minigunka1987
20.01.22, 00:19
Witam.
Chcialabym zasiegnac u Was porady.
Otoz mam pewien problem z sąsiadka mieszkajaca u mnie w bloku piętro pode mną. Posiadamy dwa pieski, wczesniej wraz z pieskami bylismy glownie za granica, w Polsce tylko urlopowo, 2 tygodnie w roku. Juz wtedy sasiadka 'zglaszala" swoje niezadowolenie z racji mieszkajacych nad nią pieskow. Ignorowalam to wiedzac ze zaraz i tak wyjeżdżamy z powrotem poza kraj. Problem zaczal sie gdy z mezem zdecydowalismy się zjechac do Polski.
Gdy tylko sasiadka przyuwazyla ze jestesmy czesciej przez nią widywani spytala czy my tak na stale z psami.. Byla zawiedziona ze tak. Ale nic, zyjemy dalej. Oboje z mezem pracujemy, kazda wolna chwile poświęcamy pieskom, wymagaja uwagi. Sasiadka zarzuca nam od samego poczatku ze psy caly dzien zaklocaja jej spokoj, ze szczekaja, ze mamy sobie ustalac grafik tak zeby zniwelowac problem, maz byl teraz na chorobowym i byl z psami 2 tygodnie w domu, nie mogac zbytnio wychodzić bawil się z psami w domu, pieski rozemocjonowane troche warczaly i podszczekiwaly przy zabawie, w dzien, doslownie max 30-40 minut (spacery i tak musialy sie odbyc), sasiadka stukala w kaloryfer.. Po czym zostawila liscik z grozba zgloszenia na policje zaklocania spokoju ( kilka razy tak bylo doslownie o 11, 17, rozne pory dnia).. Pytalam sasiadow innych, nikt nic nie slyszy, zadnych psich zabaw, szczekan czy innych. Sasiadka starsza Pani, tlumaczy potrzebę ciszy chorobą nerki, sama sugeruje nam jak mamy pracować oraz jak mamy sobie zmiany ustalac i jak mamy sie z psami bawic (tylko na dworze) Sama ma pieska, natomiast na widok moich cala drzy, jakby kiedykolwiek zrobily jej krzywde. Oprocz pieskow przeszkadza jej jeszcze kilka rzeczy ale dostosowalismy sie do reszty. Zaznaczam ze pieski wiekszosc czasu sa albo na dworze, albo z kims w domu i na pewno nie szczekaja caly dzien jak sugeruje sasiadka. Dodatkowo pod nasza nieobecnosci ogladam kamery i jeden z pieskow mlodszy schroniskowy panikuje 15 minut po naszym wyjściu po czym spi reszte godzin. Najgorsze te lisciki ktorymi straszy, maz sie nie przejmuje ale mnie to wykancza nerwowo.. Prosze Was o porade, co byscie w takiej sytuacji poradzili , za wszelkie odpowiedzi bardzo dziekuje i pozdrawiam