naszego świata.
              Także i fakt, że koty zjadają myszy (i bardzo to chwalę), bo gdyby nie koty, to myszy zjadłyby nas.
              Uważam także, że zjadanie jedynie brukwi, buraków czy innej marchewki przez człowieka też jest dysharmonią, (wynaturzeniem), ponieważ człowiek został stworzony, (językiem ateistów: dostosowany) do zjadania pokarmów tak roślinnych jak i mięsnych.
      • dritte_dame Re: postawa intelektualna 19.08.10, 05:03
        Gość portalu: rossdarty napisał(a):

        > Cyt.:
        > Osobom, które nie biorą pod uwagę Boga, pozostaje wniosek, że wszystko to powstało

        > bez przyczyny,

        Prawda.

        > bez planu,

        Prawda.

        > jedynie w wyniku szczęśliwego zbiegu okoliczności.

        Nieprawda.
        Nie "w wyniku szczęśliwego zbiegu okoliczności" ani "całkowicie przypadkowo".



        I tym samym, poniższą protekcjonalną krytyke ateistycznej "postawy intelektualnej" można o wiadomy kant potłuc:

        > Jednak odwoływanie się do szczęśliwego zbiegu okoliczności u podstaw niezwykle złożonych struktur i zjawisk, które obserwujemy we wszechświecie, to postawa, która intelektualnie pozostawia wiele do życzenia.
        • nehsa Re: postawa intelektualna 19.08.10, 05:51
          Dritte_dame!
          Jestem marnie wykształconym człowiekiem, dlatego podziwiam ludzi,
          którzy z maestrią posługują się kapitałem wiedzy, jaki zdołali sobie
          przyswoić. I dlatego też, czytuję Twoje posty.

          Według mnie, wiedza jest rozkoszą ducha, której szczerze ci
          zazdroszczę. Ale, i dziekuję, że chcesz się nią m.in., ze mną
          podzielić. Pozostaję z otwartą z podziwu japą!
        • Gość: rossdarty Re: postawa intelektualna IP: *.chello.pl 19.08.10, 21:52
          dritte_dame napisała:

          > Nieprawda.
          > Nie "w wyniku szczęśliwego zbiegu okoliczności" ani "całkowicie przypadk
          > owo".

          Możesz więc przedstawić swoją interpretację?

          Tylko proszę, nie wspomagaj się Darwinem. Jego teorie słabną proporcjonalnie do kolejnych badań i odkryć naukowców.

          Jako alternatywa pozostaje jeszcze Daniken, skłonny raczej początków życia na ziemi dopatrywać się w ekspansji z kosmosu, i chociaż twierdzi że "Duch nie spadł z nieba", to jednocześnie pisze, że "Wszyscy jesteśmy dziećmi bogów".

          Ale tak czy inaczej: i kosmos miał kiedyś swój początek. Więc w jaki sposób powstał?
          • dritte_dame Re: postawa intelektualna 19.08.10, 23:35
            Gość portalu: rossdarty napisał(a):

            > dritte_dame napisała:
            >
            > > Nieprawda.
            > > Nie "w wyniku szczęśliwego zbiegu okoliczności" ani "całkowicie przypadkowo".
            >
            > Możesz więc przedstawić swoją interpretację?

            Zapoznaj się dokładniej ze znaczeniem pojęcia "selekcja naturalna" i z mechanizmem jej przebiegu.

            W skrócie: jest to proces nieprzypadkowego wybierania do dalszego trwania w dynamicznym złożonym systemie fizycznym tylko niektórych przypadkowo pojawiających się zmian w stanie tego systemu.

            Przy czym, "wybór nieprzypadkowy" bynajmniej nie znaczy "celowy" ani "planowy", ani też "dokonywany przez kogoś".
            Znaczy po prostu: najbardziej prawdopodobny (lub czasem: jedyny możliwy) w obecnym stanie systemu skutek podlegania tego systemu prawom fizyki.


            > Tylko proszę, nie wspomagaj się Darwinem. Jego teorie słabną proporcjonalnie do kolejnych badań i odkryć naukowców.

            Teoria Darwina "słabnie" tym samym sensie w jakim "słabnie" teoria Kopernika ("obalona" przez Keplera) lub teoria Newtona ("obalona" przez Einsteina), itp.


            > Ale tak czy inaczej: i kosmos miał kiedyś swój początek.

            "Początek" w jakim sensie?
            W takim, że "nic nie było" a potem "coś powstało"?
            Skąd wiadomo że był taki początek?


            > Więc w jaki sposób powstał?

            Skąd wiadomo że "powstał"?

            To, że obecnie istnieje, nie świadczy o tym że kiedyś "powstał".

            Żadna poważna teoria fizyczna ani metafizyczna nie głosi przecież że powinniśmy spodziewać się tego że wszystko co istnieje przestanie kiedyś istnieć do najostatniejszego swojego fragmentu, nie pozostawiając po sobie absolutnie nic.

            "Absolutna nicość" jest "pojęciowo niestabilna" - nie wiadomo w jaki sposób i w wyniku czego mogłaby "powstać", a więc nie ma też żadnego powodu przyjmować że kiedykolwiek "istniała".
            • angelfree Nie odmówię sobie 19.08.10, 23:53
              ... zalinkowania mojej ulubionej gry w
              selekcję
              - specjalnie dla Rossdartego.
            • Gość: rossdarty Re: postawa intelektualna IP: *.opera-mini.net 20.08.10, 08:45
              >Zapoznaj się dokładniej ze znaczeniem pojęcia "selekcja naturalna" >i z mechanizmem jej przebiegu.


              Owszem, selekcja naturalna jest działaniem nieprzypadkowym, czyli....
              Ustalonym przez Kogoś/Coś.

              Jako człowiek o wykształceniu technicznymi kierujący się zasadami technicznymi, uważam że wszystko musi mieć swojego Stwórcę, Wielkiego Konstruktora, Inżyniera... czy jakby Go nie nazwać.

              Tak w ogóle kończąc ten temat (ze swej strony):

              "Uważam, że kiedykolwiek zaczynamy omawiać początki wszechświata dochodzimy do czysto religijnych wniosków." - Stephen Hawking

              pl.wikipedia.org/wiki/Stephen_Hawking
              • frankafiranka1 Re: postawa intelektualna 20.08.10, 08:57
                rossdarty napisał(a):

                > uważam że wszystko musi mieć swojego Stwórcę, Wielkiego Konstruktora, Inżynier
                > a... czy jakby Go nie nazwać.

                Tak, tak a Stwórcę kto stworzył?
              • dritte_dame Re: postawa intelektualna 20.08.10, 13:28
                Gość portalu: rossdarty napisał(a):

                > Owszem, selekcja naturalna jest działaniem nieprzypadkowym,

                > czyli....Ustalonym przez Kogoś/Coś.

                Ten wniosek jest błędny.
              • dritte_dame Zaraz, zaraz,... 20.08.10, 13:36
                Gość portalu: rossdarty napisał(a):

                > Tak w ogóle kończąc ten temat (ze swej strony)

                Gdy tylko zadałam pytanie o to co "Ciebie osobiście powsztrzymuje przed okłamywaniem, okradaniem, dręczeniem, gwałceniem, torturowaniem i innym krzywdzeniem wszystkich, których zdołasz, wokół siebie" to nagle bierzesz nogi za pas??
                • Gość: rossdatry Re: Zaraz, zaraz,... IP: *.opera-mini.net 20.08.10, 22:06
                  Wyobraź sobie, że mam także inne zajęcia i obowiązki oprócz siedzenia i śledzenia wpisów na FS.
                  Odpowiedziałem Ci rano na jeden wpis, ale nie miałem czasu odpowiedzieć na drugi.

                  Teraz, odpowiadając na to, co Cię interesuje, czyli: co mnie powstrzymuje:
                  W zasadzie sama odpowiedziałaś w podtytule tego wątku - zasady moralne, na podstawie postawy moralnej.
                  To bardzo złożony temat. Zasad moralnych nabywa się z różnych źródeł, tych działajacych na podstawie wzorca pozytywnego, (przyjmijmy, że o wzorcach negatywnych nie będę pisał), jak wychowanie przez rodziców, środowisko, szkołę..
                  W każdej z tych wymienionych grup istnieją zakazy i nakazy, kary i nagrody. I do tych zasad się dostosowujemy.
                  Chyba się z tym zgodzisz?
                  Pozostaje jeszcze główny temat naszej dyskusji, czyli Bóg.
                  Dla niektórych pojęcie abstrakcyjne, bo ani tego nie można zobaczyć, ani dotknąć, ani polizać...
                  Tak na marginesie: a bakterie istnieją???
                  Też tego nie widać, (gołym okiem), nie pogłaszczesz, nie poliżesz.

                  Hmmm... co mnie powstrzymuje?
                  Na pewno nie kara.
                  Przyjmuję do wiadomości że istnieje nad nami Osoba dzięki której istniejemy, że otoczeni jesteśmy przyrodą taką, jaką znamy i stworzoną dla nas, byśmy z tego mądrze korzystali, nie wierzę natomiast w Niebo, Piekło. Czyli nie wierzę w ewentualne nagrody czy kary.
                  Jednak zasady moralne które mi wpojono, czy sam przyjąłem w budowaniu swojej osobowości nie pozwalają mi kraść, gwałcić, zabijać, torturować, czy nawet lekceważyć ludzi, którzy nie zgadzają się z moimi poglądami, ponieważ mogę się z nimi nie zgadzać, ale nie mogę na ocenie tych poglądów oceniać innych...Do czasu, oczywiście.
                  I właśnie TO: zasady moralne uważam za ściśle związane z Bogiem. To właśnie zasady moralne różnią nas od zwierząt, (przynajmniej większość z nas), więc nawet w związku z tym stwierdzeniem należy zastanowić się: dlaczego?
                  Przecież wg. teorii Darwina jesteśmy wyewoluowanymi zwierzętami?

                  Sprzeczności zawsze będą istniały, jednak zwracam Ci uwagę, że to nie ja szukam dowodów na istnienie Boga, mam swoje zdanie na ten temat, a pierwszego wpisu w tym wątku dokonałem dlatego, że ktoś zbiera dowody na nieistnienie.
                  Czyli: sam tak naprawdę nie jest przekonany do swojej tezy i szuka potwierdzenia.
                  Ja postanowiłem przedstawiać argumenty kontra.

                  Temat mnie zainteresował z powodu jego elastyczności, czyli tak samo możemy udowadniać że Boga nie ma, jak z takim samym skutkiem możemy przekonywać że istnieje.
                  To osobista sprawa każdego z nas, i żadne "dowody" nie zmienią naszych przekonań.

                  Jednak, ponieważ jest we mnie "rogata dusza":) i potrzeba przekory, podrzucę Ci jeszcze jeden link, (nie wiem, czy przez to przebrniesz, bo sporo tego do czytania), ale jest to ponoć naukowa rozprawa na istnienie Boga.

                  totalizm.nazwa.pl/god_proof_pl.htm

                  Aha. jeszcze tak ogólnie, bo nie chce mi się odpowiadać każdemu i z osobna:
                  Argumenty o kamieniu, czy pytania kto stworzył Boga są tak dziecinne jak dowcip, który śmieszył mnie gdy byłem nastolatkiem:

                  Katechetka opowiadając dzieciom o Bogu mówi, ze Bóg jest wszędzie.
                  Na to Jasiu pyta: a u Kowalskiego w komórce też?
                  Też - odpowiada katechetka.
                  Kłamie - mruczy Jasio do kolegi siedzącego obok. - Kowalski nie ma komórki.


                  Zasypujesz mnie wpisami:) nie nadążam czytać, a co dopiero odpowiadać...

                  >Ale teraz bądź konsekwentny i jako człowiek o wykształceniu >technicznymi zweryfikuj wiarygodność Twojej hipotezy kierując się
                  >zasadami technicznymi.

                  W konsekwencji - link masz powyżej.
                  Życzę spokojnej lektury.

                  • Gość: ka_p_pa Re: Zaraz, zaraz,... IP: *.lukman.pl 20.08.10, 22:37
                    I właśnie TO: zasady moralne uważam za ściśle związane z Bogiem. To właśnie
                    zasady moralne różnią nas od zwierząt, (przynajmniej większość z nas), więc
                    nawet w związku z tym stwierdzeniem należy zastanowić się: dlaczego?
                    Przecież wg. teorii Darwina jesteśmy wyewoluowanymi zwierzętami?


                    Różnimy się od bardzo niedawna. Zasady moralne, etyczne społeczeństwa stworzyły
                    same i był to czynnik rozwoju społeczeństw na zasadzie sprzężenia zwrotnego.
                    Człowiek ma znacznie dłuższą historię jako gatunek bez zasad moralnych niż z
                    nimi. Człowiek tworzył zasady moralne zanim usłyszał o 10 przykazaniach. Na
                    marginesie społeczeństwo z którego wywodzi się zbór praw zwany dziesięcioma
                    przykazaniami w swojej historii wykazało się, jeśli wierzyć biblii, wyjątkowym
                    okrucieństwem i brakiem zasad moralnych.
                    • dritte_dame Re: Zaraz, zaraz,... 21.08.10, 01:34
                      Gość portalu: rossdarty napisał(a):

                      > To właśnie zasady moralne różnią nas od zwierząt

                      Odpowiadając Rossdartemu:
                      Nic podobnego!
                      Nie "zasady moralne różnią nas od zwierząt" lecz jedynie stopień ich (zasad) rozwoju i zdolność ich wyrażania i przekazywania w formie językowej.


                      Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):

                      > Człowiek ma znacznie dłuższą historię jako gatunek bez zasad moralnych niż z nimi.

                      Człowiek (gatunek ludzki) nie ma w ogóle historii "bez zasad moralnych".
                      Ma jedynie długą historię funkcjonowania bez "skodyfikowanych" (wyrażanych mową i w końcu utwalanych w piśmie) zasad moralnych.

                      Żaden zwierzęcy gatunek stadny (a więc ludzki też), w którym przeżycie i sukces reprodukcyjny jednostki silnie zależą od wzajemnego wsparcia grupowego, nie może funkcjonować bez "zasad moralnych" powstrzymujących współplemieńców przed jednostronnym nadużywaniem tego wsparcia: oszukiwaniem, nieodwzajemnianiem przysługi, odmawianiem możliwej pomocy w potrzebie (np. niepodzieleniem się zdobytym przez siebie nadmiarem żywności z głodnymi członkami stada), itp.
                      Jednostki nadmiernie w taki sposób "niemoralne" tracą potrzebną im do przeżycia i wydania potomstwa pomoc grupy, w wyniku czego ich geny predystynujące je to takiego zachowania są eliminowane z przyszłej genowej puli gatunku.
                      • Gość: ka_p_pa Re: Zaraz, zaraz,... IP: *.lukman.pl 21.08.10, 16:09
                        dritte_dame napisała:

                        > Człowiek (gatunek ludzki) nie ma w ogóle historii "bez zasad
                        moralnych".
                        > Ma jedynie długą historię funkcjonowania bez "skodyfikowanych"
                        (wyrażanych mową
                        > i w końcu utwalanych w piśmie) zasad moralnych.

                        Zgoda. Moje Człowiek ma znacznie dłuższą historię jako gatunek
                        bez zasad moralnych niż z nimi
                        to skrót myślowy. Chciałem
                        powiedzieć dokładnie to, czym uzupełniłaś: Ma jedynie długą
                        historię funkcjonowania bez "skodyfikowanych" (wyrażanych mową i w
                        końcu utwalanych w piśmie) zasad moralnych
                        . Te skodyfikowane
                        zasady moralne na przestrzeni wieków też znacznie różniły się od
                        dzisiejszych standardów.

                        > Żaden zwierzęcy gatunek stadny (a więc ludzki też), w którym
                        przeżycie i sukces
                        > reprodukcyjny jednostki silnie zależą od wzajemnego wsparcia
                        grupowego, nie mo
                        > że funkcjonować bez "zasad moralnych" powstrzymujących
                        współplemieńców przed je
                        > dnostronnym nadużywaniem tego wsparcia: oszukiwaniem,
                        nieodwzajemnianiem przysł
                        > ugi, odmawianiem możliwej pomocy w potrzebie (np. niepodzieleniem
                        się zdobytym
                        > przez siebie nadmiarem żywności z głodnymi członkami stada), itp.
                        > Jednostki nadmiernie w taki sposób "niemoralne" tracą potrzebną im
                        do przeżycia
                        > i wydania potomstwa pomoc grupy, w wyniku czego ich geny
                        predystynujące je to
                        > takiego zachowania są eliminowane z przyszłej genowej puli gatunku.

                        A i owszem. Nie tak dawno sam się w tym duchu wymądrzałem jako
                        kieprze_paczynskich.
                        • dritte_dame Re: Zaraz, zaraz,... 21.08.10, 17:31
                          Gość portalu: ka_p_pa napisał(a):

                          > się w tym duchu wymądrzałem jako

                          :)


                          I przypomniał mi się właśnie ciekawy przykład "zwierzęcej moralności":

                          Jakiś czas temu, pod okapem naszego domu uwiła gniazdo para dość pospolitych tutaj ładnych ptaków śpiewających. Złożyły cztery małe niebieskie jaja, wysiedziały pisklęta, a nasz okołodomowy ruch (który z tej okazji staraliśmy sie tam gdzie było gniazdo ograniczyć) a nawet nasz szwędający się po ogrodzie kot, niespecjalnie je niepokoiły gdyż miejsce na gniazdo wybrały bardzo dobre: niewidoczne z góry (pod okapem dachowym) i niedostępne z dołu po gładkiej ścianie.

                          Nadszedł jednak dzień wylotu młodych z gniazda i mieliśmy szczęście obserwować to wydarzenie dokładnie przez nasze okna:
                          Rodzice przysiadając na barierze naszego tarasu lub na gałeziach pobliskich trzew zachecali małe do lotu, a te - z trudem podfruwając - "wyskakiwały" właściwie z gniazda na najbliższe miejsca zdatne do lądowania. I jak łatwo się domyślić: te najbliższe miejsca były odkryte. Młode ptaki, dotychczas całkowicie bezpieczne w gnieździe, stały się nagle łatwym celem drapieżników!
                          Nieuchronną koleją rzeczy - spostrzegły ich wylot wrony i zaczęły się zlatywać w nadziei łatwego łupu. Sytuacja zdawała sie rozwijać dla młodej rodziny dramatycznie - wrony są znacznie wieksze i silniejsze a do tego już po chwili przewyższały śpiewaków liczebnie więc najgwałtowniejsza nawet obrona zdawała się być daremną...

                          Ale.. na dźwiek alarmujących krzyków rodziców zaczęły się nagle zlatywać z okolicy inne robiny! Przybyły licznie, opuszczając na ten czas swoje własne gniazda i dzieci, aby z oczywistym narażeniem własnego zdrowia walczyć i bronić obcego potomstwa przed wrogiem. Przed wrogiem, który w tym czasie wcale im osobiście nie zagrażał! To one same wystawiły się na niebezpieczeństwo i zaryzykowały dobro swoich własnych rodzin aby pomóc innym!
                          I walczyły dzielnie i skutecznie :) Tylko jednego pisklaka, któtrego wrony porwały na samym początku przybywania odsieczy nie udało się uratować, ale pozostałe trzy przeżyły, mimo tego że upłynęło sporo minut zanim podskakując i podfruwając zdołały się w końcu bezpiecznie schronić w gestwinie żywopłotów.


                          Ci przybyli waleczni obrońcy, ryzykując swoim zdrowiem "bez potrzeby" teraz, zwiększyli szanse tego że w razie czego zostaną z kolei obronieni później, przez ptaki dziś przez nich obronione, które swoich ofiarnych obrońców poznają w przyszłości po głosie.

                          A te ptaki "mniej moralne", które słyszały alarm i zignorowały go mimo tego że mogły pośpieszyć z pomocą, albo co gorsza - zignorowału alarm swoich poprzednich obrońców - mają już znacznie mniejsze szanse na to że gdy niebezpieczństwo spadnie z kolei na nie to reszta stada się za nimi chętnie ujmie.
                  • Gość: DSD Re: Zaraz, zaraz,... IP: 109.231.56.* 20.08.10, 23:06
                    > Wyobraź sobie, że mam także inne zajęcia i obowiązki oprócz
                    siedzenia i śledzen
                    > ia wpisów na FS.

                    Ja też, i zwykle nie tracę czasu na dyskutowanie z kibicami sportowymi
                    i ludźmi wierzącymi, ale tutaj się skusiłem:

                    > Tak na marginesie: a bakterie istnieją???
                    > Też tego nie widać, (gołym okiem), nie pogłaszczesz, nie poliżesz.

                    Jeszcze gorzej z takim polem magnetycznym - tu nawet mikroskop nie
                    pomoże. My, ateiści, jesteśmy naprawdę strasznie nielogiczni -
                    wierzymy w istnienie takiego pola a nie wierzymy w boga.

                    > Hmmm... co mnie powstrzymuje?
                    > Na pewno nie kara.
                    > Przyjmuję do wiadomości że istnieje nad nami Osoba dzięki której
                    istniejemy, że
                    > otoczeni jesteśmy przyrodą taką, jaką znamy i stworzoną dla nas,
                    byśmy z tego
                    > mądrze korzystali, nie wierzę natomiast w Niebo, Piekło. Czyli nie
                    wierzę w ewe
                    > ntualne nagrody czy kary.

                    Czyli taki kaprys - 'a, będę moralny'.

                    > I właśnie TO: zasady moralne uważam za ściśle związane z Bogiem. To
                    właśnie zas
                    > ady moralne różnią nas od zwierząt, (przynajmniej większość z nas),
                    więc nawet
                    > w związku z tym stwierdzeniem należy zastanowić się: dlaczego?

                    Ale te zasady moralne są różne w różnych kulturach, a w dodatku różne
                    u różnych ludzi. W dodatku policje, milicje, samoobrony, straże
                    obywatelskie, firmy ochroniarskie wszystkich czasó i kultur mają pełne
                    ręce roboty.

                    > Sprzeczności zawsze będą istniały, jednak zwracam Ci uwagę, że to
                    nie ja szukam
                    > dowodów na istnienie Boga, mam swoje zdanie na ten temat, a
                    pierwszego wpisu w
                    > tym wątku dokonałem dlatego, że ktoś zbiera dowody na nieistnienie.

                    > Temat mnie zainteresował z powodu jego elastyczności, czyli tak samo
                    możemy udo
                    > wadniać że Boga nie ma, jak z takim samym skutkiem możemy
                    przekonywać że istnie
                    > je.

                    Pierwszy wpis w tym wątku to był żart. Cymes polega na tym że
                    istnienie boga wcale nie jest oczywiste, a zachowujesz się jakby było.
                    Możesz sobie wierzyć, ale JAKIKOLWIEK wpływ tej wiary na innych ludzi
                    jest zły. Prawo ma być ateistyczne (oraz ślepe, bezpłciowe i tak
                    dalej). Inaczej ktoś może Cię zabić a potem bronić się swoją WIARĄ w
                    to że byłeś kosmitą który chciał zniszczyć Ziemię. I jeśli wiara bez
                    dowodów jest OK to ja muszę zaakceptować takie tłumaczenie i wypuścić
                    mordercę bez kary.

                    > Jednak, ponieważ jest we mnie "rogata dusza":) i potrzeba przekory,
                    podrzucę Ci
                    > jeszcze jeden link, (nie wiem, czy przez to przebrniesz, bo sporo
                    tego do czyt
                    > ania), ale jest to ponoć naukowa rozprawa na istnienie Boga.
                    >
                    > totalizm.nazwa.pl/god_proof_pl.htm

                    Nie tyle rogata co złośliwa. To tekst na poziomie naszej nehsy tylko
                    kilkadziesiąt razy dłuższy. Jeden z bardziej racjonalnych
                    cytatów :'Dowód na istnienie Boga jest to dowolny fakt lub obiekt
                    zdolny do zaindukowania rozumowej pewności że Bóg istnieje - ale tylko
                    jeśli ludzie którzy są go świadomi zdołali pokonać w sobie "bariery
                    świadomościowe" normalnie uniemożliwiające im dostrzeżenie
                    bezpośredniej zależności pomiędzy zaistnieniem tego faktu lub obiektu
                    a istnieniem Boga, czyli jeśli ludzie ci podnieśli swoją wiedzę
                    do "poziomu wtajemniczenia" przy jakim staje się dla nich klarowny i
                    pewny bezpośredni związek tego faktu czy obiektu z istnieniem Boga'.

                    Czyli nic nowego - wyłącz rozum i uwierz w boga.

                    > Aha. jeszcze tak ogólnie, bo nie chce mi się odpowiadać każdemu i z
                    osobna:
                    > Argumenty o kamieniu, czy pytania kto stworzył Boga są tak dziecinne
                    jak dowcip
                    > , który śmieszył mnie gdy byłem nastolatkiem

                    No to odpowiedź powinna być prosta: może stworzyć taki kamień czy nie
                    może? Czy znowu usłyszę 'istnienie boga jest logiczne (tylko ateusze
                    tego nie zauważają) ale bóg wymyka się logice'.


                    > >Ale teraz bądź konsekwentny i jako człowiek o wykształceniu
                    >techniczn
                    > ymi zweryfikuj wiarygodność Twojej hipotezy kierując się
                    > >zasadami technicznymi.
                    >
                    > W konsekwencji - link masz powyżej.
                    > Życzę spokojnej lektury.

                    Robisz sobie jaja? Facet udowadnia istnienie boga przy pomocy własnej,
                    prywatnej teorii grawitacji. A to słówko o autorze:

                    pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Paj%C4%85k_(ufolog)
                    To dowód na wolność słowa w świecie anglosaskim a nie na istnienie
                    boga.
                  • dritte_dame Re: Zaraz, zaraz,... 21.08.10, 00:58
                    Gość portalu: rossdatry napisał(a):

                    > Wyobraź sobie, że mam także inne zajęcia i obowiązki oprócz siedzenia i śledzenia wpisów na FS.
                    > Odpowiedziałem Ci rano na jeden wpis, ale nie miałem czasu odpowiedzieć na drugi.

                    Dziękuję Ci że wśród swoich licznych zajęć znalazłeś mimo wszystko trochę czasu dla mnie, jednak szkoda że ten czas zmarnowałeś na parostronicowy tekst niewiele mający wspólnego z istotą problemu.

                    A istota problemu jest taka:

                    Zamieściłeś w jednym ze swych porzednich postów cytat, którego istotny fragment tu przytaczam:

                    > Cyt: "Jeśli Bóg istnieje, jesteśmy przed nim odpowiedzialni za nasze czyny. Jeśli Bóg nie istnieje, możemy robić cokolwiek chcemy nie martwiąc się, że Bóg nas kiedyś osądzi."

                    Z czego ja, założywszy że skoro cytat taki zamieszczasz, to się z nim zgadzasz, wywnioskowałam co następuje:

                    > "Innymi słowy: zgadzając się z powyższym cytatem, utrzymujesz że to jedynie Twoja wiara w istnienie "Boga" i martwienie się o to, jak też zostaniesz w przyszłości przez niego osądzony powstrzymują Ciebie osobiście przed okradaniem, okłamywaniem, gwałceniem, mordowaniem i torturowaniem wszystkich istot w Twoim otoczeniu, słabszych od Ciebie i zależnych od Ciebie "


                    Piszesz następnie:
                    > Teraz, odpowiadając na to, co Cię interesuje, czyli: co mnie powstrzymuje:

                    Otóż, interesuje mnie dokładniej nie "co Cię powsztrzymuje", tylko: Czy (jak można mniemać z Twojego podparcia się wspomnienym cytatem) powstrzymuje Cię Twoja wiara w istnienie "Boga" i martwienie się o to, jak też zostaniesz w przyszłości przez niego osądzony

                    Innymi słowy: Czy gdybyś w istnienie "Boga" nie wierzył, to "mógłbyś robić cokolwiek chcesz"? (a wśród tego, dla swojej korzyści gwałcił byś, kradł, kłamał, dręczył, mordował, itp. i chciałbyś to robić?)
              • dritte_dame Re: postawa intelektualna 20.08.10, 14:18
                Gość portalu: rossdarty napisał(a):

                > Jako człowiek o wykształceniu technicznymi kierujący się zasadami technicznymi,
                > uważam że wszystko musi mieć swojego Stwórcę, Wielkiego Konstruktora, Inżynier
                > a... czy jakby Go nie nazwać.

                Innymi słwoy: tworzysz sobie pojęcie "Boga" na swój obraz i podobieństwo.

                To nic nowego. Kiedyś "Bóg" był pasterzem i ogrodnikiem a teraz najczęściej jest "projektantem" i "konstruktorem".

                Ale teraz bądź konsekwentny i jako człowiek o wykształceniu technicznymi zweryfikuj wiarygodność Twojej hipotezy kierując się zasadami technicznymi.
          • frankafiranka1 Re: postawa intelektualna 20.08.10, 08:17
            Nie mogę polemizować z tymi bzdurami ale tu nie wytrzymałam:

            Gość portalu: rossdarty napisał(a):

            > Tylko proszę, nie wspomagaj się Darwinem. Jego teorie słabną proporcjonalnie do
            > kolejnych badań i odkryć naukowców.

            BZDET!

            > Jako alternatywa pozostaje jeszcze Daniken, skłonny raczej początków życia na z
            > iemi dopatrywać się w ekspansji z kosmosu, i chociaż twierdzi że "Duch nie spad
            > ł z nieba", to jednocześnie pisze, że "Wszyscy jesteśmy dziećmi bogów".

            Potrójny BZDET.
            Däniken to pisarz a nie naukowiec, jego historie są tak prawdziwe jak "Kod
            Leonarda da Vinci".
            "Duch nie spadł z nieba" napisał Hoimar von Ditfurth.
            "Wszyscy jesteśmy dziećmi bogów" napisał Erich von Däniken.

            Drogi interlokutorze najpierw sprawdź zanim zaczniesz się ośmieszać.
      • imponeross dowody na NIEistnienie Boga sa 19.08.10, 18:19

        > Poniżej masz link do sześciu argumentów, (nie dowodów, bo
        takich nie ma ani
        > na istnienie Boga, ani nieistnienie)

        ...

        Dowodow na istnienie Boga rzeczywiscie nie ma. Natomiast dowody na
        jego NIEistnienie jak najbardziej sa, chocby ten najprostszy:

        'Skoro Bóg jest wszechmogący to potrafi stworzyć kamień którego nie
        da się podnieść - Bog nie mogac go podnieść nie jest wiec
        wszechmogacy.'

        Jest to typowy i calkowicie pelny tzw. dowod nie wprost. Zakladamy,
        ze istota wszechmogaca istnieje i dochodzimy wtedy bardzo szybko do
        sprzecznosci. Stad prosty wniosek - istota wszechmogaca nie istnieje.
        • Gość: rossdarty Re: dowody na NIEistnienie Boga sa IP: *.chello.pl 19.08.10, 22:13

          imponeross napisał:

          >
          > Dowodow na istnienie Boga rzeczywiscie nie ma. Natomiast dowody na
          > jego NIEistnienie jak najbardziej sa, chocby ten najprostszy:
          >
          > 'Skoro Bóg jest wszechmogący to potrafi stworzyć kamień którego nie
          > da się podnieść - Bog nie mogac go podnieść nie jest wiec
          > wszechmogacy.'

          > Jest to typowy i calkowicie pelny tzw. dowod nie wprost. Zakladamy,
          > ze istota wszechmogaca istnieje i dochodzimy wtedy bardzo szybko do
          > sprzecznosci. Stad prosty wniosek - istota wszechmogaca nie istnieje.

          To nie jest dowód na nieistnienie Boga, a typowe zdanie z zawartą niezgodnością prakseologiczną w typowych ćwiczeniach dla studentów prawa.

          Czemu się uparłeś by odowodnić coś, czego udowodnić nie można?
          A może tak naprawdę to kieruje Tobą obawa?

          Ludzie twierdzą, że nie wierzą w Boga, gdyż „nie jest to naukowe” lub dlatego, że „nie ma dowodów”. Prawdziwy powód jest ten, że kiedy ludzie przyznają, że Bóg istnieje, muszą także zdać sobie sprawę ze swojej odpowiedzialności przed Bogiem i z tego, że potrzebują Bożego przebaczenia ( List św. Pawła do Rzymian 3:23, 6:23). Jeśli Bóg istnieje, jesteśmy przed nim odpowiedzialni za nasze czyny. Jeśli Bóg nie istnieje, możemy robić cokolwiek chcemy nie martwiąc się, że Bóg nas kiedyś osądzi. Myślę, że to dlatego teoria ewolucji jest tak popularna w naszym społeczeństwie. Jest ona alternatywą wiary w istnienie Boga. Fakt, że wielu ludzi wręcz agresywnie zaprzecza, że Bóg istnieje, jest argumentem na istnienie Boga.
          >
          • dritte_dame Re: postawa moralna 19.08.10, 23:54
            Gość portalu: rossdarty napisał(a):

            > Cyt: "Jeśli Bóg istnieje, jesteśmy przed nim odpowiedzialni za nasze czyny. Jeśli Bóg nie istnieje, możemy robić cokolwiek chcemy nie martwiąc się, że Bóg nas kiedyś osądzi."

            Innymi słowy: zgadzając się z powyższym cytatem, utrzymujesz że to jedynie Twoja wiara w istnienie "Boga" i martwienie się o to, jak też zostaniesz w przyszłości przez niego osądzony powstrzymują Ciebie osobiście przed okradaniem, okłamywaniem, gwałceniem, mordowaniem i torturowaniem wszystkich istot w Twoim otoczeniu, słabszych od Ciebie i zależnych od Ciebie ("znajdujacych sie w Twojej mocy").

            Według mnie, taka postawa moralna "pozostawia wiele do życzenia".
          • imponeross Re: dowody na NIEistnienie Boga sa 21.08.10, 02:01
            Gość portalu: rossdarty napisał(a):

            >
            > imponeross napisał:
            >
            > >
            > > Dowodow na istnienie Boga rzeczywiscie nie ma. Natomiast dowody
            na
            > > jego NIEistnienie jak najbardziej sa, chocby ten najprostszy:
            > >
            > > 'Skoro Bóg jest wszechmogący to potrafi stworzyć kamień którego
            nie
            > > da się podnieść - Bog nie mogac go podnieść nie jest wiec
            > > wszechmogacy.'
            >
            > > Jest to typowy i calkowicie pelny tzw. dowod nie wprost.
            Zakladamy,
            > > ze istota wszechmogaca istnieje i dochodzimy wtedy bardzo szybko
            do
            > > sprzecznosci. Stad prosty wniosek - istota wszechmogaca nie
            istnieje.
            >
            > To nie jest dowód na nieistnienie Boga, a typowe zdanie z zawartą
            niezgodnością
            > prakseologiczną w typowych ćwiczeniach dla studentów prawa.

            To zdanie to bardzo prosty i jednoznaczny dowod nie wprost. Jesli
            jakies zalozenie prowadzi do sprzecznosci, to znaczy, ze jest ono
            falszywe. No ale coz, zeby rozumiec proste dowody trzeba najpierew
            opanowac material z podstawowki.

            > Czemu się uparłeś by odowodnić coś, czego udowodnić nie można?
            > A może tak naprawdę to kieruje Tobą obawa?

            Oczywiscie, ze mozna udowodnic i zostalo to zrobione. Nie mozna
            rzeczywiscie udowodnic, ze Bog istnieje (bo nie istnieje), natomiast
            bardzo prosto dowodzi sie, ze Bog nie istnieje.

            > Ludzie twierdzą, że nie wierzą w Boga, gdyż „nie jest to
            naukowe”
            > ; lub dlatego, że „nie ma dowodów”. Prawdziwy powód jest ten, że ki
            > edy ludzie przyznają, że Bóg istnieje, muszą także zdać sobie
            sprawę ze swojej
            > odpowiedzialności przed Bogiem i z tego, że potrzebują Bożego
            przebaczenia ( Li
            > st św. Pawła do Rzymian 3:23, 6:23). Jeśli Bóg istnieje, jesteśmy
            przed nim odp
            > owiedzialni za nasze czyny. Jeśli Bóg nie istnieje, możemy robić
            cokolwiek chce
            > my nie martwiąc się, że Bóg nas kiedyś osądzi. Myślę, że to
            dlatego teoria ewol
            > ucji jest tak popularna w naszym społeczeństwie. Jest ona
            alternatywą wiary w i
            > stnienie Boga. Fakt, że wielu ludzi wręcz agresywnie zaprzecza, że
            Bóg istnieje
            > , jest argumentem na istnienie Boga.

            > >

            Super! Czyli nie kradniesz tylko dlatego, ze wierzysz, ze jest Bog,
            ktory cie za to moze ukarac. W przeciwnym wypadku bys kradl. Jestes
            po prostu zlym czlowiekiem.
        • Gość: Antykomuch Re: dowody na NIEistnienie Boga sa IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 20.08.10, 05:34
          > Jest to typowy i calkowicie pelny tzw. dowod nie wprost. Zakladamy,
          > ze istota wszechmogaca istnieje i dochodzimy wtedy bardzo szybko do
          > sprzecznosci. Stad prosty wniosek - istota wszechmogaca nie istnieje.

          W dyskusji o poczatkach wszechswiata przerabialismy nieskutecznosc logiki w
          przypadku fizyki. Ale ty wierzysz (zaiste mocna jest twoja wiara), ze mozesz
          skutecznie analizowac Boga.

          forum.gazeta.pl/forum/w,29,115327839,115350525,Re_Skad_wzial_sie_wszechswiat_.html
          • imponeross Re: dowody na NIEistnienie Boga sa 21.08.10, 01:51
            Gość portalu: Antykomuch napisał(a):

            > > Jest to typowy i calkowicie pelny tzw. dowod nie wprost.
            Zakladamy,
            > > ze istota wszechmogaca istnieje i dochodzimy wtedy bardzo szybko
            do
            > > sprzecznosci. Stad prosty wniosek - istota wszechmogaca nie
            istnieje.
            >
            > W dyskusji o poczatkach wszechswiata przerabialismy nieskutecznosc
            logiki w
            > przypadku fizyki. Ale ty wierzysz (zaiste mocna jest twoja wiara),
            ze mozesz
            > skutecznie analizowac Boga.
            >
            > forum.gazeta.pl/forum/w,29,115327839,115350525,Re_Skad_wzial_sie_wszechswiat_.html

            Przerabialiscie, ale nie przerobiliscie. Logika jest zawsze
            skuteczna, rowniez w opisywaniu osobliwosci fizycznych. Problem
            tylko jaka logike sie stosuje, nie zawsze da sie zastosowac logike
            dwuwartosciowa. W bazach danych stosuje sie np. logike
            trojwartosciowa, a w niektorych przypadkach logiki rozmyte.
            W przypadku zagadnienia o istnieniu Boga nie ma to jednak znaczenia,
            bo dowody na jego nieistnienie sa bardzo proste i zawieraja sie w
            prostej logice dwuwartosciowej.
            • Gość: Anna Re: dowody na NIEistnienie Boga sa IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 22.08.10, 10:17
              > W przypadku zagadnienia o istnieniu Boga nie ma to jednak znaczenia,
              > bo dowody na jego nieistnienie sa bardzo proste i zawieraja sie w
              > prostej logice dwuwartosciowej.

              YEah. Rownania fizyczne sie zalamuja a ty go prosta logika, jak w latach 50tych.
              Prosta logika nie pozwala wyjsc PRZED poczatek wszechswiata bo nie ma PRZED gdy
              nie ma czasu. Teraz sprobuj swojej rozmytej albo dwu- czy trojwartosciowej i na
              jedno ci wyjdzie.
              Chyba ze jestes Zweistein albo Dreistein. A jesli tak to czemu o tobie gazety
              nie pisza?
              • imponeross Re: dowody na NIEistnienie Boga sa 24.08.10, 19:38
                Gość portalu: Anna napisał(a):

                > > W przypadku zagadnienia o istnieniu Boga nie ma to jednak znaczenia,
                > > bo dowody na jego nieistnienie sa bardzo proste i zawieraja sie w
                > > prostej logice dwuwartosciowej.
                >
                > YEah. Rownania fizyczne sie zalamuja a ty go prosta logika, jak w latach 50tych
                > .
                > Prosta logika nie pozwala wyjsc PRZED poczatek wszechswiata bo nie ma PRZED gdy
                > nie ma czasu. Teraz sprobuj swojej rozmytej albo dwu- czy trojwartosciowej i na
                > jedno ci wyjdzie.
                > Chyba ze jestes Zweistein albo Dreistein. A jesli tak to czemu o tobie gazety
                > nie pisza?

                Czy to jest wedlug ciebie dowod na istnienie Boga?
              • imponeross Wymiary czasu 24.08.10, 20:26
                Gość portalu: Anna napisał(a):

                > > W przypadku zagadnienia o istnieniu Boga nie ma to jednak znaczenia,
                > > bo dowody na jego nieistnienie sa bardzo proste i zawieraja sie w
                > > prostej logice dwuwartosciowej.
                >
                > YEah. Rownania fizyczne sie zalamuja a ty go prosta logika, jak w latach 50tych
                > .
                > Prosta logika nie pozwala wyjsc PRZED poczatek wszechswiata bo nie ma PRZED gdy
                > nie ma czasu.
                ...

                Ponadto dlaczego od razu zakladasz, ze czas musi byc jednowymiarowy?
    • lepian4 Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 19.08.10, 20:14

      Istnienie czegokolwiek nie opiera sie na faktach przez ciebie wymyslonych
      • imponeross Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 21.08.10, 01:53
        lepian4 napisał:

        >
        > Istnienie czegokolwiek nie opiera sie na faktach przez ciebie
        wymyslonych

        Oczywiscie, ze nie. Nie ma to jednak nic wspolnego z tematem
        omawianego w tym watku zagadnienia istnienia Boga.
    • mg2005 Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 19.08.10, 22:07
      imponeross napisał:

      > Pojecie Boga prowadzi do zabawnych sprzecznosci.

      Nie - to ateistyczna bufonada prowadzi do zabawnych sprzecznosci :)

      Np. okazuje sie, ze
      > jesli Bog istnieje to musi on byc ateista:

      Po co się ośmieszasz ? Zapoznaj się z definicją ateizmu. :)

      > 'Skoro Bóg jest wszechmogący (a wiadomo że jest to jego podstawowy
      i
      > integralny atrybut) to czy potrafi stworzyć kamień którego nie da
      > się podnieść? - taki prosty, nie do ominięcia paradoksik i już
      wiemy
      > że istota wszechmogąca nie istnieje'

      To tylko paradoks ateisty o bardzo małym rozumku... :)
      • imponeross Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 21.08.10, 01:56
        mg2005 napisał:

        ...
        > > 'Skoro Bóg jest wszechmogący (a wiadomo że jest to jego
        podstawowy
        > i
        > > integralny atrybut) to czy potrafi stworzyć kamień którego nie
        da
        > > się podnieść? - taki prosty, nie do ominięcia paradoksik i już
        > wiemy
        > > że istota wszechmogąca nie istnieje'
        >
        > To tylko paradoks ateisty o bardzo małym rozumku... :)

        To zaden paradoks, tylko bardzo prosty dowod pokazujacy jasno i
        jednoznacznie, ze istota wszechmogaca (czyli Bog) nie istnieje. Bo
        jesli jakies zalozenie prowadzi do paradosku to znaczy, ze jest ono
        falszywe. To bardzo prosta zasada dowodu nie wprost, no ale coz,
        trzeba najpierw opanowac material z podstawowki...
        • Gość: Anna Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 22.08.10, 16:24
          To mi wyglada na rozpaczliwa probe udowodnienia ateizmu.

          Oczywiscie nie mozna udowodnic nieistnienia Boga, ale problemy ateizmu sa duzo
          gorsze: niemozliwosc wypracowania jakiejkolwiek stabilnej etyki. A bez stabilnej
          etyki nie mozna zbudowac stabilnej cywilizacji. Dlatego ateizm nigdy nie
          przetrwal selekcji naturalnej bo nie jest prawda, droga i zyciem. A w koncu o to
          chodzi.
          • Gość: ka_p_pa Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga IP: *.lukman.pl 22.08.10, 16:28
            >A bez stabilnej
            > etyki nie mozna zbudowac stabilnej cywilizacji.

            Co to jest "stabilna etyka"?
            • Gość: Anna Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 22.08.10, 20:38
              > Co to jest "stabilna etyka"?

              nie relatywna
              • Gość: ka_p_pa Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga IP: *.lukman.pl 22.08.10, 20:42
                > > Co to jest "stabilna etyka"?
                >
                > nie relatywna

                Nie istnieje.
              • Gość: Anna Jakie sa dowody na istnienie Szatana? IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 22.08.10, 20:44
                Byc moze latwiej jest udowodnienie istnienia szatana ktory daje falszywe
                obietnice i dazy do niszczenia czlowieczenstwa.

                Caly XX wiek to wiek wielkich obietnic racjonalizmu i masowych mordow od
                narodowego socjalizmu po komuninzm. Gdy te szatanskie systemy zaczely znikac,
                pojawily sie nowe obietnice: wolny seks bez konsekwencji ktory jednak mial
                konsekwencje: masowe rozwody, skrobanki i choroby weneryczne (w tym AIDS). Zatem
                tak czy inaczej konczy sie na masowym niszczeniu czlowieczenstwa.
          • nehsa Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 22.08.10, 20:45
            Gość portalu: Anna napisał(a):
            "> To mi wyglada na rozpaczliwa probe udowodnienia ateizmu.
            >
            > Oczywiscie nie mozna udowodnic nieistnienia Boga, ale problemy
            ateizmu sa duzo> gorsze: niemozliwosc wypracowania jakiejkolwiek
            stabilnej etyki. A bez stabilnej> etyki nie mozna zbudowac stabilnej
            cywilizacji. Dlatego ateizm nigdy nie> przetrwal selekcji naturalnej
            bo nie jest prawda, droga i zyciem. A w koncu o to chodzi."

            **Przepraszam, że się "wcinam". Zakładam, że chcesz jak najlepiej
            Ale z twojego postu wynika, że nie rozumiesz przytoczonej treści:
            "Ja, jestem ta droga, i prawda, i żywot...".

            Jeżeli moja ocena jest błędna, to uprzejmie proszę, wyjaśnij, co
            należy rozumieć przez , "drogę", "prawdę", i "życie"?

            Odnośnie, "stabilnej etyki" - możnaby ją tak określić, zadał ci
            pytanie kappa.
            Nawiasem mówiąc, masz rację, ale ciekaw jestem, czy uporasz się z
            pytaniem.
            • Gość: Anna Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga IP: *.dsl.pltn13.sbcglobal.net 22.08.10, 23:15
              > Jeżeli moja ocena jest błędna, to uprzejmie proszę, wyjaśnij, co
              > należy rozumieć przez , "drogę", "prawdę", i "życie"?

              Wiem ze protestanci uzywali tego przeciwko katolickiej interpretacji
              Eucharystii. Chrystus mowil ze jest kluczem do zbawienia ludzkosci i tylko ci co
              podazaja za nim podazaja za ostateczna prawda ludzkiego zycia. Odrzucenie Jego
              przeslania to droga do samounicestwienia nie tylko tu i teraz. Ostrzegal wiec ze
              szeroka jest droga ktora "prowadzi na zatracenie". Rozumieli to pierwsi
              chrzescijanie ktorzy nazywali swoje wspolnoty "droga".

              > Odnośnie, "stabilnej etyki" - możnaby ją tak określić, zadał ci
              > pytanie kappa.

              Etyka jest albo absolutna albo zadna. Nie zabijaj nie ma dodatkowych ozdobnikow,
              podobnie nie kradnij, nie zabieraj sie do cudzej zony etc. "Etyka" ateistyczna
              jest wzgledna, bo jak to ujal Dostojewski: "jesli Boga nie ma wszystko jest
              dozwolone."
              • nehsa Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 23.08.10, 07:50
                Gość portalu: Anna napisał(a): że nehsa napisał:"Jeżeli moja
                ocena jest błędna, to uprzejmie proszę, wyjaśnij, co należy rozumieć
                przez , "drogę", "prawdę", i "życie"?
                i Gosć;Anna, odpowiedział:
                "Wiem ze protestanci uzywali tego przeciwko katolickiej interpretacji
                > Eucharystii. Chrystus mowil ze jest kluczem do zbawienia ludzkosci
                i tylko ci co podazaja za nim podazaja za ostateczna prawda
                ludzkiego zycia. Odrzucenie Jego przeslania to droga do
                samounicestwienia nie tylko tu i teraz. Ostrzegal wiec ze
                > szeroka jest droga ktora "prowadzi na zatracenie". Rozumieli to
                pierwsi chrzescijanie ktorzy nazywali swoje wspolnoty "droga"."

                **Najkrócej:
                1./Nauka Wszechmogącego Ojca, jest ponadreligijnym i
                ponadpolitycznym, świeckim
                wzorcem organizacji sprawiedliwej,
                międzyludzkiej współpracy w każdym społeczeństwie.

                2./ Nauczanie w podobieństwach oznacza:
                "drogą"- ja jestem tym sposobem postępowania.

                "prawdą" - podaję ci definicję prawdy.
                PRAWDA, jest to określenie oceniające wartość PRACY stanowiącej o
                ŻYCIU
                , zatem odnosi się do miłości.
                Ludzie, nie pracują, bo zawsze współpracują, zatem słowo, -"prawdą",
                mówił Syn(Bóg)ŚWIATŁOŚĆ, Który obdarza nas w następstwie swojej
                samoofiary wobec każdego z nas-człowieka, cząstką Samego Siebie,
                czyli cząstka ŚWIATŁOŚCI=Ducha.

                "życiem", Ojciec(Bóg), jest jedynym depozytariuszem miłości
                , która to miłość, jest wolą Wszechmogącego Ojca.

                Wieczna miłość Ojca, skutkuje wiecznym ŻYCIEM, Którym jest
                ŚWIATŁOŚĆ, czyli Syn Ojca
                .
                A dowodem miłości Syna Ojca wobec nas, która to miłość Syna
                polega na samoofierze
                , NIE JEST MIŁOŚĆ, bo tej, Jedynym
                Depozytariuszem jest Ojciec(Bóg), tylko jest ŻYCIE=ŚWIATŁOŚĆ,
                co jest wnioskiem oczywistym.

                Dlatego Syn(Bóg) Ojca(Boga) powiedział:
                "Ja jestem tą drogą, i prawdą, i życiem..."

                Odnośnie "stabilnej etyki".

                "Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą."

                Zatem oczywistym jest wniosek, że zawsze działo się, dzieje się, i
                będzie się dziać tak, jak mówią słowa Nauki Wszechmogącego Ojca,
                którą to Nauką oznajmił ludziom tylko Syn(Bóg) ŚWIATŁOŚĆ
                . NIKT
                INNY.

                Znajdują się w Niej trzy wzorce postępowania.
                1. SOLIDARNOŚĆ - obowiązujący, minimalnie sprawiedliwy.
                2. MIŁOSIERDZIE - dostatecznie pożyteczny.
                3. MIŁOŚĆ - pożyteczny.

                Innych wzorców postępowania, nie ma.
          • imponeross Etyka 24.08.10, 19:44
            Gość portalu: Anna napisał(a):

            > To mi wyglada na rozpaczliwa probe udowodnienia ateizmu.

            Jaka rozpacz, jaka proba i jaki ateizm? Zwykly prosciutki dowod zwyklej
            prosciutkiej tezy...

            > Oczywiscie nie mozna udowodnic nieistnienia Boga,

            Udowodniono ci powyzej - przy zalozeniu, ze potrafisz myslec logicznie na
            poziomie podstawowki.

            > ale problemy ateizmu sa duzo
            > gorsze: niemozliwosc wypracowania jakiejkolwiek stabilnej etyki. A bez stabilne
            > j
            > etyki nie mozna zbudowac stabilnej cywilizacji. Dlatego ateizm nigdy nie
            > przetrwal selekcji naturalnej bo nie jest prawda, droga i zyciem. A w koncu o t
            > o
            > chodzi.

            Etyka jest dzialem filozoffi niemajacym nic wspolnego z religia. Etyka religijna
            to zaprzeczenie etyki tak jak demokracja ludowa to zaprzeczenie demokracji.
            • mg2005 Re: Etyka 24.08.10, 21:37
              > Etyka jest dzialem filozoffi niemajacym nic wspolnego z religia.
              Etyka religijn
              > a
              > to zaprzeczenie etyki

              Mylisz się - każda etyka jest oparta na jakimś światopoglądzie.
        • mg2005 Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 22.08.10, 23:07
          imponeross napisał:

          > To zaden paradoks, tylko bardzo prosty dowod pokazujacy jasno i
          > jednoznacznie, ze istota wszechmogaca (czyli Bog) nie istnieje.

          forum.gazeta.pl/forum/w,29,115444457,115615852,Re_to_jest_dowod.html
          • imponeross Re: 1000 dowodow na nieistnienie Boga 24.08.10, 19:48
            mg2005 napisał:

            > imponeross napisał:
            >
            > > To zaden paradoks, tylko bardzo prosty dowod pokazujacy jasno i
            > > jednoznacznie, ze istota wszechmogaca (czyli Bog) nie istnieje.
            >
            > forum.gazeta.pl/forum/w,29,115444457,115615852,Re_to_jest_dowod.html

            forum.gazeta.pl/forum/w,29,115444457,115690500,Re_to_jest_dowod.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka