matylda1001
16.04.11, 13:59
W związku ze zbliżającym się ślubem brytyjskiego następcy tronu, mamy w mediach coraz więcej informacji na jego temat. Między innymi dowiedzieliśmy się, że William wraz z kolegami z jednostki, w której służy, udał się do pobliskiego pubu, czy czegoś tam rozrywkowego, i nie wpuszczono go z powodu braku miejsc na sali. Książę, wraz z "orszakiem", rozumiejąc sytuację, odszedł bez słowa sprzeciwu. No i tak sobie pomyślałam czy u nas, nasi "książęta z przydziału" zachowaliby się tak samo? Czy jakikolwiek restaurator miałby odwagę pogonić spod drzwi własnej restauracji takiego Kaczora, Tuska, czy inną osobistość z immunitetem? No i czy w razie odmowy nie utraciłby koncesji na alkohol, której to brak postrzegany jest jako koniec kariery restauratora? I czy sam zainteresowany pogodziłby się z takim afrontem, skoro jeden już pokazał, że w samolocie wymaga szacunku nawet względem swojej jesionki i kapelusza?