strikemaster
08.03.11, 17:48
Wideorejestrator vs kierowca
Z chwilą rozpoczęcia pomiaru liczony jest czas przejazdu radiowozu i długość odcinka drogi (wyznaczana najczęściej z czujników ABS). Na tej podstawie wyliczana jest średnia prędkość, ale nie namierzanego pojazdu, a... radiowozu.
(...)
Jeśli policjanci będą doganiać ścigane auto, pomiar nie będzie prawidłowy, bo zawyżona zostanie prędkość pojazdu. Trzeba pamiętać, że urządzenie nie jest wyposażone w system mierzący odległość między pojazdem kontrolującym a kontrolowanym. Tylko od umiejętności i uczciwości mundurowego zależy, na ile mierzona prędkość będzie odzwierciedlała rzeczywistą prędkość nagrywanego kierowcy.
W sytuacji, kiedy policyjny pojazd jedzie bez sygnałów uprzywilejowania, nie ma prawa przekraczać linii ciągłej czy "spychać" z drogi innych pojazdów, aby nagrywać przewinienia kierowcy. Pamiętajmy, że nawet pojazd uprzywilejowany na sygnale nie może stwarzać zagrożenia w ruchu - przekonuje prof. Piotr Girdwoyń z Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego.
Kolejny punkt zapalny w relacji policja - kierowcy to "kumulacja" wykroczeń. Pomiar prędkości jest wykonywany zazwyczaj na dystansie 100 m, jednak mundurowi za swoją "ofiarą" jadą zwykle dłużej i rejestrują kilka, a nawet kilkanaście wykroczeń, np. nieprawidłowe wyprzedzanie, przekraczanie linii ciągłej. Taki "pościg" powoduje, że kierowca zbiera więcej punktów i dostaje maksymalny możliwy mandat, czyli 1000 zł.
Tymczasem według przepisów rozporządzenia w sprawie kontroli ruchu drogowego, kierowca łamiący prawo powinien zostać od razu zatrzymany.
Dodałbym komentarz, ale oznaczałoby to nawoływanie do nieposłuszeństwa obywatelskiego, które zwykle w kontaktach ze służbami się źle dla nieposłusznego kończą.