chasyd_666
23.07.13, 18:23
www.fronda.pl/a/nauka-nic-nie-wie-o-powstaniu-zycia-i-stworzeniu-czlowieka-1,29228.html
mutacje mają trwały wpływ na populacje (mutacje mogą być dziedziczone) wiemy, że populacje w pewnej mierze zmieniają się dzięki mutacjom genetycznym. Np. bakterie czy pasożyty (jak malaria) stają się odporne na antybiotyki. I to jest twierdzenie ściśle naukowe, trudno z tym polemizować. Jednak darwiniści wyciągają z tego wniosek, że skoro mutacje mogą trwale wpływać na organizmy (mikroewolucja), to ten sam mechanizm działający w długim czasie wyjaśni nam skąd się wzięły bakterie i pasożyty, a w dłuższym czasie - rośliny, zwierzęta i człowiek (makroewolucja). To, co obserwujemy, to bardzo niewielkie zmiany (zresztą mutacje są częściej szkodliwe, niż "korzystne" dla organizmów), natomiast nikt nigdy nie zaobserwował, żeby jakiś gad zmienił się w ptaka. To jest ideologiczne twierdzenie, które wynika z przyjęcia zasady metodologicznego naturalizmu zgodnie z którym, każde pytanie leży w kompetencji nauki i musi mieć czysto naturalne wyjaśnienie. Niestety wspomniani filozofowie przyrody najczęściej nie mają odwagi, aby powiedzieć stop tej zasadzie. Wolą więc wierzyć w bajki o gadach zmieniających się w ptaki, czy małpach ewoluujących w ludzi. W tym sensie nie różnią się niczym od darwinistów, którzy z kolei nie różnią się od dzieci wierzących w bajki o krasnoludkach czy smoku wawelskim.
--
www.youtube.com/watch?v=ifeUpfSE3qU