Dodaj do ulubionych

Pytanie do mr-pope

06.03.05, 15:38
Pytanie to bynajmniej NIE jest zamierzone, jako zlosliwe. Poniewaz czesto
dyskutujemy nad kwestia przewrazliwienia i szukania antysemityzmu tam, gdzie
intencje byly absolutnie nie antysemickie, jak Ty odbierasz nastepujace
zdanie:
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/72,53600,2586712.html?v=3&a=21340704#opinie
Obserwuj wątek
    • ijaw Re: Pytanie do mr-pope 06.03.05, 16:31
      Rzeczywiście jest to przewrażliwienie. Mnie to zdanie rozśmieszyło, i traktuję
      je jako niedorzeczne, a jeśli miało coś sugerować? To co? Bo nie wiem? Zjadam
      nieprawdopodobne ilości cebuli i czosnku, więc podlegam tej samej ocenie?
      Jakiej? Głupiego człowieka? Proszę bardzo.

      Czarku, o przewrażliwieniu ja pisałam do Witka. Czy mamy doszukiwać się wszędzie
      czego nie ma. Wiemy, że w portalu piszą niekoniecznie lotni komentatorzy, i
      "etatowi" pieniacze, ktorych intencje awanturnicze są nazbyt czytelne, ale
      mądrości w tym nei ma żadnej. I jeśli będziemy skupiać się na tym nigdy nie
      wyjdziemy z obłędu posądzeń i pretensji.
      Przepraszam, że się wtrąciłam, sobie zakłócając spokój "urlopowy"
      • ijaw ps 06.03.05, 16:42
        nawet teraz śmierdzę cebulą i czosnkiem,
        i w moim środowisku, nie-Żydów, cebula i czosnek stanowią bardzo ważny element w
        codziennym jadłospisie

        bez absurdów, proszę:))
        • czarek1 Re: ps 06.03.05, 16:53
          Oczywiscie, ja nie uwazam, zeby autor tego potu byl okazem kultury, ani
          erudycji i nie uwazam go za przedstawiciela Polakow, ani sie tym jego postem
          nie przejmuje. Jakis maly, glupi czlowieczek. Chodzi mi raczej o to, ze
          intencja w tym przypadku jest oczywista.
        • czarek1 Re: ps 06.03.05, 16:54
          Ja tez bardzo lubie zarowno cebule, jak i czosnek.
          • ijaw Re: ps 06.03.05, 17:07
            Wobec powyzszego zapraszam na pakorę:))

            ps. dla wyjaśnienia to rodzaj frytek cebulowych, danie pakistańskie, bardzo
            dobre i śmierdzi:)))))))
            • czarek1 Re: ps 06.03.05, 17:18
              Juz jade na lotnisko, zeby przyleciec na pakore.
              • ijaw Re: ps 06.03.05, 17:32
                oki, zobacz dopisałam się do cebulowego postu
    • rrhadane nie do mnie pytanie 06.03.05, 21:52
      ale napiszę: wypowiedź jest dla mnie jawnie antysemicka. Cieszę się jednak, ze
      dla Ciebie, ijaw, taka nie jest - sądzę,że funkcjonujesz w srodowisku, w którym
      tego kodu się nie uzywa, więc wspaniale, ze takie u nas są.
      Tak na marginesie: narzekania na nadwrażliwość Zydów trudno pojąć. Przecież
      wystarczy pamietać, że nie dalej jak 50 lat temu nazwanie kogoś "żydem"
      powodowało, że go mordowano (plus jego rodziców, dzieci, rodzeństwo, etc.). Nie
      dalej jak 26 lat temu powodowało, ze mógł stracić pracę.
      Narzekanie na zydowską nadwrażliwość jest po prostu niestosowne i swiadczy
      tylko o braku wrażliwości.
      • ijaw Re: nie do mnie pytanie 06.03.05, 22:59
        No, proszę, z niewrażliwości założyłam forum o dyskryminacji. Za każdym razem
        dowiaduję się czegoś innego o sobie, od jednych, że jestem szowinistką, bo
        bronię ludzi innej karnacji, innego pochodzenia, a teraz, że jestem niewrażliwa.
        Hm, punkt widzenia bywa różny.
        A ja swój wyłuszczyłam w postach wielu na tym forum, więc po prostu proponuję Ci
        RRhadane zapoznanie się z nimi, tam znajdziesz z pewnością odpowiedź nie jedną.
        Tym czasem muszę Cię uspokoić, wrażliwości mam dość, nawet tyle, by swoje sprawy
        odłożyć, na obronę innych. (Pardon, to nie jest wyrzut w kierunku i z pewnością
        czynię to pierwszy raz.)
        I to co mi przypominasz, czyli martyrologię Żydów, świetnie pamiętam, doskonale
        rozumiem, nie mam zamiaru tego pomniejszać, ani tym bardziej bluźnić, bo jaki
        miałby sens zakładanie tego forum?
        Lecz to nie znaczy, że trzeba płakać nad każdą wypowiedzią nielotnego
        człowieczka, jakich wielu w tym kraju. Oczywiście mozna i tak, siedzieć, czytać
        gazety, wszystkie komentarze, skupić uwagę na swoich bólach, i śledzić kto mnie
        prześladuje i gdzie jest ta wypowiedż antysemicka. Można, niektorzy to robią,
        jeszcze oczywiście odnosić do bolesnych wydarzeń wojennych. Każdą głupią
        zniewagę traktować przez pryzmat Oświęcimia, Dachau, itd. I nigdy, ale to nigdy
        nie wyjść z uprzedzeń, tylko pielęgnować w sobie żal, uraz. I za jedną głupią
        wypowiedź stosować na przykład kary więzienia. Można, tak gdzieś sie robi, tylko
        co z tego wynika? Wynika miłość? Zrozumienie? Myślisz, że przez ciągłe
        przypominanie człowiek pozbędzie się kompleksów? Że w ten sposób ktoś sie
        dowartościuje? Stanie się odporniejszy wobec kolejnych idiotycznych zarzutów,
        być może potworniejszych obleg?
        Nie, moim zdaniem, nie. Z wielu obserwacji a także autopsji wynika, że trzeba z
        pewnym dystansem patrzeć na wszystko. A także humorem. Tylko nie wieszaj mnie za
        ten humor. Bo gotowa jesteś mi zarzucić, że proponuję coś niedorzecznego.
        Cóż, oczywiście można pójść Twym tropem i powiedzieć, że to była okropna
        zniewaga antysemicka, można. Kazać komuś przypomnieć przy okazji wszystkich
        zagazowanych w komorach, i przygnębić człowieka totalnie. Myślisz, że to
        bardziej humanitarne? Nie dać człowiekowi szansy? Nie dowartościować go, tylko
        wciąż i wciąż dołować? Zastanow się. Bo można podnieść człowieka, ucząc go
        odporności na przykre incydenty.

        I jeszcze, RRhadane, będąc kilkanaście godzin w necie, trudno mowić o
        przebywaniu w środowisku małorasistowskim, antyantysemickim. Z całą pewnością
        takich róznych rzeczy na co dzień widzę, i czytam mnóstwo. I po to jestem, ale
        też nie chciałabym rozwijać niepożądanych reakcji.
        A Żydów kocham, ich kulturę, uważam, że są mądrzy, wspaniali, są też pewnie i
        źli, póki co takich nie znam.
        pozdrawiam Cię serdecznie, i zachęcam do lektury forum, wątków o antysemiytźmie
        tu jest trochę, a w innych też będziesz mogla poznać mój stosunek do spraw
        ludzkich.
        • rrhadane Ojejku, ale narobiłam 06.03.05, 23:45
          Bardzo Cie przepraszam, to o braku wrażliwości nie było do Ciebie, ale widać na
          tyle niejasno sie wyraziłam, ze tak wyszło.
          Co do meritum, nie zgadzam się. Ale jest juz późno i trudno mi jakoś sensownie
          pozbierać mysli i ubrać w słowa, zeby było jasno powiedziane. Moze innym razem.
          Na razie pozdrawiam serdecznie
          • czarek1 Re: Ojejku, ale narobiłam 07.03.05, 00:27
            rrhadane napisała:

            > Bardzo Cie przepraszam, to o braku wrażliwości nie było do Ciebie, ale widać
            na tyle niejasno sie wyraziłam, ze tak wyszło.

            Poniewaz w tym watku byl wlasciwie tylko dialog Ijaw i moj, wiec wynika z tego,
            ze to ja bylem tym zbyt malo wrazliwym. Zapewniam Cie, jednak, ze fakt, iz sam
            odebralem to wyrazenie, jako antysemickeie, spowodowalo,ze zaczalem ten watek
            na forum. Oczywiscie, nie nalezy sie przejmowac jakims nedznym glupkiem, ktory
            niczego innego nie potrafi z siebie wydobyc. Jasne,ze samo powiedzenie, ze
            gdzies tam pachnie, czy zalatuje cebula, uzyte w calkiem innym kontekscie,
            wcale nie musi miec jakiegokolwiek podtekstu antysemickiego.Daletgo skierowalem
            to pytanie do mr-pope, ktory czesto widzi przewrazliwienie i czekam w dalszym
            ciagu na jego pojawienie sie na forum i jego opinie w tej kwestii.Byc moze ja
            sam jestem tez przewrazliwiony, ale czesto spotykam sie z tym, ze rasowi
            antysemici uzywaja arguemntow na to, ze rzekomo w Polsce nie ma zadnego
            antysemityzmu i nigdy nie bylo, zadajac pytanie; "Coz zlego w nazwaniu kogos
            Zydem?", albo, "co ta wzmianka o cebuli ma wspolnego z Zydami?".
            Kilka lat temu w audycji Radia Maryja, ktos ze sluchaczy powiedzial, w w Polsce
            bedzie zle, dopoki rzad bedzie "pachniec maca i cebula". Ojciec dyrektor nie
            rozwijal tematu, ale powiedzial wyraznie: "Dziekuje" za wypowiedz.
            Wierz mi, Rrhadane, ze ja nie jestem niewrazliwy na los
            kogokolwiek "odmiennego", nie wylaczajac z tej grupy Zydow.Pozdrawiam serdecznie
            • rrhadane Czuje się słoniem 08.03.05, 19:28
              w składzie z porcelaną, naprawdę. Moja wina, bo najpierw poczytałam inny wątek,
              a potem pojawiła sie ta cebula, i moja wypowiedź była zupełnie nie a propos.
              Teraz, Czarku, muszę przeprosić i Ciebie, absolutnie nie Ciebie ten zarzut
              dotyczył, raczej mr Pope'a, ale też w ogole nie miał on personalnego adresata,
              tylko postawę, o której zresztą sam piszesz, i z Tobą akurat w pełni się
              zgadzam.A zgadzam się, bo od dziecka towarzyszyła mi taka myśl ZAWSZE JESTEM PO
              STRONIE MYSZY, TAK JAK NIEKTÓRZY ZAWSZE SĄ PO STRONIE KOTA. Pozdrawiam
              serdecznie - rh.
              • czarek1 Re: Czuje się słoniem 08.03.05, 19:42
                No to ciesze sie bardzo, ze zostalem "uniewinniony" i ciesze sie, ze zgadzasz
                sie ze mna. Jesli chodzi o mr-Pope, czasami sie tu wyklocamy na rozne tematy,
                ale on tez wnosi rozne cenne informacje. Ja tez mam raczej
                tendencje "myszotropowe", jak "kototropowe". Pozdrawiam serdecznie
                • rrhadane Re: Wiem 08.03.05, 20:09
                  Ja tez mam raczej
                  > tendencje "myszotropowe", jak "kototropowe".
                  Wiem, i bardzo Cie za to lubie.
              • ijaw Re: Czuje się słoniem - RRhadane 08.03.05, 20:29
                W przeciwieństwie do Ciebie RRhadane nie stoję ani po stronie myszy, ani kota,
                ale po środku a to wiele zmienia, prawda?
                Bardzo wiele. Niektórzy bronią tylko myszy, z litości, ale pamiętaj, że to się
                mści.

                W naturze też bywa przewrotnie, że mysz utuczona może pożreć zabiedzonego kota
                Warto to wziąć pod rozwagę.
              • mr_pope Re: Czuje się słoniem 08.03.05, 20:36
                Jeśli to zarzut to może zostanie dokładnie sformułowany? W kwiecistej mowie
                pogubiłem się nieco i widzę jedynie fragment o niewrażliwości, który z racji
                tego, że nie odpowiada rzeczywistości jest chybiony.
    • witekjs refleksje na temat... 07.03.05, 07:24
      Okazuje się, że pokusa, czy może potrzeba demonstrowania uogólniających,
      negatywnych ocen jest w forach przemożna.
      Jest takie żartobliwe powiedzenie: co słychać? Zależy gdzie ucho przyłożysz...
      W erystyce przedstawianie jakiegoś, jednostkowego faktu jako dowodu, na
      wcześniej założoną tezę jest stosowane powszechnie.

      W zależności od tego do kogo mówisz.
      Takiego możesz oczekiwać efektu.
      Istnieje szereg forów, w których dominują "dyskusje" polegające na obrzucaniu
      się, "w imieniu" jednego lub drugiego Narodu, kalumniami.
      W najlepszym wypadku starannie dobranymi cytatami, opisami faktów.

      Koniecznie okrasić je należy wypowiedziami słuchaczy i rakcjami Ojca Dyrektora,
      a w odpowiedzi, pewnego polityka, co to o "mleku matki i co z nim wysysamy w
      Polsce", opowiadał...
      Taki bywa, nazbyt często standart dyskusji.
      Co najdziwniejsze, z obu stron osoby takie potrafią tak "rozmawiać", latami.

      Potem pojawiają się wypowiedzi, że "narzekanie na żydowską nadwrażliwość jest
      po prostu niestosowne i świadczy tylko o braku wrażliwości".
      Tak nie możemy, nie powinniśmy rozmawiać w tym Forum.
      Przez 60 lat nie można myśleć i mówić o niczym innym, jak tragedii jednego
      Narodu.

      W tym czasie istniał jeszcze GUŁAG, Rakowiecka, Koszykowa i Wronki...
      Wywożono i unicestwiano CAŁE Narody, był Pol-Pot, Płn. Korea, Kuba, bardzo
      niedawno, Bośnia, Kosowo i umierający już teraz, Naród kaukaski.

      Ludzie urodzeni w Polsce po wojnie, mają również prawo myśleć i poznawać
      tragedie swoich rodzin i Ojczyzny.
      Państwa od niedawna samodzielnego i w którym dopiero teraz można o nich głośno
      mówić.
      W tym również rozmawiać o bardzo trudnych relacjach naszych, dwóch Narodów i
      dramatach, nie znanych do tej pory.

      Nie można prowadzić tych rozmów z oczekiwaniem, że wchodzący w życie, młodzi
      ludzie mają wysłuchiwać, że są współodpowiedzialni za to co wydarzyło się na
      terenach okupowanej Polski.
      Nie pomiętać, że także ich Dziadkowie walczyli, ginęli, byli represjonowani,
      wyrzucani z pracy i domów, trafiali do więzień i na Sybir, albo w najlepszym
      wypadku na "Ziemie Odzyskane".

      Trudno oczekiwać pożądanego efektu nie pamiętając o tym.
      Myślę, że o dramatyczntch dziejach sąsiadów, można mówić wtedy, gdy obie strony
      zechcą je poznawać i wykazać współczucie i zrozumienie.

      Przez wiele pokoleń w Polsce walczono o istnienie Narodu, kultury, religii,
      języka, wolności.
      Ogromne liczby Polaków zginęły w czasie wojny, od kilu pokoleń, nigdy nie
      wróciły z Syberii i do ostatnich lat musiały emigrować. Nie można o tym
      zapominać również...

      To dopiero pozwoli nam poznawać problemy wszystkich Narodów, od wieków
      mieszkających wraz z nami w Polsce.

      Witek


      • czarek1 Re: refleksje na temat... 07.03.05, 12:08
        Witku! To wszystko, co napisales, jest swieta racja i jesli poszukasz nawet na
        tym forum wstecz, zobaczysz wiele watkow na temat martyrologii polskiej. Rzecz
        w tym, ze zaden watek nie jest w stanie obejmowac wszystkiego, calej
        historii.My tutaj, w Kanadzie, w kontaktach z Zydami starmy sie im tez
        pzrekazac to, co Polacy sami przeszli, ALE BEZ POMNIEJSZANIA TRAGEDII NARODU
        ZYDOWSKIEGO. Konkurencja o palme pierszenstwa, kto wiecej przecierpial nie ma
        zadnego sensu,ale neiktorzy ludzie to ciagle robia na licznych forach i w
        otwartych dyskusjach, kiedy zywi ludzie sie spotykaja. Zaczalem ten watek z
        zupelnei innych przyczyn. Byly u nas w neidalekiej pzreszlosci dyskusje na
        temat sposobu wyrazania sie, ktore wskazuje na rasizm. Dotyczylo to ludzi
        innych ras, innych wyznan, slowa "Murzyn", ktore odbeirane jest pzrez ludzi
        ciemnoskorych bardzo pejoratywnie, a takze slowa "Zydek", ktore odbierane jest,
        jako jednoznacznie ponizajace. Kilkakrotnei spotkalem sie z argumentem, ze
        Zydzi sa pzreczuleni i kazde slowo, czy wyrazenie odbeiraja, jako cos pzreciwko
        sobie, a wiec przejaw antysemityzmu.Ja sam nie uczestnicze w pyskowkach
        gawiedzi z Forum Aktualnosci, czy podobnych, ale czasami czytam, dla
        zorientowania sie, jakie sa nastroje.I natknalem sie na wypowiedz pzreze mnei
        cytowana popzrez link. Zapytalem, jak nalezy odebrac cytowane slowa.
        Wracajac do Twojej wypowiedzi, masz racje, powinnismy wszyscy pamietac o
        wlasnej historii, ale tez byc czuli na istnienie jeszzce wielu przypadkow
        rasizmu. Nie jestesmy w stanie znalezc i dac nagane autorowi wypowiedzi, ale
        poprzez forum jakos promieniujemy na innych, ktorzy nas czytaja. W ten sposob
        edukujemy ludzi. Wiem, ze istnieja tez silne uczucia antypolskie w pewnych
        kolach zydowskich, tak samo oparte na niewiedzy i uprzedzeniach.To takze nalezy
        zwalczac poprzez docieranie do ludzi i edukacje. Pozdrawiam
      • ijaw drobny incydent 07.03.05, 14:58
        w jednym z parków, ok. 20 lat temu zostałam zaczepiona przez starszego pana, o
        wielce kulturalnym wyglądzie. Rozmowę (bardziej monolog) pan, skierował na tory
        II WŚ. Po chwili wyciągnął zdjęcia, ktorych nigdy nie zapomnę, z ludźmi
        przypominającymi szkielety, z obozu koncentracyjnego. Jedną z postaci na zdjęciu
        był on. W tym momencie znikła cała dobrotliwość starszego pana, pojawił się
        dziki wyraz potępienia, nieojcowskiej wręcz agresji, ze słowami "Bo wy młodzi
        nie wiecie co myśmy przeżyli, wy młodzi..."
        Proszę pana, mój ojciec był w obozie niemieckim - powiedziałam. Ale on nie
        chciał usłyszeć, nie był w stanie przyjąć do wiadomości, że ja młoda mogę coś
        wiedzieć n/t. Próbowałam z panem o tym rozmawiać, ale był nieprzejednany.
        Pożegnałam się.
        Ojciec trafił do obozu niemieckiego jako 16. Był tam ponad dwa lata. Wyniósł
        dość poważne obrażenia, nie widoczne zewnętrznie. Przez całe dzieciństwo miałam
        widmo obozu, Hitlera, Niemców.
        Mój ojciec nie żyje, nie doczekał się zadośćuczynienia niemieckiego.
        Nigdy nie rozmawiam o tej historii; mimo obciążeń obozowych ojca, które odczułam
        bardzo mocno, nie czułam potrzeby dochodzenia, wspominania, katowania się wojną.
        To w obliczu krzywd, innego narodu, przypomina się ta historia i tu na forum o
        tym już mówiłam. Bo to działa, zobaczcie sami.
        Zdarzenie z panem wyszło dziś z zakamarków pamięci. Jakaś analogia do toczącej
        się dyskusji.
        Mozna żyć krzywdami i ciągle je rozpamiętywać, podnosić wysoko.
        I jak pan z parku być głuchym i odpornym na przyjmowanie doświadczeń i
        argumentów innych ludzi.


        • rrhadane Re: drobny incydent 08.03.05, 20:00
          Cześć, Ijaw :}
          Dzieki Twojemu opowiadaniu, coś zrozumiałam.
          Jak człowiek doswiadczy wielkiego bólu, dobrze, kiedy moze ten bol wyrazic, i
          kiedy ktos to zaakceptuje (to samo zresztą dotyczy złości). Ja mam z tym do
          czynienia na co dzień, w pracy, to wiem, o czym mówię.
          I to jest chyba ten problem.
          Im głębsza rana, tym bardziej ta cudza akceptacja jest intensywna. I lęk przed
          ponownym zranieniem.
          Twój tato na pewno z Toba o tym nie rozmawial, bo o wielkim cierpieniu
          najtrudniej wlasnie powiedzieć najbliższym - dziecku, rodzicom. Byc może z
          nikim o tym nie rozmawiał - a to już byloby źle. Pamietaj jednak, ze Ty, bedąc
          jego dzieckiem raczej i tak nie mogłabys mu pomoc - chyba ze już oboje
          bylibyscie starzy.
          a mnie sie jeszcze przypomniała inna historia - to było bardzo dawno temu,
          poszlam na spacer na cmentarz żydowski w Warszawie. Tam zaczepił mnie jakiś
          starszy pan, dziwil się, że "taka młoda osoba" wybiera cmentarz na miejsce
          spaceru. Potem powiedział, ze jest wychowankiem Korczaka, pisarzem, mieszka w
          Izraelu i przyjechal na obchody Roku Korczakowskiego. Potem rozejrzał się po
          cmentarzu i powiedział: Ile miejsca się marnuje! W środku miasta! Przecież ci
          zmarli nie mają juz nikogo. Lepiej by tu park zrobic, albo domy postawić.
          Ile razy przypomina mi sie to spotkanie myslę sobie, ze gdyby nie Żyd to
          powiedział, byłaby potworna awantura o antysemityzm. I zawsze mnie to troche
          śmieszy.
          Właściwie nie wiem, czemu o tym piszę. Może zeby pokazać, jak rozne są odcienie
          zycia, jak różne spojrzenia, doswiadczenia. I wszelkie logiczne
          (arystotelesowskie) wnioski zawsze bedą uproszczeniem.
          A ten pan ktorego spotkałaś w parku? Wyglada na to, ze nie umiał poradzić sobie
          z tymi doświadczeniami. Czy to jego wina?
          • ijaw Re: drobny incydent 08.03.05, 20:12
            Tato mi nie mówił!!! Kobieto, czy Ty masz pojęcie co Ty mówisz??
            Tato mi mówił zbyt wiele, zbyt wiele. Pozwolisz, że nie będę tego kontynuować,
            bo zwyczajnie nie mam ochoty grzebać w sprawach bolesnych, w przeciwieństwie do
            wielu innych ludzi.
            pozdrawiam

            ps. morał historii był inny, ale go przeoczyłaś
      • rrhadane Re: refleksje na temat... 08.03.05, 19:38
        Witku, nie pojmuję , co ma jedno do drugiego.
        Piszesz
        Przez 60 lat nie można myśleć i mówić o niczym innym, jak tragedii jednego
        Narodu.

        A ja wiem, ze dopiero jako dorosla osoba, na studiach, dowiedziałam się, że w
        piecach ginęli Żydzi (o Romach po studiach, żeby było jeszcze smieszniej), a
        przerabiajac w maturalnej klasie "Medaliony" Nałkowskiej nie miałam pojecia, że
        większość bohaterow to zydzi. Podobne doświadczenia mieli różni moi znajomi.
        To raz.
        Ale ważniejsze, że naprawdę nie rozumiem, co ma do antysemityzmu do tego, ze
        przez kilka pokoleń walczyliśmy o wolna Polskę, że bylismy więzieni, zabijani
        etc. Z Twojego tekstu wynika, że sprzeciw wobec antysemityzmu w jakis sposób
        jest PRZECIW POLSKIEMU PATRIOTYZMOWI. I tego ja nie pojmuję, w żaden sposób.
        • ijaw wobec tego rrhadane... 08.03.05, 20:08
          jesteś ewenementem, któremu należy pogratulować, że przez całych dwadzieścia lat
          życia, w Polsce, nie znała historii II WŚ.
          I nie wiem, jak to się stało, bo ja byłam prowadzana na wycieczki na Majdanek w
          wieku 3-5 lat. I widziałam piece krematoryjne. Resztki po spalonych Żydach, i
          Polakach i Romach. Nie wiem, nie uczyłaś się historii? Nie wierzę, ponieważ
          każdy podręcznik traktował te sprawy w nalezyty sposob, przynajmniej mnie.
          A żaden podręcznik historii nie podawał informacji o Katyniu, Gułagu, o czym
          wspomniał Witek, nie mówił o czystkach stalinowskich. To były tematy tabu.
          Wydaje mi się, że nie zrozumiałaś co napisał Witek, stąd to zdziwienie.
          Rozbraja mnie Twoja niewiedza. Doprawdy, bo o tym mówi się tak dużo w Polsce.
          BARDZO DUŻO mówi się w tym kraju o cierpieniu Żydów w czasie wojny, naprawdę. W
          zestawieniu z innymi zbrodaniami te infromacje przewyższają i Witek nic nie
          powiedział, ze nei można, tylko że są inne sprawy, o ktorych nie można było z
          powodu ustroju totalitarnego mówić.

          Czegoś nie rozumiem, RRhadane.
          • rrhadane Re: wobec tego rrhadane... 08.03.05, 20:12
            Akurat chodziłam do bardzo dobrego liceum i historie zdawałam na maturze.
            Myslę, ze nalezymy do innego pokolenia, stąd nieporozumienie.
            • ijaw Re: wobec tego rrhadane... 08.03.05, 20:16
              DZiwne, bo myślałam, że historii uczą na podobnych zasadach, zwłaszcza o II WŚ.
            • mr_pope Re: wobec tego rrhadane... 08.03.05, 20:33
              Ciekaw jestem do którego pokolenia w takim razie należysz.
              • rrhadane Re: wobec tego rrhadane... 09.03.05, 23:54
                Do tego, które uczono, ze w Osiecimiu w piecach ginęli - tu nastepuje
                wyliczenie kilkunastu róznych narodowosci - i żydzi.
                • ijaw Re: wobec tego rrhadane... 10.03.05, 00:36
                  Cóż muszę w to wierzyć, a Ty mnie, bo uczono mnie w innej kolejności, ale
                  przekłada się na efekt jeden, że o martyrologii Żydów jednak wiedziałaś,
                  znacznie wcześniej niż przed maturą.
                  Miałam cudowną historyczkę zarówno w podstawówce, jak i w liceum. I historię też
                  zdawałam na maturze, jako drugi dodatkowy, co było pewną ekstrawagancją, a w
                  moim przypadku ukłonem dla świetnej profesorki. O Żydach mówiono z pewnością
                  bardzo dobrze i dużo.
        • witekjs Re: refleksje na temat... 08.03.05, 20:36


          "Myślę, że o dramatyczntch dziejach sąsiadów, można mówić wtedy, gdy obie
          strony zechcą je poznawać i wykazać współczucie i zrozumienie"./wjs/

          Oba nasze Narody przeszły ciężkie doświadczenia w historii.
          Były czasy również bardzo trudne, dla mieszkających z nami, innych mniejszości
          narodowych.
          Wszyscy musimy mieć tego świadomość aby na nowo, budować nasze przyjazne
          relacje.

          Z mojego listu nie może wynikaać, że "sprzeciw wobec antysemityzmu w jakiś
          sposób jest PRZECIW POLSKIEMU PATRIOTYZMOWI"/rrhad./.

          Jestem również przeciwny antysemityzmowi i uważam, że jest to zgodne z polskim
          patriotyzmem.
          Od dawna znam tragedię zagłady Żydów w czasie II W.Ś. oraz Ich dzieje w
          Europie Środkowej oraz znaczący udział w rozwoju kultury i nauki w Polsce.
          Jestem jednak człowiekiem, który przez wiele lat nie mógł nawet mówić o swoim
          Ojcu, Kawalerze Krzyża Virtuti Militari z 39r., zmuszonym do ucieczki z Polski,
          bo nie zgłosił tego , że był w AK.
          Nie miałem również prawa chlubić się tym, że mój Stryj, po walkach we Wrześniu
          był zesłany na Sybir i nastepnie walczył pod Monte Cassino.
          Byłem wraz, z nie mogącą znaleźć pracy Mamą, jako " wróg Polski Ludowej".
          wysiedlony z domu, po ucieczce Ojca.

          Z mojego listu wynikało jedynie, że wszyscy musimy pamiętać, że "sąsiad" i jego
          rodzina również, cierpieli niezasłużenie i może być również "nadwrażliwy".
          Musimy starać się, wzajem siebie rozumieć.

          Pozdrawiam. Witek
          • czarek1 Re: refleksje na temat... 08.03.05, 21:02
            Sam wielokrotnie powtarzalem, ze ubieganie sie o "palme pierszenstwa" w
            cierpieniu, przebijanie sie, nie ma najmniejszego sensu. Trzeba uznac, ze
            obydwa narody (polski i zydowski) straszliwie cierpialy podczas okupacji. Przez
            wiele lat nie wolno bylo mowic o Katyniu, o zeslaniach na Syberie i do
            Kazachstanu, o przesladowaniu AK po wojnie. Teraz mozna i TRZEBA. My staramy
            sie o tym mowic Zydom w Kanadzie. Sa tacy, ktorzy nas sluchaja i rozumieja.
            Dlaczego zydowski holocaust jest znany na swiecie, a polska martyrologia nie?
            Trzeba cofnac sie do czasow Jalty i zdrady Polski przez zachodnich sojusznikow.
            Trzeba przypomniec sobie o Paradzie Zwyciestwa w Londynie, w ktorej
            uczestniczyli WSZYSCY, lacznie z batalionem sanitarnym z Fidzi, a tylko
            zabraklo jednej Polski, najwierneijszego sojusznika, ktory byl 4-ta potega
            militarna II WS. Dlaczego zabraklo? Zeby nie denerwowac Stalina. Ale po tym
            trzeba bylo spuscic zaslone dymna na Polske i udzial Polakow w zwyciestwie, bo
            jakby to wygladalo, jesli mowiloby sie o np. Monte Cassino, a nie bylo Polakow
            w paradzie? Od czasow bezposrednio po zakonzceniu wojny o udziale Polakow nie
            mowilo sie wlasciwie nic i dopiero teraz zaczyna sie to poprawiac. Ta swoista
            cenzura dawno juz nie istnieje, ale ignorancja pozostala. Sojusznikom zachodnim
            nie bylo na reke chwalenie Polski i polskich zolneirzy. Pierwszy wylom, to byl
            film "Bitwa o Anglie", w ktorym pokazano polski patrol lotniczy, ktory z
            cwiczebnego stal sie operacyjny. Jedna jaskolka nie czyni wiosny i nadal BARDZO
            MALO wie sie na temat roli Polski. My tutaj, znajacy polski i angielski,
            staramy sie, gdzie mozemy, poprawiac te wiedze. Teraz, dlaczego zydowski
            holocaust jest tak znany? Nie chce tu sam brzmiec, jakbym konkurowal po stronie
            Zydow, ale skala jest obiktywnie wieksza. Niedawno rozmawialem z pewnym
            tutejszuym Zydem z Polski, ktory przezyl Oswiecim. jest przyjacielem Polski i
            zawsze broni dobrego imeinia Polakow. Pwiedzial mi tak: "Ilu ty sraciles
            czlonkow rodziny w czasie wojny? Odpowiedzialem,ze ojca, wujka i dziadka czyli
            tzrech. Widzisz - on odparl. A przecietny Zyd stracil WSZYSTKICH i zostal sam
            jeden, jesli ktos z jego rodziny przezyl, to ewenement. Dlatego masakra Zydow
            uznana zostala za tak unikalna w historii ludzkosci. A nei bylo zadnych cenzur
            politycznych na te informacje. Ale nie umniejsza to w niczym cierpienia
            Polakow. W ogole uwazam,ze upamietnienie martyrologii ze strony obydwu narodow
            jest nie po to, by konkurowac, kto wiecej przecierpial i skarzyc sie, tylko, by
            pamiec o tym , co bylo, spowodowala, ze cos takiego nigdy sie nie powtorzy.
    • mr_pope Re: Pytanie do mr-pope 07.03.05, 14:48
      Ja odbieram to zdanie jako prowokację antysyjonistycznego wroga, zamierzającego
      wbić sztylet w porozumienie polsko-izraelskie. Przepraszam za antysemicką wypowiedź.

      Co jest ZŁEGO w tym co autor owej bezdennie głupiej wypowiedzi zawarł? Bo że nie
      ma tam nic mądrego to oczywiście nie ma wątpliwości. Moim zdaniem kretyn chciał
      wyrazić raczej sprzeciw wobec środowiska centrum niż wobec Żydów. I na pewno
      wypowiedź ta nie jest antysemicka,jak już rozmawialiśmy, różnimy się w pojęciu
      antysemityzmu.

      Rrhadane:

      Za przeproszeniem, to czas najwyższy skończyć z przewrażliwieniem na punkcie
      antysemityzmu. 50 lat temu wystarczyło, 26 lat temu wystarczyło, dziś już nie
      wystarczy. O wiele bardziej dyskryminowani są homoseksualiści. Teraz nie można
      nawet wypowiedzieć się negatywnie o polityce Szarona czy, co gorsza, nazwać ją
      żydowską polityką zagraniczną. Ale zgoda, jestem niewrażliwy.
      • czarek1 Re: Pytanie do mr-pope 07.03.05, 15:12
        Jasne, ze nie mozna mowic o zydowskiej polityce Sharona, bo prowadzi on taka,
        a nie inna (skad inad wyrazalem juz swoje bardzo krytyczne uwagi o neiktorych
        jego posuneiciach)nie jako przedstawiciel Zydow na swiecie, tylko panstwa
        Izrael. A wiec jest to izraelska polityka, a nie zydowska. Krytyka panstwa
        Izrael, czy jego polityki, nie jest jednoznaczna z antysemityzmem. Natomaist
        to, co uprawia Nasz Dziennik, podajac bardzo jednostronne, polrawdziwe
        wiadomosci dotyczace Bliskiego Wschodu, drukowanei co drugi dzien Iwo C.
        Pogonowskeigo, ktory w kazdum zlym wydarzeniu na swiecie widzi spisek zydowski,
        jest przejawem antysemityzmu tego srodowiska
        • czarek1 Jeszcze pare slow 07.03.05, 15:34
          Mr_pope, popelniasz dosc pospolity blad merytoryczny, uzywajac pjecia
          syjonizmu. Syjonizm nie oznacza nic innego, jak dazenei Zydow do mieszkania w
          swoim panstwie, czyli obecnie w Izraelu. Pojecie to powstalo w 19 wieku. W
          latach siedemdziesiatych 20 wieku pewna grupa panstw arabskich, w stanei wojny
          z Izraelem i z poparciem panstw kounistycznych pzreforsowala rezolucje w ONZ, w
          mysl ktorej Syjonizm zostal nazwany ideologia rasistowska itp. Byla to
          kompletna bzdura, ale uzyskala wiekszosc glosow, poniewaz glosowaly tez liczne
          panstwa Trzeciego Swiata, neiswiadome, albo pod presja tych, ktorzy je
          utrzymywali. W Polsce, we wstydliwym czasie 1968 roku (akurat bedzie rocznica)
          zaczeto stosowac slowo "syjonisci", jkao eufemizm na Zydow, zeby cienko
          zamaskowac antysemickie cele kampanii. Do dzis wiele neizorientowanych ludzi
          uzywa slowa "syjonistyczny" w znaczeniu "zydowski", ale z odcieniem
          pejoratywnym.
        • mr_pope Re: Pytanie do mr-pope 07.03.05, 15:34
          > Jasne, ze nie mozna mowic o zydowskiej polityce Sharona, bo prowadzi on taka,
          > a nie inna nie jako przedstawiciel Zydow na swiecie, tylko panstwa
          > Izrael.

          Widzę, że przejawiasz olbrzymie skłonności do traktowania wypowiedzi z
          semantyczną dokładnością. Niestety nie jesteśmy związani protokołem
          dyplomatycznym ani filologiczną precyzją, możemy więc bazować śmiało na
          kolokwializmach. Chcąc bowiem zachować logiczny porządek wypowiedzi nawet nie
          możemy nazwać polityki Szarona "izraelską" bowiem nawet w gronie
          współpracowników premiera Izraela są przeciwnicy tej polityki. Bawiąc się więc w
          dosłowne nazewnictwo poprawne jest jedynie stwierdzenie: polityka zagraniczna
          Szarona.
          • czarek1 Re: Pytanie do mr-pope 07.03.05, 15:43
            Nie masz racji. Bez wzgledu na to, czy Sharon ma samych zwolenniow, czy tez
            pzreciwnikow, jego polityka jest na zewnatrz uznawana, jako polityka panstwa
            Izrael, a wiec izraelska. W USA jest bardzo wielu pzreciwnikow Busha. Jednak
            jego polityka uznawana jest pzrez swiat, jako polityka amerykanska, poniewaz
            on, tak, jak Sharon w swoim kraju, ma mandat na prowadzenie tej polityki.
            • mr_pope Re: Pytanie do mr-pope 07.03.05, 15:53
              Zdecyduj się czy mówimy na niwie uznania międzynarodowego, czy poruszamy kwestie
              semantyczne. Bo większość państw traktuje politykę izraelską jako politykę
              zydowską na Bliskim Wschodzie.
              • czarek1 Re: Pytanie do mr-pope 07.03.05, 16:24
                Czy Ty mowisz teraz "w imieniu wiekszosci panstw"? Bo jesli wiekszosc panstw
                tak uwaza, to popelnia ten sam blad. W nawet potocznym rozumeiniu jest roznica
                poiedzy Zydem a Izraelczykiem. Sa Zydzi na swiecie nei bedacy obywatelami
                Izraela, i sa obywatele Izraela, ktorzy wcale nie sa Zydami. To NIE jest
                synonim.
                • mr_pope Re: Pytanie do mr-pope 07.03.05, 16:50
                  Owszem, nie jest to synonim. Podobnie jak między obywatelem Polski i osobą o
                  narodowości Polskiej. Wiesz, Olisadebe tacy antyrasiści nazywali osobą
                  narodowości Polskiej choć miał tylko obywatelstwo. Sądzę, że bez umiaru można
                  stosować podobną logikę wobec obywateli Izraela.

                  ale już bez złośliwości, wiadomo, że obywatel Izraela a Żyd to nie synonimy. Ale
                  nie powiesz mi, że Żydzi spoza Izraela odrzucają gremialnie i potępiają hucznie
                  prowadzoną przezeń politykę. Być może nawet popierają. W takim razie jest to
                  również ich polityka.
                  • czarek1 Re: Pytanie do mr-pope 07.03.05, 17:02
                    Jak w kazdym narodzie i kazdej diasporze (vide Polacy) istneija wszystkei
                    punkty widzenia, od skrajnei pzreciwstawnych, do umiarkowanych roznych. Znam
                    Zydow popierajacych popierajacych polityke Sharona i znam Zydow bardzo
                    pzreciwnei nastawionych. Nie wiem i nie potrafie powiedziec, ilu jest po tej,
                    czy innej stronie. Daletego, mowienie: polityka zydowska sugeruje, ze wszyscy
                    Zydzina calym swiecie ja popieraja, a to jest bardzo dalekie od prawdy.
                    Przykladowo, wsrod Polonii sa bardzo duze roznice polityczne w chociazby
                    zapatrywaniu na Unie Europejska.
                    • mr_pope Re: Pytanie do mr-pope 07.03.05, 18:02
                      Mi "żydowska polityka zagraniczna" kojarzy się wyłacznie z polityką Izraela.
                      Pomimo najszczerszych chęci jakoś nie jestem w stanie odnieść tego określenia do
                      wszystkich Żydów. Może dlatego więc tak bardzo różnimy się w podejściu do
                      antysemityzmu.
                      • czarek1 Re: Pytanie do mr-pope 07.03.05, 18:11
                        mr_pope napisał:

                        > Mi "żydowska polityka zagraniczna" kojarzy się wyłacznie z polityką Izraela.
                        > Pomimo najszczerszych chęci jakoś nie jestem w stanie odnieść tego określenia
                        do wszystkich Żydów. Może dlatego więc tak bardzo różnimy się w podejściu do
                        > antysemityzmu.
                        No i widzisz, sam sobie przeczysz. Piszesz, ze NIE odnosisz tej polityki do
                        wszystkich Zydow. A zatem nie ma jednej polityki zydowskiej. Jest mnostwo
                        roznych organizacji zydowskich i akzda ma swoja polityke. Ale jest jedno
                        panstwo Izrael, w imieniu ktorego Sharon prowadzi polityke, ktora jets polityka
                        izraelska. Dlaczego wiec kojarzy Ci sie "polityka zydowska" z polityka Izraela,
                        skoro zadna "polityka zydowska
                        nie istnieje, jako taka?
                        • mr_pope Re: Pytanie do mr-pope 07.03.05, 18:27
                          Nie zauwazyłem abym sam sobie zaprzeczył. Napisałem, że gdy widzę/słyszę
                          "żydowska polityka" kojarzy mi się to z polityką Izraela a nie wszystkich Żydów.
                          Gdzie tu zaprzeczeni?!
                          • czarek1 Re: Pytanie do mr-pope 07.03.05, 18:57
                            No, bo sam mowisz, ze NIE wszystkich Zydow, wiec jak moze Ci sie kojarzyc
                            z "polityka zydowska", ktora jao taka nie istnieje?
      • rrhadane Panie Pope 08.03.05, 20:06
        homoseksualistow tez bronie, jak najbardziej. A ostatnio broniłam paieza, i
        ktos mi nawymyślał od ciemnogrodu i Polaków-katolików. Widać taki mój los, na
        szczęscie zostaje mi poczucie humoru.
        Wypowiedź o cebyli JEST antysemicka, choc nieco archaiczna.
        • rrhadane Re:PS 08.03.05, 20:08
          nie nam sadzic, kiedy kto ma skończyc ze swoja nadwrażliwością.
          • ijaw Re:PS 08.03.05, 20:14
            Nie nam zmuszać innych do cierpienia.
            • rrhadane Re:PS 09.03.05, 23:47
              ???????????????????????????
          • mr_pope Re:PS 08.03.05, 20:19
            A kto ma decydować o tym co czujemy? Wyższa instancja? Następne pokolenia?
            Dziękuję. Jestem za ponoszeniem odpowiedzialności, nie za spychologią i
            odpowiedzialnością zbiorową.
        • mr_pope Re: Panie Pope 08.03.05, 20:15
          Z całą pewnością gdyby zamiast cebuli pojawił się makaron wypowiedź byłaby
          wyjątkowo antywłoska. I wierz mi, nie chodzi o obronę, bo z równym zapałem co
          "walczę" z filosemitami co z antysemitami. Po prostu mam dość już słyszenia
          wszędzie antysemityzm, biedni Żydzi, naród poszkodowany.
        • ijaw Re: Panie Pope- RRhadane 08.03.05, 21:04
          Myślisz, że gmina żydowska da papiery żydowskie każdemu kto je cebulę i czosnek?
          Ciekawi mnie również, czy cebula jest semicka?

          Tak trochę ironicznie o to pytam.
          • czarek1 Re: Panie Pope- RRhadane 08.03.05, 21:22
            Ja zaczalem ten watek i z tego tytulu ponisze "odpoiweidzialnosc" za wszelkie
            nieporozumeinia i potyczki. Dlaczego sparwe poruszylem? Jest dal wszystkich
            jasne, ze samo pojecie cebuli nie nosi w sobie niczego "zlego", ani nie powinno
            meic jakichkolwiek konotacji antysemickich. natomaist w przytoczonym poscie
            jakis maly czlowieczek napisal, ze zajrzal na strone demokratow i szybko z neij
            wyszedl, bo jechalo cebula (czy cos w tym stylu). Bylo ewidentne, ze w tym
            przypadku aluzja byla do Zydow, a nie do jakiegos
            wyimaginowanego "neutralnego": zapachu. Wiec chodzi o to, ze temu
            czlowieczkowi, zapewne cwiercinteligentowi pzreszkadzal NIE program polityczny
            tych demokratow, tylko sam fakt,ze tam dopatruje sie "Zydow" . Byc moze sa w
            tej partii jacys ludzie pochidzenia zydowskeigo, ale pzreciez to sa Polacy.
            Mzemy ich nei lubic za ich czyny, za ich polityke, za ich program, ale w tym
            pzrypadku komus przeszkazda samo pochodzenie. I dlatego uznalem,ze wypowiedz ta
            jest antysemicka. Co nei znaczy,z e mamy sie pzrejmowac kazdym idiotycznym
            postem, bo takich jest multum na otwartych forach. Niestety, w obydwie strony.
            • ijaw Re: Panie Pope- RRhadane 08.03.05, 21:27
              Więc jeśli cebula jest przejawem antysemityzmu, to proszę odpowiedz, czy według
              Ciebie otrzymam papiery żydowskie? Bardzo bym chciała, bo chętnie wyjadę do
              Izraela. To nie żart!! W Izraelu są najwspanialsze grapefruity, najsłodsze.
              • czarek1 Re: Panie Pope- RRhadane 08.03.05, 21:42
                Nie mam pojecia, czy gmina dalaby Ci papiery zydowskie, bo nigdy w czyms takim
                nei bylem. Ale jesli cebula jest przejawem nie zydostwa, tylko antysemityzmu,
                to z tym nadaniem papierow dla Ciebie moze byc kiepsko;)
                Na serio: czy Ty naprawde nie dopatrujesz sie jakiegokolwiek zwiazku z Zydami w
                tej wypowiedzi? Slyszalem juz tyle podobnych, ze bez trudu rozpoznaje intencje.
                Jesli ja w domu najem sie cebuli surowej (a lubie!!!) i ktos z domownikow powie
                mi, zebym zagryzl pietruszka, albo umyl zeby, bo jedzie ode mnie cebula, jest
                jasne,z echodzi tu wylacznei o autentyzcny zapach. Jesli ktos patrzy w
                komputer na czyjas strone internetowa, to jest oczywiste, co on mial na mysli i
                jakie byly jego intencje.

                A props grejpfrutow, ostanio kupilem peikne, soczyste i slodke tu w Toronto.
                Nie patrzylem, czy byly izraelskie, ale podejrzewam, ze byly z Florydy.
                • witekjs Re: Panie Pope- RRhadane 08.03.05, 22:04
                  Nie można bez przerwy dopatrywać się możliwości intencji antyżydowskich czy
                  antypolskich.
                  Czasami bywa to niezamierzone.
                  Przykładem nietaktownego zachowania bywa dla mnie opowiadanie szmoncesowych
                  kawałów, z mizerną próbą naśladowania Lopka Krukowskiego.
                  Te kawały były śmieszne w Jego i innych mistrzów tej sztuki wykonaniu, przed
                  wojną, gdzie w koło bywali tak zachowujący się ich rodacy.
                  Równiez gdy wrócil po wojnie do Polski.
                  Obecnie nikt tak rozmawiających Żydów nie zna.
                  Można oczywiście opowiadać doskonałe dowcipy żydowskie, myślę jednak, że próby
                  mówienia szmoncesem, jeśli nie robi tego starszy Żyd, są niestosowne.
                  Co o tym sądzicie ?

                  Pozdrawiam.
                  Witek, też lubiacy cebulę, szczególnie w smalcu z jabłkiem.
                  • czarek1 Re: Panie Pope- RRhadane 08.03.05, 22:23
                    Dopiero teraz przeczytalem o tym smalcu. Czy moglbys troche przyslac, chocby
                    wirtualnie? Smalec jest jedna z moich wielkich milosci, ale teraz staram sie
                    nie jesc, z uwagi na tluszczyk i kalorie...:(((

                    Co do kawalow zydowskich, slyszalem jakis rok temu kilka w wykonaniu Macieja
                    Damieckiego tu w Toronto i za brzuch sie trzymalem ze smiechu. Robil to z
                    wielkim taktem i kultura. Ale ten znany aktor powiedzial tez na wstepie,ze
                    bierze nas w podroz wstecz do czasow dawno zapomnianych, kiedy slyszalo sie
                    inna mowe i inne panowaly obyczaje...

                    Homo sum et humani nihil a me alienum esse puto
                    • witekjs Re: Panie Pope- RRhadane 08.03.05, 22:34
                      Z Maćkiem pisaliśmy maturę w jednej klasie, w szkole na Żoliborzu, którą
                      kończył przed nami Zbigniew Zapasiewicz i Prof. Geremek.
                      Mama Zapasiewicza była naszą, wspaniałą profesorką matematyki. :)

                      Witek }:-})=

                      PS. Chleb razowy ze smalcem i skwarkami z podgardla, przed chwilą jadłem.
                      Zapomniałem co to takiego, ten, cholera, jak on tam, no, cholesterol...
                  • rrhadane Re: Panie Pope- RRhadane 10.03.05, 00:03
                    moim zdaniem to zależy tylko od intencji, a ta wynika z kontekstu, kto do kogo
                    mówi, po co.
                • ijaw Re: Panie Pope- RRhadane 08.03.05, 22:05
                  Nie dopatruję w tej wypowiedzi nic co mialoby wspólnego z Żydami.
                  Dlatego pytam, czy jedząca cebulę Ijaw ma szanse na papiery żydowskie i nawet w
                  swej ciekawości miałam pójść do gminy żydowskiej, ale obwiam sie, że mogliby
                  potraktować mnie jak głupią bądź wezwać karetkę do psychiatryka.
                  Mnóstwo moich przyjaciół i znajomych wprost zajada sie cebulą i czosnkiem, ba
                  nawet ktoś z MSZ cuchnął cebulą i czosnkiem, co mnei trochę zdziwiło, bo jednak
                  to dyplomata, i mógłby choć pietruszką zagryźć. Na pewno nie-Żyd.
                  No tyle na dziś.
                  • czarek1 Re: Panie Pope- RRhadane 08.03.05, 22:34
                    To wytlumacz mi, czego ta cebula dotyczyla? Moze ja calkiem opatrznei
                    zrozumialem cos niewinnego.
                    • ijaw Re: Panie Pope- RRhadane 08.03.05, 22:45
                      przeczytaj drugą wypowiedź, "to umyj sobie zęby"
                      GŁUPOTY nic więcej nie mogę powiedzieć,
                      dobranoc
                    • mr_pope Re: Panie Pope- RRhadane 08.03.05, 23:21
                      Prawde mówiąc ja nawet nie wiedziałem, że cebula ma jakiś związek z żydami/Żydami.
                      • ijaw Re: Panie Pope- RRhadane 08.03.05, 23:23
                        Ja też nie wiedziałam, że cebula jest semicka, i stąd bez obaw o jakiekollwiek
                        posądzenia jem ją bez opamiętania
                        • ijaw A dziwi mnie jedno RRhadane 08.03.05, 23:28
                          W szkole nie uczyli historii o zagładzie Żydów i Romów i Polaków, a uczono o
                          cebuli semickiej?
                          Dziwna to historia była.
                          • mr_pope Re: A dziwi mnie jedno RRhadane 08.03.05, 23:29
                            Mnie zastanawia które to musiało być pokolenie:) Ja jestem z tego
                            przedostatniego i jakoś tak mnie uczyli:)
                            • ijaw Re: A dziwi mnie jedno RRhadane 08.03.05, 23:33
                              Wtedy uczyłeś się o wojnie, żeby dziś cebulę wąchać:))))
                              • mr_pope Re: A dziwi mnie jedno RRhadane 08.03.05, 23:40
                                Wiesz, tak sobie myślę, że może ja coś pokręciłem? W LO byłem na profilu
                                historycznym, może dlatego w ramach profilu rozszerzono nam program o informacje
                                nt holocaustu Żydów, Romów i innych? A dodam, że najmłodsze, wg moich wyliczeń,
                                pokolenie jeszcze nie chodzi do przedszkola:))
                                • ijaw Re: A dziwi mnie jedno RRhadane 08.03.05, 23:46
                                  Bo bez kalkulatora pokolenia liczyłeś?:))
                                  W komputerku jest coś takiego, spróbuj może..
                                  Dobranoc mr_pope
                          • rrhadane Re: A dziwi mnie jedno RRhadane 10.03.05, 00:15
                            Cebula, a nawet sledzie. O śledziach przeczytałam we wspomnieniach pewnej
                            arystokratki z Krakowa, niestety mam okropny bałagan w książkach i brak mi sił,
                            zeby teraz szukać. Jej rodzina - nie antysemicka wcale - poszła na przyjecie do
                            jakichś zasymmilowanych Żydow, którzy podali sledzie (miedzy innymi) i dla tej
                            pani bylo to kompromitujace, dowód niejako na to, ze sie niby zasymilowali, ale
                            nie do końca.Bo w tamtych czasach w dobrym towarzystwie sledzi sie nie podawalo.
                            To było gdzieś pod koniec XIX wieku, teraz wszyscy i wszędzie sledzie podaja,
                            ale - jak z tych wspomnień wynika - kiedys bylo inaczej. Z cebula chyba jakoś
                            podobnie, niedlugo pewnie już nikt nie bedzie kojarzył jej z Żydami, bo nasze
                            zwyczaje zywieniowe sie zmieniają, wcinamy cebulę i czosnek, i dobrze. I bardzo
                            dobrze, ze Tobie sie nie kojarzy. Od tego pisania ide sobie zrobic pajdę
                            razowego z czosnkiem i solą. Pycha!
                            • ijaw Re: A dziwi mnie jedno RRhadane 10.03.05, 01:01
                              I śledzie kojarzą sie negatywnie?

                              Ogólnie śledzi nie cierpiałam do zamążpójścia, potem w imię dobrych stosunków z
                              teściową jakoś się nauczyłam je pochłaniać. Lubię śledzie. Co to z czlowieka
                              zrobi miłość:-)) do teściowej :))))
                              • rrhadane Re: A dziwi mnie jedno RRhadane 10.03.05, 22:51
                                To szczerze Cię podziwiam, ale moze masz lepszą tesciowaniż była moja :)))
                                • ijaw Re: A dziwi mnie jedno RRhadane 10.03.05, 23:01
                                  Miałam:( już nie mam, starała się, kobieta, i ja się starałam
                                  nauczyła mnie jeszcze innych rzeczy

                                  pod słowem honoru, nie miałam pojęcia ani o cebuli, ani teraz o śledziach,
                                  chyba, że o sposobie ich przygotowywania, no ale to inna bajka

                                  jestem osobą, nie przyswajającą tego typu określeń, skupioną zaś na ludziach i
                                  ich doświadczeniach, emocjach
                              • rrhadane skupiłam się na teściowej 10.03.05, 22:54
                                (mam uraz), a meritum przegapiłam:
                                > I śledzie kojarzą sie negatywnie?

                                Chyba znowu niejasno sie wyraziłam: nie mnie się kojarzą, kojarzyły sie autorce
                                wspomnień sprzed stu lat, które czytałam.Ze sposobu, w jaki o tym pisała,
                                wynikało, ze to naturalne skojarzenie. Zapamietałam to właśnie dlatego, ze
                                takie skojarzenie było dla mnie równie zaskakujace, jak dla Ciebie cebula.
              • ijaw dodam 08.03.05, 21:58
                że sami bywamy twórcami absurdów, tylko nie wiem po co?
                Wszak przyjemniej byłoby bez nich.
                Poszukując przejawów niechęci i wrogów, zapominamy o własnej niechęci, być może
                do samego siebie lub sytuacji, która nas zaskakuje bądź przerasta. Że autorem
                tychże jest nasz jedyny przyjaciel, będący tez jedynym wrogiem, nasze EGO, nie
                ma wątpliwości.
                Bo ono, dyktuje warunki, lubienie, chęć lub niechęć, akceptację, wrogość, ono
                sprawia, że mamy chęć zobaczyć szerszą perspektywę albo nie. Nasze JA, które
                pieścić potrafi jak nikt, domaga się, usunięcia wszelkich przeszkód z drogi,
                zapominając jaką przeszkodą jest samo, nie pozwalając wybaczyć, zapomnieć,
                zmuszając do przeżywania wciąż i wciąż tego samego. Bo jeśli nie byłoby czego
                przeżywać, nad czym się martwić to co by się stało? EGO nie miałoby pożywki,
                musiałoby spokornieć.
                Ale EGO pokorne, cóż za bzdury.
                Ijaw mówi, że można wybaczać, można żyć w harmonii i zgodzie z innymi, ego
                pokorne to miłość w sercu, a nie tandetna litość, to zrozumienie, i szacunek do
                każdego człowieka. Ale nie powierzchowny, PRAWDZIWY.

                pozdrawiam
                • czarek1 Re: dodam 08.03.05, 22:16
                  Moge za siebie powiedzeic, ze ja nie szukam przejawow niecheci, ale trudno mi
                  ich nie zauwazyc, jesli sa oczywiste. Natomiast jestem zawsze pierwszy do zgody
                  i porozumienia. Dyskutujemy na tym forum o pzrejawach roznego typu rasizmu, a
                  ja akurat natrafilem na cos, co wyraznie ten rasizm wykazuje. Nie zywie
                  jakiejkolwiek nienawisci do autora wypowiedzi, nawet go nie znam. Po prostu
                  chcialem uslyszec opinie mr-pope, ktory ma swoje, jak sam powiedzial, definicje
                  roznych pojec, wiec ciekaw bylem, czy te wypowiedz tez uwaza za
                  calkiem "niewinna". To jest tak, jak ze slowem "Murzyn". Ja do neidawna
                  uzywalem go sam, poniewaz wowczas nie czulem, aby bylo obrazliwe. Ale
                  wytlumaczono mi na tym Forum,ze ludzie ciemnoskorzy reaguja zle na to
                  okreslenie. Zrozumialem to, uszanowalem i przestalem sam uzywac. Jedni ludzie
                  sa bardziej uczuleni na pewne wyrazenia i aluzje, inni mniej. Nie musi sie
                  wcale byc Zydem, zeby wyczuc antysemityzm tego zdania o cebuli. Co do mnie, ja
                  sie z rowna sila potrafie wyklocac, zeby Arabow nie obrazano tylko za to, ze sa
                  Arabami, czy wyznawcami islamu. To dotyczy w rownym stopniu kazdej rasy na tej
                  ziemi.


                  Homo sum et humani nihil a me alienum esse puto
                  • witekjs Re: dodam 08.03.05, 22:51
                    Przed chwilą przypadkiem znalazłem...
                    www.prawica.net/modules.php?name=News2&file=article&sid=243
                    Szkoda, bo co można powiedzieć.

                    Witek
                    • ijaw Re: dodam 08.03.05, 23:03
                      Jestem lepsza:))) Czytałam to wczoraj.
                      A szkoda, bo ego jest nadęte. I dmucha innym. Czemu nie gra na trąbie?, gra
                      byłaby donośniejsza.
                      Mówić się nie chce.
                      • witekjs Re: dodam 08.03.05, 23:09
                        Szczęście, że rodzice Artura Rubinszajna byli odważniejsi.
                        Może mieli większe mieszkanie...

                        Witek :(
                • rrhadane Ale 10.03.05, 23:00
                  o co Ty sie własciwie tak wściekasz?
                  • ijaw Re: Ale 10.03.05, 23:08
                    Kiedy? Nie wściekam się, bo i po co? Emocje jakieś, no wiesz...
                    Nie wszystko można wyjaśniać.
                    Pozdrawiam Cię RRhadane, nie mam nic przeciwko Tobie:))

                    ps. nie ma złego co by na dobre nie wyszło, znasz, oczywiście?
                    • ijaw Re: Ale 10.03.05, 23:20
                      sorry to było "o co?"

                      O cebulę! Dla mnie nieważną a jak się okazało strasznie ważną i do tego bolącą,
                      choć prawdą jest, że piecze w gębę i wyciska łzy, no ale nie wiedziałam, że takie
                      o problem, ktory dla mnie nie był problemem, okazało się, że musi być, ech

                      ale powtórzę, nie ma złego co by na dobre nie wyszło
                      • rrhadane Re: Ale 10.03.05, 23:29
                        Przecież to nie Ty połączyłaś cebule z PArtią Demokratyczną, czy jak ona sie
                        tam nazywa.
                        • ijaw Re: Ale 10.03.05, 23:42
                          rzecz w ludzkim przywiązaniu, cebula w tym miejscu jest jak sama powiedziałaś
                          anachronicznym kodem, który tylko mąci, i takich anachronizmow po prostu należy
                          się wyzbyć, pytanie kto ma to zrobić? Jak zwykle mądrzejszy, a mądrzejszym jest
                          ten kto odetnie się od przeszłości, i ułoży życie na nowo, ale bez używania
                          złych kodów, z jednym kodem, bezgranicznej miłości, do wszystkich i siebie, oraz
                          wiary we własne człowieczeństwo
                          podobno dzisiaj koduję to co piszę, może tym razem będzie czytelne

                          ps. Jofin się nie obrazi, to dobra kobieta
                    • rrhadane Cieszę sie, 10.03.05, 23:24
                      że sie zjawiłaś, ale zwłaszcza to o litosci mi sie nie podoba.Myślę zresztą, że
                      mylisz ją z jednej strony ze wspólczuciem (Dostojewski pisze, w "Idiocie"
                      WSPÓŁCZUCIE JEST NAJWAŻNIEJSZYM, A MOŻE NAWET JEDYNYM PRAWEM ISTNIENIA CAŁEJ
                      LUDZKOŚCI - W-wa 1977, s,262), w znaczeniu niewątpliwie empatii,
                      współodczuwania, a z drugiej - z politowaniem, ze złą, upokarzajacą litością.
                      I jeszcze jedno.
                      Jest taka piekna chasydzka opowieść na ten temat: jeśli chcesz pomóc bliźniemu,
                      który tonie w bagnie, nie możesz stać na brzegu i wyciagać do niego ręki.Musisz
                      zejść do tego bagna, chwycic go mocnymi ramionami, i razem z nim wyjsć na brzeg.
                      Cytuje to wszystko nie zeby sie podpierać autorytetami, ale nie umiem tego
                      równie jasno wypowiedzieć, a jest to dokładnie to, co myslę i czuję.
                      • ijaw Re: Cieszę sie, 10.03.05, 23:35
                        nie mylę litości z empatią,
                        mało mam na to cytatów literackich, czy naukowych, więcej dowodów życiowych,
                        jestem takim praktykiem, od zawsze,
                        ale z tym schodzeniem w bagno, no, niezupełnie, bo można z niego nie wyjść,
                        pamiętaj, nie pomożesz, gdy sam toniesz, pomóc może tylko i wyłącznie silny, a
                        bagno osłabi z całą pewnością, sposób na poddanie ramion też musi się znaleźć,
                        wtedy działa serce
                        • rrhadane Wiedziałam, ze sie przyczepisz do techniki 10.03.05, 23:59
                          wyciagania z bagna, chciałam sie nawet asekurowac i coś napisac na ten temat,
                          ale wrodzone lenistwo przeważyło.
                          Kierkegaard (jesli tak sie to pisze, bo nie pamietam)powiedział dokładnie to
                          samo, ale bez bagna, językiem bardziej dyskursywnym. jak znajdą jutro w pracy
                          wolna chwile, to poszukam.
                          Bo to dla mnie bardzo ważne, moze istota relacji miedzy ludźmi, a na pewno
                          pomagactwa, którym sie zajmuje zawodowo, więc tez jestem praktyk :)
                          • ijaw Re: Wiedziałam, ze sie przyczepisz do techniki 11.03.05, 00:06
                            cześć praktyku:) ale ja jestem wolontariusz, praktyk:)) coś takiego kręci się w
                            tym moim sercu,

                            Bo to prawda, bagno wciągnie, więc lepiej z brzegu, przedłużając ramiona?
                            Podając kija? Coś takiego.
                            Czy jesteś psychologiem?
                            • rrhadane Re: Wiedziałam, ze sie przyczepisz do techniki 11.03.05, 00:11
                              To naprawdę bardzo ważne - nie możesz się zniżać, pochylać nad kimś - musisz
                              zejść na jego poziom i wyjść razem z nim. Wtedy nie ma mowy o poniżeniu.
                              • ijaw Re: Wiedziałam, ze sie przyczepisz do techniki 11.03.05, 00:14
                                Ba, ale myślimy o czym innym chyba? Zejść w bagno bez zanurzania w nim, czyli
                                tylko i wyłącznie uczuciowo i wtedy nie ma pochylania i litości, a jest empatia
                                i miłość, trudno mowi sie o uczuciach, gdy one są
                                • ijaw Re: Wiedziałam, ze sie przyczepisz do techniki 11.03.05, 00:30
                                  trzeba wziąć też pod uwagę, że grzęznący w bagnie czyni to czasami na własne
                                  życzenie i jest mu zwyczajnie z tym dobrze, a ty możesz być potrzebną tylko jako
                                  element jego gry z własnym ego i usprawiedliwieniem przed światem, i wtedy bagno
                                  zewnętrzne cię nie wciągnie, ale samobójczo-morderczy uścisk ofiary

                                  spotkałam kiedyś osobę bardzo chorą, której chciałam pomóc, i próbowałam, ale
                                  ona nie chciała tej pomocy, dla niej choroba była ucieczką i sposobem na zycie,
                                  ale nie hipochondria, rzeczywiście okrutna choroba, która okalecza, czasami
                                  uśmierca, ale są także którzy siłą woli uciekają z jej szponów, ona tego nie
                                  chciala, jedynie potrafiła narzekać, mimo oczywistych dowodow na możność wyjścia

                                  znam wiele takich przypadków, niestety, i te są najtrudnieszymi i one sprawiają
                                  najwięcej kłopotów wszystkim, niestety
                                  • rrhadane co do cierpiacych na własne zyczenie 11.03.05, 21:10
                                    to mam z nimi do czynienia na co dzień, podobnie jak z osobami, które
                                    wykańczają innych, najbliższych sobie ludzi, majac najlepsze intencje, i takie
                                    tam rózne.
                                    Złoszczą mnie, kiedy jest jasne, ze próbuja mną świadomie manipulować. Poza tym
                                    mam dla noch sporo cierpliwości i empatii, nawet wtedy, gdy nie chcą, by im
                                    pomóc. Wtedy można tylko czekać, ewentualnie od czasu do czasu (byle nie za
                                    często) przypominać, ze jesli tylko zechcą....
                                    Ci, ktorzy "cierpia na własne życzenie", są najbiedniejsi moze.
                                    Bardzo fajnie jest twierdzic, ze "kazdy jest kowalem własnego losu", ale to
                                    zwyczajnie nie jest prawda. To zadna moja zasługa, że urodziłam sie w
                                    cywilizowanym kraju, w czasach pokoju, we w miarę dostatniej, wykształconej, a
                                    przede wszystkim kochajacej siebie nawzajem i mnie rodzinie. Ktoś, kto urodził
                                    się w domu alkoholików, albo ludzi tzw. porzadnych, lecz zimnych, albo chorych,
                                    albo został porzucony przez matkę, albo jest nieslubnym dzieckiem i słyszał od
                                    matki, ze "chciała go wyskrobać" - ja nie mam najmniejszego prawa oceniać tych
                                    ludzi, jeśli nie radzą sobie ze swoim życiem. Oczywiscie nie wolno sie zgadzać,
                                    by krzywdzili innych, tego za nic nie chcę powiedziec.
                                    • ijaw Re: co do cierpiacych na własne zyczenie 11.03.05, 21:30
                                      >To zadna moja zasługa, że urodziłam sie w
                                      > cywilizowanym kraju, w czasach pokoju, we w miarę dostatniej, wykształconej, a
                                      > przede wszystkim kochajacej siebie nawzajem i mnie rodzinie.

                                      Miło słyszeć głos osoby pokornej.
                                      Ale każdy jest kowalem własnego losu. To fakt, w naszej kulturze raczej trudny
                                      do zaakceptowania, gdy patrzy się z punktu religii wschodnich, a także wierzeń
                                      afrykańskich, (niektorych), według których życie nie kończy się śmiercią, bo
                                      śmierć jest ledwie odpoczynkiem w drodze, pełnej kolejnych inkarnacji , zdanie
                                      nabiera właściwego sensu. Bo to co robi się dziś jest ważne na jutro, więc warto
                                      dziś zachować się godnie, uczciwie, by jutro , w kolejnej inkarnacji nie
                                      odbierać zbyt wiele ciosów. Mówiąc prościej, co siejesz, to zbierasz, czasami
                                      natychmiast, niekiedy w odległej przyszłości.
                                      Oczywiście potępianie, czy patrzenie z wyższością na cierpiących, tylko
                                      dlatego,że wypełniają swą karmę, za jakieś uczynki, jest w tym momencie rzeczą
                                      niewłaściwą, wprost szkodliwą. Koło się wszak toczy.
                                      Staram się właśnie tak żyć. Wiem, że dla Ciebie, czy innych to zwykłe dziwactwo.

                                      A propos tego "wyskrobania". Wydaje mi się, że lepiej byłoby, gdyby się
                                      "wyskrobała" niż ma potem niszczyć dziecko swą brutalną szczerością. Ale..
                                      • rrhadane Re: co do cierpiacych na własne zyczenie 11.03.05, 22:05
                                        Oczywiście potępianie, czy patrzenie z wyższością na cierpiących, tylko
                                        > dlatego,że wypełniają swą karmę, za jakieś uczynki, jest w tym momencie rzeczą
                                        > niewłaściwą, wprost szkodliwą. Koło się wszak toczy.
                                        > Staram się właśnie tak żyć. Wiem, że dla Ciebie, czy innych to zwykłe
                                        dziwactwo
                                        Dlaczego sądzisz, ze dla mnie to dziwactwo? Bardzo często zastanawiam sie nad
                                        reinkarnacją, i karmą, z natury jestem dość sceptyczna, więc nie wiem po
                                        prostu. Myslę o nich wtedy, gdy ktoś bardzo cierpi i nie ma sposobu, by tak nie
                                        było - ze na drugi raz bedzie lepiej. Ale nigdy, ze sobie zasłuzył w poprzednim
                                        życiu. Rozumiem, ze tu sie zgadzamy?

                                        A propos tego "wyskrobania". Wydaje mi się, że lepiej byłoby, gdyby się
                                        > "wyskrobała" niż ma potem niszczyć dziecko swą brutalną szczerością. Ale..

                                        Ale co?
                                        • ijaw Re: co do cierpiacych na własne zyczenie 11.03.05, 22:33
                                          RRhadane, ludzie z kręgu kultury chrześcijańskiej nie zbyt chętnie przyjmują do
                                          wiadomości karmę, reinkarnację, dlatego, założyłam, że odnosisz się podobnie.
                                          Co do cierpienia - ogromna większość cierpienia powstaje przy naszym udziale, w
                                          bieżącej inkarnacji, tylko nie umiemy nad tym zapanować, bądź nie rozumiemy
                                          mechanizmów. Niekiedy szukamy pomocy psychologów, częściej miotając się w
                                          zawiłościach emocjonalnych, sięgamy po to, co przynosząc chwilowe ukojenie
                                          stacza na dno, czasami próbujemy radzić sobie jakoś i brniemy w negatywnych
                                          uczuciach. Myślę, że najlepsze są próby rozwiązań przy pomocy psychologa, to
                                          znak, że odbieramy sygnały z wewnątrz o nieprawidłowościach, w innych
                                          przypadkach ukojone czymś tam cierpienie pogłębia go i wciska nas w coraz
                                          niebezpieczniejsze problemy, choroby, kłopoty bytowe. Tak powstaje piramida. Bo
                                          choroby są konsekwencją nieopanowanych emocji, niewłaściwego podejścia do życia.
                                          Some i psyche to całość.
                                          Jak pomóc cierpiącym?? Czasami doraźnie, materialnie, fizycznie, starając się
                                          naprowadzić na drogę zrozumienia.

                                          Ale?
                                          Może i taka miała być karma? Może ktoś musi usłyszeć te bolące słowa? Skąd my to
                                          wiemy. Bez przyczyny to się nie dzieje. Trzeba być pokornym o co w tym świecie
                                          najtrudniej.
                                          • rrhadane Hola hola! 11.03.05, 22:47
                                            Ale?
                                            > Może i taka miała być karma? Może ktoś musi usłyszeć te bolące słowa? Skąd my
                                            t
                                            > o
                                            > wiemy. Bez przyczyny to się nie dzieje. Trzeba być pokornym o co w tym świecie
                                            > najtrudniej
                                            Do tego miejsca się z Toba zgodzę. ale tu - nie. Mnie może obchodzić MOJA
                                            karma, i to tylkow w znaczeniu, ze coś nabroiłam, to teraz mam. Ale nie CUDZA.
                                            Zajmowanie się cudzą karmą moze tylko sparaliżować moje własne sumienie.
                                            Zapytałam o tamtą historię córkę (13), powiedziała: Mamo, on miał szczęście,
                                            powinien czuc sie wyróżniony, jego mama chciała to zrobić, a Bóg go uratował.
                                            Ja myślę podobnie, ale nie że Bóg, ale mama właśnie - urodziła go wbrew
                                            rodzinie, obyczajom, własnemu komfortowi, na przekór własnemu strachowi,
                                            wstydowi i cierpieniu.
                                            Sądzę, że te okropne slowa wypowiedziała w chwili gniewu, bezmyślnie. Mam
                                            nadzieje, ze tak było.
                                            • ijaw Re: Hola hola! 11.03.05, 22:57
                                              Może masz rację, wyraziłam tylko przypuszczenie. Kwestia interpretacji, a co
                                              prawdziwe w tym przypadku? A kto wie?
                                              Ale zgadzam się także z córką i tezą, że to jest wyróżnienie przez Boga, a
                                              posługując się prawem karmy - inkarnacja nie została dopełniona.
                                              Więc zadziałało prawo Boskie, bo to o czym mowi córka, to nazwać trzeba
                                              ingerencją Boga.
                                              Każda wiara w tym momencie jest zbieżna.
                                              • ijaw Re: Hola hola! 11.03.05, 23:08
                                                Ale rzeczywiście, w fizycznym poziomie matka decydować mogła pod wpływem
                                                strachu, i innych emocji, powodów, których mogło być całe mnóstwo. I to i sprawa
                                                ingerencji Boga nie wykluczają się. Wręcz przeciwnie, człowiek działa pod
                                                wpływem emocji, nad którą panuje Bóg.
                                                • ijaw Re: Hola hola! i jeszcze 11.03.05, 23:21
                                                  >Mnie może obchodzić MOJA karma, i to tylkow w znaczeniu, ze coś nabroiłam, to
                                                  >teraz mam. Ale nie CUDZA. Zajmowanie się cudzą karmą moze tylko sparaliżować
                                                  moje >własne sumienie.

                                                  I zgoda, tylko pod wpływem emocji nie myślisz o skutkach, o wyrzutach sumienia,
                                                  w silnym wzburzeniu, czy długotrwałym stresie jest ci obojętna zarówno
                                                  przyszłość własna, jak i cudza. A propos zajmowania się cudzą karmą - obawiam
                                                  się, że i ludzie dbający o własną karmę popełniają często błąd wtrącania się w
                                                  cudze życie. Nieświęci wszak jesteśmy, stąd prawo reinkarnacji.
                                                  • rrhadane Chodzi m i o to 12.03.05, 16:56
                                                    że jeśli czyjeś cierpienie tłumaczyc sobie jego karmą, bardzo łatwo akceptować
                                                    zło, nie sprzeciwiać mu sie, nie próbować się przeciwstawić. I jeszcze mieć
                                                    przy tym czyste sumienie - no tak, widocznie w poprzednim zyciu na to zasłuzył!
                                                    Brrrr, aż mi się zimno robi na myśl o takim stawianiu sprawy.
                                                  • ijaw Re: Chodzi m i o to 12.03.05, 22:08

                                                    > że jeśli czyjeś cierpienie tłumaczyc sobie jego karmą, bardzo łatwo akceptować zło

                                                    Błąd myślenia! Nie wolno tak postępować, ponieważ postępuje się przeciwko
                                                    dharmie! W taką pułapkę wpadają ludzie, ktorzy nie poddają się prawom boskim a
                                                    projekcjom EGO. Zachowanie tego typu niszczy samego siebie. Ale ze smutkiem
                                                    muszę stwierdzić, że wiele razy byłam świadkiem zachowań o jakich mowisz, u
                                                    ludzi posługujacych się znajomością tej wiedzy. Z gruntu bardzo żałosne, małe.
                                                    Pierwszą rzeczą, która jest wymagana to pokora, dzięki której nie wpadasz w
                                                    poczucie wyższości, drugą, to spojrzenie we własne sprawy bez oceniania innych.
                                                    Trzecią, bo najważniejszą ze wszystkiego, to czysta miłość, bezgraniczna
                                                    miłość, odwiązana, bezinteresowana.
                                                    Skutecznie przeciwdziała takim postawom prawo bumerangu, co oznacza, że
                                                    cokolowiek dasz, to otrzymasz. Ta zasada naprawdę działa, zawsze i wszędzie, bez
                                                    względu, na to, czy temat jest komuś znany, czy nie. Poobserwuj a zobaczysz.
                                                    Dlatego warto dbać o swe morale, etyczne zachowanie i bardzo dobry stosunek do
                                                    drugiego człowieka.
                                                    Myślenie o kimś, z pychą, powiedzmy "o, dobrze mu tak, bo ma to na co zasłużył"
                                                    jest myśleniem nie tylko niegodnym istoty ludzkiej, ale przysparzającym sobie
                                                    samemu skutków negatywnych.
                                                • rrhadane Cześć, Ijaw 12.03.05, 16:52
                                                  wróciłam z robotyy na ssekundę tu zagladam, bo zaraz lecimy z córką do kina.
                                                  człowiek działa pod
                                                  > wpływem emocji, nad którą panuje Bóg.

                                                  wiec własnie co do tego to ja nie wiem, bo pod wpływem emocji ludzie czasem
                                                  robią straszne rzeczy, i ja bym w to Boga wolała nie mieszać

                                                  czuje jego obecność zawsze wtedy, gdy dzieje sie coś dobrego, co wykracza poza
                                                  przyjete normy - to może być drobiazg, ale właśnie - "nieprzepisowy"
                                                  • ijaw Re: Cześć, Ijaw 12.03.05, 22:28
                                                    Bóg stworzył i dobro i zło. I chyba temu nie zaprzeczysz. Ale tak naprawdę nie
                                                    zrozumiałyśmy się.
                                                    Nie chodzi mi o czym w tej chwili piszesz. Ale o fakt, że Bóg kontroluje nasze
                                                    emocje, jest świadkiem, obserwatorem, i ingeruje kiedy chce, na przykład, o
                                                    czym rozmawiałyśmy, ciężarnej zamierzającej pozbyć się płodu. W ostatecznym
                                                    efekcie kobieta ciąży nie usuwa, bo inkarnacja musi się dopełnić, jest to jak
                                                    najbardziej odczuwalna ingerencja Boska.

                                                    To wcale nie zwalnia nas z opanowania zła, przeciwstawienia się mu, panowania
                                                    nad samymi sobą, zwłaszcza nad własnymi emocjami, które zło powodują.
                                                    Hej, to wcale nie takie proste, zwłaszcza na wstępie.
                                                    Ale też nie tak trudne, by było niemożliwe.
                                                  • rrhadane Ijaw, ja po prstu nie wiem 13.03.05, 14:15
                                                    czy to Bóg stworzył zło, ja nawet nie wiem, czy On jest, wtym sensie jestem
                                                    agnostyczką, ale chyba staram sie żyć tak, jakby był - i w tym sensie głęboko
                                                    wierzę.
                                                    Ale nie mam odwagi mysleć, jak On działa, na ile kontroluje nasze emocje, czyje
                                                    i kiedy, wszelkie takie myslenie jest uprzedmiotowieniem Boga i nie interesuje
                                                    mnie.
                                                    czasem czuje Jego obecność, i wtedy czuję najwieksze szczęście, jakiego
                                                    kiedykolwiek dświadczyłam. Dzieje się to - jak już pisałam - kiedy ktoś komus
                                                    wyswiadcza dobro, ale ja sama ani nikt z moich najblizszych nie jest żadną z
                                                    tych osób. Sytuacja, która mnie osobiscie noie dotyczy, ale jednocześnie zdaje
                                                    się dotyczyć w najwyzszym stopniu, sądząc po sile moich emocji.
                                                    Wcale tego nie rozumiem, bo to nie jest do rozumienia.
                                                  • ijaw Bo to nie jest do rozumienia 13.03.05, 23:58
                                                    A do odczuwania. Doprawdy nie warto zastanawiać się nad tym jak działa Bóg,
                                                    warto oddać się głębi uczuć. Wszystko przychodzi samo. Nie mogę i nie będę
                                                    przekonywac Cię na temat, bo przekroczyłabym zakres uprawnień. Sama kiedyś
                                                    doświadczysz i będziesz wiedziała. Także to wszystko, nad czym dziś się
                                                    zastanawiasz.
                                                    Miałam okres ateizmu, ktory trwał kilkanaście lat. Były to lata doświadczania,
                                                    docierania się z wnętrzem. Reszta przyszła sama także, naprawdę. Bez żadnego
                                                    nacisku, wpływu z zewnątrz.

                                                    dotrzesz gdzie masz dotrzeć, na pewno, ścieżka jest określona, musisz nią
                                                    podążać, nawet poprzez negację
                                                  • ijaw O cierpieniu - RabindranathTagore 14.03.05, 00:26
                                                    Mój ukochany poeta indyjski:

                                                    "Bywają cierpienia, w których nasuwa się nam pytanie, czy zasłużyliśmy na nie.
                                                    Dobrze jednak wiemy, że na to pytanie nie znajdziemy żadnej odpowiedzi. A
                                                    ponieważ na nic nie przydadzą się nam skargi, okażmy się przynajmniej godnymi
                                                    wezwania jakie te cierpienia nam głoszą. Że nas zraniono jest faktem bez
                                                    większego znaczenia, jednakże prawdą wagi największej jest to, żeśmy się przy
                                                    tym okazali mężnymi. Albowiem pierwsze należy do zewętrznego świata przyczyny i
                                                    skutku, podczas gdy drugie jest ze świta ducha."
                                                  • rrhadane Re: O cierpieniu - RabindranathTagore 14.03.05, 19:37
                                                    Kiedy Tagore mówi "my" - rozumiem "ja, ten, ktory to mówi". Kiedy Ty
                                                    piszesz "my" albo cytujesz Tagore, mam wrażenie, ze chcesz powiedzieć "wy"
                                                    lub "oni". To jednak zasadnicza roznica.
                                                  • ijaw Re: O cierpieniu - RabindranathTagore 14.03.05, 21:29
                                                    Nie wiem o czym mówisz.

                                                    A w końcu to jest Twoja interperacja jak we wszystkim.
                                                    Dokonana przez nieocenione Ego, które sprawia, że oceniasz, myślisz, wyciągasz
                                                    wnioski.
                                                    Gdybś umiała patrzeć na świat oczami obserwatora, byłby on zupełnie inaczej
                                                    postrzegany, zapewniam, pozdrawiam
                                • rrhadane Acha! 11.03.05, 20:55
                                  Dokładnie to miałam na mysli :)))))
                                  Wychodzi na to, ze sprzeczałysmy sie tylko o slowa :)))
                                  • ijaw Re: Acha! 11.03.05, 21:11
                                    Pewnie musiałyśmy przetrzeć szlaki:) bądź wypisać się tutaj ku potomnym?
                                    Los tak zrządził, tak naprawdę nic nie uczyniłyśmy, ciąg losu wypełniłyśmy.

                                    Ugody są najmilszą rzeczą, nie sądzisz?
                                    Dobrze, że jesteś, dobrze że ciemne jasnym się stało.
                                    Koduję?
                                    Coś mnie natchnęło, pewnie ten sypiący niemiłosiernie biały puch:)
                                    pozdrawiam Cię RRhadane serdecznie
              • rrhadane Re: Panie Pope- RRhadane 10.03.05, 00:00
                Oj, Ijaw, grapefriuty najsłodsze są akurat kubańskie, gorąco polecam, choc
                ostatnio bardzo rzadko mozna kupić, prawie niemozliwe.
                A co do cebuli (i czosnku) to w "Lalce" Prusa jest taki motyw, Wokulski
                zatrudnia Żyda, a inny pracownik gdera, ze cos zalatuje czosnkiem, i Rzecki
                uważa to gderanie za przejaw antysemityzmu. Wiem, ze to dawno temu, wiec
                powtarzam, ze archaizm.
                • ijaw Re: Panie Pope- RRhadane 10.03.05, 00:48
                  Dzięki, ale zdecydowanie wolę cytrusy izraelskie, wypróbowane, ponad wszelką
                  wątpliwość, pyszne, ale też nie ma, ograniczenia unijne, ech.
                  Niestety nie pamiętam tego z "Lalki", bowiem taką miałam kochliwą naturę, że w
                  książce interesował mnie głównie wątek uczuciowy, i z przymusu, pracy
                  pozytywistycznej. Ma wielce kochliwa natura jest zarazem wybaczającą, milemu
                  odpuściłabym wszystkie zapachy, prócz fetoru gorzały i gdyby zamiast cebuli
                  pojawił się ten wątek, zapamiętałabym do końca życia. Tego jestem absolutnie pewna.
    • ijaw Re: dodam jeszcze 08.03.05, 23:19
      jest powiedzenie "złej baletnicy i rąbek spódnicy przeszkadza"

      Zaiste szkoda, że własne niedowartościowanie i niemożność zwala się na
      okoliczności zewnętrzne, szpetnie je naciągając
      • jofin Re: dodam jeszcze 09.03.05, 00:17
        Z zaciekawieniem przeczytalam cala Wasza dyskusje i pozwole cos dodac jeszcze
        od siebie. Doskonale ciebie Ijaw rozumiem, bo z dziecinstwa mam podobne
        doswiadczenia, poniewaz moj tato tez przezyl wojne, wiele w niej doswiadczyl i
        pamietam, ze zamiast bajek na dobranoc raczona bylam opowiesciami wojennymi,
        ktorych juz w ktoryms momencie nie bylam w stanie sluchac. Tym bardziej, ze
        naokolo rowniez temat wojenny dominowal.
        Zarzucasz RRhadane, ze poznawala historie w taki sposob jak napisala, ze przez
        dlugi czas nie byla swiadoma prawdziwych losow Zydow. Wiesz, ze mnie podobnie
        jak ja uczono. Czarek podal pare linkow i wlasnie poprzez te linki znalazlam
        fragment, ktory moze Cie zainteresuje. Felieton dot. Grynberga, ale wklejam
        interesujacy nas fragment.

        Gdy Grynberg wyjeżdżał z Polski, Żydzi oficjalnie w naszym kraju nie istnieli.
        W szkole uczono mnie, że w Auschwitz zamordowano cztery miliony Polaków, o
        powstaniu w getcie nie mówiono prawie nic (o Powstaniu Warszawskim też zre-sztą
        nie za dużo). Do drugiej klasy liceum trwałem w błogiej nieświadomości, że
        Tuwim, Słonimski, Schulz, Leśmian i wielu innych to byli Żydzi. Dopiero, gdy
        pojechałem do stryjostwa na wakacje i rozgadałem się ze stryjem o Tuwimie,
        stryjenka rzekła "Mówcie sobie co chcecie, a mnie w dzieciństwie uczono, że to
        parszywy żyd". Bardzo się wtedy zdziwiłem.

        Nie wstydzę się mojej ówczesnej niewiedzy, bo Grynberg będąc licealistą
        (chodził do szkoły dużo wcześniej) też niewiele o tym wiedział. Kręcąc się przy
        szkole filmowej w Łodzi był przekonany, że Roman Polański jest czystym Polakiem
        i w dodatku antysemitą.


        To była chyba bardzo dziwna sytuacja: być polskim Żydem, czyli kimś kogo
        oficjalnie nie ma, a nawet nigdy nie było - komuniści bowiem w zacieraniu
        śladów żydowskiej tradycji byli bardzo gorliwi.


        www.gazetagazeta.com/artman/publish/article_8132.shtml
        • ijaw Re: dodam jeszcze 12.03.05, 03:11
          Jofin, linki od Czarka przeglądałama nie raz i z zainteresowaniem. I będę do nich wracać, to pewne.
          Ale o Grynbergu nie czytałam, choć oko mi się zawiesiło na tytule. Książkę znałam z recenzji polskich. W tym artykule jest troszkę w innym ujęciu, z komentarzem, niezwykle cennym, oczywiście. Zatem dziękuję.

          Co do reszty Twojego postu, przeprowadziłam parę rozmów z RRhadane, w których są pewne spostrzeżenia. Jeśli będziesz miała chwilę czasu to polecam ich lekturę.
          pozdrawiam
      • rrhadane A to 10.03.05, 22:58
        juz chyba nie na temat.
        • rrhadane O rany, znowu źle 10.03.05, 23:32
          to było do poprzedniego postu Ijav, a wyszło do Ciebie, Jofin, bardzo
          przepraszam, oczywiscie nieporozumienie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka