klarak
23.03.05, 12:20
Bardzo bylam milo zaskoczona Twoja odpowiedzia na moj post o sensie zycia bez
wiary, ale teraz widze, ze Ty jestes fanatyk antykatolicki! :) Zastanawiam
sie, czy warto...
Mnie tez denerwuja pewne aspekty religii (nie wiary, bynajmniej, jak kto chce
i umie, niech wierzy) zwlaszcza katolickiej: smutnej, cierpietniczej (nawet w
Tygodniku Powszechnym nad tym ubolewaja), w sumie niewiele wymagajacej od
wiernych (bo sądzą, ze jak wyklepia grzechy spowiednikowi, to konto sie samo
wyzeruje), itp. itd. Ale wydaje mi sie, ze sluszniej jest ludzi oceniac
indywidualnie. Statystycznie w kazdej grupie jest pewnie 2% genialnych, 2%
kretynow, a reszta to mniej lub bardziej bystry, uczciwy, mily itp. standard.
Chcialoby sie, zeby w instytucji, ktora ma sprawowac nad nami piecze moralna,
srednia byla wyzsza, ale coz...
Jednak, choc trzymam sie od kosciola z daleka, poznalam kilku ksiezy, ktorzy
sa swietnymi facetami (moze szkoda, ze nie moga to byc tez kobiety :)) i co
wazne, nie probowali mnie nawracac. Sadze wiec, ze uogolnianie swoich
negatywnych sadow na cly kler jest dla nich krzywdzace. Jasne, ze wielu
wykorzystuje swoja - jakby nie bylo uprzywilejowana pozycje - do bogacenia
sie, nawiazywania kontaktow seksualnych, zdobywania slawy itp. To smutne i
zalosne, ale pietnujmy jednostki, a nie cala grupe. Taki bym miala wolny
wniosek :)
_____
Przywoitość środków to własnie jest cel nad cele.
Stefan Themerson