Dodaj do ulubionych

ku pokrzepieniu

19.02.11, 09:27
Ostatno wszyscy jakoś narzekają jak to u nas żle i wogóle.

Fragment raportu OECD

Według najnowszego raportu OECD o szkolnictwie wyższym przedstawiającym dane z roku 2008 Polacy zanotowali czwartą pozycję na świecie pod względem odsetka osób, które ukończyły studia. Ponadto w Polsce w tym roku procentowo najwięcej osób uzyskało tytuł magistra.

Ponad 63 proc. absolwentów uczelni wyższych Polska może pochwalić się tytułem magistra i jest to najwyższy poziom na świecie. Według raportu średnie zarobki absolwentów uczelni wyższych są dużo wyższe niż osób bez dyplomu, a tylko 25 proc. podejmuje nisko-płatne prace, mniej więcej tyle ile wynosi średnia w OECD

a więc głowa do góry:)))

www.kasanastudia.pl/artykuly/wszystko-o-studiowaniu/item/103-polska-ma-najwiecej-magistrow-na-swiecie.html
Obserwuj wątek
    • migreniasta Czym i co tu krzepić? 19.02.11, 09:41
      Magister magistrowi nierówny. Nasze dzieci som uczone pszez jełopuf.
      Znakomita część tych magistrów kończyła sorbony w Kutnie i Parzęczewie. Mam wrażenie ,że pokolenie moich rodziców prezentowało wyższy poziom wykształcenia i ogłady niż teraźniejsi absolwenci szkół.Poziom wiedzy matematycznej u studentów woła o pomstę do nieba.
      Osobiście znam kilku magistrów ekonomii,którzy nie potrafią nawet zdefiniować terminu INFLACJA.
      Pytam:
      Czy można się z tego cieszyć?
      • Gość: rossdarty Re: Czym i co tu krzepić? IP: *.dynamic.chello.pl 19.02.11, 09:44
        Grunt to frunt.
        Nie patrz po kątach bo to nie ładnie...
        • migreniasta Re: Czym i co tu krzepić? 19.02.11, 09:51
          Tylko,że ci fruntowi absolwenci siedzą potem po urzędach i odpowiadają za obsługę Twoich i moich interesów.
          • Gość: rossdarty Re: Czym i co tu krzepić? IP: *.dynamic.chello.pl 19.02.11, 10:47
            migreniasta napisała:

            > Tylko,że ci fruntowi absolwenci siedzą potem po urzędach i odpowiadają za obsłu
            > gę Twoich i moich interesów.

            I chyba nie podejrzewasz mnie o to, że TO pochwalam...
            Ale co można zrobić w obecnych czasach komercjalizacji edukacji, gdy w zasadzie każdy, kto tylko ma odpowiednią ilość kasy i koneksje, może otworzyć uczelnię?
            Wolny rynek (tfu, jego psia mać:D)
            • migreniasta Re: Czym i co tu krzepić? 19.02.11, 10:58
              Można coś temu zaradzić.....
              Tytuły są jednocześnie państwowe i naukowe. Proponuję by egzaminy odbywały się tylko pod ścisłą kontrolą państwa. Szkoły prywatne powinny wydawać tylko certyfikaty świadczące o ukończeniu danej szkoły. Egzaminy tylko w wytypowanych placówkach-oczywiście pierwsze trzy podejścia gratis by nie drenować zbytnio kieszeni biednego studenta.
              • Gość: rossdarty Re: Czym i co tu krzepić? IP: *.dynamic.chello.pl 19.02.11, 11:24
                > Można coś temu zaradzić.....

                Żeromski nie był Twoim protoplastą?
                Bo masz coś w genach po nim...

                Ale na poważnie.
                To co piszesz ma sens jedynie w przypadku powstrzymania słabnącego znaczenia ludzi z tytułami naukowymi.
                Komercja ma to jednak w głębokim poważaniu, jest popyt więc trzeba zapewnić podaż i kółko się zamyka.
                Są uczelnie z dużymi kłopotami prawnymi (prowadzenie kierunku studiów bez odpowiednich certyfikatów, dodatkowo z dużymi kłopotami administracyjnymi i finansowymi: zaleganie w wynagrodzeniach dla wykładowców sięgającymi kilku miesięcy), jednak nadal działają, otwierają nowe filie i przystępują do produkcji osób z dyplomami które im się marzą.

                Czy można dyplom takiej uczelni traktować na równi z UW lub UJ?

                (nie piszę o jaką uczelnię chodzi, choć w oficjalnych publikacjach wiele pisano na ten temat,
                za cienki jestem aby brać w tym przypadku odpowiedzialność za słowa, choć mógłbym oprzeć się linkami, ale to nie jest potwierdzenie prawdy... Prawda?)

                Dodatkowo, mógłbym zaszkodzić bliskim mi osobom, które już kilka miesięcy cierpliwie czekają na wypłatę zaległych wynagrodzeń.

                Twoja propozycja utrudnia zdobycie dyplomu, a potencjalnych magistrów czy doktorów interesuje zdobycie dyplomu jak najmniejszym wysiłkiem...
                Oczywiście, jeżeli są ukierunkowani na zdobycie dyplomu, a nie wiedzy.
                • kuk_krakauer Re: Czym i co tu krzepić? 19.02.11, 16:14
                  Czy można dyplom takiej uczelni traktować na równi z UW lub UJ?

                  Ja nie traktuję i u mnie osoby z "dyplomami" wszystkich polskich prywatnych uczelni oraz niektórych państwowych uniwersytetów i akademii pracy nie znajdą. Jest mi przykro, ale kilka razy doświadczyłem poziomu wykształcenia osób po takich "studiach" i dziękuję...
                  • Gość: rossdarty Re: Czym i co tu krzepić? IP: *.dynamic.chello.pl 19.02.11, 16:35
                    kuk_krakauer napisał:

                    Ja nie traktuję i u mnie osoby z "dyplomami" wszystkich polskich prywatnych uczelni oraz niektórych państwowych uniwersytetów i akademii pracy nie znajdą. Jest mi przykro, ale kilka razy doświadczyłem poziomu wykształcenia osób po takich "studiach" i dziękuję...

                    I nie tylko Ty, na szczęście...
                    W rozmowie z osobami zainteresowanymi tematem który tutaj przerabiamy usłyszałem opinie, że tak jak kiedyś była lista uczelni wiodących w znaczeniu edukacji i rekomendująca absolwenta danej uczelni, tak obecnie pracodawcy mają swoje "czarne listy" prywatnych uczelni z absolwentami których nawet nie zamierzają przeprowadzać rozmów kwalifikacyjnych.

                    Czy taka uczelnia pomaga, czy też szkodzi w zdobyciu pracy???

                    Ale, w opinii założyciela tematu podnosi statystykę osób o wyższym wykształceniu, i we wnioskach - podnosi nasz, (polski) prestiż w rankingu poziomu wykształcenia.

                    Cóż, w statystykach można wszystko udowodnić....
                    • tomekjot Re: Czym i co tu krzepić? 19.02.11, 17:25
                      >
                      > Czy taka uczelnia pomaga, czy też szkodzi w zdobyciu pracy???
                      >
                      > Ale, w opinii założyciela tematu podnosi statystykę osób o wyższym wykształceni
                      > u, i we wnioskach - podnosi nasz, (polski) prestiż w rankingu poziomu wykształc
                      > enia.

                      Nie podnosi żadnego prestiżu.
                      Zresztą państwowe szkoły wyższe (zawodowe) powstały około dziesięć lat za późno.
                      Jest klika prywatnych uczelni w kraju na poziomie , resztę rynek sam zlikwiduje
                  • qqazz Re: Czym i co tu krzepić? 19.02.11, 22:13
                    kuk_krakauer napisał:
                    > Czy można dyplom takiej uczelni traktować na równi z UW lub UJ?
                    > Ja nie traktuję i u mnie osoby z "dyplomami" wszystkich polskich prywatnych ucz
                    > elni oraz niektórych państwowych uniwersytetów i akademii pracy nie znajdą. Jes
                    > t mi przykro, ale kilka razy doświadczyłem poziomu wykształcenia osób po takich
                    > "studiach" i dziękuję...

                    Dyplom dyplomowi nierówny jak piszecie, niemniej nawet taki nieźle wygladajacy bywa mylacy. Swego czasu poznałem znajomego który w tym samym czasie studiował ten sam kierunek na UJocie, wystarczyło kilka minut rozmowy, żeby zorientowac się, ze poziom jego przygotowania merytorycznego odbiega i to znacząco od poziomu najgorszych absolwentów mojego Uniwerku, facet jak sami mi powiedział przez 5 lat studiów prawniczych nie miał do czynienia z żadną z 3 procedur, z prawem karnym materialnym i w zasadzie z prawem cywilnym (u mnie lufa z takiego przedmiotu, które były obligatoryjne - tzw. rygory, skutkowała powtarzaniem semestru albo i roku, oczywiście odpłatnym) poza pewnymi elementami traktowanymi jako osobne przedmioty, a na dyplomie wygląda to u niego całkiem nieźle bo i ocena dobra i uczelnia poważana.



                    pozdrawiam
                    • kuk_krakauer Re: Czym i co tu krzepić? 20.02.11, 07:50
                      Dyplom dyplomowi nierówny jak piszecie, niemniej nawet taki nieźle wygladajacy
                      bywa mylacy.


                      Zgadza się, nic nie zastąpi rozmowy z kandydatem do pracy. Z tym, że kandydat z dyplomem, dajmy na to UJ, na rozmowę jest proszony, a uczelni prywatnej nie. Może i tam się trafi rodzynek ale 1/100...
                • migreniasta ojciec(czyli) tatuś miwili,że 19.02.11, 16:52
                  lepszy Mercedes standard niźli Trabant de luxe.....
                  • piwi77 Re: ojciec(czyli) tatuś miwili,że 20.02.11, 10:57
                    migreniasta napisała:

                    > lepszy Mercedes standard niźli Trabant de luxe.....

                    Zależy jaki rocznik jednego i drugiego.
              • qqazz Re: Czym i co tu krzepić? 19.02.11, 22:03
                migreniasta napisała:
                > Można coś temu zaradzić.....
                > Tytuły są jednocześnie państwowe i naukowe. Proponuję by egzaminy odbywały się
                > tylko pod ścisłą kontrolą państwa. Szkoły prywatne powinny wydawać tylko certyf
                > ikaty świadczące o ukończeniu danej szkoły. Egzaminy tylko w wytypowanych placó
                > wkach-oczywiście pierwsze trzy podejścia gratis by nie drenować zbytnio kieszen
                > i biednego studenta.

                Problemem właśnie jest ta państwowość tytułów i ich powszechna obowiązywalność.


                pozdrawiam
      • tomekjot Re: Czym i co tu krzepić? 19.02.11, 09:46
        Odpowiadam: Nie można z tego się cieszyć?
    • klosowski333 Re: ku pokrzepieniu 19.02.11, 10:15
      Watek jest na pozytywny temat, bo jednak jest lepiej niz bylo w czasach komuny, a przypominam, ze w 1989 roku Polska byla niemal na szarym koncu w Europie pod wzgledem odsetka populacji z wyzszym wyksztalceniem (tylko przed Albania). Mozna wnikac w szczegoly i ubolewac nad poziomem nauczania w niektorych prywatnych uczelniach, ale mimo wszystko lepsze to niz sytuacja sprzed 22 lat.
      Ale oczywiscie malkontenctwo polskie znowu podniesie swoj łeb hydry i bedzie sie nurzalo w swojej ulubionej rozrywce - narzekaniu. Byleby niczego nie docenic i nie umiec sie z niczego cieszyc.
      • tomekjot Re: ku pokrzepieniu 19.02.11, 10:29
        owszem było źle, ale przechył z jednej skrajności w drugą spowoduje w najbliższym czasie ewolucje w naszym kraju. Ciekawy może być wynik najbliższych wyborów parlamentarnych
      • migreniasta Re: ku pokrzepieniu 19.02.11, 10:31
        22 lata to dla mnie prehistoria ,ale dziadek wspominał,że przedwojenna matura to coś więcej jak byle studia w PRL-u.
        Większy odsetek magistrów nijak się nie przekłada na wzrost ogólnego wykształcenia.
        Mamy więcej magistrów niż kiedyś,a ludzi mądrych tyle samo.
        Stwierdzam fakt a nie nurzam się w malkontenctwie.
        • voxave Re: ku pokrzepieniu 19.02.11, 10:35
          no to jestem bardzo pokrzepiona a jeszcze przyjda pokrzepić mnie inni
        • gucio712 Re: ku pokrzepieniu 19.02.11, 10:52
          migreniasta napisała:

          > 22 lata to dla mnie prehistoria ,ale dziadek wspominał,że przedwojenna matura t
          > o coś więcej jak byle studia w PRL-u.
          > Większy odsetek magistrów nijak się nie przekłada na wzrost ogólnego wykształce
          > nia.
          > Mamy więcej magistrów niż kiedyś,a ludzi mądrych tyle samo.
          > Stwierdzam fakt a nie nurzam się w malkontenctwie.

          tu masz rację, ja w pracy wyżej sobie gościa ktory ukończył technikum budowlane przed ćwierćwieczem niż obecnego inżyniera. Tak sobie byślę że my wieki temu nawet jak ściągaliśmy to taką ściągę musieliśmy ręcznie przepisać i siłą rzeczy coś w łepetynie zostawało. Cholera nie mieliśmy ksero oraz funkcji kopiuj-wklej
        • klosowski333 Re: ku pokrzepieniu 19.02.11, 11:21
          Pisal juz o tym bodaj Hipnozaur, albo Paco Lopez, nie pamietam dokladnie, ze niektorzy Polacy gotowi sa pochwalic poziom edukacji za Chrobrego w mysl zasady "bo kiedys bylo lepiej". Jak mozna tak szalenie anchronicznie przykladac te same miary do roznych epok historycznych, w ktorych panowaly rozne warunki rozwoju? Znaczna wiekszosc mieszkancow wsi polskiej w tej mitycznej IIRP nie umiala czytac ni pisac. Teraz chyba odczuwamy jakas roznice, nieprawdaz? Dzisiejsze czasy maja swoje wymagania w dziedzinie edukacji, w zasadzie nieporownywalne z wymaganiami poczatkow XX wieku. Polskie uczelnie sa niedofinansowane i stosunkowo biedne w porownaniu z uczelniami zachodnimi, ale pomijajc fundusze poziom nauczania na UJ, UW czy PD jest przyzwoity. Rankingi swiatowych uczelni opieraja sie w duzym stoponiu na wskaznikach finansowych np odnosza sie do budzetu instytutow, katedr, pieniedzy przeznaczanych na publikacje biuletynow naukowych itp Ale w przypadku najlepszych 20 uczelni w kraju sam poziom nauczania nie jest zly, wprost przeciwnie - jest przyzwoity. I absolwenci tych uczelni, jezeli znaja dobrze jezyki, bez trudu znajduja prace na zachodzie.
          Teraz jest kryzys swiatowy, a ten uderza szczegolnie w branze budowlana, a wiec tez w architektow, ale kazdy architekt polski po Politechnice Warszawskiej powie Wam, ze poziom najlepszej pod tym wzgledem uczelni w Dublinie przypomina poziom polskich dwuletnich studiow pomaturalnych. Nie przez przypadek najwieksze biuro architektoniczne w Katalonii ciagnie kilku Polakow po PW. Cudze chwalimy, ale nie tylko chwalimy, bo po prostu nie znamy, nie mamy pojecia. Do tego dochodza tendencyjne oceny np przez pryzmat jakiejs uczelni w Pipidowku.
          Mnie absolutnie cieszy, ze w 2008 roku blisko polowa mlodych ludzi konczacych wowczas 24-26 lat zdobywala wyzsze wyksztalcenie, ze nie zadowolili sie liceum czy technikum, ze zrobili ten krok dalej. I moze wielu z nich to rzeczywiscie ludzie po marketingu i zarzadzanu i nic spoleczenstwu nie sa w stanie zaoferowac, ale moze, skoro robili 4 czy 5-letnie studia, to moze kiedys beda mieli ambicje by poprawiac swoje kwalifikacje, zdobywac nowe dyplomy, certyfikaty, kursy. Mentalnosc mlodych Polakow jest inna niz ludzi z mojego pokolenia, ktore dorastalo w komunie, w tej totalnej beznadziei, gdzie dominowalo poczucie braku perspektyw. Dzis mlody Polak jest swiadomuy, ze bez wyksztalcenia ani rusz i chcac nie chcac sie ksztalci, jedni z wiekszym samozaparciem, inni z mniejszym, ale i jedni i drudzy z o wiele wiekszym niz mlodzi ludzie czasow komuny, o czasach przedwojennego analfabetyzmu nie wspominajac.

          • gucio712 Re: ku pokrzepieniu 19.02.11, 13:11
            nie wiem jak uczą w dublinie i szczerze mówiąc nie bardzo mnie to interesuje. Ja na codzień mam doczynienia z praktykantami z polibudy. Jestem poprostu rozczarowany. Umiejętność obsługi komutera, autokada czy tez normy posiadłem w ciągu trzech miesięcy i szlag mnie trafia kiedy biorę kolejnego praktykanta z aspiracjami i go muszę uczyć podstawowych rzeczy.
            Sam przygotowuję moją córkę teraz do studiów i raczej na bieżąco jestem w tych kwestiach. Widzę że test wymyślony przez jakiś niedouczonych idiotów jest ważnieszy od realnej wiedzy.
            To dobrze jest coraz więcej wykształconych, problem tylko polega na tym że ja bym wolał jednak wykształconych-przygotowanych. Wolałbym żeby moja córka studiowała a nie zdawała egzaminy
          • Gość: rossdarty Re: ku pokrzepieniu IP: *.dynamic.chello.pl 19.02.11, 14:49

            klosowski333 napisał:

            Teraz jest kryzys swiatowy, a ten uderza szczegolnie w branze budowlana, a wiec tez w architektow, ale kazdy architekt polski po Politechnice Warszawskiej powie Wam, ze poziom najlepszej pod tym wzgledem uczelni w Dublinie przypomina poziom polskich dwuletnich studiow pomaturalnych.

            O!, jakże znajomą śpiewką mi zabrzmiało to, co napisałeś...
            Jakże często słyszałem opinię, jacy to Irlandczycy niedouczeni, jakie głąby i nieuki...
            Sam kwiat, a przynajmniej jego część, polskiej wykształconej enteligencji pojechał do Irlandii ratując ten ciemny kraj przed zacofaniem....
            Pytanie pierwsze:
            PO CO POJECHALI DO CIEMNOLANDU SKORO ICH TAM NIE MOGLI DOWARTOŚCIOWAĆ KOLEDZY PO FACHU?

            Bo jak dowartościować może głupszy mądrzejszego??? Czy absolwent studiów pomaturalnych może docenić absolwenta politechniki???
            To się w głowie nie mieści...
            (Tego niżej wykształconego...)

            Akurat coś na ten temat wiem.
            Co prawda nie w pracowniach projektowych, nie na kierowniczych stanowiskach inwestycji budowlanych, ale na zwykłych "robociarskich" stanowiskach miałem okazję zaobserwować poziom wiedzy i umiejętności Irlandczyków.

            Tak. Góruje specjalizacja. Ale czy to źle??? czy to że painter jest painterem i nie weźmie się do roboty za którą odpowiada gips plasterer to znaczy że painter jest niedouczony???
            Czy to że blocklayer nie wykona plaster cement to oznacza gó... nie fachowca?

            Na jednej z budów obserwowałem ojca z synem (ok.16 lat). Ojciec był elektrykiem, zakładał instalacje, syn mu pomagał, uczył się i nabierał praktyki.
            Powiedz, KTO posiądzie większą wiedzę i umiejętności:
            Ten wspomniany syn pracujący razem z ojcem, czy uczeń technikum elektrycznego w Polsce odliczający czas do zakończenia nauki podobnie jak kiedyś żołnierz przycinający falę???

            To tak oddolnie...
            Ale, podobnie zresztą jak w Niemczech, tam liczy się specjalizacja.
            Nie, żeby wiedzieć i umieć wszystko...
            Taki pracownik to gó... nie pracownik, bo wszystko zna powierzchownie.
            Znaj się na jednym, ale porządnie.
            A do tego nie będzie Ci nawet potrzebny papier, (czytaj: dyplom), jeśli poznają Twoją wiedzę i umiejętności.


            • klosowski333 Re: ku pokrzepieniu 19.02.11, 14:55
              A czy ja pisalem o kwicie wszechpolskiej mlodziezy, o robotnikach i chlopach malorolnych, ktorzy udali sie do Eire, by pracowac przy zmywaku? Nie, napisalem KONKRETNIE o architektach.

              Czemu tam pojechali? A jak myslisz? Ja pracuje dla pieniedzy a nie dla idei, nie wiem jak Ty. Jezeli daja mi dobre pieniadze to nie wybrzydzam. W Eire polscy swiezo upieczeni absolwenci architektury (byli zwerbowani na ostatnim roku studiow) pojechali tam pracowac dla PIENIEDZY. A myslales, ze po co?
              • klosowski333 Re: ku pokrzepieniu 19.02.11, 14:56
                Dodam, ze w Eire w biurach architektonicznych srednio zarabia sie "nieco" wiecej niz w polskich.
              • Gość: rossdarty Re: ku pokrzepieniu IP: *.dynamic.chello.pl 19.02.11, 15:09
                Nie zrozumieliśmy się.
                Każdy pracuje dla pieniędzy.
                Wkurzyła mnie Twoja ocena, nie będę przytaczał, wiesz o co chodzi.

                Nie oceniaj z perspektywy tej, którą Ci wpojono w Polsce.
                Wiedzieć i umieć wszystko... Tego się po prostu nie da!!!

                Wiesz jaka w Polsce jest mentalność pracodawców. Musisz być omnibusem, musisz wypełnić 3 i 1/2 etatu.
                TAM tak nie ma.
                I spotkałem się nawet z tym, że człowiek o mniejszym wykształceniu, ale o dużej wiedzy awansował na wyższe stanowisko niż absolwent uczelni w tym samym kierunku!!!
                Robol został manager'em for head of section , podczas gdy dyplomowany inżynier tylko foreman'em...

      • mg2005 Re: ku pokrzepieniu 19.02.11, 21:49
        klosowski333 napisał:

        > Ale oczywiscie malkontenctwo polskie znowu podniesie swoj łeb hydry i bedzie si
        > e nurzalo w swojej ulubionej rozrywce - narzekaniu. Byleby niczego nie docenic
        > i nie umiec sie z niczego cieszyc.

        Czyżbyś pisał o sobie ? :)
      • qqazz Re: ku pokrzepieniu 19.02.11, 22:52
        klosowski333 napisał:
        > Watek jest na pozytywny temat, bo jednak jest lepiej niz bylo w czasach komuny,
        > a przypominam, ze w 1989 roku Polska byla niemal na szarym koncu w Europie pod
        > wzgledem odsetka populacji z wyzszym wyksztalceniem (tylko przed Albania). Moz
        > na wnikac w szczegoly i ubolewac nad poziomem nauczania w niektorych prywatnych
        > uczelniach, ale mimo wszystko lepsze to niz sytuacja sprzed 22 lat.
        > Ale oczywiscie malkontenctwo polskie znowu podniesie swoj łeb hydry i bedzie si
        > e nurzalo w swojej ulubionej rozrywce - narzekaniu. Byleby niczego nie docenic
        > i nie umiec sie z niczego cieszyc.

        Nie przesadzaj wiele z tych uczelni krzaków produkuje zarozumiałych półanalfabetów.

        Jeden z moich kolegów wprost sie smiał kiedyś z jednej ze znanych i obleganych warszawskich prywatnych uczelni na której studiował, chłopak ledwo ukończył marny ogólniak ze średnią coś około 2.50 (ocene wyzsza niz 3 miał tylko z wuefu) a na tej "uczelni" bez specjalnego wysiłku rokrocznie osiagał srednia w okolicach 4.50, ale dla niego i dla wielu innych nie liczy się poziom i zdobycie wiedzy tylko kwit, płaca wymagaja i mają dostac dokument który kiedyś ktos bedzie musiał gdzies honorować.

        Ten niski odsetek sprzed lat nie był taki niski wbrew pozorom, bo w krajach zachodnich jako studenta i absolwenta traktuje się również kogos kto ukończył koledż czy równowazną policealną uczelnię zawodową, a status takiego dyplomu formalnie nijak sie ma do dyplomu nawet licencjata co najwyżej do dyplomu policealnego studium. Taki koledż to dopiero przygotowanie do normalnych studiów na uniwersytecie czy równoważnej uczelni gdzie dostać się ciężko a studia niełatwe, stad i uczelni w wielu krajach nie ma wcale tak wiele bo poziom tam zwykle taki, ze z przyczyn obiektywnych jest mu w stanie sprostać kilka % populacji.
        Poza tym nie kształca tam na tak egzotycznych kierunkach jak u nas.



        pozdrawiam
        • klosowski333 Re: ku pokrzepieniu 19.02.11, 22:55
          Tak? To zastanowmy sie teraz kto bardziej ucieka w skrajnosc, ja czy Ty? Kto bardziej w tej demagogii przesadza?
          • qqazz Re: ku pokrzepieniu 19.02.11, 23:18
            Nie wiem czy to lepsza sytuacja, 20 lat temu ktos kto ledwie ukończył podstawówkę szedł do zawodówki którą ukończył albo czasem i nie jak poziom był za wysoki ale nauczył sie przynajmniej podstaw jakiegos pozytecznego zawodu i ladował w społeczeństwie na miejscu mniej wiecej odpowiadajacym na aktualna chwilę jego możliwościom mając świadomość dystansu dzielacego go od innych którzy dali rade ukończyc lepsze szkoły (co oczywiscie nie znaczyło, ze nie mógł osiagnac nawet znaczącego sukcesu zawodowego i finansowego awansujac do lokalnej elity, zakładając firmę budowlaną czy stolarską, piekarnie albo cukiernię, albo zaczynajac od stoiska na bazarze jak Dariusz Miłek).
            Dzisiaj ktos taki po gimnazjum idzie do ogólniaka (bo innych szkół ponadgimnazjalnych prawie nie ma), z racji ich namnozenia poziom tez spadł znacznie przez te lata więc ktos taki kto na maturze potrafi ledwie napisać 2 strony jakoś ten ogólniak kończy z maturą zdana na średnia 2,0 a póxniej jak nie ma co robić albo jak ma i nie ma co robic w łikendy szuka sobie szkołe krzak gdzie się płaci i wymaga wiec się zdaje i zostaje licencjatem albo i magistrem, tak naprawde niczego pozytecznego nie umiejąc i na niczym sie nie znajac, no ale studia skończył więc zdaje mu się, ze sam ten fakt wystarcza, że jest mądrzejszy innych albo przynajmniej tak samo madry jak magister czy inzynier z poządnej uczelni.
            G..o wie, na niczym sie nie zna, nawet pisać dobrze czasem nie potrafi ale nos zadziera i ma wymagania.



            pozdrawiam
            • klosowski333 Re: ku pokrzepieniu 19.02.11, 23:26
              Jeszcze raz zapytam: kto w swej demagogii i odwolywaniu sie do skrajnych przypadkow bardziej przesadza, Ty czy ja?
              • qqazz Re: ku pokrzepieniu 20.02.11, 01:22
                Kto tutaj mówi o skrajnościach czy demagogii? Ty pomimo pewnych niedociagnięc widzisz zalety i jestes zadowolony z zaistniałej sytuacji Ja wręcz przeciwnie, uważam, że odsetek studiujących na studiach wyższych jest w naszym kraju stanowczo zbyt wysoki a obecna sytuacja bardzo mnie niepokoi co próbuję wyzej zobrazować na konkretnych przykładach.
                Analfabeta z dyplomem dalej pozostanie analfabetą, rozumu mu od tego nie przybędzie.
                Dyplom i tytuł który bez większego wysiłku może zdobyć każdy matoł nawet taki który ma problemy żeby samodzielnie sklecic na maturze tekst dłuzszy niż 2 strony A4 czy ułozyc z prostego zadania tekstowego równanie z jedna niewiadomą, nie jest zbyt wiele wart a właśnie takie magistry podnoszą naszą średnią.


                pozdrawiam
      • tornson Re: ku pokrzepieniu 19.02.11, 23:15
        Tyle że za PRLu technika kształciły lepszych specjalistów niż dziś nie jedna nawet państwowa uczelnia, o prywatnym barachle nawet nie wspominając. Dyplom wyższej uczelni za PRLu miał dużo większą wartość. Nawet absolwenci świętej pamięci zawodówek byli bardziej przydatni dla gospodarki niż armia ekonomistów, socjologów czy humanistów po współczesnych prywatnych szkółkach.
    • piwi77 Re: ku pokrzepieniu 19.02.11, 11:11
      Bo z edukacją w Polsce rzeczywiście wcale nie jest źle. Absolwenci są jacy są, ale nie są gorsi od tych za granicą.
      • migreniasta Piei czy masz na myśli: 19.02.11, 16:56
        Bangladesz,Erytreję i Mozambik?
        • piwi77 Re: Piei czy masz na myśli: 19.02.11, 19:04
          migreniasta napisała:

          > Bangladesz,Erytreję i Mozambik?

          Nie, miałem na myśli znacznie bliższą zagranicę. Tę, do której można bez dokumentów.
    • Gość: 18 kropek Osiemnaście kropek IP: *.fr 19.02.11, 11:21
      ..................
    • kuk_krakauer Mam pytanie 19.02.11, 12:10
      Czy wliczano w to również magistrów hotelarstwa po Europejskiej Wyższej Szkole Gotowania na Gazie?
      • strikemaster Re: Mam pytanie 19.02.11, 12:33
        Tak, wliczano. I co w związku z tym? Chyba lepiej jak są tacy specjaliści, niż gdyby mieli kończyć zawodówki specjalne i pozostać niepiśmienni?
        Poza tym, tak, przed wojną matura byla bardzo prestizowa, bo w kraju panował analfabetyzm. W dzisiejszych czasach ci prestiżowi maturzyści przedwojenni nie dali by sobie rady na stanowiku asystenta w byle biurze. Więc przyrost możliwości intelektualnych w spoleczeństwie jest znaczny.
        • tomekjot Re: Mam pytanie 19.02.11, 12:41
          A nie jest tak, że takie wykształcenie można uzyskać w profesjonalnej szkole pomaturalnej połączonej z solidną praktyką a nie na dziwnych studiach.
        • kuk_krakauer Re: Mam pytanie 19.02.11, 14:53
          A to, że statystyki są zafałszowane. Magister po dziwnej szkole, a magister po dobrym uniwersytecie to jednak zupełnie co innego.
          • qqazz Re: Mam pytanie 19.02.11, 22:55
            Dokładnie, tak samo na zachodzie jako absolwenta studiów niezadko traktuje się absolwenta koledżu.


            pozdrawiam
          • strikemaster Re: Mam pytanie 20.02.11, 21:13
            > A to, że statystyki są zafałszowane. Magister po dziwnej szkole, a magister po
            > dobrym uniwersytecie to jednak zupełnie co innego.

            No i wszyscy, z niektórymi pracosprzedawcami włącznie, to wiedzą. Jaki problem?
    • dritte_dame Re: o chwaleniu się 19.02.11, 13:53
      tomekjot napisał:

      > Według najnowszego raportu OECD o szkolnictwie wyższym przedstawiającym dane z
      > roku 2008 Polacy zanotowali czwartą pozycję na świecie pod względem odsetka osó
      > b, które ukończyły studia. Ponadto w Polsce w tym roku procentowo najwięcej osó
      > b uzyskało tytuł magistra.
      >
      > Ponad 63 proc. absolwentów uczelni wyższych Polska może pochwalić się tytułem m
      > agistra i jest to najwyższy poziom na świecie.

      I właśnie to "pochwalić się" jest kluczowym zwrotem w tym tekście.


      www.arwu.org/ARWU2010.jsp
      • Gość: rossdarty Re: o chwaleniu się IP: *.dynamic.chello.pl 19.02.11, 14:14
        dritte_dame napisała:

        > I właśnie to "pochwalić się" jest kluczowym zwrotem w tym tekście.

        Czasem trzeba przemielić wiele zagadnień w otoczce sedna sprawy, ale wystarczy jeden celny strzał i wiemy o co chodzi.

        Popieram.
        • kuk_krakauer Ditto 19.02.11, 14:59
          j.w.
    • rata.sofisticada Re: ku pokrzepieniu 19.02.11, 16:07
      Według najnowszego raportu OECD o szkolnictwie wyższym przedstawiającym dane z roku 2008 Polacy zanotowali czwartą pozycję na świecie pod względem odsetka osób, które ukończyły studia.

      Ale zeby miec obraz calosci, nalezy pamietac, ze, jak wykazaly badania, co trzeci magister to analfabeta wtorny lub funkcjonalny w zakresie rozumienia slowa pisanego. Produkujemy te magisterskie tytuly niczym jakas chinska fabryka dziurawe korki do zatykania wanny. Z tym ze oni te korki eksportuja i jeszcze na nich zarabiaja, a nasi magistrowie beda gospodarzyc w Polsce. Uwazam, ze niedouczony magister ma wieksza moc destrukcyjna dla spoleczenstwa niz przecietny menel.
      • Gość: rossdarty Re: ku pokrzepieniu IP: *.dynamic.chello.pl 19.02.11, 16:20
        rata.sofisticada napisała:

        > Ale zeby miec obraz calosci, nalezy pamietac, ze, jak wykazaly badania, co trze
        > ci magister to analfabeta wtorny lub funkcjonalny w zakresie rozumienia slowa p
        > isanego.
        Produkujemy te magisterskie tytuly niczym jakas chinska fabryka dziura
        > we korki do zatykania wanny. Z tym ze oni te korki eksportuja i jeszcze na nich
        > zarabiaja, a nasi magistrowie beda gospodarzyc w Polsce. Uwazam, ze niedouczon
        > y magister ma wieksza moc destrukcyjna dla spoleczenstwa niz przecietny menel.

        Nie chciałem czepiać się stylu i błędów w tekście założyciela tematu, (coś tam w regulaminie na ten temat czytałem... ), ale skoro inni to zauważają, chętnie dołączę...
        Jeśli założyciel wątku ma mgr to Boże uchowaj, i zaczynam rozumieć dlaczego pracodawcy poszukują inżyniera do obsługi wózków widłowych....
        • klosowski334 Re: ku pokrzepieniu 19.02.11, 16:22
          Przeciez sam pisales o specjalizacji na zachodzie, wiec co sie czepiasz polszczyzny zalozyciela watku? Moze jest wybitnym specjalista w swojej dziedzinie? Cos niespojne sa Twoje argumenty, Rossdarty.
          • klosowski334 Re: ku pokrzepieniu 19.02.11, 16:29
            Zeby nie byc goloslownym oto fragment Twojego postu:

            Nie oceniaj z perspektywy tej, którą Ci wpojono w Polsce.
            Wiedzieć i umieć wszystko... Tego się po prostu nie da!!!

            Wiesz jaka w Polsce jest mentalność pracodawców. Musisz być omnibusem, musisz wypełnić 3 i 1/2 etatu.
            TAM tak nie ma.


            Dlaczego tak negatywnie ocenia sie poziom nauczania w Eire? Nie dlatego, ze oni nie sa omnibusami, ale dlatego, ze ich wiedza w dziedzinie, w ktorej powinni byc ekspertami, jest powierzchowna i szczatkowa, czasem taka jaka wynosi absolwent polskiego dwuletniego studium pomaturalnego. I dlatego polscy architekci w Eire, nie liczac kryzysu, ktore te branze wyjatkowo dotknal, daja sobie rade i daja sobie rade lepiej niz ich irlandzcy odpowiednicy, bo zwyczajnie sa bardziej kompetentni i wyksztalceni, a ich wiedza jest gruntowniejsza.
            • Gość: rossdarty Re: ku pokrzepieniu IP: *.dynamic.chello.pl 19.02.11, 17:13
              klosowski334 napisał:

              > Dlaczego tak negatywnie ocenia sie poziom nauczania w Eire? Nie dlatego, ze oni
              > nie sa omnibusami, ale dlatego, ze ich wiedza w dziedzinie, w ktorej powinni b
              > yc ekspertami, jest powierzchowna i szczatkowa, czasem taka jaka wynosi absolwe
              > nt polskiego dwuletniego studium pomaturalnego. I dlatego polscy architekci w E
              > ire, nie liczac kryzysu, ktore te branze wyjatkowo dotknal, daja sobie rade i d
              > aja sobie rade lepiej niz ich irlandzcy odpowiednicy, bo zwyczajnie sa bardziej
              > kompetentni i wyksztalceni, a ich wiedza jest gruntowniejsza.

              Jak długo jesteś w Eire?
              A dokładniej: ROI czy NI?
              Choć słowo Eire wskazuje ROI...

              Poznałeś tych ludzi? Poznałeś Ich mentalność, podejście do rzeczywistości?
              Biorąc pod uwagę poziom wykształcenia powinieneś także wziąć pod uwagę ich praktyczność i fakt, że oni nie zawracają sobie głowy matematyką na poziomie szkoły średniej, jeśli ich życie zawodowe opiera się jedynie na podstawowych działaniach matematycznych: plus-minus, mnożenie-dzielenie...
              Tak, zgadza się, sam się z tego śmiałem gdy na estimate musiałem jechać ponad 60 km by wyliczyć klientowi metry kwadrat, czy square yards. A klient był właścicielem dużej i dobrze prosperującej firmy.
              On tego nie potrafił wyliczyć i tego podać w zamówieniu...
              Ale radził sobie doskonale z prowadzeniem firmy, czy miał wykształcenie wyższe czy nie - o to nie pytałem.
              Nasi, rodzimi "wykształceni menadżerowie" rozkładają dobrze prosperujące przedsiębiorstwa mimo nabijania średniej w rankingu wykształcenia wyższego.
              • klosowski333 Re: ku pokrzepieniu 19.02.11, 17:33
                Nie jestem w Eire. Powoluje sie na przyklad bardzo bliskiej mi (kiedys) osoby. Nie mowiac juz o tym, ze w biurze, o ktorym mowie wciaz pracuje kilku moich kolegow, z ktorymi mam kontakt. Biuro sie mocno odchudzilo w zwiazku z kryzysem, ale Polacy zasadniczo zostali ;) Pewnie Irlandczycy ich z litosci zostawili by Polacy mogli sie - jak mowisz - dowartosciowac a innych wywalili, bo i tak sa przeciez znakomici, wiec sobie poradza.

                W Dublinie, w innym biurze, tym razem z mojej branzy, kilkadziesiat osob ciagnie za soba kilku Polakow wyslanych tam z mojej macierzystej warszawskiej firmy. Dzieje sie tak zapewne rowniez z tego powodu, ze Irlandczycy i ich amerykanscy szefowie kieruja sie emocjami i litoscia do Polakow, ktorym pozwalaja sie dowartosciowac.

                Wiesz, Rossdarty, przypuszczenia, wrazenia, domniemania i spekulacje to jedno a fakty wskazuja na to, ze dobrze wyksztalceni Polacy dobrze potrafia sobie dawac rade na rynkach zachodnich a przykladow moznaby mnozyc. Ogolnie Polacy, jezeli ktos nie kieruje sie negatywnymi stereotypami, w ciagu ostatnich 10 lat zapracowali sobie na opinie dosc solidnych pracownikow, w roznych zawodach.


                • klosowski333 Re: ku pokrzepieniu 19.02.11, 17:38
                  No i widzisz. Wyszlo moje zaledwie formalne wyksztalcenie i popelnilem razacy blad gramatyczny, bo przestawilem szyk zdania w taki sposob, ze podmiot zamienil sie z orzeczeniem i wyszla z tego kicha. Oczywiscie mialem na mysli, ze dwoch moich kolegow ciagnie za soba stado irlandzkich owiec, bo zadna z tych owiec nie okazala sie, zdaniem Amerykanow, zdolna do zarzadzania kilkudziesieciosobowym zespolem, podczas gdy dwaj dosc mlodzi Polacy - owszem. Sam w tym biurze bylem wiele razy i wiem jakie przygotowanie merytoryczne ma przecietny Irlandczyk tam pracujacy. Wczesniej firma zarzadzalo dwoch Amerykanow i troche dziwne, ze po latach wciaz nie obdarzyli miejscowych wystarczajacym zaufaniem by im swoje funkcje przekazac.

                  • Gość: rossdarty Re: ku pokrzepieniu IP: *.dynamic.chello.pl 19.02.11, 19:14
                    Ale ja nie podważam generalnie umiejętności Polaków!!!
                    Ja staram się podkreślić je.
                    I jednocześnie udowodnić, że magia papierka w tym przypadku jest po prostu - śmieszna.
                • Gość: rossdarty Re: ku pokrzepieniu IP: *.dynamic.chello.pl 19.02.11, 18:10
                  klosowski333 napisał:

                  > Nie jestem w Eire. Powoluje sie na przyklad bardzo bliskiej mi (kiedys) osoby.
                  > Nie mowiac juz o tym, ze w biurze, o ktorym mowie wciaz pracuje kilku moich kol
                  > egow, z ktorymi mam kontakt.

                  No i to tłumaczy wiele...
                  Nie wierz we wszystko co mówią Ci Twoi znajomi. Jest to ich postrzeganie, nie zawsze zgodne z rzeczywistością.
                  Na pewno ma jednak na to wpływ odmienna kultura i sposób myślenia.

                  > W Dublinie, w innym biurze, tym razem z mojej branzy, kilkadziesiat osob ciagni
                  > e za soba kilku Polakow wyslanych tam z mojej macierzystej warszawskiej firmy.
                  > Dzieje sie tak zapewne rowniez z tego powodu, ze Irlandczycy i ich amerykanscy
                  > szefowie kieruja sie emocjami i litoscia do Polakow, ktorym pozwalaja sie dowar
                  > tosciowac.

                  Ironia???
                  Irlandczycy nie są aż tacy dobrzy. W przypadku interesów własnych potrafią wybrać najwłaściwszą opcję...

                  > Wiesz, Rossdarty, przypuszczenia, wrazenia, domniemania i spekulacje to jedno a
                  > fakty wskazuja na to, ze dobrze wyksztalceni Polacy dobrze potrafia sobie dawa
                  > c rade na rynkach zachodnich a przykladow moznaby mnozyc. Ogolnie Polacy, jezel
                  > i ktos nie kieruje sie negatywnymi stereotypami, w ciagu ostatnich 10 lat zapra
                  > cowali sobie na opinie dosc solidnych pracownikow, w roznych zawodach.

                  Nie twierdzę, że nie.
                  Jednak nie chodzi o to, ze najpierw patrzą w Twoje dossieur, ale że pytają:
                  co potrafisz.
                  Oczywiście, są etaty wymagające odpowiedniego "papierka", ale sposób oceny przydatności pracownika jest podobny.

          • Gość: rossdarty Re: ku pokrzepieniu IP: *.dynamic.chello.pl 19.02.11, 16:53
            Teraz to Ty się czepiasz.
            Język polski, poprawny język polski, powinien znać każdy kto ukończył podstawówkę, czy obecnie - gimnazjum.
            Niegramatyczne sformułowania, podstawowe błędy w gramatyce i ortografii powinny eliminować Polaka do kontynuacji dalszej nauki w polskich szkołach średnich czy wyższych.
            Podstawa kryteriów musi być.
            Zrozumiałe wypowiedzi ułatwiają jedynie komunikowanie się, a co za tym idzie - przyswajanie wiedzy i przekazywanie jej.
            • klosowski333 Re: ku pokrzepieniu 19.02.11, 17:23
              A czy Ty na forach netowych nie popelniasz bledow orto, gramatycznych, stylistycznych czy literowek?
              • Gość: rossdarty Re: ku pokrzepieniu IP: *.dynamic.chello.pl 19.02.11, 17:33
                Może i mnie się zdarzyć, choć staram się bardzo zwracać uwagę na stylistykę, czy literówki.
                Z ortografii jestem na tyle pewny siebie, ze częściej może przytrafić mi się pomyłka:D:)...
                Ale to rzecz ludzka i nawet nie zwracam na to uwagi...
                Wobec innych forumowiczów...
                Jednak uważam, ze czytelne czyli poprawne pisanie ułatwia komunikację.

                A do tego nie potrzebuję dr czy mgr.
                Wystarczy, że inni z tymi skrótami przed nazwiskiem piszą gorzej....
            • klosowski333 Re: ku pokrzepieniu 19.02.11, 18:05
              Czy to Twoje zdanie

              Niegramatyczne sformułowania, podstawowe błędy w gramatyce i ortografii powinny eliminować Polaka do kontynuacji dalszej nauki w polskich szkołach średnich czy wyższych.

              jest poprawne gramatycznie i czy czujesz sie z czegos wyeliminowany?
              • Gość: rossdarty Re: ku pokrzepieniu IP: *.dynamic.chello.pl 19.02.11, 18:18
                Z matury zrezygnowałem na rzecz egzaminu do uprawnień zawodowych.
                Nie miałem zamiaru piąć się wyżej.
                Jeśli popełniłem gramatyczny błąd - mam do tego prawo. Nie zasilam statystycznie poziomu wykształcenia wyższego.

                ... a widzisz tam coś nie tak???...

                WIEM! nie gramatyczne...
                I sie sam wyeliminowałem:D
                • klosowski333 Re: ku pokrzepieniu 19.02.11, 18:48
                  Pomylily Ci sie przyimki i sens zdania zdziebko sie zaburzyl, ale mnie to rybka. To Ty od innych wymagasz by na forach otwartych pisali nieskazitelna polszczyzna. Mnie raza tylko razace bledy ortograficznie i na to zwracam uwage, zwlaszcza gdy chce sie do jakiegos forumowicza zlosliwie przypie...c, ale poza tym, leje na to. Nie lubie tylko lakonicznych, nic niewnoszacych do dyskusji postow, zlozonych z jednego zdania, albo wrecz z rownowaznika zdania.
                  • Gość: rossdarty Re: ku pokrzepieniu IP: *.dynamic.chello.pl 19.02.11, 19:11

                    klosowski333 napisał:

                    >Nie lubie tylko lakonicznych, nic niewnoszacych do dyskusji postow, z
                    > lozonych z jednego zdania, albo wrecz z rownowaznika zdania.

                    Zauważyłem.
                    I mam to samo:D
    • qqazz Ja bym sie tak nie cieszył 19.02.11, 22:01
      Wartośc wielu z tych dyplomów niewiele większa niz papieru toaletowego który moznaby z niego było wyprodukować.


      pozdrawiam
    • 0ffka ? 19.02.11, 22:12
      Polskie najlepsze uczelnie typu UW lub UJ w szarej końcówce w rankingu uczelni na świecie, więc z czego tutaj się cieszyć?
      • klosowski333 Re: ? 19.02.11, 22:17
        Wez pod uwage kryteria oceny. Dotycza one przede wszystkim kwestii zwiazanych z budzetem uczelni.
        • qqazz Re: ? 19.02.11, 22:59
          W kwestiach bardziej praktycznych nasze uczelnie też nie wypadają najlepiej.


          pozdrawiam
        • dritte_dame Re: kryteria oceny 20.02.11, 00:45
          klosowski333 napisał:

          > Wez pod uwage kryteria oceny.

          Sam je weź, zamiast znowu wypisywać bajki.

          > Dotycza one przede wszystkim kwestii zwiazanych z budzetem uczelni.

          Nic podobnego:

          www.arwu.org/ARWUMethodology2010.jsp

          (Jakość kształcenia (mierzona osiągnieciami absolwentów))
          Quality of Education,
          Alumni of an institution winning Nobel Prizes and Fields Medals, Alumni , 10%

          (Jakość kadry naukowej (mierzona jej osiągnięciami))
          Quality of Faculty,
          Staff of an institution winning Nobel Prizes and Fields Medals, Award, 20%
          Highly cited researchers in 21 broad subject categories, HiCi 20%

          (Rezultaty badawcze)
          Research Output
          Papers published in Nature and Science*, N&S, 20%
          Papers indexed in Science Citation Index-expanded and Social Science Citation Index, PUB, 20%

          (Naukowa wydajność jednostkowa (powyższe osiągnięcia podzielone przez liczebność kadry naukowej i absolwentów))
          Per Capita Performance
          Per capita academic performance of an institution, PCP, 10%



          Według tych właśnie kryteriów, w pierwszej setce w 2010 roku znalazły się uniwersytety Jerozolimski (72) i Moskiewski (73), w pierwszej połowie drugiej setki są jeszcze trzy inne izraelskie, tajwański i brazylijski, w drugiej połowie drugiej setki: meksykański, argentyński i dwa chińskie, w trzeciej setce: Uniwersytet Karola w Pradze (na jej początku), następnych pięć chińskich (nie licząc kilku z Hong Kongu), następny brazylijski oaz jeden z Afryki Południowej, w czwartej setce: dwa izraelskie, trzy chińskie (znów nie licząc Hong Kongu i Tajwanu), trzy brazylijskie, po jednym hinduskim, południowoafrykanskim, rosyjskim i saudyjskim, dwa węgierskie, i dopiero śród nich dwa najlepsze polskie: UJ i UW.
          • klosowski333 Re: kryteria oceny 20.02.11, 01:31
            Nawet nie rozumiesz co wkleilas. Wlasnie to co wkleilas dowodzi wybitnie, ze faworyzowane w rankingu sa uniwersytety (nie ma tu uczelni technicznych?) z duzym budzetem. Wegierskie, czeskie i polskie uczelnie nie maja czego w takich rankingach szukac, bo przez wiele nastepnych lat beda sie plasowac regularnie w ktorejs kolejnej setce. Juz chocby ta prawidlowosc powinna dac Ci sporo do myslenia. Twoja strukturalna nieumiejetnosc logicznego i analitycznego myslenia jest momentami wrecz groteskowa.
            Jakie sa kryteria mierzenia osiagniec absolwentow? W jaki sposob do odkryc moze na uczelni dochodzic, gdy nie ma ona rozbudowanego zaplecza naukowego szczodrze finansowanego przez sponsorow, gmine, panstwo etc? Jakie sa kryteria osiagniec kadry naukowej jak nie liczba publikacji w anglojezycznej prasie? Naukowcowi z jakiego kraju jest latwiej opublikowac swoja oryginalna prace w jezyku angielskim w renomowanym pismie typu Science? Byla o tym niedawno publiczna dyskusja w Polsce. Czy polski historyk miediewista specjalizujacy sie w historii polskiego sredniowiecza jest gorszy od swojego angielskiego odpowiednika tylko dlatego, ze nie zna perfect angielskiego, zna za to perfect dolnoniemiecki, lacine i greke, ktore mu w badaniach mediewistycznych sa potrzebne? Czy latwiej mu opublikowac w anglojezycznej prasie referat na temat polskiego sredniowiecza, czy Anglikowi latwiej dokonac publikacji w temacie sredniowiecza angielskiego? Czy ktos taki jak Ty potrafilby kiedys przeanalizowac i uwzglednic rozne czynniki zwiazane z klasyfikacja uniwersytetow w takich rankingach?
            Jestes dla mnie pocieszna osoba z tym Twoim natretnym przypieprzaniem sie do mnie, ale traktuje Cie po prostu jako kolejnego forumowego sfiksowanego swira na wzor Polubu. On przynajmniej sie do ludzi nie przypieprza, tylko zaklada te swoje ekonomiczno-matematyczne watki.


            • qqazz Re: kryteria oceny 20.02.11, 01:47
              A Ty rozumiesz co napisałeś? Owszem bogaty może wiecej, owszem anglojezycznym może byc i łatwiej, co wcale nie znaczy, ze brak ułatwień musi przeszkadzać w osiaganiu wyników, .
              Kryteria oceniania nie sa wprost powiazane z nakładami finansowymi a jedynie z ich możliwymi efektami (a przecież nie kazda dziedzina nauki wymaga wysokich nakładów finansowych) a te efekty naukowe u nas raczej marne.



              pozdrawiam
              • klosowski333 Re: kryteria oceny 20.02.11, 02:00
                Posluchaj, gdyby to sie przekladalo na takie efekty, bez tych wszystkich uwarunkowan, to nie byloby wzglednej zgodnosci rankingowej w pozycji uniwersytetow z Rumunii, Polski, Wegier, Bulgarii, Czech, Slowacji i Litwy. Chyba, ze chcesz mi powiedziec, ze wszystkie uniwersytety z tych krajow funkcjonuja wg polskiego albo jakiegos innego wspolnego modelu i dlatego plasuja sie tak daleko i tak zgodnie.
                • qqazz Re: kryteria oceny 20.02.11, 02:16
                  Ależ Uniwersytet Karola plasuje się sporo wyżej nie mówiąc o Buenos Aires czy o greckich, za to austriackie wypadają tak sobie, podobnie jak francuskie które w porównaniu z innymi krajami zachodnimi też nie wypadają najlepiej.


                  pozdrawiam
                  • klosowski333 Re: kryteria oceny 20.02.11, 02:32
                    O ile wyzej plasuje sie uniwersytet w Pradze? Czy zajmuje miejsce chocby w pierwszej setce?

                    Przypisanie uniwersytetow do miejsc rankingowych wg klucza geograficzno-polityczno-jezykowego (Europa Srodkowo-Wschodnia, kraje dawnych demoludow) jest uderzajace. Doslownie kilka tygoni temu byl w Gazecie Wyborczej obszerny artykul na ten temat, moze jest tez gdzies w wersji elektronicznej. Tam te wszystkie argumenty sa najlepiej przedstawione. Toczy sie obecnie dyskusja wsrod polskich naukowcow, czy nie nakazac publikacji prac rownolegle w dwoch jezykach - po polsku i angielsku, co jest absurdem w naukach humanistycznych wprost totalnym. Ale dla swiata zadna polska praca naukowa nie istnieje poki nie zostanie przetlumaczona na angielski. Pozostaje czescia wewnetrznego polskeigo swiata nauki. Ale czy przez to staje sie mniej wartosciowa dla polskiego odbiorcy, studenta, zorientowanego w sprawach polskich i w takich sprawach sie specjalizujacego (np historia Polski)? Nie kazdy mediewista i tak znajacy kilka jezykow obcych ma potrzebe opanowywac do perfekcji waznego w komunikacji miedzynarodowej jezyka angielskiego, ale jezyka, w ktorym nie ma zadnych zrodel pisanych odnosnie tematyki, ktora sie akurat zajmuje.
                    Rektorzy polskich uczelni doszli do wnioski, ze w dziedzinach humanistycznych nauka polska powinna bazowac na jezyku ojczystym i jest to niejako jej obowiazek. Ale takie postawienie sprawy od razu skazuje nas na pozostawanie w tych rankingach w tyle. Tylko czy te rankingi sa wazne dla polskiej nauki i w jakim stopniu sa miarodajne?
                    Polskie instytuty i wydzialy humanistyczne nie maja tyle pieniedzy by przebijac sie do swiata angolejezycznego najpierw poprzez tlumaczenia, a potem poprzez odpowiedni lobbing. Tam tez jest szalona konkurencja i tez ogromna role odkrywaja pieniadze. Prestiz polskich uczelni jest wazny, ale poki co nie stac nas na to by go sobie kupowac. Nikt natomiast sposrod osob robiacych takie rankingi nie zrecenzuje pod katem naukowym zadnej pracy polskiej jezeli bedzie sporzadzona wylacznie w jezyku polskim. I kolo sie zamyka.
                    • qqazz Re: kryteria oceny 20.02.11, 03:32
                      Jak absolwenci zaczna prezentowac odpowiednio wysoki poziom to i pozycja w rankingu w jakiejs mierze zalezna od tego o czym piszesz nie bedzie przeszkadzała w zdobyciu renomy, owszem nie ma co na siłę pchac się do tego świata anglojezycznego, ale jak zaczniemy prezentowac jakis solidny poziom ten swiat sam nas znajdzie, niemniej znajomosc obcych języków jest tutaj konieczna, owszem w niektórych dziedzinach nie sa one do niczego potrzebne, ale w innych aby mysleć o sukcesie i osiagnieciach trzeba biegle znać ze 3 albo 4 jezyki obce.
                      Jak ktos ma ambicje zeby zaistniec w swiecie to nie moze narzekać, ze uczelnia nie ma pieniędzy na tłumacza który mu przetłumaczy pozycję na angielski tylko musi umieć sam to zrobić.



                      pozdrawiam
                • qqazz Wróćmy do meritum 20.02.11, 02:27
                  Widzisz z budzetem uczelni jest zwiazane niemal wszystko co sie na niej dzieje, zas ilosc środków zwykle nie przeszkadza a pomaga, niemniej twierdzenia, że wspominane wyżej kryteria ocenne sa kryteriami opartymi w głównej mierze na finansach i sytuacji materialnej uczelni to grube naduzycie. Kryteria te staraja się być oparte o czyniki mozliwie zobiektywizowane i pokazujace wyniki. Troche inaczej niz w naszych rankingach gdzie bierze się pod uwage zaplecze socjalne, czy ocenia programy wedle blizej nieznanych kryteriów, nie biorac pod uwagę poziomu kształcenia w oparciu o kryteria obiektywne.



                  pozdrawiam
                  • klosowski333 Re: Wróćmy do meritum 20.02.11, 02:34
                    No, ale ja wlasnie twierdze, ze nie ma tu mowy o zadnych obiektywnych kryteriach, w ktorych wszystkie jezyki wykladowe traktowane by byly w ten sam sposob. Preferowany i faworyzowany jest jezyk angielski, a nastepnie kolejne najpopularniejsze jezyki swiata.
                    • klosowski333 Re: Wróćmy do meritum 20.02.11, 02:35
                      Plus budzet, tlumaczenia, pieniadze na badania np laboratoryjne czy np archeologiczne, lobbing, przebicie sie z publikacja do takiego Science i tym podobne.
                      • qqazz Re: Wróćmy do meritum 20.02.11, 03:15
                        Żeby sie przebic trzeba miec z czym, żeby efektywnie wydawać pieniadze trzeba wiedzieć na co je wydawać i miec ku temu mozliwosci systemowe.


                        pozdrawiam
                    • qqazz Wiesz 20.02.11, 03:10
                      Gdyby takie badania przeprowadzano 80 lat temu okazałoby sie pewnie, ze w czołówce jest więcej uczelni niemieckojezycznych (zreszta niemieckie i szwajcarskie zajmuja dosc wysokie pozycje specjalnie nie odstajac od brytyjskich) a polskie wypadają sporo lepiej niz teraz, gdyby przeprowadzono je 200 lat temu czołówke oprócz niemieckich okupowałyby pewnie uniwersytety z hiszpanii, Szwajcarii i Holandii, czasy się zmieniaja, kto wie jak to bedzie wygladać za ilestam lat, teraz akurat mamy boom uczelni anglosaskich zwłaszcza amerykańskich ale to wcale nie znaczy, ze w oparciu o te same kryteria wyniki za kilkanascie czy kilkadziesiat lat sie nie zmienią.
                      Co do popularnosci języków, to kraje hiszpańsko, francusko, czy portugalskojezyczne wypadaja blado w porównaniu nie tylko z krajami anglojezycznymi, ale nawet z Niemcami.
                      Zaś kryteria ocenne nie uwzgledniaja kryterium językowego, którego poruszanie jest o tyle dziwne, ze jezyka mozna sie nauczyć.



                      pozdrawiam
                      • klosowski333 Re: Wiesz 20.02.11, 03:26
                        Ale ktorego jezyka i czy koniecznie w kazdej dziedzinie tym jezykiem musi byc angielski? Dzisiaj odpowiednikiem lingua franca jest angielski, ale kiedys to byl francuski i niemiecki, a wczesniej lacina. I te wymienione jezyki plus hiszpanski zapewne wciaz sa faworyzowane. Podczas gdy nie kazdy naukowiec i tak wykonujacy trud nauczenia sie zalozmy kilku jezykow (np greka, lacina, starohebrajski, arabski, perski, dolnoniemiecki itp) musi poswiecac czas i wysilek na uczenie sie kolejnych, w taki sposob by kazdy z nich opanowywac do perfekcji a po angielsku publikowac ciagle swoje prace. On nie jest lingwista czy filologiem, a np biologiem czy historykiem sztuki.
                        To nie jest wcale taka prosta sprawa do rozstrzygniecia a o obiektywnych kryteriach w ogole nie moze tu byc mowy. I powtarzam: kluczem sa kwestie budzetowe, bo one w gruncie rzeczy decyduja o wszystkim. Dosc bogata uczelnia np niemiecka, poza tym, ze publikuje po niemiecku (w jednym z jezykow miedzynarodowych) prace z dziedziny ornitologii, to jeszcze stac ja na fachowe przetlumaczenie tej zlozonej pracy na jezyk angielski i przepchniecie jej przez sito redakcyjne w jednym z bardziej prestizowych pism poswieconych tej tematyce. I automatycznie otrzymuje punkty do rankingu. Tymczasem polski biolog czy ornitolog moze napisac znakomita prace w podobnej tematyce, ale poniewaz zrobi to wylacznie po polsku to ta praca po prostu nie istnieje dla swiata. Moga sie z niej czegos dowiadywac studenci polscy. Czy uczac sie tego po polsku beda glupsi niz gdyby uczyli sie tego z tlumaczenia angielskiego? Wolne zarty. Ale wlasnie do tego sie to wszystko sprowadza, bo nie da sie obiektywnie tego wszystkiego dokladnie zmierzyc i ocenic. A budzet uczelni, jak mowilem na wstepie, a przyczepila sie do tego ta dziwaczna pani, jest sprawa absolutnie kluczowa.

                        • qqazz Re: Wiesz 20.02.11, 04:10
                          Stary a Ty ciagle swoje tłumaczysz sie, szukasz dziur wszedzie, wyjasnień ze to nie nasza wina tylko ich itd. itp. ot takie polskie narzekanie, ze inni maja lepiej bo sa inni i już a bidny Polak znowu pokrzywdzony.

                          > Ale ktorego jezyka i czy koniecznie w kazdej dziedzinie tym jezykiem musi byc a
                          > ngielski? Dzisiaj odpowiednikiem lingua franca jest angielski, ale kiedys to by
                          > l francuski i niemiecki, a wczesniej lacina. I te wymienione jezyki plus hiszpa
                          > nski zapewne wciaz sa faworyzowane. Podczas gdy nie kazdy naukowiec i tak wykon
                          > ujacy trud nauczenia sie zalozmy kilku jezykow (np greka, lacina, starohebrajsk
                          > i, arabski, perski, dolnoniemiecki itp) musi poswiecac czas i wysilek na uczeni
                          > e sie kolejnych

                          Tak koniecznie angielski tak jak kiedyś koniecznie trzeba było znac łacinę, Chińczycy nie marudzą tylko się uczą. A w ogóle to najlepiej jak naukowiec zna biegle kilka jezyków, taki gen. Zagórski który bynajmniej naukowcem nie był tylko zawodowym wojskowym juz w wieku bodaj 21 lat mówił biegle po angielsku, niemiecku, francusku i rosyjsku, oraz oczywiscie znał nieźle greke i łacinę ale to akurat było norma w tamtych czasach, dzisiaj jak widac nauczenie się dwóch czy trzech języków dla naukowca bywa problematyczne, owszem sa dziedziny nauki gdzie znajomosc angielskiego się nie przyda a nawet choćby nie wiem jaka była perfekcyjna to i tak to sie nie przełozy na rozgłos międzynarodowy bo co obchodzi kogos w USA czy w UK praca polskiego mediewisty badajacego historię okolic Płocka w XII wieku, tak samo w Polsce nikogo raczej nie beda obchodzić badania badacza okolic Cardiffi w wieku XIII.

                          Dosc bogata uczelnia np niemiecka,
                          > poza tym, ze publikuje po niemiecku (w jednym z jezykow miedzynarodowych) prac
                          > e z dziedziny ornitologii, to jeszcze stac ja na fachowe przetlumaczenie tej zl
                          > ozonej pracy na jezyk angielski

                          A nie przyszło ci do głowy, ze tej pracy nie tłumaczy tłumacz który sporo kosztuje tylko członek zespołu redagujacego pracę który akurat biegle zna angielski?
                          Wyszukujesz problemów których nie ma albo być nie powinno. Zresztą cos mi się zdaje, że niemiecka uczelnia jest bogatsza od polskiej nie tylko dlatego, ze ma wiecej pieniedzy do wydania ale przede wszystkim dlatego, że racjonalniej nimi gospodaruje.

                          > To nie jest wcale taka prosta sprawa do rozstrzygniecia a o obiektywnych kryter
                          > iach w ogole nie moze tu byc mowy.

                          To jak to ilosc noblistów, czy innych nagród za wybitne osiagnięcia naukowe nie jest kryterium obiektywnym? A może wypadamy za słabo wiec kryteria nieobiektywne? Moze obiektywniejsze byłoby ocenianie na podstawie publikacji polskojezycznych i opinii ministerstwa? Każde kryteria jakie przyjelibysmy miałyby swoje wady ale spróbuj zaproponowac lepsze niż te. W naszym kraju tez jeden z tygodników robi takie rankingi tyle, ze krajowe i powiem szczerze z obiektywizmem wiele wspólnego one nie mają za to w duzej mierze uzalezniają pozycje od sytuacji materialnej uczelni oraz sobie tylko znanych kryteriów wedle których oceniane sa programy nauczania.

                          Tymczasem polski biolog czy ornitolog moze napisac z
                          > nakomita prace w podobnej tematyce, ale poniewaz zrobi to wylacznie po polsku t
                          > o ta praca po prostu nie istnieje dla swiata.

                          To czemu sie nie uczy angielskiego i sobie jej nie przetłumaczy na angielski, żeby ja opublikować na świecie?

                          Czy uczac sie tego po polsku beda glupsi niz gdyby uczyli sie
                          > tego z tlumaczenia angielskiego?

                          Tłumaczenia angielskiego polskiej pracy? A po co maja się uczyć polskiej pracy nie po polsku? Co nie znaczy, ze nie powinni znać innych jezyków, zwłaszcza jak chcą dalej pracować naukowo.

                          Budzet to wazna rzecz, ale wazniejsze jest myslenie a jezeli podejscie tych którzy sa za nasza nauke odpowiedzialni i od których zalezy jej poziom i pozycja w świecie mają je podobne do tego które tutaj przebija z niektórych twoich postów to nic dziwnego że marnie z nia i nawet wzrost ilosci magistrów na mieszkańca niewiele tutaj zmieni



                          pozdrawiam
                          • klosowski333 Re: Wiesz 20.02.11, 12:02
                            Tlumacze, ze istnieje pewna prawidlowosc w tym rankingu, w ktorej uczelnie z naszej czesci Europy, z krajow dawnego Ukladu Warszawskiego, nie maja szans znalezc sie w pierwszej setce. I takie sa fakty. I tlumacze, ze glownym elementem wplywajacym na dokonania uwzgledniane w rankingu jest budzet. I to tez jest fakt. Zwroc uwage, ze w tym rankingu uczelnie klasyfikuja sie zgodnie z jakimis pakietami geograficzno-jezykowymi. Stadko uczelni amerykanskich na czele albo brrytyjskich, kazda z ogromnym budzetem wlasnym, o ktorym UW czy UJ moglyby sobie tylko pomarzyc.
                            • qqazz Jak to nie maja szans? 20.02.11, 12:42
                              Uniwersytet w Moskwie jest 74 w rankingu.
                              Nie pomyslałes tez o tym, że uczelnie anglojęzyczne sa na poczatku dlatego, że sa lepsze niz inne a na swoja pozycję pracowały przez dzisiątki a nawet setki lat konsekwentnej pracy na która nie miały wpływu fanaberie inteligentnych inaczej ministrów czy ideologów partyjnych? Ty od razu tłumaczysz to sobie na spiskowo niczym polski chłopek roztropek, bo skoro my jestesmy najlepsi i najmadrzejsi na swiecie a oni nas w rankingu wyprzedzają to jedyna przyczyną takiego stanu rzeczy musi być spisek.
                              Podpowiem ci, żebyś za długo nie szukał, że to najpewniej masońsko cyklistyczny spisek finansowany przez amerykańskich syjonistów, co wszystko tłumaczy.



                              pozdrawiam
                              • klosowski333 Re: Jak to nie maja szans? 20.02.11, 12:47
                                Uzylem gdzies slowa "spisek"? Nie, uzywam zamiast tego slowa "budzet". Nie rozbawiaj mnie niczym Dritte nieumiejetnosci rozumienia slowa pisanego. Spisek to spisek, a budzet to budzet. Do tego dochodza specyficzne kryteria oceny uczelni. Nie przecze, ze uczelnie amerykanskie, te najlepsze, maja wieksze mozliwosci, ale miedzy innymi dlatego, ze maja tak fajnie napompowany budzet. To jest uklad naczyn polaczonych. Jezeli uklad naczyn polaczonych skojarzy Ci sie ze slowem "spisek" to ja wymiekam.
                                • klosowski333 Re: Jak to nie maja szans? 20.02.11, 12:49
                                  Qqazz, ja gdzies napisalem, ze jestesmy najlepsi? Gdzie. Poki tego nie zacytujesz, nie ma dalej dyskusji, a Ty polemizuj sam ze soba, bo widze, ze sie troche zapetliles. Czekam na cytat z mojego postu o tym, ze jestesmy najlepsi z najlepszych.
                                  • qqazz Re: Jak to nie maja szans? 20.02.11, 13:05
                                    Uj ciezko u ciebie z mysleniem ciezko, pamiętaj, że niektórych rzeczy nie trzeba wypowiadac wprost tylko wynikaja one pośrednio z tego co się mówi. Taz piszesz ciagle, że pozycja w rankingu uniwersytetów anglosaskich jest w głównej mierze wynikiem ich zasobnosci oraz tego, ze sa angielskojęzyczne sugerujac pośrednio, że niewiele ma ona wspólnego z faktycznym poziomem kształcenia i jakoscią absolwentów, czyli, że oni relatywnie gorsi a my (i nasi koledzy z demoludów) lepsi, a kto wie czy nie najlepsi bo ich pozycja wynika tylko z tego, że to oni mają wiecej pieniedzy, robia ranking i mówią biegle po angielsku.


                                    pozdrawiam
                                    • klosowski333 Re: Jak to nie maja szans? 20.02.11, 13:08
                                      Qqazz, Ty w nocy czasu polskiego wdawales sie z forumowiczami w coraz ostrzejsze spory. Moze juz zmeczony jestes i nie jestes w stanie trzezwo myslec. Nie, Twoj wniosek jest bledy. Nie sugeruje, ze lepszy budzet nie przeklada sie na poziom uczelni, wprost przeciwnie. Tak wiec zalecam odpoczynek.
                                      • qqazz Re: Jak to nie maja szans? 20.02.11, 13:56
                                        Stary gdyby to zalezało tylko od pieniędzy to Sułtan Brunei albo inny Szejk postawił sobie uniersytet zajmujacy 1 miejsce, tak samo gdyby w sporcie sukces zalezał od pieniędzy to Małysz mógłby sobie skakac co najwyzej w tutrnieju kontynentalnym a medale mistrzostw swiata w piłce kopanej zdobywałyby druzyny z półwyspu Arabskiego zas taka Brazylia czy Argentyna nigdy by w nich nie wystapiły.
                                        Budżet w uczelniach zachodnich czesto pochłania w dużej mierze utrzymanie infrastruktury, bo Uniwerystet w takim np Edynburgu czy Leiden to nie jedna z kilku mniejszych lub srednich szkół tylko jedyna, za to duza wyzsza uczelnia w okolicy z porządnie rozbudowanym zapleczem.
                                        Owszem absolwenci nawet renomowanych uczelni wcale nie muszą przewyższać poziomem naszych absolwentów uniwerków świetnym przykładem jest mgr. Rostowski który o ekonomii ma pojecie podobne jak eksperci samoobrony którzy z nauka mieli ostatnio do czynienia 30 lat temu w technikum rolniczym (no ale incent w UK przez kilka lat pracy naukowej nie zrobił nawet doktoratu a w demoludach w szkołach prywatnych robia go profesorem i powaznym ekonomistą). Tylko, ze tamtym uczelniom wcale nie chodzi o zwiekszanie odsetka magistrów na 1000 mieszkańców a wyłapywanie tych najzdolniejszych i umozliwianie im twórczej pracy oraz rozwoju w wieku kiedy sa najbardziej produktywni, to dlatego w USA czy UK jest tylu doktorów przed 30 mogących się pochwalić osiągnięciami w samodzielnej pracy naukowej a u nas doktorant w tym wieku zwykle może czuc się wyróżnionym noszeniem teczki za kierownikiem katedry zaś o samodzielnej pracy to może pomarzyć za kilka lat. Kiedyś taki młody utalentowany i ambitny mógł sobie jeszcze ta samodzielnosc zorganizować, wystarczyło że skontaktował sie z SB nawiązywał współprace i mógł usuwać z drogi tłuczków blokujacych mu rozwój, oraz rozwijać współpracę z fachowcami z zagranicy niezależnie od widzimisię przełozonych z uczelni i zawisci srodowiska, a teraz co mu zostało?


                                        pozdrawiam
            • dritte_dame Re: kryteria oceny 20.02.11, 03:30
              klosowski333 napisał:

              > to co wkleilas dowodzi wybitnie, ze fa
              > woryzowane w rankingu sa uniwersytety (nie ma tu uczelni technicznych?) z duzym
              > budzetem.

              Znowu wypisujesz patentowane bzdury.

              Faworyzowane w tym rankingu są te uczelnie, których kadra i absolwenci mają wybitne osiągnięcia naukowe liczące się w świecie (osiągnięcia mierzone cytowaniami i nagrodami).

              (À propos.. nie ma technicznych???. A wiesz co to takiego jest MIT? albo Stanford?, a California Institute of Technology? a Monachijski Uniwersytet Techniczny? a Uniwersytet Toronto?, a Uniwesytet Waterloo?
              Pojęcia nie masz o strukturach organizacyjnych Zachodnich organizacji akademickich.)


              > Jakie sa kryteria mierzenia osiagniec absolwentow?

              No.. większą łopatą już nie potrafię.
              Przeczytaj sobie choćby w tym co już wskazałam, jeśli potrafisz.


              > W jaki sposob do odkryc moze
              > na uczelni dochodzic, gdy nie ma ona rozbudowanego zaplecza naukowego szczodrz
              > e finansowanego przez sponsorow, gmine, panstwo etc?

              "Nieważne czy kot jest czarny czy biały. Ważne żeby łapał myszy!"

              Nieważne dlaczego polskie uczelnie się w światowych (a nawet regionalnych) rankingach nie liczą.
              Ważne że się nie liczą.
              (I że temu trzeba zaradzić, zamiast upajać się światowym rekordem ilości "magistrów" na mieszkańca.)


              A powyżej zacytowaną sentencję zna każdy student pewnego kraju nie użalającego się nad swoja nadal bardzo powszechną tam biedą, i dlatego właśnie...

              > Jakie sa kryteria osiagnie
              > c kadry naukowej jak nie liczba publikacji w anglojezycznej prasie? Naukowcowi
              > z jakiego kraju jest latwiej opublikowac swoja oryginalna prace w jezyku angiel
              > skim w renomowanym pismie typu Science?

              ... oczywiście - Chińczykowi!.

              (A w każdym razie: Chińczykowi nieporównanie łatwiej niż Polakowi, jak to ewidentnie wynika z wszelkich rankingów.)

              A także, łatwiej niż polakom: meksykanom, argentyńczykom, brazylijczykom, francuzom (!), niemcom, japończykom, finom, norwegom, szwedom, duńczykom, szwajcarom, włochom, czechom, hiszpanom, grekom, koreańczykom i rosjanom (o rosyjskich Żydach w Izraelu już nawet nie wspominając), a nawet węgrom.


              > Czy polski historyk miediewista specjalizujacy sie w historii polskie
              > go sredniowiecza jest gorszy od swojego angielskiego odpowiednika tylko dlatego
              > , ze nie zna perfect angielskiego, zna za to perfect dolnoniemiecki, lacine i g
              > reke, ktore mu w badaniach mediewistycznych sa potrzebne?
              >
              > Czy latwiej mu opubli
              > kowac w anglojezycznej prasie referat na temat polskiego sredniowiecza, czy Ang
              > likowi latwiej dokonac publikacji w temacie sredniowiecza angielskiego?

              Jeden wart drugiego.
              Obaj stanowią zupełnie nieliczący się margines, poniżej wszelkiego poziomu szumów i bez najmniejszego wpływu na rezultaty rankingów najlepszych uczelni światowych.
              • klosowski333 Re: kryteria oceny 20.02.11, 11:56
                Boze, Dritte, jaki Ty jestes zeswirowany mlot. Byc moze jestes osoba z jakims uposledzeniem intelektualnym, ale mi sie naprawde nie chce za bardzo nad tym pochylac.
              • klosowski333 Re: kryteria oceny 20.02.11, 12:27
                Boze, Drittte, jak kazdy mlot masz sklonnosc do konfabulacji. Jakich lokalnych rankingach? Czy sa jakies lokalne Srodkowo-Europejskie rankingi, robione przez ludzi stad, wg kryteriow pasujacych do miejscowych realiow, ktore dokonuja miarodajnych klasyfikacji? Skonczyly Ci sie argumenty, ze uciekasz w zmyslenia?
                Chodzi mi o rankingi zawezajace badane uczelnie wylacznie do krajow dawnego UW, czyli do krajow, ktore w ciagu 22 ostatnich lat mialy podobne warunki rozwoju, w podobnym realiach polityczno-gospodarczo-spolecznych funkcjonujacych. Chyba, ze Ty bierzesz ranking robiony w Szanghaju, Londynie albo USA i przykladajacy tamte miary do naszych realiow. Dritte, z Toba nigdy nie ma dyskusji, bo u Ciebie logika szwankuje na poziomie elementarnym. Wklejasz rozne teksty, ale nie rozumiesz slowa pisanego, nie umiesz wyciagnac z tych lektur spojnych wnioskow, wyluskac niuansow pojeciowych, zrozumiec uwarunkowan zlozonych. Ciiebie do bialej goraczki doprowadzilo moje stwierdzenie, ze rankingi uwzgledniaja glownie czynniki wynikajace z budzetu uczelni. I to jest przeciez oczywiste. Ale oszolomiona Dritte dostala ataku, nie wziela lekow i wpadla w korkociag swoich uprzedzen do jakiegos tam anonimowego forumowicza. Gdyby te oczywista rzecz o budzecie napisal ktos inny, ona by tego nawet nie zauwazyla. Na forach swirow jest sporo, ale wiekszosc to sa swire plci meskiej. Ciebie mozna zestawic z Krytykantka.
            • dritte_dame Re: o przypieprzaniu 20.02.11, 03:42
              klosowski333 napisał:

              > Jestes dla mnie pocieszna osoba z tym Twoim natretnym przypieprzaniem sie do mnie

              Nie pochlebiaj sobie.

              Jeśli się "przypieprzam" to do osobników wypisujących dezinformujące głupoty bo myląca "informacja" jest gorsza nawet od braku informacji.


              Ty po prostu masz zwyczaj pisać wiele, na wiele tematów, autorytatywnym tonem i z wielką swadą, której niestety nieczęsto dorównuje rzetelna wiedza i krytyczna refleksja.

              I stąd też masz znaczny "przekrój czynny na zderzenie" z dyskutantami nie trawiącymi takiego rozsiewania dezinformacji oraz szerzenia wyrażanych z wiecowym zapałem poglądów opartych na niewiedzy i uprzedzeniach.
              • klosowski333 Re: o przypieprzaniu 20.02.11, 12:15
                Dritte, zdazylas juz w kilku dyskusjach udowodnic, ze jestes mlotem intelektualnym, ale wzruszam na to ramionami, bo na forach otwartych takich idiotow jak Ty jest pelno. Gdybys byla osoba psychicznie zrownowazona uwazajaca o mnie to samo co ja o Tobie to bys wzruszyla ramionami zamiast wpadac w obsesje na moim punkcie i tropic moje posty. Intelektualnie jestes bez watpienia polmozgiem i to dla mnie nie ulega watpliwosci, ale to jedna sprawa. Psychicznie natomiast jestes osoba obsesyjna i upierdliwa, dokladnie tak jak osoba z jakimis zaburzeniami. Na forach tacy ludzie sie zdarzaja i do tego tez trzeba sie przyzwyczaic. Ja nie tropie i nie tepie wszystkich idiotow takich jak Ty, bo musialbym byc niespelna rozumu by to na forach netowych robic. Ale gdy juz sie do mnie przyczepiasz jak gowno do podeszwy, to mowie Ci jak z Toba jest a Ty z pokora powinnas to przyjac i nie pieprzyc dalej jak potluczona. Gdy czytalo sie te Twoje brednie, w ktorych wymarzalas sie na temat mojej pracy, o ktorej nie masz zielonego pojecia, to mnie pusty smiech ogarnial, ale wtedy zdalem sobie sprawe, ze mam do czynienia ze zwyklym forumowym swirem, jakich wielu. Ale jak powiedzialem. Polubu przynajmniej funkcjonuje w zakresie swoich watkow, Ty natomiast jestes bardziej inwazyjna.
      • piwi77 Re: ? 20.02.11, 10:54
        0ffka napisała:

        > Polskie najlepsze uczelnie typu UW lub UJ w szarej końcówce w rankingu uczelni
        > na świecie, więc z czego tutaj się cieszyć?

        Pozycja w rankingu niewiele ma wspólnego z jakością kształcenia. Absolwent żadnej uczelni na świecie nie staje się od razu geniuszem - to dopiero materiał na dobrego pracownika. Taki materiał produkuje nie tylko Oxford, ale z powodzeniem robią to również nasze szkoły. Dopiero po podjęciu stażu, pierwszej pracy, absolwent nabiera potrzebnych umięjętności i staje się powoli profesjonalistą.
        • qqazz Re: ? 20.02.11, 12:05
          Jak to nie ma, sugerujesz że uczelnia w Pułtusku kształci na poziomie podobnym do tego jaki jest na Uniwersytecie np. w Edynburgu?


          pozdrawiam
          • piwi77 Re: ? 20.02.11, 12:12
            qqazz napisał:

            > Jak to nie ma, sugerujesz że uczelnia w Pułtusku kształci na poziomie podobnym
            > do tego jaki jest na Uniwersytecie np. w Edynburgu?

            Pewnie nie, ale w GB też znajdzie się sporo szkół nie lepszych od tej w Pułtusku. Popełniamy jeden dość częsty błąd, porównując zwykłą polską szkołę z zagraniczną renomowaną - z takiego porównania nic nie wynika. O tym, ze polskie szkoły aż takie złe nie są niech świadczy fakt, że nasi absolwenci z powodzeniem konkurują z absolwentami szkół zagranicznych.
            • qqazz Re: ? 20.02.11, 12:30
              Tylko sobie policz ile w tym rankingu jest uczelni Niemieckich czy Brytyjskich oczywiscie wyprzedzających nasze najlepsze i porównaj to z iloscia naszych uczelni. Owszem tam sa uczelnie słabsze niz Oksford ale trzymają zwykle poziom sporo wyzszy niz u nas, a jak nie trzymaja jak to ma miejsce np. na wielu uczelniach w USA to ich dyplomów po prostu nikt nigdzie nie honoruje bo nikt tam nie ma takiego obowiazku.
              Poza tym w wielu krajach uczelni wyzszych nie mnozy sie na takie pęczki jak u nas stawiajac spore wymagania przy doborze studentów, co z tego, że w takiej Warszawie jest kilkadziesiąt uczelni? W Edynburgu jest bodaj jedna za to porządna.

              O tym, ze polskie szkoły
              > aż takie złe nie są niech świadczy fakt, że nasi absolwenci z powodzeniem konk
              > urują z absolwentami szkół zagranicznych.

              Zwłaszcza na budowach czy za barem nieźle im idzie w tym konkurowaniu.



              pozdrawiam
              • piwi77 Re: ? 20.02.11, 12:39
                Z tym mnożeniem szkół wyższych za granicą, też wcale nie jest gorzej niż u nas, tam też każda pipidówa ma ambicje mieć swoja uczelnię i wielu to się udaje. I znajdziemy tam mnóstwo szkół na poziomie naszej, tej z Pułtuska. Jak napisałem, dla mnie wyznacznikiem jakości nie są rankingi, ale to jak wypada konfrontacja absolwentów z róznych krajów. Nasi naprawdę nie wypadają źle. Być może dlatego nikomu w głowie za granicą, żeby np. kwestionować nasze dyplomy. Polscy absolwenci generalnie mają dobra opinię i to powinno wystarczyć za ranking. Oczywiście jak ktoś chce więcej niz tylko to ciekawe zajęcie, marzy mu sie na przykład kariera naukowa na skalę światową, to rzeczywiście, powinien poszukać innej szkoły niż nawet ta najlepsza w Polsce.
                • qqazz Re: ? 20.02.11, 12:58
                  Koledż czy policealna szkoła zawodowa to nie jest szkoła wyższa nadająca tytuł.


                  pozdrawiam
                  • tomekjot Re: ? 20.02.11, 13:08
                    Formalnie nie jest
                    • qqazz Re: ? 20.02.11, 13:32
                      I faktycznie tez nie, koledż jest traktowany co najwyzej jako szkoła przygotowawcza której ukończenie z odpowiednio dobrymi wynikami może dac prawo studiowania na uniwersytecie, niemniej w statystykach czesto ujmuje sie je jako uczelnie a ich słuchaczy jako studentów.


                      pozdrawiam
    • tornson Tylko ciekawe jaki odsetek tego to są 19.02.11, 23:11
      warte papieru toaletowego papierki z prywatnych "uczelni"...
      • qqazz Re: Tylko ciekawe jaki odsetek tego to są 20.02.11, 04:31
        spory oj spory, jeżeli na studia ponoc trafia u nas ostatnimi laty około 40% niektórych roczników czyli jakieś co najmniej 2 razy więcej niz powinno trafiać.



        pozdrawiam
    • imponeross licencjaty 20.02.11, 01:39
      tomekjot napisał:

      > Ostatno wszyscy jakoś narzekają jak to u nas żle i wogóle.
      >
      > Fragment raportu OECD
      >
      > Według najnowszego raportu OECD o szkolnictwie wyższym przedstawiającym dane z
      > roku 2008 Polacy zanotowali czwartą pozycję na świecie pod względem odsetka osó
      > b, które ukończyły studia.

      Tu tez sa zaoczne licencjaty z prywatnych szkol. Zawsze to jednak cos, wierze, ze ci ludzie chodzac przez kilka lat (minimum 4?) w wiele weekendow na zajecia czegos sie tam jednak nauczyli.

      > Ponadto w Polsce w tym roku procentowo najwięcej osó
      > b uzyskało tytuł magistra.
      > Ponad 63 proc. absolwentów uczelni wyższych Polska może pochwalić się tytułem m
      > agistra i jest to najwyższy poziom na świecie.

      Jakby na to nie patrzec jest to ciekawa informacja :)
      • qqazz Re: licencjaty 20.02.11, 02:54
        1. Ci zaoczni z prywatnych szkół potrafią czasami przerabiać w 1 dzień półroczna kobyłę, ot chocby przypadek pseudouczelni z okolic Dworca Wileńskiego w Warszawie gdzie całosć zajęć z logiki odbywała się w 1 dzień o czym zreszta głośno było w mediach.
        W taki sposób nie mozna sie niczego nauczyć.
        2. W wielu krajach odpowiednik magisterium to poziom i szczebel porównywalny z naszym doktoratem, najpierw robi sie studia 1 stopnia a później mozna studiowac dalej. U nas wiele kierunków kształci od razu i tylko magistrów, zreszta kilkanascie lat temu ten odsetek był pewnie sporo wyzszy bo studiów licencjackich raczej nie było a inzynierowie i tak prawie wszyscy robili magisterki z uwagi na zagrozenie odbyciem ZSW.



        pozdrawiam
    • rossdarty Czas podsumować? 20.02.11, 10:40
      Trochę z innej beczki.

      Ze wszystkich przeczytanych wpisów widzę, że tylko klos stara się bronić do upadłego sztucznych statystyk podanych przez założyciela wątku.
      Może nie rozumie zależności że ilość nie musi wcale oznaczać jakości i choć krytykuję dane statystyczne to właśnie w konfrontacji ilości z jakością statystyka ukazuje słabą stronę jakości.

      Posłużę się dwoma przykładami zaobserwowanymi w moim mieście.

      Szkoły nauki jazdy.
      Nie wiem jak jest w innych miastach, domyślam się że podobnie, ale u mnie to zmora na ulicach. Z powodu że główny ośrodek egzaminacyjny znajduje się w moim mieście, po ulicach krążą elki z tablicami całego byłego województwa.
      W radiowych, i nie tylko, reklamach szkoły prześcigają się w zachętach dla potencjalnych kursantów.
      Jedna z takich reklam brzmi następująco, (fragmenty najbardziej istotne):
      Właściciel z uprawnieniami egzaminatora, (sic!)
      • klosowski333 Re: Czas podsumować? 20.02.11, 12:37
        Nie bronie do upadlego statystyk, ale nie uciekam w skrajnosci. Nie oceniam poziomu polskich uczelni przez pryzmat prywqatnej uczelni w Pipidowku. Podkreslalem to kilkakrotnie. Uwazam, ze mamy w Polsce spore grono znakomitych wykladowcow, ktorzy swoich studentow znakomicie potrafia przygotowac do zawodu. Dotyczy to zarowno uczelni technicznych, jak i humanistycznych. Faktem jest, ze absolwenci wielu kierunkow niektorych najlepszych uczelni w kraju zazwyczaj nie musza sie bac o prace, a jezeli znaja dobrze jezyki obce, nie maja tez problemy ze znalezieniem pracy na zachodzie. Polscy lekarze sa przyjmowani w Skandynawii z otwartymi rekami. Nie przyjmuje takiego zalozenia, ze skandynawski poziom wyksztalcenia w akademiach medycznych jest zenujaco niski, dlatego Polacy sa tam cenieni. Ale widocznie poziom wyksztalcenia polskich lekarzy (znowu nie odwolujac sie do skrajnosci i konowalow) nie jest taki zly, skoro prace na tamtym rynku znajduja. Na Politechnice Warszawskiej kraza skauci z roznych firm zachodnich i wyszukuja przyszlych pracownikow. Na ostatnim roku studiow podpisuja z przedstawicielami niektorych zawodow kontrakty. Niemcy otwieraja rynek pracy dla Polakow w maju, ale juz w ubieglym roku oglosili szeroki nabor w zawodach inzynierskich. Warunek: jezyk niemiecki. Nie sadze by siegali po inzynierow polskich (niektorych specjalnosci) w ciemno, bez zorientowania sie w poziomie nauczania na najlpszych polskich Politechnikach. Niemcy raczej kwalifikacje Polakow sa w stanie ocenic i stwierdzic na ile przydatne moga okazac sie na ich rynku. I takich przykladow moznaby mnozyc.
        Sprawa jest prosta - nie uciekajmy w skrajnosci bez uwzglednienia roznych mechanizmow i uwarunkowan. Wielu wyksztalconych Polakow znalazlo w swoich zawodach zatrudnienie na zachodzie mimo ze konczylo owe rzekomo fatalne polskie uczelnie. I tutaj pozostaje zwyklla logika, czy ich pracodawcy byli naiwni i uwierzyli w ich polski dyplom bez sprawdzenia kwalifikacji, czy tez te kwalifikacje w praniu okazaly sie faktyczne.
        • Gość: rossdarty klosowski333 IP: *.dynamic.chello.pl 20.02.11, 13:46
          klosowski333 napisał:

          > Nie bronie do upadlego statystyk, ale nie uciekam w skrajnosci. Nie oceniam poz
          > iomu polskich uczelni przez pryzmat prywqatnej uczelni w Pipidowku...(...)


          Dalej nie czytałem, przyznaję.
          Dosyć tej dyskusji, przynajmniej z moje strony.
          Czytałem za to inne Twoje wypo(ciny)wiedzi...

          Dyskusja merytoryczna, czy też akademicka nie opiera się na obrażaniu innych.
          Ty z braku kontrargumentów często się tego dopuszczasz...
          (A propos... Jakie masz wykształcenie???)
          • klosowski333 Re: klosowski333 20.02.11, 13:47
            Rossdarty, czasem rozmawia sie z Toba grzecznie, a czasem ni stad ni zowad i nie bedac sprokowanym wpadasz w taki dziwny "nastroj wypowiedzi". To jest lekko schizofreniczne.
            • Gość: rossdarty Re: klosowski333 IP: *.dynamic.chello.pl 20.02.11, 14:30
              Miałem olać, ale to też niezgodne z moimi zasadami...
              Zasady kłossowski333, zasady...

              Od tej pory już będę cicho...
              ...[i]w tym temacie[i]
              • klosowski333 Re: klosowski333 20.02.11, 14:41
                A co mnie obchodza Twoje schizofreniczne zasady?
          • klosowski333 Re: klosowski333 20.02.11, 13:49
            Mam formalnie wyzsze wyksztalcenie, Rossdarty i nie wstydze sie tego, bo tu nie ma sie czego wstydzic.
          • klosowski333 Re: klosowski333 20.02.11, 13:51
            P.S. 2 Poniewaz dyskusje ze mna probujesz przestawic na tory inwektyw, to ok, ale nie oczekuj wiecej ode mnie traktowania Cie powaznie. Jezeli zadasz mi jeszcze raz (powaznie) jakies pytanie, odniose sie do tego tak jak na to zaslugujesz i tak jak sie o to prosisz.
    • klosowski333 Re: ku pokrzepieniu 20.02.11, 13:37
      Ogolnie czytajac posty w tym watku odnosze wrazenie, ze przez niektorych przebijaja jakies kompleksy. Czesc forumowiczow, a jest to postawa, ktora ma swoje odbicie w realu, ktorzy nie maja wyzszego wyksztalcenia probuja sie na sile dowartosciowac i udowodnic sobie i innym, ze od osob z dyplomem wyzszej uczelni nie sa '"gorsi", bo przeciez to wszystko jest takie wzgledne i relatywne.
      W realu mielismy pare lat temu ciekawe zjawisko - Andrzejowi Lepperowi wydawalo sie, ze jest lepszym ekonomista niz Balcerowicz. Potem pojawily sie takie okreslenia jak wyksztalciuchy czy łzeelity, ktore odwolywaly sie do tych samych emocji i resentymentow.
      W Polsce, a zostalo to zakorzenione w czasach komuny, utrwalila sie taka tradycja by podwazac autorytety, by deprecjonowac czyjes osiagniecia i poddawac je wlasnie owej relatywizacji. Wybijajacych sie tradycyjnie ciagnelo sie za nogi i mowiono: a co on tam umie, co z tego, ze tu dostal taka nagrode, a tam takie stypendium, ja i tak wiem lepper.
      Patrzac na to jednak chlodnym okiem mozna zadac sobie pytanie czy wysilek zdobycia tytulu naukowego (pomijajac skrajne przypadki) nie jest czasem odrobine wiekszy niz zdobycie matury? Nie mowiac juz o tym, ze aby stac sie np magistrem badz inzynierem te mature i tak trza wczesniej zaliczyc. W niektorych krajach miara nowoczesnosci spoleczenstw jest srednia dlugosc nauczania, w tym sensie, ze im dluzsza tym lepiej to o danym spoleczenstwie swiadczy. Poza normalnym tokiem nauczania wlicza sie do tego rozmaite kursy, czy okresowe doksztalcanie pracownikow, ktorzy w niektorych branzach musza nadazac na nowinkami technologicznymi. Innymi slowy - im wiecej sie uczymy tym chyba jednak korzystniej i cos tam sie w tej glowie czasem odklada wiecej.
      Tutaj w charakterystyczny sposob ludzie imaja sie roznych sposobow by postrzegac poziom nauczania w Polsce przez pryzmat jakichs prowincjonalnych uczelni. Ja sobie mysle, ze hipotetyczny niski poziom nauczania na wyzszych uczelniach ma swoj odpowiednik w niskim poziomie nauczania w szkolach srednich, w gimnazjach i szkolach podstawowych. Nic sie z niczego nie rodzi, ze tez zacytuje klasyka. Skoro najlepsi polscy wykladowcy nie sa wystarczajaco dobrze przygotowani do efektywnego nauczania swoich studentow, to co mozna powiedziec o jakichs prowincjonalnych nauczycielach ze szkol srednich czy podstawowych?

      • qqazz Kolejne posumowanie 20.02.11, 16:06
        Na wstępie zaznaczę, ze w tym watku wyjatkowo fajnie sie z toba rozmawia kłosiu, mam nadzieję, ze w innych bedzie podobnie.

        tomekjot podał na starcie ponoc budujace statystyki z których wynika, ze odsetek magistrów i osób studiujacych który jeszcze 20 lat temu był u nas bardzo niski dzis jest jednym z najwyzszych w swiecie, z czego wyciagnał wniosek jakoby poziom naszego szkolnictwa wyzszego jak i poziom rozwoju intelektualnego społeczeństwa znacząco wzrósł.
        Stanowisko to spotkało sie z krytyka wiekszości forumowiczów i w zasadzie jestes chyba jedynym który próbował tego stanowiska bronic.
        1. Ilość nie zawsze oznacza jakość, owszem jest w naszym kraju kilkanascie solidnych uczelni, ale wiekszość tych magistrów czy licencjatów zazwyczaj bierze się ze szkół krzaków gdzie się płaci i wymaga, a najlepsi absolwenci prezetuja czesto poziom odbiegajacy od poziomu maturzysty z dobrego liceum czy technikum sprzed 15 lat.
        2. Owszem dysponujemy zasobami solidnej kadry naukowej, tylko co powiedziec o takim naukowcu który na jednej uczelni faktycznie kształci studentów na wysokim poziomie a na innej odwala sztukę zaliczajac kazdemu jak leci egzamin do którego taki student nawet nie miał szans sie porzadnie przygotować (np. zajecia z logiki na pewnej uczelni (posiadajacej teoretycznie niezła kadre naukową) dajacej ponoć tytuły mgr. prawa na Pradze robione w 1 dzień?
        3. Sama kadra i mozliwosci dydaktyczne to tez nie wszystko spotykałem juz ludzi studiujacych na całkiem przyzwoitych uczelniach prywatnych którzy, zeby te studia ukończyc musieli osiagac w wielu dziedzinach poziom i wiedze jakiej zupełnie nie wymagano na ponoc najlepszych polskich uczelniach. Odpowiedni program nauczania jest czasem wazniejszy, ambitny doktorant z pasja potrafi lepiej nauczac niz doswiadczony i uznany profesor.
        4. Problemem często nie jest brak kadry ale nadmiar studentów i kierunków oraz uczelni, wykładowca nie jest w stanie przy takim przerobie porzadnie zajac sie najlepszymi tylko dzieli czas na wszystkich i tych zdolniejszych i tych którzy i tak niczego nie sa w stanie zrozumieć.
        5. Pamiętajmy, ze zdobycie wyzszego wykształcenia nie może być traktowane jako dobro powszechnie dostępne, ono musi swiadczyć o jego posiadaczu, co innego szeroka edukacja policealna a co innego studia magisterskie czy licencjackie tutaj trzeba dbać o to, żeby trafiali tam najlepsi, najzdolniejsi i najpracowitsi a nie kazdy jak leci kogo stac na opłacenie czesnego. Z przyczyn obiektywnych odsetek takich osób w społeczeństwie nie powinien przekraczać 15-20%, a o poziomie nauki i tak decyduje 2-3% najzdolniejszych i najlepiej wykształconych a nie odsetek tytułów w społeczeństwie, w takim UK odwrotnie niz u nas problemem juz od lat jest brak chętnych autochtonów do kontynuowania nauki ponadlicealnej co nie przeszkadza tamtejszej nauce i tamtejszym uniwersytetom plasowac sie w scisłej swiatowej czołówce bo te 2-3% najlepszych na te uczelnie trafia i sie rozwija pod okiem i z pomocą wykładowców, a u nas często ginie w tłumie i musi sie rozpychac łokciami zeby ktos ich dostrzegł.
        6. Budujace sa w tym względzie pomysły ministerstwa ograniczajace multikierunkowość i zmierzające do ograniczenia liczby uczelni, jak widać tam tez zauwazono, że ilośc nie oznacza jakosci i cos z tym trzeba zrobić.



        pozdrawiam
        • klosowski333 Re: Kolejne posumowanie 20.02.11, 16:30
          Qqazz, gwolis scislosci, tutaj doszlo do jakiegos szokujacego nieporozumienia. Odsetek Polakow, ktorzy maja wyksztalcenie wyzsze wynosi sie zaledwie okolo 20% populacji, jesli sie nie myle i do najwyzszych w swiecie ten wskaznik z pewnoscia nie nalezy. Przytaczane przez autora watku dane dotycza wylacznie 24-25 latkow z 2008 roku. W tej grupie wyzsze wyksztalcenie (formalnie) zdobylo blisko 50% mlodych ludzi w tym wieku.
          • qqazz Re: Kolejne posumowanie 20.02.11, 16:49
            Owszem,tyle tylko, że odsetek ten na poziomie 20% uwazam za w miarę odpowiedni a nie za niski poza tym szybko rosnie, gdyz tak jak piszesz w niektórych rocznikach na studia trafia nawet około 50% młodziezy co moim zdaniem jest niepokojace, 50% społeczeństwa to poziom IQ w okolicach góra 100-110, ktos o takimj potencjale intelektualnym moze i jest w stanie wykuc i powtórzyć ale nie jest w stanie zrozumiec poważnej wiedzy akademickiej, bo to poziom wymagajacy IQ na poziomie minimum 120-130, no chyba ze ta wiedza na naszych uczelniach jest dostosowana do poziomu 110 czyli ogarnietego absolwenta zawodówki albo słabego absolwenta przeciętnej szkoły sredniej mającego problemy ze zdaniem matury sprzed 15 lat. Czyli, że poziom nauczania na wielu uczelniach jest porównywalny z poziomem dobrej zawodówki czy marnego liceum ekonomicznego z tamtych czasów i stad taki wzrost wykształcenia w społeczeństwie, gdzie obok dyplomów powaznych uczelni na które trzeba solidnie zapracować sa tez równowazne dyplomy "uczelni" na których sie płaci i dostaje dyplom.



            pozdrawiam
        • klosowski333 Re: Kolejne posumowanie 20.02.11, 16:58
          I dodam: ja nie bronie zlego wyksztalcenia. Ja w pierwszym swoim poscie w tym watku powiedzialem tylko, ze porownujac ze stanem z roku 1989 jest o niebo lepiej a mnie zmiany na lepsze zawsze ciesza. Jest to ewidentny progres. Zaznaczylem tez, ze nie mozna przykladac tych samych miar do roznych epok historycznych. To byla druga podstawowa moja teza adresowana do tych, ktorzy chcieli porownywac dzisiejszych absolwentow marnej prywatnej uczelni do przedwojennej ogromnej armii analfabetow. Biorac pod uwage rozne zlozone uwarunkowania oraz poziom finansowania polskich uczelni ja wole zeby mlody czlowiek nie poprzestawal na skonczeniu technikum zawodowym, a probowal poszerzac swoje kwalifikacje i umiejetnosci na wyzszych etapach szkolenia, zdobywajac nie tylko dyplomy czasem marnych prywatnych uczelni z Siedlec, ale tez otrzymujac honorowane na zachodzie roznego rodzaju certyfikaty po zaliczeniu jakichs tam doksztalcajacych kursow.

          Poki Polska jest krajem na dorobku i poki nie przeprowadzimy niezbednej predzej czy pozniej reformy systemu ksztalcenia na wyzszych uczelniach polaczonej z niezwykle kosztowna reforma dotyczaca nauki i finansowania nauki oraz instytutow naukowych (czesto zlokalizowanych przy uniwersytetach i akademiach), dopoty polskie uczelnie beda musialy zadowolic sie tym co maja, nie poszerzajac znaczaco swojego potencjalu inteletualnego i badawczego. Wszystko jest zwiazane przede wszystkim z kasa i kazda kompleksowa reforme mozna przeprowadzic tylko wowczas, gdy znajda sie na to srodki.

          Nauka w ciagu ostatnich lat nie byla dla politykow sprawa priorytetowa, ale jezeli to sie nie zmieni to Polska skaze sie na role peryferyjna, na role dostarczyciela gorzej wykwalifikowanej sily roboczej, kadry technicznej, pomocniczej, albo bedzie masowo eksportowac mlodych ludzi do innych, lepszych uczelni, w miare podnoszenia sie mozliwosci finansowych polskich rodzin by taki transfer zorganizowac i oplacic. To jest droga donikad i malo perspektywiczna. Rozumiem, ze przez 22 lata byly inne priorytety zwiazane z transformacja ustrojowa i gospodarcza. Okay. Zgoda. Poszlismy we wlasciwa strone zwiekszajac dostepnosc do ksztalcenia wyzszego i pooszerzajac sukcesywnie oferte dla mlodych ludzi. Dobry to byl kierunek i ciesze sie z wynikow z 2008 roku. Nie ma w tym nic zlego, mimo dostrzegania niedoskonalnosci tu czy tam. Teraz czas najwyzszy przedsiewziac kolejny krok. Zwiekszyc finansowanie nauki, dokonac odpowiednich zapisow w stosownych ustawach, na wzor finansowania MON. Sa takie plany i one musza zostac zrealizowane, bo inaczej obudzimy sie za lat 30 z reka w nocniku. Przy czym na rankingi uczelni nalezy lać rowno i bezlitosnie, w ogole sie tym nie przejmowac. Jedna drobna decyzja moze zmienic znaczaco pozycje w rankingu UJ i UW, ale slusznie rektorzy tych uczelni sie do takiego zabiegu nie kwapia. Tu nie chodzi o statystyki a o faktyczne i efektywne ksztalcenie wspolczesnych przedstawicieli elit w poszzegolnych dziedzinachh, liczac na to, ze wiekszosc absolwentow UJ i UW oraz PW pozostanie w Polsce i zdobyte umiejetnosci i wysokie kwalifikacje spozytkuje dla dobra polskiej gospodarki i nauki.
          • qqazz Re: Kolejne posumowanie 20.02.11, 17:30
            Wiesz ja jednak bym wolał, zeby na studia trafiali jedynie ci których potencjał na to pozwala i zeby było to dobro zadkie a nie powszechnie dostepne. Żeby ich poziom był dostosowany do poziomu bardzo dobrego a nie przecietnego absolwenta liceum a ci którzy za bardzo nie sa w stanie na nie się dostać zeby mieli mozliwośc podnoszenia kwalifikacji na policealnych uczelniach zawodowych które mogłyby byc przepustka na studia wyzsze po opanowaniu odpowiednich przedmiotów na odpowiednio wysokim poziomie. I dla nich bedzie to lepsze i dla społeczeństwa. Sytuacja w której połowa rocznika idzie studiowac jest anormalna i swiadczy tylko i wyłącznie o deprecjacji samych studiów jak i dyplomów.


            pozdrawiam
            • klosowski334 Re: Kolejne posumowanie 20.02.11, 17:46
              Zartujesz? To nie sredniowiecze. Ponad 40% mieszkancow Europy Zachodniej ma wyzsze wyksztalcenie. Zmien te strukture z powrotem do poziomu 10% czy ile tam chcesz, a Europa Zachodnia przezylaby najwiekszy kryzys w swojej historii od czasow srednioowiecznej epidemii dzumy. Gospodarka europejska rozsypalaby sie w drobny pyl. To bylby kataklizm na niewyobrazalna skale. Dlatego Niemcy dofinansowuja szkolenie, podobnie Skandynawia. Niemcy rozpaczliwie szukaja w Polsce i w innych krajach regionu inzynierow. Ten Twoj wniosek jest calkowicie nietrafiony i odwrotny w stosunku do zapotrzebowania gospodarek krajow rozwinietych.

              A propos dyskutowanego raportu:

              – To wielki sukces Polski, która zdołała w ciągu dwudziestu lat nadrobić wielką różnice dzielącą ja od rozwiniętych krajów – mówi Andreas Schleicher, szef działu analiz OECD w rozmowie z forsal.pl. Co ciekawe, raport przeczy powszechnemu przekonaniu, że w Polsce nie ma perspektyw po studiach. Bezrobocie wśród absolwentów wynosi tylko 3,1 proc.( śr. OECD 3,2 proc) ten sam wskaźnik dla ludzi z wykształceniem średnim wynosi 6,3 proc. ( w OECD 4,9). Według dokumentu, tylko 25 proc. absolwentów uczelni wyższych podejmuje nisko-płatne prace, mniej więcej tyle, ile wynosi średnia w OECD. – Polska nie różni się od innych krajów, a nawet radzi sobie lepiej od wielu krajów np. Hiszpanii czy Stanów Zjednoczonych – dodaje Schleicher.

              • qqazz Re: Kolejne posumowanie 20.02.11, 18:25
                Ciekawe, no chyba, że jako wyzsze wykształcenie traktuje sie tam równiez ukończenie koledżu czy równowazne zawodowej uczelni lokalnej.
                Nie o takie wykształcenie mi chodzi, dostęp do tego typu edukacji powinien byc możliwie szeroki, natomiast wykształcenie uniwersyteckie kończace się magisterka i uprawniajace do podjecia studiów doktorancjkich powinno byc elitarne i dostosowane poziomem do mozliwosci intelektualnych góra 20-25% społeczeństwa z której to grupy nalezy wyłuskiwać te 2-3% najzdolniejszych i najbardziej utalentowanych w społeczeństwie stwarzając im mozliwosci do dalszego rozwoju i twórczej pracy.
                Jak kazdy bedzie sie uczył to kto bedzie pracował? W tych rozwiniętych krajach już dzisiaj sa problemy z bezrobociem wsród absolwenów uczelni (we Francji przekraczajacym nawet 40% w rocznikach świerzo po studiach) za to brakuje fachowców z solidnym wykształceniem zawodowym których trzeba sciągac z zagranicy.
                Ktos z IQ około 110 nigdy nie bedzie solidnym ekonomistą bo niewiele z zaawansowanej ekonomii zrozumie ani nauczycielem, bo sam niewiele jest w stanie się nauczyć na poziomie ponad wyklepanie wkutych formułek i zrozumienie równania z 1 niewiadomą, za to może byc swietnym budowlańcem, czy mechanikiem, albo handlowcem. Więc chyba lepiej jak sie szybko wyuczy umiejetnosci przydatnych zawodowo i pójdzie pracować w wieku 20-21 lat niż bedzie siedział do 24-25 roku życia na studiach po których nikt go nie zatrudni w ponoc wyuczonej "specjalnosci", jak bedzie potrzebował łyknac wiedzy fachowej i się dokształcic to sobie pójdzie jak na zachodzie do takiego koledżu wtedy kiedy bedzie wiedział czego i po co ma się nauczyć.
                A Niemcy szukaja nie tylko inzynierów ale przede wszystkim chetnych do podjecia nauki w szkołach zawodowych gwarantujacych uzyskanie pracy po ich ukończeniu, wymagania sprowadzają się do ukończonego gimnazjum więc to raczej nie studia inzynierskie. Ciekawe czemu szukają chetnych na rzemieślników w Polsce skoro u nich bezrobotnych tez nie brakuje?


                pozdrawiam
                • qqazz A mówiac krótko 20.02.11, 20:10
                  To mozemy wprowadzic ustawę, za kazdy kto skończy gimnazjum (które od tej pory bedzie się nazywac uniwersytetem) zostaje magistrem a 20% najlepszych absolwentów zotaje profesorami, wtedy formalnie nikt by nam nie podskoczył w odsetku magistrów a ilosc profesorów byłaby u nas wyzsza niż w reszcie europy.
                  Tylko co z tego realnie miałoby wynikać? Dureń i tłumok z dyplomem nadal pozostaie Durniem i tłumokiem. Ten dyplom wcale nie swoadczy dobrze o nim, to on źle swiadczy o dyplomie i uczelni która mu go przyznała.


                  piozdrawiam
                  • klosowski334 Re: A mówiac krótko 20.02.11, 20:20
                    Nie zmienia to faktu, ze im bardziej rozwiniete spoleczenstwo, tym wyzszy zazwyczaj odsetek osob z wyzszym wyksztalceniem. W niektorych krajach (ale wylacznie wysoko rozwinietych) ten odsetek dochodzi do 70%. Najgorzej oczywiscie jest w panstwach trzeciego swiata.
                    Tak to wyglada. Im wyzej rozwinieta technologicznie gospodarka, tym wieksze wymogi wobec pracownikow dotyczace obslugi i organizacji coraz bardziej skomplikowanych systemow i struktur.
                    • qqazz Re: A mówiac krótko 20.02.11, 21:57
                      Owszem, ale po pierwsze jako wyzsze wykształcenie rozumie sie tam wykształcenie ponadlicealne niekonieczne równowazne naszemu magistrowi czy licencjatowi, po drugie rozwiniete czy nierozwinięte średni potencjał intelektualny i tak bedzie zwykle podobny a tutaj statystyka jest nieubłagana i z tego społeczeństwa jakie by ono nie było rozwinięte góra 20-30 % jest w stanie sprostać wymogom stawianym nie tylko na UW ale i na mniej renomowanym uniwersytecie i uzyskac uczciwie dyplom opanowywujac w miare poprawnie wymagana wiedzę. Bo chyba takie osoby traktujemy bez zadnych watpliwosci jako osoby z wyzszym wykształceniem a nie absolwentów uczelni z Płońska, Siedlec czy okolic Wileniaka.
                      Po drugie to wykształcenie musi odpowiadac rynkowym potrzebom, absolwenci socjologii, pedagogiki wczesnoprzedszkolnej itp. kierunków lub innych "beneluxów" raczej w takiej gospodarce nie sa specjalnie przydatni.
                      Po trzecie w takiej rozwiniętej gospodarce zwykle wazniejsze sa praktyczne umiejetności niż formalne wykształcenie, ostatecznie operator maszyny w fabryce choćby nie wiem jak skomplikowanej i tak zajmuje sie głównie przekładaniem wajchy, a jego koledzy wkręcają śrubki, do tego nie potrzeba studiów, tak samo jak dobry administrator sieci komputerowej niekoniecznie musi byc magistrem informatyki a dobry przedstawiciel handlowy czy pracownik BOK nie musi być magistrem ekonomii.

                      Tutaj nie chodzi o utrudnianie komus edukacji a o nazywanie rzeczy po imieniu, dyplom ukończenia studiów wyzszych to jeszcze niedawno było cos co świadczyło o jego posiadaczu, nawet jak był to dyplom prowincjonalnej WSP z marnym wynikiem i na byle jakim kierunku. Choć dzisiaj nadal potrafimy rozrózniac absolwenta porządnego czy przyzwoitego uniwersytetu gdzie na dyplom trzeba solidnie zapracować od absolwenta studióf gdzie się dostaje dyplom za regularne opłaty i frekwencję to jednak urzędowo z formalnego punktu widzenia sa to dyplomy równoważne i tak się je urzedowo traktuje.
                      Tutaj nie chodzi o to, żeby zamykać szkoły w Siedlcach, Pułtusku czy wiele innych, tylko o to, żeby poziom kształcenia w nich oferowany nie dawał żadnych państwowych tytułów na dyplomach które musza byc traktowane na równi z tytułami nadawanymi na UW.
                      Wykształcenie wyzsze to ma byc coś co swiadczy o jego posiadaczu a nie cos co ma połowa twojego rocznika, nawet ci którzy maja problemy z czytaniem i pisaniem o tabliczce mnozenia nie wspominajac.


                      pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka