posesor
11.03.05, 15:04
Moi Drodzy
pojawił tu sie problem papieża. Mam pytanie: dlaczego tak bardzo modlimy się
o życie dla niego? Bezsporne jest, że jego brak to bedzie szok i wielka
strata. Ale przecież dla nas, dla katolików życie jako takie nie jest
najważniejsze. Dziwią mnie tutaj np. "jęki" księży - najważniejsze jest
przecież zbawienie wieczne a nie życie doczesne. W domu ojca mego jest
mieszkań wiele - to cudowne zdanie wszystko tłumaczy. A nasz papież pójdzie
do ojca i skończy się jego męka. Dlaczego tak nikt nie patrzy? W tym
kontekście nie można winić inwizycji albowiem wierzyli oni święcie, że ogień
oczyści nieszczęsnych i przyczyni się do ich zbawienia. Brakuje mi takich
analiz, może ktoś da link do takich tekstów?