hanka78
29.10.13, 12:42
Zawsze czytałam, że wprowadzenie w szkole lekcji etyki, to droga przez mękę dla zainteresowanych nią rodziców i dzieci.
Chyba jednak nie...
Kiedy tylko w szkole mojej córki zebrała się grupa zainteresowanych dzieciaków, dyrekcja w ciągu 2 tyg uruchomiła lekcje etyki, podzieliła grupę na 2 przedziały wiekowe, zatrudniła filozofa (nie jakiegoś tam katechetę)... I co? A no te najbardziej zainteresowane mamy-krzykaczki (które poznałam), które to tak walczyły,tak chciały, tyle miały pretensji że dyrekcja nie zgodziła się rozlepiać po szkole jakichś plakatów - teraz rezygnują, bo im się nie chce.... Widać nie były zainteresowane etyką, a tylko tą drogą przez mękę...
Efekt jest taki, że od dwóch tygodni moja córka chodzi sam na te lekcje, jest nimi zachwycona, tyle, że prawdopodobnie zostaną odwołane.
Fakt, dzieci w szkole nie chodzą na religię (w córki klasie 4 ), ale etyki tez nie chcą, wola sobie dłużej pospać, albo pozbijać bąki....