Dodaj do ulubionych

Marcin Krol o koncu demokracji liberalnej

09.02.14, 08:30
Wywiad z prof. Marcinem Krolem jest dostepny w calosci
i warto do przeczytac.
Pierwsza deklaracja profesora brzmi:
"Musimy się ruszyć, odzyskać ideę równości. Inaczej przyjdzie to "coś" i będziemy wisieć na latarniach" i wyjasnia, ze nie chodzi o wojne czy o rewolucje, ale o wydarzenie o charakterze wstrzasowym.

Wywiad jest pelen niedomowien, ale Krol widzi zagrozenie:
"Bo jak się zdarzy to ''coś'', to możemy wisieć na latarniach. Po prostu. Nic nie robiąc, hodujemy siły, które zmienią świat po swojemu. I nie będą negocjować."
"Choćby nacjonaliści. Przecież idzie ta fala.

Żeby demokracja liberalna przetrwała najbliższe 50 lat, muszą zajść bardzo istotne zmiany polegające na odzyskaniu idei równości w jakiejś sensownej formie, co nie jest proste i nikt nie wie, jak to robić. Ja w każdym razie nie wiem. Wiem tylko, że żyjemy w świecie, gdzie 85 osób ma majątek większy niż połowa ludzkości, czyli 3,5 miliarda ludzi. Sytuacja absolutnie chora.
I dalej:
"Tak. Oczywiście głosujemy w jakichś tam wyborach, ale ma to drugorzędne znacznie, bo ktoś tam na górze w instytucjach finansowych, gospodarczych i nadzorujących czuwa. Zresztą przecież w tym kierunku wszystko szło. I by działało, gdyby eksperci mogli być kompetentni, niezawodni i wiedzieli, co trzeba robić. Kryzys nie dlatego wstrząsnął światem, że padły giełdy i przyszła recesja. Wstrząsnął, bo okazało się, że eksperci to jest całkowita fikcja. Najważniejsze instytucje gospodarcze i banki centralne okazały się dziećmi we mgle. Miesiąc przed krachem dawały greckim obligacjom wiarygodność AAA!

Można powiedzieć, że odzyskaliśmy historię. I to jest korzyść."

Demokracja liberalna to tylko szczęśliwy zbieg okoliczności. I prawa człowieka tak samo. Być może to, że zakazaliśmy tortur, to tylko miły przerywnik w dziejach. Nie jest to zwieńczenie jakiegoś naturalnego procesu rozwoju ludzkości, jak sobie roił Fukuyama i paru innych wcześniej.

"nie ma polityki bez osób wybitnych. Politykę robią jednostki, które pojawiają się nie wiadomo dlaczego, nie wiadomo skąd i zmieniają bieg historii. Gdyby nie Monnet, który wpłynął na Schumana, toby nie było Wspólnoty Węgla i Stali, a potem zjednoczonej Europy."

"W tym czymś, co dzisiaj nazywamy polityką, nie ma wybitnych jednostek. Z jakiegoś powodu selekcja do polityki jest negatywna, pewnie dlatego, że lubimy wybierać ludzi takich jak my sami. A potem dostajemy od nich dokładnie to, czego nieświadomie pragniemy - dawkę środka usypiającego. No, może nie jest super, ale jakoś tam idzie, ktoś mniej więcej wie, co robić. Otóż przykra informacja na dziś brzmi, że obecnie nikt nie wie, co robić. A już na pewno nie oni."
"Tuska osobiście bardzo lubię i bym żałował, gdyby przegrał wybory, bo jest inteligentny i czyta książki. Co prawda głównie historyczne, no ale jednak czyta, co niewielu politykom się zdarza. Publicyści wciąż narzekają, że on nie ma wizji. Oczywiście. Tak samo nie ma jak Merkel, Cameron, Hollande, to są tej samej klasy politycy. Zarządcy masy upadłościowej, specjaliści od gmerania, a nie żadni wizjonerzy. Na razie są dobrzy, ale jak w końcu przyjdzie to ''coś'', wtedy nas nie uratują.

''Coś'', czyli co? Bo ciągle nie wiem.

- I się pan nie dowie, póki nie nadejdzie.

Jest granica, której nie da się wytyczyć przy pomocy ekspertów, ale ona co jakiś czas się ujawnia. Granica - najogólniej mówiąc - niesprawiedliwości. I tak to sobie trwa i trwa, aż pojawia się iskra i następuje wstrząs."

Bunt dużej grupy ludzi, którym niepotrzebnie stworzono nadzieję. Bo społeczeństwo stwarza dziś nadzieję, daje obietnicę i jednocześnie nie umie się z niej wywiązać. Na tak masową skalę nie było tego nigdy wcześniej. Edukuje się miliony ludzi, pokazuje im powab świata, puszcza seriale i wciska do rąk poradniki, które krzyczą: ''możesz więcej'', ''rozwijaj się'', ''ulepszaj'', ''żyj pełną piersią''. A następnie pokazuje im się figę z makiem.

"Dopóki klasy społeczne były otwarte i istniała powszechna szansa na awans, to działało. Ale z tym jest coraz gorzej. Ameryka przez długi czas ratowała się mitem self-made mana. Człowieka, który własną ciężką pracą osiągnął wysoki status społeczny, bogactwo i może się teraz obnosić, jeździć rolls-royce'em, kupować wille i jachty. Nawet jeśli mu zazdroszczę, to nie mam do niego pretensji."

"Nie warto pisać dla polityków poważnych tekstów, bo oni ich nie czytają. Żaden polityk w żadnym kraju nie radzi się filozofów. Michael Sandel opowiadał mi, że Obama go namówił, żeby został doradcą w jakimś gremium, ale potem nie było ani jednego spotkania. Polityka to już nie jest zmienianie świata, tylko bieżące administrowanie i utrzymywanie stanu możliwego do zniesienia dla wyborców. No to po co do tego filozof?"


Jako uzupelnienie tego wywiadu proponuje inny wywiad prof. Krola:

bi.gazeta.pl/im/1/12746/m12746441.mp3
Obserwuj wątek
    • mara571 Re: Marcin Krol o koncu demokracji liberalnej 09.02.14, 08:45
      Traktuje te slowa Krola z jednej strony jako wyraz calkowitej bezradnosci intelektualistow, ktorzy nie sa w stanie przedstawic jakiejkolwiek wizji rozwoju spolecznego i spetany poprawnoscia strach przed krytyczna analiza forsowanych przez geostrategow idee tworzenia coraz wiekszych wspolnot gospodarczych i przymusowych zmian obyczajowych lansowanych przez swiatowe agencje ONZ przy pomocy tzw konwecji. Czyli totalna globalizacja.
      W teoriach zwanych spiskowymi nazywa sie to New World Order i dazenie do utworzenia rzadu swiatowego.
    • j-k i ten koniec nastapi :) 09.02.14, 08:50
      pisze to ja -szczery zwolennik demokracji liberalnej.
      potem przyjda tylko...
      populisci :)
      (ci maja zawsze baze)
      • kaszebe12 "Demokracja liberalna"... 09.02.14, 09:07
        ...dosyc smieszna nazwa , rownie smieszna , jak tekst pana Krola.
        • igor_uk Kaszebe,to nie jest smieszne. 09.02.14, 09:37
          Demokracja im nie sprawdzila sie,poniewaz narod nie moze miec sporo do powiedzenia,to oni wymyslili demokracje sterowana,dla zmylki nazywajac ten dziwolag demokracja liberalna,ktora okazala sie bardzo skuteczna,tym bardziej ze media rowniez stali sterowane,dla zmylki dajac jakies poczucie pluralizmu .
          Generalnie zyjemy w swiecie,na ktory nie mamy zadnego wplywu,za nas decyduja o wszystkim inni,ktorych my do tego nie upowozniali,zreszta nikt nas i nie pytal o zgode i to wszystko dla naszego ze dobra .
          Wiekszosci ludziom,najwazniejszym organom u ktorych jest zoladek,to nie przeszkadza.Gorzej z tymi,ktore umieja myslec,ale takich jest stosunkowo nie wiele i imi nikt nie przyjmuje sie,tym bardziej, ze jest demokracja,ktora laskawie pozwala miec wlasne zdanie,dodam - wylacznie na wlasny uzytek.
          • j-k Co i tobie/tiebie zalecam , Goria :) 09.02.14, 17:00
            igor_uk napisał:
            ze jest demokracja,ktora laskawie pozwala miec wlasne zdanie,dodam - wylacznie na wlasny uzytek.

            Co i tobie/tiebie zalecam , Goria :)
            wlasne zdanie - ma sie wyloncznie na wlasny uzytek.
            innym jest ono absolutnie niepotrzebne.


      • mara571 partie populistyczne nie sa grozne dla 09.02.14, 09:08
        etablishmentu wladzy. One jedynie probuja poprawic odrobine podzial dochodu narodowego w ramach istniejacego systemu. A poniewaz to niemozliwe, wiec ponosza w nastepnych lub "ponastepnych" wyborach porazke. I zostawiaja po sobie jeszcze wiecej problemow.
        • eeela Re: partie populistyczne nie sa grozne dla 09.02.14, 09:27
          partie populistyczne nie sa grozne dla
          > etablishmentu wladzy.

          Ciekawe, ilu ludzi mówiło tak w latach trzydziestych ubiegłego wieku.
          • mara571 Re: partie populistyczne nie sa grozne dla 09.02.14, 09:36
            eeela napisała:

            > partie populistyczne nie sa grozne dla
            > > etablishmentu wladzy.
            >
            > Ciekawe, ilu ludzi mówiło tak w latach trzydziestych ubiegłego wieku.

            Ani NSDAP ani Partito Nazionale Fascista nie byly partiami populistycznymi.
            • eeela Re: partie populistyczne nie sa grozne dla 09.02.14, 10:02
              I wydaje ci się, że to czyni różnicę? ;-)
              • mara571 Re: partie populistyczne nie sa grozne dla 09.02.14, 10:18
                oczywiscie, ze czyni roznice.
                Klasycznymi partiami populistycznymi byli socjalisci i socjaldemokraci. To oni stworzyli socjalna gospodarke rynkowa w Niemczech, Francji czy w Skandynawii. Komus cos zabrali, zmienili stosunki wlasnosci? Nie.
                Zmienili troche podzial dochodu narodowego, wymusili pewne prawa pracownicze. Z podatkow wybudowali wystarczajaca liczbe mieszkan socjalnych ( nie w polskim znaczeniu tego slowa). Zmusili pracoadawcow do uwzglednienia w wynagrodzeniach wzrostu wydajnosci pracy.
                Wszystko leglo w gruzach przez globalizacje i przeniesienie produkcji przemyslowej do Chin.
                Chiny tez beda za drogie. Nadchodzi era powszechnej robotyzacji.
                • eeela Re: partie populistyczne nie sa grozne dla 09.02.14, 10:46
                  Nie wiem, po co ten wykład o mechanizmach ekonomicznych - żadne mechanizmy ekonomiczne nie są wyznacznikami populizmu same w sobie. Nawiasem mówiąc, NSDAP spełniała szereg warunków, które tymi wyznacznikami są. Obawiam się, że nasza dyskusja pozostanie bezproduktywna, jeśli nie odświeżysz sobie znajomości definicji populizmu.

                  Abstrahując od dyskusji, co jest populizmem, a co nie jest, w moim pierwszym poście chodziło mi przede wszystkim o to, że poczucie bezpieczeństwa i pewności, że establishment pozostanie niezagrożony, jest sporą naiwnością. Niestety. Jeszcze nie było takich establishmentów, których nie obalono.
                  • igor_uk Mara nie umie szeroko patrzec. 09.02.14, 10:55
                    Ona kiedys dowiediala sie,ze partii populistyczne sa tymi,ktore rozdaja kase i na tym koniec.Dalej dla nie nie ma pola dyskusji.
                    Hitler przyszedl do wladzy, gloszac nie ekonomiczne hasla,a inne, tak popularne w zbolalych po porazce duszach Niemcow. Ale dla mary to nie znaczy nic.
                  • mara571 Re: partie populistyczne nie sa grozne dla 09.02.14, 13:00
                    Masz na mysli ta obecnie obowiazujaca pejoratywna definicje populizmu wedlug kanonow poprawnosci politycznej?
                    Wole ta neutralna, slownikowa. Zgodnie z nia nie ma partii niepopulistycznej. A ta obejmuje hasla ekonomiczne popularne wsrod wyborcow.

                    > Abstrahując od dyskusji, co jest populizmem, a co nie jest, w moim pierwszym po
                    > ście chodziło mi przede wszystkim o to, że poczucie bezpieczeństwa i pewności,
                    > że establishment pozostanie niezagrożony, jest sporą naiwnością. Niestety. Jesz
                    > cze nie było takich establishmentów, których nie obalono.


                    W perspektywie historii ludzkosci masz racje. Najczesciej elity wladzy znikaly wraz ze zmiana ustroju spoleczno-politycznego. Inne po upadku panstw, imperiow. Jeszcze inne w wyniku krwawych rewolucji (bolszewicka, przejecie wladzy przez chinskich komunistow, Czerwoni Khmerzy), ktore fizycznie niszczyly stare elity i konfiskowaly im wlasnosc.

                    Wspolczesnie mamy po raz pierwszy w dziejach globalny establishment.
                    Wystarczy poczytac wnioski z analizy powiazan wielkich firm, ktorej dokonano w ETH.
                    Do tego dochodza globalne systemy pozwalajace na kontrole tego co robimy.
                    NSA to tylko wierzcholek gory lodowej. Wszelkie wplaty, wyplaty i przelewy pieniedzy sa kontrolowane, poruszanie sie wlasnym samochodem i innymi srodkami lokomocji. Wystarczy wlasna komorka.

                    Swiatowe elity ma po raz w dziejach pelnej konroli. Jesli mozliwe jest ich obalanie, to tylko w wypadku, kiedy same popelnia blad. I to wielki blad.
                    popieranie lub lansowanie idei, zamierzeń, głównie politycznych i ekonomicznych, zgodnych z oczekiwaniami większości społeczeństwa w celu uzyskania jego poparcia i zdobycia wpływów lub władzy
                    • eeela Re: partie populistyczne nie sa grozne dla 09.02.14, 13:35
                      > Masz na mysli ta obecnie obowiazujaca pejoratywna definicje populizmu wedlug ka
                      > nonow poprawnosci politycznej?
                      > Wole ta neutralna, slownikowa. Zgodnie z nia nie ma partii niepopulistycznej. A
                      > ta obejmuje hasla ekonomiczne popularne wsrod wyborcow.

                      Wszystko ci się przestawiło :-) Słownikowa czy też akademicka definicja populizmu (do znalezienia np. u Laclau, On populist reason) NIE obejmuje żadnych haseł ekonomicznych czy jakichkolwiek innych elementów programowych. Według podręcznikowej definicji populizm nie jest bowiem programem, tylko opisem postawy, która polega na opowiadaniu się po stronie "ludu" (populus) przeciwko "elitom" i wykorzystywaniu w swoim programie tych elementów, które są przez ten lud pożądane, bez oglądana się na realia.

                      To właśnie populizm w potocznym rozumieniu jest stosowany wymiennie z rozdawnictwem finansowym.

                      > Wspolczesnie mamy po raz pierwszy w dziejach globalny establishment.

                      I co, wydaje ci się, że od większego rozmiaru establishmentu zmieni się ludzka natura?

                      > Do tego dochodza globalne systemy pozwalajace na kontrole tego co robimy.
                      > NSA to tylko wierzcholek gory lodowej. Wszelkie wplaty, wyplaty i przelewy pien
                      > iedzy sa kontrolowane, poruszanie sie wlasnym samochodem i innymi srodkami loko
                      > mocji. Wystarczy wlasna komorka.

                      Żadna komórka ani żadne systemy nie powstrzymają wielotysięcznego tłumu przed zdemolowaniem ratusza czy banku. Wręcz przeciwnie, niefortunnie dobrane aktywności za pomocą komórek i systemów mogą tylko sprowokować tłum do odwetu.

                      Taka jest ludzka natura - doprowadzona do ostateczności nie będzie zważać na konsekwencje. Jedyną szansą każdego establishmentu, niezależnie od rozmiarów, jest niedoprowadzanie ludzi do ostateczności. Na razie globalny establishment finansowo-polityczny jest pod tym względem na prostej drodze do upadku.
                    • igor_uk Alez mara pojechala :-) 09.02.14, 14:56
                      Tyle piany dawno juz nie widzialem .
                      mara,czym jest populizm jest jasne,jak slonce i nie staraj sie wykazac sie wiedza,ktora nie posiadasz.
        • igor_uk Mara,nie badz smieszna. 09.02.14, 09:39
          Partii populistyczne sa nieodlacznym elementem tej demokracji.
          Te partii sluza dla wypuszczenie pary spoleczenstwa .
          • mara571 Re: Mara,nie badz smieszna. 09.02.14, 09:43
            a co innego ja napisalam?
            • igor_uk Re: Mara,nie badz smieszna. 09.02.14, 09:56
              Ty napisala,ze te partie pozostawiaja po sobie problem.Tym sugerujesz,ze te partii nie sa elementem systemu.
              • mara571 Igor,nie badz smieszny. 09.02.14, 10:05
                oczywiscie, ze pozostawiaja problem: wskutek rozszerzenia swiadczen socjalnych (czasami absurdalnych) zwieksza sie dlug panstwowy. Nie mowiac juz o efekcie podniesienia podatkow.
                Szczegolnie w dzisiejszych zglobalizowanych czasach.
                • igor_uk mara,daj spokoj. 09.02.14, 10:26
                  Nie zabieraj sie za tematy,ktorych nie rozumiesz.
                  Pokaz na przykladzie Polski,jakie partii populistyczne dostawali wladze w Kraju i co oni po sobie zostawili?
                  • mara571 zadna Igorku, zadna 09.02.14, 10:35
                    populistyczna Samoobrona pare miesiecy byla koalicjantem PiSu.
                    Skonczylo sie jak sie skonczylo.
                    • igor_uk I o to chodzi,mara. 09.02.14, 10:39
                      Sytem pozwola partiom populistycznym istniec,ale nie dopuszcza ich do wladzy.
                      Przyklad Samoobrony jest swietnym dowodem na to.
                      Lepper moze i wierzyl w to,ze jak stanie koalicjantom to bedzie miec cos do gadania,ale szybko przekonal sie w tym,ze nic on nie moze zrobic.
    • polski_francuz Gdzie ida wybitni? 09.02.14, 09:07
      Odpowiedz jest zawarta w artykule. Wybitni chca byc tymi 85 jednostkami co to polowe wszystkiego posiadaja.

      Mam w rodzinie mloda osobe, ktora stoi przed "wielkimi wyborami" nastolatkow co i gdzie studiowac i w podtekscie kim sie stac. Nie dalej jak wczoraj powtarzalismy mlodej, "tylko nie wchodz w polityke, to zawod dla nieuczciwych i dla klamcow". I tak jest we Francji.

      Uwaga jest celna, ze dla dobra samej demokracji trzeba sie starac by w polityke szli uczciwi i inteligentni. Ale jak uczciwosc selekcjonowac? Jak nieuczciwych odsuwac? Jak pietnowac klamcow? Mamy na forum grupe osob zwiazanych jakos z Rosja ktora klamie bez zadnych oporow, klamie jak oddycha. Taka ich kultura i taki ich sposob zycia. I czy mozna to zmienic? jak?

      PF
      • kaszebe12 Pefcia wymyslil... 09.02.14, 09:10
        ...i porownuje nieprownywalne.- Oby Ruskim przyciac.
        • wojciech.2349 Re: Pefcia wymyslil... 09.02.14, 10:21
          kaszebe12 napisał:
          > ...i porownuje nieprownywalne.- Oby Ruskim przyciac.
          --------------------
          Takich kłamczuchów jak kremlowski desant nigdy w życiu
          nie widziałem. To fenomen.

          Oni kłamią dla sportu.
      • mara571 Nie ma praktycznie mozliwosci dostania 09.02.14, 09:19
        sie do tej grupy 85 rodzin ( a nie osob jak blednie powtarza prasa swiatowa).
        Poza jedna: zostac dyktatorem panstwa bogatego w surowce, ktorych potrzebuje swiat.
        A i to sie najczesciej zle konczy, jak dowiedzielismy sie w ostatnich latach.
        Jesli jestes bardzo zdolny mozesz udac sie na sluzbe tych bogatych i najbogatszych.
        Troche zdolny i cyniczny powinien sie zaangazowac w polityke, Jesli sie uda daleko zajsc, to na koncu czeka nagroda: bardzo dobrze oplacany job w jakims koncernie lub lobby.
        • polski_francuz Mozesz, mozesz 09.02.14, 09:25
          sie dostac.

          Bezos, Zuckerberg, Jobs sie za zycia dostali. Za pomysl za troche szczescia (Jobs mial tate adwokata, ktory mu doradzil Windows rozwiniety dla IBM opatentowac dla siebie a IBM sie glupio zgodzil)...

          U nas Xavier Niel sie zalapal na top a zaczal, zdaje sie od sklepow z pornografia:)

          Tyle, ze recepty "jak sie dostac" nie ma.

          PF
          • pijatyka Re: Bezos, Zuckerberg, Jobs 09.02.14, 11:35
            Nie chodzi o to, ilu utalentowanym czy choćby tylko sprytnym jednostkom uda się przebić do klasy panującej (taka opcja zresztą zawsze istniała - bywało, że legionista zostawał cesarzem), tylko o o to, że cała piramida społeczna zamiast ulegać stopniowemu spłaszczaniu (na wzór "skandynawski") odtwarza się jako feudalizm tylko w nowych, demokratycznych dekoracjach...
            • polski_francuz Milion w plecaku 09.02.14, 11:44
              Juz sama wiara w to, ze mozesz stac sie milionerem czyni cuda. Tak funkcjonowala (czy funkcjonuje jeszcze to nie wiem...) Ameryka.

              PF
              • mara571 Re: Milion w plecaku 09.02.14, 11:47
                to juz nie funkcjonuje.
                Co do twojego przykladu: Gates, Job i Zuckerberg to wyjatki ptwierdzajace regule.
                Zaakceptowani, bo rozwineli techlonogie podnoszace wydajnosc pracy i mozliwosc kontroli nad spoleczenstwem.
                • polski_francuz Podobienstwa i roznice 09.02.14, 12:01
                  Bardzo szanuje Twoja solidnosc, zdolnosc szukania danych i uczciwosc intelektualna. Napisawszy to mam prawo stwierdzic, ze sie z Toba nie zgadzam:)

                  Nie sadze, zeby byla jakas wladza centralna, ktora "akceptuje lub nie". Wierze w to, ze kazdy ma ciagle jakas szanse zawalczyc.

                  Pozdro

                  PF
                  • eeela Re: Podobienstwa i roznice 10.02.14, 03:28
                    Wierze
                    > w to, ze kazdy ma ciagle jakas szanse zawalczyc.

                    Wiara - nadawanie dużego prawdopodobieństwa prawdziwości twierdzenia, w warunkach braku wystarczającej wiedzy.
        • kaszebe12 -Partie "populistyczne" , Mara ? 09.02.14, 09:27
          -Przeciez sam termin "populizm" jest jednym z drobnych przykladow postepujacej dyktatury NWO.-Zyjemy w czasach jednego wielkiego falszu i falsyfikacji podstawowych pojec. - Ci z gory tlumacza nam to ,co ma byc "dobre" , a co "zle".-Skoro pojecia "neonazizm" czy "neofaszyzm" sie nieco znudzily , dorzucimy do kotla "populizm" i juz mamy argument podkopujacy pojecie DEMOKRACJI.
      • pijatyka Re: "tylko nie wchodz w polityke" 09.02.14, 10:34
        Popadacie w śmieszność, kolego Francuz: najpierw młodym odradzacie politykę, a potem biadolicie, że opanowały ją szuje i postulujecie zmiany - przeczycie sami sobie.

        Przekaz do wszystkich (sensownych) młodych powinien brzmieć odwrotnie: "wchodźcie w politykę; jeśli wy nie urządzicie tego świata, to urządzą go wam różne ciemne typy"
        • mara571 Re: "tylko nie wchodz w polityke" 09.02.14, 10:37
          pijatyka napisała:

          > Popadacie w śmieszność, kolego Francuz: najpierw młodym odradzacie politykę, a
          > potem biadolicie, że opanowały ją szuje i postulujecie zmiany - przeczycie sami
          > sobie.
          >
          > Przekaz do wszystkich (sensownych) młodych powinien brzmieć odwrotnie: "wchodźc
          > ie w politykę; jeśli wy nie urządzicie tego świata, to urządzą go wam różne cie
          > mne typy"


          Dodam:
          Ale zakladajcie wlasna partie. W tych starych was i tak wykoleguja.
        • polski_francuz Abstrakcja a konkret 09.02.14, 11:06
          Ogolnie rzecz biorac to masz racje. Tyle, ze "w ogole". Jesli o "konkrety" chodzi, to wole miec w rodzinie prawdomowne i prawdomownych a nie osoby, ktore ucza jak mowiac nie odpowiadac na pytania. Czy jak podawac smutne wiesci w taki sposob, zeby brzmialy radosnie.

          To taki zawod, niestety.

          PF
          • pijatyka Re: Abstrakcja a konkret 09.02.14, 11:25
            Poza wszystkim, o czym już była mowa, chyba ulegasz złudzeniu; że polityka to siedlisko wszelkich patologii, za to we wszystkich innnych dziedzinach jest cacy... Czyżby?

            > jak mowiac nie odpowiadac na pytania
            > jak podawac smutne wiesci w taki sposob, zeby brzmialy radosnie

            To dziś elementarz nie tylko polityka, ale każdego PRowca; a PR - w mniejszym czy większym zakresie - stosuje dziś każdy, nawet gość ubiegający się o posadę ciecia na parkingu ;)
            • polski_francuz Re: Abstrakcja a konkret 09.02.14, 11:41
              No coz, mam nadzieje ze nie ulegam. Jak mowie o uczciwych politykach to mysle glownie o Luli, bylym prezydencie Brazylii. Ktory pozwolil wielu biednym wejsc do warstw srednich spoleczenstwa brazylijskiego.

              Ale wrocmy do konkretow. Wiem tez jakiego polityka potrzebuje Francja. Takiego czy taka, ktory zmniejszy role "panstwa" i "nawroci" obywateli na cnoty przedsiebiorczosci. Wiem tez bardzo dokladnie jak potraktuja Francuzi tego wyimaginowanego "polityka".

              I nie zycze zadnemu czlonkowi mej rodziny takiego traktowania:)

              Przychodzi mi tu jeszcze jeden przyklad do glowy. Wrocilem w 1990 roku do Polski by pracowac w Ojczyznie. I szukalem intensywnie pracy. M.in. zglosilem sie na konkurs dyrektora duzej fabryki elektronicznej we Wroclawiu. Mialem duze szanse na wygrana. Z tym ze zrozumialem, ze na 3000 pracownikow firmy pracy jest dla 500. I ze pozostalych trzeba bedzie zwolnic. I zrobic sobie 2500*4=10000 wrogow w miescie rodzinnym. I nie chcialem wziac na siebie tej odpowiedzialnosci. I pojechalem pracowac za granica.

              Moze to tchorzostwo, moze inzynierski pragmatyzm...

              PF
              • pijatyka Re: I nie chcialem wziac tej odpowiedzialnosci 09.02.14, 12:16
                Cóż, rozumiem - i bynajmniej nie osądzam ani potępiam; ale podziwiam takich co jednak chcieli i potrafili - jak np. ten gość

                pl.wikipedia.org/wiki/Tomasz_Zaboklicki

                PS Niech zgadnę - "Twojej" fabryki już pewnie dawno nie ma?
                • polski_francuz Feeling 09.02.14, 12:54
                  I ja podziwiam przyklad z Twojego linka.

                  Fabryki juz nie ma w rzeczy samej.

                  I w koncu, czy warto bylo czy nie wowczas zawalczyc? Kierowalem sie i kieruje tzw "feelingiem" czyli "to moze sie udac" ,"tym wartos sie zajac". I to on mi powiedzial co mi powiedzial.

                  Lem pisal o tym w "Filozofii Przypadku". A jako inyznier nie znosze przypadku i szukam zawsze regul:)

                  Pozdro

                  PF
                  • pijatyka Re: jako inzynier nie znosze przypadku 09.02.14, 14:26
                    Więc najprawdopodobniej nie było to po prostu zadanie dla Ciebie ;)

                    Czas tzw. transoormacji był pełen kiksów i wiary w różne fetysze np. w mit "strategicznego inwestora branżowego", najlepiej z zagranicy - a strategiczny inwestor przychodził i kupował, tylko po to by zlikwidować (rzeczywistą czy choćby potencjalną) konkurencję...
                    • polski_francuz Strzal w 10-tke 09.02.14, 14:31
                      Siemens kupil by zamknac...

                      PF
                      • pijatyka Domyśliłem się już wcześniej, że... 09.02.14, 14:41
                        ...chodzi właśnie o ELWRO ;)

                        Sprzedaż Siemensowi była tym bardziej bez sensu, że - względnie nowoczesna i działająca w perspektywicznej branży - firma spokojnie poradziłaby sobie sama, a kapitał mogła ściągnąć z (istniejącej już wwówczas i zgłodniałej nowych emisji akcji) giełdy...

                        BTW Polecam (jeśli nie znasz) genialną rzecz: świetnie napisana sztuka o różnych "dylematach restrukturyzacyjnych"


                        www.imdb.com/title/tt0102609/

                        www.filmpolski.pl/fp/index.php?film=52728
    • mara571 niestety juz nie mozna przeczytac 09.02.14, 09:28
      calego wywiadu bez oplaty.
      Przykro mi, ale mam nadzieje, ze glowne tezy Krola wystarcza.
      • kaszebe12 Re: niestety juz nie mozna przeczytac 09.02.14, 09:32
        ...jakie tezy ?
        • mara571 Re: niestety juz nie mozna przeczytac 09.02.14, 10:19
          masz racje: teza jest jedna: Nadchodzi "cos". I niewykluczone, ze na latarniach znowu beda wisiec co niektorzy.
    • krzysiozboj Re: Marcin Krol o koncu demokracji liberalnej 09.02.14, 11:13
      Gdy czytałem ten wywiad to poza tezami z którymi się generalnie zgadzam przyszło mi na myśl coś co niekiedy pisałem tutaj - gdy system zacznie się walić i gdy zacznie pachnieć łapanką i publicznymi linczami to na czele rewolty staną ci którzy do tego syfu doprowadzili. Tu Król pewnie sam widziałby Michnika i Bieleckiego na czele tych którzy chcą zmian. Pierwszy to propagandysta któremu J. Urban do pięt nie dorastał i zwolennik demokracji w której wszyscy podzielają jego poglądy a jak ktoś ma czelność myśleć inaczej to co najmniej musi być faszystą. Drugi powinien siedzieć choćby za czasy władzy KLD a takie rodzynki jak Malma jaskrawo pokazują z kim mamy do czynienia.

      I piszę to o tyle z przykrością ze moi przodkowie byli rzemieślnikami pracującymi od zawsze na swoim więc jakby w genach mam zakodowany kapitalizm i gospodarkę wolnorynkową. Niestety to co nam zafundowano ani kapitalizmem bym nie nazwał (chyba ze korporacyjnym) ani gospodarką wolnorynkową. A że doszło do rozwarstwienia? Do tej pory u nadredaktora i na wiejskiej obowiązywała teza że ci którym się nie udało to frustraci i nieudacznicy, ewentualnie mochery i kaczyści, teraz coś mi się zdaje że zaczyna strach zaglądać w oczy bo tych nieudaczników coś za dużo się zrobiło.

      Mnie w tym ogólnym syfie jeszcze jedna rzecz boli a nie została tutaj podniesiona - kompletnie przedefiniowano państwo.

      Państwo jest przymusową organizacją, wyposażoną w atrybuty władzy zwierzchniej po to, by ochraniać przed zagrożeniami zewnętrznymi i wewnętrznymi ład, zapewniający zasiedlającej jego terytorium społeczności, składającej się ze współzależnych grup o zróżnicowanych interesach, warunki egzystencji korzystne odpowiednio do siły ich ekonomicznej pozycji i politycznych wpływów

      To moim zdaniem zostało zanegowane, podciąga się to pod nacjonalizm i zwalcza, mocno promuje się zjawiska niszczące dotychczasowe rozumienie państwa, choćby poprzez milionowe migracje ludności czy poprzez podporządkowywanie władzy w danym państwie jakimś ośrodkom z poza tego państwa.
      • mara571 Re: Marcin Krol o koncu demokracji liberalnej 09.02.14, 11:54
        krzysiozboj napisał:


        > Mnie w tym ogólnym syfie jeszcze jedna rzecz boli a nie została tutaj podniesio
        > na - kompletnie przedefiniowano państwo.
        >
        > Państwo jest przymusową organizacją, wyposażoną w atrybuty władzy zwierzchni
        > ej po to, by ochraniać przed zagrożeniami zewnętrznymi i wewnętrznymi ład, zape
        > wniający zasiedlającej jego terytorium społeczności, składającej się ze współza
        > leżnych grup o zróżnicowanych interesach, warunki egzystencji korzystne odpowie
        > dnio do siły ich ekonomicznej pozycji i politycznych wpływów


        Krzysiozboju, wszystko sie zgadza. Panstwa narodowe maja w Europie zniknac i zostac zastapione Stanami Zjednoczonymi Europy. W ten sposob zmienia sie i granice terytorium i grupy wspolzalezne i warunki egzystencji.
        >
        > To moim zdaniem zostało zanegowane, podciąga się to pod nacjonalizm i zwalcza,
        > mocno promuje się zjawiska niszczące dotychczasowe rozumienie państwa, choćby p
        > oprzez milionowe migracje ludności czy poprzez podporządkowywanie władzy w dany
        > m państwie jakimś ośrodkom z poza tego państwa.


        I to wlasnie zagraza tej wielkiej idei SZE.
        Ein Füher, ein Volk (europejski).
        • krzysiozboj Re: Marcin Krol o koncu demokracji liberalnej 09.02.14, 12:19
          Ja co do określenia "państwa narodowe" średnio byłbym zgodny, Polska akurat jest stosunkowo jednolita ale są inne państwa mniej jednorodne etnicznie co nie przeszkadza zachować starą definicję państwa. Państwo nie jest tworem samym w sobie a jest jakby sposobem zorganizowania się jakiejś tam społeczności niekoniecznie jednorodnej etnicznie czy kulturowo. Jest jeden nadrzędny cel - organizujemy się po to by łatwiej było nam bronić naszych własnych interesów, naszego bezpieczeństwa i by łatwiej nam było rozstrzygać spory między nami. Solidarnie czemuś tam się podporządkowujemy dla dobra ogółu ale tym ogółem jesteśmy my i państwo nam służy, dba o nasze bezpieczeństwo za co płacimy choćby podatkami. Nie ma tu nigdzie wtrąconej narodowości, jest natomiast przynależność do określonej społeczności.

          Dla mnie Polakiem i członkiem mojej społeczności będzie Żyd, Tatar, Rom, choćby i Rosjanin Igor i cholera wie kto jeszcze o ile spełniony jest jeden warunek - jego dobrem nadrzędnym jest kraj który zamieszkuje i na rzecz tego kraju pracuje. Niestety uważam że to się rozbija, wpierw się celowo wymiesza, później podpuści na siebie poszczególne grupy, sprynie się posteruje zadymami ulicznymi a na końcu za zbawicieli zrobią największe sk...ny na tym globie.
    • przyjacielameryki Re: Marcin Krol o koncu demokracji liberalnej 09.02.14, 11:43
      Bardzo ciekawy wątek mara, i bardzo ciekawe uwagi M.Króla. Globalizacja, nieustanna walka polityków o utrzymanie się u władzy bo to niesie profity, wpływy, dostęp do stanowisk, . . . . . . itd., w zasadzie takie niekończące się wybory, które trwają cały czas. To nachalne pragnienie sprawowania władzy czyli wpływania i podejmowania ważnych decyzji za pieniądze podatnika, na ryzyko podatnika nie ponosząc za to żadnej odpowiedzialności jest dla polityków szalenie atrakcyjne i na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci mocno okaleczyło uprawianie polityki, w szczególności w Europie. Oczywiście w żadnym wypadku nie jest winna demokracja(bo już znany antyamerykański propagandysta - igor, zaczął z radością snuć jakieś takie chore wnioski). Odwrotnie, potrzeba jeszcze więcej demokracji, więcej równych szans, więcej społeczeństwa obywatelskiego, lepszego prawa, lepszej kontroli społecznej poczynań władzy, skuteczniejszej walki z korupcją, więcej wolności w gospodarce i w wykonywaniu różnych zawodów(które np. w UE cały czas są mocno przeregulowane ale nie przez Brukselę a przez rządy krajowe) i więcej skutecznej walki z wykluczeniem społecznym.
      Z grubsza wiadomo co trzeba zrobić, podobnie jak w przypadku uzdrawiania finansów państwa, ale nikt tego nie robi bo to są działania niepopularne w społeczeństwach a przecież wybory cały czas trwają.
      Tak jest, tę sytuację mogą zmienić tylko i wyłącznie młodzi ludzie, właśnie wchodząc do polityki i zakładając zupełnie nowe partie z nowym spojrzeniem na świat, na rolę państwa na społeczeństwo. Tylko ludzie młodzi przesiąknięci jeszcze ideami mają potencjał do zmieniania świata i tylko oni mogą to uczynić.
    • zeitgeist2010 4 konflikty 09.02.14, 12:23
      mara571 napisała:

      (...) Jako uzupelnienie tego wywiadu proponuje inny wywiad prof. Krola:>
      > bi.gazeta.pl/im/1/12746/m12746441.mp3


      W tym drugim linku Król podaje 4 konflikty, ktore rozsadzaja Europé od srodka

      1. Religia vs antyreligia
      2. Nacjonalizm vs uniwersalizm
      3. Utylitaryzm vs sluzba dla obywateli ”marne nasze zycie na tym padole”
      4. I wedlug Króla najwazniejszy konflikt miedzy demokracja a liberalizmem

      Wedlug mnie.
      1 jest nieistotna.
      2 jak najbardziej wybuchowa.

      Mnie sie podoba 3.
      Utylitaryzm vs sluzba dla obywateli ”marne nasze zycie na tym padole”

      Król: Jedynym motywem politykow jest wlasna korzysc i zaspokajanie wlasnych potrzeb i przyjemnosci a nie dzialalnosc na rzecz wyborcow.

      A rzeczywistosc jest taka, ze zycie spoleczenstwa na co dzien jest marne: boli nas brzuch, dzieci nie sa takie jakie chcemy, szef nas wnerwia , wedlug badan tylko 8% populacji jest zadowolona z pracy itd. I z tego powodu ucieka do surogatow przyjemnosci: izolacja, glupia tv, gry komputerowe, bledne kolo konsumeryzmu, czyli zbiorowa umyslowa debilizacja i biernosc polityczna.

      Moja refleksja: ty mamy jedna analize, ktora tlumaczy te dziwna biernosc spoleczenstw wobec naduzyc wladzy, wyniszczanie klasy sredniej i poglebianie nierownosci i debilnych ekscesow politykow, rynku i finansistow.



      --------------------------------------------------
      Something is rotten in the state of Denmark. Hamlet (1.4), Marcellus to Horatio
      • zeitgeist2010 demokracja vs liberalizm 09.02.14, 12:33
        O 4 Krol mowi troche zawile, niejasno i nie dokancza wywodow.

        Moja interpretacja:

        Problem polega na tym ze politycy ukradli nam demokracje. Or to put it differently my pozwalamy politykom na niszczenie demokracji.

        I tutaj najwiekszymi sprzymierzencami polityki sa … ci tzw radykalni liberalowie (wg terminologii us-amerykanskiej byliby to prawicowcy i libertarianie) , czyli tacy wyborcy, ktorzy siedza w domu, zajmuja sie wlasnymi sprawami, nie chna sie mieszac do niczego i zycza sobie zeby polityka miesala sie do ich prywatnych spraw – ale oczekuja od politykow zaspokajanie ich potrzeb i przyjemnosci. No i politycy to robia- ”auf die PUMP” czyli za pozyczone albo zarekwirowne pieniadze.

        Taki Singapur – gdzie niby nie ma podaktow, panstwo nie wtraca sie do biznesu ale spacyfikowany wyborca akceptuje drakonskie kary za minimalne przekroczenia.
        • kaszebe12 Re: demokracja vs liberalizm 09.02.14, 12:58
          Racja , Zeit...-takich Krolow operujacych "grzecznym" , politycznie poprawnym jezykiem jest masa.... -nazywanie prawdy po imieniu staje sie politycznym przestepstwem.
    • zeitgeist2010 Zachwianie mocy 09.02.14, 13:36
      mara571 napisała:

      (...) "nie ma polityki bez osób wybitnych. Politykę robią jednostki, które pojawiają się nie wiadomo dlaczego, nie wiadomo skąd i zmieniają bieg historii. Gdyby nie Monnet, który wpłynął na Schumana, toby nie było Wspólnoty Węgla i Stali, a potem zjednoczonej Europy."
      >
      > "W tym czymś, co dzisiaj nazywamy polityką, nie ma wybitnych jednostek. Z jakiegoś powodu selekcja do polityki jest negatywna, pewnie dlatego, że lubimy wybierać ludzi takich jak my sami. A potem dostajemy od nich dokładnie to, czego nieświadomie pragniemy - dawkę środka usypiającego. No, może nie jest super, ale jakoś tam idzie, ktoś mniej więcej wie, co robić. Otóż przykra informacja na dziś brzmi, że obecnie nikt nie wie, co robić. A już na pewno nie oni."


      Prowadzący wzorowo wywiad dziennikarz (zaslugiwalby na wymienienie po nazwisku) wrzuca do dyskursu tezy prof Baumana o zachwianiu rownowagi miedzy zdolnoscia sprawczą swiata polityki a zewn uwarunkowaniami rynkowymi i finansowymi.
      W okresie powojennym polityka posiadala zdolnosc do ksztaltowania rzeczywistosci gospodarczej i duchowej. Istnial zwiazek miedzy politykami a wolą ich wyborcow.

      W chwili obecnej politycy stali sie bezwolnymi administratorami dyktatu „rynku”, „uspokojonej gieldy”, „ekonomicznych sił globalnych”.

      Kryzys jest permanentny dla klasy sredniej podobnie jak permanentne są miliardowe bonusy dla spekulantow w Blackrocku i Goldman sachsie. – moje spostrzezenie.

      Mozna wymienic Hollanda na Sarkoziego albo odwrotnie. Efekt bedzie taki ze polityk – administrator wykona dyktat „rynku”.

      Chodzi o to, abysmy my wyborcy i obywatele odzyskali tę moc sprawczą za posrednictwem naszych politykow i demokracji.

      Dla mnie osobiscie oznacza to glos na partie prawicowe w wyborach do PE, aby podgrzac ogienek pod stolkami "bezalternatywnych" administratorow.


      • krzysiozboj Re: Zachwianie mocy 09.02.14, 14:27
        zeitgeist2010 napisał:
        ...
        >
        > Kryzys jest permanentny dla klasy sredniej podobnie jak permanentne są milia
        > rdowe bonusy dla spekulantow w Blackrocku i Goldman sachsie. – moje spost
        > rzezenie.



        banalne i trafne, klasa średnia znika a tworzy się malutka sekta/klika mogaca wszystko


        >
        > Mozna wymienic Hollanda na Sarkoziego albo odwrotnie. Efekt bedzie taki ze pol
        > ityk – administrator wykona dyktat „rynku”.
        >
        > Chodzi o to, abysmy my wyborcy i obywatele odzyskali tę moc sprawczą za posredn
        > ictwem naszych politykow i demokracji.
        >
        > Dla mnie osobiscie oznacza to glos na partie prawicowe w wyborach do PE, aby po
        > dgrzac ogienek pod stolkami "bezalternatywnych" administratorow.
        >
        >


        Jeśli nie faszysta to co najmniej zły nacjonalista z Ciebie ;) Niestety uważam podobnie, że trzeba przywalić a jakieś dno po którym władcom obecnego świata zapali się grunt pod nogami a świat wróci do jako tako zdrowych relacji.
        • zeitgeist2010 Re: Zachwianie mocy 09.02.14, 17:50
          krzysiozboj napisał:

          (...)Jeśli nie faszysta to co najmniej zły nacjonalista z Ciebie ;) Niestety uważam podobnie, że trzeba przywalić a jakieś dno po którym władcom obecnego świata zapali się grunt pod nogami a świat wróci do jako tako zdrowych relacji.

          Gdy ”los indignados” demonstrowali na praca Catalunya i puerta del sol, ludzie z wypelnionymi torbami plastykowymi z pobliskiego COrtes Ingles przechodzili obojetnie.

          Ale pomalu, jak trzeba bedzie doroslym dzieciom za czynsz zaplacic, za wlasne leki i operacje, za opieke nad krewnymi itd , to moze dojdzie do jakiejs liczacej sie reakcji.

          Badacze z roznych krajow dochodza do identycznego wniosku: akumulacja kapitalu u mniejszosci i pauperyzacja szerokiej klasy sredniej to hamulec na kapitalizm.

          Pamietam przyklad amerykanskiego analityka: w NY w branzy restauracyjnej rosna nieliczne knajpy z wykwintnym menu za 100$+ oraz junk foody za grosze.

          Upada najwiecej knajp z obiadem za +/- 15$ dla tych najliczniejszych pracujacych ludzi.
    • herr7 czego obawia się Marcin Król? 09.02.14, 14:03
      Zdążyłem co prawda przeczytać jedynie połowę tego wywiadu, ale nie potrafiłem z niego zrozumieć, co tak naprawdę zagraża naszej "liberalnej demokracji", poza tzw. polskim nacjonalizmem, który to nieprzerwanie zwalcza Adam Michnik w swojej gazecie? Wygląda na to, że walka z polskim nacjonalizmem to taka tradycja tego środowiska. W czasach stalinowskich również walczono z przejawami "polskiego nacjonalizmu". Co prawda innymi środkami. Oglądałem wczoraj film o losach generała Fieldorfa-Nila, który zawiera w sobie treści politycznie "niebezpieczne".

      Czyżby Marcin Król obawiał się gniewu ludu, po tym jak ten "lud" skonstatuje, że polskie państwo go oszukało i w budżecie nie ma środków na ich emerytury poza jakimiś "śmieciowymi" zapomogami? Państwo polskie, jak wiadomo nie szczędzi pieniędzy na rozmaite cele, ale dla własnego społeczeństwa, a w każdym razie do jego większości ma ono stosunek złej i nieczułej macochy.
      Prawdę mówiąc, nie wierzę w jakiś wybuch społecznego niezadowolenia, który zmiótłby ze sceny obecną elitę. Ale nawet, gdyby do wybuchu niezadowolenia doszło to państwo ma siły i środki, żeby "niepokornych" należycie uciszyć, w razie czego łamiąc im kości. Gdyż tak naprawdę nie ma większej różnicy pomiędzy "krwawym reżimem", a "liberalną demokracją", kiedy w grę wchodzi obrona najbardziej istotnych interesów rządzących elit.
      • krzysiozboj Re: czego obawia się Marcin Król? 09.02.14, 14:34
        Popatrz szerzej, za wąskie klapki, popatrz nie na malutkie polskie podwórko a globalnie. Popatrz na niedawne protesty w Hiszpanii i Grecji - problem rozwiązano czy jednak nie i protesty mają prawo wrócić, być może z większą siłą? Popatrz na Bośnię dzisiaj o której tak cichutko, czy tam aby nie ma próby linczu na elitach? Przyglądnij się Francji, GB i Niemcom - tam ulica będzie spokojna gdy przyjdzie do cięć socjalnych?

        Polska z tym obśmiewanym nacjonalizmem, któremu przypina się łatkę kaczyzmu, mocheryzmu czy sprowadza się do kibolstwa czy frustracji nieudaczników akurat może być stosunkowo spokojna, choćby dlatego że po 89 (a w zasadzie rozczarowaniach po) ludzie mają gdzieś rewolucje i własne państwo, chcą żyć, choćby nawet na zmywaku.
        • herr7 Re: czego obawia się Marcin Król? 09.02.14, 14:47
          Patrzę szerzej i nie widzę powodów do wybuchów niezadowolenia, a raczej do szerzącej się apatii i egoizmu. Ludzie myślą tylko o samych sobie i nie zwykli pomagać nawet najbliższym sąsiadom, gdy ci są w potrzebie. W polskim społeczeństwie nie ma tradycji rewolucyjnych. Jest natomiast tradycja chłopa pańszczyźnianego potulnie znoszącego swój ciężki los. W razie czego to potencjalni "niepokorni" wyjadą za chlebem z kraju. A pozostający w kraju staruszkowie co najwyżej mogą wywołać rewoltę w poczekalni do lekarza, kłócąc się o "numerki" i o to, kto ma wejść pierwszy.
          • pijatyka Re: W społeczeństwie nie ma tradycji rewolucyjnych 09.02.14, 15:06
            Że co, proszę?... ;)

            Fakt, że chłopska tradycja rewolucyjna jest - relatywnie - słaba; tylko, że etos chłopski i szlachecki się u nas kompletnie wymieszały.

            Brak 'nastrojów rewolucyjnych' to efekt obecnej dominacji - sprymityzowanego i zwulgaryzowanego - etosu mieszczańskiego rozumianego jako egoistyczne dorabianie się (lub przynajmniej - aspiracje wtym kierunku)
            • eeela Re: W społeczeństwie nie ma tradycji rewolucyjnyc 09.02.14, 16:29
              Nastroje rewolucyjne są jak najbardziej obecne, tylko na razie w słowach, bo za czyny zabierają się ci na razie ci najbardziej sfrustrowani, którzy z domu wynieśli syndrom wyuczonej bezradności. Ale nie mam wątpliwości, że - jeśli obecne tendencje w globalnej polityce utrzymają się - prędzej czy później zdenerwuje się też klasa średnia i wyjdzie na ulice razem z dresiarską młodzieżą. Rewolucyjne porozumienia ponadklasowe zdarzały się wiele razy i jeszcze wiele razy się zdarzą. A kolejny przyjdzie szybciej niż się tego szanowni forumowicze spodziewają, bo reguła jest też taka, że zawsze przychodzą z zaskoczenia. Ludzie po prostu lubią wierzyć, że porządek, w którym żyją, jest stały i niezmienny, ale historia dokumentuje, że za każdym razem i każdym porządkiem jest to nadzieja złudna. I globalizacja niczego tu nie zmienia.
              • kaszebe12 Re: W społeczeństwie nie ma tradycji rewolucyjnyc 09.02.14, 17:00
                -Jak bardzo masz racje , eeela....dlatego kazdy zachodni goj "musi miec" cosik na dnie zoladka , plaski telewizor i ostatni model komorki ....witalne minimum.
          • krzysiozboj Re: czego obawia się Marcin Król? 09.02.14, 16:29
            Przeczytaj jeszcze raz co napisałem wcześniej bo niby twierdzisz że patrzysz szerzej a ... ponownie ograniczasz się do krajowego podwórka i co najwyżej powtarzasz to co napisałem w drugim akapicie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka