Szorty w pracy

29.08.10, 21:31
Czyli o DC w niedreskodowej firmie.
Sprawa wygląda tak, na początku tegorocznej fali upałów postanowiłem przychodzić do pracy w szortach. Zwyczaj ten po kilku dniach został podchwycony także przez innych pracowników i wszystko by było fajne, gdyby pewnego dnia szanowna dyrekcja nie zwróciła na to uwagi. Konsekwencji z tego tytułu nie było, tym bardziej, że w firmie nie obowiązują żadne zasady dress code, ale zostaliśmy zmuszeni do przychodzenia z długich spodniach "bo reprezentujemy firmę". Oczywiście moje biuro znajduje się w stalowej hali, samochód słuzbowy nie ma klimy, a sporą część dniówki spędzam w terenie, do tego bywa, że muszę wykonywać trochę prac fizycznych, na słońcu. Dyrekcja może sobie swoje garniturki lubić, ale oni mają w swoich biurach i autach klimę, więc im upały nie straszne. Chwilowo lato się konczy więc temat przycichnie, ale podobno mamy jednak ocieplenie klimatu, przyszłe lata będą pewnie cieplejsze. I tylko mentalność ludzi się nie zmienia, coraz bardziej odbiega od warunków klimatycznych.
    • matylda1001 Re: Szorty w pracy 30.08.10, 00:19
      :) Naprawde przyszedłeś do pracy w szortach??? Ty to jednak jajcarz
      jesteś, Strikemaster;)
      • strikemaster Re: Szorty w pracy 30.08.10, 22:04
        Nie tylko raz, a jajcarzem bym był gdybym przyszedł w kilcie. :)
    • feel_good_inc Re: Szorty w pracy 30.08.10, 08:42
      strikemaster napisał:
      > Chwilowo lato się k
      > onczy więc temat przycichnie, ale podobno mamy jednak ocieplenie klimatu, przys
      > złe lata będą pewnie cieplejsze. I tylko mentalność ludzi się nie zmienia, cora
      > z bardziej odbiega od warunków klimatycznych.

      PROTIP: Globalne ocieplenie wcale nie oznacza, że lata w Polsce będą cieplejsze. Ba, mogą być chłodniejsze i bardziej deszczowe, a zimy ostrzejsze. Bo jak w Rosji wzrośnie o 2, a u nas spadnie o 1, to dalej wypadkowo może być +1, nieprawdaż?

      BTW: szorty? A nie kilt?
      • strikemaster Re: Szorty w pracy 30.08.10, 21:54
        JAkbym przyszedł w kilcie to pewnie już bym szukał nowej pracy.
        • easz Re: Szorty w pracy 31.08.10, 14:42
          strikemaster napisał:

          > JAkbym przyszedł w kilcie to pewnie już bym szukał nowej pracy.

          Pewnie? A może jednak nie? - tego nie wiesz. A jeśli, to byś zrobił aferę:) I na pewno okazałoby się nagle, że nie jesteś sam.
          • strikemaster Re: Szorty w pracy 31.08.10, 15:38
            > Pewnie? A może jednak nie? - tego nie wiesz. A jeśli, to byś zrobił aferę:)

            Jasne, wezwałbym telewizję i wsparcie lotnicze Marines. :)
            • easz Re: Szorty w pracy 01.09.10, 01:00
              strikemaster napisał:

              > > Pewnie? A może jednak nie? - tego nie wiesz. A jeśli, to byś
              zrobił aferę
              > :)
              >
              > Jasne, wezwałbym telewizję i wsparcie lotnicze Marines. :)

              Nie no, myślałam o koleżankach i kolegach z pracy. Ale może być
              tvn24, parę feministek i kto żyw jeszcze:)
              • strikemaster Re: Szorty w pracy 01.09.10, 17:57
                > Nie no, myślałam o koleżankach i kolegach z pracy.

                Kilty są w Polsce mało popularne, że moi koledzy z pracy niewiele o nich wiedzą więc raczej by w ich obronie nie zastrajkowali.

                > Ale może być
                > tvn24

                Przyjazd tvnu spowodowałby raczej zrobienie ze mie sensacji tudzież pośmiewiska. Telewizja nie jest od rozwiązywania problemów tylko generowania oglądalności.

                > parę feministek

                AFAIK feministki, choćby na Twoim przykładzie uwazają, że zawsze kobiety są dyskryminowane, nawet w "niedreskodowej" firmie. Zauważ, ze kobietom w mojej firmie wolno do pracy przychodzić w każdym dowolnym stroju, jaki tylko uda im się wymyślić podczas gdy mężczyźni są w znacznym stopniu ograniczeni. To jawna dyskryminacja kobiet i należy z nią bezwzględnie walczyć! Należy jak najszybciej wprowadzic ograniczenia takze dla kobiet, zeby nie czuły się gorsze. :)
                Tak więc ani feministki (które w Polsce nie mają z resztą zbyt dużej siły przebicia), ani nikt inny żyw by nie przyszedł.
                • easz Re: Szorty w pracy 01.09.10, 21:40
                  strikemaster napisał:

                  > > Nie no, myślałam o koleżankach i kolegach z pracy.
                  >
                  > Kilty są w Polsce mało popularne, że moi koledzy z pracy niewiele
                  o nich wiedzą więc raczej by w ich obronie nie zastrajkowali.

                  W obronie kolegi - tak. Tak..?
                  Są i inne formy, nie tylko kilty. Niech no by tak Nergal założył
                  choć raz :)

                  > Przyjazd tvnu spowodowałby raczej zrobienie ze mie sensacji
                  tudzież pośmiewiska. Telewizja nie jest od rozwiązywania problemów
                  tylko generowania oglądalności.

                  Duża oglądalność facetów w spódnicach - imo na plus, jeśli zrobić to
                  z głową. Tv jest czasem deską ratunku.

                  > > parę feministek
                  >
                  > AFAIK feministki, choćby na Twoim przykładzie uwazają, że zawsze
                  kobiety są dyskryminowane, nawet w "niedreskodowej" firmie. Zauważ,
                  ze kobietom w mojej firmie wolno do pracy przychodzić w każdym
                  dowolnym stroju, jaki tylko uda im się wymyślić podczas gdy
                  mężczyźni są w znacznym stopniu ograniczeni.

                  Nie gadaj, to np. przezroczyste bluzki i brak bielizny wchodzą w
                  grę? Albo strapless, czy mini taka, że dołem widać jaką właścicielka
                  ma depilację, a górą klamki i stringi? Japonki? itp.
                  A to sori, nie wiedziałam, trzeba było mówić, myślałam, że też jakaś
                  tam umowna norma Twoje koleżanki w robocie obowiązuje.

                  > To jawna dyskryminacja kobiet i należy z nią bezwzględnie walczyć!
                  Należy jak najszybciej wprowadzic ograniczenia takze dla kobiet,
                  zeby nie czuły się gorsze. :)
                  > Tak więc ani feministki (które w Polsce nie mają z resztą zbyt
                  dużej siły przebicia), ani nikt inny żyw by nie przyszedł.

                  Myślę, że się grubo mylisz.
                  Ale np. mógłbyś wykorzystać coś, choćby na początek manifę? No
                  cokolwiek i powoli, małymi kroczkami w glanach...

                  Kobiety ubraniowo są również dyskryminowane, czasem nawet bardziej
                  niż mężczyźni - i już! - ale o tym już mi się nie chce gadać,
                  bo się wtedy nagadałam i zresztą nie raz.
                  Ale spoko, cały czas wracam do tych kwestii myślą, trochę mi się od
                  tamtego wątku linkowanego może zmieniło zapatrywanie, ale jeszcze
                  sporo zostało po staremu, więc;)
                  • strikemaster Re: Szorty w pracy 02.09.10, 20:06
                    > W obronie kolegi - tak. Tak..?

                    W obronie kolegi też by nie zastrajkowali. Firma to nie oddział komandosów.

                    > Są i inne formy, nie tylko kilty. Niech no by tak Nergal założył
                    > choć raz :)

                    A nie wystarczą Ci goście z Hate?

                    > Duża oglądalność facetów w spódnicach - imo na plus, jeśli zrobić to
                    > z głową.

                    Nie miałbym wpływu na sposób przedstawienia mojej osoby.
                    Wiesz, dlaczego spódnice dla mężczyzn powodują taki opór?
                    IMO właśnie przez telewizję. TV pokazuje mężczyzn w spódnicach dość często, ale w charakterze przysłowiowej baby z brodą. Facet w spódnicy w tv obowiązkowo musi wzbudzac sensację, czyli być w szpilkach, makijażu i udawać kobietę, względnie deklarować się jako homoseksualista. To wzbudza sensację, ciekawosć widzów-podglądaczy (których jest większość) i generuje oglądalność.
                    Dlatego większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna może nosic spódnicę zwyczajnie, zamiast spodni, z korzyścią dla wygody i zdrowia, nie rezygnować przy tym z męskiego wyglądu, zachowania itd. JA prywatnie udowadniam, ze da się tak, co więcej skutek jest nawet lepszy niż przypuszczałem, ale TV na to nie pójdzie, bo to żadna sensacja.

                    > Nie gadaj, to np. przezroczyste bluzki i brak bielizny wchodzą w
                    > grę?

                    Podpadają pod Kodeks Karny tudzież Cywilny, więc przykład chybiony.

                    > Japonki?

                    Jap[onki jak najbardziej.

                    > Myślę, że się grubo mylisz.

                    A nie pomyślałaś, że to moze być ironia? :)

                    > Ale np. mógłbyś wykorzystać coś, choćby na początek manifę?

                    Przyjście w mężczyzny w spódnicy na manifę zostałoby odczytane jako deklaracja "jestem z Wami", czyli intencje zostałyby błędnie odczytane. Bardziej odpowiadałoby mi, żeby spódniczki znowu przestały mieć płeć i przesatły być obiektem westchnień fetyszystów i fetyszystek traktujących je jako obiekt seksualny.

                    > No cokolwiek i powoli, małymi kroczkami w glanach...

                    Jestem metalem, nie chodze w glanach.

                    > Kobiety ubraniowo są również dyskryminowane, czasem nawet bardziej
                    > niż mężczyźni - i już! - ale o tym już mi się nie chce gadać,
                    > bo się wtedy nagadałam i zresztą nie raz.

                    Mówimy tu o konkretnym przypadku - firmie, w której pracuję. Tu nie są dyskryminowane, nie obowiązują ich żadne zasady ubraniowe (z wyjątkiem Kodeksu Karnego).
                    • angelfree Re: Szorty w pracy 02.09.10, 22:24
                      Dochodzę do wniosku, że, jednak kobiety mają lepiej.
                      Ty nie możesz chodzić w spódnicy, za to ja mogę do woli chodzić w spodniach.
                      • strikemaster Re: Szorty w pracy 03.09.10, 15:46
                        > Ty nie możesz chodzić w spódnicy, za to ja mogę do woli chodzić w spodniach.

                        Widzisz, załapałaś. Możnaby chyba nazwać to dyskryminacją?
                        Zauważ jeszcze fakt, że spódnice oryginalnie w Europie wykorzystywano jako strój męski, podczas gdy spodnie pojawiły się jako strój damski. Potem postawiono wszystko na głowie. Kobiety w XXw. wywalczyły sobiue prawo powrotu damskich spodni, podczas gdy mężczyźni nie są zdolni do podjęcia jakiejkolwiek walki o swoje prawa, tak obyczajowe, jak i kodeksowe. Dlatego właśnie męski świat nadal stoi na głowie.
                        • strikemaster Cd 04.09.10, 14:24
                          I jeszcze jedno, założyłem wątek, w którym apeluję o wiekszą swobodę dla mężczyzn. Pojawiło się tu nawet kilku ale tylko po to, żeby mi sprzedać lniany mundurek przewoźnego sprzedawcy kredytów. Praktycznie żaden z forumowych facetów mnie nie poparł, bo oni uważają, że facet nie powinien mieć praw, tak jest lepiej.
                          • jureek Re: Cd 10.09.10, 11:20
                            strikemaster napisał:

                            > I jeszcze jedno, założyłem wątek, w którym apeluję o wiekszą swobodę dla mężczy
                            > zn. Pojawiło się tu nawet kilku ale tylko po to, żeby mi sprzedać lniany mundur
                            > ek przewoźnego sprzedawcy kredytów. Praktycznie żaden z forumowych facetów mnie
                            > nie poparł, bo oni uważają, że facet nie powinien mieć praw, tak jest lepiej.

                            Jeśli o mnie chodzi, to popieram jak najbardziej swobodę ubioru. Chodź sobie w czym chcesz. Pozwól jednak, że będę miał własne zdanie, czy jest to estetyczne czy nie. Mi się taki ubiór nie podoba, a tolerancja polega też chyba na tym, że ma prawo mi się nie podobać.
                            Jura
                            • strikemaster Re: Cd 11.09.10, 11:40
                              > Jeśli o mnie chodzi, to popieram jak najbardziej swobodę ubioru.

                              I bardzo dobrze.

                              > Pozwól jednak, że będę miał własne zdanie, czy jest to estetyczne
                              > czy nie.

                              NA własne zdanie Ci pozwolę, na decydowanie, w co się ubieram - nie, bo to przekracza zasady tolerancji.
    • jureek Re: Szorty w pracy 30.08.10, 10:03
      W długich, szerokich spodniach z jakiegoś lekkiego materiału, np. lnu wcale nie
      jest goręcej niż w szortach, a o ile estetyczniej. Widziałeś Arabów w szortach?
      A u nich chyba trochę cieplej niż u nas. Gdy byłem w Barcelonie, to w krótkich
      spodniach widziałem tylko turystów (najczęściej Niemców, Anglików czy
      Holendrów), narody kultury śródziemnomorskiej (Włosi, Hiszpanie) mają bardziej
      wyrobiony zmysł estetyczny. My jak zwykle w pogoni za niby nowoczesnością
      czerpiemy wzorce od tych bez gustu.
      Jura
      • strikemaster Re: Szorty w pracy 30.08.10, 21:57
        > W długich, szerokich spodniach z jakiegoś lekkiego materiału, np. lnu wcale nie
        > jest goręcej niż w szortach, a o ile estetyczniej.

        Tak, to przeraźliwie estetyczne jest, nie wspominając o pracy w terenie, gdzie błoto, kurz i smar nie są niczym nadzwyczajnym.

        > Widziałeś Arabów w szortach?

        Tak wyszło, ze nie jestem Arabem.

        > Gdy byłem w Barcelonie, to w krótkich
        > spodniach widziałem tylko turystów

        A turyści dzwonili zębami z zimna, bo było tylko 30 stopni?

        > My jak zwykle w pogoni za niby nowoczesnością
        > czerpiemy wzorce od tych bez gustu.

        Podobno o gustach się nie rozmawia, bo każdy ma inny.
        • jureek Re: Szorty w pracy 30.08.10, 23:13
          strikemaster napisał:

          > > W długich, szerokich spodniach z jakiegoś lekkiego materiału, np. lnu wca
          > le nie
          > > jest goręcej niż w szortach, a o ile estetyczniej.
          >
          > Tak, to przeraźliwie estetyczne jest, nie wspominając o pracy w terenie, gdzie
          > błoto, kurz i smar nie są niczym nadzwyczajnym.

          Rozumiem, że wolisz to błoto, kurz i smary bezpośrednio na skórze. Masz rację, o
          gusta nie ma się co spierać, nawet jeżeli są one tak dziwaczne.
          Jura
          • strikemaster Re: Szorty w pracy 31.08.10, 17:04
            > Rozumiem, że wolisz to błoto, kurz i smary bezpośrednio na skórze.

            Dużo łatwiej się to czyści, czyli to nie gusta a praktyczność. Dwa, tego typu warunki środowiskowe całkowicie dyskwalifikują luźne, pałętające się długie spodnie, czyli znowu praktyczność.
            • jureek Re: Szorty w pracy 31.08.10, 17:43
              strikemaster napisał:

              > Dużo łatwiej się to czyści, czyli to nie gusta a praktyczność. Dwa, tego typu w
              > arunki środowiskowe całkowicie dyskwalifikują luźne, pałętające się długie spod
              > nie, czyli znowu praktyczność.

              I przepisy BHP pozwalają na pracę w takich warunkach bez ochrony skóry?
              Jura
              • strikemaster Re: Szorty w pracy 31.08.10, 17:49
                > I przepisy BHP pozwalają na pracę w takich warunkach bez ochrony skóry?

                Nie obowiązują mnie, nie jestem w takich warunkach zatrudniony, a jedynie zdarza mi się w nich przebywać, gdy jestem w terenie.
    • piwi77 Re: Szorty w pracy 30.08.10, 11:33
      Jest jedno, bardzo ważne kryterium, przy doborze długości spodni.
      Podyktowane indywidualną anatomią. Spodnie powinny być przynajmniej
      na tyle długie, aby z nogawki nic nie wystawało. Tego się trzymajmy.
      • strikemaster Re: Szorty w pracy 30.08.10, 21:58
        Dlaczego mam się tego trzymać?
        • easz Re: Szorty w pracy 31.08.10, 14:37
          strikemaster napisał:

          > Dlaczego mam się tego trzymać?

          Z podobnych powodów, z których jednak trzymasz się spodni i opierasz przed spódnicą, mimo że promujesz i się szarpiesz na jej temat?
          • strikemaster Re: Szorty w pracy 31.08.10, 15:40
            > Z podobnych powodów, z których jednak trzymasz się spodni i opierasz przed spód
            > nicą,

            Czyli mam zamknąć pysk i godzić się na wszystkie, nawet najgłupsze zasady?
            • easz Re: Szorty w pracy 01.09.10, 01:02
              strikemaster napisał:

              > > Z podobnych powodów, z których jednak trzymasz się spodni i
              opierasz przed spód nicą,
              >
              > Czyli mam zamknąć pysk i godzić się na wszystkie, nawet najgłupsze
              zasady?

              Miałam na myśli sv. Ale jak dla mnie możesz to nawet olać, tylko
              nie jedynie na forum
              , wiesz? Co jeszcze zrobiłeś w tej sprawie..?
              • strikemaster Re: Szorty w pracy 01.09.10, 19:46
                > Miałam na myśli sv. Ale jak dla mnie możesz to nawet olać, tylko
                > nie jedynie na forum
                , wiesz? Co jeszcze zrobiłeś w tej sprawie..?

                Każystając z okazji, jaką jest urlop zakupiłem sobie porządne kilty i na dłuższy czas zapomniałem o spodniach. Dodam jeszcze, że prowadziłem wtedy aktywny towarzyski i krajoznawczy tryb życia, więc nie ma już chyba moich znajomych spoza pracy, którzy by mnie w takim stroju nie widzieli. Nie wiem, czy to dużo, ale biorąc pod uwagę, że kilku kumpli mi zaczęło werbalnie zazdrościć, chyba nie tak mało.
                • easz Re: Szorty w pracy 01.09.10, 21:21
                  strikemaster napisał:

                  > Każystając z okazji, jaką jest urlop zakupiłem sobie porządne
                  kilty i na dłuższy czas zapomniałem o spodniach. Dodam jeszcze, że
                  prowadziłem wtedy aktywny tow
                  > arzyski i krajoznawczy tryb życia, więc nie ma już chyba moich
                  znajomych spoza
                  > pracy, którzy by mnie w takim stroju nie widzieli. Nie wiem, czy
                  to dużo, ale biorąc pod uwagę, że kilku kumpli mi zaczęło werbalnie
                  zazdrościć, chyba nie tak mało.

                  Łał. Nie tak mało.
                  Teraz czas na pracę więc. Nie macie jakichś wypadów wspólnych, ew.
                  sami sobie czasem nie organizujecie, jakieś pivo po pracy, czy coś?
                  I lu w kilcie!

                  Propos, jakieś zdjęcia masz..? ;)
                • tytanya Re: Szorty w pracy 01.09.10, 21:47
                  Czy były w kratkę?
                  strikemaster napisał:


                  Karzystając z okazji, jaką jest urlop zakupiłem sobie porządne
                  kilty
                  • strikemaster Re: Szorty w pracy 02.09.10, 16:39
                    Są w kratkę.
                    • tytanya Re: Szorty w pracy 02.09.10, 20:20
                      To jeszcze zapytam o tkaninę, bo te prawdziwe kilty są dość ciepłe z natury rzeczy. :)
                      • strikemaster Re: Szorty w pracy 02.09.10, 20:24
                        Te "właściwe" byly z wełny, która nie dość, że jest ciężka i nasiąka wodą, to jeszcze nie nadaje się do prania. Obecnie mamy wiek XXI, w związku z czym kilty wełniane służą Szkotom do udziału w oficjalnych uroczystościach, a normalne kilty robi się z czego popadnie, czyli mieszanki wełny z wiskozą, bawełny i wielu innych materiałów. Jeden z moich kiltów jest z wełno-wiskozy, pozostałe z lżejszych materiałów (ale nie wiem jakich).
                        • tytanya Re: Szorty w pracy 02.09.10, 20:31
                          No przecież wiem i dlatego pytam

                          strikemaster napisał:

                          Te "właściwe" byly z wełny, która nie dość, że jest ciężka i nasiąka wodą, to jeszcze nie nadaje się
                          do prania.

                          Ale z tego co piszesz, te podrabiane też takie jakby nie najlżejsze,oprócz bawełnianych.Ale już bym
                          nie ryzykowała nazywać ich kiltami. :)





                          Nie było Ci w nich za gorąco?
                          • strikemaster Re: Szorty w pracy 02.09.10, 20:35
                            A co to jest? Elektrolizer?
                            • tytanya Re: Szorty w pracy 02.09.10, 20:46
                              Czego to ludzie niewymyślą. :D

                              Podobnie zresztą jak szkocką kratę. :)

                              Ja Cię popieram w kwestii noszenia spódnic tfu! kiltów, bo sama spodni nie znoszę, ale szorty?

                              No nie wiem, po prostu nie wiem. :)

                              Chyba, że masz nogi jak sie patrzy. ;)

                              • strikemaster Re: Szorty w pracy 02.09.10, 21:04
                                > Chyba, że masz nogi jak sie patrzy. ;)

                                Podobno mam. :)

                                > ale szorty?

                                Szorty ponieważ zdaję sobie sprawę, że szans dożycia momentu, w którym kilt, czy też inna spódnica męska będzie czymś na tyle normalnym, że nikt nie będzie się sprzeciwiał używaniu takiego stroju w pracy nie mam.
                                • tytanya Re: Szorty w pracy 02.09.10, 21:13
                                  Ciekawe jak by to było w Szkocji?

                                  Całkiem poważnie się zastanawiam, bo nie wiem.

                                  strikemaster napisał:

                                  Szorty ponieważ zdaję sobie sprawę, że szans dożycia momentu, w którym kilt, czy też inna
                                  spódnica męska będzie czymś na tyle normalnym, że nikt nie będzie się sprzeciwiał używaniu
                                  takiego stroju w pracy
                                  nie mam.

                                  • strikemaster Re: Szorty w pracy 04.09.10, 14:25
                                    W Szkocji przeciw kiltom chyba oporu by nie było, nawet dla Polaka (mamy w końcu naszą narodową kratę), z szortami może jednak być różnie, prawdopodobnie gorzej niż w Polsce.
                                    • tytanya Re: Szorty w pracy 09.09.10, 22:13
                                      Spódnice popieram od zawsze. :)

                                      Szorty tylko przy odpowiednich nogach. ;)
                                      • strikemaster Re: Szorty w pracy 12.09.10, 16:14
                                        > Szorty tylko przy odpowiednich nogach. ;)

                                        Dlaczego?
                                        • tytanya Re: Szorty w pracy 13.09.10, 20:54
                                          No bo tak jakoś lubię ładne nogi. ;)
                                          • strikemaster Re: Szorty w pracy 13.09.10, 21:01
                                            Też lubieę ale jakoś lubienie to, dziwnym trafem całkowicie omija mężczyzn.
                                            • tytanya Re: Szorty w pracy 13.09.10, 21:25
                                              I dlatego dłuższa spodnica lepsza. :)

                                              strikemaster napisał:

                                              Też lubieę ale jakoś lubienie to, dziwnym trafem całkowicie omija mężczyzn.

                                              • strikemaster Re: Szorty w pracy 13.09.10, 22:17
                                                Ale zbyt długa powoduje utrudnienia podczas poruszania się.
                                          • strikemaster Re: Szorty w pracy 09.12.10, 13:37
                                            Ładność nóg nie powinna wpływać na prawo do ubierania się, jak komuś wygodniej, szczególnie, ze u kobiet nie wpływa. :)
      • dritte_dame Re: Szorty w pracy 31.08.10, 00:57
        piwi77 napisał:

        > Jest jedno, bardzo ważne kryterium, przy doborze długości spodni.
        > Podyktowane indywidualną anatomią. Spodnie powinny być przynajmniej
        > na tyle długie, aby z nogawki nic nie wystawało.

        Myślę że raczej nie jest statystyczną normą żeby takie kryterium sięgało kolan ;)
    • easz Re: Szorty w pracy 30.08.10, 13:34

      Ale chyba nie w takich szortach ledwie za pośladki?? :)

      U mnie też kiedyś wynikła ta kwestia - kolega przyszedł w spodniach - 3/4? - takich za kolano, raczej luźnych. Zwrócono mu uwagę i szlus. A kiedyś kiedyś były też jakieś przymiarki coby nakazać dziewczynom odziewać nogi, więc rajstopy/pończochy i całe buty, ale jakoś się rozmyło, choć pewne anomalie damskiego stroju zostały zdecydowanie skrytykowane i nieoficjalnie zabronione, ale imo takie oczywiste raczej.

      Ale co racja, to racja - dlaczego nie kiecka? Ja wolę kiecki od spodni, w upał tak samo. Widuję laski w lnianych portkach, ale nie przekonuje mnie to.

      Dlaczego, dlaczego nie spódnica? No powiedz, dlaczego? :)
      W razie czego mógłbyś zrobić aferę na tle antydyskryminacyjnym, bo ze spodenkami krótkimi to nie za bardzo widzę możliwość, ale jeśli pracują u was kobiety i chodzą w spódnicach latem a na gołe nogi, to;)
      • strikemaster Re: Szorty w pracy 30.08.10, 21:59
        > Ale chyba nie w takich szortach ledwie za pośladki?? :)

        Nie, w takich długości kiltu, czyli trochę poniżej kolan, chociaż nie 3/4, bo takie mi się zwyczajnie nie podobają.

        > W razie czego mógłbyś zrobić aferę na tle antydyskryminacyjnym, bo ze spodenkam
        > i krótkimi to nie za bardzo widzę możliwość, ale jeśli pracują u was kobiety i
        > chodzą w spódnicach latem a na gołe nogi, to;)

        To co? Nic z tego nie wynika, bo nie jestem kobietą.
        • dritte_dame Re: Szorty w pracy 31.08.10, 01:00
          strikemaster napisał:

          > > Ale chyba nie w takich szortach ledwie za pośladki?? :)
          >
          > Nie, w takich długości kiltu, czyli trochę poniżej kolan,

          Szorty "poniżej kolan" to już nie szorty lecz "rybaczki", czy jakoś tak..
          • strikemaster Re: Szorty w pracy 31.08.10, 15:34
            Nieznacznie poniżej kolan, czy też do kolan, nie znam się za bardfzo na odzieżowej terminologii. Tak czy inaczej chodziło o szorty, nie rybaczki.
            • dritte_dame Re: Szorty w pracy 31.08.10, 16:28
              strikemaster napisał:

              > Nieznacznie poniżej kolan, czy też do kolan, nie znam się za bardfzo na odzieżo
              > wej terminologii. Tak czy inaczej chodziło o szorty, nie rybaczki.

              Bermuda shorts to takie, które kończą sie trzy cale powyżej kolana.
              • strikemaster Re: Szorty w pracy 31.08.10, 16:30
                Mialem kiedyś takie ale się rozleciały. Teraz szortów tej długości się nie sprzedaje, są trochę dłuższe (sięgają do kolan albo nieco dłuższe), nie wiem, jak dokładnie się nazywają, znam je pod nazwą szorty.
                • dritte_dame Re: Długie "szorty" 31.08.10, 16:52
                  strikemaster napisał:

                  > Teraz szortów tej długości się nie sprz
                  > edaje, są trochę dłuższe (sięgają do kolan albo nieco dłuższe)

                  Spróbuj poszukać w specjalistycznych sklepach wyposażeniem turystycznym. Tam się chyba jeszcze zachowały resztki zdrowego rozsądku i funkcjonalności.
                  • strikemaster Re: Długie "szorty" 31.08.10, 17:06
                    > Spróbuj poszukać w specjalistycznych sklepach wyposażeniem turystycznym. Tam si
                    > ę chyba jeszcze zachowały resztki zdrowego rozsądku i funkcjonalności.

                    Które będą kosztowały tyle, co kilt, który mimo wszystko jest bardziej zdroworozsądkowy od szortów.
        • easz Re: Szorty w pracy 31.08.10, 14:30
          strikemaster napisał:

          > To co? Nic z tego nie wynika, bo nie jestem kobietą.

          Odpowiednio uargumentuj i wyniknie.
          • strikemaster Re: Szorty w pracy 31.08.10, 15:33
            > Odpowiednio uargumentuj i wyniknie.

            Niby dlaczego miałoby cokolwiek wyniknąć?
            • easz Re: Szorty w pracy 01.09.10, 01:05
              strikemaster napisał:

              > > Odpowiednio uargumentuj i wyniknie.
              >
              > Niby dlaczego miałoby cokolwiek wyniknąć?

              Nie bardzo rozumiem. Bo chcesz, żeby wyniknęło?

              Czy chcesz tylko ponarzekać, jak jest niesprawiedliwie i jaka
              dyskryminacja względem mężczyzn i ich stroju powszechnie panuje a my
              na to nic?
              • strikemaster Re: Szorty w pracy 02.09.10, 20:26
                > Nie bardzo rozumiem. Bo chcesz, żeby wyniknęło?

                Chcę żeby wyniknęło, ale nie udało mi się odkryć sposobu, żeby ten cel osiągnąć.

                > Czy chcesz tylko ponarzekać, jak jest niesprawiedliwie i jaka
                > dyskryminacja względem mężczyzn

                Sam fakt zauważenia tego przez ludzi byłby juz znacznym postępem.
    • paco_lopez Re: Szorty w pracy 30.08.10, 14:57
      dreskot wydaje się być fanaberią zawołanych krawaciarzy, takich
      którzy wzorce czerpią z seriali. tam facet często występuje tylko w
      krawcie jak doktor lubicz na przykład lub jego szwagier jurek mąż
      eli. w innych serialach też króluje krawaciarstwo. to jakaś pokretna
      potrzeba poczucia ważności. mam krawat i kanciate spodnie więc
      rządze. myślę że to przejdzie kiedyś do lamusa. pamiętam, że
      karwowski z maliniakiem w wolna sobotę po mieście w marynarach
      łazili. trzeba troche czasu i to przyjdzie, bo durne to jak cholera
      szczególnie wobec ekstremalnych temperatur.
      • yoma Re: Szorty w pracy 30.08.10, 15:10
        Zacofanie, Paco. To szef może chodzić w szortach, bo jest szefem. Chodzę w
        szortach, więc rządzę :)
        • paco_lopez Re: Szorty w pracy 30.08.10, 15:26
          aaa na zasadzie, że nikt mnie nie podskoczy, że w szortach chodze.
          no teraz też tak bywa. no to juz by było chamstwo czystej wody.
          samemu w szortach na kieroniczem stanowisku pomykac a reszcie w
          garniturach kazać chodzic w upale.
        • strikemaster Re: Szorty w pracy 29.09.10, 21:04
          Jest pewna grupa ludzi, którzy nie wyobrażają sobie innego stroju. Bo tak ich nauczono. Oni na temperaturę nie zwracaja uwagi, choćby mieli zejść wychodząc po schodach, z garnituru nie zrezygnują. Jest jeszcze jeden aspekt, w wielu grupach społecznych taki strój jest wymagany, bo podobno świadczy o szacunku dla innych. Mi sie to nieco kojarzy z katolicką martyrologią. Co takiego zawdzięczamy gościowi, ktory wlazł na słup i nie chciał zejść, że wielu oddaje mu cześć?
      • jureek Re: Szorty w pracy 30.08.10, 20:18
        Tu nie chodzi o garnitury i krawaty, ale o zwykły fakt, że gołe męskie nogi nie
        są ładne. Dlatego krótkie spodnie w miejscu publicznym są dla mnie wyrazem
        takiego amerykańskiego sztucznego luzu w ubiorze. A w lekkich letnich spodniach
        (wcale niekoniecznie w kancik) wcale nie jest goręcej. Mnie tam krótkie spodnie
        u mężczyzny kojarzą się z jakimś gruby Niemcem, czy Holendrem. A długie spodnie
        to raczej z Francuzem, Włochem czy Hiszpanem.
        Jura
        • strikemaster Re: Szorty w pracy 30.08.10, 22:02
          > Tu nie chodzi o garnitury i krawaty, ale o zwykły fakt, że gołe męskie nogi nie
          > są ładne.

          I top jest wg. Ciebie wystarczający powód, żeby musieś się smarzyc w upale?

          > Dlatego krótkie spodnie w miejscu publicznym są dla mnie wyrazem
          > takiego amerykańskiego sztucznego luzu w ubiorze.

          A dla mnie są prawie tak naturalne jek kilt.

          > A długie spodnie
          > to raczej z Francuzem, Włochem czy Hiszpanem.

          Nie jestem Francuzem, Włochem ani Hiszpanem i wcale z tego powodu źle się nie czuję.
          • jureek Re: Szorty w pracy 30.08.10, 23:17
            strikemaster napisał:

            > > Tu nie chodzi o garnitury i krawaty, ale o zwykły fakt, że gołe męskie no
            > gi nie
            > > są ładne.
            >
            > I top jest wg. Ciebie wystarczający powód, żeby musieś się smarzyc w upale?

            W luźnych, letnich spodniach wcale się nie smażę.
            Dziwne, że akurat w tych krajach, gdzie upały są większe niż u nas, mężczyźni
            chodzą w długich spodniach i nie smażą się.
            Jura
            • strikemaster Re: Szorty w pracy 31.08.10, 15:32
              > Dziwne, że akurat w tych krajach, gdzie upały są większe niż u nas, mężczyźni
              > chodzą w długich spodniach i nie smażą się.

              Chodzi Ci o Indie, Jemen, Oceanię?
              • jureek Re: Szorty w pracy 31.08.10, 15:51
                strikemaster napisał:

                > Chodzi Ci o Indie, Jemen, Oceanię?

                Nie wiem, jak to jest w krajach Oceanii. Ale wcześniej wymieniałem też
                Hiszpanię, Włochy, kraje arabskie.
                Rozumiem, że Twojemu gustowi lepiej odpowiada sposób ubierania się w Nigerii i
                Kongo. No cóż, o gusta nie ma się co spierać.
                Jura
                • strikemaster Re: Szorty w pracy 31.08.10, 16:03
                  Nie wiedziałem, ze Indie i Oceania leżą w Nigerii. Cóż, człowiek uczy się przez całe życie.
                  • jureek Re: Szorty w pracy 31.08.10, 16:07
                    strikemaster napisał:

                    > Nie wiedziałem, ze Indie i Oceania leżą w Nigerii. Cóż, człowiek uczy się przez
                    > całe życie.

                    A skąd wnioskujesz, że leżą? Sorry, ale nie nadążam za Twoimi skokami myślowymi.
                    Jura
                    • strikemaster Re: Szorty w pracy 31.08.10, 16:11
                      > A skąd wnioskujesz, że leżą?

                      Ja?
                      Ty na przykład Indii, Oceanii i Jemenu stwioerdziłeś, że marzą mi się stroje Nigeryjskie. :)

                      BTW na Włocha ani Hiszpana się nie nadaję ze względu na styl bycia, sposób postrzegania świata itd. Zdecydowanie bliżej mi do Szkota albo Szweda.
                      • jureek Re: Szorty w pracy 31.08.10, 16:44
                        strikemaster napisał:

                        > > A skąd wnioskujesz, że leżą?
                        >
                        > Ja?
                        > Ty na przykład Indii, Oceanii i Jemenu stwioerdziłeś, że marzą mi się stroje Ni
                        > geryjskie. :)

                        Podałem przykład Nigerii, bo tam też raczej skąpe ubrania dominują.
                        Powiedziałbym nawet, że bardzo skąpe. Im dalej w dżunglę, tym bardziej skąpe. Po
                        prostu uzupełniłem Twoją listę.
                        Aha, przymiotniki piszemy z małej litery.

                        > BTW na Włocha ani Hiszpana się nie nadaję ze względu na styl bycia, sposób post
                        > rzegania świata itd. Zdecydowanie bliżej mi do Szkota albo Szweda.

                        No i git. Twój gust, Twoja sprawa. Skoro tak Ci się podoba. Nie wciskaj tylko
                        proszę kitu o jakimś smażeniu się w długich spodniach, bo to tylko taka
                        autosugestia.
                        Jura
                        • strikemaster Re: Szorty w pracy 31.08.10, 16:45
                          > No i git. Twój gust, Twoja sprawa. Skoro tak Ci się podoba. Nie wciskaj tylko
                          > proszę kitu o jakimś smażeniu się w długich spodniach, bo to tylko taka
                          > autosugestia

                          A dlaczego myślisz, ze to kit?
                          • jureek Re: Szorty w pracy 31.08.10, 17:31
                            strikemaster napisał:

                            > A dlaczego myślisz, ze to kit?

                            Bo chodzę latem w długich (ale luźnych i lekkich spodniach) i wcale się nie
                            smażę. Więc nie myślę, tylko wiem. Dzięki długim spodniom mam nogi chronione
                            przed bezpośrednim promieniowaniem słońca, a więc mniej się smażę, niż
                            wystawiając je bez ochrony na to promieniowanie.
                            Jura
                            • strikemaster Re: Szorty w pracy 31.08.10, 17:53
                              Nie noszę luźnych spodni z kilku powodów. Pierwszy Ci już podałem wyżej, drugim jest estetyka, luźne spodnie wyglądają wyjątkowo nieestetycznie. Kolejnym jest ich niewygoda, nogawki plączą się jedna o drugą i można się zabić, do tego prowadzę dość aktywny tryb życia, w czym długie spodnie dodatkowo przeszkadzają, o możliwości wplątania się ichj w schody ruchome juz nawet nie wspominam. Gdybym był Włochem wylegującym się całymi dniami w kafejce, nad taką alternatywą mógłbym się zastanowić.
                              • jureek Re: Szorty w pracy 31.08.10, 18:18
                                Nie wyleguję się całymi dniami w kafejce, do pracy dojeżdżam rowerem i kolejką
                                miejską, a więc z ruchomych schodów też korzystam.
                                Nie chodzi mi o to, żeby Cię namawiać, chodzi mi tylko o to, że to smażenie się
                                w długich spodniach jest bardziej autosugestią niż rzeczywistością.
                                Jura
                                • strikemaster Re: Szorty w pracy 31.08.10, 18:55
                                  A nie wpadłeś na pomysł, że reakcje na ciepło i zimno mogą być indywidualne, uwarunkowane osobniczo?
                                  • jureek Re: Szorty w pracy 31.08.10, 19:03
                                    strikemaster napisał:

                                    > A nie wpadłeś na pomysł, że reakcje na ciepło i zimno mogą być indywidualne, uw
                                    > arunkowane osobniczo?

                                    Pewnie tak jest, problem w tym, że w cieniu na ogół jest chłodniej niż w słońcu,
                                    a to już osobniczo uwarunkowane nie jest.
                                    Jura
                                    • strikemaster Re: Szorty w pracy 31.08.10, 19:12
                                      Istnieje też coś takiego, jak efekt cieplarniany wywołujący wzrost temperatury oraz przewiew, czyli swobodne lub, częściej wymuszone wiartem, ruchem konwekcyjne chłodzenie.
                                      • jureek Re: Szorty w pracy 31.08.10, 20:37
                                        strikemaster napisał:

                                        > Istnieje też coś takiego, jak efekt cieplarniany wywołujący wzrost temperatury
                                        > oraz przewiew, czyli swobodne lub, częściej wymuszone wiartem, ruchem konwekcyj
                                        > ne chłodzenie.

                                        Letnie, luźne materiały zapewniają przewiew.
                                        Jura
                                        • strikemaster Re: Szorty w pracy 31.08.10, 20:41
                                          > Letnie, luźne materiały zapewniają przewiew.

                                          Jakoś się z takimi nie spotkałem. Widocznie w innych sklepach robię zakupy.
                                          • jureek Re: Szorty w pracy 31.08.10, 20:47
                                            strikemaster napisał:

                                            > > Letnie, luźne materiały zapewniają przewiew.
                                            >
                                            > Jakoś się z takimi nie spotkałem. Widocznie w innych sklepach robię zakupy.

                                            Widocznie.
                                            Jura
                  • strikemaster A do tego Jemen 31.08.10, 16:08
                    z tego, co wiem, jest krajem arabskim, a nosi się tam dosć grube sarongi w kiltowatą kratkę. Czyżby kolejny wyłom w Twojej teorii?
        • dritte_dame Re: Szorty w pracy 31.08.10, 00:28
          jureek napisał:

          > gołe męskie nogi nie są ładne.

          Skąd to wiesz??


          > takiego amerykańskiego sztucznego luzu w ubiorze.

          Dlaczego nazywasz ten luz "sztucznym"?


          > Mnie tam krótkie spodnie
          > u mężczyzny kojarzą się z jakimś gruby Niemcem, czy Holendrem. A długie spodnie to raczej z Francuzem, Włochem czy Hiszpanem.

          Spostrzeżenie Twoje najprawdopodobniej odpowiada jeszcze obecnie rzeczywistości.
          Ale świadczy ono raczej o nadal trawjącym zacofaniu obyczajowym w swerze cielesności romańskich krajów dawniej mocno katolickich, względem germańskich krajów protestanckich.
          • jureek Re: Szorty w pracy 31.08.10, 00:56
            dritte_dame napisała:

            > jureek napisał:
            >
            > > gołe męskie nogi nie są ładne.
            >
            > Skąd to wiesz??

            Bo mieszkam w kraju, gdzie te męskie nogi pokazują już od wieków. Takie skórzane
            krótkie spodnie na szelkach, a do tego tyrolski kapelusik i piwny brzuszek.
            Bardzo estetyczny widok.
            Jura
            • dritte_dame Re: Szorty w pracy 31.08.10, 01:15
              jureek napisał:

              > dritte_dame napisała:
              >
              > > jureek napisał:
              > >
              > > > gołe męskie nogi nie są ładne.
              > >
              > > Skąd to wiesz??
              >
              > Bo mieszkam w kraju, gdzie te męskie nogi pokazują już od wieków. Takie skórzan
              > e
              > krótkie spodnie na szelkach, a do tego tyrolski kapelusik i piwny brzuszek.
              > Bardzo estetyczny widok.

              I nie zastanawiałeś się dotąd, dlaczego ten widok akurat tylko Ciebie irytuje, podczas gdy zdaje sie on nie sprawiać najmniejszego negatywnego wrażenia na znakomitej większości innych osób w tym kraju?
              • jureek Re: Szorty w pracy 31.08.10, 16:52
                dritte_dame napisała:

                > I nie zastanawiałeś się dotąd, dlaczego ten widok akurat tylko Ciebie irytuje,
                > podczas gdy zdaje sie on nie sprawiać najmniejszego negatywnego wrażenia na zna
                > komitej większości innych osób w tym kraju?

                Irytuje? A gdzie Ty coś takiego wyczytałaś? taki widok uważam po prostu za
                nieestetyczny i prędzej śmieszny niż irytujący. Chude, krótkie nóżki, gruby
                piwny brzuszek, krótkie skórzane spodnie na szelkach, tyrolski kapelusik - to
                dla mnie śmieszny widok po prostu. A dlaczego śmieszy mnie to, co większości nie
                śmieszy? Być może chodzi o siłę przyzwyczajenia i trzeba spojrzenia z zewnątrz,
                żeby dostrzec smieszność jakichś sytuacji. Poza tym, nigdy nie miałem ambicji
                kierowania się gustem większości, nie muszę koniecznie płynąć z prądem. Dlatego
                np. nie mam samochodu i nie latam co roku na urlopy do ciepłych krajów, jak robi
                to większość mieszkańców kraju, gdzie mieszkam.
                Jura
                • dritte_dame Re: śmieszność 31.08.10, 17:00
                  jureek napisał:

                  > dritte_dame napisała:
                  >
                  > > I nie zastanawiałeś się dotąd, dlaczego ten widok akurat tylko Ciebie iry
                  > tuje,
                  > > podczas gdy zdaje sie on nie sprawiać najmniejszego negatywnego wrażenia
                  > na zna
                  > > komitej większości innych osób w tym kraju?
                  >
                  > Irytuje? A gdzie Ty coś takiego wyczytałaś? taki widok uważam po prostu za
                  > nieestetyczny i prędzej śmieszny niż irytujący. Chude, krótkie nóżki, gruby
                  > piwny brzuszek, krótkie skórzane spodnie na szelkach, tyrolski kapelusik - to
                  > dla mnie śmieszny widok po prostu. A dlaczego śmieszy mnie to, co większości ni
                  > e
                  > śmieszy? Być może chodzi o siłę przyzwyczajenia i trzeba spojrzenia z zewnątrz,
                  > żeby dostrzec smieszność jakichś sytuacji.

                  A czy nie próbowałeś dotychczas spojrzeć na to swoje "śmieszne i nieestetyczne" otoczenie z punktu widzenia położonego na zewnątrz Ciebie...?
                  • jureek Re: śmieszność 31.08.10, 17:28
                    dritte_dame napisała:

                    > A czy nie próbowałeś dotychczas spojrzeć na to swoje "śmieszne i nieestetyczne"
                    > otoczenie z punktu widzenia położonego na zewnątrz Ciebie...?

                    A powinienem? Nie mogę mieć swojego zdania? Ja nikomu nie zabraniam odbierać
                    tego inaczej niż ja to odbieram, ale też nie widzę powodu, dla którego musiałbym
                    w tak błahej sprawie dopasowywać swoje gusty do gustów większości.
                    Jura
                    • strikemaster Re: śmieszność 31.08.10, 17:31
                      > A powinienem? Nie mogę mieć swojego zdania? Ja nikomu nie zabraniam odbierać
                      > tego inaczej niż ja to odbieram, ale też nie widzę powodu, dla którego musiałby
                      > m
                      > w tak błahej sprawie dopasowywać swoje gusty do gustów większości.

                      I nie przeszkadza Ci próbować dopasować gusty pozostałych do Twojego sugerując, że jak ktoś nie jest Włochem, to musi chcieć do dżungli?
                      • jureek Re: śmieszność 31.08.10, 17:48
                        strikemaster napisał:

                        > I nie przeszkadza Ci próbować dopasować gusty pozostałych do Twojego sugerując,
                        > że jak ktoś nie jest Włochem, to musi chcieć do dżungli?

                        Znowu nadinterpretujesz. Niczego Ci nie każę dopasowywać. Pisałem już wiele
                        razy, że możesz sobie chodzić ubrany jak chcesz, a ja moge to też oceniać jak
                        chcę, jeżeli przedstawiasz taki temat na publicznym forum.
                        Nie twierdzę, że chcesz do dżungli, zauważam tylko pewną ogólną prawidłowość, że
                        im dalej w dżunglę, tym stroje skromniejsze (chociaz pewnie i od tej zasady
                        znajdą się wyjątki).
                        Jura
                        • strikemaster Re: śmieszność 31.08.10, 17:56
                          > zauważam tylko pewną ogólną prawidłowość, że
                          > im dalej w dżunglę, tym stroje skromniejsze

                          Czyżby więc konieczność grubego ubierania się, nieadekwatnego do warunków była zdobyczą nowoczesnej europejskiej cywilizacji?
                          • jureek Re: śmieszność 31.08.10, 18:20
                            strikemaster napisał:

                            > Czyżby więc konieczność grubego ubierania się, nieadekwatnego do warunków była
                            > zdobyczą nowoczesnej europejskiej cywilizacji?

                            Ja nie piszę o grubym ubieraniu się. Faktem jest, że ubieranie się jako takie
                            jest zdobyczą cywilizacji.
                            Jura
                            • strikemaster Re: śmieszność 31.08.10, 18:58
                              > Ja nie piszę o grubym ubieraniu się.

                              Jeansy albo spodnie od garnituru uważasz więc za niegube ubranie?

                              > Faktem jest, że ubieranie się jako takie
                              > jest zdobyczą cywilizacji.

                              Ale tylko Europejczycy wymyślili, i to dość niedawno, że nosząc ubiór nieodpowiedni do panujących warunkow wyraża się szacunek do osoby, z którą się spotyka. Ubiory innych cywilizacji, jak również dawne europejskie wymuszane były przez warunki klimatyczne, tryb życia i dostępność matriaału.
                              • jureek Re: śmieszność 31.08.10, 19:12
                                strikemaster napisał:

                                > Jeansy albo spodnie od garnituru uważasz więc za niegube ubranie?

                                O jeansach nie pisałem, a spodnie od letniego garnituru wcale nie muszą być grube.

                                > Ale tylko Europejczycy wymyślili, i to dość niedawno, że nosząc ubiór nieodpowi
                                > edni do panujących warunkow

                                Dla mnie długie, lekkie spodnie są jak najbardziej odpowiednie do warunków, więc
                                proszę o niedyktowanie mi, co jest dla mnie odpowiednie, a co nie.

                                > wyraża się szacunek do osoby, z którą się spotyka.

                                Nigdzie nie wspominałem o szacunki, dla mnie jest to sprawa tylko wygody i estetyki.

                                > Ubiory innych cywilizacji, jak również dawne europejskie wymuszane były przez w
                                > arunki klimatyczne, tryb życia i dostępność matriaału.

                                Len od dawna był znany na naszych terenach.
                                Jura
                                • strikemaster Re: śmieszność 31.08.10, 19:56
                                  > Dla mnie długie, lekkie spodnie są jak najbardziej odpowiednie do warunków, wię
                                  > c
                                  > proszę o niedyktowanie mi, co jest dla mnie odpowiednie, a co nie.

                                  a ktoś Ci chce dyktować? Na razie Ty dyktujesz powołując się na Włochów i Hiszpanów.

                                  > Nigdzie nie wspominałem o szacunki, dla mnie jest to sprawa tylko wygody i este
                                  > tyki.

                                  A wygoda i estetyka są warunkowane osobniczo, nie są uniwersalne tak, jak to niektórzy próbują zadekretować.

                                  > Len od dawna był znany na naszych terenach.

                                  No i?
                                  • jureek Re: śmieszność 31.08.10, 20:46
                                    strikemaster napisał:

                                    > a ktoś Ci chce dyktować? Na razie Ty dyktujesz powołując się na Włochów i Hiszp
                                    > anów.

                                    Dyktuję? A w którym miejscu? To ja piszę o odpowiedniości stroju do pory roku?
                                    Przecież pisałem nie raz, możesz się ubierać jak chcesz, a ja mam też prawo do
                                    własnego gustu. O Włochach i Hiszpanach pisałem w takim kontekście, że ich
                                    poczucie estetyki mi odpowiada, a nie, że każdemu musi odpowiadać.


                                    > A wygoda i estetyka są warunkowane osobniczo, nie są uniwersalne tak, jak to ni
                                    > ektórzy próbują zadekretować.

                                    Fakt, że niektórzy próbują dekretować (np. w tym wątku poprzez określanie, jaki
                                    ubiór jest odpowiedni do pory roku), ale ja piszę o moich subiektywnych
                                    odczuciach i daleki jestem od dekretowania czegokolwiek.

                                    > > Len od dawna był znany na naszych terenach.
                                    >
                                    > No i?

                                    No i to, że latem nosiło się lniane koszule i spodnie, a zimą wełniane.
                                    Jura
                                    • strikemaster Re: śmieszność 31.08.10, 20:53
                                      > O Włochach i Hiszpanach pisałem w takim kontekście, że ich
                                      > poczucie estetyki mi odpowiada, a nie, że każdemu musi odpowiadać.

                                      No to się zaczynamy zgadzać. Czy było potrzebne w tym celu aż tak wysokie drzewko?

                                      > Dyktuję? A w którym miejscu?

                                      Przytaczać Ci wszystkie Twoje wpisy o nieestetyczności męskiego ciała (oczywiście masz prawo się swojego wstydzić, nic mi do tego), Nigerii itp.?

                                      > Fakt, że niektórzy próbują dekretować (np. w tym wątku poprzez określanie, jaki
                                      > ubiór jest odpowiedni do pory roku)

                                      Aby wywalczyć sobie do takowego stroju prawo.

                                      > No i to, że latem nosiło się lniane koszule i spodnie, a zimą wełniane.

                                      Mogę prosić o źródła?
                                      • jureek Re: śmieszność 31.08.10, 22:35
                                        strikemaster napisał:

                                        > Przytaczać Ci wszystkie Twoje wpisy o nieestetyczności męskiego ciała (oczywiśc
                                        > ie masz prawo się swojego wstydzić, nic mi do tego), Nigerii itp.?

                                        Zaraz, zaraz, sam pisałeś, że o gusty nie ma się co spierać, więc chyba wolno mi
                                        uważać, że męskie nogi nie są estetyczne. To nie jest żadne dyktowanie, tylko
                                        ekspresja tego, co mi się podoba, a co nie. Podobnie z Nigerią. Stwierdzenie
                                        suchego faktu, że większość populacji tego kraju preferuje odsłonięte męskie
                                        nogi, nie jest żadnym dyktowaniem.

                                        > > Fakt, że niektórzy próbują dekretować (np. w tym wątku poprzez określanie
                                        > , jaki
                                        > > ubiór jest odpowiedni do pory roku)
                                        >
                                        > Aby wywalczyć sobie do takowego stroju prawo.

                                        A to ciekawe. Aby wywalczyć sobie prawo do chodzenia, w czym się chce, trzeba
                                        innym dekretować, co jest dla nich odpowiednie? Naprawdę uważasz, że jak
                                        zadekretujesz, że ja mam też latem chodzić w krótkich (choć mi z tym
                                        niewygodnie), to Twój przełożony zmieni zdanie i pozwoli Ci przychodzić w
                                        szortach do pracy? Jak dla mnie dość pokrętna to logika.

                                        > > No i to, że latem nosiło się lniane koszule i spodnie, a zimą wełniane.
                                        >
                                        > Mogę prosić o źródła?

                                        Coś tam sobie z Chłopów Reymonta przypominam. Ale nie każ mi szukać odpowiednich
                                        fragmentów, bo nie mam na to czasu.
                                        Jura
                                        • strikemaster Re: śmieszność 01.09.10, 16:07
                                          > Coś tam sobie z Chłopów Reymonta przypominam. Ale nie każ mi szukać odpowiednic
                                          > h
                                          > fragmentów, bo nie mam na to czasu.

                                          1. Uważasz beletrystykę za źródło historyczne? :)
                                          2. Kiedy dzieje się akcja "Chłopów"?
                                          3. Moi przodkowie zaliczali się do szlachty, więc nie mam obowiązku kultywowania tradycji pospólstwa. :)

                                          > A to ciekawe. Aby wywalczyć sobie prawo do chodzenia, w czym się chce, trzeba
                                          > innym dekretować,

                                          Coś Ci dekretowałem? Nie przesadzaj.

                                          > Naprawdę uważasz, że jak
                                          > zadekretujesz, że ja mam też latem chodzić w krótkich (choć mi z tym
                                          > niewygodnie),

                                          Udowodniłeś, że masz wyobraźnię, teraz wystarczy się nauczyć z niej korzystać. :)

                                          > Jak dla mnie dość pokrętna to logika.

                                          Sam ją sobie wymyśliłeś., moze dlatego jest pokrętna? :)
                                          • jureek Re: śmieszność 01.09.10, 16:54
                                            strikemaster napisał:

                                            > > Coś tam sobie z Chłopów Reymonta przypominam. Ale nie każ mi szukać odpow
                                            > iednic
                                            > > h
                                            > > fragmentów, bo nie mam na to czasu.
                                            >
                                            > 1. Uważasz beletrystykę za źródło historyczne? :)
                                            > 2. Kiedy dzieje się akcja "Chłopów"?
                                            > 3. Moi przodkowie zaliczali się do szlachty, więc nie mam obowiązku kultywowani
                                            > a tradycji pospólstwa. :)

                                            I znowu nieporozumienie. Ja Ci wcale niczego nie każę. Pytałeś, skąd wiem, że
                                            chłopi latem lniane rzeczy nosili, a zimą wełniane, no to odpowiedziałem.
                                            A Ty odpowiesz mi na pytanie o tradycję szlachecką, na którą się powołujesz,
                                            kiedy szlachta szorty nosiła?

                                            > > A to ciekawe. Aby wywalczyć sobie prawo do chodzenia, w czym się chce, tr
                                            > zeba
                                            > > innym dekretować,
                                            >
                                            > Coś Ci dekretowałem? Nie przesadzaj.

                                            Sugerowałeś, że nosząc długie spodnie latem ubieram się nieodpowiednio.
                                            Wyznaczanie standardów "odpowiedniości" ma coś wspólnego z dyktowaniem.

                                            > Sam ją sobie wymyśliłeś., moze dlatego jest pokrętna? :)

                                            Napisałeś, że niektórzy próbują dekretować, co jest odpowiednie, aby wywalczyć
                                            sobie prawo do takowego stroju. Więc nie ja wymyśliłem strategii pod tytułem
                                            "przez dekretowanie do wolności".
                                            Jura
                                            • strikemaster Re: śmieszność 01.09.10, 17:08
                                              > kiedy szlachta szorty nosiła?

                                              W XIVw.

                                              > I znowu nieporozumienie.

                                              Fakt, traktujesz powieći jako źródło wiedzy historycznej, to niemądre. :)

                                              > Sugerowałeś, że nosząc długie spodnie latem ubieram się nieodpowiednio.

                                              Link do tej wypowiedzi proszę.

                                              > Wyznaczanie standardów "odpowiedniości" ma coś wspólnego z dyktowaniem.

                                              No właśnie, a teraz wróć i sprawdź, kto pierwszy zabrał się za tworzenie kryteriów odpowiedniości.

                                              > Napisałeś, że niektórzy próbują dekretować, co jest odpowiednie, aby wywalczyć
                                              > sobie prawo do takowego stroju. Więc nie ja wymyśliłem strategii pod tytułem
                                              > "przez dekretowanie do wolności".

                                              Ja też nie, może to Duch Potwora Spaghetti jest jego autorem? ;)
                                              • jureek Re: śmieszność 01.09.10, 17:25
                                                strikemaster napisał:

                                                > > kiedy szlachta szorty nosiła?
                                                >
                                                > W XIVw.

                                                A czemu potem przestała? I masz jakieś obrazki tych szortów szlacheckich?

                                                > > I znowu nieporozumienie.
                                                >
                                                > Fakt, traktujesz powieći jako źródło wiedzy historycznej, to niemądre. :)

                                                Ależ, ja napisałem, na czym polega to nieporozumienie, tylko Ty wyciąłeś je z
                                                cytatu. Polega ono na tym, że błędnie zakładasz, jakobym kazał Ci jakieś
                                                tradycje kontynuować. O tradycji chłopskiej pisałem wyłącznie informacyjnie.
                                                A co do żródeł wiedzy historycznej, to nie jestem tak ortodoksyjny, jak Ty. Nie
                                                tylko teczki IPN są miarodajne :D Na przykład filmy kryminalne kręcone w latach
                                                pięćdziesiątych są dla mnie jak najbardziej źródłem wiedzy, jaka była wtedy
                                                moda, jak się mówiło itd.

                                                > > Sugerowałeś, że nosząc długie spodnie latem ubieram się nieodpowiednio.
                                                >
                                                > Link do tej wypowiedzi proszę.

                                                Np. tutaj:
                                                forum.gazeta.pl/forum/w,29,115889908,115971455,Re_smiesznosc.html
                                                "Ale tylko Europejczycy wymyślili, i to dość niedawno, że nosząc ubiór
                                                nieodpowiedni do panujących warunkow..." Wynika z tego, że uważasz długie
                                                spodnie upalnym latem za ubiór nieodpowiedni do warunków.

                                                > > Wyznaczanie standardów "odpowiedniości" ma coś wspólnego z dyktowaniem.
                                                >
                                                > No właśnie, a teraz wróć i sprawdź, kto pierwszy zabrał się za tworzenie kryter
                                                > iów odpowiedniości.

                                                Dritte Dame była pierwszą, która zaczęła pisać w kategorii "odpowiedniości".
                                                Jura
                                                • strikemaster Re: śmieszność 01.09.10, 18:01
                                                  > A czemu potem przestała? I masz jakieś obrazki tych szortów szlacheckich?

                                                  Gdzieś tam w Necie bywają, chodzi mi dokładniej o stroje rycerskie, tudzież stroje wzorowane na stylu Ludwika XIV (to trochę późniejszy okres), obecne tekże w Polsce, chociaż nie aż tak popularne. W strojach tych nie tylko występowały szorty, wyjątkowo krótkie, były one tam też wykorzystywane jako...pas do pończoch.

                                                  > "Ale tylko Europejczycy wymyślili, i to dość niedawno, że nosząc ubiór
                                                  > nieodpowiedni do panujących warunkow..." Wynika z tego, że uważasz długie
                                                  > spodnie upalnym latem za ubiór nieodpowiedni do warunków.

                                                  Dla mnie jak najbardziej jest nieodpowiedni. Zauważ tylko, ze to nie było pierwsze uzycie spówa "nieodpowiedni" w tej dyskusji.

                                                  > Dritte Dame była pierwszą, która zaczęła pisać w kategorii "odpowiedniości".

                                                  Widzisz, ze nie ja?
          • jureek Re: Szorty w pracy 31.08.10, 00:58
            dritte_dame napisała:

            > > takiego amerykańskiego sztucznego luzu w ubiorze.
            >
            > Dlaczego nazywasz ten luz "sztucznym"?

            Naturalny byłby, gdyby przyszedł do pracy na bosaka.
            Jura
            • dritte_dame Re: Szorty w pracy 31.08.10, 01:10
              jureek napisał:

              > dritte_dame napisała:
              >
              > > > takiego amerykańskiego sztucznego luzu w ubiorze.
              > >
              > > Dlaczego nazywasz ten luz "sztucznym"?
              >
              > Naturalny byłby, gdyby przyszedł do pracy na bosaka.

              Naturalnym do "na bosaka" jest raczej nagość całego ciała.

              A co jest "nienaturalnego" w swobodnym, wygodnym i odpowiednim do pory roku ubiorze?
              • jureek Re: Szorty w pracy 31.08.10, 16:55
                dritte_dame napisała:

                > A co jest "nienaturalnego" w swobodnym, wygodnym i odpowiednim do pory roku ubi
                > orze?

                Widzisz, napisałaś "odpowiednim". W tym słówku już widać zaprzeczenie
                natyralności, która kojarzy mi się ze spontanicznością. Jak coś jest
                "odpowiednie", to już nie jest spontaniczne, bo najpierw ktoś tę odpowiedniość
                musiał zadekretować. W tym przypadku przemysł tekstylny, który lansuje takie
                ubieranie się. Stąd mój przykład z "na bosaka", bo tego nikt nie lansuje i byłby
                to pełem spontan.
                Jura
                • dritte_dame Re: odpowiedniość 31.08.10, 17:47
                  jureek napisał:

                  > dritte_dame napisała:
                  >
                  > > A co jest "nienaturalnego" w swobodnym, wygodnym i odpowiednim do pory ro
                  > ku ubi
                  > > orze?
                  >
                  > Widzisz, napisałaś "odpowiednim". W tym słówku już widać zaprzeczenie
                  > natyralności, która kojarzy mi się ze spontanicznością. Jak coś jest
                  > "odpowiednie", to już nie jest spontaniczne, bo najpierw ktoś tę odpowiedniość
                  > musiał zadekretować.

                  Mącisz.
                  Naturalnośc to nie to samo co pełna spontaniczność.

                  Ubiór naturalny i odpowiedni do pory roku to taki, który chętnie o danej porze roku i przy konkretnej pogodzie zakładamy do funkcjonownia w określonej roli społecznej.

                  W upalny letni dzień do funkcjonowania w miejskim nieklimatyzowanym środowisku biurowo/handlowym naturalnie i chętnie zakładamy krótkie sukienki i szorty.

                  (Boso nie chodzimy w tym środowisku chętnie nawet w taki upalny letni dzień. Jeśli chcesz się dowiedzieć dlaczego, to przejdź boso pare kilometrów po typowej miejskiej ulicy.)

                  Długie spodnie i garnitury w miejskim nieklimatyzowanym środowisku biurowo/handlowym zakładają ludzie, którzy nie mają innego wyjścia ponieważ wymaga tego od nich ich rola społeczna:

                  * Osoby umundurowane.

                  * Sprzedawcy w sklepach - okazujący swoim ubiorem swój "szacunek dla klienta", czyli: swoją niższą pozycję społeczną wzgledem swobodniej ubranej klienteli.

                  * Najwyżsi kierownicy w firmach - ograniczeni w godzinac służbowych sztywną konwencją społeczną "reprezentowania firmy".

                  * Osoby poszukujące pracy, przybywające na rozmowy kwalifikacyjne do firm - z podobnego powodu co sprzedawcy.

                  itp..

                  Ogólnie: ubiór przy danej pogodzie krępujący i nieodpowiedni temperaturowo ludzie noszą dlatego że zmuszają ich do tego okoliczności (mundurowi, sprzedawcy, bezrobotni, podwładni kiepskich szefów) a nie dlatego że mają taką naturalną w swojej roli społecznej chęć.
                  • jureek Re: odpowiedniość 31.08.10, 18:27
                    dritte_dame napisała:

                    > Mącisz.
                    > Naturalnośc to nie to samo co pełna spontaniczność.

                    Nie twierdzę, że to to samo.

                    > Ubiór naturalny i odpowiedni do pory roku to taki, który chętnie o danej porze
                    > roku i przy konkretnej pogodzie zakładamy do funkcjonownia w określonej roli sp
                    > ołecznej.
                    >
                    > W upalny letni dzień do funkcjonowania w miejskim nieklimatyzowanym środowisku
                    > biurowo/handlowym naturalnie i chętnie zakładamy krótkie sukienki i szorty.

                    My, czyli kto? Ja zakładam krótkie spodnie niechętnie, bo nie chcę chronić skórę
                    przed bezpośrednim promieniowaniem słońca. Po prostu w szortach źle się czuję.
                    Kwalifikuję się w związku z tym do wykluczenia ze społeczeństwa? Do czubków?

                    > (Boso nie chodzimy w tym środowisku chętnie nawet w taki upalny letni dzień. Je
                    > śli chcesz się dowiedzieć dlaczego, to przejdź boso pare kilometrów po typowej
                    > miejskiej ulicy.)

                    Aha, czyli naturalnie oznacza dostosowanie się do norm narzuconych przez
                    środowisko, nawet wbrew sobie.

                    > Długie spodnie i garnitury w miejskim nieklimatyzowanym środowisku biurowo/hand
                    > lowym zakładają ludzie, którzy nie mają innego wyjścia ponieważ wymaga tego od
                    > nich ich rola społeczna:
                    >
                    > * Osoby umundurowane.
                    >
                    > * Sprzedawcy w sklepach - okazujący swoim ubiorem swój "szacunek dla klienta",
                    > czyli: swoją niższą pozycję społeczną wzgledem swobodniej ubranej klienteli.
                    >
                    > * Najwyżsi kierownicy w firmach - ograniczeni w godzinac służbowych sztywną kon
                    > wencją społeczną "reprezentowania firmy".
                    >
                    > * Osoby poszukujące pracy, przybywające na rozmowy kwalifikacyjne do firm - z p
                    > odobnego powodu co sprzedawcy.
                    >
                    > itp..
                    >
                    > Ogólnie: ubiór przy danej pogodzie krępujący i nieodpowiedni temperaturowo ludz
                    > ie noszą dlatego że zmuszają ich do tego okoliczności (mundurowi, sprzedawcy, b
                    > ezrobotni, podwładni kiepskich szefów) a nie dlatego że mają taką naturalną w s
                    > wojej roli społecznej chęć.

                    Luźne lniane spodnie są według Ciebie ubiorem nieodpowiednim, jeżeli nie
                    zaliczam się do jednej z wymienionych przez Ciebie grup? Sorry, ale nadal
                    zamierzam się ubierać tak, jak mi wygodnie.
                    Jura
                    • dritte_dame Re: odpowiedniość 31.08.10, 18:39
                      jureek napisał:

                      > [...]

                      Temat nam się nieco rozmył a właściwie to interesuje mnie nadal to:
                      Napisałes:

                      > takiego amerykańskiego sztucznego luzu w ubiorze.

                      I nadal nie wyjaśniłes ani co to jest "sztuczny luz" w ubiorze ani dlaczego akurat niewatpliwie wystepujący większy niż europejski amerykański luz w ubiorze miałby być "sztuczny".
                      • jureek Re: odpowiedniość 31.08.10, 19:01
                        dritte_dame napisała:

                        > jureek napisał:
                        >
                        > > [...]
                        >
                        > Temat nam się nieco rozmył a właściwie to interesuje mnie nadal to:
                        > Napisałes:
                        >
                        > > takiego amerykańskiego sztucznego luzu w ubiorze.
                        >
                        > I nadal nie wyjaśniłes ani co to jest "sztuczny luz" w ubiorze ani dlaczego aku
                        > rat niewatpliwie wystepujący większy niż europejski amerykański luz w ubiorze m
                        > iałby być "sztuczny".

                        Dla mnie ten luz jest tak samo sztucznym jak sztuczne są amerykańskie uśmiechy w
                        odpowiedzi na pytanie "jak leci". Tak to odbieram, Europa ma jednak trochę inne
                        tradycje i takie nasladowanie Amerykanów wydaje mi się naciągane i sztuczne.
                        Dlatego dałem przykład pełnego spontanu, który na pewno nie dałoby się
                        zakwalifikować jako naśladowanie Amerykanów.
                        Jura
                        • strikemaster Re: odpowiedniość 31.08.10, 19:03
                          A w którym momencie tradycje amerykańskich kolonistów zaczęły się wyróżniać na tle europejskich?
                          • jureek Re: odpowiedniość 31.08.10, 19:16
                            strikemaster napisał:

                            > A w którym momencie tradycje amerykańskich kolonistów zaczęły się wyróżniać na
                            > tle europejskich?

                            A co ja historyk jestem, że takie pytania mi zadajesz? W którymś momencie
                            zaczęły się różnić. Dritte Dame też to potwierdza, że różnice są. Może bierze
                            się to stąd, że koloniści nie odzwierciedlali jednak całego przekroju tamtych
                            społeczeństw europejskich. Emigranci za ocean stanowili jednak grupę dość
                            specyficzną.
                            Jura
                            • strikemaster Re: odpowiedniość 31.08.10, 19:58
                              Oczywiście, że różnice są, ale powstały w XXw. i to bliżej połowy niż początku, więc nie wiem, czy można to nazywać tradycjami. Stosując Twój sposób myślemia mogę powiedzieć, że w Polsce już od 2009 roku istnieje tradycja chodzenia w kiltach. Półtora roku to nie jest byle co, to prawdziwa tradycja. :)
            • strikemaster Re: Szorty w pracy 09.09.10, 21:44
              > Naturalny byłby, gdyby przyszedł do pracy na bosaka.

              Niebyłby naturalny gdyż chodniki i posadzki nie są projektowane na możliwość chodzenia po nich boso. Byłoby to więc nienaturalne dziwactwo.
              • angelfree Re: Szorty w pracy 09.09.10, 21:51
                Ale już zimno się zrobilo, daj spokój tym szortom. Może do przyszlorocznych upałów zmienisz robotę na inną i problem sam się rozwiąże.
    • dritte_dame Re: Szorty w pracy 30.08.10, 21:09
      strikemaster napisał:

      > zostaliśmy zmuszeni do przychodzenia z długich spodniach

      W jaki sposób zostaliście zmuszeni??
      • strikemaster Re: Szorty w pracy 30.08.10, 22:03
        > W jaki sposób zostaliście zmuszeni??

        Przy pomocy uwagi szefa, że nie wolno w krótkich.
        • dritte_dame Re: Szorty w pracy 31.08.10, 00:21
          strikemaster napisał:

          > > W jaki sposób zostaliście zmuszeni??
          >
          > Przy pomocy uwagi szefa, że nie wolno w krótkich.

          Bo jak przyjdziesz w krótkich, to co?
          • strikemaster Re: Szorty w pracy 31.08.10, 15:36
            > Bo jak przyjdziesz w krótkich, to co?

            Szef dysponuje możliwością dowolnego rozdysponowywania premii, uczestniczy też w redagowaniu listy osób przeznaczonych do zwolnienia.
            • dritte_dame Re: premiowanie i zwalnianie 31.08.10, 16:20
              strikemaster napisał:

              > > Bo jak przyjdziesz w krótkich, to co?
              >
              > Szef dysponuje możliwością dowolnego rozdysponowywania premii, uczestniczy też
              > w redagowaniu listy osób przeznaczonych do zwolnienia.

              Premiowanie i zwalnianie pracowników odbywa się na podstawie oceny ich zademonstrowanych kwalifikacji fachowych, skuteczności realizacji powierzonych im zadań oraz jakości ich kontaktów z klientami firmy (jeśli rola pracownika takie kontakty przewiduje).
              Czyż nie?
              • strikemaster Re: premiowanie i zwalnianie 31.08.10, 16:28
                > Premiowanie i zwalnianie pracowników odbywa się na podstawie oceny ich zademons
                > trowanych kwalifikacji fachowych, skuteczności realizacji powierzonych im zadań
                > oraz jakości ich kontaktów z klientami firmy (jeśli rola pracownika takie kont
                > akty przewiduje).
                > Czyż nie?

                Oczywiście, w dobrze zarządzanej firmie mającej swoją siedzibę w Kanadzie.
                • dritte_dame Re: kontakty 31.08.10, 17:03
                  strikemaster napisał:

                  > > oraz jakości ich kontaktów z klientami firmy (jeśli rola pracownika takie
                  > kont
                  > > akty przewiduje).
                  > > Czyż nie?
                  >

                  > Oczywiście, w dobrze zarządzanej firmie [...]

                  Eee tam..., no, masz kontakty z klienatmi czy nie?
                  • strikemaster Re: kontakty 31.08.10, 17:07
                    Na poziomie inżynierskim, nie biznesowym.
                    • dritte_dame Re: kontakty 31.08.10, 17:58
                      strikemaster napisał:

                      > Na poziomie inżynierskim, nie biznesowym.

                      No to pewnie firma wciskając Cię w upał w długie spodnie pragnie tym zademonstrować swój sacunek dla klientów i Twoja podporządkowana (służebną) wobec nich pozycję.

                      Nie wiem czy to w Twojej akurat branży i służbowej roli potrzebne, sensowne i skuteczne, ale zapewne takie jest rozumowanie szefa - przenoszacego na pracowników reguły ograniczajace jego samego w kontaktach biznesowych.
                      • strikemaster Re: kontakty 31.08.10, 18:04
                        Inaczej mówiąc zemsta?
                        • dritte_dame Re: kontakty 31.08.10, 18:10
                          strikemaster napisał:

                          > Inaczej mówiąc zemsta?

                          Nie.
                          Nadgorliwość.
                          • strikemaster Re: kontakty 03.09.10, 15:46
                            Czyli coś gorszego od faszyzmu?
    • angelfree Re: Szorty w pracy 30.08.10, 23:02
      Ja chyba straszna sztywniaczka jednak jestem, bo dlugie spodnie dla mężczyzn
      wydają mi się minimalnym standardem firmowym.
      • strikemaster Re: Szorty w pracy 30.08.10, 23:10
        A co dla kobiet?
        • easz Re: Szorty w pracy 31.08.10, 14:40

          Ani do ziemi, ani mini? - okolice kolan. Bez rozporków dłuższych niż 10 cm, wzgórek łonowy nie rzucający się w oczy, więc nie za bardzo obciśle itp.
          Też mogłabym ponarzekać.
          • strikemaster Re: Szorty w pracy 31.08.10, 15:37
            Nie mam nic przeciwko Twojemu narzekaniu. Chciałem się tylko dowiedzieć od Angelfrtee, czy wg. niej beszensowne zasady ubioru powinny dotyczyć jedynie mężczyzn.
            • angelfree Re: Szorty w pracy 31.08.10, 21:07
              Angelfree wiele ostatnich lat przepracowala w dresscode'owych i klimatyzowanych
              firmach, a poza tym jest zdania, ze pewne miejsca i zajęcia wiążą się z
              przywdziewaniem odpowiedniego stroju. Ale, rzecz jasna, sprawiedliwość musi być
              i w związku z tym kobiety za karę muszą nosić do pracy rajstopy, (ktore przed
              wyjściem z pracy mogą dyskretnie w toalecie zdjąć i wrzucić do torebki).
              • strikemaster Re: Szorty w pracy 31.08.10, 21:13
                > ktore przed
                > wyjściem z pracy mogą dyskretnie w toalecie zdjąć i wrzucić do torebki.

                A mężczyźni mogą przed wyjściem z pracy dyskretnie zdjąć spodnie i włożyć do sporranu. Jak sprawiedliwość, to sprawiedliwość. :)
              • strikemaster Re: Szorty w pracy 31.08.10, 21:25
                Angelfree napisała, ze minimalnym standardem dla mężczyzny są długie spodnie. Zapewne Angelfree zauważyła, że pracuję w firmie niedreskodowej. Powoduje to, ze pracujące w mojej firmie kobiety nie mają jakichkolwiek ograniczeń odnosnie stroju i z tego przywileju korzystają (nie spotkałem tego lata w firmie sekrtetarki w rajstopach), podczas gdy mężczyzn mimo braku dress code, zasady, i to dolegliwe obowiązują. Jak myślisz, ma to coś wspólnego ze sprawiedliwością?
                • easz Re: Szorty w pracy 01.09.10, 01:16
                  strikemaster napisał:

                  > Jak myślisz, ma to coś wspólnego ze sprawiedliwością?


                  Pamiętasz ten wątek, mam nadzieję? Ja pi razy oko i że nie był
                  dokończony, ale o ile kojarzę - ja byłam z opcji 'kobiety mają
                  gorzej'. Sprawiedliwość? Pff.

                  Jak dressuje się dziewczynki
                  • strikemaster Re: Szorty w pracy 01.09.10, 16:09
                    Pamiętam ten wątek. A teraz do rzeczy. Ponieważ wygoda/niewygoda jest wynikiem indywidualnych preferencji, wszelkie próby dowodzenia, że rajstopy są mniej wygodne od spodni lub odwrotnie nie mają żadnego sensu.
                    • easz Re: Szorty w pracy 01.09.10, 21:47
                      strikemaster napisał:

                      > Pamiętam ten wątek. A teraz do rzeczy. Ponieważ wygoda/niewygoda
                      jest wynikiem indywidualnych preferencji, wszelkie próby dowodzenia,
                      że rajstopy są mniej wygodne od spodni lub odwrotnie nie mają
                      żadnego sensu.

                      To po kiego ten wątek i dlaczego argumentujesz 'a/bo kobiety'?

                      A było o nie/sprawiedliwości, a nie o nie/wygodzie (nie tylko).
                      • strikemaster Re: Szorty w pracy 01.09.10, 21:52
                        > To po kiego ten wątek i dlaczego argumentujesz 'a/bo kobiety'?

                        A bo kobiety w firmie, w której pracuję nie mają obowiązku noszenia rajstop, a ja mam obowiązek noszenia długich spodni z racji tego, ze jestem mężczyzną.
              • dritte_dame Re: Szorty w pracy 31.08.10, 21:46
                angelfree napisała:

                > Angelfree wiele ostatnich lat przepracowala w dresscode'owych i klimatyzowanych firmach,

                Co to jest "firma dreskodowa"? :)
                (bo co to "klimatyzowana", to wiem :))


                > pewne miejsca i zajęcia wiążą się z
                > przywdziewaniem odpowiedniego stroju.

                To oczywiste, ale tylko dlatego że to zbyt wielki ogólnik.

                Czy zajęcia "szeregowych" pracowników administracyjno/technicznych w firmach i urzedach wymagaja przywdziewania "odpowiedniego" stroju innego niż strój klientow, z którymi pracownicy ci właśnie mają do czynienia?
                • angelfree Re: Szorty w pracy 31.08.10, 22:11
                  dritte_dame napisała:

                  > Co to jest "firma dreskodowa"? :)
                  > (bo co to "klimatyzowana", to wiem :))

                  Na ogół nie używam takich określeń, ale tutaj gdzieś padlo. Ja mialam w jednej
                  firm w regulaminie pracy wskazówki, jak powinnam się ubierać do pracy (nie
                  pamiętam, bo nie czytalam, nigdy nie czytam regulaminow pracy).

                  > Czy zajęcia "szeregowych" pracowników administracyjno/technicznych w firmach i
                  > urzedach wymagaja przywdziewania "odpowiedniego" stroju innego niż strój klient
                  > ow, z którymi pracownicy ci właśnie mają do czynienia?

                  Zależy, kim są ci klienci. Jeżeli klientem firmy jest inwestor, ktory chce wydać
                  kilkaset milionow dolarów, to on ma prawo przyjść sobie w szortach (choć raczej
                  tego nie czyni), to szeregowi pracownicy obslugującej go firmy raczej nie chodzą
                  po biurze w szortach, choć niekoniecznie muszą chodzić w garniturach.

                  • dritte_dame Re: firmy 01.09.10, 19:59
                    angelfree napisała:

                    > Jeżeli klientem firmy jest inwestor, ktory chce wydać
                    > kilkaset milionow dolarów, to on ma prawo przyjść sobie w szortach (choć raczej tego nie czyni),

                    Firma zdolna realizować kontrakty wartości kilkuset milionów dolarów nie jest jednak taką całkiem typową firmą.
                    Bardziej typowe są małe i średnie firmy oferujace kontrakty na towary i usługi wartosci kilku/kilkunastu/kilkuset tysięcy złotych (euro, funtów, itp.)

                    I nie ma chyba racjonalnego powodu żeby pewne biznesowe konwencje właściwe w szczególnych wypadkach w tych firmachj największych kopiować automatycznie w tych typowych firmach małych.


                    > to szeregowi pracownicy obslugującej go firmy raczej nie chodz
                    > ą po biurze w szortach, choć niekoniecznie muszą chodzić w garniturach.

                    Ano niekoniecznie ;)

                    Firma, dla której obecnie pracuję, jest właśnie z rodzaju tych nietypowo dużych - rutynowo zawierająca i realizująca wielusetmilionowe dolarowo kontrakty na dostawę i serwis technologii dla rządów stanowych, krajowych i podobnych sobie wielkich korporacji.

                    I właśnie wróciłam z południowej przerwy, połączonej z kompanijnym grilem obok budynków naszego biura, więc miałam okazję się przyjrzeć przeciętnemu "strojowi słuzbowemu" :)

                    I według Twego minimalnego standardu - to pełna zgroza :))
                    Na dworze skwarek +33 C więc szeregowi i trochę mniej szeregowi pracownicy nawet mimo nieźle działającej klimatyzacji wewnątrz, łażą w czym popadnie - w czym akurat jest im wygodnie i było im wygodnie odbyć drogę z domu do biura.
                    Pełny przekrój abnegacji: szorty (na okolo 60% obecnych mężczyzn), tiszerty, bluzeczki bez rękawów i na ramiączkach, krótkie spódniczki, klapki, adidasy, masa sandałów (oczywiście wyłacznie na gołe stopy), itp.

                    I nie można nawet powiedzieć że kilenci i negocjatorzy tych ogromnych kontraktów nie wiedzą jaka to banda oberwańców projektuje i produkuje to, za co oni bulą te swoje ciężkie $$$.
                    Wiedza, jak najbardziej, ponieważ gdy przybywaja na rozmowy to do sal konferencyjnych prowadzi się ich nie jakimś nieistniejącym specjalnym wejściem dla VIPów tylko przez wejście wspólne dla wszystkich i kafeterię, gzdzie to szeregowi pracownicy właśnie w szortach, klapkach, ... ;))
            • easz Re: Szorty w pracy 01.09.10, 01:01
              strikemaster napisał:

              > Nie mam nic przeciwko Twojemu narzekaniu. Chciałem się tylko
              dowiedzieć od Angelfrtee, czy wg. niej beszensowne zasady ubioru
              powinny dotyczyć jedynie mężczyzn.

              Wg mnie nie dotyczą jedynie mężczyzn, więc jakby nie ma tego pytania.
              • strikemaster Re: Szorty w pracy 01.09.10, 16:12
                > Wg mnie nie dotyczą jedynie mężczyzn, więc jakby nie ma tego pytania.

                Do Ciebie nie ma, do Angelfree jest.
                • angelfree Re: Szorty w pracy 01.09.10, 18:13
                  W takim razie odpowiadam - bezsensowne zasady dotyczące ubioru powinny
                  sprawiedliwie dotyczyć i mężczyzn, i kobiet. ; )
                  • strikemaster Re: Szorty w pracy 01.09.10, 18:21
                    > W takim razie odpowiadam - bezsensowne zasady dotyczące ubioru powinny
                    > sprawiedliwie dotyczyć i mężczyzn, i kobiet. ; )

                    A nie dotyczą. Poza tym może lepiej żeby te bezsensowne zasady przestały obowiązywać?
                    • easz Re: Szorty w pracy 01.09.10, 21:23
                      strikemaster napisał:

                      > > W takim razie odpowiadam - bezsensowne zasady dotyczące ubioru
                      powinny
                      > > sprawiedliwie dotyczyć i mężczyzn, i kobiet. ; )
                      >
                      > A nie dotyczą.

                      To nieprawda, dotyczą. A przynajmniej równie upierdliwe
                      odpowiedniki, jeśli czasem nie bardziej.

                      > Poza tym może lepiej żeby te bezsensowne zasady przestały
                      obowiązywać?

                      Zależy. Częściowo - może, ale ostrożnie.
                      • strikemaster Re: Szorty w pracy 01.09.10, 21:32
                        > To nieprawda, dotyczą.

                        Tylko przy obowiązywaniu dress code. W firmie, w której regulacje nie obowiązują kobiety żadnych ograniczeń (poza Kodeksem Karnym) nie mają, a mężczyzn i tak nieformalny dress code obowiązuje.

                        > Zależy. Częściowo - może, ale ostrożnie.

                        Od czego zależy?
      • angelfree Re: Szorty w pracy 30.08.10, 23:21
        Dla kobiet latwiej mi powiedzieć, co wykracza poza standard. Chociaż jedna z
        bardziej profesjonalnych kobiet, jakie znalam, łamala wszelkie standardy
        ubraniowe po wielekroć, pracując w dress-code'owej firmie.
      • dritte_dame Re: minimalny standard 31.08.10, 18:16
        angelfree napisała:

        > dlugie spodnie dla mężczyzn wydają mi się minimalnym standardem firmowym.

        A jaki według Ciebie jest minimalny standard ubioru dla interesantów przybywających załatwić sprawę administracyjną w urzedzie, dla klientów przychodzących do firmy aby zamówić jakąś usługę i dla osób wybierających sie na zakupy w dużym wielobranżowym supermarkecie lub też w małym "butiku"?
        • angelfree Re: minimalny standard 31.08.10, 21:10
          > A jaki według Ciebie jest minimalny standard ubioru dla interesantów przybywają
          > cych załatwić sprawę administracyjną w urzedzie, dla klientów przychodzących do
          > firmy aby zamówić jakąś usługę i dla osób wybierających sie na zakupy w dużym
          > wielobranżowym supermarkecie lub też w małym "butiku"?

          Dowolny.
          • dritte_dame Re: minimalny standard 31.08.10, 21:37
            angelfree napisała:

            > > A jaki według Ciebie jest minimalny standard ubioru dla interesantów przy
            > bywają
            > > cych załatwić sprawę administracyjną w urzedzie, dla klientów przychodząc
            > ych do
            > > firmy aby zamówić jakąś usługę i dla osób wybierających sie na zakupy w d
            > użym
            > > wielobranżowym supermarkecie lub też w małym "butiku"?
            >
            > Dowolny.

            Dlaczego więc szeregowych pracowników firm, których ubiór nie jest określony specyficznymi wymogami technologicznymi lub higienicznymi (kombinezony malarzy, siatki na włosy kucharzy)miałby obowiązywać inny minimalny standard niż "dowolny"?
            • angelfree Re: minimalny standard 31.08.10, 21:51
              Dlatego, że są w pracy. Jakoś szorty bardziej mi się kojarzą z wakacjami, niż z
              pracą, chyba, że się jest ogrodnikiem.
              • dritte_dame Re: minimalny standard 31.08.10, 22:07
                angelfree napisała:

                > Dlatego, że są w pracy. Jakoś szorty bardziej mi się kojarzą z wakacjami, niż z
                > pracą,

                A jaki jest cel "bycia w pracy"?

                Zakładasz może że pracownik strojny w szorty może swoją prace wykonywać gorzej lub nmniej chetnie dlatego że ma na sobie szorty?
                • angelfree Re: minimalny standard 01.09.10, 18:10
                  Nic podobnego nie zakładam, nie sądzę, żeby w tej mierze istniala jakaś korelacja.

                  Uważam za to, że odpowiedni strój do konkretnej pracy jest kwestią formalnej lub
                  nieformalnej umowy, ktorej przestrzeganie jest dla wszystkich wygodne.

                  Dotyczy to też innych miejsc i sytuacji, na pogrzeb nie chodzimy w kusych
                  czerwonych sukeinkach bez pleców, na wesele raczej nie spowijamy się w czerń, a
                  na premierę opery z Kiri Te Kanawa zakladamy inny stroj niż na konkurs mlodych
                  talentów w domu kultury.

                  Geodeta czy geolog może sobie ze swoimi przyrządami latać po polu w szortach,
                  kiedy się żar leje z nieba, albo w kaloszach, jak jest błoto po pas (ma zatem na
                  sobie stroj odpowiedni do aktualnej sytuacji meteorologicznej), ale jak
                  przychodzi do klienta z efektem swojej pracy, czy jest w biurze, gdzie jakiś
                  klient może się jednakowoż pokazać, to raczej powinien swoje gumowce zdjąć.

                  Na nonkonformizm mogą sobie pozwolić ludzie wybitni albo o niepodważalnej
                  pozycji zawodowej, a, bądźmy szczerzy, większość z nas jest przecietna albo
                  dopiero się uczy. Inteligencja to także umiejętność dostosowania się do
                  sytuacji. Strikemaster wolaby do pracy chodzić w kilcie niż w szortach, jednak
                  nie jest glupi i wie, że mialoby to niepoiżądane skutki - więc się przystosowal.
                  Poza tym Strikemaster, czy raczej jego praca podlega ocenie, więc poki nie jest
                  doskonaly, niech raczej pertraktuje z szefem (wspólnie ze swoimi kolegami) w
                  sprawie zakupu klimatyzatora do biurze.Może użyć argumentu, że wydajność pracy w
                  saunie, jaką mieliśmy tego lata, zdecydowanie spada.

                  Między szortami a garniturem i krawatem mieści się sporo pośrednich możliwości.

                  • strikemaster Re: minimalny standard 01.09.10, 18:18
                    > Uważam za to, że odpowiedni strój do konkretnej pracy jest kwestią formalnej lu
                    > b
                    > nieformalnej umowy, ktorej przestrzeganie jest dla wszystkich wygodne.

                    Dal wszystkich, czyli dla kogo?

                    > Dotyczy to też innych miejsc i sytuacji, na pogrzeb nie chodzimy w kusych
                    > czerwonych sukeinkach

                    Fakt, nie chodzę. Istnieje jesdnak pewne dziwne zjawisko - kobietom w mojej pracy wolno chodzić w szortach, spódniczkach bez obcasów i bez rajstop, a mężczyznom w szortach nie wolno. Czy inteligencja polega na godzeniu się na bycie człowiekiem drugiej lub kolejnej kategorii?

                    > Na nonkonformizm mogą sobie pozwolić ludzie wybitni albo o niepodważalnej
                    > pozycji zawodowej,

                    A skąd bierze się ta nierówność?

                    > Poza tym Strikemaster, czy raczej jego praca podlega ocenie, więc poki nie jest
                    > doskonaly, niech raczej pertraktuje z szefem (wspólnie ze swoimi kolegami) w
                    > sprawie zakupu klimatyzatora do biurze.

                    Już próbowaliśmy, nie przejdzie, bo to koszty.

                    > Między szortami a garniturem i krawatem mieści się sporo pośrednich możliwości.

                    Gdyby mi kazali chodzić w garniturze, zmieniłbym pracę.
                    • angelfree Re: minimalny standard 01.09.10, 18:36
                      strikemaster napisał:

                      > Dal wszystkich, czyli dla kogo?

                      Moim zdaniem dla wszystkich, także pracownikow. Takimi duperelami, jak "co na
                      siebie wlożyć" nie warto nawet sobie glowy zawracać. W pracy jestem
                      pracownikiem, a po pracy jestem u siebie w domu i łaże, w czym mi wygodnie - w
                      szortach, sandalkach, polarze, goła - nikomu nic do tego.

                      > Istnieje jesdnak pewne dziwne zjawisko - kobietom w mojej pra
                      > cy wolno chodzić w szortach, spódniczkach bez obcasów i bez rajstop, a
                      mężczyznom w szortach nie wolno.


                      To jest coś dziwnego w Twojej pracy, niepokoil by mnie szef, któremu sprawiają
                      przyjemność dziewczyny chodzące po biurze w szortach.

                      > Czy inteligencja polega na godzeniu się na bycie człowiekiem drugiej lub
                      kolejnej kategorii?


                      Nie, ale na nie kopaniu się z koniem.

                      > > Na nonkonformizm mogą sobie pozwolić ludzie wybitni albo o niepodważalnej
                      > > pozycji zawodowej,
                      >
                      > A skąd bierze się ta nierówność?


                      Z bycia pożądanym i niezastąpionym.
                      >
                      > Już próbowaliśmy, nie przejdzie, bo to koszty.

                      Bądźcie nieustępliwi. Albo solidarnie przyjdźcie w szortach - wszyscy, co do
                      jednego.

                      > Gdyby mi kazali chodzić w garniturze, zmieniłbym pracę.

                      Możesz też zmienić pracę z powodu szortow. Ja bym zmienila, gdyby mi kazali
                      chodzić na wysokich obcasach.


                      • dritte_dame Re: minimalny standard 01.09.10, 19:27
                        angelfree napisała:

                        > Takimi duperelami, jak "co na siebie wlożyć" nie warto nawet sobie glowy zawracać.

                        A jak widać są szefowie, którzy zawracaja sobie głowę duperelami typu: "co na moich pracowników włożyć, żeby mi firma wyglądała na 'poważną'" ;(

                        Dlaczego pracownik, od którego nie wymagaja tego wzgledy technologiczne, nie miałby przyjść do pracy w tym w czym mu wygodnie?
                      • strikemaster Re: minimalny standard 01.09.10, 19:51
                        > Nie, ale na nie kopaniu się z koniem.

                        Szczególnie, ze sama stanowisz jedno z odnóży tego zwierzaka. :)

                        > Z bycia pożądanym i niezastąpionym.

                        Nie ma ludzi niezastąpionych, są tylko szefowie, którzy nie zdają sobie z tego sprawy.

                        > Bądźcie nieustępliwi. Albo solidarnie przyjdźcie w szortach - wszyscy, co do
                        > jednego.

                        Short strike? :) To też nie przejdzie ze względu na zbyt dużą różnorodność gustowo-wiekową.

                        > Możesz też zmienić pracę z powodu szortow.

                        Właściwie mogę, tylko musiałbym najpierw znaleźćtaką, w której szorty nie stanowią problemu. Myślę, że łatwiej będzie jednak je wywalczyć w obecnej, bo jest dość luźna atmosfera, niż szukać lepszej.

                        > Ja bym zmienila, gdyby mi kazali
                        > chodzić na wysokich obcasach.

                        Podzielam, gdyby mi kazali chodzic na wysokiech obcasach zwolniłbym się jeszcze tego samego dnia.
                  • dritte_dame Re: minimalny standard 01.09.10, 19:18
                    angelfree napisała:

                    > Nic podobnego nie zakładam, nie sądzę, żeby w tej mierze istniala jakaś korelacja.

                    A ja sądzę że korelacja istnieje, tyle że odwrotna: pracownik ubrany niezodnie ze swoja aktualną preferencją i upodobaniem wykonuje swoją pracę gorzej i nmniej chetnie niż w przeciwnym przypadku.
                    • angelfree Re: minimalny standard 01.09.10, 20:43
                      Czy zatem Twoim zdaniem dlugowłosy kucharz gotujący bez wspomnianej przez Ciebie
                      siatki na wlosy będzie lepiej, czy gorzej gotowal?

                      A wspomniany przez Ciebie negocjator wielomilionowego kontraktu będzie gorzej
                      negocjował ubrany w marynarkę?

                      Nie przesadzalabym z tą korelacją. Na ogol raczej nie pracujemy tam, gdzie
                      dress-code jest absolutnie nie do zniesienia.

                      Jakoś bez większych problemów ludzie pracują np. w laboratoriach ubrani w kitle
                      i jakoś to przeżywają.

                      Ale tam, laboratorium!

                      Pamiętam sprzed wielu lat zdjęcia (musialy być robione na przełomie lat 70/80) z
                      pracowni jednego z wielkich architektów, nie pomnę dziś już którego, majaczy mi
                      się, że to był Foster, ale chyba nie mial jeszcze wtedy tak dużej firmy,
                      nieważne. Wszyscy, nie wylączając pryncypala byli w identycznych kitlach.
                      Zrobiło to na mnie upiorne wrażenie, bo sama byłam jeszcze wtedy praktykującym
                      architektem. Niemniej chyba zakitlowanie nie mialo wplywu na wykonywaną
                      przez ten zespól pracę, skoro efektem byly budowle znaczące w historii
                      architektury wspolczesnej.
                      • dritte_dame Re: minimalny standard 01.09.10, 20:59
                        angelfree napisała:

                        > Czy zatem Twoim zdaniem dlugowłosy kucharz gotujący bez wspomnianej przez Ciebi
                        > e
                        > siatki na wlosy będzie lepiej, czy gorzej gotowal?
                        >
                        > A wspomniany przez Ciebie negocjator wielomilionowego kontraktu będzie gorzej
                        > negocjował ubrany w marynarkę?

                        Wyżej przez Ciebie wspomniani są w swoim ubiorze ograniczeni "technologią" wykonywanego przez nich zadania: kucharz wymogami higienicznymi a negocjator konwencją społeczną wymagającą okazania uniżoności klientowi.

                        Nie ma więc sensu rozważać czy wykonywali by swoje zadania lepiej, będąc ubranymi w sposób na który technologia im nie pozwala.

                        Ale administrator sieci komputerowej walczący z nagłym kryzysem po awarii ważnego serwera najprawdopodobniej wykona swoje zadanie szybciej i lepiej w szortach i klapkach niż w marynarce i pod krawatem, jeśli w szortach i klapkach jest przyzwyczajony funkcjonować na co dzień w swoim środowisku prywatnym.
                        • angelfree Re: minimalny standard 01.09.10, 21:39
                          > Wyżej przez Ciebie wspomniani są w swoim ubiorze ograniczeni "technologią" wyko
                          > nywanego przez nich zadania: kucharz wymogami higienicznymi a negocjator konwen
                          > cją społeczną wymagającą okazania uniżoności klientowi.

                          Ktory to klient okazuje mu swoją unizoność rownież wdziewając marynarkę.
                          Wszyscy jesteśmy Chińczykami.
                          • strikemaster Re: minimalny standard 01.09.10, 21:44
                            > Wszyscy jesteśmy Chińczykami.

                            Prawie wszyscy. Ja marynarkę miałem na sobie kilka razy w życiu. Dosłownie kilka, bo np. na egzaminy na studiach chodziłem w stroju metala i nie miałem problemów z ich zdaniem, wręcz przeciwinie, pytania miałem przeważnie łatwiejsze. To chyba przeczy Twojej tezie, że wszyscy muszą być Chińczykami?
                            • angelfree Re: minimalny standard 01.09.10, 21:48
                              A gdzie napisalam, że muszą?
                              Ja jestem zwolenniczką nie walczenia z wiatrakami i rozsądnego kompromisu.
                              • strikemaster Re: minimalny standard 01.09.10, 21:50
                                Też jestem zwolennikiem rozsądnego kompromisu. Wszystko zależy od tego, jak sobie go zdefiniujemy.
                                • angelfree Re: minimalny standard 01.09.10, 22:01
                                  Rozsądnym kompromisem ze strony twojego szefa będzie zalożenie klimatyzacji. To
                                  nie jest takie znowu drogie.
                                  • strikemaster Re: minimalny standard 25.10.10, 21:08
                                    > Rozsądnym kompromisem ze strony twojego szefa będzie zalożenie klimatyzacji. To
                                    > nie jest takie znowu drogie.

                                    Szczególnie, że nie chce się zgodzić na sfinansowanie naprawy klimy w służbowych samochodach, a całkiem często pracuję w terenie. To rozsądne i świetne rozwiązanie. Wystarczy założyć klimatyzację na kilka południowych województw, nie powinno być z tym żadnych problemów. :)
                          • dritte_dame Re: minimalny standard 01.09.10, 21:45
                            angelfree napisała:

                            > > Wyżej przez Ciebie wspomniani są w swoim ubiorze ograniczeni "technologią
                            > " wyko
                            > > nywanego przez nich zadania: kucharz wymogami higienicznymi a negocjator
                            > konwen
                            > > cją społeczną wymagającą okazania uniżoności klientowi.
                            >
                            > Ktory to klient okazuje mu swoją unizoność rownież wdziewając marynarkę.

                            Nope.
                            "Jeżeli klientem firmy jest inwestor, ktory chce wydać kilkaset milionow
                            dolarów, to on ma prawo przyjść sobie w szortach .."
                            • dritte_dame Re: minimalny standard 01.09.10, 21:49
                              dritte_dame napisała:

                              > angelfree napisała:
                              >
                              > > > Wyżej przez Ciebie wspomniani są w swoim ubiorze ograniczeni "techn
                              > ologią
                              > > " wyko
                              > > > nywanego przez nich zadania: kucharz wymogami higienicznymi a negoc
                              > jator
                              > > konwen
                              > > > cją społeczną wymagającą okazania uniżoności klientowi.
                              > >
                              > > Ktory to klient okazuje mu swoją unizoność rownież wdziewając marynarkę.
                              >
                              > Nope.
                              > "Jeżeli klientem firmy jest inwestor, ktory chce wydać kilkaset milionow
                              > dolarów, to on ma prawo przyjść sobie w szortach .."

                              Ani też nie słyszałam żeby stroił sie w marynarkę i krawat klient z okazji wyprawy do firmy budowlanej na negocjacje wymiany okien w mieszkaniu lub instalacji w nim drzwi "antywłamaniowych" ;)
                              • angelfree Re: minimalny standard 01.09.10, 22:04
                                Za to taki akwizytor, co chodzi po klatkach schodowych od drzwi do drzwi i
                                proponuje te okna, to dopiero jest odstawiony i pelen uniżoności. : )
                                • dritte_dame Re: minimalny standard 01.09.10, 22:19
                                  angelfree napisała:

                                  > Za to taki akwizytor, co chodzi po klatkach schodowych od drzwi do drzwi i
                                  > proponuje te okna, to dopiero jest odstawiony i pelen uniżoności. : )


                                  Takich nie spotykam, wiec nie mam opinii.
                                  Twierdzisz, że tacy się stroją w krawaty?
                                  • angelfree Re: minimalny standard 01.09.10, 22:26
                                    O ile pamiętam, to jakoś tak to wyglądało.
                            • angelfree Re: minimalny standard 01.09.10, 21:51
                              Choć
                              raczej tego nie czyni ; )


                              Urwalo Ci pół cytatu.
                              • dritte_dame Re: minimalny standard 01.09.10, 22:07
                                angelfree napisała:

                                > Choć
                                > raczej tego nie czyni ; )

                                >
                                > Urwalo Ci pół cytatu.

                                Nieistotne pół :)

                                Ważne jest że klient ma dowolność, a negocjator nie ma.

                                Rola oferenta-negocjatora wymaga od niego okazania klientowi usłużności i uniżonosci wiekszej, niż zdolna jest to klientowi okazac konkurencja i dlatego negocjator chwyta się w tym celu każdej możliwej brzytwy - między innymi: ściśle formalnego stroju - w tej sytuacji funkcjonalnego odpowiednika dawnej lokajskiej "liberii" - wyraźnie wyróżniającego go z otoczenia.

                                Klient natomiast ma dowolność: ubrać się swobodnie lub nieco formalniej, i jeśli ubiera się formalniej właśnie z takiej okazji to tylko dla okazania zdawkowej grzeczności wysiłkom negocjatora albo wręcz dla dogodzenia swojej własnej próżności.
                                • angelfree Re: minimalny standard 01.09.10, 22:17
                                  > Rola oferenta-negocjatora wymaga od niego okazania klientowi usłużności i uniżo
                                  > nosci wiekszej, niż zdolna jest to klientowi okazac konkurencja i dlatego negoc
                                  > jator chwyta się w tym celu każdej możliwej brzytwy - między innymi: ściśle for
                                  > malnego stroju - w tej sytuacji funkcjonalnego odpowiednika dawnej lokajskiej "
                                  > liberii" - wyraźnie wyróżniającego go z otoczenia.


                                  Wręcz przeciwnie. Oferent-negocjator łaknąc podpisania kontraktu usiluje omamić
                                  i zmanipulować klienta wszystkimi dostępnymi metodami, a więc także
                                  upodabniając się do niego.

                                  Podobne sztuczki stosują niektóre zwierzęta pragnąc kogoś zjeść.
                                  • dritte_dame Re: minimalny standard 01.09.10, 22:24
                                    angelfree napisała:

                                    > Oferent-negocjator łaknąc podpisania kontraktu usiluje omamić
                                    > i zmanipulować klienta wszystkimi dostępnymi metodami, a więc także
                                    > upodabniając się do niego.

                                    Zalecasz przedstawicielowi handlowemu kategoryczny pewny siebie ton, stawianie klientowi warunków, obcesowe wypytywanie o referencje, wybrzydzanie i grymaszenie nad treścią zamówienia oraz usiłwanie wynegocjowania jak najniższej ceny kontraktu? ;))
                                    • angelfree Re: minimalny standard 01.09.10, 22:29
                                      Nic mu nie zalecam poza przyzwoitym kursem negocjacji.
                                      Obserwuję tylko, że stara się ubrać podobnie do swego potencjalnego klienta,
                                      żeby go przekonać, że jest takim samym ważnym gościem jak on.
                                      Nie zauważyłaś tej prawidlowości?
                            • strikemaster Re: minimalny standard 01.09.10, 21:52
                              W szortach i marynarce. Ciekawe zestawienie. :)
                              • dritte_dame Re: minimalny standard 01.09.10, 22:13
                                strikemaster napisał:

                                > W szortach i marynarce. Ciekawe zestawienie. :)

                                I takie zestawienie jest akurat powszechnie przyjętym strojem biznesowym w pewnym dość bogatym zakątku świata :)
                                • angelfree Re: minimalny standard 01.09.10, 22:25
                                  I już wiele lat temu pojawilo się na wybiegach.
                                  The
                                  Sartorialist
                      • strikemaster Re: minimalny standard 01.09.10, 21:30
                        > Czy zatem Twoim zdaniem dlugowłosy kucharz gotujący bez wspomnianej przez Ciebi
                        > e
                        > siatki na wlosy będzie lepiej, czy gorzej gotowal?

                        To jest BHP.

                        > A wspomniany przez Ciebie negocjator wielomilionowego kontraktu będzie gorzej
                        > negocjował ubrany w marynarkę?

                        A to juz takie pewne nie jest. Może się okazać, że taki wyluzowany czlowiek będzie negocjował skuteczniej. MOże się też okazać, że ma talent do wciskania kitu i brak "odpowiedniego" stroju mu nie przeszkodzi. Może się okazać, że swoim niekonwencjonalnym strojem zaskoczy "przeciwnika" i ten, zdezorientowany zgodzi się na gorsze warunki. Wreszcie słyszałem, że pojawia się w niektórych miejscach moda na niekonwencjonalne negocjacje odbywające się np. w saunie. Spróbuj wytrzymać w saunie w marynarce i sprawdź jeszcze, co z takiej marynarki pozostanie poi zakończeniu sesji.
    • qqazz Mała propozycja 31.08.10, 21:52
      Kup sobie lniany garniturek, w Wawie jeszcze niedawno mozna było dostać taki
      letni całkiem niedrogo w KDT, teraz trzeba troche poszukać, a jak nie lniany to
      cieńki bawełniany albo ciuszki a'la garnitur z lnu lub bawełny, w Żyrardowie
      bodaj takie robia z lnu a bawełniane całkiem niezłe i niedrogie w Rawie
      Mazowieckiej, lepsze niż szorty a o wiele elegantsze niż tandetny pseudogarnitur
      w stylu "po dziadku" za 300 zł.



      pozdrawiam
      • strikemaster Re: Mała propozycja 01.09.10, 16:10
        > Kup sobie lniany garniturek

        Zeby wyglądać jak doopek? :)

        > lepsze niż szorty

        W czym lepsze?
        • qqazz Re: Mała propozycja 01.09.10, 17:47
          Żeby wygladac jak powazny facet który potrafi dostosowac się do warunków
          pogodowych a nie jak dupkowaty dzieciak w szortach któremu praca pomyliła się z
          plażą. Kup coś co jest i wygodne i wyglada jak należy.



          pozdrawiam
          • strikemaster Re: Mała propozycja 01.09.10, 18:02
            > Kup coś co jest i wygodne i wyglada jak należy.

            Kto ma decydować, co należy? Ty?

            > Żeby wygladac jak powazny facet

            Nie potrzebuję do tego garnituru.
            • qqazz Re: Mała propozycja 01.09.10, 18:15
              Moze zmień pracę?



              pozdrawiam
              • strikemaster Re: Mała propozycja 01.09.10, 18:19
                Przyznaj się, nie umiesz czytać. :)

                Czy gdzieś napisałem, że każą mi nosić garnitur? Nie pisałem, pisałem tylko, ze nie pozwalają na szorty, co uważam za rozbój w biały dzień. :)
                • qqazz Re: Mała propozycja 01.09.10, 18:31
                  To kup sobie cieńkie bawełniane albo lniane spodnie i tyle, kurcza rozumiem
                  jeszcze narzekanie jak kogoś przy pracy taka jak twoja ubieraja w czarny
                  garnitur i krawat, a od ciebie wymaga się jedynie założenia do pracy długich
                  spodni.
                  Faktycznie tragedia chyba na złość pracodowcy powinieneś odmrozić sobie uszy.



                  pozdrawiam
                  • strikemaster Re: Mała propozycja 01.09.10, 19:52
                    > To kup sobie cieńkie bawełniane albo lniane spodnie i tyle, kurcza rozumiem
                    > jeszcze narzekanie jak kogoś przy pracy taka jak twoja ubieraja w czarny
                    > garnitur i krawat, a od ciebie wymaga się jedynie założenia do pracy długich
                    > spodni.

                    Dal mnie to niedogodność, do tego bezmyślna, bo niczemu nie służy.
                    • qqazz Re: Mała propozycja 01.09.10, 20:31
                      Owszem służy, krótkie spodenki są dobre na plażę albo dla chłopców powazny
                      przedstawiciel poważnej firmy powinien sie prezentować, a możliwosci dobrania
                      wygodnych spodni są trzeba tylko chcieć, nikt ci przecież nie kaze wbijać sie w
                      czarny garnitur ani spodnie z wiskozy w których jajca sie gotują juz w
                      temperaturze 25 stopni, kup sobie cieńkie lekie spodnie bawałniane albo lniane
                      albo wygodne bojówki polecam nasze wojskowe letnie tylko trzeba JE PORZADNIE
                      PRZEPRAC ZE 3 RAZY W DUŻEJ TEMPERATURZE żeby wyszedł impregnat), nie jest to
                      duzy wydatek nowe kosztuja około stówki a w lumpeksie nawet za dyche dostaniesz.


                      pozdrawiam
                      • strikemaster Re: Mała propozycja 01.09.10, 20:37
                        > Owszem służy, krótkie spodenki są dobre na plażę albo dla chłopców powazny
                        > przedstawiciel poważnej firmy powinien sie prezentować,

                        Kto tak stwierdził? Znowu Ty? Może chociaż podasz sposób, w jaki do tych wniosków doszedłeś?

                        > czarny garnitur ani spodnie z wiskozy w których jajca sie gotują juz w
                        > temperaturze 25 stopni,

                        JAjca mi się gotują już przy 20, nie potrzebuję do tego czarnego garnituru. Widocznie moim wysoka temperatura szkodzi? Może powinny być utrzymywane w stanie hipotermii, czyli w temperaturze o 2 do 4 stopni niższej niż ustawowe 36? Może ja, w przecuiwieństwie do Ciebie zaliczam się do ssaków?
                      • dritte_dame Re: Mała propozycja 01.09.10, 20:48
                        qqazz napisał:

                        > powazny przedstawiciel poważnej firmy powinien sie prezentować

                        I to jest obowiązek tylko najwyższego kierownictwa firmy oraz majacych stałe kontakty z klientami jej przedstawicieli handlowych.

                        A praktyka zdaje się być taka że im mniej poważna (być może - na razie) firma tym "poważniej" każe sie prezentować wszystkim bez wyjątku swoim pracownikom w nadziei że dzięki temu prędzej zostanie uznana za poważną.

                        Poważnym strojem wszystkich pracowników przykrywa się nieraz (i czesto, skutecznie) chwilowy brak rzeczywistych poważnych osiągnięć firmy.
                        • strikemaster Re: Mała propozycja 29.09.10, 21:06
                          Prawda jest taka, ze DC jest przeważnie używany do maskowania.
    • kozauwoza Re: Szorty w pracy 01.09.10, 17:23
      Jak nie ma sie czego czepnąc to się trzeba czepnąc stroju. U nas tez
      była akcja w lato pt."nie przychodzić w strojach plażowych do biura".
      Chodziło o bluzki na ramiączka i sandałki na gołe stopy :-)
    • yoma Re: Szorty w pracy 01.09.10, 17:52
      To ja wam opowiem anegdotę prawdziwą. Rzecz się działa w redakcji gazety.
      Poszedł kolega na konferencję po posiedzeniu rządu, było lato, upał, więc w
      szortach. Rozwalił się w pierwszym rzędzie, no i wyszło mu nogawką co nie
      trzeba, a konkretnie parówa...

      Wezwany na dywanik przez bladego rednacza stwierdził rozbrajająco: - A ja się
      nawet dziwiłem, że TVN mnie filmuje, a nie ładne dziewczyny!

      No i rednacz wydał dyrektywę, że kto idzie między ludzi, ma chodzić w gajerze.
      Nawet się marynara dyżurna w redakcji pojawiła, więc wszyscy klęli kolegę
      grubymi słowy, bo lato, upał, a marynara wełniana. O.

      Z czego płynie morał: szorty w pracy szkodzą otoczeniu :)
      • strikemaster Re: Szorty w pracy 01.09.10, 18:12
        > Z czego płynie morał: szorty w pracy szkodzą otoczeniu :)

        AJ nosiłem dłuższe i się w nich nie rozwalałem (to chyba przyzwyczajenie kiltowe). :)
        • yoma Re: Szorty w pracy 01.09.10, 18:21
          Kolega był w ogóle abnegat :)
          • strikemaster Re: Szorty w pracy 01.09.10, 19:54
            Raczej buntownik. Nie mam w zwyczaju przyodziewać się niechlujnie, a jedynie trochę niestandardowo. :)
            • yoma Re: Szorty w pracy 01.09.10, 22:14
              Ależ ja broń Boże nie o tobie, lecz o koledze z anegdoty :) Taki, co się dziwi,
              dlaczego mu wszyscy dają mydło - przecież wiedzą, że nie używa.
    • majaa Re: Szorty w pracy 11.09.10, 12:15
      Po co robić sztuczny problem, kiedy sprawa jest prosta: Ty chcesz nosić do pracy szorty, a Twojemu pracodawcy to przeszkadza, zmień zatem pracodawcę na takiego, któremu będzie zwisało, jak wyglądasz w jego firmie.
      • strikemaster Re: Szorty w pracy 11.09.10, 12:19
        A są tacy? Poza tym, poza tym jednym aspektem, obecna praca mnie satysfakcjonuje, dlaczego mam zmieniać?
        I jeszcze jedno, to tylko rozwadnianie problemu, który rzeczywiście istnieje i należałoby go rozwiązać zamiast sugerować jakieś dziwne, i niekoniecznie skuteczne półśrodki.
        • majaa Re: Szorty w pracy 11.09.10, 13:26
          strikemaster napisał:

          > A są tacy?

          Nie wiem, czy są, nie szukałam, ale sądzę, że wiele zależy od branży.

          Poza tym, poza tym jednym aspektem, obecna praca mnie satysfakcjonuj
          > e, dlaczego mam zmieniać?


          No nie musisz, jest jeszcze taka opcja, że to oni Cię zmienią na mniej wywrotowy model;)
          A tak bardziej serio, to sam musisz zdecydować, czy warto iść na taki kompromis...


          > I jeszcze jedno, to tylko rozwadnianie problemu, który rzeczywiście istnieje i
          > należałoby go rozwiązać zamiast sugerować jakieś dziwne, i niekoniecznie skutec
          > zne półśrodki.

          Z tym problemem to według mnie trochę przesadzasz, no ale...
          Dziwne półśrodki? Niestety takie jest życie, że to pracodawca ustala zasady, a w firmie jesteś jego reprezentantem, a nie prywatnym Iksińskim. Jak nie chce iść na żaden kompromis, to możesz albo zmienić robotę, albo zacząć włóczyć się po sądach, udowadniajac swoje racje. Masz jakieś rozwiązania w tej kwestii? Może prawnie nakazać firmom, żeby nie czepiały się ludzi w szortach, tudzież w kąpielówkach czy bikini? Twoje prawo do swobody stroju będzie zapewnione, ale co z prawem pracodawcy do godnego reprezentowania jego firmy? Konflikt interesów, czarno to widzę. Chcesz walczyć z wiatrakami, proszę bardzo, ale moim zdaniem szkoda czasu i atłasu.
          • strikemaster Re: Szorty w pracy 11.09.10, 13:37
            > A tak bardziej serio, to sam musisz zdecydować, czy warto iść na taki kompromi
            > s...

            To nie kompromis tylko dyskryminacja. ALe fakt, na razie muszę się na tą dyskryminację godzić między innymi dlatego, ze większosć uważa ją za coś zupełnie normalnego.

            > Dziwne półśrodki? Niestety takie jest życie, że to pracodawca ustala zasady, a
            > w firmie jesteś jego reprezentantem

            Pracodawca przy określaniu zasad musi jednak kierować się zapisami Konstytucji RP, a te mówią o zakazie dyskryminacji ze względu na płeć.

            > Masz jakieś rozwiązania w tej kwestii?

            Jakbym miał, to bym zastosował. Włóczenie się po sądach drogo kosztuje. Zdecydowanie za drogo, jak na wagę problemu. Postanowiłem więc napisać o tym na forum, choćby po to, żeby zwrócić uwagę na istnienie problemu, bo, jak widać wznaczna część społeczenstwa nie zdaje sobie w ogóle z tego sprawy, uważają zastany stan rzeczy za normalny i naturalny.

            > Może
            > prawnie nakazać firmom, żeby nie czepiały się ludzi w szortach, tudzież w kąpie
            > lówkach czy bikini?

            Firmy są już prawne zobowiązane do równoprawnego traktowania pracowników bez względu na płeć, wyznanie itp. Po co dublować przepisy, lepiej zacząć je egzekwować.

            >Chcesz walczyć z wiatrakami, proszę bardzo, ale moim zdaniem szko
            > da czasu i atłasu

            Lepiej samemu stać się wiatrakiem? :)
            • yoma Re: Szorty w pracy 11.09.10, 20:28
              A tymczasem zimno jak jasny pierun i problem się rozwiązał.
              • strikemaster Re: Szorty w pracy 12.09.10, 13:29
                Jakie zimno? U mnie jest jeszcze za ciepło na długie spodnie. Ale masz rację, zbliżająca się jesień i zima powodują odłożenie problemu na przyszły rok.
                • yoma Re: Szorty w pracy 13.09.10, 18:41
                  To gdzie ty mieszkasz - jadę tam :)
                  • strikemaster Re: Szorty w pracy 13.09.10, 20:36
                    > To gdzie ty mieszkasz - jadę tam :)

                    Śląsk, zapraszam. :)
            • majaa Re: Szorty w pracy 13.09.10, 14:44
              strikemaster napisał:

              > To nie kompromis tylko dyskryminacja. ALe fakt, na razie muszę się na tą dyskry
              > minację godzić między innymi dlatego, ze większosć uważa ją za coś zupełnie nor
              > malnego.
              >

              Skoro większość nie widzi problemu, to nie przyszło Ci do głowy, że to może Ty jesteś nieco przewrażliwiony na tym punkcie?


              > Pracodawca przy określaniu zasad musi jednak kierować się zapisami Konstytucji
              > RP, a te mówią o zakazie dyskryminacji ze względu na płeć.
              >

              Ale o co Ci chodzi z tą dyskryminacją? Czyżby Twój szef pozwolił na noszenie szortów kobietom, a zakazał ich tylko mężczyznom? Bo jeżeli zakaz dotyczy szortów jako takich, to gdzie Ty tu widzisz dyskryminację ze względu na płeć?



              > Jakbym miał, to bym zastosował. Włóczenie się po sądach drogo kosztuje. Zdecydo
              > wanie za drogo, jak na wagę problemu. Postanowiłem więc napisać o tym na forum,
              > choćby po to, żeby zwrócić uwagę na istnienie problemu, bo, jak widać wznaczna
              > część społeczenstwa nie zdaje sobie w ogóle z tego sprawy, uważają zastany sta
              > n rzeczy za normalny i naturalny.
              >

              No i znów zasugeruję to, co powyżej, mianowicie zastanów się, czy nie tworzysz problemu na siłę, a "znaczna część społeczeństwa" widzi tę sprawę we właściwszych proporcjach.


              > Firmy są już prawne zobowiązane do równoprawnego traktowania pracowników bez wz
              > ględu na płeć, wyznanie itp. Po co dublować przepisy, lepiej zacząć je egzekwow
              > ać.
              >

              I znów powtórzę: co mają z tym wspólnego szorty?


              > Lepiej samemu stać się wiatrakiem? :)

              Nie bierz tych wiatraków zbyt dosłownie, bo akutat w tej sprawie to jest moim zdaniem jedynie kwestia zdrowego rozsądku.:)
              • strikemaster Re: Szorty w pracy 13.09.10, 15:24
                > Skoro większość nie widzi problemu, to nie przyszło Ci do głowy, że to może Ty
                > jesteś nieco przewrażliwiony na tym punkcie?

                Nie. Fakt, ze większość czegoś nie dostrzega nie oznacza, ze to cos nie istnieje.

                > Ale o co Ci chodzi z tą dyskryminacją? Czyżby Twój szef pozwolił na noszenie sz
                > ortów kobietom, a zakazał ich tylko mężczyznom?

                Właśnie tak.

                > No i znów zasugeruję to, co powyżej, mianowicie zastanów się, czy nie tworzysz
                > problemu na siłę, a "znaczna część społeczeństwa" widzi tę sprawę we właściwszy
                > ch proporcjach.

                Czyli nie widzi wcale. Kto ma decydować, które proporcje są właściwe?
                • majaa Re: Szorty w pracy 13.09.10, 18:39
                  No to trzeba było tak od razu, że tu o grubszą sprawę chodzi, a nie tam o jakieś głupawe szorty. Dyskryminacja, jak sam słusznie zauważyłeś, jest niezgodna z konstytucją i istnieją już odpowiednie narzędzia, żeby takie sprawy załatwiać, czyli my tu próbujemy wyważyć otwarte drzwi.

                  > > No i znów zasugeruję to, co powyżej, mianowicie zastanów się, czy nie two
                  > rzysz
                  > > problemu na siłę, a "znaczna część społeczeństwa" widzi tę sprawę we właś
                  > ciwszy
                  > > ch proporcjach.
                  >
                  > Czyli nie widzi wcale. Kto ma decydować, które proporcje są właściwe?

                  Aaa, widzę, że Kolega z tych wyjątkowych, wyróżnionych z tępego tłumu, co to niewiele widzi i niewiele rozumie...;))
                  • strikemaster Re: Szorty w pracy 13.09.10, 20:35
                    > Aaa, widzę, że Kolega z tych wyjątkowych, wyróżnionych z tępego tłumu, co to ni
                    > ewiele widzi i niewiele rozumie...;))

                    Nie, kolega doświadczył przejawu dyskryminacji, nakazu stosowania się do reguł, dla których nie widzi sensownego uzasadnienia, a w związku z tym zauważył problem dla wielu niewidoczny. Epokowych odkryć dokonują często przypadkowe jednostki wskutek zbiegu okoliczności. :)
                    • majaa Re: Szorty w pracy 13.09.10, 20:49
                      strikemaster napisał:

                      > Nie, kolega doświadczył przejawu dyskryminacji, nakazu stosowania się do reguł,
                      > dla których nie widzi sensownego uzasadnienia, a w związku z tym zauważył prob
                      > lem dla wielu niewidoczny. Epokowych odkryć dokonują często przypadkowe jednost
                      > ki wskutek zbiegu okoliczności. :)

                      To, że Kolega nie widzi sensownego uzasadnienia, nie oznacza jeszcze, że takowe nie istnieje. Zresztą faktem jest też, że to co dla jednego jest sensowne, dla innego wcale takie być nie musi.
                      Koledze się wydaje, że dyskryminacja czy bezsensowne reguły to jakieś epokowe odkrycie? Bynajmniej, bynajmniej... :))
                      • strikemaster Re: Szorty w pracy 13.09.10, 20:59
                        > To, że Kolega nie widzi sensownego uzasadnienia, nie oznacza jeszcze, że takowe
                        > nie istnieje.

                        A istnieje?

                        > Zresztą faktem jest też, że to co dla jednego jest sensowne, dla
                        > innego wcale takie być nie musi.

                        I to jest fakt. Powiem więcej, często bywa tak, że nawet w obrębie poglądów konkretnej jednostki pojęcie sensowności zmienia się w czasie.

                        > Koledze się wydaje, że dyskryminacja czy bezsensowne reguły to jakieś epokowe o
                        > dkrycie?

                        Nie, odkryłem epokowo obszar, w którym dyskryminacja i bezsensowne reguły obowiazują.Rozpocząłem więc walkę z wiatrakami i popatrz, jaki dorodny mi się trafił. :)
                        • majaa Re: Szorty w pracy 13.09.10, 23:11
                          strikemaster napisał:

                          > A istnieje?

                          Dla większości tak, dla Ciebie - nie. To już przecież chyba wyjaśniliśmy:)



                          > I to jest fakt. Powiem więcej, często bywa tak, że nawet w obrębie poglądów kon
                          > kretnej jednostki pojęcie sensowności zmienia się w czasie.
                          >

                          Otóż to, dlatego jest jeszcze nadzieja, że i Ty z czasem do pewnych poglądów dojrzejesz:)


                          > Nie, odkryłem epokowo obszar, w którym dyskryminacja i bezsensowne reguły obowi
                          > azują.Rozpocząłem więc walkę z wiatrakami i popatrz, jaki dorodny mi się trafił
                          > . :)

                          No to zamiast bawić się w Don Kichota i walczyć z dorodnymi wiatrakami, może lepiej powalcz z tą dyskryminacją, będzie i rozsądniej i pożytecznie:)
                          • strikemaster Re: Szorty w pracy 14.09.10, 15:40
                            > No to zamiast bawić się w Don Kichota i walczyć z dorodnymi wiatrakami, może le
                            > piej powalcz z tą dyskryminacją, będzie i rozsądniej i pożytecznie:)

                            Nie dysponuję odpowiednimi środkami.

                            > Otóż to, dlatego jest jeszcze nadzieja, że i Ty z czasem do pewnych poglądów do
                            > jrzejesz:)

                            Ja albo inni. :)
                          • strikemaster A teraz do rzeczy 14.09.10, 16:01
                            Tak, dla większość tego problemu nie zauważa, przynajmniej publicznie. Dzieje się to z kilku powodów. Jedni sobie czegoś takiego zwyczajnie nie wyobrażają, bo ich wyobraźnia nie jest na tyle rozbudowana, żeby to objąć. Druga grupa prawdopodobnie problem widzi, ale wie, ze nie da się z tym nic zrobić, w związku z tym nic nie robi. Trzecia grupa to olewa, bo zajmuje się walką o środki na przetrwanie i uważa, że zdobycie jedzenia, czy jakicś innych dóbr byłoby satysfakcjonującym wzrostem komfortu ich życia.
                            Ponieważ ludzie zajmujący wyższe stanowiska (czyli ci, co decydują o zasadach) zwykle nie mają czasu na czytanie forów, czy zastanawianie się nad tego typu kwestiami, bo zdobywają kasę, a i horyzonty mają niezbyt rozbudowane, sytuacja wygląda, jak wygląda.
                            A na koniec mam do Ciebie pytanie, dlaczego tak usilnie próbujesz zdyskredytować problem? Uważasz, ze ludzie powinni być stłamszeni? Że mężczyźni nie zasługują, by mieć takie same prawa, jak kobiety? A moze powód jest jeszcze inny?
                            • majaa Re: A teraz do rzeczy 14.09.10, 19:54
                              Wydawało mi się, że dość jasno wyraziłam swoje zdanie na ten temat, ale skoro są wątpliwości...

                              Może zacznę od tego, że wrzucasz do jednego worka dwie zupełnie różne sprawy. Jedna to dress code, a druga to dyskryminacja.

                              Jeśli chodzi o tę pierwszą rzecz, to o ile mnie pamięć nie myli, w Twoim zakładzie pracy w zasadzie coś takiego nie obowiązuje, ponieważ pracodawca uznał, że nie ma powodu, by wszyscy pracownicy chodzili w "mundurkach". I dobrze. Najwyraźniej nie oznaczało to jednak, że można przeginać pałę w drugą stronę, ubierając się w szorty, jak na spacer po nadmorskim deptaku. Jednym słowem luz, ale kontrolowany.
                              Dobieranie ubrania stosownego do sytuacji i miejsc, w których się znajdujemy nie jest pomysłem nowym i działa nawet w tzw. społeczeństwach pierwotnych (przy czym słowo ubrania jest tu czasem jedynie umowne, ale zasada pozostaje). Zdecydowana większość uznała to za potrzebne i sensowne. Dress code też nie jest dziełem przypadku lub czyjegoś widzimisię, ale wynikiem długoletnich badań socjologicznych i jego celem z pewnością nie jest tłamszenie ludzi.
                              Nie będę zatem ukrywać, że w tym przypadku rzeczywiście uważam Twój problem za wydumany i trochę mnie nawet bawi, że dorosły facet obraża się na rzeczywistość i robi z igły widły.

                              Dyskryminacja natomiast to zupełnie inna para kaloszy. Ta ewidentnie jest dla ludzi krzywdząca, dlatego nie może być akceptowana. Jeśli w Twojej firmie kobiety i mężczyźni nie są równo traktowani, to jest to oczywiście przejaw dyskryminacji i należy z tym walczyć. Nigdy nie twierdziłam inaczej, więc nie rozumiem, dlaczego zadajesz mi te dziwne pytania.

                              Mam nadzieję, że teraz lepiej rozumiesz mój punkt widzenia na te sprawy.
                              • strikemaster Re: A teraz do rzeczy 14.09.10, 20:26
                                Rozumiem lepiej, a że nie podzielam Twojego poglądu na to, co jest dress code, a co przeginaniem pały, to inna sprawa.

                                > Zdecydowana większość uznała to za potrzebne i sensowne.

                                A wiesz dlaczego? Bo uznali, ze tak po prostu jest i tyle, nie ma sensu się temu przeciwstawiać, bo powszechnie uważa się, że takie próby nie przyniosą żadnego skutku.

                                > Dobieranie ubrania stosownego do sytuacji i miejsc, w których się znajdujemy ni
                                > e jest pomysłem nowym i działa nawet w tzw. społeczeństwach pierwotnych

                                Przy czym działa tylko wobec mężczyzn, bo kobiety wywalczyły sobie, że "w każdym ciuszku wyglądają ładnie" (cytat dosłowny forumowiczki wypowiadającej sie w jednym z wątków). Tak więc nie da się w tym przypadku rozdzielić "mojego widzimisię" od aspektu dyskryminacyjnego.

                                > Dress code też nie jes
                                > t dziełem przypadku lub czyjegoś widzimisię, ale wynikiem długoletnich badań so
                                > cjologicznych i jego celem z pewnością nie jest tłamszenie ludzi.

                                Jesteś tego pewna? Socjologia istnieje o wiele krócej niż zasady dress code. Zasady DC powstały w czasach feudalnych, nie ze względów socjologiczno-marketingowych, a w celu łatwiejszego identyfikowania się niedouczonych, kto komu ma się ukłonić. Obecnie feudalizm w większości aspektów naszego życia mamy już za sobą, pozostał relikt w postaci DC i zasad nieformalnych (aczkolwiek, jak widać i tak sformalizowanych), które we mnie uderzyły.

                                > Nie będę zatem ukrywać, że w tym przypadku rzeczywiście uważam Twój problem za
                                > wydumany

                                Twoje prawo. Nie daje Ci to jednak prawa do ewentualnego karania mnie za odstępstwa od Twoich poglądów, podobno żyjemy w wolnym kraju.

                                > Dyskryminacja natomiast to zupełnie inna para kaloszy.

                                W tym przypadku drugi but z tej samej pary. Wiesz dlaczego? Bo jedna z płci wygrala walkę z zasadami nt. ubiorów podczas gdy druga jest za takową wyśmiewana obecnie. Całe szczęście, ze społeczeństwo jest obecnie znacznie lepiej wyedukowane niż w roku 1976, kiedy to APA uznało, że kobietę, która chce nosić spodnie należy natychmiast hospitalizować w zakładzie dla obłąkanych, bo to bardzo ciężka i niebezpieczna choroba.
                                • majaa Re: A teraz do rzeczy 15.09.10, 10:56
                                  strikemaster napisał:

                                  A wiesz dlaczego? Bo uznali, ze tak po prostu jest i tyle, nie ma sensu się temu przeciwstawiać, bo powszechnie uważa się, że takie próby nie przyniosą żadnego skutku.


                                  Skoro doświadczalnie udowodniono, że nawet nieświadomie na pewne rzeczy reagujemy w określony sposób, no to chyba za słuszne należy uznać pogodzenie się z faktami. :)


                                  Przy czym działa tylko wobec mężczyzn, bo kobiety wywalczyły sobie, że "w każdym ciuszku wyglądają ładnie" (cytat dosłowny forumowiczki wypowiadającej sie w jednym z wątków). Tak więc nie da się w tym przypadku rozdzielić "mojego widzimisię" od aspektu dyskryminacyjnego.

                                  Bzdura. Działa na wszystkich. I ta urocza, acz infantylna ocena, wyrażona przez jedną z forumowiczek, na pewno nie kształtuje założenia dzisiejszego odzieżowego savoir-vivre’u. Owszem, kobiety wywalczyły sobie pod tym względem wiele, ale przechylanie dyskryminacyjnej szali na męską stronę to już lekka przesada.


                                  Jesteś tego pewna? Socjologia istnieje o wiele krócej niż zasady dress code. Zasady DC powstały w czasach feudalnych, nie ze względów socjologiczno-marketingowych, a w celu łatwiejszego identyfikowania się niedouczonych, kto komu ma się ukłonić. Obecnie feudalizm w większości aspektów naszego życia mamy już za sobą, pozostał relikt w postaci DC i zasad nieformalnych (aczkolwiek, jak widać i tak sformalizowanych), które we mnie uderzyły.


                                  Porównywanie feudalnych reguł ubioru do współczesnych zasad DC to chyba nienajlepszy pomysł, bo one po prostu do siebie nie przystają i służą zupełnie innym celom. Dlatego moim zdaniem usilne masochistyczne stawianie się w roli feudalnego ciemniaczka zwyczajnie nie ma sensu.:)

                                  Twoje prawo. Nie daje Ci to jednak prawa do ewentualnego karania mnie za odstępstwa od Twoich poglądów, podobno żyjemy w wolnym kraju.

                                  Należałoby rozróżniać głoszenie odmiennych poglądów od niestosowania się do obowiązujących gdzieś reguł. Wolność to nie to samo co samowola czy anarchia. Zresztą nie wiem, co uznałeś za „karę” w tej konkretnej sytuacji z szortami, bo zdaje się, że oprócz zwrócenia uwagi na niestosowność stroju i konieczność jego zmiany, żadnych konsekwencji nie było.

                                  W tym przypadku drugi but z tej samej pary. Wiesz dlaczego? Bo jedna z płci wygrala walkę z zasadami nt. ubiorów podczas gdy druga jest za takową wyśmiewana obecnie. Całe szczęście, ze społeczeństwo jest obecnie znacznie lepiej wyedukowane niż w roku 1976, kiedy to APA uznało, że kobietę, która chce nosić spodnie należy natychmiast hospitalizować w zakładzie dla obłąkanych, bo to bardzo ciężka i niebezpieczna choroba.

                                  Zaraz, zaraz… znowu odnoszę wrażenie, że sam nie wiesz, o co chcesz walczyć. Kobiety zdołały wygrać możliwość noszenia spodni (również w wersji krótkiej), zastrzeżonych dotąd wyłącznie dla mężczyzn. Ale zanim to nastąpiło też były przez wielu nie tylko wyśmiewane, ale obrażane i wytykane palcami. A Ty o co chcesz walczyć? O spódniczki dla mężczyzn? Ależ nic nie stoi na przeszkodzie, gdzieniegdzie już nawet są. Ludzie najpierw może i się trochę pośmieją, ale jak wygrasz, to przywykną.
                                  A jeśli chodzi o szorty, to przecież jak najbardziej masz prawo je nosić (i to niemal od zawsze), tyle że niekoniecznie do pracy. Ta sama zasada obowiązuje również kobiety. Jeśli więc Twoja firma tego nie respektuje, to uprawia dyskryminację. Zamiast upajać się naciąganą rolą ofiary, powinieneś zgłosić sprawę odpowiednim władzom.
                                  • strikemaster Re: A teraz do rzeczy 15.09.10, 15:26
                                    > Skoro doświadczalnie udowodniono, że nawet nieświadomie na pewne rzeczy reaguje
                                    > my w określony sposób, no to chyba za słuszne należy uznać pogodzenie się z fak
                                    > tami. :)

                                    Sugerujesz, że psychologiczna konieczność noszenia przez mężczyzn długich spodni jest wrodzona?

                                    > Owszem, kobiety wywalczyły sobie pod tym względem wiel
                                    > e, ale przechylanie dyskryminacyjnej szali na męską stronę to już lekka przesad
                                    > a.

                                    Więc jak w firmie, w której dress code nie obowiązuje kobiety są odzieżowo dyskryminowane?

                                    BTW w dresskodowych też mają większą swobodę, najczęściej mają wybór między strojem ze spodniami, a strojem ze spódnicą.

                                    > co uznałeś za „karę” w tej konkretnej sytuacji z szor
                                    > tami, bo zdaje się, że oprócz zwrócenia uwagi na niestosowność stroju i koniecz
                                    > ność jego zmiany, żadnych konsekwencji nie było.

                                    Dalsze kontunuowanie mojego postępowania prawdopodobnie doprowadziłoby do konsekwencji, które można za karę uznać.

                                    > Wolność to nie to samo co samowola czy anarchia.

                                    Więc proszę o definicje wolności, samowoli i anarchii.


                                    > Zaraz, zaraz… znowu odnoszę wrażenie, że sam nie wiesz, o co chcesz walcz
                                    > yć. Kobiety zdołały wygrać możliwość noszenia spodni (również w wersji krótkiej
                                    > ), zastrzeżonych dotąd wyłącznie dla mężczyzn.

                                    Dotąd, czyli między wiekiem XIV, a XIX. Spodnie w Europie pojawiły się jako strój kobiecy w Starożytnej Grecji.

                                    > Ale zanim to nastąpiło też były
                                    > przez wielu nie tylko wyśmiewane,

                                    Ano były, tak jak ja obecnie przez Ciebie, jesteś dumna ze swej postawy?

                                    > A Ty o co ch
                                    > cesz walczyć?

                                    O zwiększenie swobody męskiego ubioru, możliwość noszenia szortów zamiast długich spodni, tudzież kilku zamiast szortów.

                                    > A jeśli chodzi o szorty, to przecież jak najbardziej masz prawo je nosić (i to
                                    > niemal od zawsze), tyle że niekoniecznie do pracy. Ta sama zasada obowiązuje ró
                                    > wnież kobiety.

                                    Nie obowiązuje, bo mogą nosić szorty do pracy.

                                    > Zamiast upajać się naciąganą rolą ofiary, powinieneś zgłosić sprawę odpow
                                    > iednim władzom.

                                    NAsylać PIP, za co firma bedzie musiała zapłacić karę? Zapłaci z mojej premii, do tego zabroni kobietom chodzic w szortach, tak na wszelki wypadek. Poza tym, nie upajam się rolą ofiary, w ogóle się nią mimo wszystko nie czuję. Zwracam tylko uwagę na problem, który niezależnie od tego, czy go dostrzegasz, czy nie, istnieje.
                                    • majaa Re: A teraz do rzeczy 15.09.10, 21:09
                                      strikemaster napisał:

                                      > Sugerujesz, że psychologiczna konieczność noszenia przez mężczyzn długich spodn
                                      > i jest wrodzona?
                                      >

                                      Nie to miałam na myśli, ale mimowolną ocenę, jakiej poddajemy firmę m.in. na podstawie ubioru jej pracowników.


                                      > Więc jak w firmie, w której dress code nie obowiązuje kobiety są odzieżowo dysk
                                      > ryminowane?
                                      >

                                      A dlaczego mają być dyskryminowane? Powinny być traktowane na równi z mężczyznami.


                                      > BTW w dresskodowych też mają większą swobodę, najczęściej mają wybór między str
                                      > ojem ze spodniami, a strojem ze spódnicą.
                                      >

                                      A mężczyźni są zainteresowani noszeniem spódnic? Chociaż właściwie bez względu na to powinno się dać im taką możliwość. Co prawda w moim odczuciu byłoby to już lekko paranoiczne, ale na pewno bym się nie sprzeciwiała.

                                      >
                                      > Dalsze kontunuowanie mojego postępowania prawdopodobnie doprowadziłoby do konse
                                      > kwencji, które można za karę uznać.
                                      >

                                      Prawdopodobnie, czyli nie wiesz na pewno. Ale jeśli tak właśnie by było, to bym się nawet specjalnie nie zdziwiła. A wiesz dlaczego? Bo ostentacyjnie olewałbyś polecenie swojego pracodawcy.


                                      > Więc proszę o definicje wolności, samowoli i anarchii.

                                      Bądź tak miły i skorzystaj ze słownika, choćby internetowego. Zaoszczędzi mi to zbędnej pisaniny.

                                      > Ano były, tak jak ja obecnie przez Ciebie, jesteś dumna ze swej postawy?
                                      >

                                      No i znów bezpodstawnie przybierasz pozę ofiary. A tymczasem ja jestem daleka od sugerowanych mi intencji.


                                      > O zwiększenie swobody męskiego ubioru, możliwość noszenia szortów zamiast długi
                                      > ch spodni, tudzież kilku zamiast szortów.

                                      Możliwość noszenia szortów i innych swobodnych ubrań masz, więc nie narzekaj. Natomiast irracjonalne upieranie się, żeby nosić je akurat do pracy, to jakiś przekorny kaprys, żeby postawić na swoim, jakkolwiek idiotyczne by to było.

                                      >
                                      > Nie obowiązuje, bo mogą nosić szorty do pracy.
                                      >

                                      Może nie obowiązuje w Twojej firmie, ale to nie znaczy, że w ogóle. Osobiście nie znam drugiej takiej firmy.

                                      A tak z ciekawości, to jakie te szorty noszą Wasze panie? Takie króciutkie, ledwo zakrywające tyłek też? A może wolno też nosić i takie miniówy, co to majtki widać? Bo tak się zaczynam zastanawiać, czy ci Wasi szefowie to nie jacyś erotomani przypadkiem...


                                      > NAsylać PIP, za co firma bedzie musiała zapłacić karę? Zapłaci z mojej premii,
                                      > do tego zabroni kobietom chodzic w szortach, tak na wszelki wypadek.


                                      No niestety w walce, jak to w walce - jakieś straty muszą być. A Tobie i tak źle, i tak niedobrze... coś mi się zdaje, że nie dam rady Ci dogodzić.;)


                                      Poza tym,
                                      > nie upajam się rolą ofiary, w ogóle się nią mimo wszystko nie czuję.


                                      A robisz inne wrażenie.


                                      Zwracam ty
                                      > lko uwagę na problem, który niezależnie od tego, czy go dostrzegasz, czy nie, i
                                      > stnieje.

                                      Ale przecież ja dostrzegam problem dyskryminacji w Twojej firmie, tyle że mam do niego po prostu trochę inne podejście.
                                      • strikemaster Re: A teraz do rzeczy 15.09.10, 21:29
                                        > Nie to miałam na myśli, ale mimowolną ocenę, jakiej poddajemy firmę m.in. na po
                                        > dstawie ubioru jej pracowników.

                                        A teraz wyobraź sobie firmę, której centrala mieści się w Szkocji, Oceanii, albo np. starozytnej Grecjii. Też zastosujesz mimowolną ocenę? Pytanie niby abstrakcyjne, ale nie do konca, bo np. jeden z bawarskich browarów wprowadził w zeszłym roku jako dress code dla męskiej części załogi (w tym zarządu, kierowców, przedstawicieli i na wniosek załogi) kilt jako strój służbowy. Jak to się ma do mimowolnej oceny? IMO nijak, jeżeli firma się na to zdecydowała.

                                        > A mężczyźni są zainteresowani noszeniem spódnic?

                                        W takim samym stopniu, jak kobiety w 1850 roku, czyli w większości uważają, że im nie wolno, bo nie.

                                        > Co prawda w moim odczuciu byłoby to ju
                                        > ż lekko paranoiczne,

                                        Jak kobieta w spodniach?

                                        > Prawdopodobnie, czyli nie wiesz na pewno.

                                        Finansowo nie stać mnie na upewnianie się.

                                        > A wiesz dlaczego? Bo ostentacyjnie olewałby
                                        > ś polecenie swojego pracodawcy.

                                        Czyli jednak zauważyłaś, że to polecenie samo w sobie jest karą.

                                        > Bądź tak miły i skorzystaj ze słownika, choćby internetowego. Zaoszczędzi mi to
                                        > zbędnej pisaniny.

                                        Chciałem poznac stosowane przez Ciebie definicje, bo mam wrażenie, ze się od słownikowych różnią.

                                        > No i znów bezpodstawnie przybierasz pozę ofiary.

                                        Po pierwsze, gdybym chciał przybierać rolę ofiary, to mam do tego podstawy. Po drugie, najwyraxniej nie zrozumiałaś treści.

                                        > Natomiast irracjonalne upieranie się, żeby nosić je akurat do pracy,

                                        Co jest w tym irracjonalnego? Spędzam tam dużo czasu, dlaczego mam składać tego typu symboliczną (ale o realnych dla mnie, negatywnych skutkach) samoofiarę?

                                        > to jakiś pr
                                        > zekorny kaprys, żeby postawić na swoim, jakkolwiek idiotyczne by to było.

                                        No właśnie, co idiotycznego jest w noszeniu ubrania wygodnego dla noszącego? IMO postępowanie odwrotne jest irracjonalne.

                                        > Może nie obowiązuje w Twojej firmie, ale to nie znaczy, że w ogóle. Osobiście n
                                        > ie znam drugiej takiej firmy.

                                        JAk się całe życie pracuje w bankach albo państwowych urzędach, to się tak ma. :)

                                        > A tak z ciekawości, to jakie te szorty noszą Wasze panie?

                                        Jakie im się spodobają, krótsze, dłuższe, moro, jeansowe i jakie tylko sobie zechcą. Spódniczki wszelkiej długości i długie spodnie też często są spotykane.

                                        > Takie króciutkie, led
                                        > wo zakrywające tyłek też?

                                        Aż takich nie, Ja też takich krótkich nie nosiłem.

                                        > Bo tak się zaczynam zastanawiać, czy ci Wasi szefowie to nie jacyś eroto
                                        > mani przypadkiem...

                                        Gdyby do tego zmuszali, to możnaby było wysnuwać tego typu wnioski. Wg. mojej wiedzy są one bezpodstawne, zwyczajnie sie do ubiorów pracownic nie wtrącają.

                                        > No niestety w walce, jak to w walce - jakieś straty muszą być. A Tobie i tak źl
                                        > e, i tak niedobrze... coś mi się zdaje, że nie dam rady Ci dogodzić.;)

                                        Zaczynam podzielac Twoje zdanie w tym temacie, nie dogodzisz mi. :)

                                        > No niestety w walce, jak to w walce - jakieś straty muszą być.

                                        Wypowiadanie wojny przy takiej dysproporcji sił byłoby głupotą porównywalną z Powstaniem Warszawskim.

                                        > A robisz inne wrażenie.

                                        Zależy od poglądów osoby, która tego wrazenia jest posiadaczem.

                                        > Ale przecież ja dostrzegam problem dyskryminacji w Twojej firmie, tyle że mam d
                                        > o niego po prostu trochę inne podejście.

                                        Sądząc po działaniach organizacji feministycznych, gdyby taki problem dotknął obecnie kobiety, skończyłoby się unijną dyrektywą i specjalną ustawą nakazującą pracodawcom tolerowanie kobiet w szortach pod karą poznbawienia wolności. Mężczyźni feministkami nie są, więc wobec dyskryminacji mężczyzn takie działania są niemożliwe i niepożądane.
                                        • majaa Re: A teraz do rzeczy 16.09.10, 12:42
                                          strikemaster napisał:

                                          > A teraz wyobraź sobie firmę, której centrala mieści się w Szkocji, Oceanii, alb
                                          > o np. starozytnej Grecjii. Też zastosujesz mimowolną ocenę? Pytanie niby abstra
                                          > kcyjne, ale nie do konca, bo np. jeden z bawarskich browarów wprowadził w zeszł
                                          > ym roku jako dress code dla męskiej części załogi (w tym zarządu, kierowców, pr
                                          > zedstawicieli i na wniosek załogi) kilt jako strój służbowy. Jak to się ma do m
                                          > imowolnej oceny? IMO nijak, jeżeli firma się na to zdecydowała.
                                          >

                                          W starożytnej Grecji jeszcze takich badań nie prowadzono, więc zostawmy ją w spokoju.
                                          Natomiast po tym, jak już je przeprowadzono i udostępniono wyniki, to są dwie opcje: można z nich skorzystać lub nie. Nie wiem, czym kierowała się firma z Twojego przykładu. Wiem natomiast, że na porządany przez szefów wizerunek firmy nie w każdym przypadku wpływa wyłącznie ciemny garnitur. Niektórym zależy na efekcie zaskoczenia lub rozbawienia, inni z kolei muszą się kierować przede wszystkim względami bezpieczeństwa czy higieny.



                                          > W takim samym stopniu, jak kobiety w 1850 roku, czyli w większości uważają, że
                                          > im nie wolno, bo nie.

                                          Jesteś pewien, że to główny powód? Bo np. mężczyźni, z którymi rozmawiałam twierdzili, że w kiecce (dość charakterystyczne i znaczące określenie) czuliby się głupio i śmiesznie. Najwyraźniej byli przekonani, że razem ze spodniami straciliby cały "męski autorytet".:)


                                          > Jak kobieta w spodniach?
                                          >

                                          Czepiasz się. Przecież napisałam, że nie zamierzam się sprzeciwiać. Mało tego, chętnie poprę ruch wyzwolenia mężczyzn ze spodni.:)


                                          > Czyli jednak zauważyłaś, że to polecenie samo w sobie jest karą.

                                          Polecenie nie jest karą. Kara jest konsekwencją niewykonania polecenia. Jeśli akurat to konkretne polecenie zostało wydane wyłącznie mężczyznom, to też nie jest kara, tylko dyskryminacja.
                                          BTW, mam nadzieję, że nie każde polecenie szefa traktujesz jak karę, bo wtedy praca musiałaby być prawdziwą drogą przez mękę;)

                                          >
                                          > Chciałem poznac stosowane przez Ciebie definicje, bo mam wrażenie, ze się od sł
                                          > ownikowych różnią.
                                          >

                                          W świetle powyższego o karze, nawet rozumiem, dlaczego możesz mieć takie wrażenie.
                                          Nie widzę w tym przypadku powodu do tworzenia własnych definicji, bo uważam, że te słownikowe nie są złe. Spotkałam się wprawdzie z określeniem, że samowola i anarchia to źle pojęta wolność, ale de facto to i tak sprowadza się do wniosku, że nie jest to wolność sensu stricto.



                                          > Po pierwsze, gdybym chciał przybierać rolę ofiary, to mam do tego podstawy. Po
                                          > drugie, najwyraxniej nie zrozumiałaś treści.


                                          W moim rozumieniu bezpodstawnie zarzucałeś mi ośmieszanie Twojej osoby. Jeśli się mylę, to liczę, że mi wytłumaczysz, co miałeś na myśli.


                                          > Co jest w tym irracjonalnego? Spędzam tam dużo czasu, dlaczego mam składać tego
                                          > typu symboliczną (ale o realnych dla mnie, negatywnych skutkach) samoofiarę?

                                          > No właśnie, co idiotycznego jest w noszeniu ubrania wygodnego dla noszącego? IM
                                          > O postępowanie odwrotne jest irracjonalne.


                                          No, tak właściwie to nic. Tylko co, jeśli nie dla wszystkich szorty to wystarczająco wygodne ubranie? Jedni zechcą założyć dres, inni piżamę, a jeszcze inni będą woleli popracować w szlafroku. Jak wiemy, nie wszyscy mają wyczucie smaku i przyzwoitości. Obawiam się więc, że postawienie pewnych granic jest po prostu konieczne.


                                          > JAk się całe życie pracuje w bankach albo państwowych urzędach, to się tak ma.
                                          > :)

                                          Jeśli to chodzi o mnie, to pudło.:)


                                          > Zależy od poglądów osoby, która tego wrazenia jest posiadaczem.

                                          Nie bardzo rozumiem, co mają do tego poglądy,... ale nieważne, spuśćmy zasłonę...

                                          > Sądząc po działaniach organizacji feministycznych, gdyby taki problem dotknął o
                                          > becnie kobiety, skończyłoby się unijną dyrektywą i specjalną ustawą nakazującą
                                          > pracodawcom tolerowanie kobiet w szortach pod karą poznbawienia wolności.


                                          Tak sądzisz? To ja Ci powiem w tajemnicy, że taki problem dotyka całą masę kobiet, pracujących w urzędach, bankach, służbach mundurowych, szpitalach itp. itd. oraz różnych innych maści prywatnych firmach czy firemkach. Jakoś panie feministki niewiele zdziałały w tej materii.


                                          Mężcz
                                          > yźni feministkami nie są, więc wobec dyskryminacji mężczyzn takie działania są
                                          > niemożliwe i niepożądane.

                                          Feministkami może nie, ale podobno niektórzy są feministami. Zauważyli, że nawet w XXI w. na świecie wciąż mniej lub bardziej jawnie prawa kobiet łamane są w stopniu wołającym o pomstę do nieba. To tak w ramach dygresji.
                                          • strikemaster Re: A teraz do rzeczy 16.09.10, 15:35
                                            > W starożytnej Grecji jeszcze takich badań nie prowadzono, więc zostawmy ją w sp
                                            > okoju.

                                            Czyli badanie zostało ograniczone doa tego konkretnego momentu, nie uwzględniając faktu, że kultura stale się zmienia. Próbkę do badań zawężono więc do tego stopnia, że wyników można użyć jedynie w celu utrzymania czystości powierzchni płaskich.

                                            > Niektórym zależy na efek
                                            > cie zaskoczenia lub rozbawienia, inni z kolei muszą się kierować przede wszystk
                                            > im względami bezpieczeństwa czy higieny.

                                            A no czym weg. Ciebie zalży szefostwu mojej firmy? Odnoszę wrazenie, ze robią to wyłącznie z wieloletniego przyzwyczajenia, bo to raczej starsi ludzie już są.

                                            > Najwyraźniej byli przekonani, że razem ze spodniami
                                            > straciliby cały "męski autorytet".:)

                                            Kąpią się u kochają zapewne również w spodniach, zeby nie stracić autorytetu. :)
                                            Odpowiedź taka świadczy właśnie o tym, że uważają, że im nie wolno.

                                            > W świetle powyższego o karze, nawet rozumiem, dlaczego możesz mieć takie wrażen
                                            > ie.

                                            Głównie o tą wolność mi chodzi, bo uważam, ze tego typu zakaz, z jakim się spotkałem jest ewidentnym przejawem ograniczenia mojej wolności.

                                            > W moim rozumieniu bezpodstawnie zarzucałeś mi ośmieszanie Twojej osoby.

                                            Są 2 powody:
                                            1. Pisanie o dyskryminacji, jaka kogoś dotknęła nie oznacza automatycznie przyjęcia roli ofiary. Aby przyjąć rolę ofiary, musiałbym jeszcze czuć się bezsilny (a się nie czuję, bo kombinuję, jak zrobić, zeby wyszło na moje, i jest szansa, że mi się to uda).
                                            2. Przyjęcie roli ofiary dyskryminacji przez kobietę spotyka się z reakcją odmienną niż w przypadku mężczyzny (dla mężczyzny to ośmieszenie, biednej kobiecie trzeba pomóc).

                                            > No, tak właściwie to nic. Tylko co, jeśli nie dla wszystkich szorty to wystarcz
                                            > ająco wygodne ubranie? Jedni zechcą założyć dres, inni piżamę, a jeszcze inni b
                                            > ędą woleli popracować w szlafroku. Jak wiemy, nie wszyscy mają wyczucie smaku i
                                            > przyzwoitości. Obawiam się więc, że postawienie pewnych granic jest po prostu
                                            > konieczne.

                                            A jeszcze następni będą chcieli pracować nago, zapomniałaś dodać. Mówimy tu o konkretnym przypadku, mężczyzny w szortach, nie pracowników w szlafrokach, bikini i stroju Ewy.

                                            > Tak sądzisz? To ja Ci powiem w tajemnicy, że taki problem dotyka całą masę kobi
                                            > et, pracujących w urzędach, bankach, służbach mundurowych, szpitalach itp. itd.
                                            > oraz różnych innych maści prywatnych firmach czy firemkach.

                                            Ze wolno im pracować wyłącznie w długich spodniach? Tak, dotyka to kobiet pracujących przy montażu w koncernach AGD, automotive, mężczyzn też tam dotyka, bo to przejaw BHP. Na wszystkich pozostałych stanowickach kobieta zawsze ma alternatywę dla długich spodni, czy to w postaci szortów, czy spódnicy.

                                            > Feministkami może nie, ale podobno niektórzy są feministami. Zauważyli, że nawe
                                            > t w XXI w. na świecie wciąż mniej lub bardziej jawnie prawa kobiet łamane są w
                                            > stopniu wołającym o pomstę do nieba. To tak w ramach dygresji.

                                            Mówimy teraz o Polsce. Jakie prawa kobiet są łamane obecnie (poza problemami przy zatrudnianiu kobiet ze względu na możliwość zajścia, ale to nie prawo, a bezprawie)?
                                            • jureek Re: A teraz do rzeczy 16.09.10, 16:03
                                              strikemaster napisał:

                                              > > No, tak właściwie to nic. Tylko co, jeśli nie dla wszystkich szorty to wy
                                              > starcz
                                              > > ająco wygodne ubranie? Jedni zechcą założyć dres, inni piżamę, a jeszcze
                                              > inni b
                                              > > ędą woleli popracować w szlafroku. Jak wiemy, nie wszyscy mają wyczucie s
                                              > maku i
                                              > > przyzwoitości. Obawiam się więc, że postawienie pewnych granic jest po pr
                                              > ostu
                                              > > konieczne.
                                              >
                                              > A jeszcze następni będą chcieli pracować nago, zapomniałaś dodać. Mówimy tu o k
                                              > onkretnym przypadku, mężczyzny w szortach, nie pracowników w szlafrokach, bikin
                                              > i i stroju Ewy.

                                              Symptomatyczne, że pominałeś dres, w przypadku którego podobieństwo do szortów jest największe.
                                              Poza tym nie rozumiem Twojej egoistycznej postawy. Chcesz, żeby inni walczyli o Twoją wolność do chodzenia do pracy w szortach, a sam nie chcesz powalczyć o wolność dla szlafrokowców na ten przykład? Nie słyszałeś o haśle "Za wolność waszą i naszą"?
                                              Jura
                                              • strikemaster Re: A teraz do rzeczy 29.09.10, 21:08
                                                > Symptomatyczne, że pominałeś dres, w przypadku którego podobieństwo do szortów
                                                > jest największe.

                                                W jakim sensie?

                                                > Poza tym nie rozumiem Twojej egoistycznej postawy. Chcesz, żeby inni walczyli o
                                                > Twoją wolność do chodzenia do pracy w szortach, a sam nie chcesz powalczyć o w
                                                > olność dla szlafrokowców na ten przykład? Nie słyszałeś o haśle "Za wolność was
                                                > zą i naszą"?

                                                Applied absurdology? Walcze o wolność dla wszystkich w kwestii noszenia do pracy szortów. Dlaczego szlafrok? Kilt i tak jest wygodniejszy. :)
    • ten_co_ma_racje Re: Szorty w pracy 09.12.10, 19:41
      jeżeli nie pracujesz przy sprzedaży lub reklamacjach to powinieneś móc nosić co chcesz (nawet kilkty) za wyjątkiem damskiej bielizny na wierzchu :D
      • strikemaster Re: Szorty w pracy 09.12.10, 19:53
        Nie pracuję w sprzedaży ani reklamacjach, damskiej bielizny nie noszę ani na zewnątrz ani w środku, a mi nie wolno. I nie ma co lewactwem prezesa i dyrekcji tłumaczyć, bo to kapitaliści są.
    • strikemaster Najpierw zakaz szortów,a teraz sie do 13.01.11, 16:15
      staników dobierają, łagrowanie pracowników postępuje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja