biala.stokrotka
09.08.13, 16:11
Mam wrazenie, ze internet wciaz nie jest skutecznym narzedziem do wylawiania z sieci patologicznych jednostek, ktore znecaja sie nad dziecmi. Swiadczy o tym chocby poczucie bezkarnosci niektorych osobnikow, ktorzy publicznie wyglaszaja swoje chore poglady.
Gdyby jakis forumowicz napisal np., ze kazdy obywatel ma prawo wysadzic jakis budynek i innym wara do tego, istnieje duze prawdopodobienstwo, ze kims takim zajelby sie natychmiast organa scigania.
A teraz popatrzymy na inna sytuacje. Dziecko zostalo bestialsko zakatowane i na pytanie, czy ktos mogl zapobiec tej smierci, padla odpowiedz "Nawet jesli dzieccko zrobil sasiad, to jako ojciec mial obiwiazek sie nim zajac. Podobnie matka. Sasiadom wara, tym bardziej biurwom i biurfolsom." Czyli wedlug Tlenka Wegla jesli ojciec czy matka ma ochote zakatowac dziecko, nic obcemu do tego. Oczywiscie mozna pomyslec, ze to Tlenek to skrajnie zakompleksiony osobnik, ktory na tle tragedii dziecka chcial zwrocic na siebie uwage. Albo mozna pomyslec, ze to zwykly nieszkodliwy przyglup. A najczesciej konczy sie na tym, ze nikt nie przywiazuje wiekszej uwagi co tam jakis abstrakcyjny nick wypisuje. Zatrzymajmy sie tu jednak na moment. Zalozmy hipotetycznie, ze Tlenek Wegla wyrazil szczera opinie, ze mozna zakatowac dziecko i nikt nie ma prawa interweniowac. Nawet jesli sie pojawi sie taka refleksja, trudno ja przeprocesowac wlasciwie, nadac jej kontekst, bo kto co wie o jakims tam Tlenku Wegla? Ale - zalozmy - ze Tlenek Wegla, ktory wyrazil owa chora opinie, ma dzieci. Czy to nie powinno wywolac glebokiego niepokoju? Wowczas jego poglady nabralby niepokojacej realnosci. Nie sugeruje, ze Tlenek ma potencjal na morderce, ale jego wypowiedz sugeruje, ze sa przeslanki, aby podejrzewac go o jakas forme przemocy wobec dzieci.
Takich jak Tlenek jest znacznie, znacznie wiecej. U wiekszosci ich chore poglady oczywiscie nie koncza sie torturowaniem, zamordowaniem dziecka, zazwyczaj koncza sie "jedynie" na regularnym biciu czy innej formie przemocy. Ale co jakis czas, ostatnio coraz czesciej, wiecej rodzicow zamienia chore teorie w czyn. Dlaczego zatem nie wykorzystuje sie internetu w walce z patologia przemocy wobec dzieci? Niekiedy przeciez internet w pewnych domach jest jedynym oknem, ktore moze odslonic przemoc wobec dzieci. Dlaczego nie wykonuje sie czesciej prewencyjnych kontroli na podstawie niektorych wpisow?
Czy sa jakies organizacje, ktore wspolpracuja z policja i ktore maja wykwalifikowanych pracownikow, ktorzy moga na podstawie niby niewinnego postu uznac, ze warto sprawdzic, co sie dzieje z dziecmi jego autora?
Dlaczego w cywilizowanym kraju ktos moze bezkarnie twierdzic, ze "wara sasiadom", ktorzy mogliby zapobiec smierci dziecka? Przeciez podobne zwyrodniale poglady bezkarnie napedzaja przemoc wobec dzieci i w pewnym sensie sa wspolodpowiedzialne za okrucienstwo wobec dzieci.