seth.destructor
28.05.12, 14:37
Dzisiaj media głośno krzyczą o wpadce UEFA, która w jakiejś tam broszurze napisała, że Lwów znajdował się pod okupacją polską. Oczywiście komentarze pod artykułem są w stylu "jak można nazywać odwiecznie polski Lwów okupowanym". A jednak.
Po śmierci ostatniego króla Rusi, Andrzeja II Halickiego w 1323 bojarzy wybrali sobie na władcę księcia Jerzego Bolesława z Mazowsza, szwagra Kazimierza Wielkiego oraz wuja Jagiełły. W tym czasie Mazowsze było osobnym państwem, podzielonym na trzy księstwa rządzone przez braci Jerzego Bolesława. W 1340 zmarł on i wtedy polski król Kazimierz Wielki najechał Lwów, spalił zamek, obsadził następnie tam Niemców. Powoływał się on na obietnicę/testament Jerzego Bolesława, według którego księstwo halicko-wołyńskie przejść miało na rzecz Polski. Źródło - Wikipedia.
Moim zdaniem zajęcie państwa po jego napadnięciu wojennym zwie się okupacją. Tak nazywamy ówczesny pobyt Brandenburczyków i Krzyżaków w Gdańsku, tak nazywamy pobyt Niemców w Polsce w latach II Wojny Światowej, tak nazywamy pobyt sowieckich wojsk w Polsce - dlaczego zatem nie nazywamy okupacji Lwowa przez Polaków po imieniu?