Natura Boga

03.06.04, 15:45
Chcialbym dodac jescze, dla jasnosci, iz z czysto naukowego (empirycznego)
punktu widzenia istienie Boga osobowego jest niemozliwe, jako iz oczywiste
jest, iz Bog Teistow, czyli Bog-osoba (osoby) nie moze istniec, jest to
bowiem wtedy najwyzej nadczlowiekiem (supermanem), inaczej antropomorfizacja
idei Najwyzszego Bytu. Natomiast zgadzam sie czesciowo z twierdzeniem
Deistow, ktorzy zakladaja istnieie bezosobowego, calkowicie abstrakcyjnego
Najwyzszego Bytu, jako iz istnienia badz nie takowego Bytu nie da sie
empirycznie obalic (przynajmniej na obecnym poziomie nauki), a poza tym Bog
Deistow nie jest wewnetrznie sprzeczny tak jak Bog Teistow, ktory jest
przeciez Bogiem ulomnym, nie jest on bowiem ani wszechmocny (dal sie pokonac
za czasow biblijnych plemieniu z zelaznymi wozami), ani tez wszechobecny
(przykladowo wcielajac sie w Jezusa z Nazaretu udowodnil, iz nie moze sie
wcielic w wiecej niz jednego czlowieka na raz). Nie jest tez wieczny, bowiem
Chrzesijanie wierza, ze umarl on, Bog Syn (Jezus) na krzyzu...
Pozdr.
Kagan
    • Gość: free Re: Natura Boga IP: *.cable.mindspring.com 03.06.04, 17:05
      Kolejny przyklad radosnej tworczosci filozoficznej. Zastanawiajace jest jak nadymaja sie ci
      wszyscy, ktorym sie wydaje, ze uzywaja naukowych argumentow, zeby dowiesc wlasnych racji,
      wywyzszaja sie ponad wszystko, analizuja, klasyfikuja, wkladaja do szufladek, nalewaja z
      pustego w prozne, wymyslaja recepte na Boga. Zalosne to jest. Co jest z czlowiekiem nie tak?
      Dlaczego odrzuca on tak wielka milosc i odpowiada na nia wzruszeniem ramion albo wrecz
      nienawiscia?

      > Chcialbym dodac jescze, dla jasnosci, iz z czysto naukowego (empirycznego)
      > punktu widzenia istienie Boga osobowego jest niemozliwe, jako iz oczywiste
      > jest, iz Bog Teistow, czyli Bog-osoba (osoby) nie moze istniec...
      No nie moge, oslabia mnie to. Przeciez nawet mierny student filozofii nie bylby w stanie podac
      tak beznadziejnej argumentacji. Wyglada ona tak: 'dla jasnosci, zdarzenie A jest niemozliwe, bo
      oczywiste jest ze zdarzenie A jest niemozliwe'. Smiechu warte.

      Nawet zakladajac lepsza argumentacje, no i co z tego, ze nie da sie dowiesc czegos na temat
      Boga z naukowego punktu widzenia? A kto powiedzial, ze jest taka potrzeba? Co to jest
      naukowy punkt widzenia? To, czego mozemy doswiadczyc? A co jesli nie mozemy? Smieszne
      jest to, ze ci ktorzy sie powoluja na nauke, najczesciej nie maja z nia nic wspolnego.

      >Bog Teistow, ktory jest przeciez Bogiem ulomnym, nie jest on bowiem ani wszechmocny (dal
      >sie pokonac za czasow biblijnych plemieniu z zelaznymi wozami)
      Pokaz gdzie jest tak napisane. Jak klamiesz, miej odwage zacytowac te historie i poddac swoje
      oceny probie weryfikacji.

      > (przykladowo wcielajac sie w Jezusa z Nazaretu udowodnil, iz nie moze sie
      > wcielic w wiecej niz jednego czlowieka na raz).
      W jaki sposob to udowodnil. Nie widze tu zwiazku logicznego.

      >Nie jest tez wieczny, bowiem Chrzesijanie wierza, ze umarl on, Bog Syn (Jezus) na krzyzu...
      Jacy Chrzescijanie? Wydawalo mi sie, ze Chrzescijanie wierza w cos innego: "Mając więc
      arcykapłana wielkiego, który przeszedł przez niebiosa, Jezusa, Syna Bożego, trwajmy mocno w
      wyznawaniu wiary. Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć
      naszym słabościom, lecz doświadczonego we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem
      grzechu." (Hebr.4:14-15)

      Takie opinie jakie tu prezentujesz byly juz wypowiedziane i zapisane. Po co je powtarzac i
      wzorowac sie na tym, ktory poddal Boza milosc w watpliwosc. Po co? Zeby skonczyc tak jak on
      na podstawie sprawiedliwego wyroku? Nie wyleczysz swoich kompleksow w ten sposob.
    • Gość: marihuana.friko.pl Świat jest supersymulacją IP: *.echostar.pl 03.06.04, 17:55
      Jeśli bóg jest osobowy to nasz świat jest jego supersymulacją, zamkniętym
      systemem.

      To bardzo możliwe i nie da się tego obalić, jakkolwiek by nie kombinować
      (niestety) - w supersymylacji wszystko jest możliwe.

      Oczywiście rodzi to wniosek, że istnieje metaświat, świat wyższego rzędu, z
      którego pochodzi nasz bóg - ale to już inna bajka.
      • Gość: free Re: Świat jest supersymulacją IP: *.s132.muohio.edu 04.06.04, 15:53
        > Jeśli bóg jest osobowy to nasz świat jest jego supersymulacją, zamkniętym
        > systemem.
        Nie wiem czy supersymulacja jest wlasciwym slowem, bo jakos kojarzy mi sie ono z
        supermanipulacja, a nie jest tak, ze ten swiat jest dla Boga teatrzykiem lalek, ktore ciagnie On
        za sznurki. Mamy w koncu wolnosc woli i mozemy dokonywac wyborow w zyciu.

        Nie zgodze sie rowniez, ze ten swiat jest systemem zamknietym (w powyzszym sensie), bo Bog i
        stworzenia pozaziemskie oddzialuja z tym swiatem. Tzn. jest przekaz informacji miedzy tym
        swiatem a -jak to nazywasz- metaswiatem, w ktorym istenieje Bog.

        > To bardzo możliwe i nie da się tego obalić, jakkolwiek by nie kombinować
        > (niestety)
        Dlaczego niestety?

        > Oczywiście rodzi to wniosek, że istnieje metaświat, świat wyższego rzędu...
        Taki wniosek rodzi sie, gdy czytamy Biblie. Tym metaswiatem jest to, co nazywamy dosyc
        zdewaluowanym w naszej kulturze pojeciem nieba. Moznaby wymyslic wiele roznych modeli.
        Wystarczy np. pomyslec, ze ow metaswiat ma cztery wymiary przestrzenne (co nie jest bez
        biblijnego precedensu) zeby bylo jasne, ze nie mamy nawet szans go doswiadczyc i ze musimy
        calkowicie polegac na tym, co Bog nam powiedzial - na tym polega wiara. Tylko zamiast
        wymyslac rozne modele i wdawac sie w spekulacje na ten temat, lepiej sie skoncentrowac na
        tym, co jest istotne, to znaczy na oznajmianiu prawdziwego charakteru Boga, czyli ewangelii.
    • Gość: Doki Re: Natura Boga IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 03.06.04, 18:22
      Poszukaj sobie w Googlu publikacji takiego faceta: Zbigniew Jacyna-
      Onyszkiewicz. To jest facet, ktory modelowal Boga...
      • vecka Wiara na tym polega, ze nie ma co udowadniac... 03.06.04, 19:02

    • Gość: Maxia W co wierzą chrześcijanie IP: *.rasserver.net 03.06.04, 19:24
      rajchman napisał:

      > . Nie jest tez wieczny, bowiem
      > Chrzesijanie wierza, ze umarl on, Bog Syn (Jezus) na krzyzu...


      Drogi Kaganie, pewnie wiesz, że chrześcijanie wierzą, że nie tylko Chrystus
      umarł na krzyżu za nasze grzechy, ale także wierzą, że na trzeci dzień
      zmartwychwstał!
      O tym nie wspomniałeś, a to jest podstawą wiary
      chrześcijan. Bo:

      " Jeżeli zatem głosi się, że Chrystus zmartwychwstał, to dlaczego twierdzą
      niektórzy spośród was, że nie ma zmartwychwstania? Jeśli nie ma
      zmartwychwstania, to i Chrystus nie zmartwychwstał. A jeśli Chrystus nie
      zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara.
      Okazuje się bowiem, żeśmy byli fałszywymi świadkami Boga, skoro umarli nie
      zmartwychwstają, przeciwko Bogu świadczyliśmy, że z martwych wskrzesił
      Chrystusa. Skoro umarli nie zmartwychwstają, to i Chrystus nie zmartwychwstał.
      A jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara i aż dotąd
      pozostajecie w swoich grzechach. Tak więc i ci, co pomarli w Chrystusie, poszli
      na zatracenie. Jeżeli tylko w tym życiu w Chrystusie nadzieję pokładamy,
      jesteśmy bardziej od wszystkich ludzi godni politowania.
      Tymczasem jednak Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co
      pomarli. Ponieważ bowiem przez człowieka [przyszła] śmierć, przez człowieka też
      [dokona się] zmartwychwstanie. I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w
      Chrystusie wszyscy będą ożywieni, lecz każdy według własnej kolejności.
      Chrystus jako pierwszy, potem ci, co należą do Chrystusa, w czasie Jego
      przyjścia. Wreszcie nastąpi koniec, gdy przekaże królowanie Bogu i Ojcu i gdy
      pokona wszelką Zwierzchność, Władzę i Moc. Trzeba bowiem, ażeby królował, aż
      położy wszystkich nieprzyjaciół pod swoje stopy. Jako ostatni wróg, zostanie
      pokonana śmierć." (1 Kor 12- 26)

    • Gość: Doki z innej beczki IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 03.06.04, 20:58
      Nie udaje sie udowodnic istnienia lub nieistnienia Boga na drodze rozumowania.
      Proby eksperymentalnego wykazania istnienia badz nieistnienia Boga rowniez nie
      bardzo wychodza. Pozostaje subiektywne doswiadczenie. Co, Waszym zdaniem,
      kwalifikuje sie jako przeslanka wskazujaca na to, ze jednak jest ktos tam na
      gorze (a jesli obie: ktora bardziej):
      1. poczucie, ze wszystko idzie tak gladko, jakby ktos tam popychal trybiki
      swiata w dobrym dla nas kierunku
      2. poczucie, ze chyba caly swiat (w domysle: Bog) sprzysiagl sie i dziala na
      moja szkode.
      Odpowiedz, ze reke Boga mozna dostrzec we wszystkim jako trywialna nie bedzie
      brana pod uwage. Zas Bog indyferentny nie spelnia definicji Boga ze swietych
      pism, tzn nie wyczerpuje atrybutow (jakkolwiek sprzecznych) nieskonczonej
      milosci, nieskonczonej dobroci i nieskonczonej sprawiedliwosci.
      • Gość: free Re: z innej beczki IP: *.cable.mindspring.com 03.06.04, 21:45
        > 1. poczucie, ze wszystko idzie tak gladko, jakby ktos tam popychal trybiki
        > swiata w dobrym dla nas kierunku
        Nie koniecznie, to zalezy od wielu czynnikow, od motywacji chociazby. Jednak z tego powodu,
        ze mamy nature skazona przez zlo, nawet przy wlasciwej motywacji czesto idziemy w
        niewlasciwym kierunku, a wtedy nic nie idzie 'gladko'.

        > 2. poczucie, ze chyba caly swiat (w domysle: Bog) sprzysiagl sie i dziala na
        > moja szkode.
        Z cala pewnoscia nie. Bog nie sprzysiagl sie przeciwko czlowiekowi. Zapominasz o kontekscie, w
        ktorym cale nasze zycie jest osadzone. Jest nim konflikt Boga z szatanem, ktory istnial zanim
        zostal stworzony czlowiek. Teraz celem szatana jest zrzucic wine za zlo na tym swiecie na Boga.
        W tym w jaki sposob Bog rozwiazuje ten problem objawia sie caly Jego charakter. My, majac
        wolna wole, mozemy w tym konflikcie opowiedziec sie za Bogiem albo za szatanem. Mozemy
        uwierzyc Bogu, ktory mowi, ze zlo zostanie zniszczone, i zyc. Albo mozemy uwierzyc szatanowi,
        przyjmujac jednoczesnie ze Bog klamie i zginac razem ze zlem. Bog nie ingeruje w wolna wole
        czlowieka, nawet jesli czlowiek nie chce zyc, Bog uszanuje te wole. Tylko po co ginac? Wszystko
        co potrzeba, zostalo powiedziane i zrobione, zeby czlowiek mogl wybrac zycie.

        Co masz na mysli mowiac, ze 'swiete pisma' jakkolwiek sa sprzeczne? Jakie pisma? Czy masz na
        mysli sprzecznosc przy porownaniu np. Biblii z Koranem? Wtedy bym sie zgodzil, bo nie
        pochodza one z tego samego zrodla. Czy, ze sama Biblia jest wewnetrznie sprzeczna? Wtedy
        bym sie nie zgodzil i zapytal dlaczego tak myslisz.
        • Gość: Doki Re: z innej beczki IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 03.06.04, 22:01
          > Co masz na mysli mowiac, ze 'swiete pisma' jakkolwiek sa sprzeczne?

          Chodzilo mi o wewnetrzna sprzecznosc postulatow np nieskonczonej dobroci i
          nieskonczonej sprawiedliwosci. Nie mozna byc jednoczesnie absolutnie dobrym i
          absolutnie sprawiedliwym, gdyz sprawiedliwosc wymaga czasem czynienia zla, zas
          dobro powoduje, ze odstepujemy od sprawiedliwosci np w imie milosierdzia.

          Natomiast Biblia jest wewnetrznie sprzeczna w tym sensie, ze mozna w niej
          znalezc cytat na kazda okazje, takze na poparcie zupelnie sprzecznych tez, co
          widac chociazby w przepychankach slownych Jezusa z faryzeuszami, opisanych w
          ewangeliach, ale tez w calej historii chrzescijanstwa. OK, to moze byc kwestia
          interpretacji, ale kto stwierdzi ktora interpretacja jest sluszna?
          • Gość: free Re: z innej beczki IP: *.cable.mindspring.com 03.06.04, 23:07
            > Chodzilo mi o wewnetrzna sprzecznosc postulatow np nieskonczonej dobroci i
            > nieskonczonej sprawiedliwosci. Nie mozna byc jednoczesnie absolutnie dobrym i
            > absolutnie sprawiedliwym, gdyz sprawiedliwosc wymaga czasem czynienia zla, zas
            > dobro powoduje, ze odstepujemy od sprawiedliwosci np w imie milosierdzia.

            Ja nie widze tutaj zadnej sprzecznosci. Byc moze jesli sie uzywa obiegowych opinii na temat
            sprawiedliwosci i milosierdzia, ale nie ma sensu ich uzywac. Ani odstapienie od sprawiedliwosci
            nie jest dobre ani sprawiedliwosc nie wymaga zla. Czynnik czasowy jest nasza pulapka w tym
            przypadku, bo zgodnie z duchem naszej cywilizacji chcielibysmy i dobra i sprawiedliwosci
            jednoczesnie tu i teraz. Niecierpliwosc jest elementem naszej natury. A jednak wiemy, ze
            zupelna sprawiedliwosc spotka kiedys zupelne dobro, to tylko kwestia czasu. Zwroc uwage na
            czas przyszly w tym cytacie:
            "Pan Zastępów przez sąd się wywyższy, Bóg Święty przez sprawiedliwość okaże swą świętość."
            (Iza. 5:16)
            I dalej:
            "Tym, którzy mówią: Prędzej! Niech przyspieszy On swe dzieło, byśmy zobaczyli, niech się
            zbliżą i urzeczywistnią zamiary Świętego Izraelowego, abyśmy je poznali! Biada tym, którzy zło
            nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemności na światło, a światło na
            ciemności, którzy przemieniają gorycz na słodycz, a słodycz na gorycz! Biada tym, którzy się
            uważają za mądrych i są sprytnymi we własnym mniemaniu! Biada tym, którzy są bohaterami w
            piciu wina i dzielni w mieszaniu sycery. Tym, którzy za podarek uniewinniają winnego, a
            sprawiedliwego odsądzają od prawa." (Iza. 5:19-23)

            > ...mozna w niej znalezc cytat na kazda okazje, takze na poparcie zupelnie sprzecznych tez...
            Powiedzialbym, ze da sie to zrobic i wiele ludzi to czyni, wlaczajac 'przywodcow' duchowych, ale
            czy to znaczy ze tak mozna? Nie, nie mozna. Jesli tak sie dzieje, to w najlepszym przypadku jest
            to wynikiem niezrozumienia, co nie jest powodem do odrzucenia Biblii, tylko powinno
            motywowac do dalszego studiowania. W zdecydowanej wiekszosci jednak ludzie robia to z
            premedytacja, z pobudek egoistycznych, zeby udowodnic wlasne tezy i tylko swoja wlasna
            zgube w ten sposob przyblizaja.

            >co widac chociazby w przepychankach slownych Jezusa z faryzeuszami, opisanych w
            >ewangeliach
            Nie powiedzialbym, ze Jezus wdawal sie w przepychanki slowne. W dialogu z faryzeuszami
            pokazal jedno z dwojga, ich kompletny brak zrozumienia pism albo brak dobrej woli. Jego slowa
            sa najlepsza interpretacja Starego Testamentu.

            >ale tez w calej historii chrzescijanstwa.
            Historia chrzescijanstwa jest historia bardzo tragiczna, ale nie jest to dowodem sprzecznosci
            Biblii. W koncu, np. to ze w jakiejs tam grupie, 90% uczniow nie wie, ze 2+2=4, nie czyni tego
            rownania sprzecznoscia.

            >OK, to moze byc kwestia interpretacji, ale kto stwierdzi ktora interpretacja jest sluszna?
            Ten, kto jest autorem Slowa, jest jego interpretatorem. Nawet nie ma sensu probowac
            zrozumiec Biblii na wlasna reke. Ludzie lubia sluchac opinii innych i przyjmuja to, co inni im
            mowia, a malo kto bierze do reki Biblie i w pokorze prosi Boga o zrozumienie. Jesli ktos chce
            poznac prawde, to Bog mu ja objawi, a jak bedzie odkrywal prawde krok po kroku, nie bedzie
            robil wypraw krzyzowych, nie bedzie wrzeszczal 'Zydzi do gazu', nie bedzie podkladal bomb
            pod domem czlowieka innego wyznania. Bedzie sie staral w milosci i z entuzjazmem wskazac na
            zrodlo tej prawdy, bo jest ona zbyt piekna, zeby ja przyjac i siedziec cicho. W ten sam, naturalny
            sposob, bedzie sie stosowal do Bozych przykazan, bo w nich objawia sie Boza milosc, dla
            naszego dobra.
    • Gość: marihuana.friko.pl Bóg się patrzy na naszą głupią dyskusje i rechocze IP: *.echostar.pl 03.06.04, 21:09
      hyhyhy :P

      koń by się usmiał
      • Gość: Maxia Re: Bóg się patrzy na ciebie IP: *.rasserver.net 04.06.04, 00:58
        Akurat dyskusja, na przekór tobie, jest na poziomie. Może coś ci zaświeci
        w tych oparach marihuany? Jeśli już się tu odezwałeś - dla ciebie (i nie tylko)
        nadaje się ta bajeczka,
        którą już kiedyś tu serwowałam:

        www.ticz.com/homes/users/bob/The-Rope/The-Rope.htm

    • lolo271 Re: Natura Boga 04.06.04, 01:19
      rajchman napisała:

      > Chcialbym dodac jescze, dla jasnosci, iz z czysto naukowego (empirycznego)
      > punktu widzenia istienie Boga osobowego jest niemozliwe, jako iz oczywiste
      > jest, iz Bog Teistow, czyli Bog-osoba (osoby) nie moze istniec, jest to
      > bowiem wtedy najwyzej nadczlowiekiem (supermanem), inaczej antropomorfizacja
      > idei Najwyzszego Bytu. Natomiast zgadzam sie czesciowo z twierdzeniem
      > Deistow, ktorzy zakladaja istnieie bezosobowego, calkowicie abstrakcyjnego
      > Najwyzszego Bytu, jako iz istnienia badz nie takowego Bytu nie da sie
      > empirycznie obalic (przynajmniej na obecnym poziomie nauki), a poza tym Bog
      > Deistow nie jest wewnetrznie sprzeczny tak jak Bog Teistow, ktory jest
      > przeciez Bogiem ulomnym, nie jest on bowiem ani wszechmocny (dal sie pokonac
      > za czasow biblijnych plemieniu z zelaznymi wozami), ani tez wszechobecny
      > (przykladowo wcielajac sie w Jezusa z Nazaretu udowodnil, iz nie moze sie
      > wcielic w wiecej niz jednego czlowieka na raz). Nie jest tez wieczny, bowiem
      > Chrzesijanie wierza, ze umarl on, Bog Syn (Jezus) na krzyzu...
      > Pozdr.
      > Kagan

      _______________
      .....kagan.......dlaczego meczysz ludzi?................
      To nie sa tematy na ich poglady..........
      • jot-23 Re: Natura Boga 04.06.04, 02:04
        lolo271 napisał:

        > .....kagan.......dlaczego meczysz ludzi?................



        to nie kagan meczy, tylko meczy kagana... moze ma raka, i tropem kaczmarskiego
        zwalil sie, jak stary slon, do miejsca swoich praszczurow (maly podlubelski
        sztetl)... mecza go mysli, ze jezeli boga nie ma, to prawdziwy koniec juz
        blisko, jezeli zas jest... to czeka go wieczne potepeinie za swe liczne
        nigodziwosci. jak to mowia, jak nie urok to sraczka!
    • tetraktis Re: Natura Boga 10.06.04, 10:23
      rajchman napisała:

      > Chcialbym dodac jescze, dla jasnosci, iz z czysto naukowego (empirycznego)
      > punktu widzenia istienie Boga osobowego jest niemozliwe, jako iz oczywiste
      > jest, iz Bog Teistow, czyli Bog-osoba (osoby) nie moze istniec, jest to
      > bowiem wtedy najwyzej nadczlowiekiem (supermanem), inaczej antropomorfizacja
      > idei Najwyzszego Bytu. Natomiast zgadzam sie czesciowo z twierdzeniem
      > Deistow, ktorzy zakladaja istnieie bezosobowego, calkowicie abstrakcyjnego
      > Najwyzszego Bytu, jako iz istnienia badz nie takowego Bytu nie da sie
      > empirycznie obalic (przynajmniej na obecnym poziomie nauki), a poza tym Bog
      > Deistow nie jest wewnetrznie sprzeczny tak jak Bog Teistow, ktory jest
      > przeciez Bogiem ulomnym,

      Jakieś bliższe dane o "ułomności Boga" ?

      nie jest on bowiem ani wszechmocny (dal sie pokonac
      > za czasow biblijnych plemieniu z zelaznymi wozami)
      O jakim plemieniu piszesz ?

      , ani tez wszechobecny
      > (przykladowo wcielajac sie w Jezusa z Nazaretu udowodnil, iz nie moze sie
      > wcielic w wiecej niz jednego czlowieka na raz)
      Inaczej.Jeden wystarczył dla odkupienie listu dłużnego .

      . Nie jest tez wieczny, bowiem
      > Chrzesijanie wierza, ze umarl on, Bog Syn (Jezus) na krzyzu...

      A zmartwychwstanie ? Czy tego nie było , bo Chrześcjanie i w to wierzą ?
      A o świeckich dowodach nic ?

      > Pozdr.
      > Kagan

      • Gość: Kagan Rydwany IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.04, 14:20
        OTO DOWOD NA TO, ZYDOWSKI BOZEK JAHWEH NIE JEST WSZECHMOCNY:
        W pewnym miejscu Palestyny zmienila sie sytuacja, gdyz Zydzi natrafili na konie
        i zelazne rydwany bojowe; na konie obmyslili sposoby, lecz nie mogli dac
        rady "wozom zelaznym"218.
        218 Deut XX i Jos XI 6, 9 i XVII 6; Iud I 19, IV 3.
        Link: www.polonica.net/Cywilizacja_zydowska_przypisy.htm
        www.polonica.net/Cywilizacja_zydowska_2.htm
        • Gość: free Re: Rydwany IP: *.s132.muohio.edu 18.06.04, 19:01
          >Deut XX i Jos XI 6, 9 i XVII 6; Iud I 19, IV 3.

          Fragmenty Biblii, które cytujesz:

          "Jeśli się udasz na wojnę przeciw twemu wrogowi, a zauważysz, że koni, rydwanów i ludzi tam
          jest więcej niż u ciebie, nie lękaj się ich, gdyż z tobą jest Pan, Bóg twój, który cię wywiódł z
          ziemi egipskiej. Gdy będziecie zaczynali walkę, wystąpi kapłan i przemówi do narodu, mówiąc
          mu: Słuchaj, Izraelu! Zaczynacie dzisiaj walkę przeciw wrogom waszym, niech trwoga przed
          nimi was nie ogarnia! Niech serce wam nie drży! Nie bójcie się, nie lękajcie się! Gdyż z wami
          wyrusza Pan, Bóg wasz, by walczyć przeciw wrogom waszym i dać wam zwycięstwo.
          Zwierzchnicy niech powiedzą następnie narodowi: Kto z was zbudował nowy dom, a jeszcze go
          nie poświęcił, niech idzie i wraca do swego domu, bo mógłby zginąć na wojnie, i kto inny by go
          poświęcił. Kto z was zasadził winnicę, a nie zebrał jej owoców, niech wraca do domu, bo
          mógłby zginąć na wojnie, a kto inny by zebrał jej owoce. Kto żonę poślubił, a jeszcze jej nie
          sprowadził do siebie, niech wraca do domu, bo mógłby zginąć na wojnie, a kto inny by ją
          sprowadził do siebie. Niech jeszcze zwierzchnicy powiedzą do narodu: Kto się lęka, czyje serce
          drży, niech wraca do domu, by nie struchlało serce jego braci, jak jego. Gdy zwierzchnicy
          skończą mówić do ludu, na czele narodu staną wodzowie. Jeśli podejdziesz pod miasto, by z
          nim prowadzić wojnę, najpierw ofiarujesz mu pokój, a ono ci odpowie pokojowo i bramy ci
          otworzy, niech cały lud, który się w nim znajduje, zejdzie do rzędu robotników pracujących
          przymusowo, i będą ci służyli. Jeśli ci nie odpowie pokojowo i zacznie z tobą wojować,
          oblegniesz je. Skoro ci je Pan, Bóg twój, odda w ręce - wszystkich mężczyzn wytniesz ostrzem
          miecza. Tylko kobiety, dzieci, trzody i wszystko, co jest w mieście, cały łup zabierzesz i
          będziesz korzystał z łupu twoich wrogów, których ci dał Pan, Bóg twój. Tak postąpisz ze
          wszystkimi miastami daleko od ciebie położonymi, nie będącymi własnością pobliskich
          narodów. Tylko w miastach należących do narodów, które ci daje Pan, twój Bóg, jako
          dziedzictwo, niczego nie zostawisz przy życiu. Gdyż klątwą obłożysz Chetytę, Amorytę,
          Kananejczyka, Peryzzytę, Chiwwitę i Jebusytę, jak ci rozkazał Pan, Bóg twój, abyście się nie
          nauczyli czynić wszystkich obrzydliwości, które oni czynią ku czci bogów swoich, i byście nie
          grzeszyli przeciw Panu, waszemu Bogu. Jeśli przez wiele dni będziesz oblegał miasto i walczył z
          nim, nie zetniesz jego drzew podkładając siekierę, bo będziesz spożywał z nich owoce. Dlatego
          ich nie zniszczysz. Czy drzewo to człowiek, byś je oblegał? Tylko drzewa znane ci jako
          nieowocowe zetniesz i zbudujesz sobie narzędzia oblężnicze przeciw miastu, które z tobą toczy
          wojnę, aż je zdobędziesz." (Deut. 20)

          "I rzekł Pan do Jozuego: Nie bój się ich, albowiem jutro o tej porze sprawię, że oni wszyscy
          padną zabici przed Izraelem. Konie ich okulawisz, a rydwany ich spalisz. Jozue wraz z całym
          swym zbrojnym ludem przybył niespodzianie nad wody Meromu i rzucił się na nich. Pan wydał
          ich w ręce Izraela. Rozbili ich i ścigali aż do Sydonu Wielkiego i aż do Misrefot-Maim i do doliny
          Mispa na wschodzie. Rozgromiono ich całkowicie, tak że nikt nie ocalał. Jozue postąpił z nimi,
          jak Pan mu rozkazał: konie ich okulawił, a rydwany spalił." (Joz. 11:6-9)

          "Ponieważ córki Manassesa otrzymały dziedzictwo pośród jego potomków, ziemia Gilead
          przypadła innym potomkom Manassesa." (Joz. 17:6)

          Nie wiem co to jest Iud. Jeśli masz na myśli apokryficzną księgę Judyty, to rodział 1 ma tylko 16
          wersów, więc nie ma wersu 19. A wersy 2 i 3 rozdziału 4 brzmią:
          "I ogarnął ich wielki lęk przed nim, i przerazili się ze względu na Jerozolimę i świątynię Pana, ich
          Boga, ponieważ dopiero co wrócili z niewoli i cały naród osiedlił się w Judei, i poświęcono po
          zbezczeszczeniu naczynia, ołtarz i przybytek." Który to fragment jako wyrwany z kontekstu
          niczego nie dowodzi.

          Chyba widzisz, że przytoczone tu fragmenty pokazują coś przeciwnego do zakładanej przez
          pana Konecznego tezy.
    • Gość: shakti Re: Natura Boga IP: *.tvk.torun.pl / 158.75.203.* 10.06.04, 21:56
      Hmmm czym jest ten Bog? czy nie jest on po prostu nasza wyzsza jaznia? naszym
      wyzsszym ja do ktorego dochodzimy poprzez nasza podswiadomosc? kontaktujac sie
      z "bogiem" kontaktujemy sie tak naprawde z nasza boską czescia naszym boskim
      wszechmogacym ja, ktore jest wlasnie tym bogiem z nasza czysta czescia
    • Gość: Kagan Re: Natura Boga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.04, 13:50
      Z Forum NAUKA:
      Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
      - Pamietaj tylko - ateizm jest także formą wiary (w to, że Boga nie ma...)
      Ateizm (A-theism) nie jest wiara, tylko brakiem wiary, jest nie wiara.
      Tak jak apolityczny nie jest "polityczny inaczej", tylko nie polityczny.
      Decuduje tu literka "a"
      - Cala dyskusje w istnienie boga nalezaloby zaczac od okreslenia co to jest co
      nazywasz bog. Nie ma sensu pytanie czy wierzysz w boga albo, ze bog istnieje
      bez okreslenia (rozumowego) co to jest bog.
      To tak jakbym zapytal czy wierzysz w "unis", a nie podal co to jest unis.
      K: ;) Oczywiscie, ze inaczej rozumieja Boga prawdziwi monoteisci (Judaisci i
      Muzulmanie), inaczej "duoteisci" czyli Zoroastrainie, ktorzy wierza w 2
      rownorzednych Bogow: dobrego Ahure Mazde i zlego Ahrymana, a inaczej jeszcze
      politeisci, w tym chrzescijanie, ktorzy maja Boga Ojca (Jehowe), Boga Matke
      (Maryje czyli Miriam), Boga Syna (Jeszue ben Miriam czyli Jezusa) i caly legion
      aniolow roznego stopnia, swietych, blogoslawionych i tzw. Ojca Swietego na
      dodatek i jeszcze Ducha Swietego!
      - Co do reszty to moze w punktach, zeby szybciej:
      * teizm (theizm) czyli wiara w boga (bogow) zaklada nadprzyrodzonosc boga oraz
      calkowita wrodzona niepoznawalnosc boga przez czlowieka,
      * nadprzyrodzonosc czegos oznacza, ze nie jest to cos czescia przyrodzonego
      (naturalnego) swiata, a wiec jest spoza wszechswiata,
      * kazda istota (istnienie) zeby istniec musi posiadac jakas charakterystyke, w
      ten sposob odroznia sie od nieistnienia,
      * skoro bog istnieje(w oczach wierzacego) to musi posiadac jakas
      charakterystyke,
      * kazde okreslenie czym bog jest narzuca temu istnieniu ograniczenie, jesli np.
      jest wszechdobry, to nie moze byc wszechzly - ograniczenie,
      * z powyzszego wynika, ze bog aby istniec musi byc zupelnie nie okreslony (bez
      chrakterystyki).
      K: Oczywiście! Dobrze to ujales...
      * wierzacy mowia, ze bog jest niepoznawalny, ale zeby okreslic, ze cos jest nie
      poznawalne to cos musi istniec,
      * nie mozna miec wiedzy o istnieniu czegos co jest niepoznawalne,
      K: Oczywiście, ergo teologia nie ejst nauka, a tylko pseudonauka, jak np.
      astrologia!
      I stopnie naukowe z teologii sa warte tyle, co z astrologii czy alchemii... ;)
      - Jak wierzacy ma odroznic swa wiare w boga od wiary w nicosc?
      - skoro:
      # bog nie jest materia - nieistnienie (nicosc) rowniez nie jest materia,
      # bog nie ma ograniczen - nieistnienie rowniez nie ma ograniczen,
      # bog jest nie widoczny - tak jak nieistnienie,
      # bog sie nie zmienia - jak wyzej,
      # boga nie da sie opisac - j.w.,
      Wniosek: bog jest zaprzeczeniem rzeczywistosci!
      K: oczywiście!
Pełna wersja