Dodaj do ulubionych

Nikt nie chce zajęć etyki ...

29.10.13, 12:42
Zawsze czytałam, że wprowadzenie w szkole lekcji etyki, to droga przez mękę dla zainteresowanych nią rodziców i dzieci.
Chyba jednak nie...
Kiedy tylko w szkole mojej córki zebrała się grupa zainteresowanych dzieciaków, dyrekcja w ciągu 2 tyg uruchomiła lekcje etyki, podzieliła grupę na 2 przedziały wiekowe, zatrudniła filozofa (nie jakiegoś tam katechetę)... I co? A no te najbardziej zainteresowane mamy-krzykaczki (które poznałam), które to tak walczyły,tak chciały, tyle miały pretensji że dyrekcja nie zgodziła się rozlepiać po szkole jakichś plakatów - teraz rezygnują, bo im się nie chce.... Widać nie były zainteresowane etyką, a tylko tą drogą przez mękę...

Efekt jest taki, że od dwóch tygodni moja córka chodzi sam na te lekcje, jest nimi zachwycona, tyle, że prawdopodobnie zostaną odwołane.

Fakt, dzieci w szkole nie chodzą na religię (w córki klasie 4 ), ale etyki tez nie chcą, wola sobie dłużej pospać, albo pozbijać bąki....
Obserwuj wątek
    • kolter-xl Re: Nikt nie chce zajęć etyki ... 29.10.13, 12:48
      hanka78 napisała:


      > Fakt, dzieci w szkole nie chodzą na religię (w córki klasie 4 ), ale etyki tez
      > nie chcą, wola sobie dłużej pospać, albo pozbijać bąki....

      Przynajmniej się wyśpią
      • hanka78 Re: Nikt nie chce zajęć etyki ... 29.10.13, 12:54
        kolter-xl napisał:

        > Przynajmniej się wyśpią

        a wiadomo, sen to zdrowie..

        tylko po co tyle hałasu?
        • kolter-xl Re: Nikt nie chce zajęć etyki ... 29.10.13, 13:00
          hanka78 napisała:

          > kolter-xl napisał:
          >
          > > Przynajmniej się wyśpią
          >
          > a wiadomo, sen to zdrowie..
          >
          > tylko po co tyle hałasu?

          Ze niby równość obywatela czy jak ?? Np moja najmłodsza w przedszkolu jak jest religia, jest odprowadzana do innej grupy.Raz pani się nie chciało tego zrobic ,a córka mi w domu o jakimś panu co świat stworzył zaczęła opowiadać. Długo mnie tam pamiętać będą !!kiedy nieopacznie panu wychowawczyni pierdnęła ze przecież nic się nie stało .Dostała taka zgłuchę ze .......
          • hanka78 Re: Nikt nie chce zajęć etyki ... 29.10.13, 14:01
            > Ze niby równość obywatela czy jak ??

            >Raz pani się nie chciało tego zrobic ,a córka mi w domu o jakimś panu co świat stworzył zaczęła opowiadać.

            przecież i tak się dowie, że ludzie wierzą w różne rzeczy...
            • kolter-xl Re: Nikt nie chce zajęć etyki ... 29.10.13, 16:16
              hanka78 napisała:

              > > Ze niby równość obywatela czy jak ??
              >
              > >Raz pani się nie chciało tego zrobic ,a córka mi w domu o jakimś panu co ś
              > wiat stworzył zaczęła opowiadać.
              >
              > przecież i tak się dowie, że ludzie wierzą w różne rzeczy...

              To nie znaczy ze przedszkolanka ma zaniedbywać swoje obowiązki .
              • hanka78 Re: Nikt nie chce zajęć etyki ... 29.10.13, 18:49
                no nie znaczy
          • lepian4 Re: Nikt nie chce zajęć etyki ... 28.03.14, 18:25
            Tolerancja to ty kurde nigdy nie grzeszyles.

            Na najmlodsza dostajesz juz Kindergeld od wroga? Przeciez ci sie cos od zycia nalezy!
    • tigertiger Re: Nikt nie chce zajęć etyki ... 29.10.13, 13:08

      > Fakt, dzieci w szkole nie chodzą na religię (w córki klasie 4 ), ale etyki tez
      > nie chcą, wola sobie dłużej pospać, albo pozbijać bąki

      To chyba oczywiste, że dzieciaki wolą mieć labę niż chodzi na nieobowiązkowe lekcje. Ilu to uczniów raptem uczy się przedmiotów z wewnętrznej potrzeby? ilu ma ukierunkowane pasje związane z przedmiotami szkolnymi? ilu zrezygnowałoby najchętniej ze wszystkich przedmiotów, których nie potrzebują w kontekście matury, studiów czy planów życiowych, ale nie mogą bo są obowiązkowe ? To jest zupełnie normalne zjawisko w dzisiejszych realiach.
      • hanka78 Re: Nikt nie chce zajęć etyki ... 29.10.13, 14:08
        tigertiger napisała:

        >
        > > Fakt, dzieci w szkole nie chodzą na religię (w córki klasie 4 ), ale etyk
        > i tez
        > > nie chcą, wola sobie dłużej pospać, albo pozbijać bąki
        >
        > To chyba oczywiste, że dzieciaki wolą mieć labę niż chodzi na nieobowiązkowe le
        > kcje. Ilu to uczniów raptem uczy się przedmiotów z wewnętrznej potrzeby? ilu ma
        > ukierunkowane pasje związane z przedmiotami szkolnymi? ilu zrezygnowałoby najc
        > hętniej ze wszystkich przedmiotów, których nie potrzebują w kontekście matury,
        > studiów czy planów życiowych, ale nie mogą bo są obowiązkowe ? To jest zupełni
        > e normalne zjawisko w dzisiejszych realiach.

        ok, dzieciom się nie dziwie, tylko rodzicom tych dzieci... że się domagają czegoś z czego nie chcą korzystać.... Mam wrażenie, że te mamy to by wręcz wolały problemy, np. żeby dyrekcja katechetę zatrudniła czy coś... tak żeby mogły jeszcze poszumieć, może zwrócić na siebie uwagę, no jaja
        • tigertiger Re: Nikt nie chce zajęć etyki ... 29.10.13, 19:45
          Rodzicielki (bo z tego co pisałaś to głównie matki) walczyły o etykę dla zasady. To wcale nie znaczy, że im zależało na uczęszczanie ich pociech na lekcje etyki jako takiej, chodziło im o przegłosowanie sprawy etyki jako alternatywy dla religii, tak dla zasady, albo wręcz wyrażając sprzeciw dla religii w szkole. Wywojowały co chciały i są usatysfakcjonowane bo najwyraźniej w domu z ich zdaniem dzieci się nie specjalnie liczą, a dyrekcja szkoły musiała. Powodów więc mogły być co najmniej trzy dla zasady, satysfakcji i w proteście.
          • hanka78 Re: Nikt nie chce zajęć etyki ... 30.10.13, 09:42
            tigertiger napisała:

            > Rodzicielki (bo z tego co pisałaś to głównie matki) walczyły o etykę dla zasady
            > . To wcale nie znaczy, że im zależało na uczęszczanie ich pociech na lekcje ety
            > ki jako takiej, chodziło im o przegłosowanie sprawy etyki jako alternatywy dla
            > religii,

            No i właśnie nie. Żadna walka nie była tu potrzebna a i żadne głosowanie. Decyzja dyrekcji nie była dobrowolna. Była zobligowana tylko i wyłącznie liczebnością chętnych. Od 3 dzieci szkoła musi zapewnić zajęcia w zbiorowym oddziale w pobliskiej szkole. I tak było. 7 dzieci zobowiązuje dyrekcje do stworzenia klasy etyki na miejscu. Walka plakaty, krzyki, ulotki - zbędne.... no chyba że ktoś lubi i o tym jest ten wątek


            • tigertiger Re: Nikt nie chce zajęć etyki ... 30.10.13, 16:45
              > No i właśnie nie. Żadna walka nie była tu potrzebna

              Zaraz zaraz, sama napisałaś "Zawsze czytałam, że wprowadzenie w szkole lekcji etyki, to droga przez mękę dla zainteresowanych nią rodziców i dzieci." to oznacza, że w świadomości społecznej funkcjonuje taki obraz. Dalej piszesz "te najbardziej zainteresowane mamy-krzykaczki" no to jednak w były jakieś powodu do "krzyku". Co maiłaś na myśli pisząc "które to tak walczyły,tak chciały, tyle miały pretensji że dyrekcja nie zgodziła się rozlepiać po szkole jakichś plakatów" ? Skoro o tym piszesz, to o coś walczyły te krzykaczki z tego wynika. Z jakiejś powodu się domagały, bo chciały mieć lekcje etyki mając z tyłu głowy to o czym "zawsze czytałaś" także ty. Wszytko ma związek przyczynowo - skutkowy i tu też była przyczyna takiego zachowania rodzicielek, skutek odniosły bo lekcje się odbywają, a że ich dzieci nie chodzą bo nie muszą, a im jedynie chodziło o przeforsowanie swojego dla zasady, dal satysfakcji, dla powiedzeniu nie religii w szkole to już są kontente. Fakt, że ich dzieci mimo to nie chodzą na owe zajęcia to już inna sprawa. Jeśli krzykaczki walczyły o wprowadzenie lekcji z tych trzech powodów, o których piszę to cel osiągeły. Ich celem nie było jednak zmuszanie dzieci do chodzenia na te lekcje. Jest wiele kobiet, które nie mają posłuchu w pracy, w domu ich rola sprowadza się do posłusznego wykonywania poleceń innych, ale w szkole dyrekcja musi się z ich opinią liczyć, to dają upust temu czego im brak w życiu osobistym i zawodowym. To daje im pewna satysfakcję, wygranie pewnej "walki" subiektywnej, a nie obiektywnej konieczności walki z oporem ze strony dyrekcji czy ustawodawstwa.
              • hanka78 Re: Nikt nie chce zajęć etyki ... 30.10.13, 18:12
                > Dalej piszesz "te najbardziej zainteresowane mamy-krzykaczki" no to jednak w były jakieś powodu do "krzyku".

                Nie było. One może zakładały że będzie i krzyczały po to żeby je lepiej było widać. Ale nie było. Dyrekcja się od niczego nie migała, nie oszukiwała. Podliczyła chętne dzieci i zrobiła co do niej należy. Obyło się bez plakatów i ulotek, na które nie wyraziła zgody.

                Co maiłaś na myśli pisząc "które to tak walczyły,tak chciały, tyle miał
                > y pretensji że dyrekcja nie zgodziła się rozlepiać po szkole jakichś plakatów"

                Właśnie to że chciały rozlepiać po szkole plakaty, i maiły pretensje o brak zgody. Snuły tez jakieś podejrzenia i oskarżenia że pewnie dyrekcja oszukuje, ze nie ma chętnych....

                > Z jakiejś powodu się domagały, bo chciały mieć lekcje etyki mając z tyłu głowy to o czym
                > "zawsze czytałaś" także ty.

                Czego to nie wypisują w internecie. W przypadku naszej szkoły okazało się że to nie prawda. Nie ma zajęć, bo nikt ich nie chce, nawet ci co krzyczą że chcą.

                >Wszytko ma związek przyczynowo - skutkowy i tu też
                > była przyczyna takiego zachowania rodzicielek

                Wg mnie przyczyną była chęć zwrócenia na siebie uwagi i robienie z siebie ofiar, których prawa są łamane..... ale nic z tego...

                > skutek odniosły bo lekcje się odbywają

                To nie jest skutek ich akcji, tylko tego ze dyrekcja potrafi liczyć przynajmniej do siedmiu :)

                A jedyny skutek ich zachowania jest taki, że chyba nie maja szans, żeby ktoś je jeszcze kiedyś potraktował poważnie :) w tej szkole

                No i jeszcze taki, że biedny filozof traci ze trzy godziny swojego prywatnego czasu czekając na dzieci krzykaczek, ale to nie długo, bo dla jednego dziecka dłużej nie może przychodzić i lekcje zostaną odwołane.

                Nooo i pewnie krzykaczki wtedy znowu będą bardzo chciały tych lekcji. Mam nadzieje, że dyrekcja się nie ugnie i będą musiały grzecznie czekać prze rok...
                • tigertiger Re: Nikt nie chce zajęć etyki ... 30.10.13, 19:14
                  > Nie było. One może zakładały że będzie i krzyczały po to żeby je lepiej było wi
                  > dać. Ale nie było. Dyrekcja się od niczego nie migała, nie oszukiwała. Podliczy
                  > ła chętne dzieci i zrobiła co do niej należy. Obyło się bez plakatów i ulotek,
                  > na które nie wyraziła zgody.

                  Rodzicielki były w nastrojach bojowych nastawione na walkę, nieufnie nastawione do dyrekcji. To, że podstaw do walki nie było to już drugorzędna sprawa, mówimy przecież o nastawieniu matek, a nie o realnych przeszkodach ze strony dyrekcji. Sama piszesz "Zawsze czytałam, że wprowadzenie w szkole lekcji etyki, to droga przez mękę dla zainteresowanych nią rodziców i dzieci." - więc taki obraz "walki o etykę w szkołach" istniej w świadomości ogólnospołecznej.
                  Stąd mogło się brać ich bojowe nastawienie, nie sądzisz ?

                  Nie ma zajęć, bo nikt ich nie chce, nawet ci co krzyczą że chcą.

                  Dokonałaś uogólnienia na podstawie jednego znanego ci z autopsji przypadku ? o tzw. sprawie "Grzelak przeciw Polsce" czytałaś może ? Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu uznał, że brak możliwości wyboru w polskich szkołach etyki w miejsce religii narusza Europejską Konwencję Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. W sprawie z 2010 roku chodziło o państwa Grzelaków - mimo kilkuletnich starań szkoła nie zapewniła ich synowi zajęć z etyki, a we wspomnianej rubryce na świadectwie widniała kreska, co ujawniało ich przekonania religijne. Przez ponad trzy lata od tego wyroku nie zrobiono nic, by podobne wyroki się nie powtarzały. Urzędnicy ministerstwa sprawiedliwości powiedzieli podczas posiedzenia komisji senackiej, która zajmowała się wyrokami ze Strasburga, że chodzi o oszczędności. Nadal w niektórych szkołach uczniowie i rodzice nie są informowani o możliwości przeprowadzenia lekcji etyki, zaś dyrektorzy brak zajęć tłumaczą niedostateczną liczbą chętnych bądź brakiem nauczycieli. Na szczęście coś takiego nie miało akurat miejsce w szkole do której chodzi twoje dziecko.

                  > Czego to nie wypisują w internecie. W przypadku naszej szkoły okazało się że to
                  > nie prawda. Nie ma zajęć, bo nikt ich nie chce, nawet ci co krzyczą że chcą.

                  Nie wiem co masz na myśli pisząc "wypisują w internecie", ale media mainstreamowe nie zajmują się przykładami tych szkół gdzie wszytko działa prawidłowo, a tymi gdzie drugimi stąd możesz przeczytać o tych niechlubnych przypadkach.

                  > Wg mnie przyczyną była chęć zwrócenia na siebie uwagi i robienie z siebie ofiar
                  > , których prawa są łamane..... ale nic z tego...

                  Moim zdaniem przyczyną była głębsza. Od początku lat 90., kiedy wraz z lekcją religii wprowadzono etykę, ta druga jest traktowana jako anty-katecheza. Mimo że nie istnieje między przedmiotami żadna sprzeczność. Etyce nieustannie traktuje się jako nie tylko konkurencji dla religii, ale wręcz zagrożenie, atak na katolicką moralność. Nadal funkcjonuje silne przekonanie, że etyka jest nie tylko zamiast, ale nawet wbrew religii. Wedle danych MEN zajęcia z etyki prowadzi dzisiaj ok. 3 % polskich szkół. Oznacza to, że zajęciami nie jest objęty nawet 1 proc. polskich uczniów. To dziwisz się, że kobiety nastawiły się na ostrą walkę, bo ja nie.

                  > To nie jest skutek ich akcji, tylko tego ze dyrekcja potrafi liczyć przynajmnie
                  > j do siedmiu :)

                  W tej szkole tak, ale one znając sytuację ogólnopolską, nastawiły się na walkę i ich celem było doprowadzenie do tego, aby lekcje się odbywały, w tym seansie osiągnęły swój cel owszem obeszło się bez "walki" , ale tego rodzicielki nie wiedziały gdy "krzyczały" i plakaty chwiały wywieszać, założyły, że będą kłopoty. Kłopotów nie były, lekcje są cel osiągnięty bez wali, ale satysfakcja ta sama. Mają etykę w szkole, a czy chcą faktycznie tej etyki to już inna sprawa. Trzeba pamiętać, że skoro tylko w 3% szkół są organizowane zajęcia z etyki, to jest to jednak jakieś nobilitujące wyróżnienie, posyłać dziecko do takiej wyjątkowej szkoły. Można zawsze pochwalić się przed rodziną i znajomymi z pracy, że się wywalczyło ta etykę, choć to akurat nie prawda.:)

                  > A jedyny skutek ich zachowania jest taki, że chyba nie maja szans, żeby ktoś je
                  > jeszcze kiedyś potraktował poważnie :) w tej szkole

                  Bez obaw, nie sądzę aby tego typu nadgorliwe "krzykaczki" powstrzymały się od kolejnej okazji do poszumienia i zupełnie jest im obojętne co inni rodzice mogą myśleć na ich temat . Dyrekcja szkoły natomiast nie ma prawa potraktować "niepoważanie" postulatów żadnej grupy rodziców.

                  > No i jeszcze taki, że biedny filozof traci ze trzy godziny swojego prywatnego c
                  > zasu czekając na dzieci krzykaczek, ale to nie długo, bo dla jednego dziecka dł
                  > użej nie może przychodzić i lekcje zostaną odwołane.

                  Od czego są wywiadówki szkolne?

                  > Nooo i pewnie krzykaczki wtedy znowu będą bardzo chciały tych lekcji. Mam nadzi
                  > eje, że dyrekcja się nie ugnie i będą musiały grzecznie czekać prze rok...

                  Myślę, że jeśli matki-krzykaczki są świadome, że ich dzieci nie chcą chodzić na dodatkowe,nieobowiązkowe zajęcia to nie będą się wcale przy tym upierać. Ich dzieci nie będą chodzić zwyczajnie ani na religię, ani na etykę. Może i matkom i dzieciakom początkowo się zdawało, że wola jest, ale jak przyszło co do czego to ochota jednak się nie pojawiła.
    • angelfree Re: Nikt nie chce zajęć etyki ... 29.10.13, 16:45
      A w jakich godzinach są te lekcje etyki, na które nikt chodzić nie chce?
      W tych samych co religia, czy w czasie religii dzieciaki siedzą w świetlicy, a po lekcjach - przed lekcjami mają dodatkową godzinę?
      W szkołach, do których chodziła moja latorośl etyka naprawdę była zamienna z religią, to znaczy odbywała się (odbywa) w tych samych godzinach.
      Zainteresowanie etyką w gimnazjum jest na poziomie 50%. W podstawówce - ponad 30%.
      Ale gdyby były okienka w czasie religii, a etyka poza siatką zajęć, na pewno byłoby znacznie mniejsze.
      • hanka78 Re: Nikt nie chce zajęć etyki ... 29.10.13, 19:09
        angelfree napisała:

        > A w jakich godzinach są te lekcje etyki, na które nikt chodzić nie chce?
        > W tych samych co religia, czy w czasie religii dzieciaki siedzą w świetlicy, a
        > po lekcjach - przed lekcjami mają dodatkową godzinę?

        Wszystkie lekcje religii (w klasach, w których chociaż jeden uczeń na nią nie chodzi) odbywają się na pierwszej lub ostatniej lekcji. Nie ma siedzenia w świetlicy... Lekcje etyki (tzn, lekcja) jest w czasie w którym po lekcjach są już wszystkie zainteresowane dzieciaki. To jest wielka szkoła, system zmianowy. Np. moja córka kończy o 12.15, czeka do 13 na kółko z historii, wraca do domu na 14.20 - a potem wraca do szkoły na 16.50 na etykę. Ale ona jest w tej gorszej sytuacji, bo inne dzieci kończą o 15.55, czy 16.45 - i one nie czekają - a nie chodzą...

        Ten gość od etyki ma też zajęcia w innej szkole, ale nie jest tam traktowana jako zastępstwo religii, chodzą na nią dzieci, które chodzą też na religię, dlatego musi być w innym czasie niż religia.... i wg mnie to miałoby sens, gdyby faktycznie było zainteresowanie, ale nie ma...

        > Zainteresowanie etyką w gimnazjum jest na poziomie 50%. W podstawówce - ponad 3
        > 0%.

        u nas może z 5- 10 % deklarowane, jak przyszło co do czego to.... już pisałam
        • angelfree Re: Nikt nie chce zajęć etyki ... 29.10.13, 21:58
          No to nie wiem, czego nie rozumiesz.
          Czwarta klasa i dzieci mają zajęcia z etyki o 16.50?
          Bez wzgledu na to, czy zajęcia kończą się o 16.45, czy o 15.55 (tu jeszcze godzinna przerwa), czy o 12.50 - to na etykę o tak późnej godzinie, jeśli nie jest obowiązkowa, mają prawo gwizdnąć. Ja bym była zmęczona o tej porze i marzyła i pójściu do domu, a co dopiero dzieci 10-11 letnie.
          Chyba żartujesz z tym wątkiem.
          Z pełną świadomością powiedziałabym swojemu dziecku, że nie musi chodzić na etykę, jeśli nie chce, bo to zajęcia nadobowiązkowe, tak samo, jak religia.
          • hanka78 Re: Nikt nie chce zajęć etyki ... 30.10.13, 09:37
            Zupełnie nie żartuję. Rozumiem. I bardzo mnie dziwi, że inni nie rozumieją, że bezsensowne zabieraniu prywatnego czasu innej osobie jest zwykłym chamstwem. Widać te mammy (może i Ty ) nie widzą nic złego w tym, że teraz także ten nauczyciel musi dojechać na 16.50 do szkoły ( nie wiem skąd, ale gdyby miał przejechać o tej godzinie cały Kraków to i 1,5 h może być mało!) Potem godzinkę czeka na dzieci krzykaczek ( które nie pofatygowały się nawet zobaczyć jak będą wyglądać zajęcia) i znów krótsza lub dłuższa przeprawa przez Kraków.

            To nie jest tak, że one nie wiedziały o której będą zajęcia. To chyba oczywiste że jeśli jest 7 czy 10 dzieciaków na szkołę, które zadeklarowały chęć udziału w zajęciach, to będą chodziły razem a nie każde z osobna.... i jedyny możliwy termin jest właśnie po lekcjach. Jeśli im nie pasiło, to po co te występy? Niech dożynki jadą robić u siebie domu rodzinnym a nie w dobrej szkole, w której niestety nie znajdą tego czego szukają tak na prawdę, czyli "drogi przez mękę".

            Tak ma marginesie - co do nadobowiazkowości zajęć religii i etyki. To te pierwsze są dowolne, ale tylko formalnie. Faktycznie katechezy, to element świetnie skonstruowanego mechanizmu tresury i przymusu społecznego. Jego sprawność działania zależy jedynie od poziomu świadomości jakiejś społeczności. Im większa świadomość tym mniej sprawna tresura.... i odwrotnie. Im więcej ludzi siedzi pod butem proboszcza, tym system sprawniejszy i ludzie często nie podejmują decyzji zgodnych ze swoim światopoglądem w obawie przed ostracyzmem społecznym (przede wszystkim swoich dzieci).
            • angelfree Re: Nikt nie chce zajęć etyki ... 30.10.13, 17:27
              Nie wiem, czy wiedziały, czy nie wiedziały. Organizowanie lekcji o 16.50 jest bezsensem i powinno być zakazane.
              To kwestia dyrekcji, jak ułoży plan.
              Jeśli zostały poinformowane wcześniej, że lekcje etyki sa możliwe jedynie we wtorki o 16.50 - i nadal chciały etyki, a teraz dzieci nie chodzą, to faktycznie są nie w porządku.
              Ale jeśli lekcje zostały zorganizowane o takiej nikczemnej godzinie i poinformowano je po fakcie, to mają rację, że nie puszczają dzieci.
              • hanka78 Re: Nikt nie chce zajęć etyki ... 30.10.13, 18:15
                angelfree napisała:

                > Ale jeśli lekcje zostały zorganizowane o takiej nikczemnej godzinie i poinformo
                > wano je po fakcie, to mają rację, że nie puszczają dzieci.

                W szkole wszystkie lekcje są do 17.30. Etyka jest na ostatniej.
                • angelfree Re: Nikt nie chce zajęć etyki ... 30.10.13, 23:00
                  Tak czy inaczej, mając możność wyrwania czwartoklasisty chodzącego na trzecią zmianę do szkoły o 16.45 zrobiłabym to bez mrugnięcia okiem.
                  A o której godzinie zaczyna się i kończy religia?
                • hanka78 zaskoczenia nie było: 07.03.14, 17:17
                  imageshack.com/a/img812/5840/mpv8.jpg
    • piwi77.0 Re: Nikt nie chce zajęć etyki ... 29.10.13, 21:36
      Dzieciaki mają intuicję, bo rzeczywiście nie wiem po co w szkole etyka. Chyba tylko jako listek figowy dla religii. Lepiej gdyby sobie tę godzinę pograły zespołowo w siatkówkę.
      • hanka78 Re: Nikt nie chce zajęć etyki ... 30.10.13, 11:14
        piwi77.0 napisał:

        > Dzieciaki mają intuicję, bo rzeczywiście nie wiem po co w szkole etyka. Chyba t
        > ylko jako listek figowy dla religii. Lepiej gdyby sobie tę godzinę pograły zesp
        > ołowo w siatkówkę.

        No super jak dzieci mogą sobie 2 godzinki pobiegać w koło sali, pograć w siatkę, a potem siąść i napisać sprawdzian z matmy czy historii.. ;)

        Fajnie tez tak pobiegać zaraz po przerwie obiadowej.... tylko potem troche roboty ma Pani sprzątająca....
        Wf to najbardziej znienawidzone przez dzieci zajęcia, z tego co wiem :)

        A ja, o ile nie widzę żadnego sensu w lekcjach religii (zwykła strata czasu - klepanie przez 6 lat tych samych modlitw i robienie do nich ilustracji) o tyle dobrze poprowadzona etyka byłaby czymś czego właśnie brakuje...
    • privus Źle interpretujesz ten problem 29.10.13, 23:20
      Etyka w formie, w jakiej występuje w naszym systemie edukacyjnym, jest jedynie zakładnikiem katechezy bez żadnego wsparcia programowego ze strony MEN. Zarówno Konstytucja, jak i ministerialne rozporządzenie zapewniają uczniom i rodzicom możliwość wyboru między lekcjami religii i etyki. Natomiast w praktyce w planie uwzględnia się religię i wymaga od rodziców oświadczeń, że rezygnują z katechezy dla swojego dziecka. Jeśli jakaś ideologia (w tym wypadku religia katolicka) jest w programach nauczania nadmiernie reprezentowana i bez uzasadnienia na różne sposoby wyróżniania, dzieje się to ze szkodą dla rozwoju krytycznego myślenia. Stąd też nie omawianie jakichś wyrwanych fragmentów etyki jest potrzebne, a np. roczny lub nawet dwuletni kurs filozofii w szkole średniej, który dałby znacznie więcej chociaż by dlatego, że zestawianie etyki z katechezą jest jakimś głębokim nieporozumieniem. Uważam, że nieobecność takiego spojrzenia i filozofii w polskiej szkole nie jest wcale przypadkowa. Po prostu obecna klasa polityczna uznała, że nie należy kształtować obywateli, którzy byliby zbyt krytyczni wobec jej posunięć. Bowiem w jej interesie leży utrzymywanie elektoratu w stanie ignorancji i konformizmu intelektualnego. Po prostu takimi ludźmi jest zawsze łatwiej manipulować. Wprowadzenie filozofii do szkół w obecnej sytuacji uważam to za jedyne rozsądne rozwiązanie, a nie sprowadzanie tej kwestii do samej najczęściej organizacyjnie rugowanej etyki.
      • plater-2 Re: Źle interpretujesz ten problem 30.10.13, 10:25
        Szkola nie ma obowizku szukania ani katechety ani nauczyciela etyki. Katechety szuka wydzial katechetyczny, proboszcz go opiniuje.

        Nauczyciela etyki musza szukac sami zainteresowani.
        • hanka78 Re: Źle interpretujesz ten problem 30.10.13, 10:54
          plater-2 napisała:

          > Szkola nie ma obowizku szukania

          Nie ? A to:
          "Zgodnie z przywołanymi przepisami szkoła ma obowiązek zorganizowania lekcji etyki dla grupy nie mniejszej niż 7 uczniów danej klasy lub oddziału."
          www.men.gov.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=3019%3Ainformacja-men-w-sprawie-warunkow-i-sposobu-organizowania-nauki-etyki-w-szkoach-publicznych&catid=272%3Aministerstwo-komunikaty-i-wyjanienia-men&Itemid=355
          Nigdzie nie przeczytałam, "że organizuje przy udziale rodziców".... to szkoła ma obowiązek zorganizować te lekcje, czyli tez znaleźć nauczyciela..


          > Nauczyciela etyki musza szukac sami zainteresowani.

          Żarty.
          • plater-2 Re: Źle interpretujesz ten problem 31.10.13, 09:11
            Owszem, szkola ma obowiazek zorganizowac zajecia z religii/ etyki na zyczenie rodzicow.
            W imieniu rodzicow katolikich dziala proboszcz miejsca. To on w praktyce szuka katechety, on opiniuje, a misje do nauczania daje wydzial katechetyczny. Szkola weryfikuje tylko kwalifikacje katechety, czy sa zgodne z wytycznymi MEN. Czyli nie szkola szuka katechety jakiegokolwiek wyznania , ale rodzice (ewentualnie reprezentowani przez swoj autorytet religijny).

            Rownie dobrze ten autorytet i rodzice moze zdecydowac o powołniu pozaszkolnego punktu katechetycznego, albo grupy miedzyszkolnej, ktora bedzie miec zajecia w wybranej przez zainteresowanych szkole. Ta szkola nie moze odmowic udostepnienia pomieszczenia.

            Tak samo jest z etyka. Jesli sa rodzice zainteresowani, szukaja nauczyciela i szkola go zatrudni, jesli ma odpowiednie kwalifikacje. I udostepni pomieszczenia oraz "wstawi" zajecia do planu. Nie moze odmowic, jesli s chetni i nauczciel z kwalifikacjami. Ale nie ma obowiazku szukc tego nauczyciela i chetnych na etyke. Tu juz musza dzialac sami rodzice.
      • hanka78 Re: Źle interpretujesz ten problem 30.10.13, 11:46
        privus napisał:

        > Etyka w formie, w jakiej występuje w naszym systemie edukacyjnym, jest jedynie
        > zakładnikiem katechezy bez żadnego wsparcia programowego ze strony MEN. Zarówno
        > Konstytucja, jak i ministerialne rozporządzenie zapewniają uczniom i rodzicom
        > możliwość wyboru między lekcjami religii i etyki. Natomiast w praktyce w planie
        > uwzględnia się religię i wymaga od rodziców oświadczeń, że rezygnują z kateche
        > zy dla swojego dziecka.

        Rezygnacji z religii wymaga po wcześniejszej deklaracji uczestnictwa. Nie zakłada się go z góry, przynajmniej u nas.

        >Jeśli jakaś ideologia (w tym wypadku religia katolicka)
        > jest w programach nauczania nadmiernie reprezentowana i bez uzasadnienia na ró
        > żne sposoby wyróżniania, dzieje się to ze szkodą dla rozwoju krytycznego myślen
        > ia.

        Dlatego jest nie tyle zbędna co szkodliwa. Kurs filozofii powinny mieć dzieci starsze, tak jak piszesz w gimnazjum czy liceum. W szkole podstawowej powinna być prowadzona etyka, jako przedmiot obowiązkowy. A nad kształtem trzeba by popracować.

        Ja te zajęcia widziałbym jako luźniejsze lekcje na których, dzieci mogłyby same dochodzić do wniosków dlaczego jakieś zachowanie jest właściwe a inne nie (i nie dlatego, że bóg tak chce). Wiele tragedii można by uniknąć gdyby dzieci zdawały sobie sprawę z podstawowych rzeczy: że ludzie mają różna wrażliwość... , że nasze zachowania maja konsekwencje nawet tragiczne, mimo , ze to nie były zamierzone (Że jednego możesz dręczyć do woli i będzie cię miał w d..., a drugi się prze to powiesi....) itd

        tego brakuje w szkole, dzieci są dla siebie podłe, a ksiądz może tu tylko zaszkodzić, bo przecież jego stanowisko jest takie:

        - sponiewierasz kolegę to sie wyspowiadasz
        - nasze życie na Ziemi to tylko poczekalnia, do której nie należy przykładać zbytnio wagi...

        to nie wymysły, takie rzeczy opowiada ksiądz w naszej szkole....

        Dlatego ja etyce mówię -TAK- jako przedmiotu obowiązkowego
        Religii NIE, (no ewentualnie jako przedmiot dodatkowy dla chętnych...)

        • privus Re: Źle interpretujesz ten problem 30.10.13, 16:19
          W takim wydaniu podpisuję się pod Twoimi przemyśleniami obiema rękami jednocześnie. Też jestem przekonany o tym, że religia katolicka i moralność katolicka ma niewiele wspólnego z etyką sięgając do zawłaszczenia wszelkich aspektów życia społecznego pod potrzeby dominacji swojej jedynie słusznej religijnej racji na każdym poziomie swych błędów i wypaczeń. Jest to coraz bardziej wyraźnie widoczne nie tylko w polskim katolicyzmie. Wiele wskazuje na to, że postęp społeczny zareaguje na te zjawiska znacznie wcześniej, niż hierarchia katolicka będzie to w stanie pojąć.
        • plater-2 Re: Źle interpretujesz ten problem 09.03.14, 15:01
          Przepisy nic nie mówia o "zapisywaniu sie na religię" / etyke ani "wypisywaniu się" . Uzyte jest wyrazenie "w formie najprostszej deklaracji".
    • radymir matematyki tez by nie chcial 30.10.13, 19:00
      hanka78 napisała:

      ...
      > Fakt, dzieci w szkole nie chodzą na religię (w córki klasie 4 ), ale etyki tez
      > nie chcą, wola sobie dłużej pospać, albo pozbijać bąki....

      Jesli wybor jest taki - lekcje albo brak lekcji, to 99% wybierze brak lekcji obojetnie, czy to bedzie etyka, religia, matematyka, czy polski.
      • szuwary4 Re: matematyki tez by nie chcial 31.10.13, 10:31
        To mi przypomina nieco sytuacje z tego dowcipu: Marynarze dobijaja do małej, zagubionej na oceanie wysepki . Znajdują tam rozbitka i trzy chatki. Rozbitek okazuje sie angielskim dżentelmenem i wywiązuje się rozmowa, w której pytają o przeznaczenie owych trzech chatek. Czemu służy pierwsza ?-pytają
        To jest mój dom, w którym mieszkam.
        A ta druga?
        Ta druga to klub, do którego chadzam.
        A ta trzecia?
        A to jest klub, do którego nie chadzam.
    • hanka78 taki finał: 07.03.14, 17:18
      imageshack.com/a/img812/5840/mpv8.jpg
      • plater-2 wiadomosc optymistyczna 28.03.14, 16:05
        glos.pl/node/11377
    • sclavus Wyrzucić religię ze szkół, 28.03.14, 19:01
      i wprowadzić obowiązkowy przedmiot "etyka" a w wyższych klasach "filozofia" - uczniowie zyskają na kulturze a na religię do kościółków, będzie chodziło coraz mniej dzieciaków a młodzieży mniej i mniej...
      PeeS - nie miałbym nic przeciwko temu, żeby etyka była połączona z religioznawstwem - religia w kościółkach będzie miała jeszcze mniejsze znaczenie!
      ***
      ... a ty pokazałaś przykład jednostkowy, ale uogólniasz to na całość systemu szkolnego...
      • lepian4 Re: Wyrzucić religię ze szkół, 31.03.14, 21:35
        Za komuny towarzysze tez twierdzily, ze w przyklasztornych szkolkach dzieciom nie bedzie sie chcialo chodzic na katecheze.
        • religijnych.uczuc.obraza Re: Wyrzucić religię ze szkół, 01.04.14, 08:46
          I co? Życie zweryfikowało lepik poglądy twoje i twoich towarzyszy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka