Dodaj do ulubionych

Nie lubię urzędasów

31.08.11, 18:18
Kiedyś myślałam,że nie lubię urzędów.Dziś wiem,że to nie urzędy są be tylko urzędasy.I na nic solidarność jajników. Urzędasy kobiety są o niebo gorsze od urzędasów mężczyzn.
Jeśli jesteście urzędasami to też was nie lubię.....

Petenci wszystkich miast łączcie się!
Obserwuj wątek
    • sammler Re: Nie lubię urzędasów 01.09.11, 17:14
      Łączę się z tobą w bólu (poważnie). Choć niektóre urzędasy się starają, nie powiem. Ale większość nadal tkwi mentalnie w systemie słusznie minionym.

      S.
      • migreniasta Re: Nie lubię urzędasów 01.09.11, 22:17
        Nie wiem co masz na myśli pod terminem " systemem słusznie minionym".
        Bo jeśli komunę to ja tego nie jestem wstanie pojąć. Komuny nie pamiętam z autopsji. Część młodych urzędasów pewnikiem też nie,a skoro znakomita większość nadal mentalnie w tym tkwi ,to oznaczato,że komuna nadal jest żywa.
        Komuna to nie ustrój...komuna to mentalność władzy i jej bezradnych pachołków.
        Dziś monitowałam telefonicznie w urzędzie i dowiedziałam się ,że muszę uzbroić się w cierpliwość,gdyż ich(gryzibiurw) jest zbyt mało .....
        Ponownie się wkurzyłam!
        Na ten balast ,który dźwigamy cierpliwie....
        • sammler Re: Nie lubię urzędasów 01.09.11, 22:42
          Komunizmu w Polsce nigdy nie było. Próbowano go wprowadzić zaraz po wojnie, ale bez większych sukcesów. Do czego zresztą i sytuacja u Wielkiego Brata się przyczyniła.

          Miałem na myśli pewien etos pracy, który streszczano w zgrabnym powiedzonku "czy się stoi, czy się leży itd.". Owszem, urzędnicy teoretycznie jedynie stosują prawo. Ale często sposób, w jaki to robią, pozostawia wiele do życzenia. Był kiedyś na którymś forum (może na FS?) wątek, w którym obszernie przedstawiłem swój punkt widzenia. W skrócie: nawet gdy urzędnicy mogą coś zrobić bez większych ceregieli (ale i bez obchodzenia prawa) dla klienta, w większości przypadków tego nie zrobią.

          S.
    • qqazz Re: Nie lubię urzędasów 01.09.11, 22:35
      Tutaj zwykle nie chodzi o ludzi a o system, biurokracja siła rzeczy jest bezduszna i przytłacza nie tylko petentów.


      pozdrawiam
      • nehsa Re: Nie lubię urzędasów 02.09.11, 07:41
        Biurokracja, to składowa totalitarnych systemów rządzenia, która jest ostoją rządzącej gawiedzi.
        Polska, nie jest państwem demokratycznym, i takiego państwa nie ma na świecie.

        Ja, w ramach antybiurokratycznej walki, dążąc do upodmiotowienia obywateli, proponowałem m.in. istotną redukcję, a nawet likwidację NFZ, ZUS, administracji Ministerstwa Zdrowia, i pozostałej otoczki tak zwanej Służby Zdrowia.

        Komu, czemu powinni służyć urzędnicy, biurokracja?

        Potrzebni są, ale w rozsądnych granicach.
        • migreniasta Re: Nie lubię urzędasów 02.09.11, 19:21
          Historycznie rzecz ujmując masz rację.
          Ale szczątkowa biurokracja jest wskazana.
          Demokracji nie ma gdyż dowód osobisty potrzebny jest PAŃSTWU a nie obywatelowi,więc fundować powinno PAŃSTWO. Prawo jazdy potrzebne jest obywatelowi więc niech on zapłaci.
          Przykłady można mnożyć...
    • tornson Re: Nie lubię urzędasów 02.09.11, 09:51
      migreniasta napisała:

      > Kiedyś myślałam,że nie lubię urzędów.Dziś wiem,że to nie urzędy są be tylko urz
      > ędasy.I na nic solidarność jajników. Urzędasy kobiety są o niebo gorsze od urzę
      > dasów mężczyzn.
      > Jeśli jesteście urzędasami to też was nie lubię.....
      Jeszcze trochę podrośniesz, to zrozumiesz że nie "urzędasy" są winni, ale rządzący politycy, bo to właśnie oni stanowią poronione prawo wedle którego działają urzędnicy.
      • qqazz Re: Nie lubię urzędasów 02.09.11, 10:40
        System już dawno zaczął zyc własnym zyciem, kazda próba reformy i ograniczenia biurokracji napotka na opór materii.


        pozdrawiam
        • tornson Re: Nie lubię urzędasów 06.09.11, 09:56
          qqazz napisał:

          > System już dawno zaczął zyc własnym zyciem, kazda próba reformy i ograniczenia
          > biurokracji napotka na opór materii.
          Jakiej materii? Wszystko zależy wyłącznie od woli polityków. Odkąd rządzi POPiS takiej woli nie ma.
      • migreniasta A właśnie,że nie.... 02.09.11, 19:04
        W urzędach siedzą biurwy i urzędasy a rządy się zmieniają i zmieniają. I mimo informatyzacji spraw nie załatwia się na pstryknięcie.
        Przełożona urzędniczki ,na którą złożyłam skargę tłumaczyła się ,że ich urzędników jest za mało.
        Bez komentarza.
        • angelfree Re: A właśnie,że tak.... 02.09.11, 19:53
          To nie chodzi o zmianę rządów, ale o kompleksową zmianę (uproszczenie) przepisów i prawa. Wtedy urzędników będzie wystarczająco.
          Ćwiczylam przez ostatni rok bycie urzędnikiem państwowym. Nie wyrabialam się. Poza tym urzędnik zanim coś zrobi musi wyprodukować setkę papierów, zeby w razie czego zabezpieczyc sobie tyłek. I tyłek swoich przełożonych.
          Najfajniejsze jest to, że przynajmniej w tej dzialce, z którą mialam styczność, kontrolujących jest wiecej niż pracowników merytorycznych.
          • migreniasta Re: A właśnie,że tak.... 02.09.11, 20:36
            Obawiam się ,że któryś z poprzedników miał rację. Przepisów nie da się uprościć,gdyż przepisy upraszczające życie mogłyby stać w opozycji do samego uproszczenia przepisów.
            A poza tym znakomita większość urzędników wpadłaby we frustrację gdyby okazało się ,że przepisy są proste i zrozumiałe dla petenta.
            Petent jak w ukazie carskim ma w etacie poczucie bezsilności i wyższości urzędnika nad nim samym....
            W tych warunkach sami urzędnicy zrobią wszystko by przepisy zrozumiałe były tylko dla nich...
            • angelfree Re: A właśnie,że tak.... 02.09.11, 20:44
              Byłoby wystarczające, gdyby byly logiczne i zrozumiale dla urzędnika.
              • migreniasta Re: A właśnie,że tak.... 02.09.11, 21:03
                To ja się pytam po co ów urzędnik tam siedzi?
                On jest jak doopa od s****a żeby wiedział co trzeba.
                Spotkałam się już z sytuacją gdy organ kontrolujący mnie nie był przygotowany do procedowania ,bo był niedouczony. Urzędniczenie jest jak jeżdzenie wózkiem widłowym. Jeśli nie potrafisz to prędzej czy później narobisz garbatych dzieci.
                Niektóre sprawy są banalne. Takie na przykład zaświadczenie o niezaleganiu w ZUS-ie można otrzymać raz od ręki a drugim razem po wielkich mękach. Dlaczego?
                • angelfree Re: A właśnie,że tak.... 02.09.11, 21:51
                  Może i tak, ale fajnie byłoby, gdyby przepisy były wewnętrznie niesprzecznie i nie zmieniały się co pół roku. Zeby ci, ktorzy wydają interpretacje, mieli na celu usprawnienie, a nie utrudnienie.
                  Ja nie zajmowalam się wydawaniem zaświadczeń, ani nawet nie wydawaniem decyzji, tylko mialam bardzo konkretne zadanie do wykonania, a większość czasu zajmowało mi mielenie papierów i próby rozwiązania kwadratury kola. Odechciało mi się.
                  Dlatego ten system należy wysadzić w powietrze, większość ustaw, regulacji napisać od nowa, zlikwidować trzy czwarte organów kontrolujących. Ten wąż zaczyna zjadać wlasny ogon. Prawo Parkinsona w pełnym rozkwicie.
                  • migreniasta Re: A właśnie,że tak.... 02.09.11, 22:15
                    To dobrze ,że skończyłaś z tym. Szkoda zdrowia było. Jestem raczej obyta z biurokracją ale często czuję się zagubiona gdy mam latać po obcym mi urzędzie w poszukiwaniu właściwego okienka. Instrukcje sposobu i kolejności załatwiania spraw są nieczytelne,a urzędnicy opryskliwi gdy zadać im pytanie. A ja nie lubię się płaszczyć przed kimś kto na samym początku spogląda jak nisko się kłaniam. Zauważyłam,że czym niższy ukłon tym większa szansa na sukces.
                    To urzędnik powinien kłaniać się w pas petentowi,gdyż dzięki niemu ma pracę.
                    Druga strona medalu to opłaty......
                    Za wypis i wyrys w wydziale geodezji płaci sie 120 zł. A są to dwie kartki generowane przez komputer. 60 zł za kartkę. Rozbój w biały dzień.
                    Albo rejestracja pojazdu. Prawie 200 zł za świstek,świecidełko i dwie blachy.
                    W kolejce śmierdzi.Okienka są tak skonstruowane ,żeby petent płaszczył się przed urzędnikiem.
                    I jeszcze te numerki,których o 10 już nie ma....
                    • angelfree Re: A właśnie,że tak.... 03.09.11, 08:46
                      Nie wiem, czy dobrze.

                      W tych 60 i 200 złotych jest cala masa innych kosztów. Nie twierdzę, ze wszystkie są uzasadnione, ale nie wyobrażasz sobie chyba, że wypis i wyrys to jest tylko koszt ksero?
                      • migreniasta Re: A właśnie,że tak.... 03.09.11, 10:24
                        Wyrys jest realnie warty ok 15 zł. W skład tego wchodzi materiał,baza informatyczna,praca ludzka i koszt utrzymania biura. Reszta to myto za rozrośnięty do granic możliwości system tzw nadbudowy. Niektóre samorządy w ramach tych cen potrafią jeszcze na tym zarobić-inne dopłacają z budżetu....
                        • angelfree Re: A właśnie,że tak.... 03.09.11, 11:12
                          Czy 15 - nie wiem, może 30, może 25, ale tak, tak to wygląda.
                          • migreniasta Re: A właśnie,że tak.... 03.09.11, 11:18
                            Jeśli zaś pracownik generuje taki wyrys dłużej niż kwadrans to nie wykazuje minimum profesjonalizmu. Ostanio pobierałam grzecznościowo taki dokument właściwy dla sporej kamienicy. Mówię Ci....kilka kresek ,kilka cyfr i pieczątka.
                            Po co pieczątka szefa działu skoro dokument wypłuł komputer a szef działu tylko machnął parafkę. O nieobecność szefa działu wszystko się rozbijało. Nie przyszedł do pracy i sparaliżował wszystko co mógł.
                            • angelfree Re: A właśnie,że tak.... 03.09.11, 11:53
                              Bo, jak większość laików, myślisz, ze drukarka po prostu wypluwa taki wyrys po naciśnięciu guzika. A wcześniej sama ten wyrys sporządzila (jeżdząc w teren), wprowadzila do rejestru, nie wiem, co tam jeszcze geodeci robią.
                              Tak jak np. większość prywatnych inwestorów myśli, ze projekt budowlany to papier i trochę tuszu.
                              Hydraulik, glazurnik, murarz, dekarz - wykonują ciężką robotę i jak coś zrobią, to od razu widać.
                              Architekt, inżynier - wszak produkuje tylko papier.
                              • migreniasta Re: A właśnie,że tak.... 03.09.11, 18:53
                                Myślę ,że potratkowałaś mnie jak KAŁMUKA bezrozumnego. Akurat wiem ile wysiłku wymaga sporządzenie rzetelnego projektu. Ale jeśli projekt już jest to reszta to pikuś. Nie bądź naiwna. ... Jeśli każda prośba o wyrys miałaby być realizowana przez geodetę terenowego to koszt takiej operacji szedłby w tysiące złotych. Wyrys jest pobierany z bazy danych i drukowany. Kolejne operacje to dekretowanie i zatwierdzanie ale to jest robione automatem przez urzędników podpisywaczy. I jeszcze jedno..... Za ten wyrys raz już właściciel działki zapłacił..i to grube pieniądze. Teraz płaci tylko za drukarkę i podpisy urzęowych biurw. Tak -czy nie tak?
                                • angelfree Re: A właśnie,że tak.... 04.09.11, 11:53
                                  Miałam do czynienia z taką ilością bezrozumnych kałmuków, że jestem mile zdziwiona, jak okazuje się, że ktoś nim nie jest.
                                  Na pytanie tak czy nie nie mogę odpowiedzieć ani tak, ani nie. Bo czasem tak, a czasem nie. Nie - w przypadku, gdy pierwotny wyrys nie byl robiony na żądanie wlaściciela, a przez jednostkę administracyjną w celach inwentaryzacji zasobów, czy czegoś tam.
                                  Zresztą - nie wiem, ile zarabia taka urzędniczka wydająca wypis i wyrys i ile jej to zajmuje. Sądzę, że jej pracy jest na jakieś pół godziny. Ale wbrew pozorom to naprawdę nie jest jedyna praca wlożona w sporządzenie i wydanie tego dokumentu - ja nawet nie podejmuję się tego wyliczyć, ale wiem, że t.zw. overheady to spora część kosztow każdej instytucji.
                                  • migreniasta Re: A właśnie,że tak.... 05.09.11, 22:37
                                    A w Rosji w hotelach są nadal etażne. Z opowiadań ojca wynikało,że za ichniejszej komuny na każdym piętrze była taka piętrowa recepcjonistka. Myślałam,że się ojczulek zgrywa ale z autopsji sama na właśne oczy widziałam. Kiedyś ponoć wszystkie etażne były agentkami KGB....
                                    • angelfree Re: A właśnie,że tak.... 06.09.11, 11:12
                                      ... i szatniarze w knajpach.
                    • tornson Re: A właśnie,że tak.... 06.09.11, 10:22
                      migreniasta napisała:

                      > To dobrze ,że skończyłaś z tym. Szkoda zdrowia było. Jestem raczej obyta z biur
                      > okracją ale często czuję się zagubiona gdy mam latać po obcym mi urzędzie w pos
                      > zukiwaniu właściwego okienka. Instrukcje sposobu i kolejności załatwiania spraw
                      > są nieczytelne,a urzędnicy opryskliwi gdy zadać im pytanie. A ja nie lubię się
                      > płaszczyć przed kimś kto na samym początku spogląda jak nisko się kłaniam. Zau
                      > ważyłam,że czym niższy ukłon tym większa szansa na sukces.
                      > To urzędnik powinien kłaniać się w pas petentowi,gdyż dzięki niemu ma pracę.
                      Ooo, wielka paniusia się znalazła, w pas się jej kłaniać trzeba! Z takim podejściem to się nie dziwię że tak a nie inaczej ciebie traktują. Zacznij szanować ludzi to i szacunku od nich się doczekasz. Ja nigdy nie spotkałem się z opryskliwością ze strony urzędnik, ale też nie wjeżdżam do urzędu z wykrzywioną mordą i masą pretensji na dzień dobry. Nie wiem gdzie co znaleźć to się normalnie pytam w informacji a nie wykrzykują że tu burdel wszędzie. Jak podchodzę do okienka mówię o co mi chodzi, a nie wrzeszczę na dzień dobry do urzędnika.

                      > Druga strona medalu to opłaty......
                      > Za wypis i wyrys w wydziale geodezji płaci sie 120 zł. A są to dwie kartki gene
                      > rowane przez komputer. 60 zł za kartkę. Rozbój w biały dzień.
                      > Albo rejestracja pojazdu. Prawie 200 zł za świstek,świecidełko i dwie blachy.
                      > W kolejce śmierdzi.Okienka są tak skonstruowane ,żeby petent płaszczył się prze
                      > d urzędnikiem.
                      > I jeszcze te numerki,których o 10 już nie ma....
                      A co mają urzędnicy do opłat!! Myślisz że to urzędnik bierze sobie wedle własnego widzi-mi-się wysokość tej opłaty?? Rządzący tworzą prawo i rządzący decydują o ich wysokości i mają teraz wielką radochę wszystkie te szmaty polityczne że motłoch psy wiesza na bogu ducha winnych urzędnikach a nie na prawdziwych winowajcach.
                      • migreniasta Re: A właśnie,że tak.... 06.09.11, 21:58
                        Odpowiedz na jedno pytanie proszę.....
          • tornson Re: A właśnie,że tak.... 06.09.11, 10:03
            angelfree napisała:

            > To nie chodzi o zmianę rządów, ale o kompleksową zmianę (uproszczenie) przepisó
            > w i prawa. Wtedy urzędników będzie wystarczająco.
            Ale to jest właśnie domeną rządzących.
            • migreniasta Re: A właśnie,że tak.... 06.09.11, 21:59
              czy przypadkiem........
        • tornson Re: A właśnie,że nie.... 06.09.11, 10:03
          migreniasta napisała:

          > W urzędach siedzą biurwy i urzędasy a rządy się zmieniają i zmieniają.
          Zmieniają się i nic nie robią. A urzędnicy wykonują ciężką i odpowiedzialną pracę i muszą się połapać w tym burdelu prawnym jaką zaserwowano po 1989 roku.

          > I mimo informatyzacji spraw nie załatwia się na pstryknięcie.
          Takie przepisy, takie prawo, pretensje do rządzących nie do urzędników.

          > Przełożona urzędniczki ,na którą złożyłam skargę tłumaczyła się ,że ich urzędni
          > ków jest za mało.
          Widać pewnie tak jest. A ty mniej słuchaj populistycznych niedorozwojów, dla których jedynym pomysłem na "reformę" jest zwolnic ileś tam procent urzędników i dopie...ć reszcie więcej obowiązków, nie wgłębiając się wogóle w istotę problemu.
          • migreniasta Re: A właśnie,że nie.... 06.09.11, 22:01
            nie jesteś przebrzydłym urzędasem,który pisuje w godzinach urzędowych?
    • Gość: 191 kropek Sto dziewięćdziesiąt jeden kropek IP: 66.90.73.* 02.09.11, 10:48
      ...........................................................................................................................................................
      ....................................
      • migreniasta Re: Sto dziewięćdziesiąt jeden kropek 02.09.11, 19:06
        Te.. KROPEK weź się zmywaj z tym infaltyjnym mors'em
        • 33qq Re: Sto dziewięćdziesiąt jeden kropek 02.09.11, 21:09
          Nie dyskryminuj piegowatych!
          • migreniasta Re: Sto dziewięćdziesiąt jeden kropek 02.09.11, 21:16
            A niby z jakiego paragrafu?
            Jego kropki przynoszą pecha .....
            • 33qq Re: Sto dziewięćdziesiąt jeden kropek 02.09.11, 21:37
              komu?

              A może to zbiór kropek nad i? Takie cosie do zamykania głupich dyskusji?
              • migreniasta Re: Sto dziewięćdziesiąt jeden kropek 02.09.11, 21:46
                Nie jemu decydować o końcu dyskusji. Wyrocznia to jakaś z MATRIXA czy cóś?
                • 33qq Re: Sto dziewięćdziesiąt jeden kropek 02.09.11, 21:59
                  raczej zbiór do wyboru. Każdy może sobie wybrać dowolną i postawić w miejscu przez siebie wybranym
                  Na przykład tu:
                  .
        • nehsa Re: Gość:stab, m.in. kiedyś napisał, że 02.09.11, 21:28
          nehsa uwala każdy wątek.
          Tak Twojego, ale i każdej innej osoby, nigdy nie uwalam, tylko w miarę subtelnie sygnalizuję, że każdy czyn człowieka jest sprawiedliwy, bądź niesprawiedliwy, i czasem w takim kontekście wtrącam swoje trzy grosze.

          Z Twoich doświadczeń z biurwami wynika, że urzędnikami państwowymi powinni być ludzie odpowiedzialni, czyli gotowi z racji swojego profesjonalnego przygotowania, do podejmowania natychmiastowych, odpowiedzialnych decyzji.

          A terminy "administracyjne", to ewentualna pomoc dla urzędnika w bardzo skomplikowanych sprawach.

          W państwie demokratycznym, petent, czy pacjent, który powierzył swoją sprawę, lub prośbę, czy stan zdrowia w ręce państwowego urzędnika, a takim ujrzędnikiem jest także lekarz, powinien w granicach obowiązującego prawa - tylko wymagać.

          "A jaki jezd kóń kużden widzi."
          • migreniasta Re: Gość:stab, m.in. kiedyś napisał, że 02.09.11, 21:49
            Nie sądzę byś uwalał wątki. Jeśli się Ciebie poczyta dłużej to nawet można Cię polubić nawet gdy się Ciebie do końca nie rozumie.
            • nehsa Re: nasz dzień powszedni zależy... 03.09.11, 08:12
              od, Chleba, o Który prosimy Jedynego Ojca w modlitewce, "Ojcze Nasz" - "Chleba dawaj nam co dzień". A Tym Chlebem, jest ŚWIATŁOŚĆ=ROZUM, Syn Ojca, Nasz Stwórca, czego dowodzą fakty zależności naszego człowieczeństwa, od Stwórcy, czyli od Światłości.
              Fakt zależności myślenia.
              Fakt zależności mówienia-porozumiewania się.
              Fakt nosicielstwa powinności solidarności.
              Fakt braku woli-skoro jesteśmy nosicielami obowiązku.

              Jak nie zrozumiemy, że jakość naszego człowieczeństwa jest zależna od Stwórcy, od Światłości, to możemy "dorabiać się" społeczeństwa fantastycznie wykształconego, ale pozbawionego mądrości, czyli zdolnego do sprawiedliwego współżycia, sprawiedliwej współpracy.

              Biurokracja, biurwokracja, to zwyrodniałości, które są przejawem głupoty nieźle wykształconych ludzi, posługujących się językami obcymi.
              Oczywistym przejawem takiego zwyrodnienia społeczeństwa, jest religijność.

              Nauka Ojca, to nie jest wzorzec religii, to jedyny, uniwersalny wzorzec międzyludzkiej współpracy. I nie może być inaczej.

              • migreniasta Re: nasz dzień powszedni zależy... 03.09.11, 10:42
                Obawiam się ,że dogmaty ,którymi dowodzisz prawdziwości swych racji nie przystają do całokształtu żywota ludzkiego. Od chleba,który jest uniwersalnym symbolem pożywienia w naszej kulturze(w Chinach miska ryżu,w Meksyku garść fasoli,w zapyziałej Rosji talerz kartofli) przechodzisz bardzo płynnie na wyższe szczeble domeny ludzkiej. Sposób realizacji społecznych relacji jest przez mnie do przyjęcia,jednakże metoda jego dowodzenia kłóci się z moim światopoglądem. Uważam,że czynić dobro można bez podpierania się autorytetem STWÓRCY,którego bytność uważam za wątpliwą,choć niewykluczoną z przyczyn ontologiczno-epistemologicznych. Czasem mam wrażenie,że pisząc o wykształconych ludziach dotykasz mnie dożywego choć nie sądzę byś adresował to personalnie do mojej skromnej osoby. Twój sposób pojmowania istoty zagadnienia jest piękny co nie znaczy ,że jedynie słuszny w formie. Piszę w formie ,bo cel jaki możesz osiągnąć jest ze wszech miar pożądany.
                Pozdrawiam.
                • nehsa Re: nasz dzień powszedni zależy... 03.09.11, 21:30
                  Migreniasta m.in., napisała:
                  "> Obawiam się ,że dogmaty ,którymi dowodzisz prawdziwości swych racji nie przysta
                  > ją do całokształtu żywota ludzkiego."

                  ***Jakość naszej codziennej współpracy, zależy od jakości naszego rozumu, czyli jest ona tym wyższa, im wyższa jest jakość naszego rozumu.
                  A nasz rozum, jest zależny bezpośrednio od Stwórcy, czego dowodzą FAKTY zależności naszego bycia człowiekiem-człowieczeństwa, od Istot Boskich.

                  1./ Fakt absolutnej niezależności procesów myślenia, jest oczywisty, i nie jest DOGMATEM.

                  2./ Fakt niezależności niematerialnego sensu naszej mowy, jest również oczywisty, i nie jest DOGMATEM.
                  2a./Każdy sens wypowiadany z ust, jeżeli jest sprawiedliwy, to jest dowodem naszego posłuszeństwa.
                  2b./ A każdy sens wypowiadany z ust, jeżeli jest niesprawiedliwy, jest dowodem samokarania się nim, czyli jest karą.

                  3./ Fakt, nosicielstwa przez każdego człowieka powinności=obowiązku solidarności, jest oczywisty, i nie jest DOGMATEM.
                  Posłuszeństwo solidarności skutkuje POKOJEM, nieposłuszeństwo samokaraniem się.

                  4./Fakt braku woli człowieka, jest oczywisty(bo pkt.3), i również nie jest DOGMATEM.
                  Jesteśmy przetwórcami udostępnionej nam materii, a nie jej twórcami.
                  Prawo, możliwość wyboru postępowania, to jeszcze nie jest wola.

                  5./Fakt zredukowania rodzajowi rui=chcicy, czyli potrzeby rozmnażania się, jest również oczywisty, i nie jest DOGMATEM. Nasze potomstwo, przychodzi na świat wskutek umiłowania go przez nas.

                  Człowieka stworzył Stwórca, poprzez obarczenie go w obowiązkiem.
                  Natomiast naturę stworzył Stwórca, poprzez wyposażenie jej w potrzeby.

                  Jak tej zależności naszego człowieczeństwa od Istot Boskich nie zrozumiemy, będziemy głupieć, co przecież coraz bardziej widoczne. A dynamiczny wzrost biurokracji jest tego oczywistym świadectwem.

                  Coraz bardziej cywilizowani ludzie, są w coraz większym stopniu stają się przedmiotami, a nie podmiotami. Wręcz odziera się ich z podmiotowości. Na dzień dzisiejszy, są pogardzanym ludzkim towarem, wyjątkowo niechodliwym bublem.

                  Ps.
                  Nauka Ojca, została oznajmiona w podobieństwach.
                  "Chleba dawaj nam co dzień."- prośba odnosi się do Światłości=Syna Ojca. Innej opcji nie ma.

    • Gość: daniel Ludzi bez zameldowania traktują jak nic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.11, 15:41
      Czy aby być obywatelem trzeba mieć zameldowanie ?
      • migreniasta Re: Ludzi bez zameldowania traktują jak nic 03.09.11, 18:58
        Zgodnie z ostatnimi przepisami nie ma obowiązku meldunkowego. Jeśli kogoś się dyskryminuje za fakt braku meldunku to popełnia się przestępstwo.
        Jako pracodawca mam opory by zatrudnić delekwenta bez meldunku ,bo sprawy skarbowe nie nadązyły za przepisami ale uważam,że niech się PAŃSTWO o to martwi. To już jest jego problem. I nie chciałabym być urzędnikiem ,który miałby roztrzygać gdzie mają trafić podatki należne PAŃSTWU z tytułu tego pracownika........

        ps
        one i tak trafią do SKARBU PAŃSTWA tylko nikt nie potrafi logicznie tego przeksięgować.
        • karbat Re: Ludzi bez zameldowania traktują jak nic 04.09.11, 11:56
          sammler napisał:

          > Komunizmu w Polsce nigdy nie było. Próbowano go wprowadzić zaraz po wojnie, ale
          > bez większych sukcesów. Do czego zresztą i sytuacja u Wielkiego Brata się przy
          > czyniła.

          zgadzam sie w 100 % tach ... byli komunisci - POLACY , na stanowiskach w Polsce pod parasolem CCCP i nic wiecej . komunizmu w Polace za PRLu NIE bylo ! .
          O pewnych elementach komunizmu , aspektach w zyciu spol - gosp ... w kraju mozna mowic .
          nie wiem skad cepy z wypranymi mozgami twierdza , ze w Polsce byl komunizm ...
          kato ksiadz , genetyczni patryjoci ich tak nauczaja ....

          > Miałem na myśli pewien etos pracy, który streszczano w zgrabnym powiedzonku "cz
          > y się stoi, czy się leży itd.". Owszem, urzędnicy teoretycznie jedynie stosują
          > prawo. Ale często sposób, w jaki to robią, pozostawia wiele do życzenia.

          tak . urzednik w zasadzie robi tylko to - co mu Polak ustawodawca NAKAZAL .
          a , ze urzednik bywa czesto niekompetentyny ( znajomy znajomego ) ,
          chamski ... to ... tylko Polak na urzedzie - frustrat pokazujacy kto tu ma wladze

      • tornson O to pytaj rządzących którzy tworzą takie 06.09.11, 10:23
        właśnie prawo.
        • migreniasta Re: O to pytaj rządzących którzy tworzą takie 06.09.11, 22:06
          Tusk z Komorowskim nie piszą na tym forum,ale jest tu wielu takich co wiedzą lepiej od nich.
          A poza tym Tusk z Komorowskim nie odpowiadają za butę niektórych urzędasów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka