Dodaj do ulubionych

niemoralna propozycja

17.07.06, 15:00
tak skwitował mój mąż moją dzisiejszą wizytę u lekarza ginekologa. Poszłam z
problemem spóźniającej sie już ponad 2 tygodnie @ (& wykluczona). Lekarz, o
którym piszę, to emerytowany ginekolog, pracujący w szpitalu na pół etatu i w
przychodni. Po raz pierwszy trafiłam do niego 6 lat temu, kiedy mimo,iż rok
byłąm mężatką, nie mogłam pozbyć się lęku przed współżyciem. Stwierdzono u
mnie pochwicę (okropna choroba polegająca na mimowolnym skurczu mięśni pochwy
uniemożliwiająca normalne współżycie, a tkwiąca gdzieś głęboko w głowie). Pan
O. był jedynym lekarzem, który nie kazał mi czekać i sie wyluzowywać tylko...
zaczął działać. Spędziłam w jego prywatnym gabinecie długie godziny, gdzie z
uporem maniaka "badał mnie", wkładał coraz to większe wzierniki, tłumaczył,
spojnie mówił jak mam sie wyluzowywać, jednym słowem, wyłaził z siebie, zeby
mi pomóc. Jeśli ktoś zetknął sie z problemem pochwicy, to wie, iż to
jest "podarunek od losu" na całe życie, jeśli nie trafi sie na kogoś, kto
faktycznie chce i może pomóc. Któregoś dnia w czasie "ćwiczeń" po prostu na
siłę wsadził palucha. Dostałam spazmów, uciekłam z gabinetu, przestraszyłam
sie okropnie. I to był mój "pierwszy raz" (dodam, że wcześniej nie byłam
dziewicą, bo błonę dziewiczą miałam przecinaną w narkozie w klinice Salve).
Po miesiacu nieudanych prób z mężem, znów do niego (gina) wróciłam. Powitał
mnie słowami "wiedziałem, ze wrócisz". I znów długie miesiące ćwiczeń, próśb,
błagań o wyluzowanie, rozkurczenie, itd. I znów bez efektu. Któegoś dnia,
wziął na "spytki" mojego M. Do dziś nei wiem, o czym rozmawiali, ale trwało
to ok. godziny, którą ja spędziłam w samochodzie. Następnie po tej rozmowie,
M. dostał od gina viagrę (żeby na pewno nie zawiódł w czasie starań, które
musiały być poczynione w konkretnym czasie), a ja... zastrzyki znieczulające
jak do szycia po porodzie. Po zastrzykach kazał nam jchać do domu,
przysi,agł, że jestem znieczulona, że nie będzie boleć. Viagra zadziałała
supersmile)) i już pierwsze podejście skończyło sie sukcesem. Zadzwoniłam potem
do dr O. i powiedziałam, ze udało się, wreszcie po 3 latach leczenia u niego.
Nie potrafiłam słowami wyrazic swojej wdzięczności. Zapytałam go, czy jeśli
zastrzyki przestaną działać, to też nie będzie już problemu. Zamilkł na
chwilę, a potem zapytal :" jakie zastrzyki??? Agniecha, ja ci wodę
destylowaną wstrzyknąłem. Gdybym dał faktycznie zastrzyki znieczulające, to
cała terapia minęłaby sie z celem". Zbaraniałam, ale i tak byłam szczęśliwa.
Różnie się to nasze "pożycie" układało. Nigdy nie było "w pełni normalnie",
tak mi sie wydaje. Potrafiłam i potrafię współżyć z mężem, ale... zawsze
wiąże się to dla mnie z panicznym strachem i wizją bólu. Nie mogłam zajść w
ciążę, miałam cykle bezowulacyjne (też efekt psychicznej blokady przed
współżyciem). Wreszcie po 6 latach leczenia hormonami zaszłam w upragnioną
ciążę w yniku 6 iui. Adaś urodził się 18 czerwca 2004r., przez cc, a my znów
rozpoczęliśmy starania o drugiego maluszka i nic. Znow mam za sobą 3 nieudane
iui, teraz przygotowuje się do hsg (jedno juz miałam, przed ciążą z Adasiem,
i, o dziwo, przeżyłąm je bez żadnego znieczulenia, co uważam za ogromny
sukces właśnie dr O.). 3 tygodnie spóźnia mi sie @, więc postanowilam wybrać
sie do lekarza. W lokalnej gazecie trafiłam na reklamę przychodni, w któej
jednym z lekarzy ginekologów jest dr O. Szczerze mówiąc baaaaardzo się
ucieszyłam, bo jakoś temu lekarzowi bezgranicznie ufam. Poszłąm dziś do
niego, i.... no właśnie. Najpierw rozmowa (długi, wyczerpujący wywiad), nie
tylko na temat daty ostatniej miesiaczki, ale także omówienie mojego problemu
pochwicy, pytanie o stosunki w tej chwili, czy sprawiają mi przyjemność, czy
potrafię sie wyluzować itd. potem badanie i wyrok "jeszcze dziecinko nie
wszystko z tobą w porządku, jeszcze długa droga przed nami, nie umiesz sie
wyluzować, jesteś spięta, nierozluźniona". Stwierdził, ze dalej
trzeba "ćwiczyć", a mnie się słabo zrobiło, bo wiem, jakie katusze
przeżywałam w związku z "ćwiczeniami". Myślałam, ze jest już ok., skoro
stosunki się udają i dają satysfakcje nam obydwojgu. Wtedy padła NIEMORALNA
PROPOZYCJA. Lekarz kazał mi... ZMIENIĆ PARTNERA (kazał, to może za dużo
powiedziane... zaproponował). Stwierdził, że może taka terapia byłaby
skuteczna, kazał rozejrzeć się wokół, czy jest jakiś facet, który pociąga
mnie na tyle, ze byłabym w stanie mu się oddać. Mało tego, wyraźnie
zasugerował, że... może to zrobić sam w swoim gabinecie. Stwierdził, ze poza
tym, ma jeszcze kolegów ginekologów, którzy uprawiają takie praktyki.
Stwierdził, że jeśli chcę dziecko, to... żebym wybrała sobie takiego troche
podobnego do mnie lub do meża, żeby w razie wpadki mąż sie nie domyślił.
Zdębiałam, dziewczyny. JAK ON MÓGŁ???????????!!!!!!!!!! Przecież on mnie
namawiał do .... zdradysad((((((. Przyszłam do domu i jeszce w butach i z
torebką na ramieniu niemal w drzwiach opowiedziałam wszystko M. Czułam sie,
jakbym JUŻ go zdradziła. M miał ochotę w tej samej chwili iść do niego i dać
mu w mordę. Zatrzymałam go, bo po co wywoływac skandale? Mój problem jest na
tyle wstydliwy, ze lepiej, aby nie wiedziało o nim pół miasta. Czuję sie
zbrukana, okropnie. Potraktował mnie jak k.... Jak on mógł????? Lekarz, do
którego miałam takie nieziemskie zaufanie, który tak mi pomógł... Staram sie
go zrozumieć, ale nie potrafię. Z taką metodą "leczenia" jeszcze w życiu sie
nie spotkałamsad((. Przepraszam, musioałam to wywalić z siebie. Agnieszka.
Obserwuj wątek
      • maliniaq Re: niemoralna propozycja 17.07.06, 15:16
        W zyciu, W ŻYCIU, już do niego nie pójdę. A nad daniem w pysk od razu też sie
        zastanawiałam, ale nie wiem na co go stać. Nikogo w poczekalni nie było. Bałam
        sie, naprawdę czułam, ze rozmawiam ze zboczeńcem, a nie z lekarzem. Biegiem
        przyleciałam do domu. Takiego przyspieszenia dawno nie miałam.
    • tekla12 Re: niemoralna propozycja 17.07.06, 16:45
      maliniaq napisała:
      M miał ochotę w tej samej chwili iść do niego i dać
      > mu w mordę. Zatrzymałam go, bo po co wywoływac skandale? Mój problem jest na
      > tyle wstydliwy, ze lepiej, aby nie wiedziało o nim pół miasta. Czuję sie
      > zbrukana, okropnie.
      jesteś pewna, że nie ma potrzeby wywoływać skandalu? Ten dziwaczny człowieczek
      będzie się bawił cudzym kosztem i molestował inne pacjentki, które też cenią
      sobie dyskrecje.
      • dagps Re: niemoralna propozycja 17.07.06, 18:08
        bardzo mi oprzykro ze ciebie to spotkalosad ta jego "terapia" to zwyczajne w swiecie, podle, chamskie, ku.ewsko ponizajace wykorzystanie seksualne! dobrze ze ucieklas.
        rozumiem ze twoj problem jest wstydliwy, ale to nie o tobie powinno sie zrobic glosno a o tym czlowieku, ktory nie tylko tobie ale i mozliwe ze innym kobietom, dziewczynom robi krzywde.

        pochwica nie, ale inny, bardzo podobny problem jest mi znany. tylko ja z nim nie bylam u ginekologa-zboczenca a u psychologa. wszystko gra, seks stal sie po pol roku terapii swietna zabawa, nie wiedzialam wczesniej ze to moze byc takie przyjemne.
    • eszforcik Re: niemoralna propozycja 17.07.06, 19:24
      Po prostu jestem w szoku! Jak można tak "wykorzystać" pacjentkę, która ufa swojemu lekarzowi. Kurcze, przeciez znałaś go juz jakis czas, ufałaś a on tak Cie potraktował. Po prostu kawał chama.
      Maliniaq, współczuję Ci bardzo.
    • honi_29 Re: niemoralna propozycja 17.07.06, 21:30
      Skur...el.Czy za taką "usługę" oczekiwał wynagrodzenia?Co za palant!Dobrze
      zrobiłaś,że uciekłaś,ale gdyby na mnie trafiło mój M bez chwili wahania udałby
      się do niego,a pan dr długo leczyłby swoją sponiewieraną mordę.
      • maliniaq Re: niemoralna propozycja 17.07.06, 22:28
        Dziewczyny, dziękuję za przeczytanie i słowa otuchy. Jeszcze nie mogę dojść do
        siebiesad(. Żaden lekarz mnie jeszcze tak nie sponiewierał. Czuję sie podle. Mój
        mąż namawia mnie na powiedzenie wszystkiego rzecznikowi praw pacjenta i
        poważnie sie nad tym zastanawiam. Jak dojdę do siebie i trochę się wyciszę, to
        może rzeczywiście tak spróbuję zrobić, tylko... kto mi uwierzy? Myśleliśmy też,
        żeby najpierw iść jeszcze raz na wizytę z dyktafonem (kazał mi kupić sobie
        sztucznego penisa i przyjść z nim do niego - tego mężowi nie mówiłam, bo
        godziło to w jego męskość a on jest bardzo wrażliwy na tym punkcie)i mieć dowód
        czarno na białym. Tylko że mnie wizja jeszcze jednego spotkania z tym
        człowiekiem przeraża. Nie wiem czy sie zdecyduję. Czuję soę podle, naprawdę.
        Nie tylko dlatego, ze ktoś sponiewierał mnie, poniżył i potraktował jak
        prostytutkę, ale przede wszystkim dlatego że uczynił to lekarz, do którego
        miałam ogromne zaufanie, któremu tak wiele zawdzięczam. Normalnie wyć mi sie
        chcesad(((((((PS. A co do psychologa, to z moim problemem byłam i u niego. Nawet
        próbowaliśmy hipnozy, która jednakna mnie nie działa.sad
        • dagps Re: niemoralna propozycja 18.07.06, 07:53
          kochana, ten lekarz probuje wlaczac elementy seksuologii, a seksuologiem NIE JEST. nie tzreba juz zadnych dowodow. jestes ty, jest twoj maz, kazdy ci uwierzy. my ci wierzymy. wiem ze sie boisz - to jest straszne. maz ma racje, trzeba to zglosic, dla twojej godnosci i dobra innych pacjentek
          • magasi9 Re: niemoralna propozycja 18.07.06, 08:24
            bardzo ci wspolczuje

            musze ci powiedziec ze ja jako nastolatka mialam "podobna" przygode, zaraz
            nastepnego dnia mama ze mna udala sie na policje, byly przesluchania i sprawa w
            sadzie
            to sie zdarzylo na ulicy, i tez polagalo tylko "na slowach" i nie bylo swiadkow
            (i ja nawet nie wiedzialam kto to jest)

            mysle ze mozesz z tym isc albo prosto na policje albo do tego rzecznika, ale
            sie dlugo nie zastanawiaj bo czas dziala na twoja niekorzysc, i dyktafon tez
            nie wchodzi w gre (bo to jest szukanie przez ciebie czegos wiecej), musisz byc
            pewna tego ze go nie sprowokowalas, nic sama nie zasugerowalas, ze to co sie
            wydarzylo bylo juz dla ciebie wystarczajace przykre i chcesz ze by "dokorek"
            poniosl kare
            oczywiscie on bedzie sie bronil, przyszla sobie pacjentka zalamana ze nie moze
            miec dziecka, to sobie np "zazartowalem"

            sad i przeszluchania nie jest wcale przyjemna sprawa, trzeba okolo 4 razy
            opowiedziec cala historie przy swiadkach i "posluchac" wersji "pana doktorka",
            ktora zapewniam cie jest zupelnie inna sad( (co w mojej sprawie bylo dla mnie
            szokiem i chodzilam po tym do psychologa, niestety)

            "doktorek" nie dostanie zapewne zadnej powaznej kary (najwyzej jakos pieniazna
            np na dom dziecka) ale moze pomozesz innym, moze jemu na storosc bedzie sie
            chcialo "praktykowac" jeszcze inne dzialania

            ja bym tego tak nie zostawila, mimo tego ze wiem ze to jest przykre
            trzymaj sie
    • uwaga_tramwaj Re: niemoralna propozycja 18.07.06, 10:51
      kilka lat temu zdarzyło mi się trafić do Znanej Pani Doktor Ginekolog
      Endokrynolog. wielce zadowolona z siebie, delektująca się uwielbieniem mas.
      wszystko co mówiła brzmiało jak wykład, prawie notatki zaczęłam robić, takim
      autorytetem od niej bije. w pewnym momencie zrobiłam oczy jak guziki. Pani
      Autorytet opowiedziała o małżeństwie, którego problemy z niepłodnością
      skutecznie rozwiązała. Był u nich poważny problem po stronie mężczyzny,
      szczegółów nie pamiętam. Mądra Sławna Lekarka po prostu poradziła młodej
      mężatce samotny "wyjazd do sanatorium". Więcej do niej nie poszłam.
    • mila333 Re: niemoralna propozycja 18.07.06, 11:07
      Maliniaq, to jest sprawa dla prokuratury. Zapewne nie byłaś ostatnią, której
      ten "lekarz" coś takiego zaproponował. Możesz ustrzec inne dziewczyny przed
      szokiem. Pomyśl o tym.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka