czarek1
09.03.05, 12:42
Muszę o tym napisać, żeby być uczciwy wobec siebie i powiedzieć, co mi od
wczoraj leży na sercu. Po wczorajszej dyskusji na temat cebuli długo nie
potrafiłem dojść do siebie. Byłem wręcz zbulwersowany. Zastanawiałem się, czy
ta cała dyskusja jest prowadzona w dobrej wierze, bo na to przestało
wyglądać, a końcowa wymiana zdań na temat uczenia o semickiej cebuli w szkole
była po prostu, delikatnie mówiąc, niesmaczna. Zacząłem watek, jako pytanie
do mr-pope, który kilkakrotnie na tym forum trywializował antysemityzm, albo
wprowadzał „swoje własne definicje”, jak sam przyznawał i na bazie tychże
wyciągał wniosek, że Żydzi są po prostu przeczuleni, a antysemityzmu nie ma.
Wobec tego, ciekawy byłem jego reakcji na wyrażenie, które na kilometr
pachnie antysemityzmem i co do którego nie ma najmniejszej wątpliwości.
Słusznie zauważyła to Rrhadane. Szokiem dla mnie było i jest to, że Ijaw,
dotychczas broniąca tolerancji i zwalczająca wszelkie przejawy rasizmu mogła
tak gwałtownie przejść na pozycje negowania oczywistego wyrażenia,
pogardliwego i świadczącego o antysemityzmie jego autora. Nie tylko
negowania, ale wyśmiewania się z czegoś, co obraża pewną grupę ludzi –
Polaków. Dla tych, którzy jeszcze nie rozumieją. Od niepamiętnych lat,
antysemici używali symbolu cebuli, jako klucza, który należy rozumieć, jako
Żydów. Wie to chyba każdy, z wyjątkiem może najmłodszego pokolenia. Po prostu
trudno uwierzyć, by coś takiego było nieczytelne dla Ijaw. To jest coś
podobnego, do kojarzenia Rosjanina ze stereotypem zapijaczonego chama. Od
niepamiętnych lat mówiło się, ze „Żydzi śmierdzą czosnkiem i cebula”.
Dokładnie w taki sam sposób, jak niektórzy rasiści mówią (przepraszam za
wyrażenie, ale to jest TYLKO cytat: „czarnuchy śmierdzą”.
Mówią niektórzy, że Żydzi są przewrażliwieni. Być może są, jeśli w życiu
przeszli przykrości z tytułu swego pochodzenia. Ale są też Polacy,
pochodzenia żydowskiego, którzy całe życie czują się tylko Polakami, ale
spotykają się z wypominaniem ich tego pochodzenia. Chcą się czuć tym samym,
co każdy inny w polskim kraju, czy polskim środowisku, ale nie są
akceptowani, tylko z tytułu pochodzenia. Oczywiście nie przez wszystkich. Ale
zawsze znajdzie się ktoś, kto im przypomni „kim są naprawdę”. A jak nie
przypomni, to usłyszy o kimś innym, że „ten, wie pani, to pachnie cebulą,
sama pani rozumie”. Dlatego nawet tacy ludzie przez lata wyrobili sobie pewna
wrażliwość na antysemickie wyrażenia, a nawet aluzje. I w takim momencie te
dawne uczulenia wracają. Ja należę do tej kategorii. Jestem Polakiem, z
rodziny chrzczonej w poprzednim pokoleniu i w pełni zasymilowanej. Wychowany
byłem w tradycji wyłącznie polskiej i nauczony kochać ten kraj, NASZ kraj.
Zawsze broniłem i nadal będę bronić SWOJEGO narodu przed oskarżaniem o
zbiorowy antysemityzm. Występuję publicznie w obronie Polski tam, gdzie piszą
o „polskich obozach”. Ale za swoje pochodzenie już nieraz dostałem i to
porządnie. Dostałem, zresztą też od niektórych Żydów za obronę Polski.
Dlatego JESTEM wyczulony na antysemityzm. Bo sam to w życiu przechodziłem.
Ale jestem tez czuły na wszelkie inne formy rasizmu i dlatego zacząłem pisać
do tego forum. Od wczoraj nie mogę się wewnętrznie uspokoić. Co się stało?
Czyżbym się aż tak pomylił?