matek_34
09.07.18, 16:28
Mam kolegę, którego ojciec zmusza wręcz A przynajmniej usilnie nakłania do pójścia do Seminarium Duchownego.
Kumpel dopiero dawno mi o tym powiedział. Nic bym i tak.nie wiedział, gdyby nie to, że niedawno podczas wspólnego spotkania z nim i paroma znajomymi powiedzial: "Ja Marcinowi powtarzam 28. Raz - idź do Seminarium duchownego, będziesz miał swiety spokój że wszystkim".
Co więcej, ojciec wpaja mu, żeby nigdy się nie zenil i on też- gdyby jeszcze raz miał wybierać, bez ani chwili wahania wybrałby seminarium.
Chłopak jest wrażliwy, widzę, że boli go to co mówi ojciec. Tym bardziej, że ma potencjał na dobrego męża i ojca. Marcinowi brakuje odwagi, żeby powiedzieć ojcu "nie", a ten ojciec perfidnie przy znajomych to mówi licząc, że to poprą i dzięki ich siłę perswazji on zostanie księdzem. Co więcej, ojciec ma "ambitny" plan zostać kościelnym w jego parafii. Od jakiegoś czasu ma nawet dziewczynę, to ojciec wpadł w furie. Zrobił mu podobno piekielna awanturę, a ja jak kiedyś spotkał, nazwyzywal od kurew itp. No i wielki problem, bo do synusia dziewczyna "się przyplatala". Robi wszystko co w jego mocy żeby rozwalić im związek, a naprawdę są szczęśliwi.
On ma 18 lat. Jest jeszcze młody i bardzo zastraszony A jednocześnie zdeterminowany mówiąc, że "choćby pod groźbą kary śmierci, nigdy tam nie pójdzie. " Kiedy raz próbował się postawić, że nie spełni jego oczekiwań, wzbudził w nim poczucie winy mówiąc, że jest głupi, nie normalny, że- cytuje - "migdalic mu się zachciewa". Raz jak "złapał" to przytulonego do niej, to się damsko nabijal, robiąc "fuj fuj" palcami wskazującymi.
Zastanawiam sie to za człowiek, co w nim jest?!
Myślę, że Marcin powinien jak najszybciej się wyprowadzić i zapomnieć o "ojcu", w którym.brak.jakichkolwiek odruchów ludzkich.