Dodaj do ulubionych

Życie na wsi???

08.08.04, 15:16
Czemu tak jest że nikt niechce mieszkać na wsi niemówiąc już o tym żeby
pracować. Mam 25 lat w swoim życiu spotkałem wiele kobiet które
dowiedziawszy się że jestem rolnikiem który gospodarzy na 20 hektarach roli
i ma troche zwierząt kończyły znajomość. Czego się tu bac mnie , zwierząt czy
może pola? może odpowie mi ktoś na to pytanie??? Jak tu znaleźć żonę ??????
Obserwuj wątek
    • jot-23 Re: Życie na wsi??? 08.08.04, 15:36
      rolnik24 napisał:

      może odpowie mi ktoś na to pytanie??? Jak tu znaleźć żonę ??????

      ehh nie trac nadzieji! musisz znalezc kobiete z odpowiednim charakterem! taka
      dla ktorej wstawanie o 5-tej rano, podojic inwentarz, to muzyka dla uszu! Dla
      ktorej wizyta w sklepie GS-u wypleni wszystkie zapotrzebowania kulturalne!
      • Gość: MariuszR Re: Życie na wsi??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 16:31
        Hmm, przeciez wyjście za mąz za rolnika nie musi od razu oznaczać dla kobiety obowiązku wstawania o 5 rano i wypełniania obowiązków związanych z prowadzeniem gospodarstwa. Mam tu po sąsiedzku zgodnei zyjące już kilak lat małzeństwo w którym żona do gospodarstwa męża się nie wtrąca, ma swoją pracę i wszystko jest OK.
    • ruda_szczurka Re: Życie na wsi??? 08.08.04, 16:36
      ja bym tam chętnie na wsi zamieszkała... gorzej z tą pracą. sadzenie kwiatkow i
      owszem ale pielenie pietruszki odpada tym bardziej, ze mozna ja kupic w sklepie
      wiec po co sie meczyc i psuc widok z okna grzadkami..? Zwierzeta wybiorczo. kur
      nie toleruje od kiedy jedna mnie podziobala jak mialam kilka lat. Wiec mieszkac
      na wsi owszem bardzo chetnie ale do bycia rolnikiem juz sie nie nadaje ;)
    • josik11 Re: Życie na wsi??? 08.08.04, 16:40
      rolnik24 napisał:

      > Czemu tak jest że nikt niechce mieszkać na wsi niemówiąc już o tym żeby
      > pracować. Mam 25 lat w swoim życiu spotkałem wiele kobiet które
      > dowiedziawszy się że jestem rolnikiem który gospodarzy na 20 hektarach roli
      > i ma troche zwierząt kończyły znajomość. Czego się tu bac mnie , zwierząt czy
      > może pola? może odpowie mi ktoś na to pytanie??? Jak tu znaleźć żonę ??????


      ja tam lubie wies ale tylko w wakacje, bo ta cisza mnie dobija
      dziewczyny boja sie pracy na roli tak mi sie wydaje, ale przeciez jak juz ktos
      napisal nie musialyby nic robic, moglyby miec swoja prace nawet w miescie
      moze zle szukasz?
      zycze powodzenia

    • Gość: Doki Re: Życie na wsi??? IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 08.08.04, 19:39
      Tak sobie mysle, ze masz za malo tej ziemi. Gdybys gospodarzyl na 200, a jeszcze
      lepiej na 2000 ha, ze znalezieniem zony nie byloby problemu. Kobiety wiedza
      czego szukaja w mezczyznach.
    • Gość: długopisem Re: Życie na wsi??? IP: 81.190.171.* 08.08.04, 20:02
      Życie na wsi jest niewygodne. To rezygnacja z dobrego kształcenia, kultury,
      wyjśc do teratru, kina, restauracji. Pokaż mi rolnika który na wczasy wyjeżdza
      sobie do Egiptu nawet z Last minut. Czy rolnicy kupują książku wogóle? Ja wydaje
      na same książki kilka tysięcy rocznie, nie znam rolnika który wydawałby tyle na
      ksiązki co ja, w najlepszym razie na co może sobie pozwolić to dresy albo buty z
      trzema paskami kupione na wolumenie za 1/3.
      Pozdrawiam
      Życz ę powodzenia w poszukiwaniach
      • Gość: głos z niebios Re: Życie na wsi??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.04, 20:18
        Gość portalu: długopisem napisał(a):


        > Życie na wsi jest niewygodne. To rezygnacja z dobrego kształcenia, kultury,
        > wyjśc do teratru, kina, restauracji. Pokaż mi rolnika który na wczasy wyjeżdza
        > sobie do Egiptu nawet z Last minut. Czy rolnicy kupują książku wogóle? Ja wydaj
        > e
        > na same książki kilka tysięcy rocznie, nie znam rolnika który wydawałby tyle na
        > ksiązki co ja, w najlepszym razie na co może sobie pozwolić to dresy albo buty
        > z
        > trzema paskami kupione na wolumenie za 1/3.
        > Pozdrawiam
        > Życz ę powodzenia w poszukiwaniach

        Wydajesz tyle na ksiązki, za to wypowiadasz się jak ktoś kto wogóle ich nie
        czyta,...chybiona inwestycja te książki, z Twoim rozbujałym intelektem i
        mądrością do twarzy było by Ci właśnie w jakimś dresie,koniecznie z trzema paskami.
        • Gość: głos z niebios Re: Życie na wsi??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.04, 20:21
          Gdybym chciała wybierać, wybrałabym tego fajnego rolnika,niż takiego dupka jak Ty,
          ale kretynek nie brakuje, więc pewnie nie masz kłopotu ze znaleźieniem laski,hahaa
        • Gość: Monica z USA Hey, dlugopisem! IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 21.03.05, 08:13
          B. trafnie ci glos z niebios napisala!
          Lepiej zaoszczedz te pieniadze wydawane na ksiazki, dla ciebie to zla lokata.
          Radze - kup kawalek ziemi - chocby 0,5 ha i zacznij uprawiac ogrodek. Zblizy
          cie to do rzeczywistosci i przestaniesz bredzic jaka to kulturalna i oczytana
          intelektualistka jestes.
      • Gość: MariuszR Re: Życie na wsi??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 01:39
        Odnoszę wrażenie że nei za bardzo wiesz o czym piszesz, sam mieszkam na wsi, co prawda rolnikiem nie jestem ale mam z nimi kontakt codziennie i w przypadku ludzi którzy mają gospodarstwa podobne jak autor wątku czyli około 20 hektarów wyjazdy na wakacje za granicę nie należą do rzadkości. Odnośnie rezygnacji z dobrego kształcenia, kultury, wyjśc do teratru, kina, restauracji to może gdieś na ścianie wschodniej faktycznie tak jest ale w pozostałej części kraju miasta są na tyle gęsto rozsianne że wszytko o czym wspominasz jest naprawdę w zasięgu ręki. Masz wyrobiony jakiś skrzywiony obraz polskiej wsi.
      • Gość: precz z preczem Re: Życie na wsi??? IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 24.10.04, 02:28
        Bosze !!!
        Jaki Ty jesteś ynteligentny i kulturalny, wszystko przez te książki za kilka tysięcy rocznie
      • Gość: abc Re: Życie na wsi??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 14:38
        widać że mało wiesz o rolnikach, bardzo mało, jesteś typowym mieszczuchem,
        który wieś ogląda z okien samochodów. Wyobraź sobie że są rolnicy którzy jeżdżą
        do ciepłych krajów latem a zimą na narty do Szwajcarii i to każdego roku. I nie
        są to przekręciarze tylko ludzie solidnej i ciężkiej pracy. Pozdr.
    • Gość: ogrodnik Re: Życie na wsi??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.04, 02:32
      Drogi rolniku lepiej wcale nie mieć żony niż jakiegoś darmozjada co to tylko za
      kinem, teatrem, książkami, wyjazdami i innymi pierdołami się rozgląda. I
      pamiętaj z ładnej miski się nie najesz. Jak widzisz wyobrażenie polskiej wsi
      wśród piszących jest żadne, a co najgorsze sami pochodzą ze wsi i za cholerę
      nie chcą się do tego przyznać. Z moich długoletnich obserwacji wynika tylko
      jedno najgłupsi są ci co to tylko o wykształceniu i tzw. kulturze chcą gadać i
      tylko gadać bo zrobić nic nie potrafią.
      • jot-23 Re: Życie na wsi??? 09.08.04, 18:13
        Gość portalu: ogrodnik napisał(a):

        > Jak widzisz wyobrażenie polskiej wsi
        > wśród piszących jest żadne, a co najgorsze sami pochodzą ze wsi i za cholerę
        > nie chcą się do tego przyznać.

        dobre!
        • Gość: JA Re: Życie na wsi??? IP: 80.51.128.* 25.08.04, 10:37
    • sliwka1977 Re: Życie na wsi??? 25.08.04, 13:18
      A ja tam wolałabym mieszkać na wsi. Mogłabym mieć wtedy wyżła, beagla,
      posokowca i całą zgraję gończych :)
    • Gość: ktos Re: Życie na wsi??? IP: *.lub.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.04, 16:39
      byc moze dlatego ze rolnik mam ciezke zycie i prace wlasciwie caly dzien jest w
      pracy, nie tak jak ludzie w miescie ida o 7 wracaja o 15 .Pieniadze tez sa
      marne, byc moze kobiety chca kogos o ciekawszym zawodzie bo nie oszukujmy sie
      praca rolnika to robienie w gownie i blocie .Dochodzi do tego to ze wszedzie
      jest daleko do lekarza drogeri apteki sklepow kin teatrow ...
    • Gość: ola100 Re: ?ycie na wsi??? IP: *.du.simnet.is 25.08.04, 19:56
      A ja od urodzenia mieszkam na wsi i wcale mnie to nie ogranicza. Skonczylam studia i
      podrozuje po swiecie. Moi przyjaciele podobnie. Jak mam ochote to wsiadam w samochod i jade
      do kina, teatru czy zjesc obiad w restauracji. Nie przeszkadza mi, ze czasem ulica przejedzie
      ciagnik. Powietrze jest boskie! Otwierasz okno i slyszysz cwierkanie wrobli i skowronkow.
      Zadnych odglosow ruchu ulicznego i smogu tysiecy samochodow. Moze ludzie sa bardziej
      ubodzy intelektualnie ale nie oznacza to ze sa gorsi!
      • Gość: daisy Re: ?ycie na wsi??? IP: *.dip.t-dialin.net 11.12.04, 18:59
        Mieszkasz na wsi ale nie jestes rolnikiem. To zasadnicza roznica. Fajnie zyc na
        wsi, prowadzac jednoczesnie miejskie zycie, zyjac trybem miejskim. Tez znam
        sporo mieszczuchow, ktorzy pracuja w miescie (dojezdzaja autami 40-60 km do
        pracy), sa na wysokich stanowiskach, ich dzieci chodza do przedszkol i szkol w
        miescie, sami biora udzial w roznych rozrywkach miejskich (knajpy, teatry,
        kina, disco etc..). Maja fajne domki, tanio kupione i wyrestaurowane, ale nie
        trzymaja zwierzat typu krowka czy swinka, nie oraja pól ani nie plewia co roku
        setek grzadek. Znam tez paru wiesniakow rodem ze wsi. To tak prosci, zaklamani,
        zawzieci ludzie, ich horyzonty myslowe sa waskie jak slomka do coli, a problemy
        z jakimi ja jestem konfrontowana na codzien, zupelnie maja gdzies. W dodatku
        okropnie traktuja siebie nazwajem i zwierzeta, ktore sa zdane na ich laske;
        nieraz bija i tresuja swoje wlasne dzieci, psy trzymaja na krotkich lancuchach,
        bez kropli wody chocby w 40 stopniowy upal, zwierzeta hodowlane bija, kopia,
        katuja.
        Aha, sama po czesci wychowalam sie na wsi, wiec znam troszke te realia i typowi
        wiejscy mezczyzni wydaja mi sie zbyt praktyczni, lapczywi na pieniadze,
        wygodniccy, niezaradni zyciwo jesli chodzi o poruszanie sie na plaszczyznach
        poza ich wsia/gmina/okregiem, maja deficyty nie tylko w wyksztalceniu ale i w
        obejsciu z kobietami, kwestie etyczne i dylematy moralne sa im czesto obce,
        niczym pojecia z innej planety. Mnie pociagaja wyksztalceni intelektualisci
        rodem z miasta, ktorych rodziny kladny nacisk na ksztalcenie, rozwoj wewnetrzny
        i inne aspekty, ktore niestety- byc moze z braku czasu, srodkow czy mozliwosci-
        sa zaniedbywane na wsi.
    • Gość: Becham999 Re: Życie na wsi??? IP: *.tvk / *.tvk-gaj.pl 10.10.04, 19:09
      Myśle że nie chcą cię bo wolą bogatych z miasta.Znajdź sobie prostą babe ze wsi.
    • Gość: she Re: Życie na wsi??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.04, 19:29
      Mieszkam w bloku w duzym miescie i chociaz nie brak tutaj wscibskich dewotek,
      to jednak nikt sie nie wpieprza na chama w moje zycie, panuje nawet daleko
      posunieta obojetnosc. I mi to odpowiada, bo doprowadzaloby mnie do szalu
      tlumaczenie sasiadom czy pracuje, mam chlopa i dlaczego ten a nie inny itd.
      Moja kolezanka ze wsi opowiadala mi, ze u nich pod tym wzgledem jest fatalnie:
      wystarczy sie przejsc droga z chlopakiem, a juz "czujki" podgladajace zza
      firanek rozpuszczaja ploty ze ma on nowa panienke. Sasiedzi blizsi i dalsi bez
      pardonu wypytuja o prywatne, intymne wrecz sprawy. Do sklepu wiejskiego jak
      idzie to sprzedawczyni/wlascicielka pyta przy wszystkich: a twoj slub kiedy? a
      czemu nie pracujesz tylko w domu siedzisz itd. Wlasnie, slub. Wesele na mimimum
      100 osob to standard, typowe "zastaw sie a postaw sie" wsrod niezamoznych
      czesto osob...Bo jak sie nie wyprawi hucznego wesela, to wies obsmieje i
      obmowi. Inna sytuacja: komunia dziecka u znajomych. Naturalnie zjezdza sie
      okolo setki luda, daleka rodzina, znajomi, sasiedzi...Nie mowie juz o kasie dla
      ksiedza. No ale najbardziej mnie rozbawili szalenczym naprawianiem wygladu
      domostwa, a zwlaszcza tym ze wymieniali specjalnie na te okazje wszystkich
      szyby w oknach. Nie wiem czemu, byly w dobrym stanie - czlowiek jednak ma te
      durne ciagoty aby udawac bogatszego niz jest.

      Ponadto na wsi chyba trudno sie zyje osobom ktore nie wyznaja zadnej wiary, tam
      koscielne swieta sa istotnym elementem zycia spoleczenstwa. Ateista jawi sie
      jako ktos o podejrzanej moralnosci, a "ojciec" 12 dzieci, pijacy na umor i
      tlukacy dziatwe, zone jest mimo wszytko lepszy od heretyka bo ochrzczony i
      katolik. Mnie strasznie nudza slubu, chrzciny itd, czyli strategiczne
      wydarzenia w zyciu wiejskim. Co jeszcze? Praca w polu, ciezka i czasochlonna
      jak wiadomo, w zasadzie zabija w czlowieku wyzsze kulturalne odruchy. Moze
      dlatego u moich wiejskich znajomych nie uswiadczylam absolutnie zadnego slowa
      pisanego, nawet programu TV. Jak tu miec czas na kulture jak jest tyle do
      zrobienia kazdego dnia. A jesli nie pole to co? Wiadomo ze tereny wiejskie sa
      wyjatkowa dotkniete bezrobociem.
      Reasumujac: wies - jak najbardziej tak, ale na krotki odpoczynek: Sylwester,
      Wielkanoc, weekend w gorach. Na dluzej, w moim przypadku, prawdopodobnie
      wynikly by problemy z dostosowywaniem sie do mentalnosci mieszkancow. Osoby ze
      wsi ktore znam i opisalam, naprawde zyja w kompletnie innym wszechswiecie.
      Wiec, drogi rolniku, problem raczej nie tkwi w tobie, a w obyczajowosci. W tym
      ze na wsi dziewczynie ktora ma w glowie wiecej od faceta, nie jest zahukana i
      ulegla, nie chce koscielnego slubu, chce miec prestizowa prace i wisi jej
      towarzystwo i opinia glupich sasiadow, bedzie sie zylo duzo ciezej niz w
      miescie.
      • mariuszr_77 Re: Życie na wsi??? 23.10.04, 13:53
        > Moja kolezanka ze wsi opowiadala mi, ze u nich pod tym wzgledem jest fatalnie:
        > wystarczy sie przejsc droga z chlopakiem,

        W mieście masz to samo, tylko że na Wsi prędzej się dowiez o tym że o tobie gadają bo rodziny są wielopokoleniowe i jest większy przepływ informacji.


        > Moja kolezanka ze wsi opowiadala mi, ze u nich pod tym wzgledem jest fatalnie:
        > wystarczy sie przejsc droga z chlopakiem, a juz "czujki" podgladajace zza
        > firanek rozpuszczaja ploty ze ma on nowa panienke. Sasiedzi blizsi i dalsi bez
        > pardonu wypytuja o prywatne, intymne wrecz sprawy. Do sklepu wiejskiego jak
        > idzie to sprzedawczyni/wlascicielka pyta przy wszystkich: a twoj slub kiedy?

        A u ciebie jak się rodzina zjedzie na jakieś imieniny to nie wytpytują? Na wsi ludzie mieszkający w tej samej okolicy utrzymują ze sobą bliższe kontakty niż sąsiedzi w bloku i w związku z tym zadnie takiego pytania przez sprzedawczynię w sklepie to tak samo jak by Cię o to spytała jakaś daleka ciocia na rodzinnej imprezie. I z pewnością nie zada takeigo pytania osobie której nie zna od kilkunastu lat.

        > 100 osob to standard, typowe "zastaw sie a postaw sie" wsrod niezamoznych
        > czesto osob...

        A czy 100 osób to tak dużo? po 25 ze strony pana młodego i panny młodej plus osoby towarzyszące. No i trochę przesadziłaś z tym że to typowe, zwykle są o jakieś 20 - 30 osób mniejsze.

        > Nie mowie juz o kasie dla
        > ksiedza.

        Yhm, a ci w mieście to aniołki i nie zdierają z wiernych na coraz to większe kościoły.

        > Ponadto na wsi chyba trudno sie zyje osobom ktore nie wyznaja zadnej wiary,

        Jeszcze mnie na stosie nie spalili więc chyab nie jest tak źle.

        > Mnie strasznie nudza slubu, chrzciny itd, czyli strategiczne
        > wydarzenia w zyciu wiejskim.

        A ty znowu o tym samym, jak ci się nie podobają to nie chodzisz, prsote. Nie byłem prawie na żadnym weselu na które mnie zapraszono w ciągu ostatnich 10 lat. Inna sprawa że po ostatnim żałuję że wczesniej nie chodziłem jak mnie zapraszano.

        > Praca w polu, ciezka i czasochlonna
        > jak wiadomo, w zasadzie zabija w czlowieku wyzsze kulturalne odruchy.

        O tym już pisałem w tym wątku w innym poście.

        > Moze
        > dlatego u moich wiejskich znajomych nie uswiadczylam absolutnie zadnego slowa
        > pisanego, nawet programu TV.

        Hmm, to ja chyba jakiś dziwny jestem bo u mnie jest słowo pisane a nie ma TV.

        > A jesli nie pole to co? Wiadomo ze tereny wiejskie sa
        > wyjatkowa dotkniete bezrobociem.

        Ja pracuje np. jako informatyk, co do moich sąsiadów to większość pracuje w okolicznych miastach a nie na roli.

        > Wiec, drogi rolniku, problem raczej nie tkwi w tobie, a w obyczajowosci.

        Problem tkwi w sterotypach jakie panują na temat polskiej wsi, ale to nawet lepiej, od razu można rozpoznać człowieka myślącego i inteligentnego od takiego który bezmyślnie przyjmuje za własny punkt widzenie każdą bzdurę jaką usłyszy.

        > wisi jej
        > towarzystwo i opinia glupich sasiadow,

        Zdecyduj się w końcu, czy ci wisi czy nie, jeŚli tak to masz to gdieś że o tobie plotkuj, z twojego postu wynika że jednak ci to nie wisi.
      • sandra41 Re: Życie na wsi??? 12.12.04, 11:42
        Pochodze ze wsi. Znam jak ciezko pracuje sie na wsi. Jako dziecko kazde wakacje
        spedzalam w domu, bo trzeba bylo pomagac rodzicom. Od dziecka ciezko
        pracowalam - zniwa, mlocka, dojenie krow, cale lato w plantacji mali,
        truskawek, porzeczek, wykopki, oranie, bo ojciec chory. Czesto brak sily aby
        sie umyc wieczorem. Uklad - rodzice sfinansuja mi szkole srednia i studia ale
        mam pomagac w kazdej wolnej chwili. Chyba dlatego instynkt nakazywal mi uczyc
        sie i "uciekac" przed losem rolniczki. Skonczylam studia, zrobilam doktorat i
        mieszkam w miescie. Widze wady i zalety takiego miejskiego zycia. Zgadzam sie
        takze w zupelnosci z wypowiedzia she. Jak pojade do rodzicow to sasiedzi patrza
        na mnie jakbym byla z kosmosu. Wyksztalcona - moze jakas dodatkowa reka jej
        wyrosla, albo noga. Ma juz 34 lata i nie ma chlopa i dzieci. Jakas moze
        nienormalna? To ze nie zalozylam rodziny to czesciowo koszty wyrwania sie ze
        wsi.
        Dla mnie praca na wsi jest tak ciezka, ze fizycznie nie dalabym rady. I nie
        jest to tak, ze nie trzeba sie wtracac do gospodarstwa mezowi. Jak sa zniwa to
        wszyscy pracuja prawie non-stop. Nawet w nocy wstaje sie jak deszcz i dzie i
        trzeba np. zboze zwiezc czy siano.
        Do autora watku - moze poszukasz w okolicy? Jest sporo dziewczyn, ktore
        wlasciwie chcialyby wyjsc za maz za chlopaka ze swoim gospodarstwem np. te z
        rodzin pijackich, gdzie nie bylo szans wielkich na nauke i nie ma zaplecza w
        domu. U mnie na wsi tzn. skad pochodze pare jest takich dziewczyn, a wies jest
        mala, tylko 24 domy.
        Mysle, ze fajnym miejscem do poznania kogos sa zabawy i dyskoteki. Moja
        kolezanka z podstawowki w taki sposob kiedys poznala meza. Teraz ma juz trojke
        dzieci i calkiem niezle im sie powodzi. Wazne, aby nie stronic od towarzystwa,
        miec swoje grono znajomych w oklicy, byc milym, sympatycznym, nie chamskim. Za
        takim tzw. dobra partia naprawde dziewczyny sie ogladaja.
        Zycze powodzenia
    • Gość: he Re: Życie na wsi??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.04, 00:47
      Niestety, she masz rację.Wieś to naprawdę wszechświat,nawet 20km od
      Warszawy.Mieszkam w miescie pod Warszawą i mam babcię na wsi niedaleko,wiec
      zyje na dwa domy,jestem tam prawie codziennie i mam pewne obserwacje.
      Ten wiejski sklep z pijaczkami,centrum informacji,plotki,zazdrość,wieczne
      klotnie o miedze,podglądanie i ciekawosć to caly urok i przekleństwo
      jednoczesnie.Nie dziwię się jednak rolnikom,bo jak sam pobylem tam troche,nie
      uprawiajac ziemi samemu tylko zlecając rozne prace rolnikom,to stalem sie mimo
      to podobnym do nich.Nie jestem jakims tam intelektualistą,ale odechciewalo mi
      się zwyklego pojscia do kina czy na basen nie mowiac juz o książce.Samo
      obcowanie z miastem wplywa na czlowieka pozytywnie.Na wsi mozna szybko zmarniec-
      mam kuzyna w wieku 30l.i objąl gospodarstwo.W szkole w mieście byl najlepszym
      uczniem,a teraz juz mówi gwarą,na szczęscie nie pije.Jestem w dobrej sytuacji,
      bo mam sąsiadow z miasta,ktorzy osiedlili sie i mają konie.Chlopi na początku
      sie z nich smiali z zawiści,ze sie im nie uda, a teraz sami przychodzą i pytaja
      o robotę,no i kilku pracuje.No i te wesela zastaw sie a postaw sie,chrzciny w
      remizie,stypy tylko po to, by sie nachlac,kradzieze samochodow z garazu typu
      polonez,tico i wysokie mniemanie o sobie w stylu co ze mnie za bogacz! Mlodym,
      zdolnym,na wsi juz jest troche "lepiej"-moi drudzy sąsiedzi mieszkaja w domu
      strasznym,3 pokoiki,bez lazienki i wody,TV czarno-bialy na szafie, a dwoje
      dzieci studiuje dziennie na UW, naprawde podziwiam!W wakacje oczywiscie
      sianokosy,zniwa,tak wiec jest co robic.
      Mimo to lubię tutaj mieszkać, ale tylko mieszkac, a pracowac gdzies w
      miescie.Kobiety czy zony jak się jest ze wsi lepiej szukac na wsi,tam sie
      znajdzie na pewno dobra partie,zresztą wszyscy na wsi dobrze wiedzą kto jest na
      wydaniu.
      • mariuszr_77 Re: Życie na wsi??? 23.10.04, 14:11
        > Ten wiejski sklep z pijaczkami,centrum informacji,plotki,zazdrość,wieczne
        > klotnie o miedze,podglądanie i ciekawosć to caly urok i przekleństwo

        Yhm, a ta żulernia która miałem pod oknem mieszkając w centrum łodzi to niby lepsza była.

        > Samo
        > obcowanie z miastem wplywa na czlowieka pozytywnie.

        Zwłaszcza smród spalin, chałas powodowany przez tramwaje i samochody albo wydzieranie się w srodku nocy co bardziej rozrywkowego towarszystwa wracającego do domu.

        > i wysokie mniemanie o sobie w stylu co ze mnie za bogacz!

        To coś jak to wysokie mniemanie o sobie w stylu, jestem z miasta więc jestem miły grzeczny kuturalny i oczytany?

        > Nie dziwię się jednak rolnikom,bo jak sam pobylem tam troche,nie
        > uprawiajac ziemi samemu tylko zlecając rozne prace rolnikom,
        > to stalem sie mimo to podobnym do nich.

        Caharkter człowieka tak łatwo się nie zmienia, co najwyżej w pewnych okolicznościach łatwiej mogą się objawić pewne jego cechy, widocznie prostym człowiekiem jesteś:>

        > kradzieze samochodow z garazu typu
        > polonez,tico

        I chcesz mi wmówć że w warszawie to samochodów nie kradną? Może nei kompromituj się i nie pisz tu więcej.


        > W szkole w mieście byl najlepszym
        > uczniem,a teraz juz mówi gwarą

        A co w tym dziwnego, jak przeprowadzasz się do innego miasta to też w miarę szybo zaczynasz posługiwac się lokalną gwarą. Zresztą język jakim posługują się przeciętni mieszkańcy miast również pozostawia wiele do życzenia.


        > dzieci studiuje dziennie na UW, naprawde podziwiam!

        Ok, a jak to się ma do tego braku kultury na wsiach o którym pisaliście wcześniej?

        > Mimo to lubię tutaj mieszkać, ale tylko mieszkac, a pracowac gdzies w
        > miescie.

        No właśnie, dlaczego o niektórych nie dociera że mieszkanie na wsi wcale nie oznacza że ktoś jest rolnikiem. A nawet jeśli to jest to zawód jak każdy inny i wcale nie czyni z człowieka kogoś gorszego.
        • vviosna Re: Życie na wsi??? 11.12.04, 12:09
          starasz sie nam wmowic, ze nie ma roznic w mentalnosci 'wsiowych'
          i 'niewsiowych'?
          ja wymienie tylko pewne spostrzezenia:
          dziewuszyska ze wsi to naprawde STRASZNE plotkary, wscibskie,
          bardzo 'tradycyjne'. uwagi typu: jak ty sie do niego (swojego faceta, gdy
          poprosilam go, zeby poszedl cos kupic i posprzatac cos) odnosisz! przeciez on
          cie kopnie w dupe! sa na porzadku dziennym.
          i to wychwalanie sie: ja na jedzenie wydaje 400 zlotych! (no i co ja mam jej na
          to powiedziec? ze ja jedne zakupy na 3-4 dni robie za 200 zl? mam sie
          licytowac?)
          i ze wesele bedzie miala na sto osob i do mamusi dzwoni: dzisiaj, mamus, zrob
          zupke bez mieska, bo przeciez zbierasz dla coruni na weselisko!
          dumna i blada zrobila sobie tipsy ;))) i patrzy z gory na nas z jrotkimi
          paznokciami ;)) naprawde! korzystaja z 'wielkomiejskich' uciech (np. glenie nog
          u kosmetyczki) jak by chodzily na audiencje do samego cysarza ;))
          ii niech sobie to robia, rozumiem te radosc (ja tak samo sie ciesze z nowego
          telefonu, czy tez cieszylam sie z lotu samolotem. itp). tylko niech sie do
          jasnej-ciasnej nie uwaza taka panienka za elite na czyims (tu: moim) tle, ze ma
          tipsy a ja nie ;))

          no a tak juz z innej beczki: oni MUSZA sie wyrwac zza pluga. i robia wszystko,
          by wygryzc miastowego - to jedno, to rozumiem. ale inne: maja straszna
          mentalnosc zorientowana prokatolicko - potepiaja tych, ktorzy nie chodza co
          niedziela do kosciola itp. oprocz tego nie rozumieja pewnych zachowan, pewnego
          luzu. nie rozumieja lamania zasad patriarchatu.
          da sie wytrzymac z ludzmi ze wsi, ale pewnych nawyczkow - zwlaszcza u kobiet -
          wyplenic sie nie da (zachowan typu: my juz sa amerykany)
          sama mam faceta ze wsi - i nie posiada on wymiemionych przeze mnie wyzej cech.
          sadze, ze tycza sie one glownie kobiet.
          • Gość: she Re: Życie na wsi??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 12:41
            Wszedzie sa ludzie i ludzie; w miescie nie brak plotkar i snobow, a co
            najgorsze, tego typowo miejskiego cwaniactwa, brrr...Szkoda, naprawde szkoda,
            ze wies jest jaka jest, bo przeciez mamy w kraju tak piekne zakatki na ktore
            chocby i zaraz bym zamienila mieszkanko moje blokowe. Ale cos sie zaczyna
            zmieniac. Rodzina byla na kwaterze na swieta, w gorach. Gospodarze sie
            dostosowywali do gosci, nawet nie wyganiali zbyt natarczywie do kosciola oraz
            podawali mieso w piatek. Czyli wies jest potrzebna jako taki skansen: zeby
            wypoczac w weekend, zjesc tradycyjny obiad z paru dan, kilka rodzajow ciast -
            ktora pracujaca matka w miescie bedzie robila cos takiego ? Oby tylko wiejscy
            nie oszaleli na punkcie cen (jak w nadmorskich miejscowosciach), to
            agroturystyka rozkwitnie, bezrobocie na wsi sie zmniejszy i wszystkim to
            wyjdzie na zdrowie. A miastowi beda sie mogli pobyczyc na lonie natury bez
            koniecznosci trwalego dostosowywania do lokalnych zwyczajow. Klient placi i
            wymaga, wiec to do nich beda sie dostosowywac uslugodawcy. Chyba ze proboszcz
            zabroni. Ale to juz ich strata.
          • mariuszr_77 Re: Życie na wsi??? 12.12.04, 13:39
            A ty próbujesz nam wmówić ze to o czym piszesz to tylko dotyczy wsi?:) To jest typowe dla sporej części naszego społeczeństwa neistety i nei ma tu znaczania czy jest to miasto czy wieś. Jedyna różnica polega na tym że w mieście masz większe skupisko ludzi i łatwiej jest sobie dobrać towarzystwo jakie ci odpowiada ale to się da zrobić nawet mieszkając na wsi.
            Piszę na podstawie własnych obserwacji bo sam mieszkam na wsi. Może u meni jest trochę lepiej ponieważ moja wioska leży jakieś 15 km od Łodzi i 5 km od Pabianic.
          • Gość: osowa_góra_city Re: Życie na wsi??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.04, 15:51

            > sama mam faceta ze wsi - i nie posiada on wymiemionych przeze mnie wyzej
            cech.


            kurcze, Joasiu przestań, bo zaczynam Cie lubić,
            a to koliduje z pewnym porządkiem rzeczy:)))
            • Gość: chata_za_wsią to bylo do vviosny rzecz jasna:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.04, 15:53
              Gość portalu: osowa_góra_city napisał(a):

              >
              > > sama mam faceta ze wsi - i nie posiada on wymiemionych przeze mnie wyzej
              > cech.
              > kurcze, Joasiu przestań, bo zaczynam Cie lubić,
              > a to koliduje z pewnym porządkiem rzeczy:)))



    • Gość: zona rolnika Re: Życie na wsi??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.04, 17:21
      Mieszkamy na wsi, okolo 60 km od Warszawy, ja urodzilam sie i wychowalam
      w Warszawie, maz tutaj, ale nigdy bym nie wrocila do miasta.
      Tu naprawde mam swoj swiat, domek z wymarzonym kominkiem, zyczliwych sasiadow,
      moje wlasne drzewa-pielegnowane z sercem, cdowny ogrod, trzy psy, dwa koty
      i gwarka, ktorego dostalam na 20 rocznice slubu :)
      Chodzimy to znaczy jezdzimy do kina lub teatru, bywamy w Warszawie na
      wazniejszych wydarzeniach kultularnych, mamy wielu przyjaciol w miescie, ktorzy
      chetnie nas odwiedzaja.
      Zycie na wsi to rzeczywiscie ciezka praca, ale w dzisiejszych czasach nigdzie
      nie jest lekko, a nam raczej nie grozi utrata stabilnosci, ani bezrobocie.
      Pozdrawiam serdecznie.
      • Gość: nika Re: Życie na wsi??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.04, 20:57
        A ja mam taki problem, ze pokochalam chlopaka, ktory mieszka na wsi..znamy sie
        od lat, ale dopiero na poprzednich wakacjach sie zorientowalismy, ze to juz nie
        jest przyjazn. Chetnie bym zamieszkala na wsi ale..no wlasnie..moja mama jest
        przeciwna. Mowi, ze nie chce, zebym harowala w polu, ze nie po to mnie
        ksztalci, ze nigdy nie bedziemy miec pieniedzy i ze jak ja przedstawie kogos
        takiego moim znajomym. Dziwie sie, bo sama jest z tego srodowiska, ale mowi, ze
        sie z nim nie identyfikuje, bo od 14-tego roku zycia byla ksztalcona w miescie.
        Z utesknieniem czekam, az skoncze studia (jeszcze 3 lata) i wreszcie bede mogla
        byc z moim ukochanym. Wiem, ze mama sprobuje nas rozdzielic..mimo tego nie
        poddam sie!!!

        P.S. Czy Pani rowniez miala jakies problemy ze strony swojej rodziny? Tez
        jestem z Warszawy...
        • Gość: zona rolnika Re: Życie na wsi??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.04, 22:42
          Nie mialam i nie mam zadnych problemow ani ze strony rodziny jak rowniez ze
          strony moich znajomych. Mam bardzo madra i kochana tesciowa, ktora zawsze
          pomaga mi przetrwac trudne chwile, ktora nauczyla mnie szacunku do pogladow
          innych ludzi, a ja nauczylam moja tesciowa szacunku do zwierzat, obydwie
          kochamy kwiaty, mamy piekny (chyba najpiekniejszy w okolicy) ogrod, a od trzech
          lat maly wodospad i zlote rybki w sadazawce.
          Wszedzie trzeba teraz ciezko pracowac, my mamy tylko i wylacznie sady owocowe,
          a z zywego inwentarza to tylko kilka kur i trzy kozy. Jako pierwsi w okolicy
          kupilismy koze na poczatku sasiedzi patrzyli na nas z politowaniem, lecz teraz
          juz kilknascie gospodarstw przekonalo i zrezygnowali z krow na rzecz koz.
          Musze Ci powiedziec, ze wielu znajomych zazdrosci nam tego, ze mieszkamy na
          wsi, tego ze mamy swoj dom, swoja ziemie, swoj swiat, ze nigdzie nie pedzimy,
          ze mamy duzo czasu dla siebie i dla naszych dzieci.
          Nasze dzieci nigdy nie wstydzily sie tego skad pochodza, syn uczy sie
          w Warszawie, codziennie dojezdrza samochodem w tym roku zdaje mature i wybiera
          sie na SGGW kierunek ogrodnictwo, corki chodza do LO. Przyjezdrza do nas wiele
          kolezanek i kolegow naszych dzieci, raczej nigdy nasz dom nie swieci pustkami.
          Zycze Wam wytrwalosci i wiary w siebie.
          Pozdrawiam serdecznie.
          • Gość: Nika Re: Życie na wsi??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.04, 23:39
            Mnie nie trzeba tego powtarzac - wszystkie radosci i smutki wyplywajace z zycia
            na wsi znam z autopsji. Wiem, ile trzeba sie napracowac, zeby potem sprzedac
            (za naprawde nieadekwatne do wlozonego wysilku pieniadze)ziemniaki, jablka,
            zboze.. Jestem swiadoma tego wszystkiego i wydaje mi sie, ze nie jest to
            spojrzenie tylko chwilowego goscia (bo z reguly na wsi jestem na wakacjach).
            Uwielbiam po skonczonym roku nauki wypoczac wsrod ludzi, ktorzy sa niezwykle
            otwarci, znaja wartosc pracy i zawsze mozna na nich polegac. Czasami sa
            honorowi nie do zniesienia, ale bardzo ich za to cenie. Maja inne podejscie do
            zwierzat, ale podobnie jak w pani przypadku udalo mi sie je troszke zmienic.
            Denerwuja mnie wszystkie starsze babcie, ktore czatuja przy oknach wypatrujac
            sensacji (z zalem stwierdzam, ze ktoras z nich nie omieszkala powiadomic mojej
            mamy o moich zazylych stosunkach z moim obecnym chlopakiem), ale wiem, ze z
            czasem zmieniaja obiekt zainteresowan. Zupelnie nie wiem, jak rozmawiac z mama,
            ktora mowi, ze szanuje wies, ale z drugiej strony podkresla jak wazne jest miec
            wyksztalconego meza, ktory potem mnie utrzyma. Uwazam, ze ukonczenie studiow
            nie jest wyznacznikiem tego, jakim sie jest czlowiekiem i nigdy nie pogodze sie
            z jej stanowiskiem. Na koniec chcialabym bardzo Pani podziekowac - mam
            motywacje i sile, zeby sie nie poddawac i walczyc o swoje "wiejskie"
            szczescie:))
            Pozdrawiam nie mniej serdecznie!
            • Gość: tezżonarolnika Re: Życie na wsi??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.04, 12:33
              Jeśli chłopak jest wartościowy, jeśli ty mozesz życ bez teatru / czy kazdy w
              dużym mieście, choćby z wyższym wyksztalceniem, lata wciąz do teatru ?/,jeśli
              wam nie "przejdzie", to mama na pewno da się przekonać. A wiesz, Nika, ze ja
              mialam kłopoty z rodzina męza. Było cholernie podejrzane, ze ja z dużego
              miasta, po studiach, chce wyjsc za faceta bez studiów i doić z nim krowy To nie
              było przyjemne, ale nie wycofałam się. Czy dobrze ?Chodzę do pracy skoro świt,
              ale nie po betonie, nie musze dojeżdżać. Lubie krowy.Może jak dzieci podrosną,
              wroce jeszcze do rasowych psow. Życie kulturalne ? Przy 4 dzieci i w Warszawie
              byłby problem.Nie jestem szczegolnie znerwicowana, choć faktycznie, nie mam się
              w co ubrać. Słabo nam płaca.Przypuszczam, ze w duzym mieście meczylabym się
              bardziej. Po prostu, trzeba znac swojr predyspozycje, upodobania itd. A
              sąsiedzi ? Jedni na dystans, drudzy całkiem fajni. Jak wszędzie.Pozdrawiam
              • Gość: Nika Re: Życie na wsi??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.04, 13:41
                Chlopak jest wartosciowy..naprawde przy blizszym poznaniu az mnie zatkalo, ze
                potrafi sie tak slicznie wypowiadac, ze jest taki wrazliwy i ze potrafil we
                mnie dostrzec cechy, ktorych inni raczej nie zauwazali albo sie nie chcieli
                wysilac, zeby zauwazyc. Skonczyl technikum, ale matury nie ma, bo akurat tak
                wyszlo. Byl potrzebny w domu.. Ale co z tego? Nie obchodzi mnie czyjes
                wyksztalcenie, jesli jest naprawde dobrym czlowiekiem. A mama w kolko tylko o
                tym, ze w prawdziwym zyciu nie jest tak rozowo i ze pieniadze sa potrzebne. Nie
                moge juz tego zniesc..prawie sie do niej nie odzywam..to nienajlepsze
                rozwiazanie, nawet moj chlopak mowi, zebym troszke przystopowala, bo inaczej
                nie wytrzymam tych 3 lat. Sprawa jest strasznie skomplikowana. Jak juz mowilam
                najbardziej wkurza mnie, ze tu rodzice mnie wychowuja w poszanowaniu do kazdego
                czlowieka, ale jak przychodzi co do czego to..."jak to bedzie wygladalo?! maz z
                nizszym wyksztalceniem" Zreszta patrzac na kolegow z roku dochodze do wniosku,
                ze momentami sa takimi pajacami i generalnie nie potrafia sie zachowac, ze
                naprawde nie dorastaja mojemu chlopakowi do piet. Bardzo sie ciesze, ze
                znalalam ten watek na forum..chyba nieprzypadkowo byl prawie na poczatku:)
                Przykro mi, bo strasznie sie z tym mecze, a wole raczej nikomu sie nie
                zwierzac - im mniej osob wie o nas tym lepiej. Mame narazie przekonalam, ze nic
                nas nie laczy poza przyjaznia, ale to i tak moze nic nie dac - jestem pod
                obserwacja. Wiem, ze ja oklamuje, ale dopoki sie nie usamodzielnie, nie widze
                innego wyjscia..
                Serdecznie pozdrawiam!
                • Gość: zona rolnika Re: Życie na wsi??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 23:37
                  Zycze powodzenia, wierze, ze Wam sie uda.
                  Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Twojego chlopaka.
                  I jeszcze raz WIARY i WYTRWALOSCI.
        • Gość: she Re: Życie na wsi??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 11:41
          wlasnie jak twoja mama jest temu przeciwna, a sama pochodzi z tego srodowiska,
          to znaczy ze ma jakis kompleks wsi, co jest czeste u nowomiejskich, tak samo
          jak kompleks biedy u nowobogackich , po prostu teraz, to wiesz wielki presiż
          miasto, hehe, a wies, to wsioki,haha, pozdroawiam cie serdecznie i nie przejmuj
          sie tym co mowi twoja mama:)
      • Gość: Kasia Re: Życie na wsi??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 11:31
        Ale na pewno nie utrzymujecie się z pracy w polu :/
    • Gość: witch-witch Re: Życie na wsi??? IP: *.036-52-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 24.10.04, 15:58
      drogi rolniku, daj sobie czas ze znalezieniem wybranki. Jesteś jeszcze taki
      młody. Może za miesiąc, za rok spotkasz kogoś kto chce dzielić życie z tobą.
      Cierpliwości.Pzdr.
      • Gość: teżżonarolnika Re: Życie na wsi??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.04, 16:52
        cierpliwosć,stoicyzm...Jak łatwo doradzać, a sama mam tego tulko trochę i
        dopiero po 40-ce. Skonczysz te studia, to juz niedlugo.Na wsi niedokonczone
        wykształcenie nie zawsze świadczy o poziomie umysłowym, czasem o
        odpowiedzialnosci za resztę rodziny, miłosci , poświęceniu. Czasem trudno to
        zrozumieć znajomym-snobom. Za to nietrudno studiowac , gdy uczelnia za
        rogiem.Cierpliwosć, stoicyzm, spokój... Trzymaj się, Nika
        • Gość: Nika Re: Życie na wsi??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.04, 18:23
          Tak..chyba nic innego mi nie pozostaje.. To smieszne, ale zawsze tym sie
          kierowalam, a teraz jestem jednym wielkim klebkiem nerwow. Moze dlatego, ze do
          tej pory na nikim mi tak nie zalezalo? Bardzo nie chcialabym Go stracic.
          Coz..musze sie starac ze wszystkich sil skonczyc te studia..przez najblizszy
          rok i tak On ma byc w wojsku, wiec radzi mi to samo co Pani. Jest naprawde
          kochanym czlowiekiem - powiedzial, ze spodziewal sie tych zarzutow. Nie
          chcialam mu o tym mowic, ale musialam.. Inny pewnie juz dawno by uciekl, ale On
          mowi ze sie nie podda. Ja tez nie zamierzam! Bardzo dziekuje za slowa otuchy.
          Mysle, ze bede tutaj czestym gosciem:)
          Pozdrawiam:)
    • mariuszr_77 re: życie na wsi 26.10.04, 08:55
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2356427.html
      To tak jeszcze w ramach walki ze stereotypami.
    • Gość: abc Re: Życie na wsi??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 14:44
      Jestem mieszczuchem z krwi i kości ale życie tak się poukładało, że pracuję
      ściśle w powiązaniu z rolnictwem. Też przez pewien czas zastanawiałam się co by
      było gdybym spotkała JEGO właśnie pochodzącego ze wsi. Różne myśli mi się
      kołatały ale ostatecznie wiem że to człowiek się liczy. Najlepiej by było
      znaleźć kompromis by pogodzić to co dobre na wsi z tym co dobre w mieście.
      Nigdzie nie jest idealnie. Myślę że jeśli spotkałaby człowieka na poziomie to
      zaryzykowałabym przeprowadzkę....
      • rolnik24 Re: Życie na wsi??? 05.12.04, 13:11
        • rolnik24 Re: Życie na wsi??? 05.12.04, 13:14
          Niestety nic się nie zmieniło od zamieszczenia tego postu na forum nadal jestem
          samotny.
          • Gość: Do tanca nie roz.. Re: Życie na wsi??? IP: 142.94.86.* 05.12.04, 17:42
            A chodzisz na zabawy, potanczyc?
            Tam z pewnoscia poznasz jakas interesujaca dziewczyne.
          • mariuszr_77 Re: Życie na wsi??? 06.12.04, 16:02
            Ehh, cyfra przy nicku to twój wiek? Jeśli tak to czym ty się przejmujesz, znalezienie towarzyszki na resztę życia to nie zadanie do zrealizowania w kilka tygodni czy miesięcy, jest wiele osób, nie tylko rolników, trochę starszych od ciebie którzy też ciągle szukają. Są też tacy którzy którzy w zasadzie już danwno znaleźli ale jeszcze o tym nie wiedzą, może warto by się trochę rozejrzeć wokół siebie? Często to czego szukamy jest w zasięgu ręki, tylko my nie wierzymy w to że to tak blisko, tak łatwo. Dopiero kiedy honor leży podarty w strzępy tuż obok samobójczego listu jesteśmy pewni że to jest to prawdziwe uczucie:)
          • Gość: thistle Re: Życie na wsi??? IP: *.crowley.pl 06.12.04, 16:41
            moze to nie wina wsi, tylko charakteru?
    • antyczerwony_sok_pomidorowy Re: Życie na wsi??? 06.12.04, 15:04
      Bardzo lubię wieś i zawsze marzyłam, aby na wsi zamieszkać. Niestety, moje
      marzenie raczej nigdy się nie spełni.
      Niejedne wakacje i urlop spędziłam na lubelskiej wsi, więc miałam okazję poznać
      warunki, jakie tam panują. Mam rodzinę i znajomych mieszkajacych na wsi (tym
      razem zachodniej, bo w zachodniej Polsce mieszkam). Dlatego też wnerwiają mnie
      opinie tzw. "wielkich miastowych", którzy o niczym nie mają pojęcia.
      Znam pewną osobę, miastową. Pogardliwie wyraża się o "wieśniakach". A sama? Nie
      czyta żadnych książek, ale "Fakt" i inne tego typu pisemka jak najbardziej,
      namiętnie ogląda "Bar" i podobne programy, w plotkach i obmawianiu (fałszywym)
      ludzi jest mistrzynią.
    • Gość: hmmmm Re: Życie na wsi??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.04, 21:20
      terz wszystkie laski lecą na kase i wygode a na wsi i przy takiej pracy za
      wiele zysku nie ma. Ale glowa do góry, na pewno znajdzie się taka, ktorej
      bedziesz wart! pozdrawiam! 3maj się!
    • Gość: Madzia Re: Moja siostra wyszła za rolnika IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 11.12.04, 12:41
      też mają 20ha. Są bardzo udanym małzeństwem. Ona pracuje w pobliskim mieście.
      Męzowi pomaga tylko przy "wiekszych" pracach. Mają piękny zadbany dom, teściowa
      pomaga wychowywać dziecko. Najbardziej zazdroszczę jej przestrzeni i własnego
      nieskazonego jedzenia. Stać ich na wszystko. Do pracy dojeżdża własnym
      samochodem, zapewne krócej niż niejeden Warszawiak. A jak zapragną "miejskich"
      rozrywek po prostu nas odwiedzają. Marzy mi się takie życie.
      Rolniku. Nie mart się że jeszcze nie spotkałeś swojej drugiej połowy. Lepiej
      poczekać i spotkać osobę, która bedzie zadowolona z życia na wsi, niż wziąć
      sobie dziewczynę, która całe życie będzie Ci wypominała "niewygody" na które ją
      skazałeś. Pozdrawiam.
      PS Mój szwagier miał 27 lat jak się żenił :) Moja siostra była jego pierwszą
      dziewczyną.
    • kolekcjonerzy.martwych.sedesow A PO CO CI ŻONA???? 11.12.04, 13:04
      Małżeństwo jest wrogiem wolnosci równości i sprawiedliwości Nie trzeba się
      żenić żeby się pobzykać
      • magic00 Re: A PO CO CI ŻONA???? 11.12.04, 18:02
        Autor wątku nie pisał wcale, że nie ma się z kim bzykać...
        Szuka kobiety z którą mógłby dzielić życie. Nie widzisz różnicy, między tą
        potrzebą a potrzebą samego tylko bzykania???
        • kolekcjonerzy.martwych.sedesow WIEŚ+KOŚCIÓŁ=CIEMNOGRÓD 12.12.04, 09:15
          Miłość w końcu przeminie zostanie tylko przyzwyczajenie i nuda Przewidując
          nieciekawą przyszłość należy unikać wszelkich zobowiązań na polu uczuć gdyż są
          one z góry skazane na niepowodzenie Takie są zasady działania ludzkiego mózgu
          że każda miłość kiedyś przemija A wogóle to rzekomo wielkie uczucie to jedynie
          zwiększone wydzielanie przekażników mózgowych identyczny stan można osiągnąć
          zażywając narkotyki i w wypadku miłości również występuje ciężki głód
          narkotyczny Tak więc jeśli ktoś mimo wszystko nadal chce wstąpić w diabelski
          związek małżeński niech przynajmniej pamięta o intercyzie zaoszczędzi mu to
          potem czasu przy rozwodzie

          Wesołych świąt hahaha
          • Gość: halinka Re: WIEŚ+KOŚCIÓŁ=CIEMNOGRÓD IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 12:49
            Jakie to swieta masz na mysli ? No jakie ? Chyba nie koscielne ?
    • dominika80 Re: Życie na wsi??? 11.12.04, 21:52
      No cóż, jesteś jeszcze młody, naprawdę nie masz się co spieszyć. Pomyśl raczej,
      czy sam bez pomocy rodziców jesteś w stanie utrzymać i "prowadzić" swoją
      rodzinę? Jednym słowem czy jesteś samowystarczający, samodzielny, czy odcięłeś
      już pępowinę? Czy sam potrafisz się wszystkim zająć począwszy od spraw
      fizycznych do intelektualnych tj. znalezienie się w realiach UNI, umiejętność
      poruszania się w nowych standardach, kontrola i regulowanie opłat, dostaw
      towarów, twoje możliwość pozyskania kapitału z banku. Czy sam potrafisz się tym
      zająć? Czy przypadkiem nie żyjesz sobie jeszcze pod skrzydełkiem mamy i taty,
      od czasu do czasu podgadywany o synową? Jeżeli tak to przede wszystkim MUSISZ
      się usamodzielnić, zacząć sam decydować o swoim życiu i powołaniu, musisz czuć
      że wszystko trzymasz w garści. Tak będzie najlepiej dla małżeństwa w którym
      żona ma jakieś ambicje i zdolności intelektualne, bo inaczej by ją to
      poprostu "zdusiło". Nie jest przyjemnie mieć męża niedojrzałego do małżeństwa,
      do zajęcia się swoją małą rodziną. To nie jest tak, że przyprowadzasz żonę i
      jest sobie na dokładkę, masz ją do "pomocy" w gospodarstwie, bo tak to się na
      początku nazywa ,do gotowania, do krótkich numerków bo na więcej nie masz sił i
      robienia dzieci. Napewno dziewczyna która nie potrafi się wpasować w
      jakąkolwiek pracę w mieście i nie ma ambicji, a zależy jej na ciepłym kącie, TV
      i jedzeniu (egzystencji)przystanie na takie życie. Ale czy ty chcesz mieć taką
      żonę?
      Jeżeli będziesz z żoną mieszkał z rodzicami to jest też inna kwestia: musisz
      spytać czego rodzice oczekują po synowej? Bo po co masz ją mamić przed ślubem,
      że nie będzie ciężko pracować, a tylko będzie w domu (bo możesz wtedy być tego
      pewnien) jeśli po ślubie twoje oczekiwania będą się nie pokrywać z
      oczekiwaniami jej teściów, zaczą się niezadowolenia, pretensje, żale, ty
      będziesz walczył w jej imieniu, aż skapitulujesz i zaczniesz ją przerabiać tak
      jak chcą twoi rodzice. To bardzo przykre dla dziewczyny i trudne do zniesienia:
      Ktoś z kim się nie żeniłaś i z kim nie układałaś planów życiowych każe ci robić
      tak jak chce. To trudna kwestia, bo rodzice zwykle są w sile wieku i nie chcą
      się usunąć a wy młodzi już byście chcieli, dlatego tak ważne jest
      usamodzielnienie się, pójście na swoje.
      Musisz odpowiedzieć sobie na pytanie co jesteś w stanie dać i zapewnić i to nie
      tylko fizycznie ale i intelektualnie.
      • Gość: halinka Re: Życie na wsi??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 08:55
        Dominika, świete slowa, tylko jedna rzecz :dziewczyna, nawet z miasta może
        CHCIEC pracować w gospodarstwie, jeździć traktorem, dogladać prosiaków, grzebac
        w ogrodku a moze NIE CHCIEC pracować w mieście. Moze przy tym nie być
        ograniczona. Ja NIE JESTEM OGRANICZONA . Zajmuje się dziećmi, domem, troche
        oborą, ogródkiem to już byle jak bo czasu nie ma. A kiedy tu jeszcze i po co
        jeździc do roboty ?
    • Gość: ola Re: Życie na wsi??? IP: *.kom / *.kom-net.pl 11.12.04, 23:30
      MIESZKAĆ NAWSI TO ZAMIŁOWANIE DO CIĘŻKIEJ PRACY OD ŚWITU DO NOCY I JESZCZE BRAK
      CZASU A TYM BARDZIEJ LUDZIE WSZYSTKO WIEDZA LEPIEJ CO SIE U CIEBIE DZIEJE W
      DOMU JA MIESZKAŁAM TRAFIŁAM NA WIEŚ PODOBAŁO MI SIE ALE JAK LUDZIE ZACZELI
      SIĘ INTERESOWAĆ MOJĄ RODZINĄ TO MI SIE NIEPODOBAŁO WSZĘDZIE NOS WSADZALI SAME
      PIJAKI JA NIEPIŁAM TO BYŁAM PANI Z MIASTA DAME STRUGA NIGDY MOJĄ RODZINE
      NIEZAAPCETWOWALI NIECHOWAŁAM ŻADNEGO DROBIU TYLKO CHCIAŁAM MIESZKAĆ I ŻYĆ
      SPOKOJNIEDO POLA NIECHODZIŁAM BO NIEMIAŁAM POCO DORABIAĆ BABY ZAZDROŚCILI NAM
      ŻE ŻYJEMY INNACZEJ WYTYKALI NAS PALCAMI ŻE NIEDOKŁADAŁAM SIE DO CMENTARZA NA
      PŁOT ŻE NIECHCIAŁAM SPRZĄTAĆ KOŚCIOŁA I KÓPOWAĆ KWIATÓW DO KOŚCIOŁA A Z JAKIEJ
      RACJI? KSIĄDZ MA TAKIE SAME RĘCE JAK JA NIECH DOKŁADA I SPRZĄTA MI JAK WIATR
      DACHÓWKI POZWALAŁ TO NIEPOMÓGŁ MI ZACOFANIE WIELKIE NA WSI NIBY TECHNIKA ALE
      DALEKO IM DO MIASTA CO ZAROBIĄ TO ZARAZ POD SKLEP I CHLANIE TO NIE ŻYCIE
      WEGETACJA ABY DO JUTRA JAK SZYBKO PRZEPROWADZIŁAM SIE TO SZYBKO WYPROWADZIŁAM
      Z RAJU ZWANA WSIĄ
      • Gość: halinka Re: Życie na wsi??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 08:59
        Chyba powinnaś brać coś na nerwy.
    • Gość: kochajaca wies Re: Życie na wsi??? IP: *.ny325.east.verizon.net 12.12.04, 03:03
      Wies jest cudowna ate dziewuchy co spotkales to zwykle prostaczki jedno czego
      nie znosze na wsi dominacja ksiezy bo oni wtracaja sie do wszystkiego i
      wszystkich i tylko zadaja pieniedzy i dlatego musialam zrezygnowac z zycia na
      wsi ale zycie na wsi gdyby niebylo klerykow bylo by cudowne pozdrawiam
    • Gość: zgodna Re: Życie na wsi??? IP: *.ny325.east.verizon.net 12.12.04, 03:23
      Ja tez niemoglam mieszkac na wsi bo zaklamanie ludzi wiejskich
      • Gość: aha Re: Życie na wsi??? IP: *.ny325.east.verizon.net 12.12.04, 03:29
        ja tez ucieklam ze wsi bo mi kazali latac do kosciolka i grzeszyc bo oni nie
        wiedza albo nie chca wiedziec ze sa strasznie zaklamani a ksieza to leniuchy
        zdrowe chlopiska o boja sie pracy mysla tylko o pieniadzach babach wiejskich i
        ministrantach.nie bujcie sie prawdy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka