• czaroffnica24 Re: dzieci 26.11.04, 12:58
      W II-iej klasie pani zadala dzieciom napisanie wypracowania które
      bedzie zawierac slowa "zapewne" i "gdyz".
      Jedna dziewczynka napisala: "Zapewne jutro beda goscie, gdyz mama ugotowala
      duzo zupy", druga: "Zapewne jutro bedzie ladna pogoda, gdyz w nocy bylo duzo
      gwiazd". Teraz kolej na Jasia: "Idzie droga stara Marysiakowa i niesie pod
      pacha New York Times'a"
      - A gdzie "zapewne" i "gdyz"?- pyta nauczycielka.
      - "Zapewne" idzie srac "gdyz" nie zna angielskiego..." - dokonczyl Jasio.

      ***

      Jasiu skarży się koledze z klasy:
      - Ja to mam pecha. Pół roku zbierałem kasę. W końcu wczoraj, jak starzy wyszli,
      mogłem zadzwonić do agencji i zamówić sobie panienkę. I wiesz kto przyjechał?
      Nasza pani od polskiego

      ***

      jaś wraca ze szkoły
      -jak było?-pyta ojciec
      -nudy -odpowiada chłopiec -mieliśmy serie pogadanek o seksie
      -???
      -najpierw katecheta wyjaśniał, dlaczego nie powinniśmy,potem lekarz jak nie
      powinniśmy,a na koniec nasz dyrektor powiedział,gdzie nie powinniśmy
    • czaroffnica24 Re: dzieci 26.11.04, 13:00
      Tato, tato - prosza dzieci - mozemy sprzedac twoje puste butelki i kupic sobie
      chleba?
      -Jasne, ze mozecie - laskawie godzi sie tata - co wy byscie, dzieci, beze mnie
      jadly ...

      ***

      Ojciec odprowadza synka do szkoły.
      Wiesz synku, przed piętnastu laty też chodziłem do tej szkoły.
      -Wiem tatusiu.
      - A skąd?
      Pani nauczycielka powiedziała kiedyś, że z podobnym matołem
      do mnie miała do czynienia przed piętnastoma laty.

      ***


      Idzie sobie chlopiec ulica i znalazl maske do spawania , zaklada ja na glowe i
      idzie dalej w masce. Nagle zatrzymuje sie przed nim czarna limuzyna i starszy
      pan zaprasza go do srodka. W pewnej chwili starszy pan pyta:
      - czy wiesz co to milosc oralana chlopcze?
      - nie
      - a moze wiesz co to jest milosc analna?
      -......... yyyyyyyy prosze pana , jak tak na prawde to nie jestem spawaczem.
    • czaroffnica24 Re: dzieci 26.11.04, 13:03
      Pani pyta dzieci w szkole kim chcą zostać.
      - Prawnikiem - mówi Małgosia
      - Lekarzem - mówi Zbysio
      - Harleyowcem - wyrywa się z ostatniej ławki Wojtuś!!!
      - ??? a co robi taki harleyowiec? - pyta Pani
      - Jak to co?? Jeżdzi na Harleyu, pije piwo i posuwa panienki....
      - Wojtusiu, ale ty jesteś na to za młody!!!
      - Ale ja jestem młodym Harlyowcem - odpowiada Wojtuś
      - A co robi młody harleyowiec???
      - Młody harleyowiec jeździ na rowerze, pije oranżadę i wali konia

      ***

      Ojciec odwozi 10 letnią córkę rano do szkoły, trochę im się spieszy. Stojąc na
      światłach córka zauważa dwa pieski kopulujące ze sobą i pyta: "Tatusiu co te
      dwa pieski robią?" Tatuś nie chcąc się wdawać w dłuższe wyjaśnienia
      odpowiada: "Córeczko widocznie ten piesek na górze poparzył sobie łapki na
      rozgrzanym asfalcie a ten piesek na dole pomaga mu, odprowadzając go do domu".
      Córka westchnęła i stwierdziła: "To tak jak w życiu, próbujesz komuś pomóc a on
      pierdoli cię prosto w dupę".
    • czaroffnica24 Re: dzieci 26.11.04, 13:05
      Jas przychodzi do szkoly:
      -Prosze pani!Prosze pani!Rudy byk pierdolil biala krowe!
      -Jasiu,nie mowi sie "pierdolil" tylko "zaskoczyl"biala krowe.
      Nastepnego dnia sytuacja powtarza sie.Jas:
      -Prosze pani!Prosze pani!A dzisiaj rudy byk znow pierdolil biala krowe!
      -Jasiu,nie mowi sie "pierdolil" tylko zaskoczyl!
      Kolejnego dnia.Jas:
      -Prosze pani!Prosze pani!A dzisiaj rudy byk zaskoczyl biala krowe!
      -no widzisz Jasiu,dobrze...
      -...bo pierdolil laciata!

      ***

      Siedzi sobie Jasio w ławce, pstryka długopisem i głośno
      myśli:
      - Wchodzi, wychodzi, wchodzi, wychodzi i niby wszystko okej
      ale dzieci z tego nie będzie!
      Przychodzi nauczycielka i się pyta:
      - Co robisz Jasiu?
      - No proszę zobaczyć (tu znowu pstryka długopisem): wchodzi,
      wychodzi, wchodzi, wychodzi i niby
      wszystko okej ale dzieci z tego nie będzie!
      - Ależ Jasiu, o co Ci chodzi, o czym ty mówisz?
      - No bo proszę zobaczyć (tu znowu pstryka
      długopisem): wchodzi,
      wychodzi, wchodzi, wychodzi i niby wszystko okej ale dzieci z
      tego nie będzie (tu rozkręca długopis i wskazując na sprężynę),
      bo w środku spiralka!
    • czaroffnica24 zaloty :))) 26.11.04, 13:08
      Jasio miał 12 lat i był (jak każdy chłopiec w tym wieku) bardzo
      ciekawski. Słyszał co nieco o "zalotach" od starszych chłopaków
      i chciał wiedzieć jak to jest i jak to się robi. Co robi mały
      chłopiec żeby się takich rzeczy dowiedzieć? Ano idzie do mamusi.
      Tak też nasz Jasio zrobił był. Mamusia się zakłopotała i miast
      wyjaśniać, nakazała schować się za zasłoną w pokoju siostry.
      Miał tamże Jasio podglądać ją (siostrę) i jej chłopaka.

      Tak też Jasio zrobił.
      Następnego ranka Jasio opowiada wszystko mamie:

      Siostra i jej chłopak usiedli i rozmawiali przez chwilę, po czym
      on wyłączył większość świateł zostawiając tylko jedną lampkę.
      Zaczął ją całować i obściskiwać. Zauważyłem, że siostra musiała
      być chora, bo jej twarz stała się nagle taka śmieszna. On też
      musiał to wyczuć, ponieważ wsadził jej rękę pod bluzkę, aby
      znaleźć serce - tak jak lekarz na badaniu. Ale on nie był taki
      zdolny jak lekarz, bo miał problemy w znalezieniu jej serca.
      Wydaje mi się że on też był chory bo wkrótce zaczęli obydwoje
      dyszeć i zaczynało im brakować tchu. Druga ręka musiała mu
      zmarznąć, ponieważ włożył ją jej pod sukienkę.
      Wtedy siostra poczuła się gorzej i zaczęła jęczeć, wzdychać,
      skręcać się i ślizgać tam i spowrotem na kanapie. I tu zaczęła
      się jej gorączka. Wiem że była to gorączka, ponieważ powiedziała
      mu że jest napalona. W końcu dowiedziałem się co spowodowało, że
      byli tacy chorzy - wielki węgorz dostał mu się jakoś do spodni.
      Tak nagle wyskoczył ze spodni i stał tak długi chyba na 25cm.,
      tak szczerze to on złapał go żeby nie uciekł. Kiedy siostra to
      zobaczyła, wystraszyła się naprawdę, oczy zrobiły się jej
      wielkie, a usta otworzył. Zaczęła wzywać Boga i takie tam...
      Mówiła że to największy jakiego do tej pory widziała. Powinienem
      powiedzieć jej o tych jakie łapaliśmy z tatą nad jeziorem. Te to
      dopiero były wielkie. Ale wracając do nich, siostra była bardzo
      dzielna i chciała go zabić, więc rzuciła się na niego żeby mu
      odgryźć głowę. Nagle złapała go w dwie ręce i trzymała mocno,
      kiedy on wyciągnął pysk z worka i zaczęła ślizgać ręką po jego
      głowie tam i zpowrotem żeby powstrzymać go przed ugryzieniem.
      Siostra położyła się następnie na plecach i rozłożyła nogi, aby
      móc go ścisnąć. Chłopak jej pomagał i położył się na węgorzu.
      Wtedy dopiero rozpoczęła się prawdziwa walka. Siostra zaczęła
      jęczeć i piszczeć, a jej chłopak o mało co nie rozwalił kanapy.
      Podejrzewam, że chcieli zabić węgorza przez ściśnięcie go między
      nimi. Po chwili przestali się ruszać i głośno wzdychali. Chłopak
      wstał prawie pewien że zabili węgorza. Wiem, bo wisiał taki
      wiotki, a resztka jego wnętrzności wisiała na zewnątrz. Siostra
      i jej chłopak byli trochę zmęczeni walką, ale powrócili do
      zalotów. Zaczął ją znowu całować i ściskać. Nagle okazało się że
      węgorz żyje! Szybko się podniósł i zaczęli walkę na nowo.
      Podejrzewam, że węgorze jak koty mają 9 żyć, albo jakoś tak. Tym
      razem siostra wskoczyła na niego i próbowała go zabić przez
      siadanie na nim. Po 35 minutach ciężkiej walki, w końcu zabili
      węgorza. Jestem tego pewien, bo widziałem jak chłopak siostry
      ściągnął z niego skórę i wyrzucił do toalety.

      Mama zemdlała...
    • czaroffnica24 Re: dzieci 26.11.04, 13:13
      Lekcja w szkole muzycznej.
      - Dziś będziemy omawiać utwory Beethovena. Ale żeby było
      ciekawiej, to
      jedno z was namaluje na tablicy obrazek, a reszta bedzie
      zgadywac jaki to
      utwór Beethovena.
      Do tablicy podchodzi Marysia i rysuje wielki księżyc.
      Dzieci krzyczą: Wiemy, wiemy - to "Sonata księżycowa".
      Brawo!! - mówi pani.
      Następnie do tablicy podchodzi Zosia i rysuje wielki pastorał.
      Dzieci krzyczą - wiemy, wiemy - to "Symfonia pastoralna".
      Świetnie!! - mówi pani.
      Następnie do tablicy podchodzi Jasio i maluje wielkieeeeeeego
      penisa.
      W klasie cisza.
      Pani: Jasiu, co to ma znaczyć? Przecież to nie ma nic
      wspólnego z utworami Beethovena.
      Na to Jasio z pretensja w glosie: a "Dla Elizy"?!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka