Gość: Jola
IP: *.aster.pl
23.03.05, 19:47
Oglądając program Ewy Drzyzgi, która przypuszczam na widownię zaprosiła
trochę tendencyjnie tatusiów, którym w głowie się nie mieści inna orientacja,
zastanawiałam jak głęboko w ludziach tkwią przekonania, np. że homoseksualizm
jest winą rodziców, że jest uwarunkowany nadopiekuńczością matek, że da się
go leczyć, wystarczy tylko chcieć.
Czterech panów o innej orientacji rozmawiało w studio o swoich
doświadczeniach koło nich siedziały (wspierające) mamy, ale żaden tata nie
pokazał się w studiu by usiąść koło syna geja.
Może jestem niesprawiedliwa, ale mam wrażenie, że taki tata szybciej pogodzi
się z tym, że ma syna kryminalistę czy alkoholika niż homoseksualistę.
Być może tak do końca nie wynika z jego osobistych fobii, ale z tego jak
zareaguje jego środowisko, rodzina, sąsiedzi, koledzy.
To jest bardzo smutne i tragiczne wręcz, że opinia osób postronnych i
niekoniecznie życzliwych jest ważniejsza od dobra własnego dziecka.
Myślę, że jeszcze wiele czasu upłynie, zanim jako społeczeństwo zrozumiemy,
że dobro, przyzwoitość i uczciwość nie jest w żaden sposób związane z jego
orientacją.
A patrząc na panie dwie młode panie dyskutantki, myślę że bardzo wiele.