Dodaj do ulubionych

zostałam sama

19.02.05, 17:17
jestem tutaj poraz pierwszy mam tremę bo nie wiem czy ktoś będzie się chciał
odezwać ale sprubóję.W przyszłym tygodniu mam sprawę rozowdową boje
się .Jesteśmy 20 lat po slubie mamy dwóch wspaniałych synów, nasze małżeństwo
postrzegane było jako udane do pewnego momentu.Mąż dostał pracE poza domem
przyjeżdżał tylko w weekendy ja zostawałam sama z dziećmi i jego matką.Było
mi ciężko ale on ciągle powtarzał że tak dobrze płatnej pracy na miejscu nie
znajdzie, prosiłam tłumaczyłam że na dłuższą metę tak nie można żyć tyle
ważnych chwil ucieka między nami ale do niego to nie docierało.Teraz wiem
dlaczego, nigdy nie sprawdzałam jego komórki ani rzeczy kiedy przyjeżdżał bo
miałam do niego pełne zaufanie i to był mój błąd.Kiedy zorientowałam sie że
coś jest nie tak płakałam do poduchy nie chcąc przyjąc faktów do
siebie.Wiedziałam kiedy kłamie i zrozumiałam dlaczego cały w skowronkach
wyjeżdzał z domu udając że wszystko jest ok.Kiedy w koncu odważyłam się
zapytać wprost usłyszałam - chcę rozwodu- jest inna kobieta chcę sobie ułożyć
życie ty zrób to samo!Co czułam wtedy trudno mi pisać w przyszłym tygodniu
mam pierwszą sprawę rozwodową, ja ta zawsze uległa spokojna na wszystko się
zgadzałam(mój kolejny błąd)odważyłam się wnieść sprawę i to z jego
winy.Walczyłam o to małżeństwo ale on powtarzał tylko jedno w kółko chcę
rozwodu!jest wściekły na mnie ze pokrzyżowałam mu plany on miał inny pomysł
co do rozwodu oczywiście wygodny dla siebie, teraz najtrudniejsze jest to ,ze
człowiek którego kochałam odgraża się ze będzie prał brudy w sądzie (jakie
albo czyje brudy)on żyje już od czterech miesięcy z inną układa sobie życie
na nową a ja z kazdym dniem czuję jak brakuje mi sił.Nie wiem jak bedzie w
sądzie kocham go jeszcze pomimo tego co zrobił chyba mi już odbija.Zostałam
sama z dziećmi wiem że mają tylko mnie a ja tak bardzo boje się że nie
wytrzymam tego i te moje idiotyczne poglądy że małżeństwo to największa
wartość w życiu o którą warto dbać nawet wtedy kiedy jest źle ale do tego
trzeba chęci obojga ja zostałam sama.
Obserwuj wątek
    • Gość: rada Re: zostałam sama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 17:34
      Po pierwsze zapamiętaj co ci zrobił i daruj sobie ta miłość.
      Faceci są samolubni i patrzą jak im jest najlepiej.
      Dlatego nigdy im nie można wierzyć, bo oni sami nie są świadomi
      tego co poźniej mogą zrobić (nawet ci co sie zarzekają).
      Teraz układa mu się z tamtą kobietą bo to nowy material. Zamieszkają razem
      wtedy piękna sielanka zniknie wśród szarych dni i nastrojów tamtej.
      Jasne odgraża sie, to jest normale bo przeciez on jest zakochany,
      a Ty jestes dla niego zmora.
      Dzisiaj małżeństwo nie jest świętą rzeczą i nie masz sie co załamywać, że Cię
      to spotkało. Przed tobą szansa na znalezienie lepszego człowieka.

      Bądź silna dla siebie i dla dzieci. Ignoruj męża.
      W sądzie walcz o swoje racje i nie daj sie pogrążyć.

      Najważniejsze to stanąć twardo na ziemi i nie błagać go,
      bo to on zrobił Ci krzywde.

      Pozdrawiam :)
      • betip Re: zostałam sama 19.02.05, 23:56
        piszesz mądre słowa ale to ja zostałam w jego rodzinnym domu z jego matką gdzie
        jest jeszcze pełno jego rzeczy to ja co wieczór kładę się do naszego łóżka
        wszystko mi go przypomina to jest bardzo trudne .Natomiast on ma nowe
        mieszkanie gdzieś w Polsce nową kobietę nowe życie i jest taki pewny siebie, ,
        kilka telefonów do dzieci do matki mnie omija jak zło konieczne tak on już
        podjął decyzję mnie pozostało szarpanie się z nim w sądzie i niewadoma
        pszyszłość, on z sądu poleci w objęcia tamtej ja wrócę do dzieci i naszego domu
        szansę na wyprowadzenie się mam narazie bardzo nikłe napewno nie teraz nie już
        Wszystko we mnie wyje , tak chciałabym żeby kiedyś tego żałował, jak mówi mój
        starszy syn -mamo zobaczysz kiedyś będzie chciał wrócić ale ty go już nie
        będziesz chciała.Tak chcę być twarda tylko to jest bardzo trudne.
        • Gość: rada Re: zostałam sama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 00:41
          Wiem, że jest to trudne.I życze Ci,żebyś znalazła ta siłę.
          A podobny scenariusz miałam okazję obserwować w życiu bliskiej mi osoby.
          Wiem, że to trudne, ale musisz stać się obojętna.
          Wskazane by było zmienić miejsce, ale napisałaś, że nie jest to możliwe.
          Wszystko wzbudza wspomnienia, ale Ty postaw sobie jakiś cel do którego chcesz
          dążyć.
          Musisz pamiętać też o brutalnej rzeczy, która powinna pomóc Ci pozbyć się
          melancholii jakie nawiedzają Cię wieczorem.
          On już nie jest tym kogo kochasz, on już jest obcy, daleki.
          Szkoda więc czasu, zacznij działać.
          Może zrób coś dla siebie. Na początek kup nowy ciuch, zmień fryzurę.
          Bzdurne rzeczy, ale nie bedziesz myśleć przebywając w tych ścianach.
          Los czasami nie bez powodu ofiaruje nam cierpienie.

          A tak z ciekawości, co powiedziała jego matka? Jaka była reakcja?
          • Gość: betip Re: zostałam sama IP: *.jasienica.sdi.tpnet.pl 20.02.05, 17:55
            jego matka jest osobą bardzo trudną zawsze chciała postawić na swoim odkąd
            pamiętam była do mnie nastawiona wrogo wiele łez przez nią wylałam teraz jest
            jej głupio że jej syn zrobił co zrobił początkowo nie chciała w to wierzyć
            wkońcu powiedział je to sam.Teraz jej relacja do mnie zmieniła sie o 360 stopni
            mówi wyrzuć go z serca z myśli ułożysz sobie jeszcze życie a on jeszcze kiedyś
            będzie chciał wrócić.Jest na niego wściekła ale to w końcu jej syn.myślisz że
            los czasami nie bez powodu oferuje nam cierpienie też o tym myślałam może
            kiedyś znajdę sens tego wszystkiego co się teraz dzieje?Podobno na czyjejś
            krzywdzie szczęścia się nie zbuduje no cóż chciałabym w to wierzyć narazie to
            on jest górą bawi się i jest tak jak on chciał.
            • Gość: rada Re: zostałam sama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 18:41
              Z czasem jego los na pewno się odwróci.
              Teraz walczy o nowe życie, to tak ekscytująco brzmi.
              Gdy nic mu nie stanie na przeszkodzie do szczęścia (bo tak to nazywa zapewne),
              już nie będzie do pokonania żadnych trudności. Może się okazać, że laska ma
              jakieś humory, których on nie zniesie. Na początku wszyscy są tacy idealni.

              Dobrze, że chociaż jego matka wie co zrobił i w jakiś sposób to gani.
              Bo ja znałam taki przykład, gdzie matka uważała to za normalne i wzruszyła
              ramionami.

              Trzymaj się !!!
    • Gość: nin Re: zostałam sama IP: *.chello.pl 19.02.05, 17:40
      życzę siły i odwagi
    • Gość: Nina shit happens IP: *.district112.org / 64.247.205.* 19.02.05, 18:38
      • Gość: Jadwiga Re: shit happens IP: *.lublin.mm.pl 19.02.05, 20:12
        Kiedyś byłam kims takim, do kogo o poradę i pomoc zgłaszały się osoby
        zagubione, nie umiejące podjąć decyzji w waznych życiowo sprawach. Jedna z pań,
        matka dwogga dzieci znajdująca się w podobnej sytacji zamartwiała się, bo mąż
        straszył ją, że sąd podczas sprawy o rozwód i alimenty stanie po jego stronie,
        bo ma w pracy dobrą opinię. Powiedziałam jej, że to bardzo dobrze, że ma dobrą
        opinię, bo to znaczy, ze może bez problemu płacić jej należne alimenty.
        Zrozumiała, uspokoiła się i walkę w sądzie o alimenty wygrała.
        Trzymaj się, bądź silna. Nie daj się zastraszyć i pognębić. Bez skrupułów żądaj
        zabezpieczenia materialnego swoich dzieci.
    • Gość: po_godzinach Re: zostałam sama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.05, 20:20
      Nie ma sensu walczyc o mezczyzne, ktory nie kocha, ktory kocha inna kobiete, to
      i tak na dluzsza mete sie nie uda. Kobiety czesto polekniaja ten blad, ze cale
      swoje zycie opieraja tylko na mezu i rodzinie - nie maja nic wlasnego, gdy to
      sie konczy, zostaja z niczym - trzeba wczesniej myslec o tym, zeby miec wlasne
      pieniadze, wlasnych przyjaciol, wlasne zainteresowania - w razie czego jest sie
      o co oprzec. Nic nie jest "raz na zawsze". Kazdy (maz czy zona) moze zakochac
      sie w kim innym - trzeba byc na to przygotowanym zawczasu. Trzeba chronic
      dzieci i rzeczywiscie upilnowac sprawy finansowe.
      Maz to nie jest Bog.
      • Gość: ela Re: zostałam sama IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.02.05, 23:17
        wiesz co...moj z kolei jest tak egoistyczny...jest za granicą...jak mi
        powiedział ,ze chodzi na piwo z kolegami...mnie nawet nie zpaytal czy mam na
        chleb...szkoda mowic...egoizm ..wiem ze musze polegac tylko na sobie...Ty po 20
        latach..a pluń na niego...wyciagnij ile sie da...do konca nic mu nie
        ułtawiaj.Bo to nieodpowiedzialny palant,a tamta panienka to tez...przeciez ona
        wiedziala ,ze on jest żonaty...więć sie nie przejmuj...zdradzil to z jego
        winy.potem wystap o alimenty dla siebie,bo ci poziom zycia sie obnizy.I pojedx
        w podróz.I lej na wszytsko.
      • betip Re: zostałam sama 20.02.05, 00:11
        tak chyba masz rację że nie ma sensu ale ja mam swoje pieniądze mam swoje
        zainteresowania mam przyjaciół jeżeli starczy mi sił to w lipcu skończę
        pięcioletnie studia to nie jest tak że nie mam nic własnego ale każdy ma w
        życiu jakieś wartości coś jest ważne coś mniej lub wcale dla mnie tą wartością
        była rodzina ale nie dla mojego męża natomiast niezgdzam się z tobą że trzeba
        być przygotowanym na skoki w boki owszem używaj sobie ile chcesz ale nie
        zakładaj rodziny to wtedy nie ranisz ani zony ani dzieci.
        • Gość: Kinga Bylas sama z nim teraz masz nowa szanse na milosc IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20.02.05, 00:48
          Trzymaj sie. Jestesmy z toba sercem i myslami. Gdyby twoj maz zdradzil, ale
          zalowal i chcial to naprawic, odbudowac wasz zwiazek to bylaby zupelnie inna
          sytuacja. Ale On przeciez ma inna i chce rozwodu, wiec w zasadzie nie rozumiem
          w czym pokrzyzowalas jego plany? Walcz o rozwod z orzeczeniem jego winy.
          Wowczas masz prawo do alimentow rowniez na siebie. Rabnij goscia po kieszeni, a
          i kochance sprawisz wielka przykrosc. Sama zas wez sie w garsc. Mimo iz musi to
          byc potwornie przykre nie jest to koniec swiata, a dopiero poczatek. Nowy
          poczatek dla ciebie w ktorym bedziesz czula szacunek dla siebie. Mozesz byc z
          siebie dumna, konczysz studia, zajmujesz sie rodzina. Z czasem ten bol sie
          zlagodzi, a i szansa na znalezienie kogos kto pokocha cie otworzy sie przed
          toba. Bedziesz wolna.
        • Gość: po_godzinach Re: zostałam sama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 15:54
          Mialam na mysli mowiac "byc przygotowanym na skoki w boki" to, ze zeby po
          pierwsze chronic siebie - swoja psychike. W mysl zasady, ze jak sama o siebie
          nie zadbasz, to nikt o ciebie nie zadba - i czynic wszystko, aby w razie czego
          bol byl jak najmniejszy (bo to, ze bedzie, to na pewno). Idzie mi o to, zeby
          nie zyc w zludzeniach, tylko w rzeczywistosci. To jest cos za cos, jasne. Nie
          wolno jednak dopuscic, zeby calym swiatem byl jeden czlowiek - niech bedzie 95
          %, ale 5 zostaw dla siebie.
          Lepiej dmuchac na zimne, niz sie goracym sparzyc.
          Takie jest moje zdanie.
    • Gość: sara Re: zostałam sama IP: *.aster.pl 20.02.05, 01:45
      Jeśli mogę i ja coś doradzić, to nie polecam w takim stanie jak jesteś na siłe
      szukac nowego mężczyzny. Możesz źle ulokowac uczucia, a po co? Najpierw
      doprowadź do końca tę sprawę, uporządkuj sprawy finansowe, nie wyprowadzaj sie
      tak zaraz z waszego domu. Otrząsnij się, zadbaj o siebie koniecznie - nowa
      fryzura, nowe ciuchy, może dieta. Na pewno nie będzie ci łatwo, ale trzymaj się.
      Jak będziesz mogła to pisz.
      • Gość: betip Re: zostałam sama IP: *.jasienica.sdi.tpnet.pl 20.02.05, 18:13
        nie zamierzam szukać nowego mężczyzny na ich widok cała w środku krzyczę nie
        podchoć , no i oczywiście wszędzie widzę same pary.Nie wiem czy kiedyś
        jeszcze zaufam jakiemuś.Narazie mam przed soba szarpaninę w sądzie bo jak
        powiedział rozwód będzie trwał latami że on mi jeszcze pokaże, już zaczynają
        sie kłopoty finansowe mam nadzieję że adwokat mi w tym pomoże.Znam mojego męża
        wiem że jest bardzo pewny siebie wygadany odpowiednie znajomości środowisko no
        i kasa ale może ta pewność go zgubi.Mówisz zadbaj o siebie poddobno jestem
        niezła jak na swoje lata (słowa mojego męża)narazie poszłam na aerobik żeby
        gdzieś wyładować emocje ćwiczę bardzo agresywnie żeby bolało bo wtedy nie myśle
        o nim
    • Gość: ewa Re: zostałam sama IP: *.devs.futuro.pl 20.02.05, 18:34
      Wstap do ktorejs z organizacji kobiecych one
      Ci bordzo duzo pomoga w sprawach prawnych.Glowa do gory, masz
      oparcie w dzieciach.Powodzenia.
    • leksheygyatso Ad vocem 20.02.05, 20:06
      • leksheygyatso Re: Ad vocem Pani listu 20.02.05, 20:19
        WITAM,
        jest Pani wartościową i dzielną kobietą.
        Zapewniam Panią,ze to w co Pani wierzyła całe zycie dla wielu bardzo wielu
        ludzi jest NAPRAWDĘ wartością.Proszę nie zmarnowac tego i przekazac synom.Warto
        może w tej sytuacji popracowac nad emocjami z psychologiem-psychoterapeutą.
        Ma Pani pełne prawo do wyrażeni bezpiecznie złości do męża,bólu,smutku.Jasnej
        oceny tej sytuacji.Obrony Pani praw i oszacowania poniesionych szkód.
        Warto też na pracę nad emocjami,zeby nie przekazała Pani tych uczuć
        (np.lęku,poczucia winy) synom.
        Nie wszyscy mężczyżni to przysłowiowe "świnie" i nie wszyscy są tak
        nieodpowiedzialni.
        Pani synowie tez maja prawo do szczęścia i dorastania w zdrowej wizji
        męskości,ojcostwa i partnerstwa.Szkoda,ze Pani mąz nie dorósł do wypełnienia
        swojej roli.Ale co sie stało to się nie odstanie.
        Ma Pani równiez prawo do szczęścia i udanego życia.Znalezienia
        satysfakcjonującego związku.Wszystko jescze przed Panią.
        Prosze nie zmarnować tego czasu.Zadbać o siebie.Odpocząc.nabrać sił.wzmocnic
        sie psychicznie i fizycznie.Nir być ofiarą niedojrzałego faceta.
        To Pani mąz musi sie tłumaczyć i wstydzić tego co zrobił.Nie Pani.
        Polecam do obejrzenia listę ośrodków kobiecych OŚKA, które oferują bezpłatne
        wsparcie,pomoc psycholgiczna i prawna.
        www.oska.org.pl/infopage.php?id=72
        Jakby nie znalazła Pani dobrego psychologa(proszę podać rejon to służę pomocą w
        poszukiwaniach).
        Zyczę wszystkiego najlepszego
        OM MANI PEME HUNG
        NAMO BODHISATTWA KSITIGARBHA
        NAMO BUDDHA UZDRAWIANIA TATHAGATA PROMIENIUJĄCEGO LAPIS LAZULI
        lekshey


        • Gość: betip Re: Ad vocem Pani listu IP: *.poczta.katowice.pl 21.02.05, 13:07
          Zaskoczyło mnie to, ze ktoś zwrócił uwagę na przeniesienie moich złych emocji
          na dzieci.Tak jest w istocie, starszy syn powiedział mi wprost, mamo musisz być
          silna, twarda i obojętna jak on(mąż)nie bój się go, to on jest winny nie ty,
          wiem że obaj synowie bardzo chcieliby widzieć mnie pewną siebie , usłyszeć
          będzie dobrze, mówię im to, ale bez przekonania.Wiem,że moje lęki, niepewność
          poczucie winy że to ja jestem przyczyną tego co się stało(wersja mojego męża),
          bezwładnie przechodzi na dzieci.Oni są już przesiąknięci moim smutkiem,
          bólem ,łzami wiem o tym, ale to nie jest tak, że się obnoszę i mówię zobaczcie
          jaka jestem nieszczęśliwa - nie -staram się to ukryć jak potrafie ale czasami
          się nie da.Oczy mówią wszystko, ciało krzyczy przytul mnie.Jest mi ich
          żal.Rozmawiałam z nimi tłumaczyłam,że pomimo tego co zrobił tata zachowali w
          sobie te wartości, które tak naprawdę w życiu się liczą miłość,
          przyjaźń,bezinteresownośc, rodzina.Dzisiaj nie jedna osoba wyśmieje mnie ale
          trudno taka już jestem.Mam nadzieję, że nie zrobię z moich dzieci emocjonalne
          kaleki które tylko potrafią brać a nie dawać, dawać swój czas, swoja uwagę,
          ciekawość świat i ludzi , zauważać słabszych od siebie.
    • kam.k1 Re: zostałam sama 21.02.05, 13:46
      No tacy właśnie są faceci i pewnie już nigdy się nie zmienią. Bardzo Ci
      współczuję bo 20 lat to nie 2 miesiące i pozostało w Tobie wiele wspomnień.
      Wiem, że łatwo mi to powiedzieć, ale postaraj się o tym zapomnieć i znaleźć
      zajęcia, które choć na chwilę zajmą Twoje myśli czymś innym. A w jakim wieku są
      Twoi synowie?? Pomyśl, że masz przecież dla kogo żyć. Badź silna nie tylko dla
      dzieci, ale także dla siebie i dla Twojego dalszego życia. Przecież możesz je
      sobie jeszcze ułożyć. Świat idzie dalej, a Ty razem z nim. Nic nie dzieje się
      przypadkowo, los ma dla Ciebie w zanadrzu jeszcze coś milutkiego. Trzymaj się
      dzielnie szczególnie na sprawie rozwodowej i nie daj z siebie zrobić winowajcy,
      bądź silna. Jestem z Tobą. Pozdrowionka
    • Gość: Eryk7 Re: zostałam sama IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.05, 14:45
      Mimo,ze jestem facetem równiez nie znajduje usprawiedliwienia dla takich postaw
      jak Twojego męża.Jednak chcialbym być obiektywny ,a Twoja relacja jest
      subiektywna.Mam jednak pytanie dodatkowe.Czy ty przed swoim mężem z kimś
      spalaś ,bo jeśli tak to po latach faceci,potrafią tego nie przebaczyć i
      wtedy /co tobie może wydawac się dziwne nie maja najmniejszego poczucia
      winy/mimo,że w malżeństwie panowala wierność.
      • Gość: betip Re: zostałam sama IP: *.jasienica.sdi.tpnet.pl 21.02.05, 22:59
        cały szkopuł w tym ,że to była moja pierwsza i jedyna miłość mojego życia ,nie
        nie miałam nikogo przed nim on był pierwszy , oboje bylismy za sobą jeszcze za
        szkolnych czasów bo tam się poznaliśmy.On zmienił się kiedy zaczął zarabiać
        dobre pieniądze wyjeżdżać w niedzielę i wracać w sobotę wieczorem wtedy zaczeło
        się wszystko psuć.W domu wyrobił sobie opinie bardzo zapracowanego taty a tak
        naprawdę to niewiele wiedziałam co on robi wieczorami kiedy wyłanczał komórkę i
        był nieosiągalny.Kiedy była "ta "rozmowa między nami kiedy padły "te" słowa
        ułaściwie zaczął tak z dnia na dzień nowe życie mam wrażenie że jemu ulżyło bo
        nie musiał już udawać od czterech miesięcy żyje tak jak chciał i
        koniec.Zapomniał już jak brakowało pieniędzy na chleb jak trzeba było pożyczać
        żeby przeżyć ubierać się w tanich sklepach.Teraz on jest KTOŚ odpowiedni
        samochód, kasa, dom gdzieś daleko, aż chce się żyć, poczuł się panem sytuacji i
        jak tu nie zaczynać życia na nowo?
        • Gość: pola Re: zostałam sama IP: *.brda.net 23.02.05, 00:29
          twoja historia to tez moja troszeczke zmieniona.Wiem co to pierwsza jedyna
          milosc tak jak ty tylko ze ja cierpie juz 7 lat.Mam nadzieje ze ty otrzasniesz
          sie wczesniej.Bo widzisz ja w dalszym ciagu jestem zona.Wcale mnie to nie cieszy
          gdyz cierpi na tym moja godnosc.Tak wypadlo bo moj luby jest poza krajem i
          oprocz tego ze sie zafascynowal jakas kobieta to w gre wchodza sprawy
          finansowe...Zostawil mi wszystko chociaz niewiele tego jest i ciagle to wymawia
          .On chce byc wolny .Ja wariatka do dzisiaj go kocham chociaz synowie juz dawno
          powiedzieli ze mam go olac /brzydko/Poniewaz rodzina jest dla mnie swietoscia to
          mowie o tacie same dobre rzeczy zeby go kochali poniewaz mam swoje lata to mysle
          sobie zeby nas tylko nie skrzywdzil poniewaz tak bardzo sie kochalismy napewno
          tego nie zrobi Trzymaj sie nie jestes sama
          • Gość: zegarek Re: zostałam sama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.05, 00:39
            Jaka rodzina ???
            Przeciez ty masz w rodzinie tylko synow.
            Meza nie masz od 7 lat. On kocha inna kobiete - zrozum to w koncu. On cie od 7
            lat nie chce. zostawil ci wszystko, zeby tylko z toba nie byc. O jakiej ty
            godnosci mowiesz ???
            Kochasz go - hehe ! No i co z tego?
            Jak zeby was nie skrzywdzil? To moze jeszcze bardziej?
            To, czy ty go olejesz nie ma najmniejszego znaczenia, bo on ciebie juz dawno
            olal.

            Dbaj o dzieci - tyle ci powiem.
    • grzywkaromana Re: zostałam sama 21.02.05, 23:36
      Bardzo Ci współczuję. Twój mąż to niestety drań, jakich wielu. Najważniejsze,
      że macie odchowane dzieci. Poradzisz sobie. Początki będą trudne, ale czas goi
      rany. Staraj się być silna, zrób to dla swoich dzieci. Trzymam za Ciebie kciuki.
    • Gość: Ania Re: zostałam sama IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 21.02.05, 23:54
      Betip, nie wiem co mam powiedziec, bo to, ze jestem w podobnej sytuacji jest
      gruba przesada. Mam 25 lat, wlasnie koncze 3-letni zwiazek, pierwszy na tyle
      powazny. Wiele domyslow, podejrzen i klamstw, zadnej 100% pewnosci nawet co do
      zdrady, a jednak sa jakies znaki i wiele bolu i ponizenia. I cierpie, ale
      podejrzewam, ze to nic w porownaniu z tym co Ty przechodzisz (w koncu 3-letni
      staz to nie 20-letni, a poza tym nie mam dzieci). Przez ostatnie 4 tygodnie
      wiele myslalam co przechodza w sadach rozwodnicy, a szczegolnie ci, co zostali
      zdradzeni.
      Moge Ci powiedziec dwie rzeczy: jestes kobieta, matka jego dzieci i tamta musi
      o tym pamietac i liczyc sie z tym. Milosc to dobra rzecz, a jesli czyni tyle
      zla t nie moze byc to milosc. A wiec predzej czy pozniej to uczucie sie wypali,
      bo zwiazek zbudowany na namietnosci nie ma szansy przetrwac.
      Druga rzecz, ktos mi powiedzial, ze nie ma tegozlego, co by na dobre nie
      wyszlo. Ja w to ciagle w to wierze. Mysle, ze cala ta tragedia moze byc dobra
      lekcja dla Twoich synow na przyszlosc, moze dzieki temu zostana uchronieni od
      popelnienia podobnego zla. A to by bylo Twoje zwyciestwo.
      No i ostatnia rzecz: nikt nie dorobil sie szczescia na czyims nieszczesciu
      (wiem to z autopsji), a cena jaka on bedzie musial zaplacic bedzie...
      Trzymaj sie Betip, w sadzie walcz nie tyle o pieniadze, a o swoja godnosc i
      prawde, bo ta stoi po Twojej stronie.
      • betip Re: zostałam sama 26.02.05, 19:15
        Aniu widzę że masz podobne do mnie podejście do życia mówisz że nikt nie
        dorobił się szczęścia na czyimś nieszczęściu też to słyszałam no cóż czas
        pokaże , myślę że on jest teraz jak w jakimś amoku całkowicie opętany przez
        tamtą kobietę, i stąd ta pewność siebie, widzi tylko jeden cel - być wolnym- i
        mieć ją dla siebie.Nie ważne że gdzieś zostawił żonę i dzieci to się nie liczy
        tylko ważne jest żeby jemu było dobrze, może rzeczywiście kiedyś za to zapłaci,
        może gdybym była tego pewna byłoby mi teraz lżej, ale wiesz co myślę że kiedyś
        zatęskni za nami ale my już będziemy daleko od niego.
    • Gość: bronka Re: zostałam sama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.05, 14:08
      Los sprawił, że ja także muszę zyć bez człowieka, którego bardzo kochałam, z
      który był moją pierwszą miłością, z którym wiele przezyłam. Też mam za sobą i
      jeszcze w sobie cierpienie, rozczarowanie, żal, złość, tęsknotę.
      Tak strasznie ci dlatego współczuję kochana!
      I ja wierzyłam w miłośc, rodzinę - że to najwyższa wartość. Nie rozumiem czemu
      tak zrobił, czemu tak wybrał, do czego zmierza. Po prostu nie rozumiem.
      Z drugiej strony myslę - czy nie miał prawa odejść? Może juz mnie nie kochał?
      Może rzeczywiście, zmienił się, zapragnął czegos całkiem, całkiem innego.
      Może miał ważny dla siebie powód.
      dziecku mówię, że nie rozumiem, zła jestem i smutna i staram się nie osądzać,
      bo nie rozumiem.
      zycie toczy się dalej. prawie nic nie jest juz takie jak było. ciągle się coś
      zmienia, zupełnie jak pogoda. troche przestałam się tym przejmować. po kilku
      miesiącach wielkich cierpień i depresji, jestem w pewnym sensie mocniejsza.
      tęsknię za nim ogromnie, za naszą rdoziną.
      za czułością i miłością, przywiązaniem jakie kiedyś mi okazywał.
      ciągle jeszcze płaczę.
      przeanalizowałam już wszystki swoje błędy - sporo ich popełnilam, kto ich nie
      popełnia? Na początku nienawidziłam się za nie, ale potem jakos sobie
      wybaczyłam, wybaczam powoli.
      Kidyś myślałam - zycie oddam za ta rodzinę, za tego meżczyznę i ten związek.
      Dziś już tak nie mysle.
      Życie wolę zostawić sobie.
      ciekawa jestem co sie w nim jeszcze wydarzy. Może uda mi się spełnic jeszcze
      kilka marzeń?
      ps. sprawy finansowe uregulowałam sądownie, okropne to było ale to nie jest
      tylko kwestia pieniędzy tylko tego, że by moje dziecko wiedziało, że ojciec
      nigdy przenigdy nie przestanie być odpowiedzialny za nie. a przynajmniej ja sie
      na to nie zgodze.
      • elika_48 Re: zostałam sama 22.02.05, 23:20
        Za pozno przeczytalam Twój list dlatego nie bede sie rozpisywala moze jutro mi
        sie uda wiecej napisac ale chce Ci powiedziec, ze ja zostalam sama po 25-latach,
        maz do konca gral,na 25-lecie przyszedl z bukietem czerwonych roz i zlotym
        pierścionkiem to bylo w pazdzierniku ub roku, a 16 stycznia wyprowadzil sie do
        niej (pani ma pieniadze i 3-ke maloletnich dzieci), najgorsze jest to, ze ja ja
        znam ona bardzo chciala mnie miec za przyjaciolke, czulam ,ze musze sie miec
        przed nia na baczności bo byla nieszczera nie lubie takich ludzi. Niestety moj
        maz, ktoremu zawsze brakowalo pieniazkow, ktore kochal- poczatkowo poszedl na
        nie tzn pani pokazala mu swiat jaki sie otwiera gdy sie je ma i wpadl, reszta
        podejrzewam nie byla trudna, jego pani zawladnela nim calkowicie. A ja naiwna
        walczylam o niego do konca, pani do mnie wydzwaniala, zeby go sobie zabrac bo
        inaczej to ona sie nim zaopiekuje, no i oczywiście o to chodzilo. W tej chwili
        pelni role wspanialego tatusia dla jej dzieci (dla swoich nigdy nie mial
        cierpliwości), zawsze mial czas na kolegow, alkohol, to ich sluchal, mial
        pretensje ze dzwonilam za nim i koledzy sie z niego nasmiewaja ( dzwonilam gdy
        bylo juz bardzo pozno, i gdy byl samochodem gdyz lubil jazde po pijaku, nigdy
        nie zadzwonil, ze przyjdzie pozniej i gdzie jest, zawsze po moim telefonie mowil
        zaraz wracam.Wracal ale nie zaraz, ledwie trzymajac sie na nogach). Teraz wiem
        ze bylam za bardzo tolerancyjna, piszac do ciebie uswiadomilam sobie, ze moja
        milosc byla slepa. Tak jak Ty chcialam utrzymac rodzine dla niej sie poswiecilam
        ale wiesz moja radosc jest taka, ze ja dzieci mam przy sobie, on musi sie starac
        o nie swoje. Na koniec powiem Ci, ze moj maz zniszczyl nie tylko mnie ale tez
        wlasne dzieci ( mam 2 dzieci juz doroslych corke i syna oraz 14-letniego syna
        oraz 2-oje wnuczat.Pomimo takich dzieci jednak jeszcze mlodo wygladam).Maz nie
        kontaktuje sie ( o przepraszam zadzwonil raz ale corka odpowiadajac grzecznie
        tak, nie-szybko go zbyla nie mowiac nic o tym co u nas sie dzieje), zachowal sie
        po tylu latach jak tchorz, rzeczy zabral pod moja nieobecnosc a z dziecmi nawet
        sie nie pozegnal, nic. Malo tego to ja jeszcze wzielam kredyt, ktory musze
        splacac i jest wiele jeszcze innych spraw o ktorych nawet nie chce pisac, bo
        jeszcze bardzo to jest swieze we mnie. Co dalej zrobie to mam juz plany ale
        musze sie troche zregenerowac.Takze trzymajmy sie, nie dajmy! mnie to czeka ale
        musze dopiero zalozyc sprawe. Tyle na dzisiaj, dorwalam sie tez pierwszy raz
        po namowie mojej corki, ktora tez ma niestety ze mna problem, ale znosi to
        cierpliwie i za to ja bardzo kocham. Powodzenia, jak bedziesz miala ochote to
        odpisz. Chyba strasznie duzo i chaotycznie napisalam, za co przepraszam. Pa
        • elika_48 Re: zostałam sama 22.02.05, 23:45
          Jeszcze jedno, tez czasami zdaza mi sie buczec do poduchy, bo nie moge zrozumiec
          z jakim czlowiekiem zylam tyle lat. Nie potrafif powiedziec, ze chce odejsc i
          wlasciwie to ja i moje dzieci pomogly mu w tym, ze w koncu odszedl (niestety
          byla awantura)ale to duzo opowiadania nie chce az tak sie otwierac na forumbo
          jednak uwazam, ze to jest dla mnie zbyt osobiste, moze kiedys zmienie zdanie,
          ale poki co to chcialam Ci polecic film " Nigdy w życiu" to poscil mi moj
          14-letni syn, z ktorym musialam go ogladac o 24,00. Rano wstalam usmiechnieta i
          zrozumialam, ze moje wady w porownaniu do wad mojego meza to sa poprostu plewy.
          Bedzie tego zalowal bo cytuje moje slowa: pieniadze szczescia nie daja, sa
          jeszcze w zyciu inne wartosci.Pewnie, ze latwiej sie zyje ale gdy sie je
          wspolnie zdobywa, ciezko bo ciezko to dopiero radość!! Moje zycie tak wlasnie
          wygladalo na ciaglym zdobywaniu ale nigdy sie niepoddawalam i mysle, ze z pomoca
          dzieci niepoddam sie!
    • elika_48 Re: zostałam sama 23.02.05, 17:52
    • elika_48 Re: zostałam sama 23.02.05, 17:56
      Witaj betip jeszcze dobrze w tym nie siedze dlatego odczytaj moje wypowiedzi
      szczegolnie do Ciebie je kierowalam. jezeli bedziesz chciala to odpisz.elika
      • Gość: kasikk Re: zostałam sama IP: *.kom / *.kom-net.pl 24.02.05, 16:54
        faceci to dranie!!nie martw sie!!!!!!!!!!!
        • Gość: fifi Re: zostałam sama IP: *.brda.net 24.02.05, 21:03
          Betip znasz ta piosenke Facet to swinia.Ogolnie tak nie mysle o facetach. W
          konkretnym przypadku pomaga.Mysl o sobie o dzieciach bo to sa najwieksze skarby
          ktore masz.M oja kolezanka zawsze mowi maz to obcy facet.Czasem pomaga.Sciskam.
          • Gość: betip Re: zostałam sama IP: *.poczta.katowice.pl 25.02.05, 12:52
            wczoraj była pierwsza rozprawa, kiedy tak siedziałam naprzeciwko męża chciałam
            mu popatrzeć w oczy ale nie udało mi się przez całą rozprawę nie spojrzał na
            mnie.Ja mówiłam o zdeptanych uczuciach on o pieniądzach na pytanie sędziego czy
            widzę możliwość jakiegoś porozumienia powiedziałam że bardzo kochałam swojego
            męża za jego troskę opiekę miłość jaką obdarzał mnie i dzieci ale kiedy padły
            te wstrętne słowa wtedy cztery miesiące temu po których nagle przestałam
            istnieć dla mojego męża w tej sytuacji już nie widzę żadnej nadziei.On
            oczywiście wypiera się że nie ma żadnej kobiety i w kółko o pieniądzach ile
            wydawał na rodzinę.Jakie to smutne, to nie jest ten człowiek którego kochałam i
            przerażajace jest to jak pieniądze mogą zmienić wartości w życiu.No cóż jaki
            bedzie fianł rozwodu nie wiem będę walczyć on ma pieniądze i układy , ja mam
            prawdę i przyjaciół no i przede wszystkim dzieci które są za mną.To smutne że
            tak chciał zakończyć nasze 20letnie małżeństwo mój mąż.
            • Gość: fifi Re: zostałam sama IP: *.brda.net 25.02.05, 18:04
              czulam sie tak samq 5 lat temu.Jest to ogromne przezycie szczegolnie dla osob
              wrazliwych.Moja sprawa sie przedawnila bo moj maz do dzisiaj jest zagranica.W
              koncu kiedys bedzie ten rozwod.Daoradzam zebys orzekla o winie meza,wowczas masz
              szanse na alimenty dla siebie/nie wiem jaka jest twoja sytuacja finansowa/Spojrz
              na niego jak na obcego faceta ibadz silna walcz o swoje.Dogadaj sie z nim w
              sprawie dzieci to wazne dzieci musza miec obojga rodzicow.Nie bede cie pocieszac
              ze czas goi rany bo moje po 27 latach malzenstwa i siedmiu latach rozlaki
              jeszcze sie nie zagoily.Pozdrawiam badz dzielna i silna.
      • betip Re: zostałam sama 26.02.05, 19:28
        piszesz że pieniądze szczęścia nie dają ja też tak uważam. Kiedyś kiedy ich nam
        bardzo brakowało kiedy brakowało na podstawowe rzeczy żyliśmy skromnie ale
        byliśmy szczęśliwi.KIedy mąż zaczął zarabiać naprawdę duże pieniądze zaczęły
        sie problemy.Ważne było środowisko ludzi w pracy a nie rodzina.Zobaczył że
        można żyć inaczej towarzystwo w którym zaczął bywać to faceci mający pieniądze,
        gdzies tam rodziny i panienki na boku.To załatwianie interesów w nocnych
        klubach ,wyjazdy na szkolenia integracyjne itp.Jak nudne musi się wydawać mu
        zwykłe życie z rodziną.Kiedy się ma kasę to wiele rzeczy nagle staje się
        osiagalne włącznie z kobietami ale myślę że to do czasu, szkoda tylko że gdzieś
        w tym swoim zachłyśnięciu nowym życiem się zgubił gdzieś rodzinę.
    • emu27 Re: zostałam sama 25.02.05, 15:04
      Nie można zrobić "DELATE".
      To już się dzieje i trzeba radzić sobie z każdym dniem. Wiem, że to trudne
      (jestem po tej samej stronie barykady co ty :), ale musisz dawać radę. Pomyśl,
      po co tęsknić za facetem, który nawet nie ma tej odrobiny klasy i
      przyzwoitości, żeby nie wywlekać brudów w sądzie? Kiedy tam pójdziesz zobaczysz
      go nago w całej okazałości - takiego, jakim jest naprawdę. Nie bój się niczego:
      będziesz widzieć jego brudne dziurawe skarpetki - woybraź sobie na
      pomarańczowo :) Do tej pory udawało mu się je ukryć pod spodniami, ale na
      rozprawie w sądzie będzie kompletnie pozbawiony wszelkich udawanych osłon.
      Będzie tym, kim jest naprawdę. Sama będziesz zaskoczona. Będzie obcym facetem,
      który mówi przykre rzeczy. Po co ci ktoś taki. Przed tobą romantyczne kolacje,
      NOWA MIŁOŚĆ. Życie, które czeka ciebie jest wielką niespodzianką, od ciebie
      zależy, jak się potoczy. Jego bedą zżerać wyrzuty sumienia. Te wyrzuty będą jak
      bakcyl w jego związku, po trosze go osłabią. A z dugiej strony, to jego nowa
      kobieta musi mieć niskie poczucie wartości, żeby lecieć na faceta, który ot tak
      sobie zostawia żonę z dziećmi, wspomnienia... całe życie. Ciągle bedzie żyła w
      niepokoju, czy oby jej też nie zostawi, skoro już raz tak zrobił.
      Uszy do góry kochana, przed tobą najlepsze.
      • magdzik5 Re: zostałam sama 25.02.05, 22:11
        Rety, Kobiety czy Wy nie macie swojej godnosci??? Jesli by mnie mezczyzna,
        chocby i po 20 latach tak okrutnie potraktowal, chocbym w samotnosci miala
        gryzc poduszki i lac lzy, przed nim nie ponizalabym i nie walczylabym o
        rodzine. Walczyc to mozna o dziecko, ktore robi zle rzeczy a jest nieswiadome.
        Ale walczyc o rodzine- jak to pieknie piszecie- to proba zatrzymania przy sobie
        faceta-skurczybyka, ktory olal sobie te cale 20 lat i Was. Na sile chcecie
        zatrzymywac doroslych, swiadomych swego wyboru ludzi? Gdzie Wasza duma i ludzka
        godnosc? To okropnie przykro mi, ze stalo sie jak stalo, strasznie smutno sie
        robi i wiare w ludzi, w milosc, w malzenstwo traci. Ale to nie Wy
        spieprzylyscie to, na co pracowaliscie tyle lat. Ktos olal to malzenstwo, Was,
        wasze wspolne lata, zycie, wspomnienia. Nie dajcie soba jeszcze pomiatac,
        blagam!
    • Gość: ja Re: zostałam sama IP: *.petrus.com.pl 25.02.05, 20:56
      Moja droga stało się i już, walcz o swoje, nie poddawaj się - przeciez o to mu
      chodzi abyś była słabsza - nie daj mu tej satysfakcji.

      Postaraj się "wyzerować licznik" i od nowa zacząć życie, Twoje - świadome i
      prawdziwe, a nie oszukiwanie się że było dobrze, już jakiś czas nie bbyło
      dobrze, a zdrada nie pojawiła się w momencie w którym się o niej dowiedziałaś -
      tylko wcześniej.

      trzymam za Ciebie kciuki - jesteś dzielną Kobietą
      • betip Re: zostałam sama 26.02.05, 19:00
        bardzo wszystkim dziękuję za te wszystkie słowa od was pomogły mi zrozumieć że
        nie jestem jakąś rozhisteryzowaną , słabą kobietą , może kiedyś napiszę -
        jestem szczęśliwa- narazie jest odwrotnie muszę zająć się dziećmi poświęcić im
        więcej uwagi i dać nadzieję na lepsze jutro, jesteście kochani - dziekuję.
        • Gość: fifi Re: zostałam sama IP: *.brda.net 27.02.05, 00:26
          Tak skarbie my matki musimy dac naszym dzieciom nadzieje na lepsze jutro.Badz
          dzielna myslac o tym ze jeszcze cie czeka wspaniala milosc.Ja 7 lat nie moglam
          zrozumiec. dlaczego mnie opuscil.Betip internet bardzo pomaga.Korzystaj powodzenia.
        • Gość: Ewunia 28 Re: zostałam sama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.05, 01:39
          Betip!
          Mam przyjaciolke, ktora maz zostawil w 6 miesiacu ciazy... po 12 latach malzenstwa. Wmowil poczucie winy, zdeptal wszystko co bylo, zdradzal i zdradza, twierdzac, ze to jej wina...I Ona mowi tak jak Ty powyzej- jakis inny czlowiek, nie ten, ktorego kochala, zimny dran, ktory twierdzi,ze bedzie placil na dzieci wysokie alimenty byle nie oficjalnie. Okazalo sie ze to paskudny typ.
          Ale Betip- ktos Ją pokochal. Z dziecmi, taka jak jest, potargana, zalamana, bez wiary w siebie. I wierze, ze to dobra milosc.
          Ciebie tez ktos pokocha. Zobaczysz. I dzieci masz, to najwieksze szczescie.
          • Gość: Teresa Re: zostałam sama IP: *.net-serwis.pl 28.02.05, 01:43
            taki ladny i cieply jest Twoj post, Ewuniu
            dzieki
    • Gość: amfenix Re: zostałam sama IP: *.marton.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.05, 02:13
      Zapraszam na forum Samodzielna mama jest nas tam sporo,historie podobne do
      twojej...Postaramy się pomóc.
      adres forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=571
    • mxp4 Re: zostałam sama 28.02.05, 02:16
      Przezylam kiedys podobny scenariusz. Tez wszystko we mnie wylo zaczelam nawet
      pic Zawalil sie moj swiat zwlaszcza ze rywalka byla piekna i 0 10 lat odemnie
      mlodsza. Po 2 latach moj ex znalazl sobie nastepna a moja
      rywalka .....przychodzila do mnie plakac mi w rekaw. Dzisiaj moj ex jest juz z
      czwarta pania. Ale jedyna osoba z ktora sie przyjazni jestem ja. Zawsze jest
      pomocny emocje minely ale on sie nie zmienil zmienia te baby co pare lat a ja
      patrze z boku i mysle BOZE jak to dobrze ze nie jestesmy para. ZOBACZYSZ
      uspokoisz sie i wyciszysz teraz to najgorsze bo rozwod on sie wystroi i jest ci
      przykro i myslisz ze niewiadomo kogo stracilas. Do tego urazona ambicja. Masz
      dzieci im sie teraz poswiec a przyjdzie czas i na twoje szczescie. czego ci z
      calego serca zycze Daria z USA

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka