anka_a77
20.12.12, 17:46
Mieszkam w bloku na parterze na jednym ze stolecznych osiedli. Od jakiegos czas ktos wyrzuca przez balkon resztki obiadu. W koncu udalo mi sie ustalic, ze to pewna kobieta z szostego pietra. Poprosilam grzecznie, zeby przestala paskudzic trawnik ziemniakami, burkami, kostkami kurczaka. W imie elematarnego szacunku dla sasiadow i ze wzgledow sanitarnych. Odpowiedziala agresywnie, ze nie przestanie, bo ona nie brudzi, tylko dokarmia zima ptaki, bezpanskie psy i inne zwierzeta. Ale ona to robi niezaleznie od pory roku, zaczela ostatniej wiosny. Zadne rozmowy nie pomagaja, jej obsesja sie nasila. Ostatnio bezczelnie klamie, ze to nie ona robi syf na trawniku. Ta sytuacja mnie wykancza nerwowo, czuje bezsilnosc, obrzydzenie. Jak snieg po zimie stopnieje, a nawet wczesniej, boje sie, ze przed blokiem bedziemy miec chlew.