skazani.na.bierne.palenie
28.07.14, 15:48
Mam problem z sąsiadką palącą na balkonie - całymi dniami i nocami (o 22, 23, 24 nawet po 1 godzinie w nocy). Cyrkulacja powietrza wokół budynku jest taka, że cały dym zaciąga do mojego mieszkania. Dym w pokojach utrzymuje się od pół godziny do godziny, tak więc jeśli nas nie obudzi smród, to przez pół nocy śpimy w palarni, narażeni na bierne palenie, a to jak wiadomo jest tak samo szkodliwe, jak palenie czynne (wszak informuje o tym, na każdej paczce, Minister Zdrowia). W zasadzie można by zaryzykować stwierdzenie, że wypalamy więcej papierosów od sąsiadki (ona po puszczeniu dymka idzie do mieszkania i już nie pali). Niestety nasze prośby sąsiadka ma „w d.pie” (cytat), podobnie właściciel mieszkania. Próbowałam z policją rozkładają ręce, podobnie Spółdzielnia…. Jednej nocy kiedy smród obudził nas wszystkich o 24tej wezwałam policję (w nadziei, że może uda się zainterweniować z tytułu zakłócenia ciszy nocnej). Policjanci nie mogli nawet jej pouczyć „wszak może już spać..” Usłyszeliśmy m.in.: „….że nie można zakazać palenia na balkonie… a dym leci gdzie chce”. Przecież jej mieszkanie kończy się z balustradą jej balkonu, a dym jest w moim mieszkaniu, a jej prawa kończą tam, gdzie zaczynają moje. Wszak art. 68 Konstytucji mówi, że każdy ma prawo do ochrony zdrowia, pytam się gdzie jest to prawo?
Owszem można wystąpić do sądu z roszczeniem o naruszanie dóbr osobistych (zdrowie jest takim dobrem) albo o ochronę przed immisją dymem papierosowym z art. 23 i 24 kc, ale jak wszyscy jednogłośnie mówią jest to sprawa nie do wygrania, no i nie do udowodnienia. Poza tym sprawy w sądzie ciągną się latami, co mam robić do czasu zakończenia sprawy? Mam się wyprowadzić pod namiot na podwórko? Przy obecnym stanie prawnym dochodzi do absurdów, np. dzieciom nie można sprzedawać papierosów, ale jeśli dziecko pali biernie w mieszkaniu, to to już jest palenie w majestacie prawa.
Skoro nie można zakazać palenia na balkonie, to dlaczego Państwo nie zakaże narażania na bierne palenie, to moim zdaniem już można, zwłaszcza w budynkach wielorodzinnych lub uzna narażanie na bierne palenie za wykroczenie (wówczas byłaby możliwa interwencja policji). Dlaczego takie osoby jak ja Państwo pozostawia samym sobie, na użeranie się z sąsiadem.
Może macie jakiś pomysł na rozwiązanie problemu? Może ktoś wie jak tego typu sprawy rozwiązywane są w innych państwach?